| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Kuchnia - gotowanie i nie tylko / Po prostu temat |
| << 1 ... 153 . 154 . 155 . 156 . 157 . 158 . 159 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| DHQ
|
Posted: 7 Lis 2008 08:15:20 Ciekaw jestem dlaczego ta cena jest 10 razy wyższa od ceny
elementów. Widziałem większe przegięcie: za Windows XP chcą ok 300 zł, a dysk CD kosztuje tylko 1 zł! ;-) ;-) ;-) |
| Rafal
|
Posted: 7 Lis 2008 09:03:08 Ciekaw jestem dlaczego ta cena jest 10 razy wyższa od ceny
elementów. Widziałem większe przegięcie: za Windows XP chcą ok 300 zł, a dysk CD kosztuje tylko 1 zł! ;-) ;-) ;-) ------------------------------------------------------------------ Dysk kosztuje moze 1zl...ale powstanie programu kosztowalo prace wielu ludzi,ktorzy tez musza z czegos zyc..bo Microsoft to nie organizacja charytatywna..choc z drugiej strony..Linux tez jest programem operacyjnym..a jednak jest za darmo.. Ale przyznam racje..Windows za 300 zl..to lekka przesada.. Rafal |
| bakcyl
|
Posted: 7 Lis 2008 12:10:45 Oprogramowanie jest takie jak na innych stronach zagranicznych, być może jest zmodyfikowane. Tak że to nie jest wymysł autora w polsce. |
| Rafal
|
Posted: 7 Lis 2008 12:38:12 Oprogramowanie jest takie jak na innych stronach zagranicznych, być może jest zmodyfikowane. Tak że to nie jest wymysł autora w polsce. ---------------------------------------------------------------------------- Polska zawsze z duzej litery..:))))) |
| bakcyl
|
Posted: 7 Lis 2008 15:27:11 Nie zawsze pisze się z dużej litery. |
| AMX
|
Posted: 7 Lis 2008 18:54:15 On Tue, 04 Nov 2008 21:43:25 +0100, Były "pancerniki" o wyporności 20 000-25 000 ts wzorowane
na "Gotlandzie". A propos Gotlanda, może ci się gdzieś trafiła informacja o tzw. żaglu lotniczym zainstalowanym na Gotlandzie, przeznaczonym do podejmownia wodnosamolotów w ruchu. Gdzieś była wzmianka, że nigdy go nie użyto, co byłoby logiczne bo Bałtyk jest stosunkowo mały. Natomiast pytanie dlaczego podobnej technologii nie używano na Atlantyku i przede wszystkim na Pacyfiku? Czy okazała się niewypałem czy też nikt na to nie wpadł. Pozdrawiam AMX |
| Maciek "Babcia" Dobosz
|
Posted: 8 Lis 2008 08:57:09 Tak, jeśli spojrzymy na to pod kątem prasy ogólnodostępnej to trochę
zmienia odbiór. Tylko, że właśnie z punktu widzenia prasy ogólnodostępnej artykuł nabiera wydźwięku, jak to podsumował Smok Eustachy: Wiesz - nie każdy ma czas i ochotę śledzić biuletyny często wydawane lokalnie i w małych nakładach. Niestety jeśłi jest to troche hobby to czas nei pozwala. Dla mnie jest jedna zasadnicza przypadłość, autor artykułu patrzy na
ewolucję br. panc. z dzisiejszego punktu widzenia. Większośc tak patrzy. Rzeczony Smok patrzy w ten sposób nagminnie. I odnoszę wrażenei że eni da sie inaczej - po prostu żyjemy w obecnych czasach. W pierwszej części artykułu, narzekania, że oficerowie WP nie
doceniali czołgu i koncepcji Fullera są dla mnie lekko niepoważne. Przez długie lata ,,czołg' dla oficerów WP to jest Renault FT-17. Fullerowska wizja samodzielnych oddziałów FT-17 prowadzących _błyskawiczne_ działania na tyłach wroga musiały wzbudzać śmiech i politowanie. Wiesz - zagony na Kowel i Żytomierz w 1920 roku to mimo wszytko polskie działania: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_Kowel http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_%C5%BBytomierz Oczywiście tam był szybsze samochody pancerne a nieczołgi ale jeśłi obserwowano bacznei rozwój broni pancernej w ZSRR to chyba zwrócono uwagę że ta prędkość wzrosłą. Poza tym tylko FT-17 to mniej wiecej połowa mniędzywojnia - w tym czasie pojawiły się nowe samochody pancerne, tankietki i czołgi (wpierw Vicker potem 7TP). Pierwszy seryjny czołg, który jest nową jakością to Vickers E
produkowany od 1932. Trudno aby przeciętny oficer WP widział, że FT-17 wyewoluuje do Pantery. Zwróć uwagę że od 1919 (od przybycia FT-17) masz do 1932 masz 13 lat. Ale do wojny jeszcze 7. Rok wczesneij masz dosć szybkie tankietki a jeszce wczęsniej - od 1927 - nowe samochody pancerne. Do tego nasza armia ma świeże doświadczenia z wojny 1920, które są
zupełnie odmienne od doświadczeń brytyjskich czy francuskich. Wojna ta pokazała, że czołgi (FT-17) nie odegrały żadnej roli natomiast na gwałt trzeba było tworzyć jednostki kawalerii aby zapobiec katastrofie. Tu był błąd - choć Polska uzywała wtedy czołgów inaczej nić Francja czy Anglia. Zamiast mas pojedyńcze kompanieczy plutony 1 Pułku Czołgów wspierały peichotę. I tu ocena była pozytywna. Wojna 1920 roku pokazała też, że w naszych warunkach decydującą rolę
odgrywa manewr. Tak więc, o ile tankietki były niewątpliwie ślepym zaułkiem, to przypominam sobie gdzieś widziany filmik na którym TK jest w stanie dorównać prędkości galopującego ułana (ktoś ma namiary na ten filmik?) i pokazuje, że czołg to nie tylko powolny FT-17. Taka Takie pytanie: Jeździłeś kiedyś konno? Wiesz ile czasu koń potrafi galopować? I z jaką prędkością konno pokonuje się większe odległości? radzę sprawdzić bo takie porównanie wywoła tylko uśmiech konairza który to wie. Siłą manewru kawalerii nie polegała na szybkości galopu a szybkości przemieszcania się - większej niż piechur. Tylko nie galopem ktróry ładnie wygląda ogladany ale szybko zmęczy konia. broń ,,pancerna' mogła spowodować rewolucję w głowach wojskowych,
pokazując, że broń pancerna może być bronią manewrową. Stąd należałoby trochę inaczej oceniać tankietki w kontekście Polski. Nie wspomnę nawet, że wiele państw wyposażało armię w tankietki jako sprzęt przejściowy od niczego do czołgów. Ale chyba poza Polską tylko Włochy traktowały je jako pełnoprawne czołgi. Poza tym warto zwróciuć uwagę że kadra miał śwaidomość że potrezban jest motoryzacja. Ze środków pozabudżetowych jednostki kupowały pozaetatowy sprzęt motorowy i było to zjawisko dośc powszechne. Coś co niby jest napisane ale trudno dostrzegalne to warunki terenowe
na wschodzie. Polska w głównej mierze przygotowywała się do wojny z ZSRR. Oficerowie WP świetnie wiedzieli, że brak dróg i błoto są w stanie unieruchomić jednostki pancerno-motorowe w przeciwieństwie do kawalerii. Nie wiedział natomiast o tym Guderian i lekcja z 1941 była dla niego bardzo bolesna. Nie wiedzieli? Dość ciekawy pogląd wobec chociażby zagonów które wymieniłem na początku i wobec działań naszych czołgów i samochodów pancernych w 1919-1920 roku. Na marginesie, tak wychwalane brytyjskie światłe koncepcje jakoś nie
sprawdziły się w maju 1940.... Ich było po prostu za mało. Nie chcę się tu autorytatywnie wypowiadać ale przedstawianie przyczyn
zahamowań rozwoju broni pancernej w Polsce jako nieomal personalnego konfliktu między Kasprzyckim a Stachiewiczem ewidentnie wpisuje się w ,,ontologię'. Kucharski (ISBN 83-01-04861-1) pisze niemal to samo tylko zupełnie co innego. Ja odniosałem wrażenie że ten konflikt to był tylko jeden z powodów zastoju. Ważneisjzy był chyba brak nowczesnej koncepcji użycia tych sił. Oczywiście zgadzam się. Natomiast znasz może prace, które traktują o
motoryzacji armii tamtego okresu (gdziekolwiek) a nie tylko skupiają się na czołgach? Niestety nie. Poza monografiami sprzętu pancernego, ciągników, samochodów nei spotkałem sie z globalnym opracowaniem na temat motoryzacji armii przedwrześniowej. Lotnictwo ma tego na pęczki, marynarka tak samo, artyleria też. A tu nic - widocznei teamt mało ciekawy bo dotyczy w większości logistyki a nei sprzętu bojowego. Zdrówko |
| sumar
|
Posted: 8 Lis 2008 06:53:01 Rafal: Polska zawsze z duzej litery..:)))))
Nie ma czegoś takiego jak "z litery". Wyłącznie "literą", czyli w przykładzie: "Polska zawsze dużą literą." Polonisto. Najbardziej wkurwiają mnie ci kretyni, którzy myślą, że coś wiedzą, zwracając uwagę na proste błędy. Zdumiewa mnie ich ignorancja i nieświadomość, gdyż sami i tak robią błędy. W tak niby krótkiej i prostej wypowiedzi, marny poprawiaczu, zrobiłeś następujące błędy: - "z litery", zamiast "literą"; - "duzej" zamiast "dużej"; - niezakończone zdanie (w ogóle co oznaczają dwie kropki, dwukropek, i pięć zamknięć nawiasowych?); - a przede wszystkim wypowiedź jest nieprawdziwa, bo nie zawsze. |
| sumar
|
Posted: 8 Lis 2008 06:55:41 Rafal: ludzi,ktorzy tez musza z czegos zyc..bo Microsoft to nie organizacja
charytatywna..choc z drugiej strony..Linux tez jest programem operacyjnym..a jednak jest za darmo.. Aż pięć razy zastosowałeś podwójne kropki. Co one oznaczają? Może dowiem się czegoś nowego. Ale przyznam racje..Windows za 300 zl..to lekka przesada..
Myślisz, że kogoś to interesuje, że cię nie stać? |
| Rafal
|
Posted: 8 Lis 2008 10:09:33 Rafal:
Polska zawsze z duzej litery..:))))) Nie ma czegoś takiego jak "z litery". Wyłącznie "literą", czyli w przykładzie: "Polska zawsze dużą literą." Polonisto. Najbardziej wkurwiają mnie ci kretyni, którzy myślą, że coś wiedzą, zwracając uwagę na proste błędy. Zdumiewa mnie ich ignorancja i nieświadomość, gdyż sami i tak robią błędy. W tak niby krótkiej i prostej wypowiedzi, marny poprawiaczu, zrobiłeś następujące błędy: - "z litery", zamiast "literą"; - "duzej" zamiast "dużej"; - niezakończone zdanie (w ogóle co oznaczają dwie kropki, dwukropek, i pięć zamknięć nawiasowych?); - a przede wszystkim wypowiedź jest nieprawdziwa, bo nie zawsze. -- JuSeV ------------------------------------------------------------------------ Nie interesuja mnie Twoje wywody dotyczace budowy mojego zdania i stylistyki.. Wiesz jestem Polakiem..i mnie wkurwiaja kretyni ktorzy pisza slowo Polak,Polska z malej litery..jest to dla mnie duzo gorsze niz napisanie "z litery" zamiast "litera"..itd... Z tego co wiem to rzeczownik Polak i Polska zawsze "duza litera".. Tyle na temat... Rafal |
| Rafal
|
Posted: 8 Lis 2008 10:11:19 Rafal:
ludzi,ktorzy tez musza z czegos zyc..bo Microsoft to nie organizacja charytatywna..choc z drugiej strony..Linux tez jest programem operacyjnym..a jednak jest za darmo..
Aż pięć razy zastosowałeś podwójne kropki. Co one oznaczają? Może dowiem się czegoś nowego. Ale przyznam racje..Windows za 300 zl..to lekka przesada.. Myślisz, że kogoś to interesuje, że cię nie stać? -- JuSeV ----------------------------------------------------------------- A co TY mozesz wiedziec na temat na co mnie stac..? |
| Chris BOROWIAK
|
Posted: 8 Lis 2008 10:32:32 Użytkownik Rafal napisał: Z tego co wiem to rzeczownik Polak i Polska zawsze "duza litera"..
Nie dużą literą, tylko wielką literą. To tak na marginesie, jeśli o poprawność językową chodzi... 73 de sp3eld |
| Rafal
|
Posted: 8 Lis 2008 10:55:58 Użytkownik Rafal napisał:
Z tego co wiem to rzeczownik Polak i Polska zawsze "duza litera".. Nie dużą literą, tylko wielką literą. To tak na marginesie, jeśli o poprawność językową chodzi... 73 de sp3eld -- http://borowiak.pl --------------------------------------------------------------------------- Duza...wielka..wiadomo o co chodzi...:)))..ale widze ze od jakiegos czasu poruszamy tematy jezykowe..nie radiowe..:)) 73! |
| sumar
|
Posted: 8 Lis 2008 11:06:43 Rafal: Duza...wielka..wiadomo o co chodzi...:)))..ale widze ze od jakiegos czasu
poruszamy tematy jezykowe..nie radiowe..:)) Przecież sam zacząłeś, a ja się tylko dołączyłem. |
| Rafal
|
Posted: 8 Lis 2008 13:04:27 Rafal:
Duza...wielka..wiadomo o co chodzi...:)))..ale widze ze od jakiegos czasu poruszamy tematy jezykowe..nie radiowe..:))
Przecież sam zacząłeś, a ja się tylko dołączyłem. -- JuSeV -------------------------------------------------------------- Ale sprawa wyjasniona i nie ma co do niej wracac..:) |
| Smok Eustachy
|
Posted: 8 Lis 2008 16:47:49 Dnia Sat, 08 Nov 2008 09:57:09 +0100, Maciek "Babcia" Dobosz napisaĹ(a): Dla mnie jest jedna zasadnicza przypadĹoĹÄ, autor artykuĹu patrzy na
ewolucjÄ br. panc. z dzisiejszego punktu widzenia. WiÄkszoĹc tak patrzy. Rzeczony Smok patrzy w ten sposĂłb nagminnie. I odnoszÄ wraĹźenei Ĺźe eni da sie inaczej - po prostu Ĺźyjemy w obecnych czasach. A wĹaĹnie Ĺźe odwrotnie. Niemcy swoje 6+1 dywizji pancernych spĹodzili dziwnym trafem w latach 30 ubiegĹego wieku. I jeĹşdziĹo tam mnĂłstwo Pz I z 2 sikawkami ktĂłre byĹy skuteczne tylko ze wzglÄdu na organizacjÄ. Natomiast razi mnie przyjmowanie milczÄ co, Ĺźe nie mogliĹmy byÄ pikÄ i awangardÄ myĹlenia pancernego. ChociaĹź np. Rayski byĹ pikÄ i awangardÄ myĹlenia douhetowego i skoĹczyĹo siÄ to katastrofalnÄ kompromitacjÄ . |
| AMX
|
Posted: 8 Lis 2008 22:15:18 On Sat, 08 Nov 2008 09:57:09 +0100, Tak, jeśli spojrzymy na to pod kątem prasy ogólnodostępnej to trochę
zmienia odbiór. Tylko, że właśnie z punktu widzenia prasy ogólnodostępnej artykuł nabiera wydźwięku, jak to podsumował Smok Eustachy: Wiesz - nie każdy ma czas i ochotę śledzić biuletyny często wydawane lokalnie i w małych nakładach. Niestety jeśłi jest to troche hobby to czas nei pozwala. Wiem znakomicie, dla mnie to też hobby, więc wiedzę mam raczej wyrywkową. Dla mnie jest jedna zasadnicza przypadłość, autor artykułu patrzy na
ewolucję br. panc. z dzisiejszego punktu widzenia. Większośc tak patrzy. Rzeczony Smok patrzy w ten sposób nagminnie. I odnoszę wrażenei że eni da sie inaczej - po prostu żyjemy w obecnych czasach. To, że większość z nas tak patrzy to normalne ale pisząc artykuł autor powinien lekko się wznieść ponad ten poziom i uświadomić nam, że ówcześnie trochę inaczej to wyglądało. W pierwszej części artykułu, narzekania, że oficerowie WP nie
doceniali czołgu i koncepcji Fullera są dla mnie lekko niepoważne. Przez długie lata ,,czołg' dla oficerów WP to jest Renault FT-17. Fullerowska wizja samodzielnych oddziałów FT-17 prowadzących _błyskawiczne_ działania na tyłach wroga musiały wzbudzać śmiech i politowanie. Wiesz - zagony na Kowel i Żytomierz w 1920 roku to mimo wszytko polskie działania: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_Kowel http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_%C5%BBytomierz =:-) (Ukłony dla Marka Aszyka) Oczywiście tam był szybsze samochody pancerne a nieczołgi ale jeśłi
obserwowano bacznei rozwój broni pancernej w ZSRR to chyba zwrócono uwagę że ta prędkość wzrosłą. Poza tym tylko FT-17 to mniej wiecej połowa mniędzywojnia - w tym czasie pojawiły się nowe samochody pancerne, tankietki i czołgi (wpierw Vicker potem 7TP). Wspomniany Kucharski twierdzi, że 10BK kształowano opierając się właśnie na doświadczeniach zagonu na Kowel. Pytanie czy wcześniej zastanawiano się nad wnioskami. Czołgi czołgami a tempo przemieszczania wojska to inna kwestia. Do tego nasza armia ma świeże doświadczenia z wojny 1920, które są
zupełnie odmienne od doświadczeń brytyjskich czy francuskich. Wojna ta pokazała, że czołgi (FT-17) nie odegrały żadnej roli natomiast na gwałt trzeba było tworzyć jednostki kawalerii aby zapobiec katastrofie. Tu był błąd - choć Polska uzywała wtedy czołgów inaczej nić Francja czy Anglia. Zamiast mas pojedyńcze kompanieczy plutony 1 Pułku Czołgów wspierały peichotę. I tu ocena była pozytywna. Tak ale FT-17 był czołgiem piechoty. W warunkach 1920 użycie go w masie byłoby marnotrawieniem sił i środków. Dla mnie pewnego rodzaju przełomem w myśleniu o czołgach w wojnie 1920, (a po części o czołgach w ogóle) było zdjęcie na str. 149 książki Dług Honorowy. FT-17 w Koziatynie, który został ,,wymanewrowany' przez Budionnego. Wojna 1920 roku pokazała też, że w naszych warunkach decydującą rolę
odgrywa manewr. Tak więc, o ile tankietki były niewątpliwie ślepym zaułkiem, to przypominam sobie gdzieś widziany filmik na którym TK jest w stanie dorównać prędkości galopującego ułana (ktoś ma namiary na ten filmik?) i pokazuje, że czołg to nie tylko powolny FT-17. Taka Takie pytanie: Jeździłeś kiedyś konno? Wiesz ile czasu koń potrafi galopować? I z jaką prędkością konno pokonuje się większe odległości? radzę sprawdzić bo takie porównanie wywoła tylko uśmiech konairza który to wie. Tak się akurat składa, że jeździłem konno (tak +/-) i wiem. Siłą manewru kawalerii nie polegała na szybkości galopu
a szybkości przemieszcania się - większej niż piechur. Tylko nie galopem ktróry ładnie wygląda ogladany ale szybko zmęczy konia. Oczywiście masz rację, na dłuższą metę liczyła się prędkość średnia. To była podstawowa przewaga kawalerii (czy raczej dragonów). Ale możliwość osiągnięcia dużych prędkości na krótkim odcinku też bywa istotna. Zresztą zarówno koń jak i tankietka mogą prędkość maksymalną utrzymywać przez stosunkowo krótki czas. Poza tym warto zwróciuć uwagę że kadra miał śwaidomość że
potrezban jest motoryzacja. Ze środków pozabudżetowych jednostki kupowały pozaetatowy sprzęt motorowy i było to zjawisko dośc powszechne. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Coś co niby jest napisane ale trudno dostrzegalne to warunki terenowe
na wschodzie. Polska w głównej mierze przygotowywała się do wojny z ZSRR. Oficerowie WP świetnie wiedzieli, że brak dróg i błoto są w stanie unieruchomić jednostki pancerno-motorowe w przeciwieństwie do kawalerii. Nie wiedział natomiast o tym Guderian i lekcja z 1941 była dla niego bardzo bolesna. Nie wiedzieli? Dość ciekawy pogląd wobec chociażby zagonów które wymieniłem na początku i wobec działań naszych czołgów i samochodów pancernych w 1919-1920 roku. Nie jestem pewien czy się dobrze zrozumieliśmy ale wątpię aby Guderian studiował nasze doświadczenia z 1920. Zresztą skala problemów Wehrmachtu z błotem wskazuje, że nawet jeśli studiował to zlekceważył. Nie chcę się tu autorytatywnie wypowiadać ale przedstawianie przyczyn
zahamowań rozwoju broni pancernej w Polsce jako nieomal personalnego konfliktu między Kasprzyckim a Stachiewiczem ewidentnie wpisuje się w ,,ontologię'. Kucharski (ISBN 83-01-04861-1) pisze niemal to samo tylko zupełnie co innego. Ja odniosałem wrażenie że ten konflikt to był tylko jeden z powodów zastoju. Ważneisjzy był chyba brak nowczesnej koncepcji użycia tych sił. Tak, konflikt ale nie tyle personalny, co spór o koncepcję roli sił pancernych i sposób jak nasze skromne możliwości najlepiej wykorzystać a to trochę co innego niż robienie sobie na złość. A tu nic - widocznei teamt mało ciekawy bo dotyczy w większości
logistyki a nei sprzętu bojowego. Kwestia gustu. Dla mnie bardzo ciekawy. =:-) AMX |
| Maciek "Babcia" Dobosz
|
Posted: 9 Lis 2008 10:32:14 To, że większość z nas tak patrzy to normalne ale pisząc artykuł autor
powinien lekko się wznieść ponad ten poziom i uświadomić nam, że ówcześnie trochę inaczej to wyglądało. Ale właściwie kazdy artykuł historuyczny zawiera jakąś ocenę a nie tylko suche fakty. I w sumie chyba dobrze że możemy rzecz obejrzeć z szerszej perspektywy a nie tylko z poziomu infomacji dostępnej wtedy. =:-) (Ukłony dla Marka Aszyka)
Nie tylko tu. Wspomniany Kucharski twierdzi, że 10BK kształowano opierając się
właśnie na doświadczeniach zagonu na Kowel. Pytanie czy wcześniej zastanawiano się nad wnioskami. Czołgi czołgami a tempo przemieszczania wojska to inna kwestia. Odnoszę wrażenei że nie tylko na tych doświadczeniach. Gen Maczek (wtedy jako poruczniak a potem akpitan) w 1919 i 1920 roku dowodził kompanią a potem batalionem "szturmowym" wykonując działania szybkie. Co prawda w oparciu o wozy konne ale taktykę stosował podobna jak potem oddziały zmotoryzowane. Tak ale FT-17 był czołgiem piechoty. W warunkach 1920 użycie go w
masie byłoby marnotrawieniem sił i środków. Zgadza się. Niemniej Francuzi do 1918 roku tak go użyali - w masie. Dla mnie pewnego rodzaju przełomem w myśleniu o czołgach w wojnie
1920, (a po części o czołgach w ogóle) było zdjęcie na str. 149 książki Dług Honorowy. FT-17 w Koziatynie, który został ,,wymanewrowany' przez Budionnego. Niestety nei znam tej ksiązki - nei czytałem. Oczywiście masz rację, na dłuższą metę liczyła się prędkość
średnia. To była podstawowa przewaga kawalerii (czy raczej dragonów). Ale możliwość osiągnięcia dużych prędkości na krótkim odcinku też bywa istotna. Zresztą zarówno koń jak i tankietka mogą prędkość maksymalną utrzymywać przez stosunkowo krótki czas. Tyle że o ile tankietka mogła osiągnąć i utrzymać te prędkość także w warunkach bojowych pod ostrzałem to kawaleria mogła ją osiągnąć raczej przy potrezbei szybkiego dojechania na miejsce walki/odskoku. Nie wyobrażam sobie raczej manewrowania konno pod ostrzałem - może z pominięciem szarży ale ta była sporadyczna. Oddziały konne są np. mało odporne na ogień artylerii - koń jest bardzo wrażliwy na jej ostrzał. Nawet tankietka jest bardziej odporna - potrezba właściwie bezpośredniego trafienia by ją zniszczyć - tu pancerz daje ewidentną przewagę. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej.
Że maiął śaiwdomość to lepiej. Ze kupowała też lepiej. Gorzej że nei dostawała samochodów jako sprzętu etatowego. Nie jestem pewien czy się dobrze zrozumieliśmy ale wątpię aby Guderian
studiował nasze doświadczenia z 1920. Zresztą skala problemów Wehrmachtu z błotem wskazuje, że nawet jeśli studiował to zlekceważył. Cóż - w 1939 roku z błotem się nie za bardzo spotkał. W 1941 tak - ale to chyba raczej nie Guderian bo mimo że był twórcą doktryny to jednak dowodziła na za niskim szceblu. Niemcy zdawali sobie generalnie sprawę z problemó terenowych czy klimatycznych i planowali zakońćzyć głowne walki przed nastaniem jesieni/zimy. Tylko że co innego planowanie a co innego z tego wyszło. Tak, konflikt ale nie tyle personalny, co spór o koncepcję roli sił
pancernych i sposób jak nasze skromne możliwości najlepiej wykorzystać a to trochę co innego niż robienie sobie na złość. Wiesz ja odnosze wrazenie że nei do końća mozna mówić zę to był konflikt personalny albo konflikt o koncepcje. To raczej był konflikt równocześnei o obie te sprawy. Zresztą takich problemów personalnych, ambicjonalnych i koncepcyjnych było wtedy sporo. Są właściwie zawsze. Kwestia gustu. Dla mnie bardzo ciekawy. =:-)
Dla mnie też ale opracowań niestety brak :-( Zdrówko |
| sumar
|
Posted: 8 Lis 2008 13:43:13 Rafal: Ale sprawa wyjasniona i nie ma co do niej wracac..:)
Dobrze. Pozdrawiam serdecznie. |
| Dykus
|
Posted: 9 Lis 2008 10:22:38 Witam, Ale przyznam racje..Windows za 300 zl..to lekka przesada..
Dla formalności - Windows XP kosztuje ok. 1000zł (wersja BOX), a nie jakieś tam 300zł - tyle to kosztuje wersja OEM dla jednej, konkretnej konfiguracji sprzętowej. |
| Sepia
|
Posted: 9 Lis 2008 15:34:29 No to co będzie z tym 1300 w miejsce 30x mniej ???? Wartość podzespołów + myśl techniczna ile będzie warta ? Faktycznie "Grzegorz" zamieścił bezczelnie tutaj spam... ale ile dalibyśmy za coś takiego ?! |
| AMX
|
Posted: 9 Lis 2008 20:07:57 On Sun, 09 Nov 2008 11:32:14 +0100, Tak ale FT-17 był czołgiem piechoty. W warunkach 1920 użycie go w
masie byłoby marnotrawieniem sił i środków. Zgadza się. Niemniej Francuzi do 1918 roku tak go użyali - w masie. Uzywali go w masie, bo takie były realia frontu zachodniego. Ogromne nasycenie ludźmi/sprzętem każdego kilometra frontu wymagało potężnej siły przebojowej aby dokonać przełamania. I było to prawie tak nieosiągalne, że nikt się nie zastanawiał co potem. W 1920 nasycenie było znikome więc potężny taran pancerny byłby po prostu strzelaniem z armaty do wróbla. Do tego ówczesne siły miały znacznie większą ruchliwość, więc nawet po ewentualnym zniszczeniu jakiejś obrony dalej przeciwnik mógł się uchylić i uderzenie trafiało w próżnię. Dla mnie pewnego rodzaju przełomem w myśleniu o czołgach w wojnie
1920, (a po części o czołgach w ogóle) było zdjęcie na str. 149 książki Dług Honorowy. FT-17 w Koziatynie, który został ,,wymanewrowany' przez Budionnego. Niestety nei znam tej ksiązki - nei czytałem. To są wspomnienia pilotów eskadry kościuszkowskiej z terenu Ukrainy. Nie ma tam prawie nic o broni pancernej natomiast na podstawie opisu zrozumiałem, że szybko przemieszczające się oddziały konne Budionnego były w stanie się uchylić przed czołgami i obejść obronę atakując tyły. Myślę, że podobnie rozumowali oficerowie WP i to było jedną z przyczyn sceptycznego nastawienia do koncepcji Fullera. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej.
Że maiął śaiwdomość to lepiej. Ze kupowała też lepiej. Gorzej że nei dostawała samochodów jako sprzętu etatowego. Taka żywiołowa motoryzacja ma swoje ukryte wady. Prowadzona chaotycznie, bez jakiejś koncepcji może sporo namieszać. Kwestia gustu. Dla mnie bardzo ciekawy. =:-)
Dla mnie też ale opracowań niestety brak :-( Przyznam się, że dorwałem większe opracowanie o brytyjskim wojskowym transporcie samochodowym ale leży grzecznie w kolejce do czytania. Jak przeczytam to coś napiszę na grupie. AMX |
| Radek Ł.
|
Posted: 9 Lis 2008 20:09:08 Nie dużą literą, tylko wielką literą. To tak na marginesie, jeśli o poprawność językową chodzi... Człowiek całe życie się uczy. Profesor Jan Miodek jest zdania, że obie formy są jak najbardziej właściwe. Profesor Jerzy Bralczyk zresztą taki sam pogląd prezentuje. Lepszych specjalistów od naszego języka nie stwierdziłem. Radek |
| marko1a
|
Posted: 12 Lis 2008 07:39:35 Oceniając rózne takie zabawki na rynku równoległym do profesjonalnego. Jak dla mnie za drogo. Czy są jakieś badania, certyfikaty, klasa urządzenia? Myslę że cena 500-700zł byłaby realna dla obu stron. Wartość części, płytki nie licząc wartości programu... uzbiera się jakieś moze 200-250zł. Futerał uszyty przez chinczyka, 5-10zł. Pilot gotowiec jakieś 10-15 zł. Pamięć SD 15zł. To są ceny przy zakupie pojedynczych sztuk. Kupując większe ilości oczywiście leca mocno w dół. Marek |
| Fereby
|
Posted: 13 Lis 2008 17:57:41 "AMX" napisał: [cut] A propos Gotlanda, może ci się gdzieś trafiła informacja o tzw. żaglu lotniczym zainstalowanym na Gotlandzie, przeznaczonym do podejmownia wodnosamolotów w ruchu. Gdzieś była wzmianka, że nigdy go nie użyto, co byłoby logiczne bo Bałtyk jest stosunkowo mały. Natomiast pytanie dlaczego podobnej technologii nie używano na Atlantyku i przede wszystkim na Pacyfiku? Czy okazała się niewypałem czy też nikt na to nie wpadł. Chodzi ci o siatkę, która ułatwiała wyciągnięcie wodnosamolotu z wody podczas ruchu okrętu? To dość znany pomysł i miano go zastosować nawet na typie "Yamato" (ale zrezygnowano). Bodaj na japońskich bazach wodnosamolotow coś takiego stosowano (pod postacią specjalnej maty), ale nie wiem czy jednak nie do miniaturowych okrętów podwodnych. Fereby |
| sp6axw
|
Posted: 16 Lis 2008 18:17:51 Oceniając rózne takie zabawki na rynku równoległym do profesjonalnego.
Jak dla mnie za drogo. Czy są jakieś badania, certyfikaty, klasa urządzenia? Myslę że cena 500-700zł byłaby realna dla obu stron. Wartość części, płytki nie licząc wartości programu... uzbiera się jakieś moze 200-250zł. Futerał uszyty przez chinczyka, 5-10zł. Pilot gotowiec jakieś 10-15 zł. Pamięć SD 15zł. To są ceny przy zakupie pojedynczych sztuk. Kupując większe ilości oczywiście leca mocno w dół. Marek Sami chcieliśmy kapitalizmu to go mamy. Cena jest taka jaką gotowy jest dać klient. Dla mnie cena jest do zaakceptowania, a dla ciebie nie. Jeśli cena jest przeszacowana to sprzedający nie znajdzie kupca, jeśli zbyt niska to dopłaci. Jednym słowem to zmartwienie sprzedającego. Życzę powodzenia w interesach. kazik sp6axw |
| Aszyk Marek
|
Posted: 18 Lis 2008 23:07:01 Wiesz - zagony na Kowel i Żytomierz w 1920 roku to mimo wszytko
polskie działania: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_Kowel http://pl.wikipedia.org/wiki/Zagon_na_%C5%BBytomierz Oczywiście tam był szybsze samochody pancerne a nieczołgi ale jeśłi obserwowano bacznei rozwój broni pancernej w ZSRR to chyba zwrócono uwagę że ta prędkość wzrosłą. Poza tym tylko FT-17 to mniej wiecej połowa mniędzywojnia - w tym czasie pojawiły się nowe samochody pancerne, tankietki i czołgi (wpierw Vicker potem 7TP). Co znamienne - Polska starała się wyposażyć swoją armie w konstrukcje podobne do tych, jakimi dysponowały wojska radzieckie. Przeciwnik miał T-26, T-27 czołgi serii BT, polska TK-3, TKS, 7TP, nie udało się zakupić licencji na czołg Christiego, z produkcji jego własnego odpowiednika, 10TP zrezygnowano. To świadczy, że obserwowano co robi potencjalny przeciwnik. Posiadam przedwojenne regulaminy walki czołgów rozpoznawczych i lekkich (Vickers i 7TP). Są uderzająco podobne do regulaminów kawalerii, wręcz odnoszę wrażenie, że są na nich wzorowane. W broni pancernej widziano następce kawalerii. Regulamin to jednak tylko zbiór pewnych ogólnych zaleceń. Przed wojna, poza regulaminami, wydawano także podręczniki, w których bardziej konkretnie opisywano zasady walki (np. Podręcznik dow. plutonu strzeleckiego). Ciekawa była by lektura takiego podręcznika dla dowódców pododdziałów czołgów (niestety nie wiem, czy były takowe wydane). Czołgi Vickers i 7TP nie były czołgami piechoty. Regulamin przewidywał ich użycie do bezpośredniego wsparcia piechoty, ale nie tak jak to robią czołgi towarzyszące piechoty. To wsparcie przypomina współdziałanie kawalerii i piechoty w natarciu. Przykładem (niezbyt udanym, z winy czołgów) może być atak pod Annopolem 13IX. Atakujący 1psk wspierany był przez kompanie czołgów Vickers. Czołgi miały wyjść na skrzydło i tyły przeciwnika, zamiast tego skręciły za wcześnie i "przedefilowały" przed jego pozycjami. Kilkadziesiąt lat wcześnie ta walka wyglądała by tak: piechota atakuje od czoła, kawaleria na skrzydło i tyły przeciwnika. Podobne zasady obowiązywały w przypadku walki z czołgami nieprzyjaciela. Atak od czoła tylko w przypadku zdecydowanej własnej przewagi, w przeciwnym przypadku wyjście na skrzydła i tyły przeciwnika. Pod Piotrkowem czołgi 7TP kontratakowały na lewe skrzydło XVI KPanc, nie wiązano przeciwnika walką od czoła. Co ciekawsze fragmenty regulaminu (s.124) "W walce z nieprzyjacielska bronią pancerna należy dążyć, o ile możności, do działania z zasadzek, unikając, zwłaszcza w wypadku przewagi nieprzyjaciela, walki w otwartym terenie." "Podczas walki należy stosować ugrupowanie szerokie, dążyć do oskrzydlenia nieprzyjaciela i odcięcia w razie dogodnych warunków terenowych przynajmniej części jego sił dróg odwrotowych." "Uderzenie czołowe, jako mniej wydajne, powinno następować tylko wówczas, gdy ma się stanowczą przewagę jakościową i ilościową i gdy brak czasu na wykonanie manewru." Te zasady brzmią jak instrukcja dla załóg T-34 czy Scherman mających walczyć z Tygrysami. Marek A. |
| Maciek "Babcia" Dobosz
|
Posted: 19 Lis 2008 10:28:33 On Wed, 19 Nov 2008 00:07:01 +0100, "Aszyk Marek" Co znamienne - Polska starała się wyposażyć swoją armie w konstrukcje
podobne do tych, jakimi dysponowały wojska radzieckie. Przeciwnik miał T-26, T-27 czołgi serii BT, polska TK-3, TKS, 7TP, nie udało się zakupić licencji na czołg Christiego, z produkcji jego własnego odpowiednika, 10TP zrezygnowano. To świadczy, że obserwowano co robi potencjalny przeciwnik. Ale też chyba nei do końca. Zwróć uwagę że typy które porównujesz to poczatek lat 30-tych. Potem jednak zarówno po stronie niemieckiej (PzKpfw III i IV) jak i radzieckiej (T-28, T34, KW-1 i 2) pojawiły sie czołgi średnei i ciężkie. W sojuszniczych Anglii i Francji także poza czołgami lekkimi rozwijano intensywnie czołgi średnie i cięższe upatrująć w nich podstawowego sprzętu. W Polsce nic takiego się nie działo - poza właściwie rozważaniami teoretycznymi. W chwili gdy sąsiedzi produkowali je seryjnie my mieliśmy plany i założenia. :-( Zdrówko |
| AMX
|
Posted: 19 Lis 2008 15:59:22 On Wed, 19 Nov 2008 11:28:33 +0100, On Wed, 19 Nov 2008 00:07:01 +0100, "Aszyk Marek"
Co znamienne - Polska starała się wyposażyć swoją armie w konstrukcje
podobne do tych, jakimi dysponowały wojska radzieckie. Przeciwnik miał T-26, T-27 czołgi serii BT, polska TK-3, TKS, 7TP, nie udało się zakupić licencji na czołg Christiego, z produkcji jego własnego odpowiednika, 10TP zrezygnowano. To świadczy, że obserwowano co robi potencjalny przeciwnik. Ale też chyba nei do końca. Zwróć uwagę że typy które porównujesz to poczatek lat 30-tych. Potem jednak zarówno po stronie niemieckiej (PzKpfw III i IV) jak i radzieckiej (T-28, T34, KW-1 i 2) pojawiły sie czołgi średnei i ciężkie. W sojuszniczych Anglii i Francji także poza czołgami lekkimi rozwijano intensywnie czołgi średnie i cięższe upatrująć w nich podstawowego sprzętu. W Polsce nic takiego się nie działo - poza właściwie rozważaniami teoretycznymi. W chwili gdy sąsiedzi produkowali je seryjnie my mieliśmy plany i założenia. :-( Kozaczuk ,,Wehrmacht' str. 64 podaje wydatki wojskowe w 1928. W przeliczeniu na żołnierza wynosiły (RM): Niemcy 6.1 tys. Francja 2.4 tys. Polska 1.3 tys. Czechosłowacja 1.4 tys. AMX |
| Aszyk Marek
|
Posted: 19 Lis 2008 20:56:03 Ale też chyba nei do końca. Zwróć uwagę że typy które porównujesz to
poczatek lat 30-tych. Potem jednak zarówno po stronie niemieckiej (PzKpfw III i IV) jak i radzieckiej (T-28, T34, KW-1 i 2) pojawiły sie czołgi średnei i ciężkie. W sojuszniczych Anglii i Francji także poza czołgami lekkimi rozwijano intensywnie czołgi średnie i cięższe upatrująć w nich podstawowego sprzętu. W Polsce nic takiego się nie działo - poza właściwie rozważaniami teoretycznymi. W chwili gdy sąsiedzi produkowali je seryjnie my mieliśmy plany i założenia. :-( Niezupełnie nic się nie działo. 14TP był czołgiem porównywalnym z PzKfw III, pracowano nad czołgiem średnim. Jego wersja analizowana (nazywanie zaawansowania prac projektowaniem, to spora przesada) z połowy lat trzydziestych podobna była do radzieckiego T-28. T-34 nie mógł mieć polskiego odpowiednika, prototyp powstał już w czasie wojny. Czołg ten powstał jako ewolucja kołowo gąsienicowego A-20, gąsienicowego A-32 by ostatecznie stać się T-34. Polski 14TP to zatrzymanie ewolucji na wysokości A-32. W czasie ewolucja ta przebiegała prawie równocześnie do T-34. Nie sugeruje, że polakom udało by się skonstruować T-34, ale nie można wykluczyć, że powstała by jakaś w miarę udana konstrukcja. To są plany i założenia. W 1939 nowym seryjnym czołgiem był wzmocniony 7TP (czyli spotykany w literaturze 9TP). W porównaniu z ówczesnymi niemieckimi czołgami miał całkowicie wystarczające uzbrojenie i trochę silniejszy pancerz czołowy. W przyszłości można było wymienić mu uzbrojenie na nową armatę kal 47mm (podobno opracowano do niej pocisk podkalibrowy). Czołg ten byłby w miarę dobry jeszcze w latach 1941/42. To oznacza, że miano dwa, trzy lata na opracowanie i uruchomienie produkcji czołgu nowej generacji. Czy to by się udało - nigdy się nie dowiemy. Najpewniej poziom techniczny broni pancernej byłby podobny do Włoch, a było to państwo zdecydowanie bardziej rozwinięte przemysłowo niż Polska. Bądźmy realistami i nie zapominajmy o skali. Polska, w porównaniu z Niemcami, ZSRR, Francja czy Anglią miała bardzo słabo rozwinięty przemysł. W 1929r. wartość produkcji przemysłowej Polski to 6,6% produkcji przemysłowej Niemiec. Marek A. |
| << 1 ... 153 . 154 . 155 . 156 . 157 . 158 . 159 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.834 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |