| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
logistyka Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Kuchnia - gotowanie i nie tylko / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 151 . 152 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Kama
|
Posted: 7 Wrz 2005 07:21:19 SAŁATKA ZIMOWA 2 kg buraków 2 kg kapusty białej 2 łyżki soli Przyprawy: 1 szkl. cukru 1 szkl. wody 1 szkl. octu 4 cebule duże lić laurowy ziele angielskie Buraki ugotować, zetrzeć na tarce (grubsze oczka), kapustę poszatkować i zmożyć solš, przyprawy zagotować przecedzić i wywar wlać do buraków. Buraki wymieszać z kapustš. Przełożyć do słoików i zagotować. |
| Agata Mryczko
|
Posted: 9 Wrz 2005 17:53:28 ps.choc w sumie ten "ammoniaca per dolci to amoniak do ciast, nie chce byc inaczej mam nadzieje ze choc troszeczke Ci pomoglam -- pozdrawiam cieplutko **agatka** |
| Akulka
|
Posted: 9 Wrz 2005 18:31:03 ps.choc w sumie ten "ammoniaca per dolci to amoniak do ciast, nie chce byc
inaczej Bo właśnie nim jest:) Serdecznie dziękuję za pomoc. Pozdrawiam, Akulka |
| Margola
|
Posted: 11 Wrz 2005 19:43:17 Czy właśnie tę zupę jemy jutro na kolację? :) |
| kuba (aka cita)
|
Posted: 15 Wrz 2005 07:07:28 Te wolne posady w dobie bezrobocia mnie niepokoją... ;) Uwierz mi, że mnie też. Nie zdajesz sobie sprawy, jak cieżko znaleźć kogoś do pracy. Nie mówie o pracy, gdzie panuje wyzysk i calkowita samowolka. Ot, żeby zarobić trzeba pracować - ale co w tym dziwnego. Nie wymagam wykształcenia, nie wymagam dyplomow (oczywiście nie mówie o wszytkich stanowiskach). Nie jest to jedyna firma, w której widze problemy ze znalezieniem kogos, kto bedzie pracował tyle ile trzeba (i mówie tu o normalnych 8 godinach, plus niestety 2 soboty w miesiącu - ale czy to naprawde aż tak wiele?). Dla dobrych pracowników nagrody, premie (sa tacy, którzy spokojnie na nie zapracowują). Niestety bezrobocia w Polsce nie ma. Ludzie nie chca pracować, wola sie rejestrować jako bezrobotni i mieć w pompce wszytsko, niż iść i słuchać przełożonego. Tyczy sie to ludzi bez jak i z wykształceniem. W pracy burowej jak i fizycznej. Mógłbym mówić o tym naprawde wiele, ale mało to wspolnego z p.r.k. jest i jeszcze mnie wyklniecie. Niestety jednak, jak ktos nie mial nic wspolnego z rekrutacja ludzi to nie zdaje sobie sprawy w czym problem. Moje CV jest jakie jest, myśle, ze wielu z Was mogłoby pochwalić sie ciekawszym ... tyle, że jak potrzebowałem to pracy nie szukałem dłużej niz 2 tygodnie, choć czasem była ona daleka od wymarzonej... ale pracy jest od cholery, tylko "ambitne" spoleczenstwo chcialoby być od razu dyrektorami za 3tys netto. |
| Marcin Marski
|
Posted: 26 Wrz 2005 11:44:07 Witam! Musze w koncu znalezc dobre zrodlo na mozarelle, to co udaje mi sie kupic nie nadaje sie do niczego. W szczegolnosci takie torebki foliowe w ktorych ser plywa. Firma Zott zdaje sie albo inne g..... Anyway, gdzie? Dzieki z gory MM |
| slonk0
|
Posted: 27 Wrz 2005 13:54:02 Porządnej firmy dobrze obsuszone kabanosy :D
Pozdrawiam, Agata przypomnialy mi sie "Dzieci z Bullerbyn", hihihi Magda-Slonko(Wroclaw) |
| Gusiek
|
Posted: 27 Wrz 2005 14:19:52 Porządnej firmy dobrze obsuszone kabanosy :D
Pozdrawiam, Agata przypomnialy mi sie "Dzieci z Bullerbyn", hihihi Hehehe, no i tak miało być ;) Pozdrawiam, Agata |
| Basia
|
Posted: 28 Wrz 2005 11:07:51 Uśmiecham się do ciebie ze zrozumieniem....:) Ależ my kobiety jesteśmy
naiwne i głupiutkie... kiedy ja naprawdę wolę sama podjęć decyzję jaki ser, jabłka, który kawałek mięsiwa itp... druga prawda, tylko ze ja ma do sklepu ostro z górki więc ze sklepu pod górke... No daj spokój, z jednym mlekiem to i rowerem wjedziesz;P;) żeby to się na jednym mleku kończyło, ale zawsze jeszcze to, to i tamto i toboły takie że tsunami mi nie groźne;-)) Wiesz, młoda jeszcze jestem, ale te butelki również pamiętam. Tylko tamte
mleko było inne w smaku niż dzisiejsze. Zresztą wszystko było jakieś lepsze. Pamiętam, że przez noc zjadłam starszej siostrze 1 kg pralin, które były
na kartki kupowane. Siostra chciała zanieść do szkoły z okazji imienin czy
coś w tym stylu (po tem próbowała mnie zabić, ale mniejsza o to). Chodziłam
całą noc i brałam po jednym. Rano wszyscy pytali czemu "zeżarłam" czekoladki, a
ja ze łzami w oczach przysięgałam, że to nie ja. Może by i uwierzyli, gdyby nie ta mordka wymorusana na brązowo. Dziś powiedziałabym, ze UFO porwało;P
A co do pralin - nie ma już takich jak wtedy, nawet w smaku nie przypominają
tych z lat komunizmu. O rany, ale mnie na wspominki wzięło;) Mi tez do emerytury sporo brakuje, ale i butelki szklane przerobiłam i kartki i stanie od czwartej rano pod mięsnym albo za kawą dla rodziców...(że o polowaniu na drut zbrojeniowy i deski szalunkowe na składzie budowlanym - w GSie znaczy - w wieku lat13-14 nie wspomnę;-) Co do słodyczy, to odkąd wyprzedano nasz przemysł cukierniczy, to większość szczególnie wyrobów czekoladowych jest przesłodzona do obrzydliwości;-(( Moja teoria jest taka, że wszelkie nadwyżki kampanii buraczanych pchają w czekolady;-) Na początku lat 80ych mieszkałam na Sląsku i tam można było kupić czasem "odpady z eksportu" Olzy, czyli batoniki prince polo. Z ręką na sercu mogę przysiąc, że to, co teraz jest sprzedawane pod tą nazwą to paskudztwo w porównaniu do tamtych batoników. Kurcze, dziwaczne to były czasy ale jest co powspominać a nasze dzieci nie będą miały takich przemian historycznych w swojej pamięci... pozdrawiam Basia |
| Przemodar
|
Posted: 28 Wrz 2005 11:22:05 Z ręką na sercu mogę przysiąc, że to, co teraz jest sprzedawane
pod tą nazwą to paskudztwo w porównaniu do tamtych batoników... To się nazywa pamięć wybiórcza. Wyroby te kiedyś były takie same jak teraz, albo jeszcze paskudniejsze, bo czekoladopodobne lub mięsopodobne. Po prostu pamiętamy te lepsze rzeczy z przeszłości albo ją wybielamy - tak już pamięć funkcjonuje. Więc nie ma się co podniecać "prawdziwymi" mlekami, batonikami czy szynkami :-) |
| Basia
|
Posted: 28 Wrz 2005 11:32:36 Z ręką na sercu mogę przysiąc, że to, co teraz jest sprzedawane pod tą nazwą to paskudztwo w porównaniu do tamtych batoników... To się nazywa pamięć wybiórcza. Wyroby te kiedyś były takie same jak teraz, albo jeszcze paskudniejsze, bo czekoladopodobne lub mięsopodobne. Nie zgadzam się. Olza produkowała bardzo dobre rzeczy i dlatego w zasadzie wszystko szło za granicę, mało co do polskich sklepów. Prince polo było zdecydowanie czekoladowe. Ja nie przeczę że wiele wyrobów było podłej jakości, ale teraz takich jest znacznie więcej. Spróbuj zrobić kwasne mleko z tego co jest dostępne na rynku, zgnije a nie skwaśnieje;-( pozdrawiam Basia |
| Akulka
|
Posted: 28 Wrz 2005 11:58:49 To się nazywa pamięć wybiórcza. Wyroby te kiedyś były takie same jak
teraz, albo jeszcze paskudniejsze, bo czekoladopodobne lub mięsopodobne. No mój drogi, toś jednak się zagalopował. Wedel dziś (sprzedany komu - dannone?) nie umywa się do tego z czasów komuny. Spytaj może rodziców, jaki popyt był na jego wyroby za granicą (ludzie dorabiali sie pokaźnych sum sprzedając je na wycieczkach zagranicznych wraz z kremem niwea). Inne słodycze też były dobre. Chałwa, blok z czasów komuny - nawet te dzisiejsze nie przypominaja ich wyglądem, a co do piero smakiem. Szpaki, kukułki, kapitańskie, pudrówki, ech Wędliny dziś lepsze i mieso? Leżę pod stołem i drapię pazurami po dywanie ze śmiechu. Ty to coś, co dziś jest w sklepie nazywasz jeszcze wędliną? Co do masowych produktów z tamtych czasów miesnych się nie wypowiem, bo nie pamietam wszystkiego, ale smak prawdziwej wędliny mam jeszcze w pamięci. Nawet zwykła konserwa gdy była otworzona wydzielała taki aromat, ze będąc przed drzwiami domu ją czułam i robiłam sie głodna. Szynka - marzenie - to nic, że może się udało ją 2 razy w roku kupić po ciężkich bojach. Dziś nawet trudno spotkać przyzwoite swojskie wyroby. Bo wszystko jest pędzone na antybiotykach, jakichś dziwnych ekonomicznych paszach i w wędlinę leją tony wody. Zresztą czego oni tam nie wkładają żeby było ekonomiczniej. Po prostu pamiętamy te lepsze rzeczy z przeszłości albo ją wybielamy - tak
już pamięć funkcjonuje. Taaaaaaaaa, zapewne. Oczywiście te wszystkie konserwanty, żywność przetworzona, antybiotyki, substancje zagęszczające i nawilżanie wędlin i inne taktyki obniżenia kosztów produkcji- to nasze urojenia. Weź się nie ośmieszaj chociaż publicznie. Ale wybaczam cię, widać młody jeszcze jesteś. Pozdrawiam, Akulka |
| Przemodar
|
Posted: 28 Wrz 2005 18:20:10 [ciach] Ależ nie przeczę i wcale nie uważam, że dzisiejsze wyroby to mniodzio. Kilka latek mam i pamiętam jak smakowały batony czekoladopodobne w opakowaniu zastępczym, jak smakował "22 lipca" albo jak się stało raz w roku za pomarańczami przed Wigilią. Zwracam tylko uwagę, że dziś nam wiele rzeczy spowszedniało. Te wspomniane pomarańcze - dostępne w zasadzie raz w roku - całe święta nimi pachniały. Dziś walają się w każdym sklepie i straganie przez okrągły rok i po prostu się opatrzyły aż do obrzydzenia. Czy powiesz, że kiedyś były lepsze niż teraz? Pewnie nie, ale właśnie wybiórcza pamięć zachowała wspomnienia Świąt z czasów komuny związanych z tymi owocami. I ta sama uwaga odnosi się do Twojego dalszego opisu wrażeń szynkowych. Wędliny dziś lepsze i mieso?
Nigdzie nie napisałem, że teraz są lepsze, proszę uważniej czytać wypowiedzi przedpiszców. Oczywiście nie wycofuję swoich słów - też pamiętam jak w latach 80-tych towarzysze "dla naszego dobra" wprowadzili kartki, a potem nawet kartki na kartki (to się nazywało przydział lub deputat żywnościowy, na który dopiero się kartki na żywność dostawało). Słynne afery mięsne, legendy o dodawaniu papieru do kiełbas, wzbogacaniu mleka proszkiem IXI, itp. Wiele w tym bujdy (teraz się papieru do parówek nie dodaje, bo papier akurat droższy niż chemiczne ulepszacze*), ale nikt nie powie, że komuna to był okres cudownych wyrobów najlepszej jakości, takich, że Europa się wstydziła. Socjalizm miał w genach bylejakość, cwaniactwo państwowych wytwórni czegokolwiek i beznadziejną jakość nie tylko żywności (naprawdę można tony wody wylać na temat chociażby budowania domow w latach 70-tych. Większość się pewnie zgodzi, że wtedy domy się budowało z kombinowania i "załatwiania", a nie z kupowania materiałów z szerokiej gamy ofert). Owszem, mieliśmy Żytnią, kabanosy, szynkę, suchą polską, Krakusa etc. jako towary znane na świecie. Ale to dało się policzyć na palcach jednej ręki. Siermiężny socjalizm karmił Lud pracujący i niepracujący po prostu "padliną", mięsem "drugiej świeżości" albo po prostu czwartym gatunkiem (tzw. pies z budą porąbany). I niestety - pamiętanie tylko dobrego lub upiększanie przeszłości nie tylko żywności dotyczy. Powiedzenie "za moich czasów było lepiej" powtarzane jest chyba ze dwa tysiące lat i dotąd nie straciło na aktualności, co wcale nie przekłada się w swojej masie na to, że świat schodzi na psy przez te tysiąclecia... Weź się nie ośmieszaj chociaż publicznie. Ale wybaczam cię,
widać młody jeszcze jesteś. Generalnie polecam napicie się szklanki zimnej wody (najlepiej ze studni, nie kranówy, bo kiedyś to Pszepani nawet fenol był smaczniejszy). I Ci przejdzie :-) * Mnie z kolei śmieszą dzisiejsze paniusie w sklepie, które kilka minut wybrzydzają czy wziąć paróweczki drobiowe czy cielęce i które "lepsze". Biedne nie wiedzą, że wszystko jest robione z resztek kurczakowych wzbogacanych odpowiednio ulepszaczem o zapachu drobiowym lub wołowym... |
| Akulka
|
Posted: 29 Wrz 2005 00:12:42 Ależ nie przeczę i wcale nie uważam, że dzisiejsze wyroby to mniodzio.
Hm, w kontekście twojego ostatniego postu można to właśnie wywnioskować. Jeśli chcesz być dobrze zrozumiany pisz bardziej zrozumiale. Kilka latek mam i pamiętam jak smakowały batony czekoladopodobne w
opakowaniu zastępczym, jak smakował "22 lipca" albo jak się stało raz w roku za pomarańczami przed Wigilią. Zwracam tylko uwagę, że dziś nam wiele rzeczy spowszedniało. Nie sądzę, dziś poprostu wiele rzeczy nie ma smaku i są albo przesłodzone albo przesolone albo po prostu jadą sztucznymi komponentami wyczuwalnymi chamsko na języku. Ot cywilizacyjny rozwój produkcji masowej poszedł w złą stronę. Produkt staje sie nijaki i mierny w smaku, ale i tak się sprzeda, bo na rynku jest masa równie miernych odpowiedników. Te wspomniane pomarańcze - dostępne w zasadzie raz w
roku - całe święta nimi pachniały. Dziś walają się w każdym sklepie i straganie przez okrągły rok i po prostu się opatrzyły aż do obrzydzenia. Czy powiesz, że kiedyś były lepsze niż teraz? Nie, nie powiem. Mnie smakowały tak samo pomarańcze i banany w czasie komunizmu jak i teraz. Choć zdarza mi się trafić na podłe egzemplarze. Wynika to albo z nieurodzaju, albo ze złego przechowywania owoców, albo z tego, że trafiłam na nieudaną krzyżówkę. A jabłka? Czy dziś można dostać naprawdę dobre jabłka? Nie, same jakieś obce odmiany i krzyżówki marne w smaku (no mam 2-3 odmiany dla mnie jadalne). Polskie odmiany poszły w zapomnienie, tylko czemu, skoro są najlepsze? I to nie kwestia smaku zapamietanego z dzieciństwa, bo znam miejsce gdzie rośnie stara Kosztela i Śmietanka. Mam też starego Startinga. Są tak pyszne z nich jabłka, że te sklepowe nieudane mieszańce niech się schowają pod stół. Pewnie nie, ale właśnie wybiórcza pamięć zachowała wspomnienia Świąt z czasów komuny związanych z
tymi owocami. I ta sama uwaga odnosi się do Twojego dalszego opisu wrażeń szynkowych. Taaaaa, dobra, dyskusja idzie tu chyba w złą stronę. Z jednej strony odnosisz się do miłych wspomnień z dzieciństwa i smaków z nim związanych (że to tylko skojarzenie dzieciństwo - smakołyki), z drugiej zaś strony twierdzisz, że wędliny były gorsze, choć nie miały tak jak dziś konserwantów i nie były maczane w różnych świnstwach. Cóż, nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami, ani przekonywać cię, że było inaczej. Wiem kiedy jestem na straconej pozycji. Wędliny dziś lepsze i mieso?
Nigdzie nie napisałem, że teraz są lepsze, proszę uważniej czytać wypowiedzi przedpiszców. No czytam i wnioskuję. Jeszcze raz mówię, że pewne fakty wynikają z kontekstu, czego dałeś przykład nieco wyżej. Słynne afery mięsne, legendy o
dodawaniu papieru do kiełbas, wzbogacaniu mleka proszkiem IXI, itp. Wiele w tym bujdy (teraz się papieru do parówek nie dodaje, bo papier akurat droższy niż chemiczne ulepszacze*), ale nikt nie powie, że komuna to był okres cudownych wyrobów najlepszej jakości, takich, że Europa się wstydziła. Socjalizm miał w genach bylejakość, cwaniactwo państwowych wytwórni czegokolwiek i beznadziejną jakość nie tylko żywności (naprawdę można tony wody wylać na temat chociażby budowania domow w latach 70-tych. Większość się pewnie zgodzi, że wtedy domy się budowało z kombinowania i "załatwiania", a nie z kupowania materiałów z szerokiej gamy ofert). Hm, zgadzam sie z tym, na pewno były przypadki kombinowania. Tam gdzie człowiek tam i zbrodnia. Wiesz dziś też ludzie kombinują jak tylko mogą, wręcz na większą skalę bo mają na to nie tylko przyzwolenie, ale i zalecenie kierownictwa (Constar np,; cos ci mówi?). Normy przyjete w UE dotyczące produkcji żywności też wiele mają do zyczenia, żebym ja produkt finalny powstający w oparciu o te normy mogła uznać za smaczny i zdrowy. Siermiężny socjalizm karmił Lud pracujący i niepracujący po prostu
"padliną", mięsem "drugiej świeżości" albo po prostu czwartym gatunkiem (tzw. pies z budą porąbany). Chyba nieco przesadzasz, ale niech ci bedzie. Nie spotkałam się raczej z opinią, że do sklepów przywożono padlinę, raczej, że nie przywożono jej wcale i trzeba było godzinami lub dniami czekać na nią w cholernej kolejce. Sama pamiętam jak stałam ze starszą siostrą. I niestety - pamiętanie tylko dobrego lub upiększanie przeszłości nie
tylko żywności dotyczy. Powiedzenie "za moich czasów było lepiej" powtarzane jest chyba ze dwa tysiące lat i dotąd nie straciło na aktualności, co wcale nie przekłada się w swojej masie na to, że świat schodzi na psy przez te tysiąclecia... Coś sugerujesz, skąd te daleko idące wnioski? I podejście psychologiczne. Weź się nie ośmieszaj chociaż publicznie. Ale wybaczam cię,
widać młody jeszcze jesteś. Generalnie polecam napicie się szklanki zimnej wody (najlepiej ze studni, nie kranówy, bo kiedyś to Pszepani nawet fenol był smaczniejszy). I Ci przejdzie :-) Dzięki, nie potrzebuję. A rozśmieszyłeś mnie twierdząc, że żywność wcześniej była bylejaka - czekoladopodobna i mięsopodobna. Tym bardziej, że była 100 razy albo i więcej naturalna niż teraz. I miała smak, o co dziś niezmiernie trudno. Dziś tylko zmysł wzroku pozwala mi odróżnić baleron od szynki, szynkę od innej wędliny itp, bo na języku wszystkie smakują tak samo. I pewnie dlatego, że wędlina dziś jest lepsza "ślimmarczeje" po 2 dniach w lodówce. Dobra, nie mam zamiaru się kłócić. EOT * Mnie z kolei śmieszą dzisiejsze paniusie w sklepie, które kilka minut
wybrzydzają czy wziąć paróweczki drobiowe czy cielęce i które "lepsze". Biedne nie wiedzą, że wszystko jest robione z resztek kurczakowych wzbogacanych odpowiednio ulepszaczem o zapachu drobiowym lub wołowym... * Źle trafiłeś, ja parówek prawie w ogóle nie kupuję, bo wiem co mają w swoim składzie. Mój kot nie chce ich za bardzo jeść. I żeby to były tylko resztki kurczakowe, to może bym je nawet kupowała i jadła. Pozdrawiam, Akulka |
| Basia
|
Posted: 29 Wrz 2005 05:59:12 To ja sie jeszcze ustosunkuję tak bardziej zbiorczo do zagadnienia, żeby nie wydłużać wątku. Pomarańcze na święta - i owszem, były inne, bo bywały dostępne pomarańcze kubańskie. Pamięta ktoś? Takie zielone, znaczy skórkę miały zieloną i smak nieco inny. Uwarunkowania polityczne się zmieniły, z Kubą się nie lubimy więc i pomarańczy kubańskiej nie uświadczysz. Wędlin porównywać nie będę bo to bez sensu za to w rozmowie którą przeniosłam na grunt domowy mojemu ślubnemu przypomniały się lody. Czy ktos mi powie, że to co teraz sprzedawane jest pod nazwą lody podaj do pięt sięga lodom bambino czy śnieżkom? Kolejny raz sprawa wyrobów czekoladowych - naprawdę nie ma porównania do smaku czekolady wedlowskiej wtedy i teraz. Od kiedy Wedla wchłonęła firma Fazer te słodycze są ZA SŁODKIE! Przy czym miałam okazję jeść wyroby Fazera i w PL i w Finlandii i ich sztandarowe Dumle tam smakują inaczej, czyli to u nas, na polski rynek robią wyroby gorszej jakości;-( Wspomniane przez Akulkę jabłka - tradycyjne odmiany są dostępne właściwie tylko w przydomowych sadach bo to, co idzie do hurtu to odmiany ładne, kształtne ale o smaku wątpliwym, za to lepsze do przechowywania. pozdrawiam Basia |
| Kondziorek
|
Posted: 29 Wrz 2005 07:19:24 To się nazywa pamięć wybiórcza. Wyroby te kiedyś były takie same jak teraz, albo jeszcze paskudniejsze, bo czekoladopodobne lub mięsopodobne. No mój drogi, toś jednak się zagalopował. Wedel dziś (sprzedany komu - dannone?) nie umywa się do tego z czasów komuny. WEDLA.. (celowo pisane z duzej litery) pamietam .. To byly czekolady .. choc przyznam uczciwie ze i dzisiaj "udaje sie" qpic czekolade .. GORZKA .. ktora o zywo przypomina tamte czasy Inne czekolady ?? Chyba juz tylko "okienka" z orzechami (kiedys dostepne wylacznie w pewexie lub .. w czechach czy NRD ) ale i na te trzeba uwazac .. bo wiele z nich to "wyroiby czekloadopodobne" Wędliny dziś lepsze i mieso? Leżę pod stołem i drapię pazurami po dywanie
ze śmiechu. Ty to coś, co dziś jest w sklepie nazywasz jeszcze wędliną? Co do
masowych produktów z tamtych czasów miesnych się nie wypowiem, bo nie pamietam wszystkiego, ale smak prawdziwej wędliny mam jeszcze w pamięci. Nooooooooooooooooooo Kabanosy to byly KABANOSY .. a dzis .................. Nawet "zwykla" mielonka to byla KONSERWA ... hehehe Nawet zwykła konserwa gdy była otworzona wydzielała taki aromat, ze będąc
przed drzwiami domu ją czułam i robiłam sie głodna. Szynka - marzenie - to nic, że może się udało ją 2 razy w roku kupić po ciężkich bojach. Dziś nawet trudno spotkać przyzwoite swojskie wyroby. Bo wszystko jest pędzone na
antybiotykach, jakichś dziwnych ekonomicznych paszach i w wędlinę leją tony wody. Zresztą czego oni tam nie wkładają żeby było ekonomiczniej.
Ok ok .. ale . i dzis uda mi sie w sklepie kupic cos co przypomina .. tamte czasy Mysliwska .. (jalowcowa) . jak dobrze wyschnie .. jest ok . (zaznaczam .. zalezy od producenta .. U nas krOluje Duda) Krakowska "mini" .. tez niezla ... czasem uda sie szyneczke mniamusna kupic ... (kurcze ,... szynka stas .. szynka tesciowej . szyneczka babuni .. szyneczka dziedunia , szwagra itp itd ...........) Nawiasem mowiac pamietam jak Ojciec "uganial sie" za szyneczka babuni . (bez skojarzen prosze !!!!!!!!!) ... Byla siuuuuuper . (a nie bylo to tak dawno .. jakies "zaledwie" 10 lat temu) .. a tluszczyk to sie wrecz rozsmarowywalo na chlebusiu .. a teraz ?? wyglad ok .. ale smak ...... bleeeeeeeeeeeee Powiem Wam jeszcze jedna ciekawostke . w Gliwicach na skrzyzowaniu Kochanowskiegop z Nowym Swiatem byl prywaciarz .. rzeznik .. po wejsciu Polski do unii europejskiej ....................... zamknal zaklad Powod ? Przedstawili mu ultimatum . albo dostosuje sie do wymogow i norm Unii .. (konserwanty .. o to glownie chodzilo) .. albo .. zamknie zaklad Zamknal A pozniej mowi sie ze szyneczka w calej unii smakuje tak samo (paskudnie) .. a jedynie w Polsce ma SMAK szynki hehehe Pozdrawiam,
Akulka Pozdrawiam Kondziorek |
| Kondziorek
|
Posted: 29 Wrz 2005 07:36:52 [ciach] Te wspomniane pomarańcze - dostępne w zasadzie raz w roku - całe święta nimi pachniały. Dziś walają się w każdym sklepie i............ (ciach) Tak .. walaja sie i sa ... niedoceniane przez "dzisiajsa mlodziez ... (cytuje" wujek Ty jakies bajki opowiadasz .. jak moglo nie hyc owocow i slodyczy ?? wedlinek i mieska ?? Jak to tylko ocet i musztarda byly ?? Wujek . nie bujaj mnie ..) Czy powiesz, że kiedyś były lepsze niż teraz?
Niektorzy twierdza ze BYLY hehehe Wędliny dziś lepsze i mieso?
Nigdzie nie napisałem, że teraz są lepsze, proszę uważniej czytać wypowiedzi przedpiszców. Oczywiście nie wycofuję swoich słów - też pamiętam jak w latach 80-tych towarzysze "dla naszego dobra" wprowadzili kartki, a potem nawet kartki na kartki (to się nazywało przydział lub deputat żywnościowy, na który dopiero się kartki na żywność dostawało). Słynne afery mięsne, legendy o dodawaniu papieru do kiełbas, wzbogacaniu mleka proszkiem IXI, (ciach) ... A co powiesz na to ?? Na Boze narodzenie dostalismy paczke od Wujka z Australii .. Byly tam : Kawa . niemielona w ilosci ok. 15 dkg .. slodycze .. (wsrod nich .. edel sie tez znajdowal ..) i ............... szynka konserwowa KRAKUS w ilosci .. 1 puszka .. (o ile pamietam 2 kg) Wiec ?? jak to bylo ? Bylo to tak ze byly wedliny ale ........ na export Owszem, mieliśmy Żytnią, kabanosy, szynkę, suchą polską, Krakusa etc. jako
towary znane na świecie. Ale to dało się policzyć na palcach jednej ręki. O wlasnie !!!!!!!!!!!! Weź się nie ośmieszaj chociaż publicznie. Ale wybaczam cię, widać młody jeszcze jesteś. Generalnie polecam napicie się szklanki zimnej wody (najlepiej ze studni, nie kranówy, bo kiedyś to Pszepani nawet fenol był smaczniejszy). I Ci przejdzie :-) Generalnie polecam .. polecana metode :)))) * Mnie z kolei śmieszą dzisiejsze paniusie w sklepie, które kilka minut wybrzydzają czy wziąć paróweczki drobiowe czy cielęce i które "lepsze". Biedne nie wiedzą, że wszystko jest robione z resztek kurczakowych wzbogacanych odpowiednio ulepszaczem o zapachu drobiowym lub wołowym... Z jednej stony masz racje . z drugiej nie .. Klient jest klientem i przy dzisiejszym wyborze "wedlin" i "wyrobow wedlinopodobnych" .. mozna pomarudzic sam tak robie czasem :)) A serio mowiac .. powiem tak .. parowka parowce nie rowna .. sam kupuje czasem parowki (bron boze cielece ... ) cienkie paroweczki o nazwie "slaskie" .. i nie ma lepszych u nas w sklepie . Jedynie one maja "posmak" wedzenia .. nie wyczuwalny w innych .. Po to jest wybor zeby mozna bylo marudzic :) --
Pozdrawiam "Powiedziałem i ukoiłem sumienie..." Pozdrawiam i odwzajemniam uklony :) Kondziorek |
| waldek
|
Posted: 11 Paź 2005 23:02:54 Ja preferuję tą drugą.
Czepiam się!
=== I słusznie. :-( waldek === |
| eM eL
|
Posted: 22 Paź 2005 17:45:28 32 lyzki sproszkowanej czerwonej chili
2-3 lyzki... 32 lyzki byloby toksyczne, jesli nie smiertelne... :-))) |
| Piotrek
|
Posted: 13 Lis 2005 15:48:18 Harissa? Mozna kupic w sloikach w kadym cywilizowanym kraju ale to
sie przeciez robi samemu... Super - dzieki za dokladny przepis :) Moze sie zmobilizuje, chociaz zalatany jestem i bym wolal kupic. A niestety nie tak latwo - sprawdzalem ostatnio w kilku supermarketach w wawie (geant, tesco, carrefour) i niestety nie ma :( Pozdrawiam! |
| Sholay
|
Posted: 13 Lis 2005 15:54:09 Super - dzieki za dokladny przepis :) Moze sie zmobilizuje, chociaz
zalatany jestem i bym wolal kupic. A niestety nie tak latwo - sprawdzalem ostatnio w kilku supermarketach w wawie (geant, tesco, carrefour) i niestety nie ma :( 1. Wspólna 65 - może jeszcze jest tam sklep arabski 2. Baza MPO przy Bibliotece Narodowej - Sklep Samira. Alejami Niepodległości na południe od skrzyżowania z Armii Ludowej, pierwszy zjazd w lewo w żwirową drogę. & |
| turecky
|
Posted: 14 Lis 2005 11:48:02 Wczoraj byl progaram Europa da sie lubic.
Wloch mowil o spagetti z oliwy, czosnku i papryki . Prosze powiedzcie jaka to papryka i jezeli wiecie jak sie przygotowuje ta potrawe ? Czy ta papryka jest stra czy lagodna ? i jak sie nazywa brzmi jak: spaghetti a olio, aglio a peperoncino - jest w archiwum grupy |
| Jagna
|
Posted: 16 Lis 2005 12:28:03 Mnie dwie takie papryki by zabily na miejscu Pierz K.T. - starannie opakowana a ja tak lubię ze dwie to bez większego zająknięcia zjadla ym bez zagrychy:), z zagrychą (kielbaska na cieplo) zjadam ok 10 za jednym przysiadem. Ale ja to jestm trzepnięta w ej kwestii, zawsze kupuję wielkie słoiki. Jak w Turcji poprosiłam pana na straganie zęby dał skosztować to sie pukną, dał zjadłam, kupiłam pojemnik a panu szczęka spadla na wage:) AgaL, co by do spagetti ze 6 conajmniej dała:) Ps. Wiem wiem nie zdrowe, ale co tam raz sie żyje:) |
| Theli
|
Posted: 16 Lis 2005 12:56:34 czy sa koszulki na ramiaczkach i nie badz zdziwiona, jesli
sprzedawczynie dziwnie na ciebie popatrza ;) Ooo, a w czym dzieło? Ramiaczko to wieszak (nie haczyk, ale taki wlasnie do ubran, wkladany w ramiona), a jak chcesz koszulke na ramiaczkach, to bezpieczniej bedzie powiedziec ,,na naramkach'. :) th |
| Dominik Jan Domin
|
Posted: 18 Lis 2005 13:04:12 Świat to bardzo skomplikowany jest :))
Jakies 15 lat temu pani w piekarni pod Suwalkami na prosbe o weke zareagowala zdziwieniem... Po chwili tlumaczenia dowiedzialem sie, ze na Suwalszczyznie mowi sie "baton" :) A co to jest "weka", i o jaki "baton" Ci chodzi?? Bo dla mnie baton to opis kształtu... Dominik Jan Domin |
| Tatiana
|
Posted: 18 Lis 2005 14:49:05 Dnia Fri, 18 Nov 2005 15:41:03 +0100, Waćpanna lub waćpan Akulka, w A co to jest "weka", i o jaki "baton" Ci chodzi?? Bo dla mnie baton to
opis kształtu...
Uff.... A już myślałam, że tylko ja nie "jarzę" o co chodzi. Słyszałam, że weka to to, co w Poznaniu kawiarka, czyli taka pszenna długa, gruba buła. Ponoć mówi się na to też bułka paryska, tudzież kawiorek. |
| Maciek
|
Posted: 18 Lis 2005 18:24:10 Nawet jeśli jest tak, jak piszesz, to pierwszy raz słyszę, by w suwalskiem
mówiono na to "baton". Diabli wiedza, skad ta kobita byla :) |
| Maciek
|
Posted: 18 Lis 2005 18:26:37 A co to jest "weka", i o jaki "baton" Ci chodzi?? Bo dla mnie baton to opis kształtu... Dla tej osoby to tez byl chyba opis ksztaltu... A weka to w KR maly, podluzny pszenny chleb. A skad jestes, jesli mozna wiedziec? |
| Nixe
|
Posted: 18 Lis 2005 18:22:23 O rany! Polska poludniowa zawsze wiedziala o co chodzi :) Weka to
maly, podluzny pszenny chleb, ale nie "bulka paryska" - ta ostatnia to "bagietka", przynajmniej w Krakowie. A na prawdziwą, wąską, długą bagietkę jak się w południowej Polsce mówi? |
| Ewa (siostra Ani) N.
|
Posted: 18 Lis 2005 22:49:45 Jakies 15 lat temu pani w piekarni pod Suwalkami na prosbe o weke
zareagowala zdziwieniem... Po chwili tlumaczenia dowiedzialem sie, ze na Suwalszczyznie mowi sie "baton" :) A co to jest "weka", i o jaki "baton" Ci chodzi?? Bo dla mnie baton to opis
kształtu... Jam tysz jak pani w piekarni, tylko "weka", czy tam "baton", i tak bym nie zrozumiala : dla mnie "baton" to baton czekoladowy... no wlasnie sie zastanawiam czy to w ogole cos komus mowi, "baton czekoladowy", moze ja tez uzywalam jakiejs lokalnej odmiany nazewnictwa slodyczy... |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 151 . 152 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.811 miniBB.net © ręceprecz odtybetu 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria ręceprecz odtybetu foto cyfrowe multi 2008 ręceprecz ręceprecz odtybetu |