kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Kuchnia - gotowanie i nie tylko / sałatka 7-składnikowa
Autor Wiadomość
Abigeil

Posted: 25 Sier 2009 16:00:01



Ech...
w Was ostatna nadzieja, bo znowu gdzieś posiałam przepis :-(

potrzebuję przypraw i ilości octu i oleju do sałatki
i czas pasteryzacji również mile widziany

skład warzywny sałtki:
zielone pomidory
marchew
ogorki
papryka
cebula
jabłka
kapusta biała

RATUNKU!!!
Ikselko kochana, może Ty masz gdzieś zachomikowany ten przepis?

pozdrawiam
Iza





XL

Posted: 25 Sier 2009 20:21:11




Ech...
w Was ostatna nadzieja, bo znowu gdzieś posiałam przepis :-(

potrzebuję przypraw i ilości octu i oleju do sałatki
i czas pasteryzacji również mile widziany

skład warzywny sałtki:
zielone pomidory
marchew
ogorki
papryka
cebula
jabłka
kapusta biała

RATUNKU!!!
Ikselko kochana, może Ty masz gdzieś zachomikowany ten przepis?

pozdrawiam
Iza

Hmmm... u nas to jest "Sałatka cioci Jadzi" i nie ma tam podanej ilości
octu i oleju, lecz tylko skład, gdzie wszystkich warzyw jest tyle samo
(wagowo), a przyprawy wymienione jako sól, ziele ang., liście laurowe,
ocet, cukier. Rzadko robię tę sałatkę, ostatnio chyba ze 3 lata temu,
przyprawy (ocet sól, cukier, ziele, liść) dawałam wg przepisu na zalewę do
grzybów marynowanych i tyle, tylko nieco mniej octu, żeby nie było za
ostre. Oleju na wierzch każdego słoika 1 pełna łyżeczka - wystarczy.
Marchew i kapustę pokrajaną gotuje się w małej ilości wody, powoli, aby się
nie rozpadły, a gdy są na wpół miękkie, dodaje się pozostałe warzywa i
przyprawy, sól, cukier, wlewa ocet, zagotowuje raz. Teraz już gorąca
sałatka idzie do słoików i pasteryzacja - 15 minut w 80 st C.
Smacznego. Może i ja się pokuszę o zrobienie tej sałatki, bo dobra jest.
Pozdrawiam.



Zbylut

Posted: 27 Sier 2009 16:57:39



XL zapodal(a):

Hmmm... u nas to jest "Sałatka cioci Jadzi" i nie ma tam podanej ilości

skoro mowa o super-oryginalnych i własnych przepisach, to podam Wam przy
okazji przepis na "Ziemniaki Zbyluta":
Bierzemy 1 kg ziemniaków, obieramy, kroimy na połówki wrzucamy do osolonej
wody. Gotujemy aż będą miękkie, odcedzamy, solimy, tłuczemy i gotowe!
Jedyne w swoim rodzaju!




lemonka

Posted: 27 Sier 2009 18:23:17





"Ziemniaki Zbyluta":
wrzucamy do osolonej
wody. (...) odcedzamy, solimy, tłuczemy i gotowe!
Jedyne w swoim rodzaju!


W rzeczy samej. Przede wszystkim bardziej słone niż inne.





Panslavista

Posted: 27 Sier 2009 18:28:16




XL zapodal(a):

Hmmm... u nas to jest "Sałatka cioci Jadzi" i nie ma tam podanej ilości

skoro mowa o super-oryginalnych i własnych przepisach, to podam Wam przy
okazji przepis na "Ziemniaki Zbyluta":
Bierzemy 1 kg ziemniaków, obieramy, kroimy na połówki wrzucamy do osolonej
wody. Gotujemy aż będą miękkie, odcedzamy, solimy, tłuczemy i gotowe!
Jedyne w swoim rodzaju!

Młótozbylut. Możesz posypać jeszcze ospą.





Zbylut

Posted: 28 Sier 2009 16:08:54



lemonka zapodal(a):

"Ziemniaki Zbyluta":
wrzucamy do osolonej
wody. (...) odcedzamy, solimy, tłuczemy i gotowe!
Jedyne w swoim rodzaju!

W rzeczy samej. Przede wszystkim bardziej słone niż inne.

tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?




lemonka

Posted: 28 Sier 2009 21:43:31





tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli

dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne) przekonania, że
skoro gotowały się w osolonej wodzie, to nie ma potrzeby ich już solić
ponownie.





XL

Posted: 29 Sier 2009 09:30:24





tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli

dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne) przekonania, że
skoro gotowały się w osolonej wodzie, to nie ma potrzeby ich już solić
ponownie.

Nie ma potrzeby solenia ani w trakcie, ani po - tak naprawdę. nadmiar soli
w żywności jest powodem wielu schorzen i należy ją ograniczać. nawet kupny
chleb jest tak przeraźliwie słony, choć ludzie już tego nie czują,
przyzwyczajeni do jej obecności w nadmiarze w każdym niemal produkcie.
Tymczasem służy tam ona tylko wiązaniu wagowemu wody - dla celów
oszukańczych. Równocześnie szkodząc konsumentowi.



krys

Posted: 29 Sier 2009 11:26:09






tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli

dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne) przekonania,

A czemu to błędnego? Potrzeba solenia wynika tylko z przyzwyczajenia, i
najnormalniej w świecie zabija smak potraw. Kiedyś lubiłam słono, ale na
szczęście się odzwyczaiłam. Podobnie jak od słodzenia herbaty.
Justyna






Slavinka

Posted: 29 Sier 2009 12:13:44







tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli
dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne) przekonania,

A czemu to błędnego? Potrzeba solenia wynika tylko z przyzwyczajenia, i
najnormalniej w świecie zabija smak potraw. Kiedyś lubiłam słono, ale na
szczęście się odzwyczaiłam. Podobnie jak od słodzenia herbaty.
Justyna

Jak to ludzie lubią się umartwiać - jedni brakiem inni nadmiarem soli...






lemonka

Posted: 29 Sier 2009 13:38:10






tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli
dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne)
przekonania,


A czemu to błędnego?

To z takim przekąsem trochę było. Żart, znaczy.

Potrzeba solenia wynika tylko z przyzwyczajenia

Nienienie. Ziemniaki koniecznie trzeba posolić, ponieważ zawierają
skądinąd korzystny dla człowieka potas, ale musi on być odpowiednio
zbilansowany sodem. Stosunek sodu do potasu powinien wynosić 4:1, co
akurat w przybliżeniu odpowiada upodobaniom smakowym przeciętnego
człowieka (dlatego nikt nie siedzi z kalkulatorem nad garem kartofli).
Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.





krys

Posted: 29 Sier 2009 13:52:45







tzn te inne gotuje się bez soli czy nie soli po ugutowaniu?

Przerażająca większość ludzkości gotuje w słonej wodzie i nie soli
dodatkowo po ugotowaniu, wychodząc z (błędnego zapewne)
przekonania,


A czemu to błędnego?

To z takim przekąsem trochę było. Żart, znaczy.

A. Nie zrozumiałam.

Potrzeba solenia wynika tylko z przyzwyczajenia

Nienienie. Ziemniaki koniecznie trzeba posolić, ponieważ zawierają
skądinąd korzystny dla człowieka potas, ale musi on być odpowiednio
zbilansowany sodem.

No dobra, ale posolić to nie to samo, co przesolić. Ja akurat różnicę między
posolonym (ugotowanym w solonej wodzie), a gotowanym bez soli wyczuwam.

Stosunek sodu do potasu powinien wynosić 4:1, co
akurat w przybliżeniu odpowiada upodobaniom smakowym przeciętnego
człowieka (dlatego nikt nie siedzi z kalkulatorem nad garem kartofli).
Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.

Mam w domu "nieprzeciętnego" człowieka, który nie uznaje soli. Pomidorek to
i owszem, z pieprzem być musi, ale sól?
Z moich obserwacji wynika, że jednak znakomita większość ludzi używa dużo
więcej soli w kuchni, niż ja, na czym lepiej wychodzą, bo ja sobie u nich
nie "odsolę", a oni u mnie dosolić mogą...
Justyna





lemonka

Posted: 29 Sier 2009 15:19:00





No dobra, ale posolić to nie to samo, co przesolić. Ja akurat różnicę
między

posolonym (ugotowanym w solonej wodzie), a gotowanym bez soli
wyczuwam.


Stąd ten żart, że w oczach człowieka, który gotuje w słonej wodzie a

potem jeszcze soli, reszta świata musi żyć w błędzie i ciemnocie i nie
korzysta z uroku soli.

Stosunek sodu do potasu powinien wynosić 4:1, co
akurat w przybliżeniu odpowiada upodobaniom smakowym przeciętnego
człowieka (dlatego nikt nie siedzi z kalkulatorem nad garem
kartofli).

Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.

Mam w domu "nieprzeciętnego" człowieka, który nie uznaje soli.
Pomidorek to

i owszem, z pieprzem być musi, ale sól?

Ja z kolei zastanawiam się, dlaczego ludzie spożywają potrawy
pikantne...

Z moich obserwacji wynika, że jednak znakomita większość ludzi używa
dużo

więcej soli w kuchni, niż ja, na czym lepiej wychodzą,

Nie wychodzą lepiej. Nadmiar soli to wyboista droga do nadciśnienia i
otyłości.
Ale ma to pewne uzasadnienie historyczne: potrawy solone były trwalsze
i wytrzymywały bez lodówki, więc przyzwyczajenie do słonego smaku
pozostało i było (jest?) przekazywane z pokolenia na pokolenie.





krys

Posted: 29 Sier 2009 15:28:37






No dobra, ale posolić to nie to samo, co przesolić. Ja akurat różnicę
między

posolonym (ugotowanym w solonej wodzie), a gotowanym bez soli
wyczuwam.


Stąd ten żart, że w oczach człowieka, który gotuje w słonej wodzie a

potem jeszcze soli, reszta świata musi żyć w błędzie i ciemnocie i nie
korzysta z uroku soli.

No, mam okazje doswiadczać tych oczu;-)

Ja z kolei zastanawiam się, dlaczego ludzie spożywają potrawy
pikantne...

Bo nie lubią mdłych? Albo może przyprawy poprawiają trawienie? Albo kuchnia
jakiegoś kraju preferuje dania ogniste?

Z moich obserwacji wynika, że jednak znakomita większość ludzi używa
dużo

więcej soli w kuchni, niż ja, na czym lepiej wychodzą,

Nie wychodzą lepiej. Nadmiar soli to wyboista droga do nadciśnienia i
otyłości.

To zależy od punktu siedzenia. O stronie zdrowotnej to akurat wiem (tylko
skąd mam nadciśnienie?) , tyle, że oni wychodzą lepiej w sensie, że oni u
mnie się najedzą, a ja nie dam rady najeść się u nich.

Ale ma to pewne uzasadnienie historyczne: potrawy solone były trwalsze
i wytrzymywały bez lodówki, więc przyzwyczajenie do słonego smaku
pozostało i było (jest?) przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Jest.






lemonka

Posted: 29 Sier 2009 16:16:02





Ja z kolei zastanawiam się, dlaczego ludzie spożywają potrawy
pikantne...

Bo nie lubią mdłych? Albo może przyprawy poprawiają trawienie? Albo
kuchnia

jakiegoś kraju preferuje dania ogniste?


No właśnie: nie lubią mdłych i wolą ogniste. Ale dlaczego?
Jeśli chodzi o poprawianie trawienia to raczej odpada. Ostre przyprawy
podrażniają błony śluzowe i mogą być przyczyną nowotworów przewodu
pokarmowego. Wiem, wiem - no na coś trzeba kiedyś umrzeć...





krys

Posted: 29 Sier 2009 16:26:04






Ja z kolei zastanawiam się, dlaczego ludzie spożywają potrawy
pikantne...

Bo nie lubią mdłych? Albo może przyprawy poprawiają trawienie? Albo
kuchnia

jakiegoś kraju preferuje dania ogniste?


No właśnie: nie lubią mdłych i wolą ogniste. Ale dlaczego?

Hmmm, może żeby można było pomarudzić u kogoś, że niedobrze gotuje?;-) Nie
wiem. Ja jak mam do wyboru, to wolę musztardę rosyjską niż delikatesową.
Chrzan też wybiorę ostrzejszy. Od chili też nie uciekam. I te preferencje
nie wywodzą sią z domu rodzinnego, bo akurat moja matka gotuje według mnie
mało pikantnie, za to słono.

Jeśli chodzi o poprawianie trawienia to raczej odpada. Ostre przyprawy
podrażniają błony śluzowe i mogą być przyczyną nowotworów przewodu
pokarmowego. Wiem, wiem - no na coś trzeba kiedyś umrzeć...

A tacy Węgrzy, czy Meksykanie - wiedzą coś na ten temat? Moze to o klimat
chodzi? W sumie bardziej ciekawi mnie "jak coś smakuje", niż na co zejde z
powodu zjedzenia tego czegoś... Sromotników nie wliczam.
J.






lemonka

Posted: 29 Sier 2009 17:47:14





Jeśli chodzi o poprawianie trawienia to raczej odpada. Ostre
przyprawy

podrażniają błony śluzowe i mogą być przyczyną nowotworów przewodu
pokarmowego. Wiem, wiem - no na coś trzeba kiedyś umrzeć...

A tacy Węgrzy, czy Meksykanie - wiedzą coś na ten temat? Moze to o
klimat

chodzi? W sumie bardziej ciekawi mnie "jak coś smakuje", niż na co
zejde z

powodu zjedzenia tego czegoś... Sromotników nie wliczam.

Ja zakładam, że Węgrzy czy Meksykanie to raczej niezbyt bogate narody i
mięsko mieli nie zawsze świeże, za to ostrych papryczek - mnóstwo.
Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały. W tej sytuacji perspektywa zejścia na nowotwór jawi się
jako mało prawdopodobna, a ostry smak można z pokolenia na pokolenie
polubić dokładnie tak samo jak smak zbyt słony. Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?





XL

Posted: 29 Sier 2009 20:26:52





Ja zakładam, że Węgrzy czy Meksykanie to raczej niezbyt bogate narody i
mięsko mieli nie zawsze świeże, za to ostrych papryczek - mnóstwo.
Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały. W tej sytuacji perspektywa zejścia na nowotwór jawi się
jako mało prawdopodobna, a ostry smak można z pokolenia na pokolenie
polubić dokładnie tak samo jak smak zbyt słony. Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?

Wieliczkę my mieli z dawien dawna, to i sól polubili, a paprykę od drugiego
bratanka przejęli wraz z braterskimi pocałunkami ;-P



Slavinka

Posted: 29 Sier 2009 21:11:12





Jeśli chodzi o poprawianie trawienia to raczej odpada. Ostre
przyprawy
podrażniają błony śluzowe i mogą być przyczyną nowotworów przewodu
pokarmowego. Wiem, wiem - no na coś trzeba kiedyś umrzeć...

A tacy Węgrzy, czy Meksykanie - wiedzą coś na ten temat? Moze to o
klimat
chodzi? W sumie bardziej ciekawi mnie "jak coś smakuje", niż na co
zejde z
powodu zjedzenia tego czegoś... Sromotników nie wliczam.

Ja zakładam, że Węgrzy czy Meksykanie to raczej niezbyt bogate narody i
mięsko mieli nie zawsze świeże, za to ostrych papryczek - mnóstwo.
Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały. W tej sytuacji perspektywa zejścia na nowotwór jawi się
jako mało prawdopodobna, a ostry smak można z pokolenia na pokolenie
polubić dokładnie tak samo jak smak zbyt słony. Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?

Mylisz się - na puszcie wypasano olbrzymie stada bydła - teraz to jest
ta bieda i nieswieże mięso z przechowalni trucizn. Pasterze zabijali kolejne
gdy poprzednie wyszło. Ostrość jest niewyczuwalna przy spłukiwaniu jej
pełnymi gąsiorami win wytrawnych.
A my mamy piwo i kwas chlebowy. Też dobre do tego celu.






krys

Posted: 30 Sier 2009 06:41:06




Ja zakładam, że Węgrzy czy Meksykanie to raczej niezbyt bogate narody i
mięsko mieli nie zawsze świeże, za to ostrych papryczek - mnóstwo.
Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały.

to ciekawe, czy szkodzi papryczka, czy mięsko cokolwiek nieświeże.

Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?

Słowianie też bogaci raczej nie byli, ale za to papryczki w naturze nie
rosły. To jadali mięsko nieświeże z solą;-). Ale w końcu dotarły te
zajzajery, to może komuś i smak przypasował.
J.






Slavinka

Posted: 30 Sier 2009 06:44:25





Ja zakładam, że Węgrzy czy Meksykanie to raczej niezbyt bogate narody i
mięsko mieli nie zawsze świeże, za to ostrych papryczek - mnóstwo.
Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały.

to ciekawe, czy szkodzi papryczka, czy mięsko cokolwiek nieświeże.

Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?

Słowianie też bogaci raczej nie byli, ale za to papryczki w naturze nie
rosły. To jadali mięsko nieświeże z solą;-). Ale w końcu dotarły te
zajzajery, to może komuś i smak przypasował.
J.

Jak tam Sylinek?

Słowianie mieli i mają jałowiec..... i pokrzywy.






medea

Posted: 30 Sier 2009 07:58:56




Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.

Akurat pomidor w moim przekonaniu potrzebuje sporo soli.
To znaczy surowy może wystarczy tylko lekko posolić, ale kiedy
przetwarzam np. na sos pomidorowy, to solę sporo.

Ewa




lemonka

Posted: 30 Sier 2009 10:23:31





Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.

Akurat pomidor w moim przekonaniu potrzebuje sporo soli.
To znaczy surowy może wystarczy tylko lekko posolić, ale kiedy
przetwarzam np. na sos pomidorowy, to solę sporo.

No właśnie - to kwestia indywidualnych przyzwyczajeń, które osoba w
rodzinie gotująca w pewnym sensie narzuca, a w pewnym sensie uzgadnia z
resztą rodziny. Tzn. dzieciom narzuca się smak, będący kompromisem ze
współmałżonkiem/współmałżonką, który/która wyrósł/a w innej rodzinie,
gdzie soliło się więcej/mniej/wcale. Niepotrzebne skreślić.





Zbylut

Posted: 31 Sier 2009 18:07:31



krys zapodal(a):

A czemu to błędnego? Potrzeba solenia wynika tylko z przyzwyczajenia, i
najnormalniej w świecie zabija smak potraw. Kiedyś lubiłam słono, ale na
szczęście się odzwyczaiłam. Podobnie jak od słodzenia herbaty.

mała ilość soli wzmacnia smak. Nadużywanie rzeczywiście jest szkodliwe -
jak zresztą wszystkiego.




Abigeil

Posted: 1 Wrz 2009 23:14:07





Z tego samego powodu lepiej smakuje pomidorek lekko osolony.

Akurat pomidor w moim przekonaniu potrzebuje sporo soli.
To znaczy surowy może wystarczy tylko lekko posolić, ale kiedy
przetwarzam np. na sos pomidorowy, to solę sporo.

Ewa

faktem jest, że sklepowych pomidorów bez posolenia zjeść nie jestem w
stanie, bo są bezplciowe

z własnego ogródka już soli nie potrzebują, może ma na to wpływ to, że te z
mojego ogródka nie są niczym sztucznym nawozone ani nie są pryskane

Iza






Abigeil

Posted: 1 Wrz 2009 23:16:01





Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały. W tej sytuacji perspektywa zejścia na nowotwór jawi się
jako mało prawdopodobna, a ostry smak można z pokolenia na pokolenie
polubić dokładnie tak samo jak smak zbyt słony. Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?


hmm...
lodówek, zamrażarek, słoików nie mieli...

surową słoninę naciera się grubo solą i wiesza w suchym miejscu... może to
przyzwyczajenie do słonego smaku bo inaczej nie dawało się kiedyś
zakonserwować mięsa?







Slavinka

Posted: 2 Wrz 2009 03:57:02





Wystarczyło pomieszać jedno z drugim, by nie czuć smaku nieświeżego
mięska, tudzież ubić wszelkie żyjątka, które tegoż mięska jakość
nadszarpywały. W tej sytuacji perspektywa zejścia na nowotwór jawi się
jako mało prawdopodobna, a ostry smak można z pokolenia na pokolenie
polubić dokładnie tak samo jak smak zbyt słony. Ale to w Meksyku, na
Węgrzech i w Teksasie, ale u nas? Słowian z dziada pradziada?


hmm...
lodówek, zamrażarek, słoików nie mieli...

surową słoninę naciera się grubo solą i wiesza w suchym miejscu... może to
przyzwyczajenie do słonego smaku bo inaczej nie dawało się kiedyś
zakonserwować mięsa?

suszono i wędzono oraz solono w beczkach.






Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.553
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008