kuchnia
  Forum Odpowiedz Rejestracja Szukaj

Zobacz: / Kuchnia - gotowanie i nie tylko / Roztwór do piersi z kurczaka
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomo
Ed

Posted: 14 Sier 2012 08:39:50



Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.




artustas

Posted: 14 Sier 2012 08:55:23




Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym
roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego roztworu
do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej lub dwie i
upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Może o saletrę chodzi?.
Tak na szybko wyguglane:
http://www.mniammniam.com/Peklowanie_miesa_na_pyszne__domowe_szynki__schaby_i_karkowki-585a.html





Bbjk

Posted: 14 Sier 2012 11:28:32



Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Szukaj w pomocnym guglu: zaprawa, bejca, bajca, marynata, zalewa.

Do drobiu warto użyć oliwy, białego wina, majeranku, tymianku,
rozmarynu, pieprzu, papryki, czosnku - nie wszystko na raz. Trzyma się w
tym kurczaka lub jego części godzinę lub max kilka, ale na pewno nie "do
tygodnia".



Ed

Posted: 14 Sier 2012 12:31:33



Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym
roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Szukaj w pomocnym guglu: zaprawa, bejca, bajca, marynata, zalewa.

Do drobiu warto użyć oliwy, białego wina, majeranku, tymianku,
rozmarynu, pieprzu, papryki, czosnku - nie wszystko na raz. Trzyma się w
tym kurczaka lub jego części godzinę lub max kilka, ale na pewno nie "do
tygodnia".

No nie, to nie to.
W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.




medea

Posted: 14 Sier 2012 19:40:03



Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w
zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym
roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby
podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Szukaj w pomocnym guglu: zaprawa, bejca, bajca, marynata, zalewa.

Do drobiu warto użyć oliwy, białego wina, majeranku, tymianku,
rozmarynu, pieprzu, papryki, czosnku - nie wszystko na raz. Trzyma się w
tym kurczaka lub jego części godzinę lub max kilka, ale na pewno nie "do
tygodnia".

No nie, to nie to.
W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.

Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso. Do tygodnia można marynować wołowinę, wieprzowinę i inne ciemne
mięsa. A jeśli chcesz przechować dłużej kurczaka, to najlepiej podziel
go na części i zamroź. Potem w razie potrzeb rozmrażaj i marynuj przez
godzinkę. Do marynaty wystarczy dodać oliwę, paprykę czerwoną, czosnek,
jakieś zioła (ja lubię do kurczaka majeranek).

Ewa





Anai

Posted: 16 Sier 2012 10:28:37




W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.

Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso.

A może wyżej wspomniana babcia nie marynowała mięsa, tylko je peklowała...?

Do tygodnia można marynować wołowinę, wieprzowinę i inne ciemne
mięsa.

Nie wiem jak jest z drobiem, bo się szczerze powiedziawszy tym nie
interesowałam ale w przypadku wieprzowiny (jeśli chodzi o peklowanie)
okres ten może być znacznie dłuższy niż tydzień...
Sama peklowałam szynki do wędzenia (przed Wielkanocą) ok. 10 dni,
zdarzyło mi się również piec peklowane mięso.






Ed

Posted: 16 Sier 2012 11:14:26




W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.

Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso.

A może wyżej wspomniana babcia nie marynowała mięsa, tylko je peklowała...?

Do tygodnia można marynować wołowinę, wieprzowinę i inne ciemne
mięsa.

Nie wiem jak jest z drobiem, bo się szczerze powiedziawszy tym nie
interesowałam ale w przypadku wieprzowiny (jeśli chodzi o peklowanie)
okres ten może być znacznie dłuższy niż tydzień...
Sama peklowałam szynki do wędzenia (przed Wielkanocą) ok. 10 dni,
zdarzyło mi się również piec peklowane mięso.

Nie jestem pewien czy marynowała czy peklowała, więc nie chcę tu spekulować.
A czy mogłabyś mi podać swój przepis, skład i proporcje?
Użyłbym go jako wyjściowego i z czasem może uzyskałbym odpowiedni do
swojego gustu.




Ed

Posted: 16 Sier 2012 11:23:08



Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w jakimś
roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w
zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym
roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby
podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Szukaj w pomocnym guglu: zaprawa, bejca, bajca, marynata, zalewa.

Do drobiu warto użyć oliwy, białego wina, majeranku, tymianku,
rozmarynu, pieprzu, papryki, czosnku - nie wszystko na raz. Trzyma się w
tym kurczaka lub jego części godzinę lub max kilka, ale na pewno nie "do
tygodnia".

No nie, to nie to.
W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.

Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso. Do tygodnia można marynować wołowinę, wieprzowinę i inne ciemne
mięsa. A jeśli chcesz przechować dłużej kurczaka, to najlepiej podziel
go na części i zamroź. Potem w razie potrzeb rozmrażaj i marynuj przez
godzinkę. Do marynaty wystarczy dodać oliwę, paprykę czerwoną, czosnek,
jakieś zioła (ja lubię do kurczaka majeranek).

Ewa

Pierś z kurczaka po upieczeniu owszem, jest dość krucha i soczysta, ale
po paru dniach robi się sucha, łykowata i niezbyt smaczna.
Czego się nie powinno z nią robić, to pewnie sam mógłbym długo wymieniać.
Chodzi mi dokładnie o to, o co pytałem w 1-szym poście.
Gdyby to był jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa, to pewnie wygooglałbym
coś na ten temat, a tak pozostaje mi liczyć na łut szczęścia, że może
ktoś posiada tak duże doświadczenie kulinarne, że mógłby coś z niego
zaadoptować do moich potrzeb.
Bo gotowca to jak dotąd nigdzie nie znalazłem.





Qrczak

Posted: 16 Sier 2012 12:14:48



Dnia dzisiejszego obywatel Ed uprzejmie donosi:
Pamiętam, że moja babcia mięsa typu szynka czy schab zanurzała w
jakimś roztworze, który sama przygotowywała, na kilka dni, a potem w
zależności
od potrzeby piekła to mięso lub smażyła.
Zaletą stosowania tego roztworu był chyba dłuższy czas przechowywania
mięsa w stanie surowym oraz Imo lepszy smak po paru dniach w tym
roztworze.
Jak ten roztwór fachowo się nazywa?
Czy ktoś spotkał się może, stosuje lub poprzez analogię potrafiłby
podać
skład takiego roztworu do piersi z kurczaka?
Chciałbym kupić sobie kilka piersi z kurczaka, wsadzić do takiego
roztworu do tygodnia i w zależności od ochoty wyciągać sobie po jednej
lub dwie i upiec w piekarniku na kolację czy do jakiejś wódeczki.

Szukaj w pomocnym guglu: zaprawa, bejca, bajca, marynata, zalewa.

Do drobiu warto użyć oliwy, białego wina, majeranku, tymianku,
rozmarynu, pieprzu, papryki, czosnku - nie wszystko na raz. Trzyma
się w tym kurczaka lub jego części godzinę lub max kilka, ale na
pewno nie "do tygodnia".

No nie, to nie to.
W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.

Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso. Do tygodnia można marynować wołowinę, wieprzowinę i inne ciemne
mięsa. A jeśli chcesz przechować dłużej kurczaka, to najlepiej podziel
go na części i zamroź. Potem w razie potrzeb rozmrażaj i marynuj przez
godzinkę. Do marynaty wystarczy dodać oliwę, paprykę czerwoną, czosnek,
jakieś zioła (ja lubię do kurczaka majeranek).

Ewa

Pierś z kurczaka po upieczeniu owszem, jest dość krucha i soczysta, ale po
paru dniach robi się sucha, łykowata i niezbyt smaczna.
Czego się nie powinno z nią robić, to pewnie sam mógłbym długo wymieniać.
Chodzi mi dokładnie o to, o co pytałem w 1-szym poście.
Gdyby to był jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa, to pewnie wygooglałbym coś
na ten temat, a tak pozostaje mi liczyć na łut szczęścia, że może ktoś
posiada tak duże doświadczenie kulinarne, że mógłby coś z niego
zaadoptować do moich potrzeb.


Wróci 1 września.

qr.a





Bbjk

Posted: 17 Sier 2012 16:49:25




Pierś z kurczaka po upieczeniu owszem, jest dość krucha i soczysta, ale
po paru dniach robi się sucha, łykowata i niezbyt smaczna.

Ty magazynujesz te piersi po upieczeniu przez parę dni? Nic dziwnego, że
"niezbyt smaczna".

Czego się nie powinno z nią robić, to pewnie sam mógłbym długo wymieniać.
Chodzi mi dokładnie o to, o co pytałem w 1-szym poście.
Gdyby to był jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa, to pewnie wygooglałbym
coś na ten temat, a tak pozostaje mi liczyć na łut szczęścia, że może
ktoś posiada tak duże doświadczenie kulinarne, że mógłby coś z niego
zaadoptować do moich potrzeb.
Bo gotowca to jak dotąd nigdzie nie znalazłem.

Bo piersi z kurczaka nie pekluje się do smażenia/pieczenia/duszenia,
tylko można je posmarować, czy zamoczyć we wspomnianej zalewie na czas
ok. 1 godziny.
To jest "jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa", a tego wielodniowego
macerowania w czymś tajemniczym nie wyguglałes, bo po prostu nie tak
przygotowuje się te piersi do obróbki cieplnej.



medea

Posted: 17 Sier 2012 17:22:25




W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.
Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso.
A może wyżej wspomniana babcia nie marynowała mięsa, tylko je peklowała...?


Może peklowała, ale - jak już ktoś pisał wcześniej - peklowanie w
saletrze ma trochę inne zadanie. Tak się przygotowuje mięso na wędliny,
żeby zachowało różowy kolor. Tak z mojego doświadczenia (kucharskiego i
konsumenckiego) to chyba tylko golonki się pekluje przed
pieczeniem/gotowaniem do spożycia na ciepło. Nie mam pojęcia, czy inne
mięsa przeznaczone do jedzenia na ciepło też jest zwyczaj peklować. Być
może. Ale nawet jeśli, to na pewno nie mięso drobiowe.


Nie wiem jak jest z drobiem, bo się szczerze powiedziawszy tym nie
interesowałam ale w przypadku wieprzowiny (jeśli chodzi o peklowanie)
okres ten może być znacznie dłuższy niż tydzień...
Sama peklowałam szynki do wędzenia (przed Wielkanocą) ok. 10 dni,
zdarzyło mi się również piec peklowane mięso.

Oczywiście. Ciemne i twarde mięsa przeznaczone na wędliny - jak
najbardziej. I peklować można nawet 3 tygodnie. Ale chyba nie o to
chodziło pytającemu, chociaż licho go wie.

Ewa




medea

Posted: 17 Sier 2012 17:26:11




Pierś z kurczaka po upieczeniu owszem, jest dość krucha i soczysta,
ale po paru dniach robi się sucha, łykowata i niezbyt smaczna.

Nie dziwię się. Przygotowuj na bieżąco. Nie wymaga wiele wysiłku, a
będziesz jadł świeże.

Czego się nie powinno z nią robić, to pewnie sam mógłbym długo wymieniać.
Chodzi mi dokładnie o to, o co pytałem w 1-szym poście.

Wątpię, żeby babcia tak długo przechowywała w jakiejś zalewie akurat
drób. Wołowinę, wieprzowinę - to tak, w marynacie, do tygodnia.
Chyba że babcia lodówki nie miała i musiała sobie jakoś radzić.

Gdyby to był jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa, to pewnie wygooglałbym
coś na ten temat, a tak pozostaje mi liczyć na łut szczęścia, że może
ktoś posiada tak duże doświadczenie kulinarne, że mógłby coś z niego
zaadoptować do moich potrzeb.
Bo gotowca to jak dotąd nigdzie nie znalazłem.

I nie znajdziesz. Ale jeśli koniecznie chcesz, to poeksperymentuj i sam
się podziel tą wiedzą.

Ewa







Stefan

Posted: 17 Sier 2012 17:32:23





W tamtym roztworze, który pamiętam, trzymało się mięso kilka dni,
ale raczej nie dłużej niż tydzień i czegoś takiego bym potrzebował.
Długość marynowania zależy głównie od rodzaju mięsa. Mięsa drobiowego
(zwłaszcza z kurczaka i indyka, bo jak z kaczką jest, tego nie wiem) nie
trzeba, a nawet nie można tak długo marynować, bo to bardzo delikatne
mięso.
A może wyżej wspomniana babcia nie marynowała mięsa, tylko je
peklowała...?

Może peklowała, ale - jak już ktoś pisał wcześniej - peklowanie w saletrze
ma trochę inne zadanie. Tak się przygotowuje mięso na wędliny, żeby
zachowało różowy kolor. Tak z mojego doświadczenia (kucharskiego i
konsumenckiego) to chyba tylko golonki się pekluje przed
pieczeniem/gotowaniem do spożycia na ciepło. Nie mam pojęcia, czy inne
mięsa przeznaczone do jedzenia na ciepło też jest zwyczaj peklować. Być
może. Ale nawet jeśli, to na pewno nie mięso drobiowe.
No, ja też pekluję taką całą nogę zadnią z szynką na pieczenie i podanie na
ciepło na takich różnych imprezkach koleżeńskich. I to jest cały ceremoniał:
nastrzykiwanie, ostrzykiwanie, masowanie, obracanie itp tak ze trzy-cztery
(nawet) tygodnie. Ale po upieczeniu w piecu chlebowym albo w "studni",
czasem jeszcze na rożen - to jest mniodzio.
pozdr
Stefan





medea

Posted: 17 Sier 2012 17:34:58



No, ja też pekluję taką całą nogę zadnią z szynką na pieczenie i
podanie na ciepło na takich różnych imprezkach koleżeńskich. I to jest
cały ceremoniał: nastrzykiwanie, ostrzykiwanie, masowanie, obracanie
itp tak ze trzy-cztery (nawet) tygodnie. Ale po upieczeniu w piecu
chlebowym albo w "studni", czasem jeszcze na rożen - to jest mniodzio.


No to podaj pytającemu przepis na peklowanie, może go zadowolisz. :)

Ewa





Stefan

Posted: 17 Sier 2012 18:00:17




No, ja też pekluję taką całą nogę zadnią z szynką na pieczenie i podanie
na ciepło na takich różnych imprezkach koleżeńskich. I to jest cały
ceremoniał: nastrzykiwanie, ostrzykiwanie, masowanie, obracanie itp tak
ze trzy-cztery (nawet) tygodnie. Ale po upieczeniu w piecu chlebowym albo
w "studni", czasem jeszcze na rożen - to jest mniodzio.


No to podaj pytającemu przepis na peklowanie, może go zadowolisz. :)

Wybacz, to trzydzieści parę lat próbowania, podglądania...Nie wszystko
nadaje się do publikacji...
Swego czasu, miałem zapodać dzikie ptactwo. Ponieważ takowego nie było,
próbowałem zabejcować kurczaki w zalewie jaką robi się do wołowiny na dziko,
tzn. woda, ocet, sól, cebula,jałowiec, ziele angielskie, liście bobkowe,
kilka kropel karmelu dla kolorku. Nie powiem, trzymałem ją w tym trzy dni,
upiekłem, polewając ją zalewą z miodem (taka ciupeńka miodu), dało się zjeść
(nawet bardzo). Kruchutkie, lekko kwaskowate, można poeksperymentować
(szpikowanie słoninką).
pozdr
Stefan





Ed

Posted: 19 Sier 2012 10:43:10



No, ja też pekluję taką całą nogę zadnią z szynką na pieczenie i
podanie na ciepło na takich różnych imprezkach koleżeńskich. I to jest
cały ceremoniał: nastrzykiwanie, ostrzykiwanie, masowanie, obracanie
itp tak ze trzy-cztery (nawet) tygodnie. Ale po upieczeniu w piecu
chlebowym albo w "studni", czasem jeszcze na rożen - to jest mniodzio.


No to podaj pytającemu przepis na peklowanie, może go zadowolisz. :)

Ewa

Nie dorobiłaś się nawet własnego przepisu na peklowanie, a z takim
znawstwem doradzasz mi co można, a co nie można z mięsem w tej kwestii? ;





Ed

Posted: 19 Sier 2012 10:54:05




Pierś z kurczaka po upieczeniu owszem, jest dość krucha i soczysta, ale
po paru dniach robi się sucha, łykowata i niezbyt smaczna.

Ty magazynujesz te piersi po upieczeniu przez parę dni? Nic dziwnego, że
"niezbyt smaczna".

Czego się nie powinno z nią robić, to pewnie sam mógłbym długo wymieniać.
Chodzi mi dokładnie o to, o co pytałem w 1-szym poście.
Gdyby to był jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa, to pewnie wygooglałbym
coś na ten temat, a tak pozostaje mi liczyć na łut szczęścia, że może
ktoś posiada tak duże doświadczenie kulinarne, że mógłby coś z niego
zaadoptować do moich potrzeb.
Bo gotowca to jak dotąd nigdzie nie znalazłem.

Bo piersi z kurczaka nie pekluje się do smażenia/pieczenia/duszenia,
tylko można je posmarować, czy zamoczyć we wspomnianej zalewie na czas
ok. 1 godziny.
To jest "jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa", a tego wielodniowego
macerowania w czymś tajemniczym nie wyguglałes, bo po prostu nie tak
przygotowuje się te piersi do obróbki cieplnej.

No wiesz, kiedyś dużo rzeczy nie robiło się z żywnością, które dziś są
powszechne.
Więc być może ktoś się jednak skusi i któryś z umysłów nieco bardziej
otworzy się w tej kwestii ;





Bbjk

Posted: 19 Sier 2012 11:21:46




Bo piersi z kurczaka nie pekluje się do smażenia/pieczenia/duszenia,
tylko można je posmarować, czy zamoczyć we wspomnianej zalewie na czas
ok. 1 godziny.
To jest "jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa", a tego wielodniowego
macerowania w czymś tajemniczym nie wyguglałes, bo po prostu nie tak
przygotowuje się te piersi do obróbki cieplnej.

No wiesz, kiedyś dużo rzeczy nie robiło się z żywnością, które dziś są

powszechne. Więc być może ktoś się jednak skusi i któryś z umysłów nieco bardziej
otworzy się w tej kwestii ;

Na co się ktoś skusi? "Otworzyć umysł w tej kwestii" znaczy Ci macerować
przed pieczeniem piersi z kurczaka przez kilka dni lub peklować je, jak
szynkę przed wędzeniem? Jeśli tak, to może po prostu zrób, co chcesz i
podziel się tutaj opisem efektów.
Instrukcję peklowania jest łatwo znaleźć.

Pisałeś, że babcia "mięsa typu szynka czy schab" macerowała przez wiele
dni w czymś (prawdopodobnie peklowała) i pytasz o to samo w odniesieniu
do piersi z kurczaka. Piersi z kurczaka się nie pekluje (ani nie
maceruje w niczym przez dzień lub więcej) przed obróbką cieplną. Twoja
babcia te szynki/schaby peklowała przez kilka dni, bo wędliny się
pekluje w ten sposób, filetów z drobiu przeznaczonych do pieczenia -
nie. Teraz ani dawniej.

Jeśli nie trollujesz, tylko faktycznie masz wielki problem z tymi
filetami, to po prostu je natrzyj na godzinkę przyprawami i upiecz/uduś,
czy co tam chcesz zrób, wszystko to będzie lepiej, niż pieczenie
uprzednio wymoczonych przez kilka dni.



Ed

Posted: 19 Sier 2012 13:57:47




Bo piersi z kurczaka nie pekluje się do smażenia/pieczenia/duszenia,
tylko można je posmarować, czy zamoczyć we wspomnianej zalewie na czas
ok. 1 godziny.
To jest "jakiś pikuś lub dość łatwa sprawa", a tego wielodniowego
macerowania w czymś tajemniczym nie wyguglałes, bo po prostu nie tak
przygotowuje się te piersi do obróbki cieplnej.

No wiesz, kiedyś dużo rzeczy nie robiło się z żywnością, które dziś są
powszechne. Więc być może ktoś się jednak skusi i któryś z umysłów
nieco bardziej
otworzy się w tej kwestii ;

Na co się ktoś skusi? "Otworzyć umysł w tej kwestii" znaczy Ci macerować
przed pieczeniem piersi z kurczaka przez kilka dni lub peklować je, jak
szynkę przed wędzeniem? Jeśli tak, to może po prostu zrób, co chcesz i
podziel się tutaj opisem efektów.
Instrukcję peklowania jest łatwo znaleźć.

Pisałeś, że babcia "mięsa typu szynka czy schab" macerowała przez wiele
dni w czymś (prawdopodobnie peklowała) i pytasz o to samo w odniesieniu
do piersi z kurczaka. Piersi z kurczaka się nie pekluje (ani nie
maceruje w niczym przez dzień lub więcej) przed obróbką cieplną. Twoja
babcia te szynki/schaby peklowała przez kilka dni, bo wędliny się
pekluje w ten sposób, filetów z drobiu przeznaczonych do pieczenia -
nie. Teraz ani dawniej.

Jeśli nie trollujesz, tylko faktycznie masz wielki problem z tymi
filetami, to po prostu je natrzyj na godzinkę przyprawami i upiecz/uduś,
czy co tam chcesz zrób, wszystko to będzie lepiej, niż pieczenie
uprzednio wymoczonych przez kilka dni.

Nie wiem za bardzo, co to znaczy, że trolluję?
Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu,
pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.
Nawet jeśli mięso wieprzowe jest "twardsze" to jednak drób to też mięso
i nie bardzo rozumiem, czemu prócz powodów podyktowanych ewentualnymi
stereotypami nie powinno się peklować czy coś tam drobiu?
A jeśli chodzi o czasy mojej babci, to prawdopodobnie peklowała czy
marynowała mięso wieprzowe bo po prostu w tamtych czasach ludziom się
nie przelewało i jeśli już mieli warunki, to trzymali świnie na większe
ilości mięsa, a nie drób.
Z tego co widzę, to nikt drobiu nie marynował, a jak wygląda sprawa z
innym mięsem?
Prawdę mówiąc, wolałbym zaadaptować sobie przepis na marynatę do mięsa
czyjś sprawdzony, niż jakiś z netu, bo na te z netu to już kilka razy
się naciąłem.




maksjanka

Posted: 19 Sier 2012 14:27:25




Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu, .

??? dlaczego???

pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

ja kupuję piersi właśnie dlatego, że godzinka w dowolnej przyprawie i
jest git

Nawet jeśli mięso wieprzowe jest "twardsze" to jednak drób to też mięso
i nie bardzo rozumiem, czemu prócz powodów podyktowanych ewentualnymi
stereotypami nie powinno się peklować czy coś tam drobiu?

bo nie ma potrzeby? :))
[...}

Prawdę mówiąc, wolałbym zaadaptować sobie przepis na marynatę do mięsa
czyjś sprawdzony, niż jakiś z netu, bo na te z netu to już kilka razy
się naciąłem.

ilu netowiczów- tyle sprawdzonych przepisów :)!
spróbuj, zamiast marynować na tydzień- codziennie co innego :)




Ed

Posted: 19 Sier 2012 14:52:19




Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu, .

??? dlaczego???

pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

ja kupuję piersi właśnie dlatego, że godzinka w dowolnej przyprawie i
jest git

Nawet jeśli mięso wieprzowe jest "twardsze" to jednak drób to też mięso
i nie bardzo rozumiem, czemu prócz powodów podyktowanych ewentualnymi
stereotypami nie powinno się peklować czy coś tam drobiu?

bo nie ma potrzeby? :))
[...}

Prawdę mówiąc, wolałbym zaadaptować sobie przepis na marynatę do mięsa
czyjś sprawdzony, niż jakiś z netu, bo na te z netu to już kilka razy
się naciąłem.

ilu netowiczów- tyle sprawdzonych przepisów :)!
spróbuj, zamiast marynować na tydzień- codziennie co innego :)

Akurat jeśli chodzi o pierś z kurczaka, z pewnych powodów, o których nie
chciałbym za bardzo pisać, powinienem ją włączyć nieco częściej do
swojej diety.
Poza tym powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś ma jakiś dobry przepis, to
nie rozdaje go ot tak sobie czy też publikuje go nieproszony gdzieś w necie.
A kupować 1 jest mi po prostu głupio i nie chce mi się kilka razy w
tygodniu stać w kolejce po nią.
I nie chce mi się już więcej tłumaczyć z tego.
Jak ktoś uważa, że drobiu się nie marynuje czy coś tam z nim nie robi,
to niech nie robi tego, a mnie kompletnie nie to interesuje ;





maksjanka

Posted: 19 Sier 2012 15:07:33





Akurat jeśli chodzi o pierś z kurczaka, z pewnych powodów, o których nie
chciałbym za bardzo pisać, powinienem ją włączyć nieco częściej do
swojej diety.

grubas, czy cholestrol?;)

Poza tym powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś ma jakiś dobry przepis, to
nie rozdaje go ot tak sobie czy też publikuje go nieproszony gdzieś w
necie.

prosz:
1)pierś, sól, pieprz, curry- ja nie lubię,syn wpiep..a
2-10) pierś, sól, pieprz i cokolwiek co mam pod ręką, czasem lubię, syn
zawsze wpiep..a:)
11) pierś, sól, pieprz- do pieczenia zalewamy substancją: oliwa,
musztarda, sok z cytryny- proporcje zależne od ilości- syn wpiep..a, ja
mu pomagam :)






Ed

Posted: 19 Sier 2012 15:55:45





Akurat jeśli chodzi o pierś z kurczaka, z pewnych powodów, o których nie
chciałbym za bardzo pisać, powinienem ją włączyć nieco częściej do
swojej diety.

grubas, czy cholestrol?;)

Poza tym powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś ma jakiś dobry przepis, to
nie rozdaje go ot tak sobie czy też publikuje go nieproszony gdzieś w
necie.

prosz:
1)pierś, sól, pieprz, curry- ja nie lubię,syn wpiep..a
2-10) pierś, sól, pieprz i cokolwiek co mam pod ręką, czasem lubię, syn
zawsze wpiep..a:)
11) pierś, sól, pieprz- do pieczenia zalewamy substancją: oliwa,
musztarda, sok z cytryny- proporcje zależne od ilości- syn wpiep..a, ja
mu pomagam :)

Ale mi chodziło bardziej o roztwór, w którym można by pierś utopić
choćby na parę dni (chociaż na 3-4), dzięki któremu po upieczeniu pierś
nie byłaby taka sucha po paru dniach (chociaż po 2-3).
I jego jakieś wyjściowe proporcje bo to będzie mój debiut, więc coś co
ma się "pod ręką" lub czegoś "do smaku" jest na razie dla mnie niezbyt
identyfikowalne i niezbyt wymierne ;






wolim

Posted: 19 Sier 2012 16:34:04




Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu,
pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

Jeśli chodzi Ci tylko o trwałość, to zalej smalcem.

Pozdrawiam,
mW





wolim

Posted: 19 Sier 2012 16:43:19





Ale mi chodziło bardziej o roztwór, w którym można by pierś utopić
choćby na parę dni (chociaż na 3-4)

100 ml soli peklowej (kupisz w każdym sklepie spożywczym lub w markecie).

1 litr wody.

2 łyżeczki cukru.

To jest roztwór do peklowania. W zależności od tego, co lubisz, możesz
dodać inne przyprawy (ziele, majeranek, liść laurowy, czosnek, itp.).

Drób pekluje się w takim roztworze 1 dobę. Wieprzowinę, w zależności od
tego, czy nastrzykujesz, czy nie - od 7 do 21 dni.

Oczywiście, nic się piersi nie stanie, jak będzie leżeć w roztworze
dłużej niż 1 dzień. Ale przed upieczeniem, uwędzeniem, czy jakąkolwiek
inną obróbką, wypłucz ją i odwieś do odcieknięcia, bo będzie bardzo słona.

Zamiast peklosoli możesz użyć zwykłej soli.

Mięso ma być całe zanurzone w roztworze, nie może wystawać, bo się
zepsuje. I zalewy nie ma być bardzo dużo, tylko tyle aby przykryła mięso
- tak, żeby się nie pławiło jak krokodyl w basenie.

Pozdrawiam,
MW





Bbjk

Posted: 19 Sier 2012 17:22:44




Nie wiem za bardzo, co to znaczy, że trolluję?
Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu,
pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

Nie ma odleżeć w lodówce kilka dni, ani na sucho, ani na mokro.

Kup hurtowo, zamroź. Wyciągaj po jednej, czy ile zjesz naraz i po
rozmrożeniu w pokojowej temp. natrzyj przyprawami lub marynatą na 1 h.
Piecz, lub smaż albo uduś, co chcesz.

Nawet jeśli mięso wieprzowe jest "twardsze" to jednak drób to też mięso
i nie bardzo rozumiem, czemu prócz powodów podyktowanych ewentualnymi
stereotypami nie powinno się peklować czy coś tam drobiu?

Można drób peklować, a niekiedy trzeba, np. półgęski przed wędzeniem,
ale nie do pieczenia pierś/filet z kurczaka. Nie ma takiej potrzeby.

A jeśli chodzi o czasy mojej babci, to prawdopodobnie peklowała czy
marynowała mięso wieprzowe bo po prostu w tamtych czasach ludziom się
nie przelewało i jeśli już mieli warunki, to trzymali świnie na większe
ilości mięsa, a nie drób.
Z tego co widzę, to nikt drobiu nie marynował,

Marynował, marynował wiele razy, propozycje podawałam Ci w pierwszym
swoim poście (oliwa, wino, majeranek, czosnek, rozmaryn, tymianek.... co
chcesz), ale nie przez kilka dni. Godzinę. Wystarczy.

a jak wygląda sprawa z
innym mięsem?

To zależny od mięsa i jego przeznaczenia. Np. szynkę na wędlinę pekluje
się długo, a taki sznycel cielęcy, czy inkryminowane kurczakowe piersi -
wcale. Chyba, ze je chcesz wędzić. Ale Ty nie chciałeś, chciałeś upiec,
prawda?

Prawdę mówiąc, wolałbym zaadaptować sobie przepis na marynatę do mięsa
czyjś sprawdzony, niż jakiś z netu, bo na te z netu to już kilka razy
się naciąłem.

Miałeś podany :)Oliwa, wino, majeranek, czosnek, rozmaryn, tymianek....
co chcesz. Do piersi z kurczaka - 1 h. Sprawdzony. Ale teraz tez masz go
z netu.



Justyna Vicky S.

Posted: 19 Sier 2012 17:47:46





Nie wiem za bardzo, co to znaczy, że trolluję?
Po prostu głupio mi kupować w sklepie 1 pierś parę razy w tygodniu,
pomijając już, że to jest trochę upierdliwe, a upieczenie wymoczonej w
jakimś mniej stężonym roztworze niż do peklowania innych mięs powinno
być lepsze niż upieczenie odleżałych w lodówce na sucho przez parę dni.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

Nie ma odleżeć w lodówce kilka dni, ani na sucho, ani na mokro.

Kup hurtowo, zamroź. Wyciągaj po jednej, czy ile zjesz naraz i po
rozmrożeniu w pokojowej temp. natrzyj przyprawami lub marynatą na 1 h.
Piecz, lub smaż albo uduś, co chcesz.

Mam wrażenie, że wątkotwórca szuka po prostu sposobu na przechowanie tych
piersi z kurczaka. Już nie ma znaczenia czy peklowanie, czy marynowanie. Po
porstu raz w tygodniu kupuje więcej i chce przechować w lodówce.

IMO najlepszy sposób to albo kupienie piersi pakowanych - mają wtedy na
opakowaniu datę do kiedy mogą leżeć w lodówce. Tak pakowane mięso można
kupić głównie w marketach. I jak poleży ono kilka dni to nic mu nie będzie.

A jeśli faktycznie nie chce kupować codziennie to może zrobić dokładnie tak
jak piszesz: kupić hurtowo, podzielić na porcje, zamrozić i wyciągać wg
potrzeb.

Nawet jeśli mięso wieprzowe jest "twardsze" to jednak drób to też mięso
i nie bardzo rozumiem, czemu prócz powodów podyktowanych ewentualnymi
stereotypami nie powinno się peklować czy coś tam drobiu?

Można drób peklować, a niekiedy trzeba, np. półgęski przed wędzeniem, ale
nie do pieczenia pierś/filet z kurczaka. Nie ma takiej potrzeby.

Bo to zbyt delikatne mięso by je peklować przed pieczeniem.


A jeśli chodzi o czasy mojej babci, to prawdopodobnie peklowała czy
marynowała mięso wieprzowe bo po prostu w tamtych czasach ludziom się
nie przelewało i jeśli już mieli warunki, to trzymali świnie na większe
ilości mięsa, a nie drób.
Z tego co widzę, to nikt drobiu nie marynował,

Pozdrawiam





maksjanka

Posted: 19 Sier 2012 17:49:55





Ale mi chodziło bardziej o roztwór, w którym można by pierś utopić
choćby na parę dni (chociaż na 3-4), dzięki któremu po upieczeniu pierś
nie byłaby taka sucha po paru dniach (chociaż po 2-3).
I jego jakieś wyjściowe proporcje bo to będzie mój debiut, więc coś co
ma się "pod ręką" lub czegoś "do smaku" jest na razie dla mnie niezbyt
identyfikowalne i niezbyt wymierne ;

no to w oliwie z przyprawami, na 3 dni styknie

czosnek, rozmaryn, cząber, sól, pieprz[1]


[1]strzeliłam, kolega chce konkretny przepis, to dałam :)






Qrczak

Posted: 19 Sier 2012 17:53:23



Dnia 2012-08-19 16:52, obywatel Ed uprzejmie donosi:

Prawdę mówiąc, wolałbym zaadaptować sobie przepis na marynatę do mięsa
czyjś sprawdzony, niż jakiś z netu, bo na te z netu to już kilka razy
się naciąłem.

ilu netowiczów- tyle sprawdzonych przepisów :)!
spróbuj, zamiast marynować na tydzień- codziennie co innego :)

Akurat jeśli chodzi o pierś z kurczaka, z pewnych powodów, o których nie
chciałbym za bardzo pisać, powinienem ją włączyć nieco częściej do
swojej diety.
Poza tym powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś ma jakiś dobry przepis, to
nie rozdaje go ot tak sobie

Właśnie.
I na tym by można zakończyć ten pasjonujący wątek.

qr.a



Ed

Posted: 20 Sier 2012 05:24:29





Ale mi chodziło bardziej o roztwór, w którym można by pierś utopić
choćby na parę dni (chociaż na 3-4), dzięki któremu po upieczeniu pierś
nie byłaby taka sucha po paru dniach (chociaż po 2-3).
I jego jakieś wyjściowe proporcje bo to będzie mój debiut, więc coś co
ma się "pod ręką" lub czegoś "do smaku" jest na razie dla mnie niezbyt
identyfikowalne i niezbyt wymierne ;

no to w oliwie z przyprawami, na 3 dni styknie

czosnek, rozmaryn, cząber, sól, pieprz[1]


[1]strzeliłam, kolega chce konkretny przepis, to dałam :)

W oliwie topisz kilka piersi?
To ile tej oliwy Ci idzie, z litr?







. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowied

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wycz BB code


Zanim wylesz jak wiadomo z polskimi znakami, upewnij si czy kodowanie znakw w twojej przegldarce to ISO-8859-2
 » Login  » Haso 
 



© 2001-2017 Polityka Prywatnoci & cookies
motoryzacja