kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Dieta - gdy smakowało za bardzo / "Dlaczego tyjemy"
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
januszek

Posted: 19 Lut 2007 07:43:44



Na onecie znalazłem artykuł o eksperymencie zainspirowanym filmem
SuperSizeMe: http://portalwiedzy.onet.pl/,18585,1392144,czasopisma.html
z którego wynika, że ludzki metabolizm to o wiele bardziej skomplikowana
rzecz nizli sie to nam wydaje i, ze relacja ilosci jedzenia do
tycia nie jest taka prosta jakby sie moglo wydawac. A tutaj jest wersja
brytyjska: http://www.lse.co.uk/ShowStory.asp?story=IG2533398B&catid=8

j.




maciek kanski

Posted: 19 Lut 2007 14:17:43



z którego wynika, że ludzki metabolizm to o wiele bardziej skomplikowana
rzecz nizli sie to nam wydaje i, ze relacja ilosci jedzenia do
tycia nie jest taka prosta jakby sie moglo wydawac.
Z tekstów na grupie może wynikać, że świat jednak jest dość prosty i da się

wszystko prosto i łatwo, przy użyciu jednej książki wyjaśnić.

Pzdr




Jeff

Posted: 19 Lut 2007 15:40:02



Januszek napisal:

Na onecie znalazłem artykuł o eksperymencie zainspirowanym filmem
SuperSizeMe: http://portalwiedzy.onet.pl/,18585,1392144,czasopisma.html
z którego wynika, że ludzki metabolizm to o wiele bardziej skomplikowana
rzecz nizli sie to nam wydaje i, ze relacja ilosci jedzenia do
tycia nie jest taka prosta jakby sie moglo wydawac. A tutaj jest wersja
brytyjska: http://www.lse.co.uk/ShowStory.asp?story=IG2533398B&catid=8

Tak, rzeczywiscie bardzo ciekawy artykul...

Tym niemniej nie mozna jednak do konca zgodzic sie np. z tym stwierdzeniem:

"Jeśli zaś chodzi o cholesterol, w ostatnich czasach stało się jasne, że bardzo
trudno jest w znaczący sposób wpłynąć na jego poziom we krwi poprzez zmianę
diety. Odkrycia Nystroma ostatecznie potwierdziły to przekonanie."

A dlaczego tak mysle? Hmmm....przeciez mozna rozwazyc wplyw chociazby tylko
trzech dosc popularnych w Polsce diet na frakcje lipidowe:

Kwasniewskiego, Montigniaca i wegetarianska,
aby przekonac sie, ze nie jest to jednak prawda, tzn. ze jednak dieta mozna
wplywac w znaczacy sposob na frakcje cholesterolowe.

Oczywiscie nie dotyczy to niektorych przypadkow ewidentnych anomalii
genetycznych (glownie na poziomie mitochondriow).

Jeff







Carrie

Posted: 19 Lut 2007 22:33:31



W dniu 19 Feb 2007 08:43:44 +0100, januszek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Na onecie znalazłem artykuł o eksperymencie zainspirowanym filmem
SuperSizeMe: http://portalwiedzy.onet.pl/,18585,1392144,czasopisma.html
z którego wynika, że ludzki metabolizm to o wiele bardziej skomplikowana
rzecz nizli sie to nam wydaje i, ze relacja ilosci jedzenia do
tycia nie jest taka prosta jakby sie moglo wydawac.

"Dlaczego ludzie, którzy spożywali taką samą ilość jedzenia,
przybierali na wadze w różny sposób? Nystrom przypuszcza, że może tu
chodzić o odmienność metabolizmu - niektórzy z nas zwyczajnie lepiej
radzą sobie z kaloriami niż inni."

A to ci niespodzianka. Nagle zrozumiałam, dlaczego mój chłopak
objadający się słodyczami i tłuszczami wcale nie tyje, i dlaczego
wszystkie kobiety w mojej rodzinie mają skłonności do tycia - po
prostu mamy inny metabolizm! <fanfary, oklaski, aplauz, klękajcie
narody
O tym, że różne osoby mają odmienną przemianę materii, wiedziałam już
w podstawówce, kilkanaście lat temu. Wtedy też znałam osoby, które
jadły mnóstwo i nie tyły, jak również takie, które ograniczały posiłki
i uprawiały sporty, i nie mogły zrzucić nadwagi.
Szkoda, że nie wpadłam na pomysł, żeby to ogłosić w prasie, byłabym
sławna jak pan Nystrom ;
Ale może jest jeszcze szansa?
- Dlaczego niektóre osoby łysieją, a inne nie? Bo niektórzy gorzej
sobie radzą z wypadaniem włosów niż inni.
- Dlaczego niektóre osoby przeziębiają się częściej niż inne? Bo są
bardziej podatne na infekcje.
- Dlaczego niektóre osoby dostają wysypki po zjedzeniu truskawek lub
orzechów, a innym nic nie dolega? Bo organizm tych pierwszych gorzej
sobie radzi z niektórymi składnikami pokarmowymi.

To co, mogę się już starać o nagrodę Nobla? ;)

Nie czepiam się samych badań, możliwe, że dały konkretne wyniki, tylko
w cytowanym artykule sprowadzono całość do porażającego banału...

Pozdrawiam, Carrie

PS. Komentarze pod artykułem wbijają w ziemię ;) Jak to na onecie.




Jurek

Posted: 19 Lut 2007 23:26:33




- Dlaczego niektóre osoby przeziębiają się częściej niż inne? Bo są
bardziej podatne na infekcje.

A ja odwróciłbym takie uzasadnienie pisząc, że dobrze odzywiony organizm nie

poddaje się infekcjom...

- Dlaczego niektóre osoby dostają wysypki po zjedzeniu truskawek lub
orzechów, a innym nic nie dolega? Bo organizm tych pierwszych gorzej
sobie radzi z niektórymi składnikami pokarmowymi.

Organizm xle sobie radzi, bo napotyka na peptydy, z którymi musi walczyć na

wskutek złego odżywiania....

To co, mogę się już starać o nagrodę Nobla? ;)

O Nobla starać się możesz zawsze...:)))

Pozdrawiam Jurek M.







OlekK

Posted: 20 Lut 2007 11:49:31





Z tekstów na grupie może wynikać, że świat jednak jest dość prosty i da
się wszystko prosto i łatwo, przy użyciu jednej książki wyjaśnić.

Byleby to byla "Biochemia Harpera", interpretowana wg prawidlowego klucza,
znanego jedynie wtajemniczonym "wiedzacym" :)

A czy zwróciłeś uwagę na to, że ten ciągle wysmiewany przez Ciebie człowiek,
dawno temu napisał, ze jego dieta nie ma ujemnego wpływu na poziom
cholesterolu?
A czy te badania nie potwierdzają tego w przeciwieństwie do głoszonej od lat
teorii wystrzegania się wszelkich pokarmów zawierających cholesterol?. Nie
chcę przez to powiedzieć, że ów człowiek jest pierwszym, który to głosił;
było ich kilku; jednakże oficjalna medycyna ciagle ostrzega przed
cholesterolem majacym swoje żródłow pożywieniu. On jednak umiał te, jakże
nieliczne teorie zastosować i sprawdzić w praktyce.
Pozdrawiam, Olek K
PS. Nigdy nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie:
"Jak to się stało, że zostałeś laktowege? Zawsze wydawało mi się, że
zostanie
wegetarianinem, wymaga wielkiej motywacji i dużo silnej woli, aby wyrzec się
czegoś co sprawia tak wiele przyjemności?..."







OlekK

Posted: 20 Lut 2007 13:24:57





Z tekstów na grupie może wynikać, że świat jednak jest dość prosty i da
się wszystko prosto i łatwo, przy użyciu jednej książki wyjaśnić.

Byleby to byla "Biochemia Harpera", interpretowana wg prawidlowego
klucza, znanego jedynie wtajemniczonym "wiedzacym" :)

A czy zwróciłeś uwagę na to, że ten ciągle wysmiewany przez Ciebie
człowiek, dawno temu napisał, ze jego dieta nie ma ujemnego wpływu na
poziom cholesterolu?
A czy te badania nie potwierdzają tego w przeciwieństwie do głoszonej od
lat teorii wystrzegania się wszelkich pokarmów zawierających
cholesterol?. Nie chcę przez to powiedzieć, że ów człowiek jest
pierwszym, który to głosił; było ich kilku; jednakże oficjalna medycyna
ciagle ostrzega przed cholesterolem majacym swoje żródłow pożywieniu.

Guzik prawda. W przywolywanej tu "Biochemii Harpera" stoi jak wol, ze
endogenna produkcja cholesterolu kilkukrotnie przekracza ilosci, jakie
pobiera sie z pozywieniem, wobec czego ten endogenny ma duzo wiekszy wplyw
na nasze zdrowie, niz egzogenny. Co innego jednak cholesterol egzogenny, a
co innego duze ilosci tluszczu, jakie czlowiek spozywa - bo te beda
rzutowaly na jego endogenna produkcje. I rzutuja, jak mozna sie przekonac,
patrzac na wyniki tych osob, pozostajacych na DO, ktore odwazyly sie je
pokazac i zapytac "K...a, co jest grane? Przeciez mialo byc tak pieknie!"

Nie wiem, skąd masz to spostrzeznie. W moim przypadku cholesterol podwyższył
sie, na jakis czas po przejsciu na DO potym znacznie zmalał a wszelkie
proporcje lipidów poprawiły sie.
Znam tez parę osób, którym poziom cholesterolu nie zmienił się na diecie
optymalnej.
A propos guzika, czy mozesz mi wyjaśnić dlaczego wbrew "Biochemii Harpera"
zarówno medycyna jak i oficjalna dietetyka tak bardzo przestrzegają przed
spożywaniem potraw zawierających cholesterol.

.


Teorie Kwasniewskiego sa w wiekszosci niewiele warte, poniewaz opieraja
sie na mysleniu zyczeniowym, a nie na faktach.
Ciągle ignorujesz wypowiedzi wielu osób na tej grupie, którzy pisali i piszą

o korzystnym wpływie jego diety na swoje zdrowie. To sa fakty. Nie możesz
zakładać że oni wszyscy czerpią materialne korzysci z propagownia DO.
A najbardziej to faktycznie musza bolec go wegetarianie, bo wbrew wszelkim
jego sugestiom zyja i maja sie dobrze, nie choruja czesciej, niz inni, nie
maja astronomicznych poziomow cholesterolu ani glukozy we krwi, etc.

Chyba przesadzasz z tymi astronomicznym poziomami cholesterolu i glukozy u
optymalnych. Ja takich nie znam zwłaszcza po długoterminowym stosowaniu DO.


PS. Nigdy nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie:
"Jak to się stało, że zostałeś laktowege? Zawsze wydawało mi się, że
zostanie
wegetarianinem, wymaga wielkiej motywacji i dużo silnej woli, aby wyrzec
się
czegoś co sprawia tak wiele przyjemności?..."

Jedzenie miesa nigdy nie sprawialo mi przyjemnosci. Pamietam, jak rodzice
wili sie, probujac okreznie odpowiedziec na moje, wtedy kilkulatka,
pytanie o pochodzenie kotleta na talerzu. Pozniej jakos o tym zapomnialem,
ale do problemu wrocilem pod koniec szkoly sredniej. Byl ktos, kto
przekonal mnie wlasnym przykladem - inteligentny, wrazliwy, niezwykle
oczytany, chyba moge go nazwac swoim przyjacielem. Po podjeciu decyzji
bylo juz z gorki, bo rodzice specjalnie nie protestowali, a w decyzji
wsparl mnie mlodszy brat, tak ze w domu bylo 2:2 :) Dalsza rodzina
oczywiscie byla podzielona, nawet z ust naprawde bliskich mi osob
slyszalem, ze na pewno umre z wycienczenia i w meczarniach, ze anemia to
najlzejsza rzecz, jaka mnie czeka, itp itd. Z perspektywy tych prawie 15
lat nie widze, bym podjal jakies specjalne wyrzeczenie - jem w sposob
dalece bardziej zroznicowany, niz moi rodzice i do niczego nie musze sie
zmuszac; potrawy, ktore przygotowuje, ciesza sie zawsze duzym powodzeniem
wsrod kolegow z pracy. Jest tez o czym porozmawiac w towarzystwie ;) O
tym, czy mam silna wole, powinni wypowiedziec sie ci, ktorzy znaja mnie w
realu i wystarczajaco dlugo, ale takich chyba tu nie ma.

Dzięki za szczerość. Twoja wypowiedż wydaje się świadczyć, że to wrazliwość

na punkcie zwierząt zadecydowała o Twoim sposobie żywienia. Jak Ci wiadomo
nie mam nic przeciwko diecie wegetarianskiej, ale gdybyś był moim synem (a
mógłbys) starałbym się Ci to wyperswadować. Ciagle bowiem uważam, ze jest to
dieta wymagajaca dużo wiedzy, a błędy w jej stosowaniu wydają sie być
bardziej grożne dla zdrowia niż błędy w diecie optymalnej.



--
Partia z narodem walczy o lepsze jutro

A niech walczy!






Carrie

Posted: 20 Lut 2007 15:13:57




bardziej podatne na infekcje.

A ja odwróciłbym takie uzasadnienie pisząc, że dobrze odzywiony organizm nie
poddaje się infekcjom...

Analogicznie, dobrze odżywiający się człowiek nie ma problemów z
właściwą przemianą materii ani z utrzymaniem prawidłowej masy ciała ;)
Natomiast w artykule jest mowa o tym, dlaczego niektóre osoby mają z
tym problem, a inne, _odżywiające się tak samo_, problemów nie mają.
Wyjaśnienie: bo organizm tych pierwszych gorzej sobie radzi. Zaiste,
to wszystko tłumaczy ;
_Dlaczego_ gorzej sobie radzi, to jest istotne :) Gdy przeprowadzą
badania, które to wyjaśnią, wtedy będzie można uznać, że dokonali
odkrycia. Przy okazji, być może, pomogą też osobom, które bardzo chcą
trochę przytyć i nie mogą, choćby stale wcinały frytki i hamburgery...

Pozdrawiam, Carrie






Jurek

Posted: 20 Lut 2007 19:31:49





przeziębiają się częściej niż inne? Bo są
bardziej podatne na infekcje.

A ja odwróciłbym takie uzasadnienie pisząc, że dobrze odzywiony organizm
nie
poddaje się infekcjom...

Analogicznie, dobrze odżywiający się człowiek nie ma problemów z
właściwą przemianą materii ani z utrzymaniem prawidłowej masy ciała ;)
Natomiast w artykule jest mowa o tym, dlaczego niektóre osoby mają z
tym problem, a inne, _odżywiające się tak samo_,

Co to znaczy osoby odżywiające się tak samo? Nie ma ludzi, którzy odzywiają

się podobnie. Z odzywianiem jest zupełnie tak samo jak z liniami
papilarnymi, u każdego są inne.
Przykład. 4 osobowa rodzina dorosłych w domu. Nikt poza domem nic nie je,
tylko w domu, z "tego samego garnka"...
Czy na sniadanie jedzą wszyscy jednakową ilość chleba? Nie. Czy wszyscy
jednakowo grubo smarują masłem? Tak. Czy jeden je więcej szynki na chlebie,
inny woli ser, a jeszce inny miód lub dżem? Oczywiście. Czy wszyscy
jednakowo słodzą herbatę? Oczywiście, że nie. Czy na obiad jedzą taką sama
porcję mięsa? ziemniaków? surówki? Pewnie, że nie. Czy wszyscy lubia te same
owoce? Oczywiście, że nie. I w związku z tym każda z 4 osób będzie jadła
inne proporcje składników odżywczych (białka, tłuszczu i węglowodanów).
Każdy na co innego będzie chorował, a może jedna z 4 osób bedzie zawsze
zdrowa... I każda będzie miała "swój" metabolizm organizmu - podyktowany
dietą.
Pozdrawiam Jurek








Carrie

Posted: 21 Lut 2007 19:36:55



W dniu Tue, 20 Feb 2007 20:31:49 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Co to znaczy osoby odżywiające się tak samo? Nie ma ludzi, którzy odzywiają
się podobnie. Z odzywianiem jest zupełnie tak samo jak z liniami
papilarnymi, u każdego są inne.

Zapytaj tego pana od eksperymentu. Zrozumiałam z opisu, że różne osoby
stosowały taką samą dietę, opartą na dziennym spożyciu jakiejś
potwornej ilości kalorii, a produktami spożywczymi były głównie
hamburgery, frytki i tym podobne dania.

Przykład. 4 osobowa rodzina dorosłych w domu. Nikt poza domem nic nie je,
tylko w domu, z "tego samego garnka"...
Czy na sniadanie jedzą wszyscy jednakową ilość chleba? Nie.
[...]


No, ale eksperyment nie mówił o przeciętnej rodzinie, tylko o grupce
ochotników, którzy zgodzili się na ściśle określony sposób odżywiania.
Inaczej przecież ta zabawa nie miałaby sensu...

I w związku z tym każda z 4 osób będzie jadła
inne proporcje składników odżywczych (białka, tłuszczu i węglowodanów).
Każdy na co innego będzie chorował, a może jedna z 4 osób bedzie zawsze
zdrowa... I każda będzie miała "swój" metabolizm organizmu - podyktowany
dietą.

Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

Pozdrawiam, Carrie




slawek

Posted: 21 Lut 2007 20:14:53




Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

Jakie to choroby ??





Jurek

Posted: 21 Lut 2007 20:27:17




W dniu Tue, 20 Feb 2007 20:31:49 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:


Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania

;)

A jakie to choroby nie wynikają ze sposobu odżywiania? jestem bardzo

ciekawy... Ja wiem o takich chorobach ale jestem ciekawy twojej odpowiedzi
Pozdrawiam Jurek M.







Carrie

Posted: 21 Lut 2007 22:23:06



W dniu Wed, 21 Feb 2007 21:14:53 +0100, slawek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

Jakie to choroby ??

Z takich, o których wiem: borelioza, zespół PCO, zanikanie komórek
słuchowych w ślimaku [wybacz brak medycznej terminologii], wiele
chorób narządów płciowych [np. nadżerka pochwy] oraz układu nerwowego
[np. SM], AIDS.
Dla jasności: nie jestem lekarzem ani studentem medycyny, a co do
wyżej wymienionych chorób, znam osoby nimi dotknięte i o ile mi
wiadomo, żaden lekarz nie powiedział tym osobom, że mogły ich uniknąć,
gdyby się inaczej odżywiały.

Pozdrawiam, Carrie




Carrie

Posted: 21 Lut 2007 22:53:54



W dniu Wed, 21 Feb 2007 21:27:17 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

A jakie to choroby nie wynikają ze sposobu odżywiania? jestem bardzo

ciekawy... Ja wiem o takich chorobach ale jestem ciekawy twojej odpowiedzi

Już napisałam :) Mogę jeszcze dodać, że mnóstwo chorób a)
genetycznych, b) wywołanych przez bakterie, wirusy, grzyby i niektóre
pasożyty - nie wynika _bezpośrednio_ ze sposobu odżywiania.
Owszem, organizm niewłaściwie odżywiany jest słabszy i bardziej
podatny na zachorowanie, ale nader wątpliwe jest, aby najbardziej
wynędzniały człowiek zachorował na, powiedzmy, wściekliznę, jeśli
nigdy w życiu nie zetknął się z wirusem wścieklizny.

Pozdrawiam, Carrie




Jurek

Posted: 21 Lut 2007 23:52:46




W dniu Wed, 21 Feb 2007 21:14:53 +0100, slawek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

Jakie to choroby ??

Z takich, o których wiem: borelioza, zespół PCO, zanikanie komórek
słuchowych w ślimaku [wybacz brak medycznej terminologii], wiele
chorób narządów płciowych [np. nadżerka pochwy] oraz układu nerwowego
[np. SM], AIDS.

Ani nadżerka ani SM nie występują przy prawidłowym odżywianiu. A choroba SM
jest uleczalna dieta optymalną, czasem nawet cięższe postacie SM. Jeżeli
jest uleczalna dietą optymalną, to jak powstaje jej przyczyna jeżeli nie od
złej diety?

...żaden lekarz nie powiedział tym osobom, że mogły ich uniknąć,

gdyby się inaczej odżywiały

A powiedz mi jaki lekarz ma dobra wiedzę o odżywianiu, że tak piszesz?

Pytanie oczywiście retoryczne, bo odpowiedź znam bardzo dobrze...
Dlaczego setka lekarzy, którzy mają certyfikat dra Kwaśniewskiego z
powodzenie leczą przyczynowo SM, cukrzycę obydwu typów, RZSK, choroby serca,
ch. reumatyczne, osteoporozę, otyłość, zapalenie jelita grubego, łuszczycę i
inne...? To pytanie jest też retoryczne...:)))
Pozdrawiam Jurek M.







Jurek

Posted: 22 Lut 2007 00:10:23




W dniu Wed, 21 Feb 2007 21:27:17 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Że nie wspomnę o chorobach, które nie wynikają ze sposobu odżywiania
;)

A jakie to choroby nie wynikają ze sposobu odżywiania? jestem bardzo
ciekawy... Ja wiem o takich chorobach ale jestem ciekawy twojej
odpowiedzi

Już napisałam :) Mogę jeszcze dodać, że mnóstwo chorób a)
genetycznych,

Lekarze bardzo często mówią o genetyczności jakiejś choroby, bo to bardzo

mądrze brzmi - "choroba o podłożu genetycznym". A mówią tak, ponieważ nie
znają przyczyn chorób... Mało tego, medycyna akademicka wcale nie jest
zainteresowana przyczynowością chorób, ponieważ ogromnym nakładem sił i
środków idzie się w kierunku walki ze skutkami chorób (przemysł
farmaceutyczny i przemysł diagnostyki medycznej). Są jakieś choroby
genetycznie uzasadnione, wiem o tym, ale tych chorób jest ok. 1-2%.

b) wywołanych przez bakterie, wirusy, grzyby i niektóre


pasożyty - nie wynika _bezpośrednio_ ze sposobu odżywiania.
Owszem, organizm niewłaściwie odżywiany jest słabszy

Zaprzeczasz sama sobie. Niby rozumiesz, że organizm dobrze odżywiony jest

silniejszy...a nagle ma być podatny na bakterie, wirusy, grzyby...
Gdyby organizm był tak podatny jak sobie wyobrażasz (bez udziału diety
człowieka), to ludzie już by po kilkakroć poumierali od tych bakterii,
wirusów i grzybów...
Na jakiejś konferencji naukowej kilkadziesiąt lat temu jakiś lekarz
udowadniał wpływ dobrze odżywionego człowieka na odporność i wypił przy
wszystkich szklankę z hodowlą bakterii tyfusu. Oczywiście nic mu nie było ku
zdziwieniu niektórych lekarzy. Bo nic mu nie mogło być! Ale to był mądry
lekarz...w odróżnieniu od siedzących na konferencji

Dlaczego w takim razie optymalnie odżywiający się rzadko się przeziębiają,

mają katar? A jeżeli ich dopadnie trwa najczęściej kilka, kilkanaście
godzin, a nie "leczony tydzień, a nie leczony 7 dni"...

Dlaczego nasza jedna optymalna z Poznania zaraziła się salmonellą, trafiła

do szpitala zakaźnego, a na drugi dzień prosiła o wypisanie ku ogromnemu
zdziwieniu całego zespołu lekarzy? Ale ona świństwa, które podają chorym nie
jadła, tylko jadła to, co przyniósł jej mąż z domu...
Pozdrawiam Jurek M.







Jurek

Posted: 22 Lut 2007 20:08:44






A czy ktoś inny je zna?
Nie mam dowodów na podważenie twierdzenia, że chorobą genetyczną jest
zespół Downa albo zespół Turnera.
Kiedy znajomej osobie zdiagnozowano postępujący niedosłuch, wynikający
z zanikania komórek w ślimaku, zrobiono jej też testy genetyczne i
lekarze powiedzieli wprost, że nie wykryli żadnej znanej obecnie
mutacji, co nie wyklucza, że może to być mutacja nieznana. Albo
zupełnie inna przyczyna, choć na podstawie wywiadu w rodzinie można
domniemywać, że jest to wada dziedziczna, więc _prawdopodobnie_
zakodowana w genach.

Ale piszesz teraz o chorobach rzadko występujących. Miałwm na mysli różne

choroby łącznie z tzw. cywilizacyjnymi.

Zaprzeczasz sama sobie. Niby rozumiesz, że organizm dobrze odżywiony jest
silniejszy...a nagle ma być podatny na bakterie, wirusy, grzyby...

Teoretycznie jest silniejszy. Praktycznie, gdyby odporność na choroby
dało się załatwić wyłącznie dietą, nie potrzebowalibyśmy szczepionek,
prawda?

Otóż nieprawda. Bo ile osób stosuje dietę, która uniemozliwia zachorowalność

na choroby bakteryjne i wirusowe? Bardzo mało. A ile osób wie, że można
dieta uodpornić swój organizm na bardzo wysoki poziom odporności
immunologicznej? Prawie nikt z ludzi odzywiających się tradycyjnie, czyli
źle.

Następnie, o ile się orientuję, teorii na temat "najlepszej diety"

jest mnóstwo, więc skąd niby wiadomo, która istotnie jest najlepsza? I
czy jest najlepsza dla każdej osoby?

Oczywiście, że "to się wie" ale w ściśle określonych kręgach. Setka lekarzy

optymalnych w Polsce ma codzienny kontakt z ludźmi odzywiającyli się
optymalnie, lub sugerują ten sposób odżywiania aby pozbyć się przyczynowo
chorób. Jest normalnie prowadzona karta chorób pacjenta. Tam wszystko jest
zapisane.

Idąc jeszcze dalej, wypadałoby taką dietę stosować od pierwszych dni

życia człowieka, co raczej nie jest możliwe, bo noworodek karmiony
kiełkami pszenicy, żółtkami jajek albo gęsim smalcem najpewniej ciężko
się rozchoruje.

Ale teraz to poplotłeś sobie...

Matka odzywiająca się optymalnie karmi noworodka mlekiem o najwyższej
wartości odżywczej ok. 2 lat.
Nieważne kiedy człowiek zacznie stosować DO. Nasza seniorka w Poznaniu jest
na diecie optymalnej "tylko" 10 lat, a ma obecnie 96. jest w pełni fizycznie
zdrowa i czeka na wiosnę żeby skopać sobie ogródek. 2 miesiące temu
świętowaliśmy z nią 96 urodziny... (napisałem to apropos Twojej wypowiedzi,
że dietę trzeba stosować od zarania życia).

Gdyby organizm był tak podatny jak sobie wyobrażasz (bez udziału diety
człowieka), to ludzie już by po kilkakroć poumierali od tych bakterii,
wirusów i grzybów...

Ale słyszałeś o nabywaniu odporności? ;)
Dieta jest ważna, ale co ma zrobić człowiek, jeśli z jakiegoś powodu
nie może się żywić odpowiednim pokarmem? Np. Eskimos z Grenlandii ma
mizerne szanse, żeby codziennie zajadać banany prosto z drzewa, a ktoś
mieszkający na pustyni zapewne rzadko może sobie pozwolić na świeże
mięso. Żydzi nie jedzą wieprzowiny i mimo to mają się nieźle ;)

Znowu poplotłeś....

Po jaką cholerę banany Eskomosowi??? Dlaczego źle mu życzysz i chcesz go
"uszczęśliwić" tym świństwem, które jest pokarmem dla małpy? Prawdziwy
Eskimos zjada mięso i tłuszcz i tylko 20 g węglowodanów na dobę. Nie choruje
na serce, ani cukrzycę (bo niby z jakiej racji?), ani nie ma reumatyzmu,
zwyrodnienia kręgosłupa (a tam jest wilgoć)...

Phi :) W czasie, kiedy szalała epidemia grypy i mnóstwo osób w moim

otoczeniu chorowało, ja nie miałam nawet kataru. W ogóle rzadko się
przeziębiam, chociaż nie odżywiam się "optymalnie". Opiekując się
chorą osobą, nie zarażam się od niej. ICMPTZ? ;)

Domyslam się, że jesteś młodą osobą i Twój organizm dobrze sobie radzi z

odpornością. Na nic nigdy nie chorujesz? Nigdy Cie nic nie boli?
Przepraszam, że wejdę w bardziej intymna sferę. Kobieta odżywiająca się
optymalnie lub prawie optymalnie ma okres zawsze bardzo regularnie przez 3
dni, nigdy obfity, żadne wcześniej dolegliwości nie występują wskazujące, że
się zbliża. I okres trwa az do 60-65 roku życia. Przyrównaj to do siebie.

BTW, skąd wy, "optymalni", bierzecie mięso i tłuszcze? Z jakichś
specjalnych źródeł czy po prostu kupujecie w dowolnym sklepie?

Źródła zakupów sa różne. Nigdy nie kupujemy zywności przetworzonej. Kawałki

mięsa w malutkich sklepikach. Zamawiam raz na 2 miesiące kości wołowe i
wieprzowe , robiąc wywar na 14 dni.
Ale też są lepsze źródła. Np. mięso od "optymalnego rzeźnika" z Koźminka.
Pozdrawiam Jurek M.









januszek

Posted: 23 Lut 2007 08:49:35




A po co ja mam Tobie odpowiadać o procencie skuteczności jak ty wiesz
sam...?...:)))

Gdybym wiedział to (skrajne): a) wnioskowałbym o Nobla dla dr
K, b) wyśmialbym Cię podając źródło mojej wiedzy. Ponieważ nie wiem
dlatego pytam. Więc jaka jest skuteczność leczenia SN dietą optymalną?

j.




Jurek

Posted: 23 Lut 2007 09:07:16





A po co ja mam Tobie odpowiadać o procencie skuteczności jak ty wiesz
sam...?...:)))

Gdybym wiedział to (skrajne): a) wnioskowałbym o Nobla dla dr
K, b) wyśmialbym Cię podając źródło mojej wiedzy. Ponieważ nie wiem
dlatego pytam. Więc jaka jest skuteczność leczenia SN dietą optymalną?

Odpowiedziałem wykrętnie, ponieważ już zasugerowałeś 1%, pisząc teksty po
rosyjsku.

Dr Kwaśniewski był zgłaszany przez austriackich lekarzy do nagrody

Nobla....To żadna ciekawostka...

Procent uleczalności jest ogromny, bo można zawsze powstrzymać postęp

choroby, bo na wskutek diety zaczynają się odbudowywać osłonki mielinowe w
mózgu... Zależy to od tysięcy czynników, m. in. od tego jakie powstały
zmiany już nieodwracalne. Jest wiele przypadków, że pierwsze symptomy SM są
przez DO eliminowane natychmiast, tzn. w okresie kilkumiesięcznym. Było i
jest sporo przypadków, że ludzie chorujący na SM wstają z wózków
inwalidzkich. Piszę słowa dużo, sporo, wiele przypadków, ponieważ nikt
przecież w Polsce nie prowadzi tej statystyki. Największe osiągnięcia w
chorobie SM ma dr Krzysztof Krupka z Łodzi (neurolog i rehabilitant), sam na
diecie optymalnej od kilkunastu lat.
Jest też masa osób (znowu piszę świadomie - masa), którzy nie wierzą w żadne
diety, i choć im godzinami tłumaczyć, nie zrozumieją... Zresztą nie tylko
przy tych chorobach... 95% ludzi uważa, że każda choroba, infekcja,
dolegliwości to los, dopust Boży, "takie życie". I uważają, że chodzenie do
lekarza, aptek i na wszelkiego rodzaju zabiegi, to część życia człowieka,
która jest nierozdzielna z jego bytem...
Pozdrawiam Jurek M.







januszek

Posted: 23 Lut 2007 09:29:30




Odpowiedziałem wykrętnie, ponieważ już zasugerowałeś 1%, pisząc teksty po
rosyjsku.

Tak samo wykrętnie odpowiadają na pytanie o skuteczność kapłani
zalecający modlitwę jaką metodę leczenie chorób.

Dr Kwaśniewski był zgłaszany przez austriackich lekarzy do nagrody
Nobla....To żadna ciekawostka...

Podobno Kaszpirowski też był, i co z tego? Ano nic.

Procent uleczalności jest ogromny, bo można zawsze powstrzymać postęp
choroby, bo na wskutek diety zaczynają się odbudowywać osłonki mielinowe w
mózgu... Zależy to od tysięcy czynników, m. in. od tego jakie powstały
zmiany już nieodwracalne. Jest wiele przypadków, że pierwsze symptomy SM są
przez DO eliminowane natychmiast, tzn. w okresie kilkumiesięcznym. Było i
jest sporo przypadków, że ludzie chorujący na SM wstają z wózków
inwalidzkich. Piszę słowa dużo, sporo, wiele przypadków, ponieważ nikt
przecież w Polsce nie prowadzi tej statystyki. Największe osiągnięcia w
chorobie SM ma dr Krzysztof Krupka z Łodzi (neurolog i rehabilitant), sam na
diecie optymalnej od kilkunastu lat.
Jest też masa osób (znowu piszę świadomie - masa), którzy nie wierzą w żadne
diety, i choć im godzinami tłumaczyć, nie zrozumieją... Zresztą nie tylko
przy tych chorobach... 95% ludzi uważa, że każda choroba, infekcja,
dolegliwości to los, dopust Boży, "takie życie". I uważają, że chodzenie do
lekarza, aptek i na wszelkiego rodzaju zabiegi, to część życia człowieka,
która jest nierozdzielna z jego bytem...

O! W powyższej wypowiedzi jest tyle sensu w temacie (u)leczalności SN
metodą stosowania DO ile metalu jest w przepisie na zupę z gwoździa.
Przypuszczam, że (u)leczalność SN metodą DO jest na tym samym poziomie
co skuteczność (u)leczania SN innymi metodami? Innymi słowy na 100 osób
chorych na SN leczonych DO i na 100 osób chorych na SN leczonych innymi
metodami 2 wstaną z wózka - jedna z pierwszej grupy a druga z drugiej.
Tylko co w tym niezwykłego?

j.

ps. Skoro nikt nie prowadzi statystyki to znaczy, że bardzo mocno w
paplanie bzdur oparte o pobożne życzenia wszedłeś.




Jurek

Posted: 23 Lut 2007 12:57:48





O! W powyższej wypowiedzi jest tyle sensu w temacie (u)leczalności SN
metodą stosowania DO ile metalu jest w przepisie na zupę z gwoździa.
Przypuszczam, że (u)leczalność SN metodą DO jest na tym samym poziomie
co skuteczność (u)leczania SN innymi metodami? Innymi słowy na 100 osób
chorych na SN leczonych DO i na 100 osób chorych na SN leczonych innymi
metodami 2 wstaną z wózka - jedna z pierwszej grupy a druga z drugiej.
Tylko co w tym niezwykłego?

Myślałem, że odpowiadam poważnemu czlowiekowi, serdecznie przepraszam i
obiecuję nie popełniać tych błędów...:)))
Pozdrawiam Jurek M.







januszek

Posted: 23 Lut 2007 13:02:27




Myślałem, że odpowiadam poważnemu czlowiekowi, serdecznie przepraszam i
obiecuję nie popełniać tych błędów...:)))

Statystyki sa takie jakie sa. Na ich podstawie wiadomo:
- ze choroby takie jak SM, duzo czesciej wystepuja w krajach
rozwinietych niz w krajach biednych;
- ze jedna z mozliwych postaci SM jest postac rzutowa charakteryzujaca
sie trwajacymi nawet 10 lat remisjami (co znaczy, ze pacjent cierpiacy
na taka akurat postac tej choroby wstanie z wozka, na 10 lat, bez
wzgledu na to co bedzie jadl);

O tym, jakie to daje pole do popisu róznej masci "Uzdrawiaczom" nie
musze chyba pisac? To tragedia, że Ty robisz z tego śmichy-chichy...

Przeczytaj wiec, nastepnym razem, chociaz to, co w Wikipedii napisano o
SM <http://pl.wikipedia.org/wiki/Stwardnienie_rozsiane przeczytaj tez
ten artykul: "Trwajace dluzszy czas zakazenia pasozytami jelitowymi
wydaja sie spowalniac postepy choroby u pacjentów ze stwardnieniem
rozsianym (SM)" <http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,10342. I,
od razu zaznaczam, wcale nie sugeruje, ze DO sprzyja pasozytniczym
zakazeniom jelit...

j.




Jurek

Posted: 23 Lut 2007 14:02:23





Myślałem, że odpowiadam poważnemu czlowiekowi, serdecznie przepraszam i
obiecuję nie popełniać tych błędów...:)))

A po co Ty mnie odsyłasz do linków o chorobie SM? Jako dietetyk pomogłem
już kilku osobom "wyjść" z tej choroby, a Ty mi podsuwasz jak walczy się z
SM usuwając tylko i wyłącznie skutki choroby m. in. interferonem. Przecież
to bez sensu...
Pozdrawiam Jurek M.







Carrie

Posted: 23 Lut 2007 15:49:00




Nie ma się nadwagi od jedzenia dużej ilości, ani od jedzenia tłustości.
Nadwagę ma się tylko i wyłącznie od jedzenia ogromnych ilości węglowodanów,
szczególnie prostych i fruktozy.

Ciekawe, że na przyjęciach rodzinnych na stole stawia się kotlety,
rozmaite pieczenie lub grillowane mięso, bigos, rosół, wędliny i tego
typu rzeczy - owoce służą zaś głównie do tego, żeby ładnie wyglądać na
paterze ;)
Jak znam moich wujków, to w ramach przekąski prędzej sięgną po pęto
kiełbasy lub kawał salcesonu, niż po mandarynkę. I mówisz, że to od
owoców tak utyli? ;)

Powiedz jaki lekarz mówi otyłemu
człowiekowi, który bardzo lubi owoce, że cholernie tyje właśnie od tych
owoców??? Żaden!!!

Bo jeśli to jest lekarz, który "wierzy" w kalorie, to trudno się
dziwić. Trzeba by zjeść naprawdę bardzo, bardzo dużo owoców, żeby się
uzbierało 2000 kcal.
Swoją drogą, nie znam ani jednej osoby, która przedkładałaby owoce nad
słodycze i miałaby problemy z nadwagą.
A moja lekarka powiedziała mi jasno i wyraźnie: owoce jeść należy
[wymieniła, jakie częściej, a jakie rzadziej], natomiast trzeba unikać
przetworzonych soków owocowych - które skądinąd powszechnie są
reklamowane są jako szalenie zdrowe, pełne witamin i pomagające
utrzymać szczupłą sylwetkę : Reklamy "zapominają" za to wspomnieć, że
w takim soku jest mnóstwo cukru :|

Ja powiedziałem, że DO dobra jest w każdym wieku w tym sensie, że mozna ja
zacząć stosować nawet w podeszłym wieku.

Skoro w każdym, to w dzieciństwie też można? Dopytuję się, bo za moich
młodych lat ;) wpajano nam, że dzieci powinny pić dużo mleka i jeść
produkty zawierające wapń oraz witaminy [z naciskiem na wit. D], oraz
owoce i warzywa. Jak sobie przypominam te ohudne zupy mleczne w
szkole... brrr :}
Mleko ogólnie lubię, ale tylko zimne. Gorącego nie znoszę :/

Ja mu źle nie życzę, w żadnym razie - tylko się zastanawiam, dlaczego
szkorbut był tak powszechny, kiedy ludziom się wydawało, że bez owoców
można się obejść, byleby mięsa było pod dostatkiem ;

Bo witamina C jest bardzo konieczna, a nie wszędzie występuje. W jajkach jej
nie ma, choć są wszystkie 12 pozostałych witamin.

Czyli jednak bez owoców i warzyw tak całkiem zdrowo nie jest? ;)

Poziom hormonów u optymalnych pań
jest świetnie zrównoważony, a równowaga anaboliczno-kataboliczna w
organizmie jest na najwyższym poziomie. Stres u optymalnych nie odgrywa
prawie żadnej roli, ponieważ przy optymalnym odzywianiu czynniki
środowiskowe nie maja bezpośredniego wpływu na organizm. (W wyjatkowych
przypadkach stres ma wpływ).

Powiedz jeszcze, jak sobie radzą z antykoncepcją hormonalną i czy po
menopauzie potrzebują suplementacji hormonami, czy nie?

Optymalność naszych rzeźników polega na tym, że ich wyroby są bardzo
krótkotrwałe, ponieważ zawierają niezwykle mało soli i saletry. Do szynki
daje się od 30 do 40 różnych substancji. Optymalni rzeźnicy dają ileś tam,
nie wiem ile, ale bardzo mało. Nowy kolega na grupie Pawlicki pewnie miałby
więcej do powiedzenia, bo ma styczność z biochemią.

To od takiego rzeźnika kupuje się mięso już w jakiś sposób
przetworzone i zakonserwowane? Moi rodzice, jak kupują mięso z
domowych, wiejskich hodowli, dostają je kompletnie surowe i dopiero
sami przyprawiają, peklują i tak dalej.

Pozdrawiam, Carrie





Jurek

Posted: 23 Lut 2007 16:34:16




Czyli jednak bez owoców i warzyw tak całkiem zdrowo nie jest? ;)

Warzywa je się umiarkowanie, bardzo zdrowe sa wszystkie kapustne, pomidory,

fasolka szparagowa, a z owoców tylko grapefruity i wszystkie jagodowe.
A najistotniejsze jest to, że optymalnym nie smakują duże ilości warzyw, a z
owoców przepadają za grapefruitami i truskawkami, rzecz jasna z bitą
śmietaną...:)))

Powiedz jeszcze, jak sobie radzą z antykoncepcją hormonalną i czy po

menopauzie potrzebują suplementacji hormonami, czy nie?

Zadajesz mi pytanie, które powinno być skierowane tylko do lekarza

optymalnego (bo rozmawiamy o kuracji hormonalnej optymalnych). Z mojej
wiedzy kuracja hormonalna po menopauzie może być stosowana jeżeli kobieta
czuje wyraźnie, że będzie się źle czuła bez suplementacji tych hormonów. Bo
bardzo często kobiety zazywają latami hormony (często niepotrzebnie tyjąc,
ale nie wszystkie) bezkrytycznie, na zasadzie "bo doktor tak kazał".

Moi rodzice, jak kupują mięso z domowych, wiejskich hodowli, dostają je

kompletnie surowe i dopiero
sami przyprawiają, peklują i tak dalej.

No i Twoi rodzice słusznie postępują.

Pozdrawiam Jurek M.








Carrie

Posted: 23 Lut 2007 22:51:24



W dniu Fri, 23 Feb 2007 09:50:57 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Jaki procent nie jest nawet żadną tajemnicą, ponieważ dieta optymalną leczą
SM (i po udarach mózgu) w jednym z najlepszych Ośrodków
Neurorehabilitacyjnych w Polsce, w Michorzewie, a powstaje kolejny taki
Ośrodek w Łagowie. Do Ośrodka w Michorzewie czeka w kolejce 1200 osób.

1200 osób? To pewnie mają terminy wizyt zaklepane na kilka lat
naprzód...
Czy taka kuracja polega wyłącznie na rozpisaniu diety, czy są
potrzebne dodatkowe zabiegi? Mam w rodzinie osobę z SM, dlatego
chciałabym wiedzieć. Sama podejmie decyzję, czy próbować takiej
metody, ale musi cokolwiek o niej wiedzieć :)

Pozdrawiam, Carrie




Jurek

Posted: 23 Lut 2007 23:34:11




W dniu Fri, 23 Feb 2007 09:50:57 +0100, Jurek wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:

Jaki procent nie jest nawet żadną tajemnicą, ponieważ dieta optymalną
leczą
SM (i po udarach mózgu) w jednym z najlepszych Ośrodków
Neurorehabilitacyjnych w Polsce, w Michorzewie, a powstaje kolejny taki
Ośrodek w Łagowie. Do Ośrodka w Michorzewie czeka w kolejce 1200 osób.

1200 osób? To pewnie mają terminy wizyt zaklepane na kilka lat
naprzód...
Czy taka kuracja polega wyłącznie na rozpisaniu diety, czy są
potrzebne dodatkowe zabiegi? Mam w rodzinie osobę z SM, dlatego
chciałabym wiedzieć. Sama podejmie decyzję, czy próbować takiej
metody, ale musi cokolwiek o niej wiedzieć :)

Proszę bardzo. Dieta jest jednym z waznych, ale nie jedynym czynnikiem

rehabilitacyjnym.
Pozdrawiam Jurek M.

PAŁAC NADZIEI

Wywiad z dyrektorem Ośrodka Neurorehabilitacyjnego w Michorzowie, Panem
Andrzejem Bryckim.

Panie Dyrektorze, przyjechaliśmy tutaj, aby zaznajomić się z Pańskimi
dokonaniami w zakresie rehabilitacji oraz osiągnięciami w leczeniu chorób,
takich jak SM (stwardnienie rozsiane) i udar mózgu. Przesłanką, która
spowodowała zainteresowanie Pańskim ośrodkiem była informacja, że jest Pan
osobą stosującą Żywienie Optymalne od 2 lat i zrozumiał Pan, jakie to ma
znaczenie dla zdrowia i leczenia wielu chorób. Dowiedzieli­śmy się również,
że planuje Pan utworzenie drugiego ośrodka tego typu w Łagowie, w którym
chce Pan leczyć wyżej wymienione schorzenia z zastosowaniem ŻO. Z dostępnych
nam materiałów wynika, że ŻO ma bardzo pozytywny wpływ na leczenie SM oraz
udaru mózgu. W książkach dr. Kwaśniewskiego "Odpowiedzi na listy" są podane
przypadki osób, które w znacznym stopniu, stosując ŻO, poprawiły swój stan
zdrowia. Dlatego też zastosowanie tej metody leczenia, jako diety
wspomagającej cały system rehabilitacji, jest bardzo zasadne. W tym zakresie
można bardzo pozytywnie wpłynąć na uzyskanie lepszych wyników leczniczych
oraz zdrowia u pacjentów. Utworzenie nowego ośrodka stworzy duże możliwości
wykorzystania tej prostej i skutecznej me­tody w leczeniu pacjentów.
Jesteśmy również zainteresowani rezultatami, jakie uda się osiągnąć tą
metodą w dłuższym okresie czasu.

- Panie dyrektorze, w jaki sposób doszło do powstania ośrodka w
Michorzewie?

-W Polsce żyje ok. 60-70 tys. Ludzi z chorobą SM i po udarze mózgu. W
samym Poznaniu jest ich około 2000 osób rocznie. Z badań WHO wiemy, że
poprzez specjalistyczną rehabilitację w okresie najdalej 3 m-ce po uda­rze
mózgu, stan 705 chorych można zdecydowanie poprawić. Ośrodek w Michorzewie
powstał, ponieważ na tym terenie nie było specjalistycznego ośrodka
neurorehabilitacyjnego, który pomagałby wracać do normal­nego życia
poudarowcom i chorym na stwardnienie rozsiane (SM). W ośrodku posiadamy sale
zaopatrzone w nowoczesny system komputerowy REHA-COM. Program ten wspomaga
przywracanie psychoruchowych funkcji mózgu, zaburzeń, takich jak: afazja,
zanik pamięci całkowitej, świeżej lub starej, brak koordynacji
ruchowo-wzrokowej, zaburzenia logicznego myślenia i innych. Program ten
ocenia poziom zaawansowania pacjenta. W miarę poczynionych przez niego
postępów sam podnosi wymagania, co wiąże się z intensywnym,
multimedial­nym-szybkim procesem odzyskiwania wcześniej utraconej
koordynacji wzrokowo-ruchowej, pamięciowej i in­nych, do których rozwijania
program został przystosowany. Program REHA-COM jest programem, w którego
skład wchodzi 12 kompatybilnych ze sobą podprogramów, całkowicie
spełniających się w praktyce rehabilita­cyjnej osób po udarze mózgu i SM.

-Dlaczego ośrodek w Michorzewie skupia się na leczeniu dwóch wybranych
chorób: SM i udaru mózgu?

-Dlatego, że rehabilitacja jest procesem kończącym leczenie. SM nie bez
powodu jest uznawane za chorobę najbardziej przewlekłą- tu rehabilitacja w
każdym przypadku jest konieczna. Istnieje również potrzeba jej
wie­lokrotnego powtarzania. Postępowanie rehabilitacyjne w przypadku udaru
mózgu jest podobne z uwagi na analogię przyczynowości tych dwóch chorób.

- Jakie są osiągnięcia ośrodka na przestrzeni 10 lat?

-Wyniki są duże i oczywiste. Spośród zarejestrowanych 4 tys osób
rehabilitowanych w ośrodku mamy bardzo dużą ilość osób chorych, które
przybyły do ośrodka w pozycji leżącej, a opuściły go jako osoby chodzące
samo-
dzielnie lub przy pomocy kul łokciowych, chodzików czy też poruszając się na
wózkach. Wielu z nich wróciło do pracy. Mamy również przypadki bardzo
szczególne, w których naszymi pacjentami byli lekarze po wyjątkowo
rozległych udarach, którzy wrócili do czynnego życia zawodowego i to nie są
pojedyncze przypadki. Takich osób jest wiele. Gdyby problem rehabilitacji
był szerzej rozumiany, jako proces kończący leczenie i gdyby re­habilitacja
była traktowana zgodnie z zasadą ojca polskiej rehabilitacji, prof. Wiktora
Degi, że ma być ona wczesna i ciągła, to uzyskalibyśmy jeszcze lepsze
efekty. W chwili obecnej nasz placówka jako jedna z nielicz­nych w kraju ma
zarejestrowanych 1400 wniosków osób oczekujących na przyjęcie. Czas
oczekiwania jest wy­dłużony do 2 lat, czyli zasada ta nie jest zachowana.



Czy w perspektywie czasu widzi Pan swój ośrodek jako modelowy w zakresie
lecznictwa i rehabilitacji w Polsce?

-Tak. Ośrodek w Michorzewie już jest modelowy, między innymi dzięki temu,
że ćwiczenia rehabilitacyjne są od 800 do 2000 przez wszystkie dni robocze
każdego tygodnia, nieraz są przedłużane do 2100. 3-tygodniowy po­byt
pacjenta daje takie same efekty rehabilitacyjne, jak w ciągu 6 tygodni w
innym ośrodku o zbliżonym profilu. Zintensyfikowane ćwiczenia pod okiem
specjalistów dają bardzo dobre rezultaty i w konsekwencji stawiają sam
obiekt w Michorzewie na wysokim poziomie. Przyczynia się do tego również
starannie dobrana kadra pracow­nicza.

-Kto zajmuje się chorymi? Czy możemy być pewni wysokiej jakości
świadczonych usług rehabilitacyjnych?

-Wizytówką naszego ośrodka są szybko powracający do normalnego życia
pacjenci i wysoko wyspecjalizo-
wany personel. Ośrodek zatrudnia 4 neurologów, 1 lekarza rehabilitanta, 9
magistrów fizjoterapii, 2 neurolo-
gopedów, 1 magistra psychologa, 2 terapeutów zajęciowych, 5 pielęgniarek,
opiekunki chorych i służbę techni-
czną. Zatrudniamy tylko 4 osoby w administracji. Jako jeden z niewielu
ośrodków w kraju prowadzimy hipote­rapię.

- Jaką rolę odgrywa hipoterapia w rehabilitacji na SM i osób po udarze
mózgu?

-Hipoterapia w chorobach neurologicznych jest uznawana za bardzo ważną
część działań rehabilitacyjnych. Niestety, spotykamy się z dużym
niezrozumieniem tego tematu przez NFZ, który nie akceptuje hipoterapii, jako
pomocnej w szybkiej rehabilitacji chorych i nie płaci za nią. Z powodu
ograniczonych środków NFZ nie doko­nuje również refundacji zajęć
muzykoterapii, która również jest nieoceniona metodą rehabilitacyjną.

-Jakie widzi Pan perspektywy i możliwości stosowania Żywienia Optymalnego
w wymienionych chorobach w nowym ośrodku w Łagowie?

-W tych wszystkich działaniach rehabilitacyjnych bardzo istotnym
elementem byłoby wprowadzenie Żywienia Optymalnego, gdzie w żadnym przypadku
ŻO chorym nie szkodzi, wręcz przeciwnie, jest bardzo istotnym i waż­nym
czynnikiem warunkującym do zdrowia i jego zachowania. Wychodząc naprzeciw
dużemu zapotrzebowaniu na tego typu usługi rehabilitacyjne, doszliśmy do
wnuiosku, że należy otworzyć kolejny ośrodek o podobnym profilu. Udało nam
się stworzyć taki w Łagowie (158 km od Poznania0. W Łagowie Lubuskim chcemy
wprowa­dzić podobny system leczenia z tą różnicą, że elementem wspomagającym
cały cykl rehabilitacji będzie dieta optymalna wg dr. Jana Kwaśniewskiego.
Dieta optymalna jest niezwykle skuteczną formą, poprzez którą do­chodzimy do
wyeliminowania różnych jednostek chorobowych. Żywienie optymalne jest
prawidłową instrukcją obsługi człowieka.

-W jakim zakresie chce Pan wprowadzić Żywienie optymalne? Czy będzie to
forma obowiązująca jako jeden z elementów kompleksowej metody leczenia?

-Ośrodek w Łagowie jest komercyjnym ośrodkiem, całkowicie przygotowanym
pod względem prowadzenia turnusów wczasowych. Osoby, które wybiorą ten
ośrodek, będą się automatycznie deklarować na leczenie Ży­wieniem
Optymalnym.

Czy poza wprowadzeniem ŻO na turnusach leczniczych przewiduje Pan
prowadzenie turnusów szkolenio­wych oraz typowych wczasów leczniczych z ŻO?

-Oczywiście, turnusy szkoleniowe z zakresu ŻO są integralną częścią
pobytu i nie da się tego rozdzielić, bę­dziemy się starać, aby pacjenci,
wychodząc z naszego ośrodka, nie tylko opuszczali go w zdrowiu, ale również
z odpowiednią wiedzą potrzebną do kontynuowania ŻO. Takie działanie ma na
celu zdobycie przez pacjentów wiedzy, dzięki której przestaną być pacjentami
raz na zawsze.

-Czy będzie Pan korzystał z pomocy dobrze działającej poznańskiej
Arkadii, która dzieki ŻO ma znaczące osiągnięcia w dziedzinie leczenia oraz
dobre kontakty z Akademią Medyczną w Poznaniu?

-Tak, nikt nie posiada monopolu na wiedzę. Przede wszystkim trzeba
korzystać z ludzi, którzy są wykształceni i chcą pomóc. "Człowiek jest tyle
wart, ele może dać drugiemu".

-Czy poza typowymi zabiegami rehabilitacyjnymi i ŻO przewiduje Pan
zastosowanie prądów selektywnych, które od wielu lat są stosowane w
Arkadiach na terenie całej Polski?

-Tak. Póki będą chętni na zabiegi prądami opracowanymi przez dr. Jana
Kwaśniewskiego, a które w praktyce charakteryzują się wysoką efektywnością i
przyspieszeniem powrotu do zdrowia, te prądy będą pacjentom podawane.

-Serdecznie dziękuję za rozmowę.
WTSR I UM OŚRODEK NEUROREHABILITACYJNY
dla chorych na stwardnienie rozsiane i po udarze mózgu
MICHORZEWO 30
64-316 Kuślin
tel. K. 0 603 748 701
















Jeff

Posted: 24 Lut 2007 02:22:07



Mierzynski napisal:


Myślałem, że odpowiadam poważnemu czlowiekowi, serdecznie przepraszam i
obiecuję nie popełniać tych błędów...:)))

A po co Ty mnie odsyłasz do linków o chorobie SM? Jako dietetyk pomogłem
już kilku osobom "wyjść" z tej choroby, a Ty mi podsuwasz jak walczy się z
SM usuwając tylko i wyłącznie skutki choroby m. in. interferonem. Przecież
to bez sensu...

Masz na to dowody, ze pomogles? Gdzie mozna zapoznac sie pelna dokumentacje
medyczna potwierdzajaca to co tutaj wypisujesz?

Pondto na jakiej uczelni nabyles uprawnienia dietetyczne ktore pozwalaja ci
leczyc ludzi powaznie chorych?

Mam nadzieje, ze sprobujesz uczciwie odpowiedziec na powyzsze pytania.

Jeff




januszek

Posted: 24 Lut 2007 09:31:34




A po co Ty mnie odsyłasz do linków o chorobie SM? Jako dietetyk pomogłem
już kilku osobom "wyjść" z tej choroby, a Ty mi podsuwasz jak walczy się z
SM usuwając tylko i wyłącznie skutki choroby m. in. interferonem. Przecież
to bez sensu...

Próbuję Ci uzmysłowić jaka to jest choroba bo wydaje mi się, że nie do
końca rozumiesz mechanizm działania tego co nazwałeś "wyjściem". Mam
wrażenie, że mylisz przyczynę ze skutkiem bo SM nie jest uleczalną
chorobą.

j.




PAWLICKI

Posted: 25 Lut 2007 19:44:25



Trzymając się tematu dlaczego tyjemy, można przytoczyć w zasadzie
pisam które nie czytacie lub nie wiecie o nich absolutnie nic. A
pisanie o tym sami wiecie że nie ma sensu bo każdy będzie się czepiał
czegoś innego. Dlatego wolę wam podać źródło niż coś co spowoduje że
będziecie leniwi lub bardzo bluzgający na moje osobiste wedle was
sugestie. Proponuje takie czasopismo NR. 1 NA ŚWIECIE - THE LANCET.
Tam jest odpowiedź na wasze domysły i dywagacje. Więcej nic nie
napiszę, chyba że macie ochote zapytać mnie w cztery oczy na skype:
PAWLILIMICIMITED
Panowie, trzeba tylko mieć potrzebe aby do mnie zadzwnić. Wybaczcie że
tak piszę ale jest około 3 % którzy mnie osobiście pytają bo reszta
sobie tylko pierdzieli coś czego nie znają a etyka lekarska mówi,
jeśli nie zostało udowodnione nie biore się za to. Czy wy jesteście za
taką formą nauki i studiowania chorób czy zdrowia?
Poprostu czekam na skype. Tylko dla odważnych... Lekarze mile widziani






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 1.002
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008