kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Nazwa diety bezmięsnej rozszerzonej o ryby
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
Julius

Posted: 24 Wrz 2007 20:44:55



Serwus


Mam następujące pytania:

Jak się nazywa dieta bezmięsna rozszerzona jednak o ryby, krewetki, itp. (z
pominięciem ssaków morskich)?

Czy może znacie strony poświęcone takiej diecie?

Dzięki za podpowiedzi i ewentualne komentarze dotyczące takie diety.

pozdrawiam :-)
julius




Jurek dAq

Posted: 25 Wrz 2007 05:52:39




Jak się nazywa dieta bezmięsna rozszerzona jednak o ryby, krewetki, itp.
(z pominięciem ssaków morskich)?

a co to za karkolomny wymysl? morskich ssakow Ci zal , ale juz ryb i
krewetek to nie?


Jurek






gatto_nero

Posted: 25 Wrz 2007 07:31:19




Jak się nazywa dieta bezmięsna rozszerzona jednak o ryby, krewetki, itp.
(z pominięciem ssaków morskich)?

a co to za karkolomny wymysl? morskich ssakow Ci zal , ale juz ryb i
krewetek to nie?


Jurek

Ssaki i ryby to dwie różne gromady z podtypu kręgowców i chyba nie chodzi o
żal a raczej o kwestie zdrowotne.




tomek wilicki

Posted: 25 Wrz 2007 08:42:45




Serwus


Mam następujące pytania:

Jak się nazywa dieta bezmięsna rozszerzona jednak o ryby, krewetki, itp.
(z pominięciem ssaków morskich)?

Czy może znacie strony poświęcone takiej diecie?

Dzięki za podpowiedzi i ewentualne komentarze dotyczące takie diety.


ogólnie "mówi się" na to pescowegetarianizm, co jest ewidentną bzdurą
językową - to wegetarianizm w takim stopniu, w jakim pedofilia jest ascezą
(hehe, mam te porównania co?). Powiedzieć na pedofila (czy tam
rybofila) "pescoasceta"?

komentarzy nie dostaniesz bo nie ma co komentować, jedni nie jedzą szpinaku,
inni ryb. Z tego samego powodu nikt nie zrobił o takiej diecie stronki,
przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. A jak zrobił to stronka jest do d...
z definicji, bo co można napisać o pescocostam?




Pszemol

Posted: 25 Wrz 2007 20:16:21



Jak się nazywa dieta bezmięsna rozszerzona jednak o ryby, krewetki, itp.
(z pominięciem ssaków morskich)?

a co to za karkolomny wymysl? morskich ssakow Ci zal ,
ale juz ryb i krewetek to nie?

Ssaki i ryby to dwie różne gromady z podtypu kręgowców
i chyba nie chodzi o żal a raczej o kwestie zdrowotne.

To co napisales, Kuba, jest bardzo interesujace...

Czy zechcialbys rozwinac temat nieco i napisac jakie
to wzgledy zdrowotne przekonalyby Cie do absolutnej
abstynencji od zjedzenia np. plasterka szynki albo
5cm kawalka kielbasy upieczonej na ognisku raz na
pare dni-tygodni?

Trzeba sobie zdawac bowiem sprawe z tego, ze wegetarianizm
to nie jest jakies ograniczanie roli miesa w diecie...
To jest jego CALKOWITA ELIMINACJA z diety. 100% abstynencja.
Jakie wzgledy medyczne uzasadniaja taka 100% abstynencje?





gatto_nero

Posted: 26 Wrz 2007 00:29:08




To co napisales, Kuba, jest bardzo interesujace...

Czy zechcialbys rozwinac temat nieco i napisac jakie
to wzgledy zdrowotne przekonalyby Cie do absolutnej
abstynencji od zjedzenia np. plasterka szynki albo
5cm kawalka kielbasy upieczonej na ognisku raz na
pare dni-tygodni?

Trzeba sobie zdawac bowiem sprawe z tego, ze wegetarianizm
to nie jest jakies ograniczanie roli miesa w diecie...
To jest jego CALKOWITA ELIMINACJA z diety. 100% abstynencja.
Jakie wzgledy medyczne uzasadniaja taka 100% abstynencje?

BSE,
Glistnica,
Tasiemczyca,
Włośnica,
Ptasia grypa,
Cholesterol,
Pryszczyca,
I inne mniej popularne rzeczy związane z mięsem ssaków.

Albo np inny powód:
Jak czujesz obrzydzenie do cukinii, po jej zjedzeniu czujesz się źle i raz
na parę dni-tygodni zmuszasz się do zjedzenia 5cm cukinii upieczonej na
ognisku, tylko dlatego, że wszyscy w koło uwielbiają cukinię. To chyba źle
dla twojej psychiki, że naginasz się wbrew sobie.

Albo np nie lubisz sobie robić sznytów a jednak kumple z celi to uwielbiają
i wbrew sobie raz na parę tygodni robisz sobie 5cm nacięcie na skórze...




Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 02:39:09




To co napisales, Kuba, jest bardzo interesujace...

Czy zechcialbys rozwinac temat nieco i napisac jakie
to wzgledy zdrowotne przekonalyby Cie do absolutnej
abstynencji od zjedzenia np. plasterka szynki albo
5cm kawalka kielbasy upieczonej na ognisku raz na
pare dni-tygodni?

Trzeba sobie zdawac bowiem sprawe z tego, ze wegetarianizm
to nie jest jakies ograniczanie roli miesa w diecie...
To jest jego CALKOWITA ELIMINACJA z diety. 100% abstynencja.
Jakie wzgledy medyczne uzasadniaja taka 100% abstynencje?

BSE,
Glistnica,
Tasiemczyca,
Włośnica,
Ptasia grypa,
Cholesterol,
Pryszczyca,
I inne mniej popularne rzeczy związane z mięsem ssaków.

Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?
Zatruc sie mozna wszystkim, to zaden argument.

A co do cholesterolu, to nie wiem czy zdajesz sobie sprawe
z tego, ze Twoj organizm jest glownym producentem cholesterolu
a to co pochodzi z diety to mniej niz 10%...
Ludzie majacy problemy z cholesterolem to glownie amatorzy
SLODYCZY a nie jedzacy tlusto. Wlosi i Hiszpanie jedzacy duzo
czerownego miesa nie maja problemow z cholesterolem...
Amerykanie, jedzacy ogromne ilosci slodyczy, maja problemy.

Tak czy inaczej - wzgledy medyczne nie uzasadniaja pelnej,
100% abstynencji. Wszystko mozna jesc w umiarze...
Od nadmiaru moze Ci zaszkodzic i to powaznie nawet czysta woda.

Albo np inny powód:
Jak czujesz obrzydzenie do cukinii, po jej zjedzeniu czujesz się źle i raz
na parę dni-tygodni zmuszasz się do zjedzenia 5cm cukinii upieczonej na
ognisku, tylko dlatego, że wszyscy w koło uwielbiają cukinię. To chyba źle
dla twojej psychiki, że naginasz się wbrew sobie.

Albo np nie lubisz sobie robić sznytów a jednak kumple z celi to uwielbiają
i wbrew sobie raz na parę tygodni robisz sobie 5cm nacięcie na skórze...

Mowilismy o wzgledach zdrowotnych... raczej kiepsko je uzasadniles.
Mi np. nie smakuja brokuly, ale nie dorabiam do tego filozofii
i nie szukam fikusnych nazw ani nie deklaruje 100% abstynencji
od brokulow.

Dodam jeszcze ze "owoce morza", zwlaszcza jedzone na surowo
lub pol-surowo (sushi) sa zrodlem *ogromnej* liczby zatruc
pokarmowych i zrodlem czasem niewinnych a czasem groznych
pasozytow czlowieka. Do tego stopnia jest to nagminne, ze
znany mi profesor uczelni na zajeciach z parazytologii, uzywal
studentow pochodzenia azjatyckiego jako wzorcowych dawcow
kalu do obserwacji calego asortmentu pasozytow pod mikroskopem.





Piotr Majkowski

Posted: 26 Wrz 2007 12:07:08




Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?

Dla mnie powodem powtórnej przygody z weganizmem (nie pomyliłem się,
chodzi o weganizm) jest chęć zrzucenia kilogramów i próba trwałego
zmienienia nawyków żywieniowych.
Takie famazony że coś szkodzi lub można się zatruć to dla mnie
akademicka dyskusja prowadząca jedynie do wzrostu ciśnienia.




Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 14:11:51




Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?

Dla mnie powodem powtórnej przygody z weganizmem (nie pomyliłem się,
chodzi o weganizm) jest chęć zrzucenia kilogramów i próba trwałego
zmienienia nawyków żywieniowych.
Takie famazony że coś szkodzi lub można się zatruć to dla mnie
akademicka dyskusja prowadząca jedynie do wzrostu ciśnienia.

Zgadzam sie z Toba, ze zatruc sie mozna wszystkim, nawet
salata - jak widac wyzej - wiec nie jest to dobry argument.

Co do schudniecia na weganizmie - czy rzeczywiscie schudlbys
gdybys objadal sie non-stop tlustymi orzechami? Pewnie nie...
Orzechy sa bardzo kaloryczne. Mozna by wiec stwierdzic, ze
to nie sam weganizm jako taki lecz ograniczenie ilosci kalorii
powoduje schudniecie. Ograniczenie kalorii mozna uzyskac
w KAZDEJ diecie. Czyli weganizm jest jedynym sposobem na
schudniecie! Nie, z cala pewnoscia nie jest jedynym.
Czy jest najlepszym i najbezpieczniejszym sposobem na schudniecie?
Nie, tez nie jest - malo tego, niewlasciwie prowadzony weganizm
moze czlowiekowi zaszkodzic i przyczynic sie do powaznych brakow
zywieniowych.

Wciaz wiec szukam jakichs racjonalnych, medycznych przyczyn
za calkowitym, 100% odrzuceniem miesa z diety...
Do tej pory nie znalazlem takich.





gatto_nero

Posted: 26 Wrz 2007 14:48:00





Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?

Dla mnie powodem powtórnej przygody z weganizmem (nie pomyliłem się,
chodzi o weganizm) jest chęć zrzucenia kilogramów i próba trwałego
zmienienia nawyków żywieniowych.
Takie famazony że coś szkodzi lub można się zatruć to dla mnie
akademicka dyskusja prowadząca jedynie do wzrostu ciśnienia.

Zgadzam sie z Toba, ze zatruc sie mozna wszystkim, nawet
salata - jak widac wyzej - wiec nie jest to dobry argument.

Co do schudniecia na weganizmie - czy rzeczywiscie schudlbys
gdybys objadal sie non-stop tlustymi orzechami? Pewnie nie...
Orzechy sa bardzo kaloryczne. Mozna by wiec stwierdzic, ze
to nie sam weganizm jako taki lecz ograniczenie ilosci kalorii
powoduje schudniecie. Ograniczenie kalorii mozna uzyskac
w KAZDEJ diecie. Czyli weganizm jest jedynym sposobem na
schudniecie! Nie, z cala pewnoscia nie jest jedynym.
Czy jest najlepszym i najbezpieczniejszym sposobem na schudniecie?
Nie, tez nie jest - malo tego, niewlasciwie prowadzony weganizm
moze czlowiekowi zaszkodzic i przyczynic sie do powaznych brakow
zywieniowych.

Wciaz wiec szukam jakichs racjonalnych, medycznych przyczyn
za calkowitym, 100% odrzuceniem miesa z diety...
Do tej pory nie znalazlem takich.

Niewłaściwie zasznurowany but może się przyczynić do przewrócenia się
właściciela, niewłaściwie zaparkowany samochód do otrzymania mandatu,
niewłaściwie pokrojony kotlet do niestrawności, niewłaściwie życie do
śwmierci.



Piotr Majkowski

Posted: 26 Wrz 2007 14:59:27




Nie, tez nie jest - malo tego, niewlasciwie prowadzony weganizm
moze czlowiekowi zaszkodzic i przyczynic sie do powaznych brakow
zywieniowych.

Jedynym niebezpieczeństwem jakie zauwazyłem, jest "słaba silna wola".
Jak napisałem, nie będę się tłumaczył, ani czegos dowodził. Stisuje
"diete zycia" a objadac się orzechami nie zamierzam.

Wciaz wiec szukam jakichs racjonalnych, medycznych przyczyn
za calkowitym, 100% odrzuceniem miesa z diety...
Do tej pory nie znalazlem takich.

W sumie to twój problem.

Powodzenia.




gatto_nero

Posted: 26 Wrz 2007 15:14:10





To co napisales, Kuba, jest bardzo interesujace...

Czy zechcialbys rozwinac temat nieco i napisac jakie
to wzgledy zdrowotne przekonalyby Cie do absolutnej
abstynencji od zjedzenia np. plasterka szynki albo
5cm kawalka kielbasy upieczonej na ognisku raz na
pare dni-tygodni?

Trzeba sobie zdawac bowiem sprawe z tego, ze wegetarianizm
to nie jest jakies ograniczanie roli miesa w diecie...
To jest jego CALKOWITA ELIMINACJA z diety. 100% abstynencja.
Jakie wzgledy medyczne uzasadniaja taka 100% abstynencje?

BSE,
Glistnica,
Tasiemczyca,
Włośnica,
Ptasia grypa,
Cholesterol,
Pryszczyca,
I inne mniej popularne rzeczy związane z mięsem ssaków.

Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?
Zatruc sie mozna wszystkim, to zaden argument.

Oto twój argument - Wikipedia:
"Pałeczka okrężnicy, (łac. Escherichia coli, czyt.: eszerichia koli),
fakultatywnie tlenowa, Gram-ujemna bakteria należąca do rodziny
Enterobacteriaceae. Wchodzi w skład fizjologicznej flory bakteryjnej jelita
grubego człowieka oraz zwierząt stałocieplnych. W jelicie ta symbiotyczna
bakteria spełnia pożyteczną rolę, uczestnicząc w rozkładzie pokarmu, a
także przyczyniając się do produkcji witamin z grupy B, C oraz K. Nazwa
bakterii pochodzi od nazwiska jej odkrywcy, Theodora Eschericha."

"E. coli spotyka się w jelicie człowieka i zwierząt jak również w glebie i
wodzie, gdzie trafiają z wydzielinami i kałem. Obecność E. coli w wodach
powierzchniowych (tzw. miano Coli) jest często stosowanym wskaźnikiem ich
zanieczyszczenia. Bakterie E. coli mogą kolonizować skórę i błony śluzowe
jamy ustnej oraz układu oddechowego."

Jak sobie w zanieczyszczonej wodzie kotleta umyjesz i zjesz go na surowo to
też się otrujesz.
Tylko, że zatrucie się koli powoduje biegunke a zatrucie się BSE powoduje
zgąbczenie móxgu. Chyba mocniejszy argument?


A co do cholesterolu, to nie wiem czy zdajesz sobie sprawe
z tego, ze Twoj organizm jest glownym producentem cholesterolu
a to co pochodzi z diety to mniej niz 10%...
Ludzie majacy problemy z cholesterolem to glownie amatorzy
SLODYCZY a nie jedzacy tlusto. Wlosi i Hiszpanie jedzacy duzo
czerownego miesa nie maja problemow z cholesterolem...
Amerykanie, jedzacy ogromne ilosci slodyczy, maja problemy.

Tak czy inaczej - wzgledy medyczne nie uzasadniaja pelnej,
100% abstynencji. Wszystko mozna jesc w umiarze...
Od nadmiaru moze Ci zaszkodzic i to powaznie nawet czysta woda.


Nie zdaję sobie sprawy z tego.
Za to mam świadomość, że w sałacie nie ma cholesterolu a w wołowinie jest.

Tak czy inaczej oczywiście, że można jeść wszystko lub tylko wybrane
produkty.
Nikt nikomu nie może tego zabronić. Tak jak nie można odmawiać ludziom
prawa do ćwiczeń fizycznych lub ich bezczynności.
Każdy sam odpowiada za swoje zdrowie.
Np taki Julius ma zamiar jeść jedynie warzywa, ryby i krewetki - i bardzo
dobrze - POPIERAM.

Albo np inny powód:
Jak czujesz obrzydzenie do cukinii, po jej zjedzeniu czujesz się źle i raz
na parę dni-tygodni zmuszasz się do zjedzenia 5cm cukinii upieczonej na
ognisku, tylko dlatego, że wszyscy w koło uwielbiają cukinię. To chyba źle
dla twojej psychiki, że naginasz się wbrew sobie.

Albo np nie lubisz sobie robić sznytów a jednak kumple z celi to uwielbiają
i wbrew sobie raz na parę tygodni robisz sobie 5cm nacięcie na skórze...

Mowilismy o wzgledach zdrowotnych... raczej kiepsko je uzasadniles.
Mi np. nie smakuja brokuly, ale nie dorabiam do tego filozofii
i nie szukam fikusnych nazw ani nie deklaruje 100% abstynencji
od brokulow.

Dodam jeszcze ze "owoce morza", zwlaszcza jedzone na surowo
lub pol-surowo (sushi) sa zrodlem *ogromnej* liczby zatruc
pokarmowych i zrodlem czasem niewinnych a czasem groznych
pasozytow czlowieka. Do tego stopnia jest to nagminne, ze
znany mi profesor uczelni na zajeciach z parazytologii, uzywal
studentow pochodzenia azjatyckiego jako wzorcowych dawcow
kalu do obserwacji calego asortmentu pasozytow pod mikroskopem.

Moim zdaniem zdrowie psychiczne jest bardzo ważne. Jeśli tylko troszeczkę
nie lubisz brokułów to oczywiście - wybór zależy od ciebie. Jednak ja od
lat nie zmuszam się do zjadania cukinii po której robi mi się niedobrze.

Apropo jedzenia na surowo to ciekawe czy zatrucie się sushi jest
niebezpieczniejsze niż zjedzenie tatara i wołowiny zakażonej BSE? Jest czy
nie jest?




hmmm

Posted: 26 Wrz 2007 15:27:20



Pszemol jest ignorantem, dla niego te argumenty nie sa wazne.
O tych przyjemnosciach grilowanego miesa zachwalanego przez Pszemola. mozna
bylo wiele przeczytac nie tak dawno w serwisach naukowych.
Weglowodory aromatyczne ktore powstaja podczas grliowania tego wspanialego
mieska :( sa zwiazakmi kancerogennymi, ale coz jak ktos chce moze i
denaturat pic i trudno go przekonac ze to szkodliwe.
Wszelkie dyskusje z Pszemolem nie maja wiekszego sensu.



To co napisales, Kuba, jest bardzo interesujace...

Czy zechcialbys rozwinac temat nieco i napisac jakie
to wzgledy zdrowotne przekonalyby Cie do absolutnej
abstynencji od zjedzenia np. plasterka szynki albo
5cm kawalka kielbasy upieczonej na ognisku raz na
pare dni-tygodni?

Trzeba sobie zdawac bowiem sprawe z tego, ze wegetarianizm
to nie jest jakies ograniczanie roli miesa w diecie...
To jest jego CALKOWITA ELIMINACJA z diety. 100% abstynencja.
Jakie wzgledy medyczne uzasadniaja taka 100% abstynencje?

BSE,
Glistnica,
Tasiemczyca,
Włośnica,
Ptasia grypa,
Cholesterol,
Pryszczyca,
I inne mniej popularne rzeczy związane z mięsem ssaków.

Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?
Zatruc sie mozna wszystkim, to zaden argument.

Oto twój argument - Wikipedia:
"Pałeczka okrężnicy, (łac. Escherichia coli, czyt.: eszerichia koli),
fakultatywnie tlenowa, Gram-ujemna bakteria należąca do rodziny
Enterobacteriaceae. Wchodzi w skład fizjologicznej flory bakteryjnej
jelita
grubego człowieka oraz zwierząt stałocieplnych. W jelicie ta symbiotyczna
bakteria spełnia pożyteczną rolę, uczestnicząc w rozkładzie pokarmu, a
także przyczyniając się do produkcji witamin z grupy B, C oraz K. Nazwa
bakterii pochodzi od nazwiska jej odkrywcy, Theodora Eschericha."

"E. coli spotyka się w jelicie człowieka i zwierząt jak również w glebie i
wodzie, gdzie trafiają z wydzielinami i kałem. Obecność E. coli w wodach
powierzchniowych (tzw. miano Coli) jest często stosowanym wskaźnikiem ich
zanieczyszczenia. Bakterie E. coli mogą kolonizować skórę i błony śluzowe
jamy ustnej oraz układu oddechowego."

Jak sobie w zanieczyszczonej wodzie kotleta umyjesz i zjesz go na surowo
to

też się otrujesz.
Tylko, że zatrucie się koli powoduje biegunke a zatrucie się BSE powoduje
zgąbczenie móxgu. Chyba mocniejszy argument?


A co do cholesterolu, to nie wiem czy zdajesz sobie sprawe
z tego, ze Twoj organizm jest glownym producentem cholesterolu
a to co pochodzi z diety to mniej niz 10%...
Ludzie majacy problemy z cholesterolem to glownie amatorzy
SLODYCZY a nie jedzacy tlusto. Wlosi i Hiszpanie jedzacy duzo
czerownego miesa nie maja problemow z cholesterolem...
Amerykanie, jedzacy ogromne ilosci slodyczy, maja problemy.

Tak czy inaczej - wzgledy medyczne nie uzasadniaja pelnej,
100% abstynencji. Wszystko mozna jesc w umiarze...
Od nadmiaru moze Ci zaszkodzic i to powaznie nawet czysta woda.


Nie zdaję sobie sprawy z tego.
Za to mam świadomość, że w sałacie nie ma cholesterolu a w wołowinie jest.

Tak czy inaczej oczywiście, że można jeść wszystko lub tylko wybrane
produkty.
Nikt nikomu nie może tego zabronić. Tak jak nie można odmawiać ludziom
prawa do ćwiczeń fizycznych lub ich bezczynności.
Każdy sam odpowiada za swoje zdrowie.
Np taki Julius ma zamiar jeść jedynie warzywa, ryby i krewetki - i bardzo
dobrze - POPIERAM.

Albo np inny powód:
Jak czujesz obrzydzenie do cukinii, po jej zjedzeniu czujesz się źle i
raz

na parę dni-tygodni zmuszasz się do zjedzenia 5cm cukinii upieczonej na
ognisku, tylko dlatego, że wszyscy w koło uwielbiają cukinię. To chyba
źle

dla twojej psychiki, że naginasz się wbrew sobie.

Albo np nie lubisz sobie robić sznytów a jednak kumple z celi to
uwielbiają

i wbrew sobie raz na parę tygodni robisz sobie 5cm nacięcie na
skórze...


Mowilismy o wzgledach zdrowotnych... raczej kiepsko je uzasadniles.
Mi np. nie smakuja brokuly, ale nie dorabiam do tego filozofii
i nie szukam fikusnych nazw ani nie deklaruje 100% abstynencji
od brokulow.

Dodam jeszcze ze "owoce morza", zwlaszcza jedzone na surowo
lub pol-surowo (sushi) sa zrodlem *ogromnej* liczby zatruc
pokarmowych i zrodlem czasem niewinnych a czasem groznych
pasozytow czlowieka. Do tego stopnia jest to nagminne, ze
znany mi profesor uczelni na zajeciach z parazytologii, uzywal
studentow pochodzenia azjatyckiego jako wzorcowych dawcow
kalu do obserwacji calego asortmentu pasozytow pod mikroskopem.

Moim zdaniem zdrowie psychiczne jest bardzo ważne. Jeśli tylko troszeczkę
nie lubisz brokułów to oczywiście - wybór zależy od ciebie. Jednak ja od
lat nie zmuszam się do zjadania cukinii po której robi mi się niedobrze.

Apropo jedzenia na surowo to ciekawe czy zatrucie się sushi jest
niebezpieczniejsze niż zjedzenie tatara i wołowiny zakażonej BSE? Jest czy
nie jest?

--
Pozdrawiam Kuba






Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 16:50:06




Nie, tez nie jest - malo tego, niewlasciwie prowadzony weganizm
moze czlowiekowi zaszkodzic i przyczynic sie do powaznych brakow
zywieniowych.

Jedynym niebezpieczeństwem jakie zauwazyłem, jest "słaba silna wola".
Jak napisałem, nie będę się tłumaczył, ani czegos dowodził. Stisuje
"diete zycia" a objadac się orzechami nie zamierzam.

Niebezpieczenstw jest o wiele wiecej niz Ci sie wydaje.
Dam Ci przyklad: czy jedzenie wylacznie chleba z dzemem
jest weganizmem? Oczywiscie: ani chleb ani dzem nie ma
produktow pochodzenia zwierzecego. Podswiadomie kazdy
z nas czuje, ze chleb z dzemem nie jest wlasciwa dieta.
Co wiecej trzeba jesc? A... to juz jest wiedza ktora
nie kazdy z nas posiada. Jak zapewnic sobie zrodlo
witaminy D w zimie bez jedzenia masla? Jak sobie
zapewnic zrodlo witaminy B12? Pytan mozna stawiac wiele.

Jesli uzywasz weganizmu tylko czasowo, dla schudniecia
to pewnie nie ma powodow do niepokoju. Jesli jednak
weganizm ma byc sposobem na zycie, dlugoterminowym
przestawieniem sie "na zawsze", a zwlaszcza jesli ma
byc stosowany przez male dzieci w wieku rozwojowym
to warto go dobrze przemyslec.

Wciaz wiec szukam jakichs racjonalnych, medycznych przyczyn
za calkowitym, 100% odrzuceniem miesa z diety...
Do tej pory nie znalazlem takich.

W sumie to twój problem.


Dyskusja w ktorej zabrales glos dotyczy medycznych
argumentow za totalna abstynencja od miesa...
Nie wniosles nic nowego do tej dyskusji.
Twoj argument probujacy uzasadnic diete weganska
jako sposob na odchudzanie sie absolutnie nie
uzasadnia 100% abstynencji od miesa: odchudzac
sie skutecznie mozna na wiele roznych sposobow.





Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 16:43:06



O tych przyjemnosciach grilowanego miesa zachwalanego przez Pszemola. mozna
bylo wiele przeczytac nie tak dawno w serwisach naukowych.
Weglowodory aromatyczne ktore powstaja podczas grliowania tego wspanialego
mieska :( sa zwiazakmi kancerogennymi, ale coz jak ktos chce moze i
denaturat pic i trudno go przekonac ze to szkodliwe.

Mozesz mi podac jakies konkretne namiary na te artykuly?
Czy grilowanie ryb/krewetek (owocow morza zachwalanych przez Kube)
nie powoduje podobnych zwiazkow?

Pszemol jest ignorantem, dla niego te argumenty nie sa wazne.
[...]

Wszelkie dyskusje z Pszemolem nie maja wiekszego sensu.

Dlaczego atakujesz mnie personalnie?





Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 16:44:36



Zgadzam sie z Toba, ze zatruc sie mozna wszystkim, nawet
salata - jak widac wyzej - wiec nie jest to dobry argument.

Co do schudniecia na weganizmie - czy rzeczywiscie schudlbys
gdybys objadal sie non-stop tlustymi orzechami? Pewnie nie...
Orzechy sa bardzo kaloryczne. Mozna by wiec stwierdzic, ze
to nie sam weganizm jako taki lecz ograniczenie ilosci kalorii
powoduje schudniecie. Ograniczenie kalorii mozna uzyskac
w KAZDEJ diecie. Czyli weganizm jest jedynym sposobem na
schudniecie! Nie, z cala pewnoscia nie jest jedynym.
Czy jest najlepszym i najbezpieczniejszym sposobem na schudniecie?
Nie, tez nie jest - malo tego, niewlasciwie prowadzony weganizm
moze czlowiekowi zaszkodzic i przyczynic sie do powaznych brakow
zywieniowych.

Wciaz wiec szukam jakichs racjonalnych, medycznych przyczyn
za calkowitym, 100% odrzuceniem miesa z diety...
Do tej pory nie znalazlem takich.

Niewłaściwie zasznurowany but może się przyczynić do przewrócenia się
właściciela, niewłaściwie zaparkowany samochód do otrzymania mandatu,
niewłaściwie pokrojony kotlet do niestrawności, niewłaściwie życie do
śwmierci.

Kuba, czy zdajesz sobie sprawe z tego ile pracy i ile wiedzy
wymaga od "uzytkownika" dieta weganska aby nie stanowila
zagrozenia zdrowotnego? Wbrew pozorm nie jest to trywialne
i nieumiejetnie stosujac weganizm mozesz sobie narobic bigosu.





Pszemol

Posted: 26 Wrz 2007 16:40:23



Od jedzenia salaty mozesz nabawic sie zatrucia bakteriami
Escherichia coli i miec ciezkie problemy zdrowotne...
Co jakis czas wybuchaja takie epidemie zatrucia:
http://www.snopes.com/food/warnings/salad.asp
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00025017.htm

Czy to jest dla Ciebie dobry powod, aby nie jesc salaty?
Zatruc sie mozna wszystkim, to zaden argument.

Oto twój argument - Wikipedia:
"Pałeczka okrężnicy, (łac. Escherichia coli, czyt.: eszerichia koli),
fakultatywnie tlenowa, Gram-ujemna bakteria należąca do rodziny
Enterobacteriaceae. Wchodzi w skład fizjologicznej flory bakteryjnej jelita
grubego człowieka oraz zwierząt stałocieplnych. W jelicie ta symbiotyczna
bakteria spełnia pożyteczną rolę, uczestnicząc w rozkładzie pokarmu, a
także przyczyniając się do produkcji witamin z grupy B, C oraz K. Nazwa
bakterii pochodzi od nazwiska jej odkrywcy, Theodora Eschericha."

"E. coli spotyka się w jelicie człowieka i zwierząt jak również w glebie i
wodzie, gdzie trafiają z wydzielinami i kałem. Obecność E. coli w wodach
powierzchniowych (tzw. miano Coli) jest często stosowanym wskaźnikiem ich
zanieczyszczenia. Bakterie E. coli mogą kolonizować skórę i błony śluzowe
jamy ustnej oraz układu oddechowego."

Jak sobie w zanieczyszczonej wodzie kotleta umyjesz i zjesz go na surowo to
też się otrujesz.
Tylko, że zatrucie się koli powoduje biegunke a zatrucie się BSE powoduje
zgąbczenie móxgu. Chyba mocniejszy argument?

Wiesz, nie chcialbym sie tu przekomarzac czyje zatrucie sie
jest "mocniejsze" - fakt pozostaje faktem ze od zatrucia
bakteria w salacie umarlo pare osob w USA...
Tak czy inaczej u podloza tego argumentu lezal fakt, ze
jedzac "produkt A" mozna sie zatruc tym czy tamtym, wiec
jesc trzeba "produkt B". Jakbys probowal insynuowac ze
produkt B jest bezpieczny i nic nam nie grozi...

Wykazalem Ci zatem, ze wszystko co wprowadzasz do organizmu
w formie jedzenia moze byc zrodlem zatrucia i to nie jest
argument aby wykluczyc z diety dany produkt lecz aby robic
cos aby zapobiegac przypadkom zatrucia sie tym produktem.

A co do cholesterolu, to nie wiem czy zdajesz sobie sprawe
z tego, ze Twoj organizm jest glownym producentem cholesterolu
a to co pochodzi z diety to mniej niz 10%...
Ludzie majacy problemy z cholesterolem to glownie amatorzy
SLODYCZY a nie jedzacy tlusto. Wlosi i Hiszpanie jedzacy duzo
czerownego miesa nie maja problemow z cholesterolem...
Amerykanie, jedzacy ogromne ilosci slodyczy, maja problemy.

Tak czy inaczej - wzgledy medyczne nie uzasadniaja pelnej,
100% abstynencji. Wszystko mozna jesc w umiarze...
Od nadmiaru moze Ci zaszkodzic i to powaznie nawet czysta woda.

Nie zdaję sobie sprawy z tego.
Za to mam świadomość, że w sałacie nie ma cholesterolu a w wołowinie jest.

No i co z tego ze jest? Cholesterol NIE JEST TRUCIZNA!
W jajkach, masle i serach tez jest - czy to argument aby byc weganinem?
Tlumacze Ci, ze zjadanie cholesterolu nie ma istotnego wplywu
na ilosc cholesterolu w Twoim organizmie - jak bedziesz go mial
za malo to Twoj organizm go naprodukuje tyle ile go bedzie
potrzebowal. I organizm umie go produkowac nawet ze slodyczy.
Choroby ktore objawiaja sie nadmiernym cholesterolem nie
sa spowodowane jedzeniem jajecznicy.

Tak czy inaczej oczywiście, że można jeść wszystko lub tylko wybrane
produkty.
Nikt nikomu nie może tego zabronić. Tak jak nie można odmawiać ludziom
prawa do ćwiczeń fizycznych lub ich bezczynności.
Każdy sam odpowiada za swoje zdrowie.
Np taki Julius ma zamiar jeść jedynie warzywa, ryby i krewetki - i bardzo
dobrze - POPIERAM.

Nikt tu nikomu niczego nie broni.

Natomiast dyskutujemy o prawdziwosci stwierdzenia Twojego,
ze rzekomo sa jakies wzgledy medyczne wspierajace taka decyzje
aby calkowicie wyrzucic z diety mieso a wprowadzic owoce morza.
Wciaz nie uslyszalem dobrych argumentow na poparcie takiej tezy.

Albo np inny powód:
Jak czujesz obrzydzenie do cukinii, po jej zjedzeniu czujesz się źle i raz
na parę dni-tygodni zmuszasz się do zjedzenia 5cm cukinii upieczonej na
ognisku, tylko dlatego, że wszyscy w koło uwielbiają cukinię. To chyba źle
dla twojej psychiki, że naginasz się wbrew sobie.

Albo np nie lubisz sobie robić sznytów a jednak kumple z celi to uwielbiają
i wbrew sobie raz na parę tygodni robisz sobie 5cm nacięcie na skórze...

Mowilismy o wzgledach zdrowotnych... raczej kiepsko je uzasadniles.
Mi np. nie smakuja brokuly, ale nie dorabiam do tego filozofii
i nie szukam fikusnych nazw ani nie deklaruje 100% abstynencji
od brokulow.

Dodam jeszcze ze "owoce morza", zwlaszcza jedzone na surowo
lub pol-surowo (sushi) sa zrodlem *ogromnej* liczby zatruc
pokarmowych i zrodlem czasem niewinnych a czasem groznych
pasozytow czlowieka. Do tego stopnia jest to nagminne, ze
znany mi profesor uczelni na zajeciach z parazytologii, uzywal
studentow pochodzenia azjatyckiego jako wzorcowych dawcow
kalu do obserwacji calego asortmentu pasozytow pod mikroskopem.

Moim zdaniem zdrowie psychiczne jest bardzo ważne. Jeśli tylko troszeczkę
nie lubisz brokułów to oczywiście - wybór zależy od ciebie. Jednak ja od
lat nie zmuszam się do zjadania cukinii po której robi mi się niedobrze.

To, ze ktos nie lubi brokulow czy cukinii nie jest wzgledem
medycznym i nie grozi zadnymi problemami psychiatrycznymi.
Troche nieuczciwe jest zaliczanie preferencji smakowych jako
argument medyczny. Malo tego, nie znam jakichs diet ani
filozofii zbudowanych wokol niesmaku do cukinii czy brokulow,
wiec wegetarianizm musi byc rozumiany jako cos wiecej niz
uznanie miesa za niesmaczna potrawe.

Apropo jedzenia na surowo to ciekawe czy zatrucie się sushi jest
niebezpieczniejsze niż zjedzenie tatara i wołowiny zakażonej BSE?
Jest czy nie jest?

Cos sie tak tego BSE uczepil? Wolowina to tylko mala czesc
zbioru potraw o nazwie "mieso". Czy mozesz dostac BSE od
jedzenia kurczakow? Jesli nie, to nie rozumiem dlaczego ich
nie jesz.
Na dodatek - mieso dopuszczone do spozycia jest bezpieczne
niezaleznie od tego czy jest to sushi czy tatar - natomiast
jak sobie zlowisz w morzu przypadkowego jezowca czy jakas
rybe to niemozliwe jest testowanie pojedynczych sztuk
na obecnosc wszystkich mozliwych pasozytow... Jest to
mozliwe w stadach hodowlanych, nie lowionych dziko...
Szansa jest wiec ze organizmy zlowione z oceanu beda miec
WIECEJ pasozytow niz krowy czy kurczaki hodowlane...

Twoj strach przed "zlapaniem czegos" po zjedzeniu miesa
jest nieracjonalny i nie moze byc uznany za obiektywny
argument za niejedzeniem miesa.





hmmm

Posted: 26 Wrz 2007 20:14:15




Mozesz mi podac jakies konkretne namiary na te artykuly?
Czy grilowanie ryb/krewetek (owocow morza zachwalanych przez Kube)
nie powoduje podobnych zwiazkow?

Pszemol jest ignorantem, dla niego te argumenty nie sa wazne.
[...]
Wszelkie dyskusje z Pszemolem nie maja wiekszego sensu.

Dlaczego atakujesz mnie personalnie?
Zmieniasz temat. Pomijasz argumenty.

To nie ma sensu.
7 lat temu przeszkadzales na tej liscie. Przeszkadzasz nadal.
To nie sa konstruktywne i czemus sluzace rozmowy.
To wlasnie tak jak z tym psem ktory biega w kolko. Sensu w tym raczej
brakuje.
Troche wyglada to tak jakbys byl uzalezniony od internetu.
Pozdrowienia
Bogdan






gatto_nero

Posted: 26 Wrz 2007 22:48:09




Kuba, czy zdajesz sobie sprawe z tego ile pracy i ile wiedzy
wymaga od "uzytkownika" dieta weganska aby nie stanowila
zagrozenia zdrowotnego? Wbrew pozorm nie jest to trywialne
i nieumiejetnie stosujac weganizm mozesz sobie narobic bigosu.

Wiem, ide do sklepu kupuje produkty wracam gotuję i jem.




gatto_nero

Posted: 26 Wrz 2007 23:16:42




Twoj strach przed "zlapaniem czegos" po zjedzeniu miesa
jest nieracjonalny i nie moze byc uznany za obiektywny
argument za niejedzeniem miesa.

Ja nie zamierzałem nikogo przekonywać.

Na twoje życzenie nieco rozwinąłem temat i napisałem jakie to względy
zdrowotne przekonały mnie do absolutnej abstynencji od zjedzenia nawet
plasterka szynki albo 5cm kawałka kiełbasy upieczonej na ognisku raz na
parę tygodni.

Moje argumenty są jak najbardziej subiektywne. Nie odczuwam strachu przed
mięsem bo go nie jem. Na samą myśl o jedzeniu mięsa i cukinii czuję
obrzydzenie. Po zjedzeniu mięsa i refleksji, że w moim ciele gnije jakaś
padlina - czuję się chory.

Nie uważam też abyś coś wykazał albo napisał choćby jeden sensowny
argument, który zmieniłby moje myślenie na temat mięsa i cukinii.

Nadal uważam, że powszechnie nazywany cholesterol albo raczej lipoproteina
LDL - jest główną przyczyną występowania choroby wieńcowej. Jedzenie
jajecznicy i masła też jest powodem tej przykrej choroby.

Jeśli chcesz odpowiedzieć teraz na to co napisałem to proszę nie rób tego w
tym tonie, że cię nie przekonuję, ponieważ ja nie mam takiego zamiaru.
Napisz lepiej czym się zajmujesz zawodowo. Jesteś hurtownikiem mięsa?
Zgadłem?




Pszemol

Posted: 27 Wrz 2007 04:02:11




Twoj strach przed "zlapaniem czegos" po zjedzeniu miesa
jest nieracjonalny i nie moze byc uznany za obiektywny
argument za niejedzeniem miesa.

Ja nie zamierzałem nikogo przekonywać.

Na twoje życzenie nieco rozwinąłem temat i napisałem jakie to względy
zdrowotne przekonały mnie do absolutnej abstynencji od zjedzenia nawet
plasterka szynki albo 5cm kawałka kiełbasy upieczonej na ognisku raz na
parę tygodni.

Sluchaj - napisales ze chodzi o kwestie zdrowotne.
To bylby argument obiektywny i uniwersalny, gdyby
oczywiscie mieso bylo rzeczywiscie trucizna, a nie jest.

Potem dodales, pewnie dla wzmocnienia bo czules ze slabo
argumentowales, ze mieso Ci rowniez nie smakuje...
Ale co to ma do rzeczy w sprawie argumentow zdrowotnych?

Moje argumenty są jak najbardziej subiektywne. Nie odczuwam strachu przed
mięsem bo go nie jem. Na samą myśl o jedzeniu mięsa i cukinii czuję
obrzydzenie. Po zjedzeniu mięsa i refleksji, że w moim ciele gnije jakaś
padlina - czuję się chory.

To sie chyba nazywa fachowo obsesja...

A nie odczuwasz strachu jedzac salate?
Nie boisz sie smierci od zatrucia bakteriami z kalu?

Nie uważam też abyś coś wykazał albo napisał choćby jeden sensowny
argument, który zmieniłby moje myślenie na temat mięsa i cukinii.

Nie interesuje mnie "twoje myslenie na temat miesa i cukinii".
Interesuja mnie "wzgledy zdrowotne" ktore bezpodstawnie ruszyles.
Nie ma zadnych wzgledow zdrowotnych uzasadniajacych 100% abstynencje
od miesa. Taka abstynencja bylaby uzasadniona wylacznie faktem,
ze mieso jest trucizna, a nie jest!

Nadal uważam, że powszechnie nazywany cholesterol albo raczej lipoproteina
LDL - jest główną przyczyną występowania choroby wieńcowej. Jedzenie
jajecznicy i masła też jest powodem tej przykrej choroby.

No to jestes w bledzie. Proponuje abys doczytal conieco
na temat cholesterolu.

Jeśli chcesz odpowiedzieć teraz na to co napisałem to proszę nie rób tego w
tym tonie, że cię nie przekonuję, ponieważ ja nie mam takiego zamiaru.

Uznaje w takim razie ze nie miales zadnych podstaw do stwierdzenia
ze sa jakies wzgledy medyczne wspierajace decyzje o 100% abstynencji
od jedzenia miesa kregowcow, o czym pisales w pierwszej wypowiedzi.
Walnales argument ale nie jestes w stanie go uzasadnic.

Napisz lepiej czym się zajmujesz zawodowo. Jesteś hurtownikiem mięsa?
Zgadłem?

Nie, jestem inzynierem elektronikiem.
Projektuje systemy elektroniczne i tworze do nich oprogramowanie.
Co ma do rzeczy moj zawod? Moze Ty napiszesz czym Ty sie zajmujesz?
Sprzedajesz salate na targu? A moze pigulki z B12 dla wegan?
Wchodzisz na grunty bardzo niekulturalnych argumentow personalnych.
Nie jest istotne co robie i kim jestem - ustosunkuj sie do tego co
tu przedstawilem jako argumenty. Czemu wiekszosc pytan i argumentow
wyciales bez slowa komentarza?





Pszemol

Posted: 27 Wrz 2007 03:54:14




Kuba, czy zdajesz sobie sprawe z tego ile pracy i ile wiedzy
wymaga od "uzytkownika" dieta weganska aby nie stanowila
zagrozenia zdrowotnego? Wbrew pozorm nie jest to trywialne
i nieumiejetnie stosujac weganizm mozesz sobie narobic bigosu.

Wiem, ide do sklepu kupuje produkty wracam gotuję i jem.

Jestes weganinem ?





Pszemol

Posted: 27 Wrz 2007 03:52:05



Mozesz mi podac jakies konkretne namiary na te artykuly?
Czy grilowanie ryb/krewetek (owocow morza zachwalanych przez Kube)
nie powoduje podobnych zwiazkow?

Pszemol jest ignorantem, dla niego te argumenty nie sa wazne.
[...]
Wszelkie dyskusje z Pszemolem nie maja wiekszego sensu.

Dlaczego atakujesz mnie personalnie?
Zmieniasz temat. Pomijasz argumenty.


Jakie argumenty??

To nie ma sensu.
7 lat temu przeszkadzales na tej liscie. Przeszkadzasz nadal.
To nie sa konstruktywne i czemus sluzace rozmowy.
To wlasnie tak jak z tym psem ktory biega w kolko.
Sensu w tym raczej brakuje.
Troche wyglada to tak jakbys byl uzalezniony od internetu.

Atakujesz personalnie zamiast odpisac na moje *argumenty*
w poprzednich dyskusjach pominales milczeniem...

Bogdan

No popatrz... wreszcie zdecydowales sie podpisac...
Robisz postepy!




2120

Posted: 27 Wrz 2007 06:41:40




Atakujesz personalnie zamiast odpisac na moje *argumenty*
w poprzednich dyskusjach pominales milczeniem...

Bogdan

No popatrz... wreszcie zdecydowales sie podpisac...
Robisz postepy!
Nie zamierzam z toba dyskutowac. Zachowujesz sie tak jakbys byl

uzalezniony od internetu.
Przeszkadzasz.
Jesli chcesz siedziec przy komputerze i kwestionowac zasadnosc bycia
wegetarianinem zajmij sie zalozeniem takiej grupy.
Tu zwyczajnie przeszkadzasz.
Nie bede z toba dyskutowal bo to strata czasu. Nie przeszlismy na Ty.
Racz to przyjac do wiadonosci.
To grupa wegetarian ktorzy rozmawiaja na temat diety wegetarianskiej.





gatto_nero

Posted: 27 Wrz 2007 14:10:37




Prawdę mówiąc nawet nie przeczytałem dokładnie co napisałeś, znowu nie
napisałeś nic z sensem tylko odpowiedziałeś mi bardzo subiektywnie, żądając
dyskusji obiektywnej.

Jak już napisałem a chyba nie doczytałeś to nie zamierzam cię przekonywać
do niczego a moje argumenty były oczywiście czysto subiektywne, każdy sobie
może jeść co chce.

Co ma do rzeczy moj zawod?
Masz na myśli że robisz grille do mięsa? Zresztą i tak już nie oczekuje od

ciebie odpowiedzi bo twoim celem nie jest dyskusja tylko ślepa próba
przekonania całego świata do swojego jedynego dla ciebie punktu widzenia.

papa




Pszemol

Posted: 27 Wrz 2007 14:53:13




Prawdę mówiąc nawet nie przeczytałem dokładnie co napisałeś, znowu nie
napisałeś nic z sensem tylko odpowiedziałeś mi bardzo subiektywnie, żądając
dyskusji obiektywnej.

Jak już napisałem a chyba nie doczytałeś to nie zamierzam cię przekonywać
do niczego a moje argumenty były oczywiście czysto subiektywne, każdy sobie
może jeść co chce.

Co ma do rzeczy moj zawod?
Masz na myśli że robisz grille do mięsa? Zresztą i tak już nie oczekuje od

ciebie odpowiedzi bo twoim celem nie jest dyskusja tylko ślepa próba
przekonania całego świata do swojego jedynego dla ciebie punktu widzenia.

papa

Jesli tak sobie musisz zaistaniala sytuacje wytlumaczyc
aby czuc sie z tym dobrze - to trudno... niech tak bedzie.





Pszemol

Posted: 27 Wrz 2007 14:58:56



Atakujesz personalnie zamiast odpisac na moje *argumenty*
w poprzednich dyskusjach pominales milczeniem...

Bogdan

No popatrz... wreszcie zdecydowales sie podpisac...
Robisz postepy!
Nie zamierzam z toba dyskutowac. Zachowujesz sie tak jakbys byl

uzalezniony od internetu.
Przeszkadzasz.

W czym przeszkadzam? Przeciez nic tu nie robisz.
Czyzby moj racjonalizm Ci przeszkadzal?

Jesli chcesz siedziec przy komputerze i kwestionowac zasadnosc bycia
wegetarianinem zajmij sie zalozeniem takiej grupy.
Tu zwyczajnie przeszkadzasz.
Nie bede z toba dyskutowal bo to strata czasu. Nie przeszlismy na Ty.
Racz to przyjac do wiadonosci.
To grupa wegetarian ktorzy rozmawiaja na temat diety wegetarianskiej.

Ta grupa NIE JEST grupa dla wegetarian!
Skad u Ciebie taki bezsensowny pomysl?
To jest grupa O WEGETARIANIZMIE dla WSZYSTKICH zainteresowanych.
Jesli niewegetarianin jest zainteresowany to jak najbardziej ma
tu miejsce takie same jak kazdy inny czlowiek mowiacy po polsku.

Marza Ci sie grupy "Nur fur Vege"?




hmmm

Posted: 27 Wrz 2007 16:30:47



Marza Ci sie grupy "Nur fur Vege"?
Taką retoryką możesz z pewnoścoą dorównać nawet mistrzom brunatnej

propagandy.
Usłyszałeś że przeszkadzasz i grzecznie Cię wyproszomno. Dla Ciebie jednak
jedno słowo to zbyt wiele.












hmmm

Posted: 27 Wrz 2007 16:45:41



Tak, ja tak samo tłumacze sobie tą sytuację przeszkadzasz i nie jest to
jakakolwiek rozsądna dyskusja.
Trwa to juz wiele lat. Prawdopodobnie jestes uzalezniony od pisania
bzdurnych listow na tym forum.



Prawdę mówiąc nawet nie przeczytałem dokładnie co napisałeś, znowu nie
napisałeś nic z sensem tylko odpowiedziałeś mi bardzo subiektywnie,
żądając
dyskusji obiektywnej.

Jak już napisałem a chyba nie doczytałeś to nie zamierzam cię
przekonywać

do niczego a moje argumenty były oczywiście czysto subiektywne, każdy
sobie

może jeść co chce.

Co ma do rzeczy moj zawod?
Masz na myśli że robisz grille do mięsa? Zresztą i tak już nie oczekuje
od

ciebie odpowiedzi bo twoim celem nie jest dyskusja tylko ślepa próba
przekonania całego świata do swojego jedynego dla ciebie punktu
widzenia.


papa

Jesli tak sobie musisz zaistaniala sytuacje wytlumaczyc
aby czuc sie z tym dobrze - to trudno... niech tak bedzie.






Pszemol

Posted: 28 Wrz 2007 14:28:06



Tak, ja tak samo tłumacze sobie tą sytuację przeszkadzasz i nie jest to
jakakolwiek rozsądna dyskusja.
Trwa to juz wiele lat. Prawdopodobnie jestes uzalezniony od pisania
bzdurnych listow na tym forum.

Ty nie potrafisz brac udzialu w rozsadnej dyskusji.





. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.786
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008