| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / astma |
| Autor | Wiadomość |
| Chiron
|
Posted: 6 Lis 2007 22:52:41 Na prośbę Radagasta; Jak pisałem w wątku "co to jest emulgator"; wiele (wszystkie?) choroby mają podłoże psychiczne. Rak- często zwany chorobą nienawiści. Człowiek chory- nie umiejący przebaczyć- buduje sobie swojego raczka. Co oczywiście nie oznacza, że jak zakończy proces wybaczania, to rak minie. Minie przyczyna, która go wywołała. Jednak wynika z tego, że wtedy organizm jego będzie współdziałać z leczeniem (farmakologia, naświetlania, etc). Niestety- nieraz już na całkowite wyleczenie zbyt późno...Nie tyczyło to jednak astmy. Astma- na osobistym przykładzie- lęk przed manipulacją, byciem zmanipulowanym. Lęk przed odrzuceniem. Człowiek manipulowany (bo taki się manipulacji boi) ma tendencje do "podstawiania" sobie nogi wtedy, kiedy może osiągnąć jakiś cel (można użyć słowa: "wygrać"). Dostosowuje się do oczekiwań "autorytetów". Ta silna dysharmonia powoduje astmę. Proszę zauważyć: jeśli taka osoba trafi na środowisko, które jest jej życzliwe- wtedy zauważy, że nie ma ataków astmy (lub są one sporadyczne i słabe). W nieżyczliwym środowisku, którego oczekiwania są nastawione na jego "potknięcia"- szczególnie w sytuacjach, gdy mógłby wiele zmienić- sparaliżuje go zapewne atak astmy. Dieta- u mnie przyjęcie diety wegetariańskiej okazało się "strzałem w dziesiątkę". Uważam, że nie potrafię zabić zwierzęcia, a jedzenie zabitych i przekonywanie siebie, że to, co jem to nie zabita świnka tylko schabowy- także powodowało dysonans. Być może gdybym potrafił takie zwierzę zabić i zjeść- takiej dysharmonii by nie było. Ponieważ jednak nie potrafię- przejście na wegetarianizm uwolniło mnie od zakłamywania się w tej materii. Jeśli chodzi o chemiczne oddziaływanie mięsa i pogłębianie przez nie astmy (alergii)- wydaje mi się to prawdą- jednak w odniesieniu do obecnie wyprodukowanego (słowo użyte celowo) mięsa (anabole, antybiotyki, pasza z odpadów etc). Pytanie Radegasta dotyczyło także małych dzieci; uważam, że schemat może być podobny. Trzeba chyba wziąć pod uwagę pewne schematy, w które jest "wtłaczany" np w domu rodzinnym oraz role, które w nim na siebie przyjmuje. A to dotyczy przecież także bardzo małych dzieci- dziecko jeszcze przed urodzeniem wie, czy jest chciane, kochane etc. Lęk przed odrzuceniem może nie być mu obcy. Nie twierdzę, że podłoże psychiczne jest jedyną przyczyną chorób, jednak napewno potrafi je wzmocnić lub osłabić- czasem nawet zniwelować. Kolejna sprawa- dawanie sobie rady bez leków i z lekami. Nie zrozumiałem: no bo jeśli ktoś radzi sobie tylko z lekami, no to ok. Ty jednak piszesz, że ze sterydami jest po prostu szybciej. Hmm, tak mi się zdaje, że w takim razie jednak ich potrzebujesz. To dla mnie zabrzmiało jak oświadczenie palacza, który twierdzi, że oczywiście że może spędzić noc na grze w brydża bez palenia- ale z papierosem mu się lepiej myśli. serdecznie pozdrawiam Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 6 Lis 2007 23:13:30 Chiron, skad bierzesz te herezje na temat nowotworow? To, ze ktos sobie "czesto" (?) nazywa choroba nienawisci to zaden dowod na nic... Twoje naciaganie hipotezy absolutnie niepasujacej do malych dzieci jest naprawde zalosne, zeby nie powiedziec obrzydliwe. Przypominaja mi sie w tym kontekscie hinduskie bzdury o tym, ze np. wrodzony kaleka jest winny swojego kalectwa bo byl zlym czlowiekiem w poprzednich wcieleniach... Coz za szkodliwa i niehumanitarna, niczym poza fantazja nieuzasadniona postawa w stosunku do osob pokrzywdzonych przez los! |
| Chiron
|
Posted: 6 Lis 2007 23:43:50 Chiron, skad bierzesz te herezje na temat nowotworow?
To, ze ktos sobie "czesto" (?) nazywa choroba nienawisci to zaden dowod na nic... To nie herezje. We Francji na ten przykład są ośrodki wspomagające leczenie raka np kontrolowanym oddechem riberthingowym w celu integracji traum. To dosyć skomplikowany temat i tak, jak Ci pisałem wcześniej- ja nie potrafię Ci wytłumaczyć pewnych rzeczy, naprawdę:-) Twoje naciaganie hipotezy absolutnie niepasujacej do malych
dzieci jest naprawde zalosne, zeby nie powiedziec obrzydliwe. Przykro mi, że tak rozumujesz. Niestety- z tego typu postawą (ktoś nie rozumie, ale głośno krzyczy, jaki on jest oburzony)- są dość powszechne. Dlaczego to robisz? Ja chyba wiem- ale jak Ci powiem- co Ci z tego przyjdzie? "Mnóstwo niczego":-) Przypominaja mi sie w tym kontekscie hinduskie bzdury
o tym, ze np. wrodzony kaleka jest winny swojego kalectwa bo byl zlym czlowiekiem w poprzednich wcieleniach... Skoro tak zrozumiałeś, to tak piszesz. Ja niczego takiego nie twierdzę. Piszę o ludziach (w wypadku raka) nienawidzących. Ale to raczej oni są ofiarami... Coz za szkodliwa i niehumanitarna, niczym poza fantazja
nieuzasadniona postawa w stosunku do osob pokrzywdzonych przez los! Szkodliwe może być Twoje i podobnych Tobie ludzi podejście, którzy "nie czytali, nie mają pojęcia, a potępiają". Basujący im żurnaliści wiedzą, jak na tym ugotować sensację. Żeby się czegoś nowego nauczyć, trzeba mieć w sobie sporo pokory. I umiejętności słuchania. Oraz odrzucenia podobnych pustobrzmiących frazesów o pokrzywdzonych przez los. Co (kto?) to jest, ten los?! Po pierwsze: z tego, co piszę- możesz wysnuć wniosek, że osoba chora w dużym stopniu jest odpowiedzialna za tę chorobę. Oczywiste jest, że nie powiemy człowiekowi choremu na raka: to weź sobie odpowiedzialność za swoją chorobę. Tym bardziej, jak dotyczy to dziecka- które na ogół w ogóle nie jest odpowiedzialne. To byłoby okrutne. Jednak osobie, która szuka pomocy- chce wyzdrowieć- należy pokazać drogę. To coś jak z alkoholikiem- bez sensu jest mówienie mu o odpowiedzialności i o tym, że tylko on może się z alkoholizmu wydobyć. Choć to prawda. Tyle tylko, że nie jego. Co innego jak sam przyjdzie (bo słyszał, ktoś mu mówił, poczuł taką chęć, etc). Po pewnym czasie terapii zapewne bez żadnego mówienia zrozumie, że droga do zdrowia to wzięcie odpowiedzialności - a więc także za to, co się myśli, pije, je czy wiele innych rzeczy. I jak tak podejdzie do swojej choroby- to może zauważyć, co ją spowodowało. A to go jeszcze bardziej przybliży do wyleczenia. Podałem Ci przykład terapii alkoholowej- bardzo dobrze udokumentowanej. Dlaczego ma być inaczej z innymi chorobami? Chiron |
| slawek
|
Posted: 7 Lis 2007 07:31:38 Astma- na osobistym przykładzie- lęk przed manipulacją, byciem
zmanipulowanym. Lęk przed odrzuceniem. Człowiek manipulowany (bo taki się manipulacji boi) ma tendencje do "podstawiania" sobie nogi wtedy, kiedy może osiągnąć jakiś cel (można użyć słowa: "wygrać"). Dostosowuje się do
oczekiwań "autorytetów". Ta silna dysharmonia powoduje astmę. To przykład że niedożywionemu człowiekowi można wmówić absolutnie wszystko ;( "LON IRVING Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. Nazywa się to URYNOTERAPIA. Przecież nie robią tego sam z siebie. Nikt normalny, sam z siebie, nie pije szczyn. Ktoś ich do tego namówił. Ktoś taki jak ja, kogo słowa były silniejsze od woli tych, którzy pod wpływem jego słów zaczęli pić własne siki. A, że przy okazji czasem to działa. Czasem wszystko działa. To chyba nawet lepiej. Prawda? Sorki, że tyle mówię o takich rzeczach, ale na ekstremalnych przykładach najlepiej widać moc sprawczą słowa. Przypuśćmy, że jakiś człowiek, ale, po co mieszać w to innych. Przypuśćmy, że ja - Hary Wiktor Rosa chcę mieć dużą kasę. Co powinienem zrobić, żeby tego dokonać wyłącznie przy pomocy słów? Ktoś powie. Napisać bestseller. Ba. Kiedy ja nie potrafię pisać bestsellerów i prawdę mówiąc, nie chce mi się. Jest prostszy sposób. Pokażę wam, jak namawiam ludzi do robienia rzeczy, na których mi zależy. Najpierw muszę znaleźć tych, na których będę mógł zarobić. Muszę znaleźć odpowiednich ludzi, którzy po wysłuchaniu lub przeczytaniu moich słów zrobią to, co im każę. W języku reklamy nazywa się ich target. Muszę być jak myśliwy. Muszę ich namierzyć i wyłowić z całej populacji konsumentów dóbr i usług, krótko mówiąc - spośród was, a potem ustrzelić ich celnym słowem tak precyzyjnie, żeby zrobili dokładnie to, co chcę żeby zrobili. Point. Ktoś mógłby zapytać: czy nie prościej mówić do wszystkich, niż wyławiać jakiś target? Odpowiadam: a po jakiego wała łysemu grzebień? Po co strzępić język na darmo? Po co wysilać mózgownicę i szukać odpowiednich słów, żeby przekonywać kogoś, kto - z góry wiadomo - nigdy nie będzie chciał tego, do czego będę go namawiał? Jak powiedzmy, nie ubliżając nikomu - łysy grzebienia? Przypuśćmy, że chcę odbyć stosunek płciowy. Jestem samotny i nie chcę iść do burdelu. Zakładamy, że jestem heteroseksualnym, zdolnym do odbycia stosunku płciowego mężczyzną. I nie ważne, czy jest tak w rzeczywistości. Dla ułatwienia załóżmy, że tak właśnie jest: Hary Wiktor Rosa jest heteroseksualnym, jurnym gostkiem. Przecież nie składam swojej oferty wszystkim. Nie proponuję seksu facetom, dzieciom ani staruszkom. Nie proponuję im tego, bo: po pierwsze - nie jestem takim seksem zainteresowany; po drugie - nie mam ochoty zmieniać upodobań seksualnych; po trzecie - nie chcę ponosić konsekwencji składania mojej oferty wyżej wymienionym, bo: po pierwsze od faceta mógłbym dostać w twarz; po drugie - rodzice dziecka mogliby mnie zaskarżyć, w najlepszym wypadku, zlinczować, w najgorszym; po trzecie - staruszka mogłaby, niestety, zgodzić się. A tak, pomijając wszystkich tych, którzy z mojej oferty nie skorzystają, ułatwiam sobie zadanie. Bowiem w praktyce zostają same kobiety pomiędzy, powiedzmy, 16 a 45 rokiem życia. Jeśli przyjmiemy dodatkowe założenie, że nie mam czasu ani ochoty jeździć po całej Polsce w celu uprawiania seksu, pozostają kobiety będące w zasięgu moich możliwości lokomocyjnych,. A żeby było jeszcze łatwiej i precyzyjniej, te, które odwiedzają mój ulubiony bar "Kaprys. Dla jeszcze większego uproszczenia przyjmijmy, że mój target to kobiety stanu wolnego, między 18 a 25 rokiem życia, zdrowe fizycznie i psychicznie, zainteresowane niezobowiązującym seksem z czterdziestolatkiem w soboty po południu. Wystarczy teraz, że w sobotę pójdę do baru i złożę swoją ofertę kobiecie z mojego targetu. W najgorszym wypadku może okazać się, że mój target jest zbiorem pustym, czyli, że nie ma zdrowych fizycznie i psychicznie kobiet, które chciałyby uprawiać bezinteresowny seks z Harym Wiktorem Rosą. Oczywiście, praktyka życia codziennego mówi mi, co innego. Mówi mi mianowicie, że są takie kobiety, a to, czy namówię ich na SEX zależy właśnie od moich słów. Pozostaje mi, więc przyczaić się w barze "Kaprys" aż przyjdzie mój target i odczyta z moich zielonych, wyjących tęsknotą do kobiecego krocza oczu albo z innej wyjącej części mojego ciała komunikat - "Chcę się z tobą KOCHAĆ!". Reszta to słowa, słowa, słowa.... Tyle, że ja akurat w tych sprawach jestem nieśmiały, więc czekam. I to jest podstawowy błąd, jaki popełniają wszyscy ci, którzy chcą namówić innych do robienia jakichś rzeczy. Błędem jest brak call to action. Błędem jest, że nie wzywają do działania. Jeśli nie ma wezwania do działania, to nie ma samego działania, bo ludzie sami z siebie nie robią rzeczy, na jakich zależy nam, a nie im., Jeśli robią takie rzeczy, to tylko wtedy, kiedy mają wrażenie, że ich korzyści są większe, niż nasze. Żeby mogli mieć takie wrażenie, trzeba im najpierw te korzyści przedstawić. A to można zrobić tylko wtedy, kiedy zna się doskonale swój produkt. Jeśli wiem, co chcę sprzedać zawsze znajdę tych, co zechcą to kupić. Pewnie, dlatego wracam z eskapad do baru "Kaprys" sam i do tego pijany. Po prostu. Jeśli chodzi o zaspokojenie seksualne, nie znam doskonale swojego produktu i nie mam nic sensownego do powiedzenia na jego temat. Ale mechanizm szukania klientów jest taki sam bez względu na ofertę. Jeśli wiem, co chcę sprzedać zawsze znajdę kogoś, kto zechce to kupić. Znam za to doskonale produkt, który chcę wam sprzedać. Powiem wprost - sprzedam wam g***o! Hola, hola. Powoli! Zanim się oburzycie, przypomnijcie sobie tych, którzy piją własny mocz i zastanówcie się, dlaczego to robią? Oczywiście dla zdrowia. Czy więc z tego samego powodu nie spróbują czegoś mocniejszego? Pewnie, że spróbują. Należy im tylko uświadomić, że to jedyny, skuteczny sposób, aby odzyskali zdrowie. Jak? Muszę ich o tym przekonać. Muszę użyć takich słów, które złamią ich wolę i zmuszą ich do zrobienia rzeczy, której bez tych słów nigdy by nie zrobili. Na początek wyjaśniam, więc, że urynoterapia to dopiero pierwszy krok w samoleczeniu. Przedstawiam świadectwa wszystkich tych, którym już ten pierwszy krok przywrócił zdrowie. Jeśli nie są to świadectwa autentyczne, a przecież są, to sam je wymyślam i sam świadczę. Skoro świadczę, to wiem. Logiczne. Nie zdarzyło się, a przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo, żeby ktokolwiek po przeczytaniu reklamy, w której cytowane są czyjeś słowa pochwały, szukał potem tego kogoś i sprawdzał autentyczność jego wypowiedzi. Co by to było? A zresztą, po co? Przecież każdy z nas używa lekarstw. Jeśli nawet nie pomagają nam, to nie szkodzą. A jeśli szkodzą, to jest to wyłącznie nasza wina, bo przed użyciem jakiegokolwiek lekarstwa należy przeczytać ulotkę. No należy, czy nie należy? Należy! Wiem, bo zawsze o tym przypominam. Bo taki jest prawny wymóg na wypadek, gdyby właśnie miało zaszkodzić. I o co chodzi? Że człowiek przebrał się za lekarza. W końcu to aktor. Wyobraźcie sobie teraz, że niemożliwe staje się możliwe. I posłuchajcie tej autentycznej historii. Profesor Helen Brown, która połowę życia spędziła w dżungli amazońskiej na obserwacji pewnego gatunku szympansa, dokonała niezwykłego odkrycia. Jeśli szympansy nie ginęły w walce albo z ręki człowieka, dożywały późnej starości w doskonałym zdrowiu. Ba, do końca swoich dni zdolne były płodzić potomstwo. Jakim cudem? - Zastanawiała się profesor Brown. Zbadała wszystkie możliwe aspekty tej zagadkowej sprawy -środowisko, pożywienie, zwyczaje. I stwierdziła, że to dzięki koprofagii, czyli najzwyczajniej - konsumpcji własnej kupy szympansy są tak witalne. Cud? Nic podobnego. Tomas Morton był nieuleczalnie chory. Próbował wszystkiego. Chemia lekarstw zniszczyła mu cerę i włosy, ale nie poprawiła ani odrobinę zdrowia. W końcu lekarze postawili na nim krzyżyk. Tomas nie poddawał się. Spróbował urynoterapii. Jak każdy normalny człowiek czuł niesmak, ale chciał żyć. I wiecie, co? Po kilku miesiącach choroba zatrzymała się. Nie ustąpiła, nie zniknęła, ale zatrzymała się. Lekarze byli zdumieni. Wówczas Tomas dowiedział się o odkryciu profesor Helen Brown i zrobił następny krok. Czy dacie wiarę? Po trzech miesiącach stosowania nowej terapii Tomas był uleczony. Lekarze nie mogli wyjść ze zdumienia, ale nie wierzyli Tomasowi, kiedy opowiadał im o nowej terapii. Nie wierzyli, że jedząc własne g***o człowiek ten wymknął się z objęć śmierci. Ktoś kiedyś pięknie powiedział, może to byłem ja, że historia ludzkości, to historia pionierów, którzy potrafią działać wbrew wszystkim. Doktor Samuel Jones był człowiekiem, który nie liczył się z opinią środowiska. Zaprosił Tomasa do swojego laboratorium i obaj, po wielu miesiącach badań i eksperymentów, opracowali naukową formułę nowej terapii. Dzisiaj znana jest jako terapia Mortona-Jonesa. Od wieków korzystamy z licznych, niekonwencjonalnych metod leczenia. Teraz doszła jeszcze jedna. Czy to nie jest piękne? Czy teraz, może was jeszcze cokolwiek powstrzymać przed wypróbowaniem terapii Mortona-Jonesa? Czy teraz, ktokolwiek rozsądny zrezygnuje ze zdrowia z własnej woli? Czy ktokolwiek miłosierny nie opowie o tym innym ludziom? Jeśli nie przekonałem wszystkich, to nic nie szkodzi. Świat i tak jest przeludniony. Żartuję." |
| Jurek dAq
|
Posted: 8 Lis 2007 19:51:26 To nie herezje. We Francji na ten przykład są ośrodki wspomagające
leczenie raka np kontrolowanym oddechem riberthingowym w celu integracji traum. a mozesz podac zrodlo tych rewelacji? mieszkam we Francji moze sie komus to przyda ;) Jurek |
| Chiron
|
Posted: 8 Lis 2007 22:03:37 To nie herezje. We Francji na ten przykład są ośrodki wspomagające
leczenie raka np kontrolowanym oddechem riberthingowym w celu integracji traum. a mozesz podac zrodlo tych rewelacji? mieszkam we Francji moze sie komus to przyda ;) Na chwilę obecną- poszukaj na francuzkojęzycznych stronach pod hasłem "rebirthing" albo "integryści" albo "oddychanie rebirthingowe". Po więcej info- za około miesiąca. A może Ty coś zapodasz więcej, jak znajdziesz? Choć sądząc po tonie wypowiedzi... Chiron |
| Chiron
|
Posted: 8 Lis 2007 22:53:02 To nie herezje. We Francji na ten przykład są ośrodki wspomagające
leczenie raka np kontrolowanym oddechem riberthingowym w celu integracji traum. a mozesz podac zrodlo tych rewelacji? mieszkam we Francji moze sie komus to przyda ;) Potem sam wrzuciłem na polskie przeglądarki Google- i wcale niemało znalazłem (w kontekście Francuzów). Nawet w Polsce jest taki ośrodek. Jeśli oczywiście chciałes coś więcej, niż sobie zadrwić- to sobie znajdź sam Chiron |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.587 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |