kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Czemu na tej grupie udzielają się w większości mięsożercy ?
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
Alex

Posted: 8 Sty 2008 16:12:03



Odpowiedź jest prosta. :)

Wypisując tu różne mniej lub bardziej prawdziwe bajki,
starają się uciszyć głos własnego sumienia, który to
mimo wszystko mówi im, że zabijanie jest złe.

Że zwierzęta hodowlane produkuje się w nieludzkich
warunkach i że każdy kęs schabowego, karkówki czy
wątróbki okupiony jest ogromnym cierpieniem zwierzęcia
które się właśnie zjada.

Rok w rok, przy okazji świąt Bożego Narodzenia
wychodzi sprawa hipokryzji społeczeństwa w temacie
zjadania zwierząt. Mianowicie w mediach pojawia się
temat "mordowania" karpi. Ciekawe dlaczego mięsożercom
tak ciężko zabić własnymi rękami rybę ? Skoro na
co dzień mordują świnki, krówki, kurczaki ?....

... wychodzi na jaw obłuda i hipokryzja.

Ciekawe czy np. Hitler bądź Stalin również mieli
"czyste sumienia", bo nie własnymi rękami dokonywali
mordu... ? (tak, jak mięsożercy mają "od brudnej
roboty" maszyny i rzeźników)

Tak więc moja hipoteza brzmi jak wspomniałem na
wstępie. Mięsożercy udzielając się na tej grupie,
starają się usprawiedliwić przed własnym sumieniem...
... ośmieszając, wyszydzając, komentując itd wszystko
co jest vege...coś tam...

I w sumie dobrze :)
Pozdrowienia dla Pszemola i całej reszty :)
Piszcie więcej, bo grupa coś ostanio ucichła :).





Pszemol

Posted: 8 Sty 2008 16:51:33



Odpowiedź jest prosta. :)

Udzielaja sie tu w wiekszosci miesozercy bo wegetarianie
nie maja wiele do powiedzenia. Wegetarianie oczekuja tu
100% poparcia, tolerancji, absolutnie unikaja konfrontacji.
Solidarnosc wege wymaga nawet od wegan aby nie wytykali
lakto-wegetarianom jedzenia przetworow mlecznych ani
ovo-wegetarianom wytykania jedzenia jajek mimo ze weganie
traktuja jedzenie jajek czy mleka, chodzenie w skorzanej
odziezy na rowni z jedzeniem miesa. I moim zdaniem maja
w tym 100% racji. Mowienie o tym ze jedzenie miesa jest
okrucienstwem a jednoczesne chodzenie w skrzanych butach
czy jedzenie jajek lub picie mleka jest zwykla hipokryzja.

Jesli ktos chcialby podyskutowac z takimi pogladami
to ja jestem gotow w kazdej chwili podjac wyzwanie :-)
Jakos od wielu lat nie ma tu chetnych wsrod wegetarian.
A moze Ty sie skusisz, Alex?





misiu

Posted: 8 Sty 2008 17:25:01




Wypisując tu różne mniej lub bardziej prawdziwe bajki,
starają się uciszyć głos własnego sumienia, który to
mimo wszystko mówi im, że zabijanie jest złe.

Mylisz się. Jest odwrotnie - wegetarianie wypisują tu różne bajki,
mające uzasadnić ich dobre mniemanie o sobie, a że nie potrafią
dowartościować się w bardziej ambitny sposób niż przez przypisanie
złego postępowania osobom normalnie jedzącym, stąd też bierze się
na grupie obecność jedzących mięso. Złudzenie przewagi ilościowej
wynika z tego samego powodu, z jakiego na boisku piłki nożnej
optyczną przewagę ma lepsza drużyna.

Że zwierzęta hodowlane produkuje się w nieludzkich
warunkach i że każdy kęs schabowego, karkówki czy
wątróbki okupiony jest ogromnym cierpieniem zwierzęcia
które się właśnie zjada.

Zwierzęta hodowlane produkuje się faktycznie w nieludzkich warunkach.
To znaczy nie zapewnia im się ogrzewanego pokoju z kuchnią i łazienką,
ciepłej i zimnej wody, wygodnego łóżka z czystą pościelą i telewizji.
Muszą się zadowolić warunkami zwierzęcymi. Każdy kęs schabowego okupiony
jest o wiele mniejszym cierpieniem, niż cierpienie podobnych zwierząt na
wolności, zjadanych przez drapieżniki.

Rok w rok, przy okazji świąt Bożego Narodzenia
wychodzi sprawa hipokryzji społeczeństwa w temacie
zjadania zwierząt. Mianowicie w mediach pojawia się
temat "mordowania" karpi. Ciekawe dlaczego mięsożercom
tak ciężko zabić własnymi rękami rybę?

Hipokryzja nie dotyczy całego społeczeństwa, a tylko wegetarian, którzy
z jednej strony gardłują przeciwko sprzedaży żywych karpi, a z drugiej -
wyskakują z głupimi zarzutami, jakoby mięsożercom trudno było zabić
rybę. Gdyby było trudno, nie byłoby całej sprawy.

Skoro na co dzień mordują świnki, krówki, kurczaki ?....

Nie mordują, tylko zabijają.

... wychodzi na jaw obłuda i hipokryzja.

A jakże.

Ciekawe czy np. Hitler bądź Stalin również mieli
"czyste sumienia", bo nie własnymi rękami dokonywali
mordu... ? (tak, jak mięsożercy mają "od brudnej
roboty" maszyny i rzeźników)

Ciekawe, czy Ty też masz czyste sumienie, zlecając zabijanie zwierząt
innym, czy może sam rozpylasz środki trujące na swoje zboża, warzywa
i owoce, żeby wytłuc do nogi konkurencję?

Tak więc moja hipoteza brzmi jak wspomniałem na
wstępie. Mięsożercy udzielając się na tej grupie,
starają się usprawiedliwić przed własnym sumieniem...
... ośmieszając, wyszydzając, komentując itd wszystko
co jest vege...coś tam...

Twoja hipoteza nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.

I w sumie dobrze :)
Pozdrowienia dla Pszemola i całej reszty :)
Piszcie więcej, bo grupa coś ostanio ucichła :).

Ucichła, bo ataki wegusiów zostały odparte z dużymi stratami po stronie
atakujących. Na razie zapewne liżą rany i obmyślają koncepcję nowej
ofensywy. Czasem pojawiają się jacyś harcownicy, ale odebrawszy należyte
ćwiczenie, wycofują się na z góry upatrzone pozycje.




Alex

Posted: 8 Sty 2008 17:26:49





Udzielaja sie tu w wiekszosci miesozercy bo wegetarianie
nie maja wiele do powiedzenia. Wegetarianie oczekuja tu
100% poparcia, tolerancji, absolutnie unikaja konfrontacji.

Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie wypowiadasz
się w imieniu wegetarian ? Ja na ten przykład wcale nie
oczekuje żadnego poparcia :).

Poza tym, może nie udzielają się tu wegetarianie, ponieważ
przekonali się, że nie ma to większego sensu ?

[...]
I moim zdaniem maja
w tym 100% racji. Mowienie o tym ze jedzenie miesa jest
okrucienstwem a jednoczesne chodzenie w skrzanych butach
czy jedzenie jajek lub picie mleka jest zwykla hipokryzja.

Idąc Twoim tropem nigdzie się nie dojdzie.
Sprawa polega na dostrzeganiu różnic i wartościowaniu.

Jeśli udajesz, że tego nie rozumiesz, 2 pytania ułatwiające.
Będzie jak w szkole ;).

1) Czy widzisz różnicę między zabiciem człowieka i zwierzęcia ?
(tak, nie, uzasadnij).

2) Czy widzisz różnicę między zabiciem stonki ziemniaczanej a
misia pandy (zagrożona wyginięciem) ?
(tak, nie, uzasadnij).

Jeśli nie widzisz różnic - to dalsza dyskusja będzie jałowa.

Swoją drogą kiedyś już dyskutowałem i nie bez sukcesów :)
Może pamiętasz ... było to przy temacie "vege-karpi" - gdzie
pytałeś się o adres pod którym możesz zobaczyć owe
uratowane moim wegetarianizmem karpie ;)
(stawy parku Łazienkowskiego).







Alex

Posted: 8 Sty 2008 17:52:06




Użytkownik "misiu" napisał:

Mylisz się. Jest odwrotnie - wegetarianie wypisują tu różne bajki,
mające uzasadnić ich dobre mniemanie o sobie, a że nie potrafią
dowartościować się w bardziej ambitny sposób niż przez przypisanie
złego postępowania osobom normalnie jedzącym, stąd też bierze się
na grupie obecność jedzących mięso. Złudzenie przewagi ilościowej
wynika z tego samego powodu, z jakiego na boisku piłki nożnej
optyczną przewagę ma lepsza drużyna.

Na mój jeden post odpowiada są 2 posty mięsożerców.
Ale to pewnie złudzenie przewagi ilościowej ;)

Zwierzęta hodowlane produkuje się faktycznie w nieludzkich warunkach.
To znaczy nie zapewnia im się ogrzewanego pokoju z kuchnią i łazienką,
ciepłej i zimnej wody, wygodnego łóżka z czystą pościelą i telewizji.

Próbujesz być dowcipny ?

Muszą się zadowolić warunkami zwierzęcymi.

Poważnie ?

Każdy kęs schabowego okupiony
jest o wiele mniejszym cierpieniem, niż cierpienie podobnych zwierząt na
wolności, zjadanych przez drapieżniki.

Ale ja nie jestem drapieżnikiem, podobnie zresztą jak większość
zwierząt.

Hipokryzja nie dotyczy całego społeczeństwa, a tylko wegetarian, którzy
z jednej strony gardłują przeciwko sprzedaży żywych karpi, a z drugiej -
wyskakują z głupimi zarzutami, jakoby mięsożercom trudno było zabić
rybę. Gdyby było trudno, nie byłoby całej sprawy.

Jakiej sprawy ? Przecież to nie ja jestem autorem publikacji w mediach.
I to nie ja proszę o "już zabitego" karpia...

Ciekawe, czy Ty też masz czyste sumienie, zlecając zabijanie zwierząt
innym, czy może sam rozpylasz środki trujące na swoje zboża, warzywa
i owoce, żeby wytłuc do nogi konkurencję?

A tu już dochodzimy to kwesti dostrzegania różnic i wartościowania.

Twoja hipoteza nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.

Jak to nie wytrzymuje ?
Mam właśnie żywy przykład na to, jak to poruszone
sumieniem palce mięsożernych stukają kolejne posty
które na celu mają oszukanie samego siebie, że zabijanie jest ok.

Czasem pojawiają się jacyś harcownicy, ale odebrawszy należyte
ćwiczenie, wycofują się na z góry upatrzone pozycje.

E tam ;) Jak przestanę odpisywać (za chwilę) to znaczy tylko tyle,
że akurat się nie nudzę i mam znacznie ciekawsze zajęcia, niż
klikanie kolejnego posta :).






misiu

Posted: 8 Sty 2008 18:53:08




Na mój jeden post odpowiada są 2 posty mięsożerców.
Ale to pewnie złudzenie przewagi ilościowej ;)

Przypadek. Mogę Ci pokazać, kiedy na mój jeden post odpowiadało czterech
wegetarian. Wynik - ja dalej piszę, a oni nie.

Próbujesz być dowcipny ?

Czemu nie, a przy okazji uświadomić niedorzeczność używania wobec
zwierząt określeń "nieludzkie traktowanie". Ludzkie traktowanie należy
się ludziom.

Ale ja nie jestem drapieżnikiem, podobnie zresztą jak większość
zwierząt.

Co z tego, że nie jesteś? Człowiek nie musi traktować zwierząt lepiej
niż są traktowane w naturze, a jednak traktuje lepiej.

Jakiej sprawy ? Przecież to nie ja jestem autorem publikacji w mediach.

Co to za argument? Każdy weguś ma pisać artykuły do gazet? Popierasz
protesty animalistów przeciwko sprzedaży zywych karpi, czy jesteś
przeciwko nim? A może są Ci obojętne?

I to nie ja proszę o "już zabitego" karpia...

Ja także nie. Za każdym razem proszę o żywego. Ci, którzy proszą o już
zabitego, są po prostu leniwi. Ci, którzy chcą oglądać telewizję, ale
zamiast zmontować sobie telewizor samemu, kupują go w sklepie, to też
Twoim zdaniem hipokryci?

A tu już dochodzimy to kwesti dostrzegania różnic i wartościowania.

Nie dochodzimy, bo cały czas przy tym jesteśmy.

Jak to nie wytrzymuje ?
Mam właśnie żywy przykład na to, jak to poruszone
sumieniem palce mięsożernych stukają kolejne posty
które na celu mają oszukanie samego siebie, że zabijanie jest ok.

Owszem, nie wytrzymuje, bo nie ma to wiele wspólnego z sumieniem.
To, co zahacza o sumienie, to tylko niezgoda na propagandę mącącą w
głowach naiwnym. To nie ja muszę oszukiwać, że zabijanie zwierząt jest
ok, tylko Ty, że nie jest.

E tam ;) Jak przestanę odpisywać (za chwilę) to znaczy tylko tyle,
że akurat się nie nudzę i mam znacznie ciekawsze zajęcia, niż
klikanie kolejnego posta :).

Pozycje już upatrzone?




.ana

Posted: 8 Sty 2008 19:43:09



Alex napisal

Odpowiedź jest prosta. :)

Nic nie jest proste;)


Wypisując tu różne mniej lub bardziej prawdziwe bajki,

Ktore mniej, a ktore bardziej prawdziwe;)?


starają się uciszyć głos własnego sumienia, który to
mimo wszystko mówi im, że zabijanie jest złe.

A co mowi glos wegesumienia, gdy dla ratowania "braci mniejszych",
ciężko okalecza się braci mniejszych?


Że zwierzęta hodowlane produkuje się w nieludzkich
warunkach i że każdy kęs schabowego, karkówki czy
wątróbki okupiony jest ogromnym cierpieniem zwierzęcia
które się właśnie zjada.

Holokaust na twoim talerzu?


Rok w rok, przy okazji świąt Bożego Narodzenia
wychodzi sprawa hipokryzji społeczeństwa w temacie
zjadania zwierząt. Mianowicie w mediach pojawia się
temat "mordowania" karpi.

Ten temat sam nie wychodzi;)


Ciekawe dlaczego mięsożercom
tak ciężko zabić własnymi rękami rybę ? Skoro na
co dzień mordują świnki, krówki, kurczaki ?....

Moze dlatego, ze ryby śliskie są?
A warzywa i owoce same (jak ten groszek) wskakują do garnka?;)


... wychodzi na jaw obłuda i hipokryzja.


Może brak samodzielności, umiejętności?;)

Ciekawe czy np.  Hitler bądź Stalin również mieli
"czyste sumienia", bo nie własnymi rękami dokonywali
mordu... ?

I wszyscy inni "wodzowie".



(tak, jak mięsożercy mają "od brudnej
roboty" maszyny i rzeźników)


Noże, skrobaczki i rolnikow;)

Tak więc moja hipoteza brzmi jak wspomniałem na
wstępie. Mięsożercy udzielając się na tej grupie,
starają się usprawiedliwić przed własnym sumieniem...

Mylisz sie.
Ale to tylko hipoteza;)


... ośmieszając, wyszydzając, komentując itd wszystko
co jest vege...coś tam...


I broniąc sie przed "polskim Bombajem"


I w sumie dobrze :)

Dla kogo;)

Pozdrowienia dla Pszemola i całej reszty :)

Miłe to:))))
Też pozdrawiam
I całą resztę też;)


Piszcie więcej, bo grupa coś ostanio ucichła :).

A więc........
Alex
do dzieła:))))
.ana

--
Nie widać lasu spoza drzew.






Pszemol

Posted: 8 Sty 2008 23:55:39



Czasem pojawiają się jacyś harcownicy, ale odebrawszy należyte
ćwiczenie, wycofują się na z góry upatrzone pozycje.

E tam ;) Jak przestanę odpisywać (za chwilę) to znaczy tylko tyle,
że akurat się nie nudzę i mam znacznie ciekawsze zajęcia, niż
klikanie kolejnego posta :).

Tak wlasnie myslalem ze jestes tylko kolejna chwilowa
wege-zajawka ktora nie zabawi tu dlugo...

No coz - najwyrazniej jestes kolejnym wege, ktory
nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Ale nie mow ze do dyskusji nie zachecalem.
Jak bys chcial to moglbys cos tu napisac o swojej ideologii
wege, wzielibysmy ja do tablicy i wspolnie poddali krytyce.
Zobaczylibysmy czy przetrwalby bez skazy Twoj swiatopoglad.
Ale Ty wolisz uciec, schowac sie ze swoim wege jak mysz pod
koscielna miotle... Mozna i tak.

Ale przynajmniej juz wiesz czemu wegetarianie Twojego
pokroju tu nie moga miejsca zasiedziec... no nie ? :-)





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 01:58:58



Udzielaja sie tu w wiekszosci miesozercy bo wegetarianie
nie maja wiele do powiedzenia. Wegetarianie oczekuja tu
100% poparcia, tolerancji, absolutnie unikaja konfrontacji.

Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie wypowiadasz
się w imieniu wegetarian ? Ja na ten przykład wcale nie
oczekuje żadnego poparcia :).

Ale unikasz konfrontacji - juz zapowiedziales szybkie odejscie.

Poza tym, może nie udzielają się tu wegetarianie, ponieważ
przekonali się, że nie ma to większego sensu ?

A jakiego "sensu" oczekujesz po dzialalnosci na grupie dyskusyjnej?
Celem obecnosci tutaj jest chyba chec dyskusji...
Jesli tej checi nie ma to rzeczywiscie nie ma po co tu byc.

[...]
I moim zdaniem maja
w tym 100% racji. Mowienie o tym ze jedzenie miesa jest
okrucienstwem a jednoczesne chodzenie w skrzanych butach
czy jedzenie jajek lub picie mleka jest zwykla hipokryzja.

Idąc Twoim tropem nigdzie się nie dojdzie.
Sprawa polega na dostrzeganiu różnic i wartościowaniu.

Nie wiem gdzie chcesz "dochodzic".
Wegetarianin stawia sobie chyba jakis cel, dla jednych
dieta ta jest "zdrowsza" dla innych wazniejsze jest
niezadawanie cierpienia zwierzetom. Ci pierwsi z drugimi
rzadko beda w stanie sie dogadac bo Ci pierwsi nie zabijaja
tylko dlatego ze dali sobie wmowic ze mieso jest trucizna.
Gdyby uwierzyli w cos innego, np. ze sadlo z psa da im
dlugie zycie w zdrowiu, to jak Chinczycy zabijaliby psy.
Inne priorytety.

A wiec Alex, jakim wegetarianinem Ty jestes?
Czy wybierasz wege bo uwazasz ze to zdrowsza dieta?
Czy moze dla Ciebie wazniejsze jest niezadawanie cierpienia?

Jeśli udajesz, że tego nie rozumiesz, 2 pytania ułatwiające.
Będzie jak w szkole ;).

1) Czy widzisz różnicę między zabiciem człowieka i zwierzęcia ?
(tak, nie, uzasadnij).

2) Czy widzisz różnicę między zabiciem stonki ziemniaczanej a
misia pandy (zagrożona wyginięciem) ?
(tak, nie, uzasadnij).

Jeśli nie widzisz różnic - to dalsza dyskusja będzie jałowa.

Roznice sa i to dosyc oczywiste. Jednak wegetarianie ideowi
inaczej stawiaja problem. Twierdza ze jedzenie miesa to
zadawanie niepotrzebnego bolu i smierci zwierzetom a jedza
jednoczesnie jajka czy mleko albo chodza w skorzanych butach.
Wiekszosc z nich jest na tyle krotkowzroczna, ze mleko im
sie kojarzy wylacznie z dojeniem krow i niektorzy nawet
potrafia bezmyslnie twierdzic, ze niedojenie powoduje ze
krowa beczy, a wiec cierpi, czyli doic trzeba aby uniknac
cierpienia :-) Nie sadzisz, ze to "nieco" pokrecona logika?

Swoją drogą kiedyś już dyskutowałem i nie bez sukcesów :)
Może pamiętasz ... było to przy temacie "vege-karpi" - gdzie
pytałeś się o adres pod którym możesz zobaczyć owe
uratowane moim wegetarianizmem karpie ;)
(stawy parku Łazienkowskiego).

Co konkretnie nazywasz sukcesem w dyskusji?





Alex

Posted: 9 Sty 2008 13:42:22



Ale unikasz konfrontacji - juz zapowiedziales szybkie odejscie.

Nie - tylko tyle. Że ja nie będę mógł opowiadać każdemu z
Was osobno - i szybko - ale w miarę możliwości postaram się
tu zaglądać :)

A jakiego "sensu" oczekujesz po dzialalnosci na grupie dyskusyjnej?
Celem obecnosci tutaj jest chyba chec dyskusji...

Tak - bez wątpienia - dlatego ja Was broń boże nie "łajam" za
to że się tu udzielacie, wręcz przeciwnie :) - przynajmniej ktoś
tu pisze.

A wiec Alex, jakim wegetarianinem Ty jestes?
Czy wybierasz wege bo uwazasz ze to zdrowsza dieta?
Czy moze dla Ciebie wazniejsze jest niezadawanie cierpienia?

Zdecydowanie to drugie :)
Ideowiec :)

Roznice sa i to dosyc oczywiste. Jednak wegetarianie ideowi
inaczej stawiaja problem. Twierdza ze jedzenie miesa to
zadawanie niepotrzebnego bolu i smierci zwierzetom a jedza
jednoczesnie jajka czy mleko albo chodza w skorzanych butach.
Wiekszosc z nich jest na tyle krotkowzroczna, ze mleko im
sie kojarzy wylacznie z dojeniem krow i niektorzy nawet
potrafia bezmyslnie twierdzic, ze niedojenie powoduje ze
krowa beczy, a wiec cierpi, czyli doic trzeba aby uniknac
cierpienia :-) Nie sadzisz, ze to "nieco" pokrecona logika?

Owszem. Zgadzam się z Tobą.
Cześć ideowców "początkujących" napaleńców ma
w zwyczaju ganić i dawać odczuć mięsożernym, że są
"gorsi" , "źli", "że zabijają" - i są w tym bezkrytyczni do
własnego postępowania - które często też dalekie jest
od ideału.

Co konkretnie nazywasz sukcesem w dyskusji?

Upierałeś się, że żaden wegetarianin swoimi działaniami
nie uratował żadnego zwierzęcia :).

Pozdrawiam,
Aleksander.





Alex

Posted: 9 Sty 2008 13:55:37




Co z tego, że nie jesteś? Człowiek nie musi traktować zwierząt lepiej
niż są traktowane w naturze, a jednak traktuje lepiej.

No właśnie - nie musi lepiej traktować. Ale może.
Sam to zauważasz :) Bardzo dobrze :) To już jakiś postęp.

Co to za argument? Każdy weguś ma pisać artykuły do gazet? Popierasz
protesty animalistów przeciwko sprzedaży zywych karpi, czy jesteś
przeciwko nim? A może są Ci obojętne?

Ja jestem przeciwko "świątecznej obłudzie" - litowaniem się
nad losem karpia w reklamówce, nie widząc dużo poważniejszych
problemów.

Za każdym razem proszę o żywego. Ci, którzy proszą o już
zabitego, są po prostu leniwi. Ci, którzy chcą oglądać telewizję, ale
zamiast zmontować sobie telewizor samemu, kupują go w sklepie, to też
Twoim zdaniem hipokryci?

Nieudane prównanie. Kupując telewizor czy to w sklepie czy montując go
z części nie trzeba nikomu rozwalać głowy i patrzeć na bryzgającą krew.
Telewizora też nie trzeba patroszyć ;).
Oni nie są leniwi - po prostu często słyszę:
"nie, ja tego karpia nie zabiję - nie mogę, nie potrafię"
- a nie tłumaczenie "jestem leniwy".

A tu już dochodzimy to kwesti dostrzegania różnic i wartościowania.

Nie dochodzimy, bo cały czas przy tym jesteśmy.

Super :).
Skoro dostrzegasz różnice między zabiciem człowieka i zwietrzęcia,
to nie pytaj się mnie - czy ja dostrzegam róznicę między zabiciem
misia pandy a zabiciem stonki, bądź między zabiciem stonki,
a zjedzeniem marchewki.

Swoją drogą, to ja wolę "robaczywe" jabłka, niż te pokryte
pestycydami ;).

To nie ja muszę oszukiwać, że zabijanie zwierząt jest
ok, tylko Ty, że nie jest.

??? No i tu jest ta różnica.
Wyjaśnij mi zatem, skoro dla Ciebie zabijanie zwierząt jest OK.
Czy zabijanie ludzi jest też OK ? A jeśli nie to dlaczego.







Alex

Posted: 9 Sty 2008 13:57:34




E tam ;) Jak przestanę odpisywać (za chwilę) to znaczy tylko tyle,
że akurat się nie nudzę i mam znacznie ciekawsze zajęcia, niż
klikanie kolejnego posta :).

Tak wlasnie myslalem ze jestes tylko kolejna chwilowa
wege-zajawka ktora nie zabawi tu dlugo...

A tu prosze... niespodzianka :)

No coz - najwyrazniej jestes kolejnym wege, ktory
nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Najwyraźniej bardzo prosto przychodzi Ci ocenianie,
osądzanie kogoś ;).

Ale nie mow ze do dyskusji nie zachecalem.
Jak bys chcial to moglbys cos tu napisac o swojej ideologii
wege, wzielibysmy ja do tablicy i wspolnie poddali krytyce.
Zobaczylibysmy czy przetrwalby bez skazy Twoj swiatopoglad.
Ale Ty wolisz uciec, schowac sie ze swoim wege jak mysz pod
koscielna miotle... Mozna i tak.

Ależ zachęcałeś :) Prawda :) Nie przeczę :)

Ale przynajmniej juz wiesz czemu wegetarianie Twojego
pokroju tu nie moga miejsca zasiedziec... no nie ? :-)

Mojego pokroju ? :) Tzn. jacy ? :)





Alex

Posted: 9 Sty 2008 14:07:38




starają się uciszyć głos własnego sumienia, który to
mimo wszystko mówi im, że zabijanie jest złe.

A co mowi glos wegesumienia, gdy dla ratowania "braci mniejszych",
ciężko okalecza się braci mniejszych?

- Wegesumienie stara się, próbuje rozróżniać mniejsze zło,
od zła większego.


Rok w rok, przy okazji świąt Bożego Narodzenia
wychodzi sprawa hipokryzji społeczeństwa w temacie
zjadania zwierząt. Mianowicie w mediach pojawia się
temat "mordowania" karpi.

Ten temat sam nie wychodzi;)

- No właśnie to jest najzabawniejsze. Że temat wychodzi,
choć w tym roku nie było zasadnioczo żadnej vege-propagandy
w tym temacie.



Tak więc moja hipoteza brzmi jak wspomniałem na
wstępie. Mięsożercy udzielając się na tej grupie,
starają się usprawiedliwić przed własnym sumieniem...

Mylisz sie.
Ale to tylko hipoteza;)

- otóż to :) myślę jednak, że coś w tym jest :).

I w sumie dobrze :)
Dla kogo;)


- dla wszystkich :) coś się dzieje :)

Pozdrowienia dla Pszemola i całej reszty :)

Miłe to:))))
Też pozdrawiam
I całą resztę też;)

- No i można jednak sobie miło poklikać z mięsożernymi :)

- Pozdrowienia :).
- Aleksander.





Alex

Posted: 9 Sty 2008 14:34:38



Cześć Chiron :)

Jasne :) Ale czasem warto jak się człowiekowi nudzi poklikać.
Nikogo tu nie chcę nawracać ani zmieniać :).

Dla mnie bycie wegetarianinem, to nie jest kwestia, wiedzy,
czy tolerancji... dla mnie jest to kwestia wrażliwości. I tyle.

Albo ktoś jest wrażliwy na coś, albo nie.
Jeden zwruszy się, widząc piękny zachód słońca... ktoś inny
będzie miał to gdzieś ... ot i cała filozofia ;).

Trzymaj się zdrowo :)
Pozdrawiam,
Aleksander.





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 14:57:42



A wiec Alex, jakim wegetarianinem Ty jestes?
Czy wybierasz wege bo uwazasz ze to zdrowsza dieta?
Czy moze dla Ciebie wazniejsze jest niezadawanie cierpienia?

Zdecydowanie to drugie :)
Ideowiec :)

I czy jestes weganinem czy moze lakto-ovo-hipokryta?

Cześć ideowców "początkujących" napaleńców ma
w zwyczaju ganić i dawać odczuć mięsożernym, że są
"gorsi" , "źli", "że zabijają" - i są w tym bezkrytyczni do
własnego postępowania - które często też dalekie jest
od ideału.

Ty sam krytykujesz jedzacych ryby i mieso za oblude.
Czyzbys byl ideowcem poczatkujacym?

Co konkretnie nazywasz sukcesem w dyskusji?

Upierałeś się, że żaden wegetarianin swoimi działaniami
nie uratował żadnego zwierzęcia :).

OK jesli rzeczywiscie tak doslownie wyrazilem swoja teze
(nie chce mi sie szukac w archiwum) - tu przyznaje Ci
racje. Nie powinienem uzywac tak silnego kwantyfikatora
"zaden - zadnego" bo dalem szanse bardzo latwego
obalenia tezy. Generalnie rzecz biorac takie sporadyczne
przypadki nie zmieniaja niczego w zyciu ogolu zwierzat
hodowlanych - wegetarianin niejedzeniem miesa nie ratuje
zycia zwierzetom - jedyne co robi to wplywa na mniejsza
prokreacje zwierzat hodowlanych (mniej karpii sklep
zamowi) a wiec wegetarianin sprawia ze zwierze nie
przychodzi na swiat a nie ratuje go przed nozem.

Twoj wegetarianizm nie polega na odrzuceniu swiatecznego
karpia ale na wyrzeczeniu sie jedzenia miesa - aby wykazac
ze rutynowo ratujesz wegetarianizmem zycie zwierzat musialbys
pokazac uratowane przez siebie krowy, kury, swinie,
wylegniete z niezjedzonych jajek kurczaki itp, itd...
Ten karp wpuszczony do stawu to raczej symbol niz wymierny
wplyw wegetarianizmu na zycie zwierzat.

Swoja droga Twoje postepowanie jest naganne z punktu
widzenia ekologicznego. Ryby hodowlane przeznaczone
do konsumpcji nie powinny trafiac do naturalnych wod.
Na dodatek nie jestes wlascicielem tego stawu, a wiec
wpuszczanie do niego czegokolwiek jest bezprawiem.





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 14:50:35



Mam takie przekonaie, że oczywiście aby zaistaniała trwała równowaga- musi być coś, co nazywam "zgodą". Ja, Ty (jak myślę)- mamy
swoją zgodę, aby być wegetarianami. Dla mnie wynika z tego ważna rzecz: nie należy namawiać do wegetarianizmu. A właściwie- jedyny
sposób, w jaki można namawiać- to dawanie własnego przykładu (jak i ze wszystkim). Po prostu- druga osoba (nie-wegetarianin)
takiej zgody nie ma. I już. Jeśli zostanie do bycia wege przymuszony (np młody człowiek, który się dał zindoktrynować)- dość
szybko taki styl życia odrzuci i stanie się (jakże często) fanatykiem w drugą stronę.

A skad mozesz wiedzic ze nie jest zupelnie odwrotnie?
Moze ten drugi czlowiek, niewegetarianin, jest w niezgodzie
i potrzebuje od Ciebie pomocy - nie prosi o nia, bo nie wie
ze jej potrzebuje. Nawracajac go na jedyna sluszna droge
moglbys mu pomoc i przywrocic mu ta zgode ktorej nie ma :-)

Co Ty na to, ze tak przekornie zapytam?





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 15:06:20



E tam ;) Jak przestanę odpisywać (za chwilę) to znaczy tylko tyle,
że akurat się nie nudzę i mam znacznie ciekawsze zajęcia, niż
klikanie kolejnego posta :).

Tak wlasnie myslalem ze jestes tylko kolejna chwilowa
wege-zajawka ktora nie zabawi tu dlugo...

A tu prosze... niespodzianka :)

Wiesz, dlugo/krotko to pojecia wzgledne...
Na razie jestes tu pare dni, a wiec krotko,
wiec o zadnej niespodziance mowy byc nie moze.
Jesli utrzymasz sie i nie wypalisz przez - powiedzmy -
nastepne dwa-trzy miesiace to uznam to za niespodzianke.
Ale nie zrozum mnie tak ze napiszesz raz na miesiac
i bedzie ok - nie, odzywaj sie co pare dni, zobaczymy :-)

No coz - najwyrazniej jestes kolejnym wege, ktory
nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Najwyraźniej bardzo prosto przychodzi Ci ocenianie,
osądzanie kogoś ;).

I w wiekszosci przypadkow sie niestety nie myle.
Ale oczywiscie masz szanse mnie zaskoczyc :-)

Ale przynajmniej juz wiesz czemu wegetarianie Twojego
pokroju tu nie moga miejsca zasiedziec... no nie ? :-)

Mojego pokroju ? :) Tzn. jacy ? :)

Przekonamy sie juz niedlugo :-)





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 15:03:17



Co z tego, że nie jesteś? Człowiek nie musi traktować zwierząt lepiej
niż są traktowane w naturze, a jednak traktuje lepiej.

No właśnie - nie musi lepiej traktować. Ale może.
Sam to zauważasz :) Bardzo dobrze :) To już jakiś postęp.

Jaki postep? W stosunku do czego? Przeciez nigdy nie twierdzil inaczej.
Argument jest przeciwko okresleniu "nieludzkie traktowanie".
Czyzbys nie zauwazyl puenty?

Co to za argument? Każdy weguś ma pisać artykuły do gazet? Popierasz
protesty animalistów przeciwko sprzedaży zywych karpi, czy jesteś
przeciwko nim? A może są Ci obojętne?

Ja jestem przeciwko "świątecznej obłudzie" - litowaniem się
nad losem karpia w reklamówce, nie widząc dużo poważniejszych
problemów.

Dlaczego wiec litowales sie nad swoimi karpiami i wpuszczales
je do cudzego zbiornika wodnego? Przeciez to nielogiczne...
Kupujac karpia generowales popyt, a wiec dzialales wbrew
wegetarianskiej logice.

Za każdym razem proszę o żywego. Ci, którzy proszą o już
zabitego, są po prostu leniwi. Ci, którzy chcą oglądać telewizję, ale
zamiast zmontować sobie telewizor samemu, kupują go w sklepie, to też
Twoim zdaniem hipokryci?

Nieudane prównanie. Kupując telewizor czy to w sklepie czy montując go
z części nie trzeba nikomu rozwalać głowy i patrzeć na bryzgającą krew.
Telewizora też nie trzeba patroszyć ;).
Oni nie są leniwi - po prostu często słyszę:
"nie, ja tego karpia nie zabiję - nie mogę, nie potrafię"
- a nie tłumaczenie "jestem leniwy".

To jednak efekt przywiazania do tej konkretnej ryby ktora
od poczatku powinna byc traktowana jako pozywienie a nie
przyjaciel. Czlowiek zyjacy w miescie, z dala od natury,
ma nieco zmienione odruchy i przez to ze kupuje zywnosc
w sklepie latwo sie mu do pozywienia przywiazac...
Jak daleko zaszedlby lew gdyby sie zaczal przywiazywac do
antylop ktore zjada?

Swoją drogą, to ja wolę "robaczywe" jabłka, niż te pokryte
pestycydami ;).

I piszesz to powaznie czy robisz sobie jaja?
Ciezko zrozumiec w tym kontekscie usmieszek na koncu zdania...

To nie ja muszę oszukiwać, że zabijanie zwierząt jest
ok, tylko Ty, że nie jest.

??? No i tu jest ta różnica.
Wyjaśnij mi zatem, skoro dla Ciebie zabijanie zwierząt jest OK.
Czy zabijanie ludzi jest też OK ? A jeśli nie to dlaczego.

Przed chwila pisales o roznicy pomiedzy zabijaniem
zwierzat a zabijaniem ludzi. Teraz stawiasz miedzy
tymi dwiema rzeczami rownosc? Co ma piernik do wiatraka?





Alex

Posted: 9 Sty 2008 15:35:26




I czy jestes weganinem czy moze lakto-ovo-hipokryta?

A dlaczego nie zapytałeś konsekwentnie:
-Czy jesteś weganien-hipokrytą ?
-Czy jesteś lakto-ovo-hipokrytą ?

A odpowiadając: nie jestem weganinem-hipokrytą :).

Ty sam krytykujesz jedzacych ryby i mieso za oblude.
Czyzbys byl ideowcem poczatkujacym?

Nie krytykuję jedzenia ryb i mięsa.
Krytykuję obłudę (tak swoją jak i czyjąś).

jedyne co robi to wplywa na mniejsza
prokreacje zwierzat hodowlanych (mniej karpii sklep
zamowi)

I o to właśnie chodzi w wegetarianiźmie. Dokładnie o to,
i o nic więcej. Mniej sklep zamówi karpi, mniej krów,
mniej świnek.

Twoj wegetarianizm nie polega na odrzuceniu swiatecznego
karpia ale na wyrzeczeniu sie jedzenia miesa - aby wykazac
ze rutynowo ratujesz wegetarianizmem zycie zwierzat musialbys
pokazac uratowane przez siebie krowy, kury, swinie,
wylegniete z niezjedzonych jajek kurczaki itp, itd...

Absurdalne podejście.
To tak jakby ekolodzy którzy chronią środowisko, musząc wykazać,
że faktycznie je chronią - koncentrowali się jedynie ja utylizacji
i bezpiecznym składowaniu już wytworzonych toksycznych substancji,
zamiast koncentrować się na zapobieganiu produkcji szkodliwych,
trujących związków.

Zamiast na przyczynie, Ty koncentrujesz się na skutkach.

Ten karp wpuszczony do stawu to raczej symbol niz wymierny
wplyw wegetarianizmu na zycie zwierzat.

Może i symbol, ale zawsze :).

Swoja droga Twoje postepowanie jest naganne z punktu
widzenia ekologicznego. Ryby hodowlane przeznaczone
do konsumpcji nie powinny trafiac do naturalnych wod.

??? Naganne ? Ciekawe czy choinkę, którą kupiłbym
na święta (oczywiścię tę w doniczce z korzonkiem) musiałbym
wyrzucić, bo była to choinka "hodowlana" - i sadząc ją u
siebie w ogródku postąpił bym nagannie z punkty widzenia
ekologa - i kto tu stosuje pokrętną logikę ?

Na dodatek nie jestes wlascicielem tego stawu, a wiec
wpuszczanie do niego czegokolwiek jest bezprawiem.

A kto jest właścicielem ? Państwo. Ja zaś jestem obywatelem
tegoż Państwa. Staw jest w takim samym stopniu mój, jak i
innego obywatela :).

Może wchodzenia do lasu też zabronisz ? Bo nie jest mój ?

A na koniec, przyjmując Twoją wersję, że staw jest "cudzy",
podaj mi podstawę prawą, która zabraniałaby wpuszczania
do stawu z karpiami dodatkowego karpia :).

Pozdrawiam,
Aleksander.






Alex

Posted: 9 Sty 2008 15:46:51




No właśnie - nie musi lepiej traktować. Ale może.
Sam to zauważasz :) Bardzo dobrze :) To już jakiś postęp.

Jaki postep? W stosunku do czego? Przeciez nigdy nie twierdzil inaczej.
Argument jest przeciwko okresleniu "nieludzkie traktowanie".
Czyzbys nie zauwazyl puenty?

Postęp. Skoro widzi różnicę w traktowaniu zwierząt, że można
lepiej i gorzej, to już jest dobrze. Może w też któregoś dnia
dostrzerze, że nie musi ich zabijać.


Co to za argument? Każdy weguś ma pisać artykuły do gazet? Popierasz
protesty animalistów przeciwko sprzedaży zywych karpi, czy jesteś
przeciwko nim? A może są Ci obojętne?

Ja jestem przeciwko "świątecznej obłudzie" - litowaniem się
nad losem karpia w reklamówce, nie widząc dużo poważniejszych
problemów.

Dlaczego wiec litowales sie nad swoimi karpiami i wpuszczales
je do cudzego zbiornika wodnego? Przeciez to nielogiczne...
Kupujac karpia generowales popyt, a wiec dzialales wbrew
wegetarianskiej logice.

Co Ty z tym cudzym stawem ;) ? Karpia wypuściłem nie swojego,
tylko kupionego przez moją mamę.


To jednak efekt przywiazania do tej konkretnej ryby ktora
od poczatku powinna byc traktowana jako pozywienie a nie
przyjaciel. Czlowiek zyjacy w miescie, z dala od natury,
ma nieco zmienione odruchy i przez to ze kupuje zywnosc
w sklepie latwo sie mu do pozywienia przywiazac...
Jak daleko zaszedlby lew gdyby sie zaczal przywiazywac do
antylop ktore zjada?

Ty to nazywasz efektem przywiązania -a ja wrażliwością.
Porównujesz się do lwa - ok :)
Ja mam wybór - i z tego wyboru po prostu korzystam.

Swoją drogą, to ja wolę "robaczywe" jabłka, niż te pokryte
pestycydami ;).

I piszesz to powaznie czy robisz sobie jaja?
Ciezko zrozumiec w tym kontekscie usmieszek na koncu zdania...

Uśmieszek może faktycznie być mylący :).
Zatem piszę wprost: wolę jabłka bez chemii.

To nie ja muszę oszukiwać, że zabijanie zwierząt jest
ok, tylko Ty, że nie jest.

??? No i tu jest ta różnica.
Wyjaśnij mi zatem, skoro dla Ciebie zabijanie zwierząt jest OK.
Czy zabijanie ludzi jest też OK ? A jeśli nie to dlaczego.

Przed chwila pisales o roznicy pomiedzy zabijaniem
zwierzat a zabijaniem ludzi. Teraz stawiasz miedzy
tymi dwiema rzeczami rownosc? Co ma piernik do wiatraka?

Jak to co ma piernik do wiatraka ?
To mięsożercy często stawiają równość między zabijaniem
krowy, a zabijaniem stonki, bądz zabijaniem marchewki.

Skoro Ty widzisz różnicę miedzy zabiciem człowieka, a
zwierzęcia, nie dziw się, że ja widzę różnicę, między zabiciem
krowy a zabiciem stonki.






Alex

Posted: 9 Sty 2008 15:49:14




Wiesz, dlugo/krotko to pojecia wzgledne...
Na razie jestes tu pare dni, a wiec krotko,
wiec o zadnej niespodziance mowy byc nie moze.
Jesli utrzymasz sie i nie wypalisz przez - powiedzmy -
nastepne dwa-trzy miesiace to uznam to za niespodzianke.
Ale nie zrozum mnie tak ze napiszesz raz na miesiac
i bedzie ok - nie, odzywaj sie co pare dni, zobaczymy :-)

Nie planuj mi rozkładu tygodnia :).
Będę się odzywać jak tylko będę nudzić się na tyle mocno,
aby tu zajrzeć.

I w wiekszosci przypadkow sie niestety nie myle.
Ale oczywiscie masz szanse mnie zaskoczyc :-)

Wybacz, nie jest to moją intencją, więc niczego nie oczekuj :)






misiu

Posted: 9 Sty 2008 17:30:16




No właśnie - nie musi lepiej traktować. Ale może.
Sam to zauważasz :) Bardzo dobrze :) To już jakiś postęp.

Dlaczego mam nie zauważać? Postęp to będzie, jak wegusie zaczną
to zauważać.

Ja jestem przeciwko "świątecznej obłudzie" - litowaniem się
nad losem karpia w reklamówce, nie widząc dużo poważniejszych
problemów.

No właśnie. Są znacznie poważniejsze problemy na świecie niż karp
w reklamówce. Sam to zauważasz. :) Bardzo dobrze. :) To już jakiś
postęp. :|

Nieudane prównanie. Kupując telewizor czy to w sklepie czy montując go
z części nie trzeba nikomu rozwalać głowy i patrzeć na bryzgającą krew.
Telewizora też nie trzeba patroszyć ;).
Oni nie są leniwi - po prostu często słyszę:
"nie, ja tego karpia nie zabiję - nie mogę, nie potrafię"
- a nie tłumaczenie "jestem leniwy".

Bierzesz za dobrą monetę te tłumaczenia? Błąd. Ludzie wolą uchodzić
za wrażliwych niż za leni. :)
Gdyby nie było na kogo zwalić roboty, zrobiliby ją sami. Żaden problem.

Super :).
Skoro dostrzegasz różnice między zabiciem człowieka i zwietrzęcia,
to nie pytaj się mnie - czy ja dostrzegam róznicę między zabiciem
misia pandy a zabiciem stonki, bądź między zabiciem stonki,
a zjedzeniem marchewki.

Spokojnie, do wszystkiego dojdziemy. Wszystko zrozumiesz.

??? No i tu jest ta różnica.
Wyjaśnij mi zatem, skoro dla Ciebie zabijanie zwierząt jest OK.
Czy zabijanie ludzi jest też OK ? A jeśli nie to dlaczego.

Zabijanie ludzi nie jest OK. Dlaczego? Ponieważ są ludźmi.




misiu

Posted: 9 Sty 2008 17:38:06




I o to właśnie chodzi w wegetarianiźmie. Dokładnie o to,
i o nic więcej. Mniej sklep zamówi karpi, mniej krów,
mniej świnek.

Czyli jesteś takim samym "dobroczyńcą" dla zwierząt, jak ci, którzy
sterylizowali Indian lub niepełnosprawnych umysłowo?




Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 18:49:17



I czy jestes weganinem czy moze lakto-ovo-hipokryta?

A dlaczego nie zapytałeś konsekwentnie:
-Czy jesteś weganien-hipokrytą ?
-Czy jesteś lakto-ovo-hipokrytą ?

Bo ja wegan nie uwazam za hipokrytow.

A odpowiadając: nie jestem weganinem-hipokrytą :).

Chcesz przez to powiedziec ze jadasz jajka i sery?

jedyne co robi to wplywa na mniejsza prokreacje
zwierzat hodowlanych (mniej karpii sklep zamowi)
(*)

I o to właśnie chodzi w wegetarianiźmie. Dokładnie o to,
i o nic więcej. Mniej sklep zamówi karpi, mniej krów,
mniej świnek.

Czyli przyznajesz sie do totalnego bezsensu
z tym kupowaniem swoich karpii aby je wpuscic
do cudzego stawu?

Twoj wegetarianizm nie polega na odrzuceniu swiatecznego
karpia ale na wyrzeczeniu sie jedzenia miesa - aby wykazac
ze rutynowo ratujesz wegetarianizmem zycie zwierzat musialbys
pokazac uratowane przez siebie krowy, kury, swinie,
wylegniete z niezjedzonych jajek kurczaki itp, itd...

Absurdalne podejście.

Nie widze niczego absurdalnego w moim podejsciu.
Jesli piszesz ze ratujesz zwierzeta przed smiercia
w rzezni to mowisz nieprawde, a conajmniej wyrazasz
sie niescisle i wprowadzasz w blad. Uczciwie podchodzac
do zagadnienia powinienes napisac ze ratujesz zwierzeta
przed zyciem a nie przed cierpieniem bo nie zapewniasz
im zycia bez cierpienia i bez rzezni - pozbawiasz ich
zycia juz przed ich narodzeniem/wykluciem sie z jajka.

To tak jakby ekolodzy którzy chronią środowisko, musząc wykazać,
że faktycznie je chronią - koncentrowali się jedynie ja utylizacji
i bezpiecznym składowaniu już wytworzonych toksycznych substancji,
zamiast koncentrować się na zapobieganiu produkcji szkodliwych,
trujących związków.

Twoj przyklad jest zupelnie nieadekwatny do tematu.
Ekolodzy nie sa niezgodni ze swoimi deklaracjami.
Wegetarianie "ratujacy zwierzeta przed rzeznia" sa.

Zamiast na przyczynie, Ty koncentrujesz się na skutkach.

Koncentruje sie na wegetarianskich deklaracjach
i porownuje je z realizacja tych deklaracji w zyciu.
Gdybys odkupywal od hodowcow stare krowy idace na rzez
i zamiast wysylac je na rzez zapewnialbys im dozywotnia
emeryture w "ludzkich warunkach" to mialbys prawo do
twierdzenia ze ratujesz krowy przed rzeznia...

Ty jednak rozdajesz ludziom kondomy i glosisz swiatu
ze chronisz jakies dzieci przed smiercia i cierpieniem...

Ten karp wpuszczony do stawu to raczej symbol niz wymierny
wplyw wegetarianizmu na zycie zwierzat.

Może i symbol, ale zawsze :).

...ale zawsze totalna glupota i bezsens niezgodny
nawet z Twoimi wlasnymi zalozeniami - patrz akapit
oznaczony gwiazdka (*). Sprawiles ze producent karpia
zarobil, ze sklep zarobil i wymeczony smiertelnie karp zdechl
tam w stawie zamiast na wigilijnym stole... Jaki to mialo sens?

Swoja droga Twoje postepowanie jest naganne z punktu
widzenia ekologicznego. Ryby hodowlane przeznaczone
do konsumpcji nie powinny trafiac do naturalnych wod.

??? Naganne ? Ciekawe czy choinkę, którą kupiłbym
na święta (oczywiścię tę w doniczce z korzonkiem) musiałbym
wyrzucić, bo była to choinka "hodowlana" - i sadząc ją u
siebie w ogródku postąpił bym nagannie z punkty widzenia
ekologa - i kto tu stosuje pokrętną logikę ?

Choinka w doniczce to po pierwsze inna zupelnie sprawa
niz ryba.
Gdybys wsadzil ja U SIEBIE do ogrodka to byloby to cos
innego niz posadzic ja u kogos w cudzym lesie/ogrodzie.
To dwa.
A trzy - popytaj szczegolowo o te choinki w doniczkach
bo z tego co ja wiem to jest to jedna wielka sciema...
Te choinki nie maja szans sie przyjac po takim potraktowaniu
ich w czasie swiat. Dokladnie tak samo jak ryba nie przezyje
transportu i przechowywania w sklepie wiec wpuszczona do
stawu zdechnie zapewne w czasie paru dni i na jedno wyjdzie.

Na dodatek nie jestes wlascicielem tego stawu, a wiec
wpuszczanie do niego czegokolwiek jest bezprawiem.

A kto jest właścicielem ? Państwo. Ja zaś jestem obywatelem
tegoż Państwa. Staw jest w takim samym stopniu mój, jak i
innego obywatela :).

Poczytaj sobie jakie masz prawa do publicznej wlasnosci
bo pleciesz totalne bzdury.

Może wchodzenia do lasu też zabronisz ? Bo nie jest mój ?

Wchodzenia do lasu nie zabronie, ale sadzenia czy scinania
w nim drzew bez porozumienia z zarzadca lasu jak najbardziej.

A na koniec, przyjmując Twoją wersję, że staw jest "cudzy",
podaj mi podstawę prawą, która zabraniałaby wpuszczania
do stawu z karpiami dodatkowego karpia :).

Za taka porade prawna musialbys niestety mi zaplacic.





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 18:58:10




No właśnie - nie musi lepiej traktować. Ale może.
Sam to zauważasz :) Bardzo dobrze :) To już jakiś postęp.

Jaki postep? W stosunku do czego? Przeciez nigdy nie twierdzil inaczej.
Argument jest przeciwko okresleniu "nieludzkie traktowanie".
Czyzbys nie zauwazyl puenty?

Postęp. Skoro widzi różnicę w traktowaniu zwierząt, że można
lepiej i gorzej, to już jest dobrze. Może w też któregoś dnia
dostrzerze, że nie musi ich zabijać.

Jeszcze raz: postep w stosunku do czego? Lepiej niz co?

Co to za argument? Każdy weguś ma pisać artykuły do gazet? Popierasz
protesty animalistów przeciwko sprzedaży zywych karpi, czy jesteś
przeciwko nim? A może są Ci obojętne?

Ja jestem przeciwko "świątecznej obłudzie" - litowaniem się
nad losem karpia w reklamówce, nie widząc dużo poważniejszych
problemów.

Dlaczego wiec litowales sie nad swoimi karpiami i wpuszczales
je do cudzego zbiornika wodnego? Przeciez to nielogiczne...
Kupujac karpia generowales popyt, a wiec dzialales wbrew
wegetarianskiej logice.

Co Ty z tym cudzym stawem ;) ?

Bo staw nie jest Twoj wiec cudzy.

Nie stosuj logiki zlodzieja zarowki z windy:
"winda spoldzielcza w bloku = ja jestem czlonkiem
spoldzielni czyli winda jest moja = zarowke moge
sobie wykrecic i wkrecic do lazienki..."

Tak to u Ciebie dziala?

Karpia wypuściłem nie swojego,
tylko kupionego przez moją mamę.

To, ze byl kupiony przez mame to nie ma znaczenia.
Byl przeznaczony na Twoj stol a wiec karp byl Twoj.
Bo jesli nie byl przeznaczony na Twoj stol to Twoj
wegetarianizm nie ma nic do jego zycia czy smierci.

To jednak efekt przywiazania do tej konkretnej ryby ktora
od poczatku powinna byc traktowana jako pozywienie a nie
przyjaciel. Czlowiek zyjacy w miescie, z dala od natury,
ma nieco zmienione odruchy i przez to ze kupuje zywnosc
w sklepie latwo sie mu do pozywienia przywiazac...
Jak daleko zaszedlby lew gdyby sie zaczal przywiazywac do
antylop ktore zjada?

Ty to nazywasz efektem przywiązania -a ja wrażliwością.
Porównujesz się do lwa - ok :)
Ja mam wybór - i z tego wyboru po prostu korzystam.

Czy cokolwiek tu zmienia nazwanie przywiazania wrazliwoscia?

To nie ja muszę oszukiwać, że zabijanie zwierząt jest
ok, tylko Ty, że nie jest.

??? No i tu jest ta różnica.
Wyjaśnij mi zatem, skoro dla Ciebie zabijanie zwierząt jest OK.
Czy zabijanie ludzi jest też OK ? A jeśli nie to dlaczego.

Przed chwila pisales o roznicy pomiedzy zabijaniem
zwierzat a zabijaniem ludzi. Teraz stawiasz miedzy
tymi dwiema rzeczami rownosc? Co ma piernik do wiatraka?

Jak to co ma piernik do wiatraka ?
To mięsożercy często stawiają równość między zabijaniem
krowy, a zabijaniem stonki, bądz zabijaniem marchewki.

Skoro Ty widzisz różnicę miedzy zabiciem człowieka, a
zwierzęcia, nie dziw się, że ja widzę różnicę, między
zabiciem krowy a zabiciem stonki.

Nie znam nikogo kto stawia rownosc miedzy zabijaniem krowy
i marchewki... Natomiast jesli ktos pisze ze nie zabija
zwierzat a zabija stonke to jest w bledzie bo stonka to zwierze.

Teraz - pytanie sie o powody niezabijania ludzi jako
argument przeciw zabijaniu zwierzat insynuuje ze miedzy
ludzmi a zwierzetami dla pytajacego nie ma roznicy...
Czyzby?

A wracajac do stonki - czym sie Twoim zdaniem rozni
zabicie stonki od zabicia krowy? Sadzisz ze krowa
sobie bardziej zasluguje na zycie niz stonka? Dlaczego?





Pszemol

Posted: 9 Sty 2008 19:02:42



Wiesz, dlugo/krotko to pojecia wzgledne...
Na razie jestes tu pare dni, a wiec krotko,
wiec o zadnej niespodziance mowy byc nie moze.
Jesli utrzymasz sie i nie wypalisz przez - powiedzmy -
nastepne dwa-trzy miesiace to uznam to za niespodzianke.
Ale nie zrozum mnie tak ze napiszesz raz na miesiac
i bedzie ok - nie, odzywaj sie co pare dni, zobaczymy :-)

Nie planuj mi rozkładu tygodnia :).

Mylisz sie - ja ci nie robie rozkladu zajec tylko
stawiam warunek jaki jest wymagany abym JA uznal
Cie za cos wiecej niz typowa zajawke ktora zniknie
tak szybko jak sie pojawila...

Będę się odzywać jak tylko będę nudzić się na tyle mocno,
aby tu zajrzeć.

Juz tak nie kituj tu ze sie strasznie nudzisz...
Nie urodzilem sie wczoraj i znam takie numery :-)

I w wiekszosci przypadkow sie niestety nie myle.
Ale oczywiscie masz szanse mnie zaskoczyc :-)

Wybacz, nie jest to moją intencją, więc niczego nie oczekuj :)

Niczego nie oczekuje poza tym, ze moja ocena Ciebie
sie sprawdzi w przyszlosci. I jak znam zycie to
znikniesz bardzo szybko z tej grupy - czuje to nosem.
Ale tak jak mowie - masz szanse mnie zaskoczyc.





Tom

Posted: 9 Sty 2008 20:43:47



Myślę, że wegetarian jest tutaj tak mało a mięsożerców tak dużo, gdyż
wegetarianie ogólnie stanowią mały procent społeczeństwa.
Zdecydowana większość to mięsożercy co jest odzwierciedlone na tej stronie.

Mięsożercy oczywiści mogą przekonywać do swoich racji dla jedzenia
mięsa. Jednak powód tego jest głównie tylko jeden: Wegetarianie mają
mniejszą akceptację społeczną.
Czasami mięsożercy uświadamiają sobie te powody a czasami jest to w
podświadomości.

Dobrze jest być wege jeżeli ma się bliskich i znajomych wege. Natomiast
jeżeli wszyscy to mięsożercy, to wtedy jest ciężko.

Mięsożercy to po prostu tchórze.

Pozdrawiam
Tom




Chiron

Posted: 9 Sty 2008 21:00:55




Mam takie przekonaie, że oczywiście aby zaistaniała trwała równowaga-
musi być coś, co nazywam "zgodą". Ja, Ty (jak myślę)- mamy swoją zgodę,
aby być wegetarianami. Dla mnie wynika z tego ważna rzecz: nie należy
namawiać do wegetarianizmu. A właściwie- jedyny sposób, w jaki można
namawiać- to dawanie własnego przykładu (jak i ze wszystkim). Po prostu-
druga osoba (nie-wegetarianin) takiej zgody nie ma. I już. Jeśli zostanie
do bycia wege przymuszony (np młody człowiek, który się dał
zindoktrynować)- dość szybko taki styl życia odrzuci i stanie się (jakże
często) fanatykiem w drugą stronę.

A skad mozesz wiedzic ze nie jest zupelnie odwrotnie?
Moze ten drugi czlowiek, niewegetarianin, jest w niezgodzie
i potrzebuje od Ciebie pomocy - nie prosi o nia, bo nie wie
ze jej potrzebuje. Nawracajac go na jedyna sluszna droge
moglbys mu pomoc i przywrocic mu ta zgode ktorej nie ma :-)

Co Ty na to, ze tak przekornie zapytam?

Ok- odpowiem jednak poważnie: nie można komuś wdrożyć mojego sposobu na jego
życie. Nie ma też żadnych jedynie słusznych dróg. Swoim doświadczeniem
nauczyłem się tego, co Morfeusz tłumaczył Neo: pokazuję ci drzwi. Jednakże-
wyłącznie TY możesz nacisnąć klamkę.
Czy np alkoholik jest w zgodzie? Ależ oczywiście- nie. Jednakże- dokąd nie
przyjdzie i nie poprosi o pomoc- nic nie można sensownego dla niego zrobić
(jak masz inne zdanie- spytaj u AA)
pozdrawiam

Chiron






Alex

Posted: 10 Sty 2008 11:42:47




Mylisz sie - ja ci nie robie rozkladu zajec tylko
stawiam warunek jaki jest wymagany abym JA uznal
Cie za cos wiecej niz typowa zajawke ktora zniknie
tak szybko jak sie pojawila...

Ależ uznawaj mnie za co tylko Ci się zechce ;).
Jeśli to Ci w czymś pomoże, to od razu za zajawkę,
albo innego trola :).

Juz tak nie kituj tu ze sie strasznie nudzisz...
Nie urodzilem sie wczoraj i znam takie numery :-)

Nie mówię, że tu - jak się nudzę w realu na tyle,
aby tu zajrzeć, to zaglądam :) ... i naklikam to i owo,
by dać pożywkę temu i owemu :).

Niczego nie oczekuje poza tym, ze moja ocena Ciebie
sie sprawdzi w przyszlosci. I jak znam zycie to
znikniesz bardzo szybko z tej grupy - czuje to nosem.
Ale tak jak mowie - masz szanse mnie zaskoczyc.

Hehehe :) ... to tak jakbyś mówił np. do dziecka...
"... no Ty nie dasz rady ? Ty nie dasz ? " ;)
Sądzę, że stać się na więcej ;).





Alex

Posted: 10 Sty 2008 12:14:04




Bo ja wegan nie uwazam za hipokrytow.

A dlaczego nie ?
Wiesz ile zwierzątek ginie przy produkcji warzyw ?
Sami o tym przecież ciągle trąbicie :)

Chcesz przez to powiedziec ze jadasz jajka i sery?
Tak, jadam jajka. Serów nie.

Mam owo szczęście, że babcia ma na wsi stadko kur,
które biegają sobie po trawce, (teraz też, choć zima)dziobią i
mają faktycznie "ludzkie" warunki. Jajka z supermarketów
są generalnie bez smaku i śmierdzą, więc nawet nie
ze względów etycznych, ale czysto egoistycznych, nie
kupowałbym jajek fermowych. I tak, kury zdychają
ze starości, bo nie ma ich komu zabić (choć babcia
nie jest wegetarianką).

Czyli przyznajesz sie do totalnego bezsensu
z tym kupowaniem swoich karpii aby je wpuscic
do cudzego stawu?

Masz najwyraźniej problem z tym cudzym.
Jak ktoś jedzie popływać na Mazury, to też pływa
po cudzym ? Zabraniasz kąpieli w stawie, jeziorze ?
W morzu też pewnie nie mogę się kąpać, ani w
oceanie ? Bo przecież nie jest mój ? :) No Pszemol,
za daleko chyba jednak się zapędziłeś. Wieloryba,
ani ryby wyrzuconej na brzeg, też nie mogę "wrzucić"
własnością ?.

Nie widze niczego absurdalnego w moim podejsciu.
Jesli piszesz ze ratujesz zwierzeta przed smiercia
w rzezni to mowisz nieprawde.

A gdzie ja coś takiego napisałem ???

Ekolodzy nie sa niezgodni ze swoimi deklaracjami.
Wegetarianie "ratujacy zwierzeta przed rzeznia" sa.

Jak pisałem - nie o to chodzi w wegetarianiźmie.
Jak już zwierzę zostało wyprodukowane, to jest
"pozamiatane". Choć są przypadki, np. odkupywania koni
jadących na rzeź - i to nie tylko przez wegetarian.

Zamiast na przyczynie, Ty koncentrujesz się na skutkach.

Koncentruje sie na wegetarianskich deklaracjach
i porownuje je z realizacja tych deklaracji w zyciu.

Gdybys odkupywal od hodowcow stare krowy idace na rzez
i zamiast wysylac je na rzez zapewnialbys im dozywotnia
emeryture w "ludzkich warunkach" to mialbys prawo do
twierdzenia ze ratujesz krowy przed rzeznia...

Tak - jak najbardziej. Pełna zgoda.
Tylko że ja nigdzie tak nie twierdze.

Ty jednak rozdajesz ludziom kondomy i glosisz swiatu
ze chronisz jakies dzieci przed smiercia i cierpieniem...

To tak jakbyś uważał, że rozdawanie kondomów
jest niesłuszne, bo lepiej, żeby dzieci głodowały w Afryce,
aby ludzie umierali na AIDS, bo wyznajesz zasadę,
lepiej leczyć, niż zapobiegać - no gratuluję podejścia.

Poczytaj sobie jakie masz prawa do publicznej wlasnosci
bo pleciesz totalne bzdury.

Jak zwykle tylko zdania bez pokrycia.
Pokaż, co jest bzudrą, a nie opreruj ogólnikami.
Albo lepiej nie pokazuj, bo jeszcze znów zażyczysz
sobie opłaty ;)

Za taka porade prawna musialbys niestety mi zaplacic.

Ja nie pytałem się o poradę. Wykazałem jedynie, że
Twoje stwierdzenia nie mają pokrycia w rzeczywistości
(w prawie RP - w ustawach).






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.795
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008