| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / co w mięsie? |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| chmurka
|
Posted: 8 Lut 2008 11:53:13 Witam, może ktoś wie, albo wie, gdzie można wyczytać, co jest dodawane przy produkcji mięsa i wędlin w Polsce? Chciałabym wiedzieć, czy samo surowe mięso dostępne w sklepach jest czymś konserwowane albo "ulepszane" (nie mam na myśli tego, co mieści w sobie pasza). I czy znacie przepisy, które to regulują? Z góry dziękuję |
| misiu
|
Posted: 8 Lut 2008 12:49:16 Witam,
może ktoś wie, albo wie, gdzie można wyczytać, co jest dodawane przy produkcji mięsa i wędlin w Polsce? Chciałabym wiedzieć, czy samo surowe mięso dostępne w sklepach jest czymś konserwowane albo "ulepszane" (nie mam na myśli tego, co mieści w sobie pasza). I czy znacie przepisy, które to regulują? Z góry dziękuję Surowe mięso nie jest niczym konserwowane ani ulepszane. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 27 grudnia 2000 r. Dz.U. 2001 nr 9 poz. 72. |
| Jędruś
|
Posted: 9 Lut 2008 04:30:49 Witam,
może ktoś wie, albo wie, gdzie można wyczytać, co jest dodawane przy produkcji mięsa i wędlin w Polsce? Chciałabym wiedzieć, czy samo surowe mięso dostępne w sklepach jest czymś konserwowane albo "ulepszane" (nie mam na myśli tego, co mieści w sobie pasza). I czy znacie przepisy, które to regulują? Z góry dziękuję Co do mięsa zobacz linki: Jesz smażone mięso będziesz chory http://ww2.das-wort.com/cgi/gen_article.cgi?article=g129pl&type=desc Zobacz: produkty zabronione oraz smażenie surowo zabronione: http://medycyna.linia.pl/zywienie1.html Saletra E-251 – azotan sodowy http://www.apz.pl/czytelnia.php?kat=&art=68 Surowe mięsiwo też nie jest zalecane http://www.parazytologia.pl/ http://www.parazyt.gower.pl/parazytologia2002.htm SANEPID ostrzega http://www.wsse.waw.pl/NewsDetails.aspx?NewsID=9 Pozdr. Jędruś wegano-witarianin + B12 Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty |
| misiu
|
Posted: 9 Lut 2008 07:37:30 Co do mięsa zobacz linki:
Jądruś, niedorozwinięty spamerze, co do roślinek zobacz linki: Jesz smażone rośliny będziesz chory http://pl.wikipedia.org/wiki/Akrylamid Benzoesan sodowy http://pl.wikipedia.org/wiki/Benzoesan_sodu Surowe rośliny też nie są zalecane http://www.food-info.net/pl/tox/beans.htm http://www.biznesnet.pl/ar/20/773202/usa,salata,z,taco,bell,przyczyna,zatruc.html http://musalit.inibap.org/byindex_result.php?lang=en&index=nocon&idselect=35 http://findarticles.com/p/articles/mi_qn4188/is_20040523/ai_n11456751 http://www.mayoclinic.com/health/e-coli/DG00005 |
| mpx
|
Posted: 9 Lut 2008 21:25:54 Witam,
może ktoś wie, albo wie, gdzie można wyczytać, co jest dodawane przy produkcji mięsa i wędlin w Polsce? Chciałabym wiedzieć, czy samo surowe mięso dostępne w sklepach jest czymś konserwowane albo "ulepszane" (nie mam na myśli tego, co mieści w sobie pasza). I czy znacie przepisy, które to regulują? Z góry dziękuję Jeżeli chodzi o wędliny to najbardziej niebezpieczny jest używany do konserwacji azotyn sodu - powoduje raka. http://portalwiedzy.onet.pl/88679,,,,mieso_pokarm,haslo.html |
| Chiron
|
Posted: 13 Lut 2008 09:52:56 Co do mięsa zobacz linki:
Jądruś, niedorozwinięty spamerze, co do roślinek zobacz linki: gdyby to była grupa: pl.soc.miesozercy - miałbyś sporo racji. W obecnej sytuacji- to Ty i chmurka spamujecie. Chiron |
| Chiron
|
Posted: 13 Lut 2008 09:54:16 Witam,
może ktoś wie, albo wie, gdzie można wyczytać, co jest dodawane przy produkcji mięsa i wędlin w Polsce? Chciałabym wiedzieć, czy samo surowe mięso dostępne w sklepach jest czymś konserwowane albo "ulepszane" (nie mam na myśli tego, co mieści w sobie pasza). I czy znacie przepisy, które to regulują? Z góry dziękuję Jeżeli chodzi o wędliny to najbardziej niebezpieczny jest używany do konserwacji azotyn sodu - powoduje raka. a anaboliki, antybiotyki i reszta "syfu", którymi to "mięso" za życia było karmione? Smacznego:-) Chiron |
| chmurka
|
Posted: 13 Lut 2008 11:23:49 Chiron: gdyby to była grupa: pl.soc.miesozercy - miałbyś sporo racji. W obecnej
sytuacji- to Ty i chmurka spamujecie. Dlaczego spamuję? Czyżbym weszła do światyni w nieumytych butach?;-) Na grupie mięsorców odpowiedzi na moje pytanie miałyby mniejszy sens. Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy wiedzieli i którym się chciało. pozdrawiam |
| Chiron
|
Posted: 13 Lut 2008 11:32:58 Chiron:
gdyby to była grupa: pl.soc.miesozercy - miałbyś sporo racji. W obecnej
sytuacji- to Ty i chmurka spamujecie. Dlaczego spamuję? Czyżbym weszła do światyni w nieumytych butach?;-) Na grupie mięsorców odpowiedzi na moje pytanie miałyby mniejszy sens. Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy wiedzieli i którym się chciało. pozdrawiam ależ nie chodzi o wchodzenie do świątyni w niumytych butach. Przeciwnie- takie Twoje pisanie o świątyni świadczy IMHO o Twoim zaczepnym nastawieniu. Wydaje mi się, że o to, co zawiera mięso możesz równie dobrze pytać np na pl.sci.matematyka- czy innych grupach. Chiron |
| chmurka
|
Posted: 13 Lut 2008 11:47:40 Chiron: ależ nie chodzi o wchodzenie do świątyni w niumytych butach. Przeciwnie-
takie Twoje pisanie o świątyni świadczy IMHO o Twoim zaczepnym nastawieniu. Wydaje mi się, że o to, co zawiera mięso możesz równie dobrze pytać np na pl.sci.matematyka- czy innych grupach. Od paru miesięcy nie jem mięsa z powodów zdrowotnych. Kiedyś nie jadłam przez kilka lat. Pytałam o szkodliwe substancje dodawane przy produkcji mięsa, bo rozważam, żeby zmienić sposób odżywiania i nie dawać też mięsa mojemu półrocznemu Synkowi. Nie tylko względy humanitarne biorę pod uwagę, ale też zdrowotne. Matematyków nie mam co pytać, sama jestem matematykiem i nie wiem;-) Nie chciałam nikogo obrażać ani zaczepiać. Wydaje mi się, że skoro wegetarianie nie jedzą mięsa, to znają różne argumenty na rzecz jego niejedzenia. |
| Chiron
|
Posted: 13 Lut 2008 13:50:59 Chiron:
ależ nie chodzi o wchodzenie do świątyni w niumytych butach. Przeciwnie-
takie Twoje pisanie o świątyni świadczy IMHO o Twoim zaczepnym nastawieniu. Wydaje mi się, że o to, co zawiera mięso możesz równie dobrze pytać np na pl.sci.matematyka- czy innych grupach. Od paru miesięcy nie jem mięsa z powodów zdrowotnych. Kiedyś nie jadłam przez kilka lat. Pytałam o szkodliwe substancje dodawane przy produkcji mięsa, bo rozważam, żeby zmienić sposób odżywiania i nie dawać też mięsa mojemu półrocznemu Synkowi. Nie tylko względy humanitarne biorę pod uwagę, ale też zdrowotne. Matematyków nie mam co pytać, sama jestem matematykiem i nie wiem;-) Nie chciałam nikogo obrażać ani zaczepiać. Wydaje mi się, że skoro wegetarianie nie jedzą mięsa, to znają różne argumenty na rzecz jego niejedzenia. przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie- szczególnie po tym Twoim wejściu do świątyni:-). Nieważne. Chodzi mi o to, że wielu wegetarian- w tym ja, uważa, że tak naprawdę to opinia typu: w mięsie jest: to czy tamto, i jest to niezbędne dla człowieka, albo w mięsie jest to czy tamto, i jest trujące dla człowieka- jest w dużym stopniu...pseudonaukowym bełkotem. Z własnego doświadczenia: ja podjąłem decyzję o niejedzeniu mięsa, i to była MOJA decyzja. To najważniejsze. To wręcz KONIECZNE. Ja WIEM dlaczego ja nie jem mięsa. I nie muszę o tym mówić ani pisać (choć mogę). Ja to czuję. Czuję, że to dla mnie dobre. Mam głębokie przekonanie, że jeśli ktoś podejmie taką decyzję rozumową, to często się może okazać, że nie jest to jego decyzja. Nie ma na to swojej własnej zgody. Wtedy się zaczynają różne problemy- ze zdrowotnymi włącznie. I na odwrót- są wegetarianie zmuszani przez otoczenie do jedzenia mięsa- z opłakanymi skutkami. Niektórzy weganie poszukują syntetycznego źródła B12, inni się z tego śmieją i nic im się nie dzieje. Jestem przekonanym holistą, uważam człowieka za całość. Ani moja żona ani dzieci nie odczuwają potrzeby bycia wege. Syn przez pół roku zmuszał się do wegetarianizmu (tak naprawdę chyba nie przekroczył 3 miesięcy:-) )- ani go do tego namawiałem, raczej odwodziłem. To doświadczenie było mu potrzebne o tyle, że teraz mnie lepiej rozumie jak mówię, że gotowane mięso śmierdzi okrutnie:-). No bo po jakimś miesiącu niejedzenia mięsa- i jemu zaczęło śmierdzieć. Cóż Ci mogę podpowiedzieć? Chyba tylko jeszcze jeden przykład: nawet najgorsza trucizna, jak papierosy czy wiele innych- jeśli ktoś będzie jej chciał używać- to zawsze znajdzie argument na swoją obronę (nerwowa praca, od jutra nie palę , etc). Potrzebna jest Świadomość- która powinna zaistnieć najpierw. I idąca w parze z nią Zgoda. A jeśli chodzi o dziecko? No cóż- jeśli pytasz, to wydaje mi się- że należy dać mu wybrać. A jeśli chcesz przekonać- to w jedyny, możliwy sposób: na swoim przykładzie:-) pozdrawiam serdecznie Chiron |
| misiu
|
Posted: 13 Lut 2008 18:10:07 a anaboliki, antybiotyki i reszta "syfu", którymi to "mięso" za życia było
karmione? Smacznego:-) Mity, Chiron. Ten cały "syf" to mity. Jedyny "syf", o którym można mówić, to ten sam, który zamiast mięsa czasem jadają wegetarianie - proteina sojowa. |
| chmurka
|
Posted: 13 Lut 2008 21:42:51 Chiron: przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie- szczególnie po tym Twoim
wejściu do świątyni:-). Nieważne. Chodzi mi o to, że wielu wegetarian- w tym ja, uważa, że tak naprawdę to opinia typu: w mięsie jest: to czy tamto, i jest to niezbędne dla człowieka, albo w mięsie jest to czy tamto, i jest trujące dla człowieka- jest w dużym stopniu...pseudonaukowym bełkotem. Z własnego doświadczenia: ja podjąłem decyzję o niejedzeniu mięsa, i to była MOJA decyzja. To najważniejsze. To wręcz KONIECZNE. Ja WIEM dlaczego ja nie jem mięsa. I nie muszę o tym mówić ani pisać (choć mogę). Ja to czuję. Czuję, że to dla mnie dobre. Mam głębokie przekonanie, że jeśli ktoś podejmie taką decyzję rozumową, to często się może okazać, że nie jest to jego decyzja. Nie ma na to swojej własnej zgody. Wtedy się zaczynają różne problemy- ze zdrowotnymi włącznie. I na odwrót- są wegetarianie zmuszani przez otoczenie do jedzenia mięsa- z opłakanymi skutkami. Niektórzy weganie poszukują syntetycznego źródła B12, inni się z tego śmieją i nic im się nie dzieje. Jestem przekonanym holistą, uważam człowieka za całość. Ani moja żona ani dzieci nie odczuwają potrzeby bycia wege. Syn przez pół roku zmuszał się do wegetarianizmu (tak naprawdę chyba nie przekroczył 3 miesięcy:-) )- ani go do tego namawiałem, raczej odwodziłem. To doświadczenie było mu potrzebne o tyle, że teraz mnie lepiej rozumie jak mówię, że gotowane mięso śmierdzi okrutnie:-). No bo po jakimś miesiącu niejedzenia mięsa- i jemu zaczęło śmierdzieć. Cóż Ci mogę podpowiedzieć? Chyba tylko jeszcze jeden przykład: nawet najgorsza trucizna, jak papierosy czy wiele innych- jeśli ktoś będzie jej chciał używać- to zawsze znajdzie argument na swoją obronę (nerwowa praca, od jutra nie palę , etc). Potrzebna jest Świadomość- która powinna zaistnieć najpierw. I idąca w parze z nią Zgoda. A jeśli chodzi o dziecko? No cóż- jeśli pytasz, to wydaje mi się- że należy dać mu wybrać. A jeśli chcesz przekonać- to w jedyny, możliwy sposób: na swoim przykładzie:-) Z wejściem do świątyni oczywiście było zaczepnie, a może bardziej z przymrużeniem. I ja przepraszam. Rozumiem Twoje przekonania i postawę, też uważam siebie za holistkę. Ale w sprawach, w których nie mam pewności, szukam wiedzy. Intuicja nie zawsze wystarcza. Ot kuleje.. A z ciekawości - jak się ma holistyczna postawa do diety (nie mam na myśli mięsa) - jesz to, na co masz ochotę? Tzn. nie zajmuje Cię myślenie o ewentualnych niedoborach B12, bo Twój organizm "podpowie" Ci, czego mu potrzeba? Co do dzieci to zgadzam się, w takiej sprawie dziecko wybiera samo. Nie namawiałabym dziecka na wegetarianizm, ale mój Synek ma pół roku i siłą rzeczy na razie to ja decyduję, co jest na łyżeczce:) |
| Chiron
|
Posted: 13 Lut 2008 22:56:01 Rozumiem Twoje przekonania i postawę, też uważam siebie za holistkę. Ale w
sprawach, w których nie mam pewności, szukam wiedzy. Intuicja nie zawsze wystarcza. Ot kuleje.. To prawda. Jednakże tu chyba innej odpowiedzi nie ma. Mam przekonanie, że większość jest jednak w nas samych- także wszystkie odpowiedzi:-). Widzisz- chcę Ci coś uczciwie poradzić, ale nic innego nie mogę. Nie byłoby to uczciwe. Jesteś holistką. Opowiem Ci coś, co może wywoła rozkosz radości u naszej grupowej opty- maniaczki, Krystyny. Jednak chcesz znać odpowiedź na pytanie, czy przejście na wegetarianizm jest zdrowe; otóż moja znajoma, zajmująca się czymś, co można by nazwać medycyną konwencjonalną opowiedziała mi o sprawie, którą poznała z bliska: otóż jej znajoma nagle zachorowała. Diagnoza miażdżąca: sklerosis multiplex.. Choroba nieuleczalna. Spośród różnych, proponowanych jej terapii (oczywiście medycyny alternatywnej) trafiła do lekarza- holisty, który podjął się jej leczenia pod warunkiem...przejścia na dietę optymalną! Ponoć terapia ta okazała się rewelacyjna. Od kilku lat po chorobie nie ma śladu- i nie jest to okres utajnienia. Po prostu. Wszystko wskazuje na to, że jej ta terapia- połączona z dietą optymalną- pomogła. Próbowałem to odnieść do siebie: mnie dieta wegetariańska pomogła pozbyć się astmy. Gdyby mi ktoś zaproponował przejście na dietę optymalną jako warunek terapii- zapewne bym odmówił. Gdybym się zgodził- podejrzewam, że symptomy choroby by się wzmogły. To nie jest moje. Przeciwnie- ja to odrzucam. Nie potrafię tego uzasadnić naukowo- ale tak jest. Wydaje mi się też, że praktykowanie wegetarianizmu uwrażliwiło mnie. Nie umoralniam nikogo, ale żal mi zwierząt, ich losu, który zgotował im człowiek. Dostrzegam wiele spraw, które są raczej dla większości mięsożernych ludzi zakryte: jak postępująca u ludzi mięsożernych pewna trywializacja życia.`Trywializacja- która przeważnie bierze sie z nie konfrontowania sie z pewnymi rzeczami. Jak np: nie je się zabitego zwierzęcia, tylko bekon. Bekon- prawda? Kojarzy się raczej ze smacznym jedzeniem, a nie z zabitą świnią. To taki "zagłuszacz sumienia". Pytasz o substancje szkodliwe w mięsie....no cóż- jestem głęboko przekonany, że zarówno ze sposobu współczesnego chowu zwierząt (przemysłowego) jak i jego dostatku na rynku (konieczność długiego przechowywania, zanim się sprzeda) wynika to, że zawiera ono wiele substancji trujących. I raczej nie znajdziesz ich w wykazie substancji dopuszczonych prawnie. W dużej grupie zwierząt łatwo o zarazę- więc nie zaszkodzi podać raz na jakiś czas profilaktycznie antybiotyk. Żeby szybko zwierzę tyło (szybka sprzedaż)- czemu nie dodać do paszy anabolików? Wiele lat firmy, produkujące paszę nie mówiły, z czego ona jest. Efekt- weganki- krowy karmione białkiem z innych krów (kostka mączna, etc)- zaczęły chorować na dziwną chorobę (szalonych krów). Efekt znasz. Zawodowo mam bardzo dużo do czynienia ze sklepami- w tym hipermarketami. O konserwowaniu starego mięsa Ajaxem, nadawaniu mu świeżego wyglądu Ludwikiem chyba słyszałaś? A to przecież wierzchołek góry lodowej. Co jakiś czas trafiający (nielegalnie, ale prawdopodobnie na lewych papierach) drób z tzw "głębokiego mrożenia"- zamrożony kilka lat temu- słyszałaś? Co pozostaje łaknącym mięsa? No cóż- są jeszcze w Polsce, choć na wymarciu- prawdziwi rolnicy. Ale oni się cenią. Jeśli chodzi o mnie- to oczywiście staram się słuchać swojego ciała. A ono coraz bardziej podpowiada mi, że powinienem przejść na dietę wegańską. Podejrzewam, że gdy będzie mi czegoś brakować- to organizm podpowie:-). Chociaż- jak kilka lat temu byłem na spotkaniu z bretarianinem (nic nie je)- to też miałem poważne wątpliwości. I choć człowiek sprawił na mnie wrażenie szczerego- wątpliwości mam do tej pory:-). No cóż- może Ci w jakiś sposób pomogłem... serdedcznie pozdrawiam Chiron |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 14 Lut 2008 00:09:27 Pytasz o substancje szkodliwe w mięsie....no cóż- jestem głęboko przekonany, że zarówno ze sposobu współczesnego chowu zwierząt (przemysłowego) jak i jego dostatku na rynku (konieczność długiego przechowywania, zanim się sprzeda) wynika to, że zawiera ono wiele substancji trujących. A z czego wynika to Twoje głębokie przekonanie? Naczytałeś się wegetariańskich ulotek? Twoje przekonanie wynika z "odwrotnego myślenia" wegetariańskiego umysłu. Prawda jest odwrotna. To właśnie rośliny zawierają substancje trujące, a mięso zwierząt nie zawiera. Wynika to z oczywistych faktów. Organizm zwierząt posiada systemy usuwające toksyny z organizmu, czy są to substancje wynikajace z przemiany materii, czy też zjedzone z pożywieniem. Rośliny za to muszą się bronić przed zjadaczami i produkują toksyny. Większość roślin jest dość silnie trująca. Nie są trujące z zasady tylko części roślin, które roślina specjalnie przeznacza dla zjadacza, czyli owoce (nie wszystkie) i orzechy. I raczej nie znajdziesz ich w wykazie substancji dopuszczonych prawnie. W dużej grupie
zwierząt łatwo o zarazę- więc nie zaszkodzi podać raz na jakiś czas profilaktycznie antybiotyk. Żeby szybko zwierzę tyło (szybka sprzedaż)- czemu nie dodać do paszy anabolików? Bzdury piszesz. Antybiotyki, czy anaboliki kosztują. Po co zwiększać koszty. Ponadto mięso jest kontrolowane. Wykrycie niedozwolonych substancji powodowało by konieczność utylizacji całej partii mięsa i powodowało straty. Wiele lat firmy, produkujące paszę nie mówiły, z czego ona jest. Efekt- weganki- krowy karmione białkiem z innych
krów (kostka mączna, etc)- zaczęły chorować na dziwną chorobę (szalonych krów). Efekt znasz. Wszędzie mogą się zdarzyć łamania przepisów. Tak coś z Twojej "beczki". W pewnej spółdzielni ogrodniczej podczas kiszenia kapusty panie deptały kapustę w dużych bekach. Kiedy chciały "za potrzebą" to wcale z tych beczek nie wychodziły, tylko kucały. Ja wcale nie wykluczam, że takie wygodne praktyki stosowane są gdzie niegdzie do tej pory :) Smacznego! Zawodowo mam bardzo dużo do czynienia ze sklepami- w tym hipermarketami. O konserwowaniu starego mięsa Ajaxem, nadawaniu mu
świeżego wyglądu Ludwikiem chyba słyszałaś? Cztery życia kurczaka..... baju, baju.... A to przecież wierzchołek góry lodowej. Co jakiś czas trafiający (nielegalnie, ale prawdopodobnie na lewych
papierach) drób z tzw "głębokiego mrożenia"- zamrożony kilka lat temu- słyszałaś? Co pozostaje łaknącym mięsa? No cóż- są jeszcze w Polsce, choć na wymarciu- prawdziwi rolnicy. Ale oni się cenią. Nie są wcale na wymarciu. Ja sam zaopatruję się u normalnego rolnika. Co tydzień kupuję z 50 jajek od prawdziwej kury. Do tego jakąś kaczuszkę i ewentualnie kogutka. Nie ma z tym żadnego problemu. Jeśli chodzi o mnie- to oczywiście staram się słuchać swojego ciała. A ono coraz bardziej podpowiada mi, że powinienem przejść na dietę wegańską. Ciało Ci podpowiada? Masz jakieś wypryski układające się w napis "weganizm"? Może masz skurcze jakieś i ciało układa się w literę "W"? Po prostu Twój mózg wysyła Ci takie sygnały. A są one konsekwencją wieloletniego "prania mózgu" i tyle. pozdrawiam Leszek |
| Pszemol
|
Posted: 14 Lut 2008 03:11:51 Wszędzie mogą się zdarzyć łamania przepisów. Tak coś z Twojej "beczki". W pewnej spółdzielni ogrodniczej podczas kiszenia kapusty
panie deptały kapustę w dużych bekach. Kiedy chciały "za potrzebą" to wcale z tych beczek nie wychodziły, tylko kucały. Ja wcale nie wykluczam, że takie wygodne praktyki stosowane są gdzie niegdzie do tej pory :) Smacznego! A potem sie Chiron dziwi, ze B12 nie potrzebuje ;-) Jeśli chodzi o mnie- to oczywiście staram się słuchać swojego ciała. A ono coraz bardziej podpowiada mi, że powinienem przejść na
dietę wegańską. Ciało Ci podpowiada? Masz jakieś wypryski układające się w napis "weganizm"? Może masz skurcze jakieś i ciało układa się w literę "W"? Po prostu Twój mózg wysyła Ci takie sygnały. A są one konsekwencją wieloletniego "prania mózgu" i tyle. Dokladnie. |
| Pszemol
|
Posted: 14 Lut 2008 03:09:09 Co do dzieci to zgadzam się, w takiej sprawie dziecko wybiera samo. Nie
namawiałabym dziecka na wegetarianizm, ale mój Synek ma pół roku i siłą rzeczy na razie to ja decyduję, co jest na łyżeczce:) Czy w sprawie narkotykow, alkoholu, prostytucji tez dajesz dziecku wolna reke czy moze jestes dla dziecka przewodnikiem i doradca wiedzac lepiej co jest dla niego dobre? |
| Pszemol
|
Posted: 14 Lut 2008 03:07:50 przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie- szczególnie po tym Twoim wejściu do świątyni:-). Nieważne. Chodzi mi o to, że wielu
wegetarian- w tym ja, uważa, że tak naprawdę to opinia typu: w mięsie jest: to czy tamto, i jest to niezbędne dla człowieka, albo w mięsie jest to czy tamto, i jest trujące dla człowieka- jest w dużym stopniu...pseudonaukowym bełkotem. Z własnego doświadczenia: ja podjąłem decyzję o niejedzeniu mięsa, i to była MOJA decyzja. To najważniejsze. To wręcz KONIECZNE. Ja WIEM dlaczego ja nie jem mięsa. I nie muszę o tym mówić ani pisać (choć mogę). Ja to czuję. Czuję, że to dla mnie dobre. Mam głębokie przekonanie, że jeśli ktoś podejmie taką decyzję rozumową, to często się może okazać, że nie jest to jego decyzja. Ale dopuszczasz mysl ze INNI ludzie moga byc od Ciebie inni? Dopuszczasz mozliwosc, ze interesuja sie czyms innym niz Ty? Jesli Cie watek nie interesuje bo juz podjales decyzje z nieracjonalnych powodow ("ja to czuje") to po prostu nie czytaj. Nie czepiaj sie ludzi bo sie o cos pytaja ze szczerej potrzeby. Cóż Ci mogę podpowiedzieć?
Jak nie wiesz co powiedziec to najlepiej nic nie mow. Nie masz obowiazku wypowiadac sie w kazdym watku. |
| Pszemol
|
Posted: 14 Lut 2008 03:04:52 ależ nie chodzi o wchodzenie do świątyni w niumytych butach. Przeciwnie- takie Twoje pisanie o świątyni świadczy IMHO o Twoim
zaczepnym nastawieniu. Wydaje mi się, że o to, co zawiera mięso możesz równie dobrze pytać np na pl.sci.matematyka- czy innych grupach. O co Ci chodzi? Po co sie tak glupio czepiasz? Skad te bzdury o matematyce? Przeciez wegetarianie ktorzy nie jedza miesa z powodow ZDROWOTNYCH powinni wiedziec dokladnie czego sie w tym miesie boja "zdrowotnie". Pytanie jest jak najbardziej na miejscu. |
| Pszemol
|
Posted: 14 Lut 2008 03:03:17 Co do mięsa zobacz linki: Jądruś, niedorozwinięty spamerze, co do roślinek zobacz linki: gdyby to była grupa: pl.soc.miesozercy - miałbyś sporo racji. W obecnej sytuacji- to Ty i chmurka spamujecie. Nie rozumiesz znaczenia slowa spam. Misiu pisal na temat jedzenia roslin i problemow z tym zwiazanych, a wiec pisal na temat wegetarianizmu, na temat grupy. |
| Chiron
|
Posted: 14 Lut 2008 07:52:00 Ciało Ci podpowiada? Masz jakieś wypryski układające się w napis
"weganizm"? Może masz skurcze jakieś i ciało układa się w literę "W"? Po prostu Twój mózg wysyła Ci takie sygnały. A są one konsekwencją wieloletniego "prania mózgu" i tyle. tak, masz rację:-) Chiron |
| chmurka
|
Posted: 15 Lut 2008 11:23:42 Pszemol: Co do dzieci to zgadzam się, w takiej sprawie dziecko wybiera samo. Nie
namawiałabym dziecka na wegetarianizm, ale mój Synek ma pół roku i siłą rzeczy na razie to ja decyduję, co jest na łyżeczce:) Czy w sprawie narkotykow, alkoholu, prostytucji tez dajesz dziecku wolna reke czy moze jestes dla dziecka przewodnikiem i doradca wiedzac lepiej co jest dla niego dobre? W sprawie jedzenia/niejedzenia mięsa nie mam pewności co jest dobre. A nawet jeśli będę to wiedzieć, to nie jest to dla mnie kwestia tak zasadnicza jak np. narkotyki. Oczywiście mam nadzieję wychować Syna tak, żeby mądrze wybierał, ale to i tak On będzie kierował swoim życiem. [niestety] nie jestem z tych, którzy wiedzą lepiej;) |
| Pszemol
|
Posted: 15 Lut 2008 15:06:24 Co do dzieci to zgadzam się, w takiej sprawie dziecko wybiera samo. Nie namawiałabym dziecka na wegetarianizm, ale mój Synek ma pół roku i siłą rzeczy na razie to ja decyduję, co jest na łyżeczce:) Czy w sprawie narkotykow, alkoholu, prostytucji tez dajesz dziecku wolna reke czy moze jestes dla dziecka przewodnikiem i doradca wiedzac lepiej co jest dla niego dobre? W sprawie jedzenia/niejedzenia mięsa nie mam pewności co jest dobre. A nawet jeśli będę to wiedzieć, to nie jest to dla mnie kwestia tak zasadnicza jak np. narkotyki. Oczywiście mam nadzieję wychować Syna tak, żeby mądrze wybierał, ale to i tak On będzie kierował swoim życiem. [niestety] nie jestem z tych, którzy wiedzą lepiej;) A jesli okazaloby sie, ze karmienie dziecka wegetariansko w poczatkowym okresie jego zycia (0-3 lat) wyrzadza mu nieodwracalna szkode nie do naprawienia pozniejsza zmiana diety? Naprawde chcesz eksperymentowac na swoim wlasnym dziecku? Dziwne to, skoro sama piszesz ze nie masz pewnosci co dobre... To, ze weganizm moze zniesc w okreslonych warunkach dorosly, w pelni rozwiniety juz fizycznie i umyslowo czlowiek wiemy - wiemy tez ze weganizm wymaga sporo wysilku aby nie stworzyc w organizmie jakich niedoborow. Ale niemowlak? |
| Chiron
|
Posted: 15 Lut 2008 18:05:17 IMHO najlepsze są informacje z pierwszej ręki. Doświadczenia rodziców wege- dzieci. Może spróbuj tu: www.wegedzieciak.pl http://vegie.pl/ pozdrawiam Chiron |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 15 Lut 2008 18:53:44 W sprawie jedzenia/niejedzenia mięsa nie mam pewności co jest dobre. Może warto skorzystać z doświadczeń ludów pierwotnych? Dla Lapończyków szpik z kości jest tak wartościowy, że rezerwują go dla matek w ciąży i małych dzieci. W rozwoju małego dziecka najważniejszy jest mózg. Resztę można od biedy później podgonić. Mózgu się nie da. Jeżeli nie dostarczysz odpowiednich substacji (w wystarczającej ilości) do budowy mózgu, to nie będzie miał z czego się budować. A nawet jeśli będę to wiedzieć, to nie jest to dla mnie kwestia tak zasadnicza jak
np. narkotyki. Oczywiście mam nadzieję wychować Syna tak, żeby mądrze wybierał, ale to i tak On będzie kierował swoim życiem. Myślisz, że mądrość zależy tylko od wychowania? [niestety] nie jestem z tych, którzy wiedzą lepiej;)
Twoim zadaniem jako matki jest właśnie dowiedzieć się jak odchowywać dziecko. Twoim obowiązkiem jest "wiedzieć lepiej". Pozdrawiam Leszek |
| Pszemol
|
Posted: 15 Lut 2008 20:14:50 IMHO najlepsze są informacje z pierwszej ręki.
Doświadczenia rodziców wege-dzieci. Robili jakies obiektywne eksperymenty naukowe czy moze kierowali sie "przeczuciami" i jak przystalo na rodzicow ich dzieci byly oczywiscie najlepsze? :-) |
| Chiron
|
Posted: 15 Lut 2008 23:00:49 IMHO najlepsze są informacje z pierwszej ręki.
Doświadczenia rodziców wege-dzieci. Robili jakies obiektywne eksperymenty naukowe czy moze kierowali sie "przeczuciami" i jak przystalo na rodzicow ich dzieci byly oczywiscie najlepsze? :-) Obiektywne eksperymenty naukowe doprowadziły nie raz do katastrof (np przepisywany kobietom w ciąży przebadany naukowo lek robił z ich dzieci kaleki). Rodzice zawsze wiedzą co jest najlepsze dla ich dzieci- i żaden mądrala NIE MA PRAWA im niczego nakazywać bo "wie lepiej". To rodzice decydują, co ich dzieci mają jeść, czego się uczyć. Tam, gdzie jakiś mądrala w to ingeruje- nastepuje konflikt, i (jeśli zatriumfuje państwo)- degenerują się społeczeństwa (bo degeneruje się rodzina) i mamy do czynienia z marksizmem kulturowym. Pamiętaj proszę, że od 80 tysięcy lat to rodzice wyłącznie decydowali o takich sprawach. Od kilku dziesięcioleci zaczyna być inaczej- a efekt opłakany tego jest widoczny gołym okiem... Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 16 Lut 2008 04:45:16 IMHO najlepsze są informacje z pierwszej ręki. Doświadczenia rodziców wege-dzieci. Robili jakies obiektywne eksperymenty naukowe czy moze kierowali sie "przeczuciami" i jak przystalo na rodzicow ich dzieci byly oczywiscie najlepsze? :-) Obiektywne eksperymenty naukowe doprowadziły nie raz do katastrof (np przepisywany kobietom w ciąży przebadany naukowo lek robił z ich dzieci kaleki). Z tego oczywiscie ze zdarzaly sie bledy w nauce plynie dla Ciebie wniosek ze cala naukowa metode mozemy przekreslic. Bo oczywiscie w przeczuciowych zgadywankach pomylek nie ma :-) Rodzice zawsze wiedzą co jest najlepsze dla ich dzieci- i żaden mądrala NIE MA PRAWA im niczego nakazywać bo "wie lepiej".
Ale bzdura. Rodzice nie zawsze wiedza co jest najlepsze dla dzieci i bardzo czesto nieswiadomie robia im krzywde. Otworz oczy bo wiedze ze zyjesz w jakies totalnej nieswiadomosci... To rodzice decydują, co ich dzieci mają jeść, czego się uczyć.
Dokladnie tak. Wiec poglad ze "dziecko sobie samo wybierze diete" jest wlasnie przykladem BLEDU RODZICA. Przykladem na to, ze rodzic NIE WIE co jest dla dziecka najlepsze - zaprzeczenie Twojej tezy. Tam, gdzie jakiś mądrala w to ingeruje- nastepuje konflikt, i (jeśli zatriumfuje państwo)- degenerują się społeczeństwa (bo
degeneruje się rodzina) i mamy do czynienia z marksizmem kulturowym. Pamiętaj proszę, że od 80 tysięcy lat to rodzice wyłącznie decydowali o takich sprawach. Od kilku dziesięcioleci zaczyna być inaczej- a efekt opłakany tego jest widoczny gołym okiem... Chyba tylko Twoim okiem jest on widoczny... Ale juz wiemy ze Ty widzisz ... inaczej :-) |
| Chiron
|
Posted: 16 Lut 2008 09:41:29 Z tego oczywiscie ze zdarzaly sie bledy w nauce plynie
dla Ciebie wniosek ze cala naukowa metode mozemy przekreslic. Bo oczywiscie w przeczuciowych zgadywankach pomylek nie ma :-) Rodzice zawsze wiedzą co jest najlepsze dla ich dzieci- i żaden mądrala
NIE MA PRAWA im niczego nakazywać bo "wie lepiej". Ale bzdura. Rodzice nie zawsze wiedza co jest najlepsze dla dzieci i bardzo czesto nieswiadomie robia im krzywde. Otworz oczy bo wiedze ze zyjesz w jakies totalnej nieswiadomosci... nie- ale nie można niczego rodzicom nakazywać. Można coś propagować jako coś, na co wskazują naukowe badania. Uwaga! Nalezy podkreślać, że są to wyłącznie przypuszczenia- a nie prawdy ostateczne! Jednakże w większości ten cały pseudonakuwoy bełkot jest przekazywany przez władze w formie nakazowej (lub niemal nakazowej) a rodzice mają to po prostu przyjąć do wykonania- często pod groźbą kar! Już podawałem Ci wiele przykładów- mogę tylko powtórzyć. Czasem bez słowa wycofywano się z takiego czy innego nakazu- ale szkody już wyrządzono...To jest właśnie marksizm kulturowy. Człowiek ma 80 tysięcy lat tradycji- i na tym się można oprzeć. To pewnik- bo byśmy nie przetrwali. To, co paru ludków wymyśli w laboratoriach- często za kasę koncernów- niech sobie wdrażają we właśnych rodzinach. Ok- pokażesz zapewne rodziców, którzy działają na szkodę swoich dzieci. Popełniają błędy. Jednakże- to jest naturalne i nieuniknione. Nie można tego nawet w przybliżeniu porównać do całego aparatu okrucieństw, jakim dysponują współczesne państwa. A już ich zasięg jest wręcz porażający. To rodzice decydują, co ich dzieci mają jeść, czego się uczyć.
Dokladnie tak. Wiec poglad ze "dziecko sobie samo wybierze diete" jest wlasnie przykladem BLEDU RODZICA. Przykladem na to, ze rodzic NIE WIE co jest dla dziecka najlepsze - zaprzeczenie Twojej tezy. Pozorna sprzeczność. Opowiem Ci coś: moi znajomi wraz ze swoją dwulatką przyjechali na wczasy. Stojąc na drewnianym podeście z grupą znajomych- nie zajmowali się dzieckiem (przynajmniej nie tak, jakby tego chciało). Dziecko- aby odzyskać uwagę rodziców- zaczęło wychylać się przez drewnianą balustradę, a rodzice uśmiechnięci...kontynuowali rozmowę z nami prosząc, aby nie reagować. Dziecko po kilku próbach zwrócenia na siebie uwagi w ten sposób podeszło do mamy i zaproponowało zabawę. Dla mnie stało się oczywiste (co znajomi tłumaczyli pozostałym), że dziecko starając się tak zwrócić na siebie uwagę- gdyby ją dostało ( nawet w postaci klapsa)- postępowało by tak coraz częściej- przechodząc z takim utrwalonym schematem w dorosłe życie. Ponieważ, jak założyli- ich dziecko nie chce popełnić samobójstwa, to napewno zdaje sobie sprawę, czym mógłby się skończyć upadek z kilku metrów (nazwij to instynktem samozachowawczym), a sposób wymuszenia uwagi- taki patologiczny- nabyło pod opieką babci. Po prostu- dając mu wolny, naprawdę wolny wybór- pokazali dziecku, jakie są jego prawdziwe potrzeby i jak je może realizować. To jednak dziecko wybrało, prawda? Podobnie z dietą wege- dając dziecku wybór można po prostu obserwować jego reakcję. Czy aż tak bardzo nie dowierzasz sobie, Pszemolu? Chiron |
| .ana
|
Posted: 16 Lut 2008 20:31:49 Chiron napisal Rodzice zawsze wiedzą co jest najlepsze dla ich dzieci- i żaden mądrala NIE MA PRAWA im niczego nakazywać bo "wie lepiej". To rodzice
decydują, co ich dzieci mają jeść, czego się uczyć. W niektorych krajach to nawet decyduja, czy niektore z ich dzieci maja żyć. Tam, gdzie jakiś mądrala
w to ingeruje- nastepuje konflikt, i (jeśli zatriumfuje państwo)- degenerują się społeczeństwa (bo degeneruje się rodzina) i mamy do czynienia z marksizmem kulturowym. W niektorych krajach panstwo nie ingerowalo w zbrodnicze decyzje rodzicow. Moze teraz coś sie zmienilo? .ana -- Nie widać lasu spoza drzew. |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.819 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |