kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / co w mięsie?
<< . 1 . 2 .
Autor Wiadomość
Pszemol

Posted: 16 Lut 2008 21:53:34





Z tego oczywiscie ze zdarzaly sie bledy w nauce plynie
dla Ciebie wniosek ze cala naukowa metode mozemy przekreslic.
Bo oczywiscie w przeczuciowych zgadywankach pomylek nie ma :-)


Rodzice zawsze wiedzą co jest najlepsze dla ich dzieci- i żaden mądrala NIE MA PRAWA im niczego nakazywać bo "wie lepiej".

Ale bzdura. Rodzice nie zawsze wiedza co jest najlepsze dla dzieci
i bardzo czesto nieswiadomie robia im krzywde. Otworz oczy bo
wiedze ze zyjesz w jakies totalnej nieswiadomosci...

nie- ale nie można niczego rodzicom nakazywać.

Nie o tym mowa. Mowa o tym czy rodzic wie czy nie wie co jest lepsze.
Ja twierdze ze w wielu przypadkach NIE WIE co lepsze dla jego dziecka
i przykladem jest tutaj chmurka ktora wyraznie i jasno przyznala,
ze nie wie co jest lepsze. Ty jednak idziesz w zaparte i twierdzisz
ze rodzice ZAWSZE wiedza lepiej. Skad bierzesz takie wyssane z palca
mocne kwantyfikatory "zawsze" "wszystko"? Przeciez aby obalic Twoje
tezy wystarczy podac JEDEN pojedynczy przypadek i juz Twoje "zawsze"
jest warte zero.


Można coś propagować jako coś, na co wskazują naukowe badania.


Pokaz mi naukowe badania ktore wskazuja na to, ze choroba Downa
lub przypadkowa strzelanina na uczelni dotyka tylko ludzi
z "zaszlosciami karmicznymi" madralo :-)))

Uwaga! Nalezy podkreślać, że są to wyłącznie przypuszczenia- a nie prawdy ostateczne!


Niemozliwe - podkreslasz ze sobie bezpodstawnie cos wyssales z palca?
Cos, czego absolutnie i w zaden sposob nie mozna sprawdzic, wiec rownie
dobrze moze to byc tak/nie, prawda/nieprawda i wszystko po srodku?
Jaka wiec wartosc maja takie "przypuszczenia" i zgadywanki?


Jednakże w większości ten cały pseudonakuwoy bełkot jest przekazywany przez władze w formie nakazowej (lub niemal nakazowej) a
rodzice mają to po prostu przyjąć do wykonania- często pod groźbą kar! Już podawałem Ci wiele przykładów- mogę tylko powtórzyć.
Czasem bez słowa wycofywano się z takiego czy innego nakazu- ale szkody już wyrządzono...To jest właśnie marksizm kulturowy.
Człowiek ma 80 tysięcy lat tradycji- i na tym się można oprzeć. To pewnik- bo byśmy nie przetrwali. To, co paru ludków wymyśli w
laboratoriach- często za kasę koncernów- niech sobie wdrażają we właśnych rodzinach.


Widzisz - opacznie rozumujesz...
Celem tych zalecen (a czasem nakazow) nie jest minimalistyczne
"przetrwanie ludzkosci". Dzume i cholere tez ludzkosc "przetrwala".
A ze byly miliony ofiar to przeciez pestka, nie? Pewne nakazy,
jak np. obowiazkowe szczepienia, wprowadza sie "na sile" dlatego
ze nie dotycza one tylko i wylacznie konkretnego czlowieka ale
i jego sasiada w lawce czy autobusie i aby uniknac epidemii lub
kosztow jakie ponosiloby cale spoleczenstwo... Takie same podloze
maja inne, niemedyczne, nakazy takie jak zakladanie pasow w aucie
czy kaskow na motocyklu: aby nie trzeba bylo wydawac spolecznych
pieniedzy na niepotrzebne leczenie kogos po wypadku a zamiast
tego zmusza sie mandatami do malej niewygody zapiecia pasow...

Czlowiek jako istota spoleczna powinien nie tylko poslusznie godzic
sie na takie nakazy to jeszcze ROZUMIEC ich sens i podloze...
Niestety nie kazdy jest obdarzony wystarczajaco rozwinietym
intelektem i zamiast rozumiec pewne sprawy idzie na skroty tlumaczac
sobie niezrozumiale jakimis "karmicznymi zaszlosciami" czy innymi
bzdurami rodem z szamanskiego sredniowiecza...

Ok- pokażesz zapewne rodziców, którzy działają na szkodę swoich dzieci. Popełniają błędy. Jednakże- to jest naturalne i
nieuniknione.

Ale to jest WYSTARCZAJACA aby udowodnic ze piszesz BZDURY
twierdzac ze rodzic zawsze wie co jest lepsze dla jego dziecka.

Nie można tego nawet w przybliżeniu porównać do całego aparatu
okrucieństw, jakim dysponują współczesne państwa. A już ich
zasięg jest wręcz porażający.

Dla kogos kto nie rozumie sensu zycia w spoleczenistwie - byc moze.

To rodzice decydują, co ich dzieci mają jeść, czego się uczyć.

Dokladnie tak. Wiec poglad ze "dziecko sobie samo wybierze diete"
jest wlasnie przykladem BLEDU RODZICA. Przykladem na to, ze rodzic
NIE WIE co jest dla dziecka najlepsze - zaprzeczenie Twojej tezy.

Pozorna sprzeczność. Opowiem Ci coś: moi znajomi wraz ze swoją dwulatką przyjechali na wczasy. Stojąc na drewnianym podeście z
grupą znajomych- nie zajmowali się dzieckiem (przynajmniej nie tak, jakby tego chciało). Dziecko- aby odzyskać uwagę rodziców-
zaczęło wychylać się przez drewnianą balustradę, a rodzice uśmiechnięci...kontynuowali rozmowę z nami prosząc, aby nie reagować.
Dziecko po kilku próbach zwrócenia na siebie uwagi w ten sposób podeszło do mamy i zaproponowało zabawę. Dla mnie stało się
oczywiste (co znajomi tłumaczyli pozostałym), że dziecko starając się tak zwrócić na siebie uwagę- gdyby ją dostało ( nawet w
postaci klapsa)- postępowało by tak coraz częściej- przechodząc z takim utrwalonym schematem w dorosłe życie. Ponieważ, jak
założyli- ich dziecko nie chce popełnić samobójstwa, to napewno zdaje sobie sprawę, czym mógłby się skończyć upadek z kilku metrów
(nazwij to instynktem samozachowawczym), a sposób wymuszenia uwagi- taki patologiczny- nabyło pod opieką babci. Po prostu- dając
mu wolny, naprawdę wolny wybór- pokazali dziecku, jakie są jego prawdziwe potrzeby i jak je może realizować. To jednak dziecko
wybrało, prawda? Podobnie z dietą wege- dając dziecku wybór można po prostu obserwować jego reakcję.

Jaki ten przyklad ma zwiazek z omawianym tematem?
Przeciez upadek z wysokosci jest jasny i klarowny w skutkach
i lek przed duza wysokoscia siedzi w naszych instynktach.
Co to ma wspolnego z racjonalnym i wywazonym wyborem jakiejs diety?

Czy aż tak bardzo nie dowierzasz sobie, Pszemolu?

A o co chodzi w tym zdaniu i gdzie zwiazek z reszta tematu???
Z czego wnioskujesz ze niedowierzam sobie??? Co Ty pleciesz?





misiu

Posted: 17 Lut 2008 09:10:53




Widzisz - opacznie rozumujesz...
Celem tych zalecen (a czasem nakazow) nie jest minimalistyczne
"przetrwanie ludzkosci". Dzume i cholere tez ludzkosc "przetrwala".
A ze byly miliony ofiar to przeciez pestka, nie? Pewne nakazy,
jak np. obowiazkowe szczepienia, wprowadza sie "na sile" dlatego
ze nie dotycza one tylko i wylacznie konkretnego czlowieka ale
i jego sasiada w lawce czy autobusie i aby uniknac epidemii lub
kosztow jakie ponosiloby cale spoleczenstwo... Takie same podloze
maja inne, niemedyczne, nakazy takie jak zakladanie pasow w aucie
czy kaskow na motocyklu: aby nie trzeba bylo wydawac spolecznych
pieniedzy na niepotrzebne leczenie kogos po wypadku a zamiast
tego zmusza sie mandatami do malej niewygody zapiecia pasow...

Czlowiek jako istota spoleczna powinien nie tylko poslusznie godzic
sie na takie nakazy to jeszcze ROZUMIEC ich sens i podloze...
Niestety nie kazdy jest obdarzony wystarczajaco rozwinietym
intelektem i zamiast rozumiec pewne sprawy idzie na skroty tlumaczac
sobie niezrozumiale jakimis "karmicznymi zaszlosciami" czy innymi
bzdurami rodem z szamanskiego sredniowiecza...

Ja natomiast uważam, że rozumny człowiek nie powinien się na to godzić.
Zło nie tkwi w tym, że istnieją osoby, które przez swoje działanie lub
zaniechanie generują koszty leczenia za "społeczne pieniądze". Zło tkwi
w istnieniu tych "społecznych pieniędzy". Socjalistyczna opieka medyczna
ma tę nieusuwalną cechę, że żąda bezustannie coraz większych pieniędzy i
nie ma takich, których nie potrafiłaby roztrwonić. Prowadzi to w
nieuchronny sposób do odbierania ludziom wolności na kolejnych polach,
w celu ograniczenia rosnących kosztów.
Jeśli ludzie, wyposażeni w dusze niewolników, nie protestują dziś
przeciwko zapinaniu pasów, jutro będą musieli konsekwentnie zgodzić się
na to, żeby państwo dyktowało im, co mają jeść, w co się ubierać, ile
czasu wolno im oglądać telewizję, jaką pracę mogą wykonywać i jakie
sporty uprawiać. Temu faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowczo: NIE!
Wolność to także swoboda szkodzenia samemu sobie. Volenti non fit
iniuria. Jak nie chcą kosztów, niech zlikwidują finansowaną z podatków
kosztowną i marnotrawną "bezpłatną służbę zdrowia". Ot, co.
Nie palę papierosów i organicznie nie cierpię pochodzącego z nich dymu.
Jednak coraz bardziej nie podobają mi się zmierzające wyraźnie do
całkowitej prohibicji zakazy.

"Najpierw przyszli po komunistów, ale nie protestowałem, bo nie byłem
komunistą. Potem przyszli po Żydów, ale nie protestowałem, bo nie byłem
Żydem. Potem przyszli po związkowców, ale nie protestowałem, bo nie
byłem związkowcem. Potem przyszli po katolików, ale nie protestowałem,
bo byłem luteraninem. Kiedy przyszli po mnie, nie było już komu
protestować."
(M.Niemoeller)






Leszek Serdyński

Posted: 17 Lut 2008 10:05:17





Jeśli ludzie, wyposażeni w dusze niewolników, nie protestują dziś
przeciwko zapinaniu pasów, jutro będą musieli konsekwentnie zgodzić się
na to, żeby państwo dyktowało im, co mają jeść, w co się ubierać, ile
czasu wolno im oglądać telewizję, jaką pracę mogą wykonywać i jakie
sporty uprawiać. Temu faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowczo: NIE!

Gdzieniegdzie już się mówi:

http://wiadomosci.onet.pl/1691794,69,nagie_ulice_lekarstwem_na_wypadki,item.html

Po usunięciu sygnalizacji i znaków drogowych, liczba wypadków na największym
skrzyżowaniu w miasteczku spadła z blisko 40 rocznie do dwóch.

Stanowczo zmalała też liczba wypadków na zatłoczonej ulicy Kensigton High w
Londynie. Po usunięciu świateł, liczba wypadków z udziałem pieszych,
zmniejszyła się trzykrotnie.

Pozdrawiam
Leszek






chmurka

Posted: 17 Lut 2008 12:16:04



Leszek Serdyński:

W sprawie jedzenia/niejedzenia mięsa nie mam pewności co jest dobre.

Może warto skorzystać z doświadczeń ludów pierwotnych?
Dla Lapończyków szpik z kości jest tak wartościowy, że rezerwują go dla
matek w ciąży i małych dzieci.

Nie wszystkie ludy pierwotne jadają szpik z kości.
Wegetarianizm nie jest współczesnym wymysłem, wielu ludzi na świecie nie je
mięsa i ich dzieci chyba też?

W rozwoju małego dziecka najważniejszy jest mózg. Resztę można od biedy
później podgonić. Mózgu się nie da. Jeżeli nie dostarczysz odpowiednich
substacji (w wystarczającej ilości) do budowy mózgu, to nie będzie miał z
czego się budować.

Racja, że mózg jest najważniejszy. Nie uważam natomiast, żeby dieta
bezmięsna wpływała na słabszy jego rozwój.
Jedyny argument zdrowotny na rzecz jedzenia mięsa jaki znalazłam, to
obecność w mięsie dwóch aminokwasów odpowiedzialnych za prawidłowe
tworzenie kolagenu (wiem to od lekarza).

A nawet
jeśli będę to wiedzieć, to nie jest to dla mnie kwestia tak zasadnicza
jak np. narkotyki. Oczywiście mam nadzieję wychować Syna tak, żeby mądrze
wybierał, ale to i tak On będzie kierował swoim życiem.

Myślisz, że mądrość zależy tylko od wychowania?

Nie.

[niestety] nie jestem z tych, którzy wiedzą lepiej;)

Twoim zadaniem jako matki jest właśnie dowiedzieć się jak odchowywać
dziecko. Twoim obowiązkiem jest "wiedzieć lepiej".

Dowiaduję się:)

pozdrawiam
chmurka An.




Leszek Serdyński

Posted: 17 Lut 2008 15:09:16




Leszek Serdyński:

W sprawie jedzenia/niejedzenia mięsa nie mam pewności co jest dobre.

Może warto skorzystać z doświadczeń ludów pierwotnych?
Dla Lapończyków szpik z kości jest tak wartościowy, że rezerwują go dla
matek w ciąży i małych dzieci.

Nie wszystkie ludy pierwotne jadają szpik z kości.

Przez parę milionów lat praczłowiek był padlinożercą i odżywiał się głównie
tym co zostawiły duże drapieżniki. Praczłowiek potrafił użyć kamieni do
rozbicia kości szpikowych i czaszki. Istnieje pogląd, że zjadanie mózgów i
szpiku padłych zwierząt było głównym czynnikiem umożliwiającym rozwój mózgu.
Małpy żyjące w dżungli i odżywiajace się owockami i liśćmi nie powiększyły
mózgu przez miliony lat.

Wegetarianizm nie jest współczesnym wymysłem, wielu ludzi na świecie nie
je
mięsa i ich dzieci chyba też?

Wegetarianizm na szerszą skalę jest współczesnym pomysłem (w skali historii
człowieka), chyba z wieków średnich i dotyczy hinduistycznych religii.
Początki są wcześniejsze, ale też związane z religią. Wegetarianizmu nie
stosowało, ani nie stosuje żadne z dawnych, czy współczesnych znanych
plemion dzikich.

Jeżeli chcesz się wzorować na społecznościach wegetarianskich, to oczywiście
możesz. Tylko musisz brać pod uwagę konsekwencje. Największa społeczność
wegetariańska to Indie. Jest to kraj, gdzie moralność właściwie nie
istnieje. Normalne jest rodzenie dzieci aby je sprzedać w niewolę.
Degeneracja fizyczna ludzi w Indiach jest taka, że co drugą olimpiadę
zdobywają jeden medal, a stanowią 1/6 ludności świata. Cechą
charakterystyczną Indii jest smród, na który mają trociczki zapachowe. Te
trociczki to właściwie jedyny towar hinduski znany w świecie.


W rozwoju małego dziecka najważniejszy jest mózg. Resztę można od biedy
później podgonić. Mózgu się nie da. Jeżeli nie dostarczysz odpowiednich
substacji (w wystarczającej ilości) do budowy mózgu, to nie będzie miał z
czego się budować.

Racja, że mózg jest najważniejszy. Nie uważam natomiast, żeby dieta
bezmięsna wpływała na słabszy jego rozwój.

Masz wiedzę, żeby tak uważać?

Jedyny argument zdrowotny na rzecz jedzenia mięsa jaki znalazłam, to
obecność w mięsie dwóch aminokwasów odpowiedzialnych za prawidłowe
tworzenie kolagenu (wiem to od lekarza).

Lekarze też mogą mieć dość prymitywną wiedzę na ten temat. Co dobudowy
samego kolagenu, to ciągle dowiadujemy się czegoś nowego, np. bardzo ważna
jest miedź. Budowa mózgu jest miliony razy bardziej skomplikowana, niż
jakieś tam pojedyńcze białko - kolagen. Na temat procesów zachodzących w
organiźmie nauka wie bardzo niewiele. Gdyby wiedziała więcej, to nie istniał
by temat np. chorób nowotworowych. Oczywiście najwięcej wiedzą wegetarianie.
Są pewni, że to, czy tamto jest niepotrzebne, coś jest trujące, a soczki są
życiodajne i zastąpią wszystko.

Pozdrawiam
Leszek






Pszemol

Posted: 17 Lut 2008 18:13:38



Jeśli ludzie, wyposażeni w dusze niewolników, nie protestują dziś
przeciwko zapinaniu pasów, jutro będą musieli konsekwentnie zgodzić się
na to, żeby państwo dyktowało im, co mają jeść, w co się ubierać, ile
czasu wolno im oglądać telewizję, jaką pracę mogą wykonywać i jakie
sporty uprawiać. Temu faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowczo: NIE!

Gdzieniegdzie już się mówi:

http://wiadomosci.onet.pl/1691794,69,nagie_ulice_lekarstwem_na_wypadki,item.html

Po usunięciu sygnalizacji i znaków drogowych, liczba wypadków na największym skrzyżowaniu w miasteczku spadła z blisko 40 rocznie
do dwóch.

Stanowczo zmalała też liczba wypadków na zatłoczonej ulicy Kensigton High w Londynie. Po usunięciu świateł, liczba wypadków z
udziałem pieszych, zmniejszyła się trzykrotnie.

Zapewne chcialbys aby polskie drogi wygladaly tak:
http://video.google.com/videoplay?docid=-2063667852598904740





Pszemol

Posted: 17 Lut 2008 18:06:53



Ja natomiast uważam, że rozumny człowiek nie powinien się na to godzić.

Jako rozumny czlowiek powinienes widziec siec powiazan ktorymi
polaczone sa praktycznie wszystkie takie decyzje spoleczenstw
na temat zakazow i nakazow...

Zło nie tkwi w tym, że istnieją osoby, które przez swoje działanie lub
zaniechanie generują koszty leczenia za "społeczne pieniądze". Zło tkwi
w istnieniu tych "społecznych pieniędzy". Socjalistyczna opieka medyczna
ma tę nieusuwalną cechę, że żąda bezustannie coraz większych pieniędzy i
nie ma takich, których nie potrafiłaby roztrwonić. Prowadzi to w
nieuchronny sposób do odbierania ludziom wolności na kolejnych polach,
w celu ograniczenia rosnących kosztów.

Po prostu nie rozumiesz idei wspolnej kasy z ktorej mozna dokonac
wiecej niz z pojedynczych wkladow do tej kasy. Porownaj sobie
ubezpieczenia samochodowe - z wkladu osobistego rzedu kilkuset
zlotych mozesz odzyskac strate rzedu 30-50 tysiecy zlotych gdy
Ci ktos ukradnie samochod. Spoleczenstwa w naturalny sposob
organizuja sie w takie systemy wzajemnej pomocy aby jednostce
zylo sie latwiej. Jesli polaczone jest to z utrata jakiejs tam
czesci iluzorycznej wolnosci OK - czasem warto to jednak zrobic.

Jeśli ludzie, wyposażeni w dusze niewolników, nie protestują dziś
przeciwko zapinaniu pasów, jutro będą musieli konsekwentnie zgodzić się
na to, żeby państwo dyktowało im, co mają jeść, w co się ubierać, ile
czasu wolno im oglądać telewizję, jaką pracę mogą wykonywać i jakie
sporty uprawiać. Temu faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowczo: NIE!

Przestan tutaj uzywac takich propagandowych przemowien o duszy
niewolnikow czy faszyzmie bo to jest smieszna gadka...

Wolność to także swoboda szkodzenia samemu sobie. Volenti non fit iniuria. Jak nie chcą kosztów, niech zlikwidują finansowaną z
podatków
kosztowną i marnotrawną "bezpłatną służbę zdrowia". Ot, co.

Masz jednak pecha ze zyjesz w spoleczenstwie w ktorym wiekszosc
chce czegos innego niz Ty. Zaloz sobie odrebne panstwo ze swoim
egoistycznym system aspolecznym w ktorym kazda jednostka jest
sama i dla siebie i przeprowadz sie tam wraz z tymi ktorzy chca
zyc tak jak ty.

Nie palę papierosów i organicznie nie cierpię pochodzącego z nich dymu.
Jednak coraz bardziej nie podobają mi się zmierzające wyraźnie do całkowitej prohibicji zakazy.

Podlozem tej fali zakazow jest fakt, ze dum szkodzi nie tylko palaczowi.
A jako taki nie moze byc tolerowany. I nie szafuj tu prohibicja bo
nikt tego nie robi i nikt sie w tym kierunku nie posuwa wbrew temu
co usilujesz sugerowac. Idea jest prosta: dym szkodzi przechodniom,
pasazerom czekajacym na przystanku z palaczem, szkodzi kelnerkom w barze,
szkodzi niepalacym pracownikom biura - a wiec w miejscach publicznych
nie wolno Ci palic, dokladnie tak samo jak w miejscach publicznych
nie mozna bawic sie petardami czy silnymi kwasami. Natomiast co sobie
robisz u siebie w domu - Twoja sprawa. Tam sobie mozesz palic ile chcesz.

Twoj problem polega na tym, ze cieszysz sie komfortem zycia jaki
wyplywa z faktu ze zanurzony jestes w zorganizowanym uregulowanym
prawnie spoleczenstwie i nie zdajesz sobie sprawy co faktycznie
staloby sie z Twoja "wolnoscia" gdyby tych nakazow, zakazow
i regulacji nie bylo... Brak Ci po prostu wyobrazni.





slawek

Posted: 21 Lut 2008 08:25:39




Po prostu nie rozumiesz idei wspolnej kasy z ktorej mozna dokonac
wiecej niz z pojedynczych wkladow do tej kasy. Porownaj sobie
ubezpieczenia samochodowe - z wkladu osobistego rzedu kilkuset
zlotych mozesz odzyskac strate rzedu 30-50 tysiecy zlotych gdy
Ci ktos ukradnie samochod. Spoleczenstwa w naturalny sposob
organizuja sie w takie systemy wzajemnej pomocy aby jednostce
zylo sie latwiej. Jesli polaczone jest to z utrata jakiejs tam
czesci iluzorycznej wolnosci OK - czasem warto to jednak zrobic.

Pszemol ty raczej nie rozumiesz jaka jest róznica pomiędzy ubezpieczeniem
samochodu a siebie, ubezpiezcycieli samochodowych kest wielu i nie są
"państwowi"





misiu

Posted: 21 Lut 2008 09:15:52



Jako rozumny czlowiek powinienes widziec siec powiazan ktorymi
polaczone sa praktycznie wszystkie takie decyzje spoleczenstw
na temat zakazow i nakazow...

Znaczenie i korzyści z istnienia _jakichś_ zakazów i nakazów nie
implikują słuszności _każdego_ zakazu czy nakazu, wprowadzanego pod
pozorem wspólnego dobra.

Po prostu nie rozumiesz idei wspolnej kasy z ktorej mozna dokonac
wiecej niz z pojedynczych wkladow do tej kasy. Porownaj sobie
ubezpieczenia samochodowe - z wkladu osobistego rzedu kilkuset
zlotych mozesz odzyskac strate rzedu 30-50 tysiecy zlotych gdy
Ci ktos ukradnie samochod. Spoleczenstwa w naturalny sposob
organizuja sie w takie systemy wzajemnej pomocy aby jednostce
zylo sie latwiej. Jesli polaczone jest to z utrata jakiejs tam
czesci iluzorycznej wolnosci OK - czasem warto to jednak zrobic.

Ideę wspólnej kasy rozumiem. Nie akceptuję przymusu, który prowadzi do
nieodpowiedzianości i marnotrawstwa.

Jeśli ludzie, wyposażeni w dusze niewolników, nie protestują dziś
przeciwko zapinaniu pasów, jutro będą musieli konsekwentnie zgodzić
się

na to, żeby państwo dyktowało im, co mają jeść, w co się ubierać,
ile

czasu wolno im oglądać telewizję, jaką pracę mogą wykonywać i jakie
sporty uprawiać. Temu faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowczo: NIE!

Przestan tutaj uzywac takich propagandowych przemowien o duszy
niewolnikow czy faszyzmie bo to jest smieszna gadka...

To się śmiej, skoro śmieszna. Moim zdaniem nie ma z czego się śmiać, bo
ograniczanie wolności wciąż małymi krokami postępuje. Kiedy się
ockniesz?
Kiedy zakażą Ci jedzenia mięsa (bo rzekomo szkodliwe dla zdrowia i
przyczyniające się do globalnego ocieplenia)? Kiedy zakażą używania
telewizorów większych niż 14" (całkowitego
zakazu oczywiście nie wprowadzą, bo przecież nie pozbawią się tak
wygodnego narzędzia
indoktrynacji) albo prywatnych samochodów? No, kiedy?

Masz jednak pecha ze zyjesz w spoleczenstwie w ktorym wiekszosc
chce czegos innego niz Ty.

Jesteś pewny, że większość chce czego innego? Pytałeś? Jeśli nawet
zmanipulowana
przez czerwone media większość chce czego innego, to niech robi, co
chce,
ale mnie niech pozwoli robić to, co ja chcę. Jak będę się chciał
ubezpieczyć,
to znajdę sobie prywatnego ubezpieczyciela. Jeśli mogę się ubezpieczyć,
ale
nie muszę, ubezpieczyciel będzie się bardziej starał. Gdzie poziom
edukacji jest
wyższy - w szkołach państwowych czy prywatnych? Lepiej Cię leczą w
szpitalu państwowym czy prywatnym?

Zaloz sobie odrebne panstwo ze swoim egoistycznym system aspolecznym
w ktorym kazda jednostka jest sama i dla siebie i przeprowadz sie tam
wraz z tymi ktorzy chca zyc tak jak ty.

Przepraszam bardzo, dlaczego niby miałbym się gdzieś przeprowadzać,
skoro
nikomu swoim istnieniem nie szkodzę?

Nie palę papierosów i organicznie e nie cierpię pochodzącego z nich
dymu.

Jednak coraz bardziej nie podobają mi się zmierzające wyraźnie do
całkowitej prohibicji zakazy.


Podlozem tej fali zakazow jest fakt, ze dum szkodzi nie tylko
palaczowi.

A jako taki nie moze byc tolerowany. I nie szafuj tu prohibicja bo
nikt tego nie robi i nikt sie w tym kierunku nie posuwa wbrew temu
co usilujesz sugerowac. Idea jest prosta: dym szkodzi przechodniom,
pasazerom czekajacym na przystanku z palaczem, szkodzi kelnerkom w
barze,

szkodzi niepalacym pracownikom biura - a wiec w miejscach publicznych
nie wolno Ci palic, dokladnie tak samo jak w miejscach publicznych
nie mozna bawic sie petardami czy silnymi kwasami.

W miejscach publicznych, zwłaszcza tam, gdzie musisz czasem przebywać -
zgoda. Czy jednak _prywatna_ knajpa jest miejscem publicznym? Nie jest.
W związku z tym wara
państwu od zakazywania tam palenia. To nadużycie władzy. Jeśli nie lubię
dymu,
poszukam sobie innego lokalu, a i kelnerki nikt pod pistoletem nie
przymusza do
pracy akurat tam, gdzie dym.

Twoj problem polega na tym, ze cieszysz sie komfortem zycia jaki
wyplywa z faktu ze zanurzony jestes w zorganizowanym uregulowanym
prawnie spoleczenstwie i nie zdajesz sobie sprawy co faktycznie
staloby sie z Twoja "wolnoscia" gdyby tych nakazow, zakazow
i regulacji nie bylo... Brak Ci po prostu wyobrazni.

Nie. To Ty nie zdajesz sobie sprawy, co się jeszcze może stać z tą
częścią
Twojej wolności, którą się jeszcze cieszysz i do której jesteś
przyzwyczajony.





Pszemol

Posted: 21 Lut 2008 13:47:22



Jako rozumny czlowiek powinienes widziec siec powiazan ktorymi
polaczone sa praktycznie wszystkie takie decyzje spoleczenstw
na temat zakazow i nakazow...

Znaczenie i korzyści z istnienia _jakichś_ zakazów i nakazów nie
implikują słuszności _każdego_ zakazu czy nakazu, wprowadzanego pod
pozorem wspólnego dobra.

Tego nie napisalem ze implukuja slusznosc wszystkich.
Kazdy nakaz/zakaz powinien byc analizowany pod katem
zyskow indywidualnie.

Po prostu nie rozumiesz idei wspolnej kasy z ktorej mozna dokonac
wiecej niz z pojedynczych wkladow do tej kasy. Porownaj sobie
ubezpieczenia samochodowe - z wkladu osobistego rzedu kilkuset
zlotych mozesz odzyskac strate rzedu 30-50 tysiecy zlotych gdy
Ci ktos ukradnie samochod. Spoleczenstwa w naturalny sposob
organizuja sie w takie systemy wzajemnej pomocy aby jednostce
zylo sie latwiej. Jesli polaczone jest to z utrata jakiejs tam
czesci iluzorycznej wolnosci OK - czasem warto to jednak zrobic.

Ideę wspólnej kasy rozumiem. Nie akceptuję przymusu, który
prowadzi do nieodpowiedzianości i marnotrawstwa.

Ktory przymus do tego prowadzi? O czym konkretnie piszesz?

Przestan tutaj uzywac takich propagandowych przemowien o duszy
niewolnikow czy faszyzmie bo to jest smieszna gadka...

To się śmiej, skoro śmieszna. Moim zdaniem nie ma z czego się śmiać, bo
ograniczanie wolności wciąż małymi krokami postępuje. Kiedy się
ockniesz?
Kiedy zakażą Ci jedzenia mięsa (bo rzekomo szkodliwe dla zdrowia i
przyczyniające się do globalnego ocieplenia)? Kiedy zakażą używania
telewizorów większych niż 14" (całkowitego
zakazu oczywiście nie wprowadzą, bo przecież nie pozbawią się tak
wygodnego narzędzia
indoktrynacji) albo prywatnych samochodów? No, kiedy?

Misiu - masz urojenia.

Masz jednak pecha ze zyjesz w spoleczenstwie w ktorym wiekszosc
chce czegos innego niz Ty.

Jesteś pewny, że większość chce czego innego? Pytałeś?

Ustawodawcy to reprezentanci wyborcow.
Jesli uwazasz ze wiekszosc za Toba stoi to pisz do poslow petycje.

Jeśli nawet zmanipulowana
przez czerwone media większość chce czego innego, to niech robi, co
chce,
ale mnie niech pozwoli robić to, co ja chcę.

Ale to niestety tak nie dziala.
Zyjesz w spoleczenstwie i musisz byc jego czescia albo wynocha.

Jak będę się chciał ubezpieczyć,
to znajdę sobie prywatnego ubezpieczyciela. Jeśli mogę się ubezpieczyć,
ale
nie muszę, ubezpieczyciel będzie się bardziej starał. Gdzie poziom
edukacji jest
wyższy - w szkołach państwowych czy prywatnych? Lepiej Cię leczą w
szpitalu państwowym czy prywatnym?

Nie ma tu niestety reguly.
Widzialem bardzo kiepskie szkoly prywatne skoncentrowane
wylacznie na wydawaniu papierkow/dyplomow.
Prywatni znachorzy tez nie lecza ludzi a mimo to maja klientow.

Zaloz sobie odrebne panstwo ze swoim egoistycznym system aspolecznym
w ktorym kazda jednostka jest sama i dla siebie i przeprowadz sie tam
wraz z tymi ktorzy chca zyc tak jak ty.

Przepraszam bardzo, dlaczego niby miałbym się gdzieś przeprowadzać,
skoro nikomu swoim istnieniem nie szkodzę?

Bo zyjesz w spoleczenstwie i czerpiesz z tego korzysci nie chcesz
ponosic kosztow i nie dajac wkladu do wspolnego dobra.
To tak jakbys chcial nalezec do jakiegos klubu, jezdzic na klubowe
imprezy ale nie chcesz placic skladek czlonkowskich. Sorry.

W miejscach publicznych, zwłaszcza tam, gdzie musisz czasem przebywać -
zgoda. Czy jednak _prywatna_ knajpa jest miejscem publicznym? Nie jest.

Alez oczywiscie ze jest. Jesli publicznosc tam wchodzi to jest
miejscem publicznym. Nie mowimy tutaj o prywatnym klubie wedkarzy
do ktorego ma wstep tylko klubowicz. Do knajpy ma dostep publicznosc.

Twoj problem polega na tym, ze cieszysz sie komfortem zycia jaki
wyplywa z faktu ze zanurzony jestes w zorganizowanym uregulowanym
prawnie spoleczenstwie i nie zdajesz sobie sprawy co faktycznie
staloby sie z Twoja "wolnoscia" gdyby tych nakazow, zakazow
i regulacji nie bylo... Brak Ci po prostu wyobrazni.

Nie. To Ty nie zdajesz sobie sprawy, co się jeszcze może stać z tą
częścią
Twojej wolności, którą się jeszcze cieszysz i do której jesteś
przyzwyczajony.

Nie strasz bo ja nie czuje sie niewolnikiem tylko czastka
zorganizowanego spoleczenstwa a widze w Twoich pogladach paranoje.





Pszemol

Posted: 21 Lut 2008 13:39:33



Po prostu nie rozumiesz idei wspolnej kasy z ktorej mozna dokonac
wiecej niz z pojedynczych wkladow do tej kasy. Porownaj sobie
ubezpieczenia samochodowe - z wkladu osobistego rzedu kilkuset
zlotych mozesz odzyskac strate rzedu 30-50 tysiecy zlotych gdy
Ci ktos ukradnie samochod. Spoleczenstwa w naturalny sposob
organizuja sie w takie systemy wzajemnej pomocy aby jednostce
zylo sie latwiej. Jesli polaczone jest to z utrata jakiejs tam
czesci iluzorycznej wolnosci OK - czasem warto to jednak zrobic.

Pszemol ty raczej nie rozumiesz jaka jest róznica pomiędzy ubezpieczeniem
samochodu a siebie, ubezpiezcycieli samochodowych kest wielu i nie są
"państwowi"

Kto mowil o panstwie? Ja mowilem o SPOLECZENSTWIE.
Gdyby jednak nie bylo obowiazku jezdzenia w kasku czy w pasach
to ubezpieczenia bylyby drozsze. Podobnie jak gdyby nie bylo
w samochodzie zamkow i immobilizerow. Wzajemne polaczenia w siec
konsekwencji - naprawde tego nie widzisz?

A zauwazyles wzrost ceny rynkowej kukurydzy odkad uzywa sie
jej do produkcji alkoholu jako paliwa samochodowego czy tez
nie widzisz zwiazku? Otworz oczy, Slawku.





misiu

Posted: 21 Lut 2008 21:56:00




Tego nie napisalem ze implukuja slusznosc wszystkich.
Kazdy nakaz/zakaz powinien byc analizowany pod katem
zyskow indywidualnie.

I pewnie jest analizowany. I pewnie nawet pod kątem zysków.
Pytanie - czyich zysków, bo na pewno nie moich.

Ktory przymus do tego prowadzi? O czym konkretnie piszesz?

Piszę konkretnie o przymusie ubezpieczeń, który generuje koszmarne
marnotrawstwo i nieodpowiedzialność. W efekcie _musisz_ płacić coraz
więcej otrzymując w zamian coraz mniej.

Misiu - masz urojenia.

Nie, Pszemol, to Ty masz piękne sny.
"W związku z rosnącą popularnością telewizorów ciekłokrystalicznych i
plazmowych w Australii, wzrosło drastycznie zużycie energii. Dlatego
właśnie rząd chce wprowadzić nowe przepisy, które praktycznie spowodują,
że ze sklepów zniknie tego typu towar."
http://www.erecykling.pl/content/view/371/96/

"Britain may need to go back to Second World War-style rationing if
climate change runs out of control, environment minister Ben Bradshaw
has warned.[...]
The www.direct.gov.uk/greenerfood website makes clear that eating beef,
lamb, chicken and dairy products contributes to global warming because
of the energy and land needed to rear animals. Sheep and cows also emit
harmful methane gas."

Urojenia?

Ustawodawcy to reprezentanci wyborcow.
Jesli uwazasz ze wiekszosc za Toba stoi to pisz do poslow petycje.

"Gdyby wybory mogły coś zmienić, już dawno byłyby zakazane"
W Polsce wiele różnych badań wskazuje na to, że przytłaczająca większość
społeczeństwa opowiada się za przywróceniem kary śmierci. Demokracja
to fikcja, służąca wmawianiu ludziom, że mają na coś wpływ.

Ale to niestety tak nie dziala.
Zyjesz w spoleczenstwie i musisz byc jego czescia albo wynocha.

Owszem, to tak nie działa, choć powinno. Przez całe wieki działało.
Potęga Stanów Zjednoczonych została zbudowana właśnie na takiej
wolności, o jakiej ja piszę. Niestety, czerwone pleni się dziś jak perz,
przez co wolności coraz mniej.

Nie ma tu niestety reguly.
Widzialem bardzo kiepskie szkoly prywatne skoncentrowane
wylacznie na wydawaniu papierkow/dyplomow.

Istnienie takich szkół to wynik socjalistycznego, biurokratycznego kultu
papierka. W normalnej gospodarce nie miałyby racji bytu, bo pracodawca
nie potrzebuje papierka tylko człowieka posiadającego odpowiednie
umiejętności i kwalifikacje.

Prywatni znachorzy tez nie lecza ludzi a mimo to maja klientow.

Pszemol, nie nudź mi o znachorach. Wystarczy przejść się do prywatnej
kliniki i porównać poziom opieki z państwowym szpitalem, żeby wyzbyć
się złudzeń.

Bo zyjesz w spoleczenstwie i czerpiesz z tego korzysci nie chcesz
ponosic kosztow i nie dajac wkladu do wspolnego dobra.
To tak jakbys chcial nalezec do jakiegos klubu, jezdzic na klubowe
imprezy ale nie chcesz placic skladek czlonkowskich. Sorry.

Przestań pieprzyć. Powtarzam - całe wieki ludzie tworzyli społeczeństwo
bez czerwonej zarazy i jakoś ludzkość nie wyginęła. NIE CHCĘ tych
korzyści, bo kosztują mnie dwa razy więcej niżby kosztowały, gdybym
musiał za nie zapłacić bezpośrednio. Mam d... ten socjalistyczny
klub. Pojmujesz?

W miejscach publicznych, zwłaszcza tam, gdzie musisz czasem przebywać -
zgoda. Czy jednak _prywatna_ knajpa jest miejscem publicznym? Nie jest.

Alez oczywiscie ze jest. Jesli publicznosc tam wchodzi to jest
miejscem publicznym. Nie mowimy tutaj o prywatnym klubie wedkarzy
do ktorego ma wstep tylko klubowicz. Do knajpy ma dostep publicznosc.

Ależ oczywiście, że nie jest. Fakt, że ma tam wstęp publiczność, o
niczym nie stanowi. Lokal jest własnością prywatną i właściciel
powinien mieć pełne prawo ustalania tam takich porządków, jakie
mu pasują. Nie ma przymusu bywania w czyimś lokalu i to jest klucz
do sprawy. Można co najwyżej wymagać, aby na zewnątrz była dostępna
informacja, że "tu wolno palić". Albo "wstęp tylko dla białych
(czarnych/pederastów/kobiet - niepotrzebne skreślić)".

Nie strasz bo ja nie czuje sie niewolnikiem tylko czastka
zorganizowanego spoleczenstwa a widze w Twoich pogladach paranoje.

"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody"
"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę."
(I.Krasicki)

Nie czujesz się niewolnikiem, bo czerwona propaganda wmawia Ci na każdym
kroku, że "żyjesz w wolnym kraju". Kraj może i wolny - Ty nie.
Wolno Ci powiedzieć publicznie, że czarni są przeciętnie mniej
inteligentni niż biali?




Pszemol

Posted: 22 Lut 2008 14:49:48




Tego nie napisalem ze implukuja slusznosc wszystkich.
Kazdy nakaz/zakaz powinien byc analizowany pod katem
zyskow indywidualnie.

I pewnie jest analizowany. I pewnie nawet pod kątem zysków.
Pytanie - czyich zysków, bo na pewno nie moich.

Nie, nie Twoich. Zyskow spoleczenstwa.
To, ze jestes czescia spoleczenstwa nie oznacza ze kazda
korzysc z punktu widzenia spoleczenstwa jest rowniez korzyscia
Twoja - czasem mozesz byc w mniejszosci ktora traci...

Ktory przymus do tego prowadzi? O czym konkretnie piszesz?

Piszę konkretnie o przymusie ubezpieczeń, który generuje koszmarne
marnotrawstwo i nieodpowiedzialność. W efekcie _musisz_ płacić coraz
więcej otrzymując w zamian coraz mniej.

Do jakich ubezpieczen ktos Cie zmusza? Czy tych, ktore
wyplacaja odszkodowanie Tobie? Czy moze do tych, ktore
zabezpieczaja interesy osob, ktorym wyrzadzisz szkode?
Ubezpieczenie obowiazkowe od odpowiedzialnosci cywilnej
ma chronic interesy spoleczenstwa aby nie ponosilo kosztow
nieodpowiedzialnej jazdy kierowcow. Jesli Ty wjedziesz
komus w mercedesa a nie stac Cie aby tego merca naprawic
to wlasnie po to jest OC. Auto casco masz juz nieobowiazkowe.
Bo zabezpiecza on szkode Twoja - Tobie jest zostawiona decyzja.

Misiu - masz urojenia.

Nie, Pszemol, to Ty masz piękne sny.
"W związku z rosnącą popularnością telewizorów ciekłokrystalicznych i
plazmowych w Australii, wzrosło drastycznie zużycie energii. Dlatego
właśnie rząd chce wprowadzić nowe przepisy, które praktycznie spowodują,
że ze sklepów zniknie tego typu towar."
http://www.erecykling.pl/content/view/371/96/

To jakas bzdura jest bo telewizor LCD bierze zwykle mniej pradu
niz wielki kineskop... Sprawdziles zrodlo?

"Britain may need to go back to Second World War-style rationing if
climate change runs out of control, environment minister Ben Bradshaw
has warned.[...]
The www.direct.gov.uk/greenerfood website makes clear that eating beef,
lamb, chicken and dairy products contributes to global warming because
of the energy and land needed to rear animals. Sheep and cows also emit
harmful methane gas."

To sa znowu spekulacje zwiazane ze strachem o klimat.
I sa tam slowa "may", "if" itp a nie powazne zakazy.
W tym samym tonie byly utrzymane teksty na poczatku XX wieku
w ktorych pisano ze "jesli" rozwoj komunikacji w Londynie
bedzie sie posuwal w takim szybkim tepie to odchody konskie
produkowane przez dorozki beda sie piely na iles tam metrow
w gore...

Urojenia?

Urojenia i Strachy na lachy :-)

Ustawodawcy to reprezentanci wyborcow.
Jesli uwazasz ze wiekszosc za Toba stoi to pisz do poslow petycje.

"Gdyby wybory mogły coś zmienić, już dawno byłyby zakazane"
W Polsce wiele różnych badań wskazuje na to, że przytłaczająca większość
społeczeństwa opowiada się za przywróceniem kary śmierci. Demokracja
to fikcja, służąca wmawianiu ludziom, że mają na coś wpływ.

Akurat przyklad Polski w ktorej obywatel od kilku pokolen ma wprasowane
do mozgu ze rzad robi swoje a obywatel ma szukac sposobu na omijanie
prawa nie jest dobrym przykladem. Poszukaj bardziej ukorzenionych
demokracji gdzie jest lepsza reprezentacja populacji w rzadzie czy
w parlamencie.

Ale to niestety tak nie dziala.
Zyjesz w spoleczenstwie i musisz byc jego czescia albo wynocha.

Owszem, to tak nie działa, choć powinno. Przez całe wieki działało.
Potęga Stanów Zjednoczonych została zbudowana właśnie na takiej
wolności, o jakiej ja piszę. Niestety, czerwone pleni się dziś jak perz,
przez co wolności coraz mniej.

Nikt Cie w Polsce nie trzyma.

Nie ma tu niestety reguly.
Widzialem bardzo kiepskie szkoly prywatne skoncentrowane
wylacznie na wydawaniu papierkow/dyplomow.

Istnienie takich szkół to wynik socjalistycznego, biurokratycznego kultu
papierka. W normalnej gospodarce nie miałyby racji bytu, bo pracodawca
nie potrzebuje papierka tylko człowieka posiadającego odpowiednie
umiejętności i kwalifikacje.

Zwracam Ci tylko uwage na to, ze prywatne szkoly sa gorsze
wiele razy od panstwowych, wiec zlego przykladu uzyles.

Prywatni znachorzy tez nie lecza ludzi a mimo to maja klientow.

Pszemol, nie nudź mi o znachorach. Wystarczy przejść się do prywatnej
kliniki i porównać poziom opieki z państwowym szpitalem, żeby wyzbyć
się złudzeń.

Jakich zludzen? Porownaj sobie panstwowa sluzbe zdrowa w UK
i w Polsce a zrozumiesz ze roznica nie tkwi w panstwowosci.

Bo zyjesz w spoleczenstwie i czerpiesz z tego korzysci nie chcesz
ponosic kosztow i nie dajac wkladu do wspolnego dobra.
To tak jakbys chcial nalezec do jakiegos klubu, jezdzic na klubowe
imprezy ale nie chcesz placic skladek czlonkowskich. Sorry.

Przestań pieprzyć. Powtarzam - całe wieki ludzie tworzyli społeczeństwo
bez czerwonej zarazy i jakoś ludzkość nie wyginęła. NIE CHCĘ tych
korzyści, bo kosztują mnie dwa razy więcej niżby kosztowały, gdybym
musiał za nie zapłacić bezpośrednio. Mam d... ten socjalistyczny
klub. Pojmujesz?

Nie pojmuje, bo ja mam oczekiwania wieksze niz ochrona przed
wyginieciem ludzkosci. A z klubu zawsze mozesz sie wypisac
wyjezdzajac z Polski. Narzekanie jest bezowocne gdy jestes
w mniejszosci.

W miejscach publicznych, zwłaszcza tam, gdzie musisz czasem przebywać -
zgoda. Czy jednak _prywatna_ knajpa jest miejscem publicznym? Nie jest.

Alez oczywiscie ze jest. Jesli publicznosc tam wchodzi to jest
miejscem publicznym. Nie mowimy tutaj o prywatnym klubie wedkarzy
do ktorego ma wstep tylko klubowicz. Do knajpy ma dostep publicznosc.

Ależ oczywiście, że nie jest. Fakt, że ma tam wstęp publiczność, o
niczym nie stanowi. Lokal jest własnością prywatną i właściciel
powinien mieć pełne prawo ustalania tam takich porządków, jakie
mu pasują. Nie ma przymusu bywania w czyimś lokalu i to jest klucz
do sprawy. Można co najwyżej wymagać, aby na zewnątrz była dostępna
informacja, że "tu wolno palić". Albo "wstęp tylko dla białych (czarnych/pederastów/kobiet - niepotrzebne skreślić)".

Ciekawe czy podobnie cwierkalbys gdyby na drzwiach wszystkich
lokali w Twojej okolicy byla karteczka "Misiom wstep wzbroniony".

Nie strasz bo ja nie czuje sie niewolnikiem tylko czastka
zorganizowanego spoleczenstwa a widze w Twoich pogladach paranoje.

"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody"
"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę."
(I.Krasicki)

Nie czujesz się niewolnikiem, bo czerwona propaganda wmawia Ci na każdym
kroku, że "żyjesz w wolnym kraju". Kraj może i wolny - Ty nie.

A moze to Tobie ktos cos wmawia abys czul sie niewolnikiem
i dzialal tak jak ktos to ukartowal? Nie wpadles na to ? :-)

Wolno Ci powiedzieć publicznie, że czarni są przeciętnie mniej
inteligentni niż biali?

Oczywiscie ze wolno.





misiu

Posted: 22 Lut 2008 20:22:52




Nie, nie Twoich. Zyskow spoleczenstwa.
To, ze jestes czescia spoleczenstwa nie oznacza ze kazda
korzysc z punktu widzenia spoleczenstwa jest rowniez korzyscia
Twoja - czasem mozesz byc w mniejszosci ktora traci...

Jakiego społeczeństwa? Wpływowych grup nacisku, a nie żadnego
tam "społeczeństwa".

Do jakich ubezpieczen ktos Cie zmusza? Czy tych, ktore
wyplacaja odszkodowanie Tobie? Czy moze do tych, ktore
zabezpieczaja interesy osob, ktorym wyrzadzisz szkode?
Ubezpieczenie obowiazkowe od odpowiedzialnosci cywilnej
ma chronic interesy spoleczenstwa aby nie ponosilo kosztow
nieodpowiedzialnej jazdy kierowcow.

Do ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego, będącego de facto tzw.
"piramidą finansową". Ubezpieczenie komunikacyjne od OC też zresztą
sprzyja nieodpowiedzialności. Świadomość, że spowodowane przez Ciebie
szkody zostaną pokryte przez ubezpieczyciela, nie skłania do ostrożnej
jazdy.

To jakas bzdura jest bo telewizor LCD bierze zwykle mniej pradu
niz wielki kineskop... Sprawdziles zrodlo?

Pszemol, jesteś elektronikiem, ale z techniką TV chyba nie miałeś wiele
do czynienia? Mam w domu prawdopodobnie największy z dostępnych w
Europie telewizorów CRT - 36". Pobiera z sieci max. 125W.
Typowy odbiornik LCD o tej wielkości pobiera ponad 200W, w dodatku, w
przeciwieństwie do CRT, niezależnie od średniej jasności obrazu, a
plazmowy jeszcze odrobinę więcej. Jeśli zaś wziąć pod uwagę, że LCD
i plazmy kupuje się na ogół znacznie większe, różnica jest jeszcze
poważniejsza. Dlatego, jeśli nawet cała sprawa jest bzdurą (bo jest)
to bynajmniej nie z tego powodu.

To sa znowu spekulacje zwiazane ze strachem o klimat.
I sa tam slowa "may", "if" itp a nie powazne zakazy.
W tym samym tonie byly utrzymane teksty na poczatku XX wieku
w ktorych pisano ze "jesli" rozwoj komunikacji w Londynie
bedzie sie posuwal w takim szybkim tepie to odchody konskie
produkowane przez dorozki beda sie piely na iles tam metrow
w gore...

Oj, naiwnyś, Pszemol, naiwny. O taktyce czerwonych nie masz wielkiego
pojęcia. Takie, jak to nazywasz, spekulacje, to balon próbny, z jednej
strony testujący stopień zmanipulowania wyborców, a z drugiej -
oswajający ich z zamierzonymi w przyszłości rozwiązaniami.

Urojenia i Strachy na lachy :-)

Pożyjemy, zobaczymy. Będę Ci kibicował, żebyś miał rację, ale wielkich
złudzeń nie mam.

Akurat przyklad Polski w ktorej obywatel od kilku pokolen ma wprasowane
do mozgu ze rzad robi swoje a obywatel ma szukac sposobu na omijanie
prawa nie jest dobrym przykladem. Poszukaj bardziej ukorzenionych
demokracji gdzie jest lepsza reprezentacja populacji w rzadzie czy
w parlamencie.

Na przykład amerykańskiej? To naprawdę niewielka różnica, czy władza
robi inaczej niż chcą wyborcy, czy, korzystając z mediów, wtłacza im
do głów, że chcą właśnie tego, co ona zamierza zrobić. W Polsce
stosowane są obie metody. Ta pierwsza właśnie w odniesieniu do kwestii,
w których społeczeństwo ma tak twarde poglądy (jak np. w stosunku do
KS), że tylko niewielki procent daje się zmanipulować.

Nikt Cie w Polsce nie trzyma.

Mylisz się. Trzymają mnie tutaj więzy rodzinne i zawodowe, a poza tym
to mój kraj. Niech się raczej wyprowadzi czerwona, internacjonalistyczna
swołocz, której samo pojęcie tożsamości narodowej jest już wstrętne.

Zwracam Ci tylko uwage na to, ze prywatne szkoly sa gorsze
wiele razy od panstwowych, wiec zlego przykladu uzyles.

Jakich zludzen? Porownaj sobie panstwowa sluzbe zdrowa w UK
i w Polsce a zrozumiesz ze roznica nie tkwi w panstwowosci.

I pewnie dlatego najbogatsi ludzie wysyłają swoje dzieci do prywatnych
szkół i leczą się w prywatnych lecznicach?

Nie pojmuje, bo ja mam oczekiwania wieksze niz ochrona przed
wyginieciem ludzkosci. A z klubu zawsze mozesz sie wypisac
wyjezdzajac z Polski. Narzekanie jest bezowocne gdy jestes
w mniejszosci.

Czy Ty na tej grupie przychodzisz narzekać na wegetarian, czy wymieniać
poglądy na interesujące Cię tematy?

Ciekawe czy podobnie cwierkalbys gdyby na drzwiach wszystkich
lokali w Twojej okolicy byla karteczka "Misiom wstep wzbroniony".

Dokładnie tak samo.

A moze to Tobie ktos cos wmawia abys czul sie niewolnikiem
i dzialal tak jak ktos to ukartowal? Nie wpadles na to ? :-)

ROTFL.
Na przykład kto?

Wolno Ci powiedzieć publicznie, że czarni są przeciętnie mniej
inteligentni niż biali?

Oczywiscie ze wolno.

Serio? Noblista James Watson też myślał tak, jak Ty. Ale chyba zmienił
zdanie.




Pszemol

Posted: 22 Lut 2008 21:15:45




Nie, nie Twoich. Zyskow spoleczenstwa.
To, ze jestes czescia spoleczenstwa nie oznacza ze kazda
korzysc z punktu widzenia spoleczenstwa jest rowniez korzyscia
Twoja - czasem mozesz byc w mniejszosci ktora traci...

Jakiego społeczeństwa? Wpływowych grup nacisku, a nie żadnego
tam "społeczeństwa".

Stworz swoja grupe nacisku ktora zgromadzi ludzi ktorzy
nie chca placic. Jesli Twoja grupa przewazy to OC zniknie.
Ale ja nie chcialbym jezdzic swoim autem w takim kraju
w ktorym kierowcy jezdza bez ubezpieczenia - balbym sie
na kazdym skrzyzowaniu ze ktos mi z boku w drzwi wjedzie
i ja bede musial za niego placic.

Do jakich ubezpieczen ktos Cie zmusza? Czy tych, ktore
wyplacaja odszkodowanie Tobie? Czy moze do tych, ktore
zabezpieczaja interesy osob, ktorym wyrzadzisz szkode?
Ubezpieczenie obowiazkowe od odpowiedzialnosci cywilnej
ma chronic interesy spoleczenstwa aby nie ponosilo kosztow
nieodpowiedzialnej jazdy kierowcow.

Do ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego, będącego de facto tzw. "piramidą finansową". Ubezpieczenie komunikacyjne od OC też
zresztą
sprzyja nieodpowiedzialności. Świadomość, że spowodowane przez Ciebie
szkody zostaną pokryte przez ubezpieczyciela, nie skłania do ostrożnej
jazdy.

Tesknisz moze za tym, co jest w USA?
Ze kazdy obywatel musi samemu szukac sobie ubezpieczyciela?
I ze musi co roku odnawiac umowe? I ze jak zlapie raka to
tyle ile uda mu sie uzyc ubezpieczenia do konca roku to jego,
bo juz w nastepnym roku NIKT z nim ubezpieczenia nie podpisze?
To Ci sie marzy?

Obejrzyj sobie film "Sycko".
http://www.imdb.com/media/rm4119040768/tt0386032

To jakas bzdura jest bo telewizor LCD bierze zwykle mniej pradu
niz wielki kineskop... Sprawdziles zrodlo?

Pszemol, jesteś elektronikiem, ale z techniką TV chyba nie miałeś wiele
do czynienia? Mam w domu prawdopodobnie największy z dostępnych w
Europie telewizorów CRT - 36". Pobiera z sieci max. 125W.
Typowy odbiornik LCD o tej wielkości pobiera ponad 200W, w dodatku, w przeciwieństwie do CRT, niezależnie od średniej jasności
obrazu, a plazmowy jeszcze odrobinę więcej. Jeśli zaś wziąć pod uwagę, że LCD
i plazmy kupuje się na ogół znacznie większe, różnica jest jeszcze
poważniejsza. Dlatego, jeśli nawet cała sprawa jest bzdurą (bo jest)
to bynajmniej nie z tego powodu.

Fakt pozostaje faktem, ze roznica nie jest wyrazna i jesli
ktos zastepuje telewizorem LCD jakis wyrob sprzed 10-15 lat
to zapewniam Cie, ze 125W nie pobieral. Ty musisz miec jakis
wyjatkowo odchudzony i nowoczesny model.
Sprawdz sobie ile pradu zarl 20-paro calowy Rubin, Elemis czy
inny badziew tego typu.

Pożyjemy, zobaczymy.

Dokladnie.

Akurat przyklad Polski w ktorej obywatel od kilku pokolen ma wprasowane
do mozgu ze rzad robi swoje a obywatel ma szukac sposobu na omijanie
prawa nie jest dobrym przykladem. Poszukaj bardziej ukorzenionych
demokracji gdzie jest lepsza reprezentacja populacji w rzadzie czy
w parlamencie.

Na przykład amerykańskiej? To naprawdę niewielka różnica, czy władza
robi inaczej niż chcą wyborcy, czy, korzystając z mediów, wtłacza im
do głów, że chcą właśnie tego, co ona zamierza zrobić. W Polsce
stosowane są obie metody. Ta pierwsza właśnie w odniesieniu do kwestii,
w których społeczeństwo ma tak twarde poglądy (jak np. w stosunku do KS), że tylko niewielki procent daje się zmanipulować.

Jesli media uzywane sa do PRZEKONANIA wyborcow aby chcieli
inaczej dzis niz chcieli 20 lat temu to jest to zupelnie
inny motyw niz gdy "wladza" robi sobie cos wbrew woli wyborcow.

Nikt Cie w Polsce nie trzyma.

Mylisz się. Trzymają mnie tutaj więzy rodzinne i zawodowe, a poza tym
to mój kraj. Niech się raczej wyprowadzi czerwona, internacjonalistyczna
swołocz, której samo pojęcie tożsamości narodowej jest już wstrętne.

No widzisz... ale wciaz nikt Cie fizycznie nie zmusza.
Musisz po prostu robic jak kazdy czlowiek wybory...
Ktos wybiera zycie w Polsce bo ma ono dla niego wieksze
zalety niz wady, inny imigruje. Oczekiwanie aby sie
wiekszosc wyprowadzila bo Tobie jednemu to nie pasuje
jest jakims objawem Twojego glebokiego zagubienia... :-)

Zwracam Ci tylko uwage na to, ze prywatne szkoly sa gorsze
wiele razy od panstwowych, wiec zlego przykladu uzyles.

Jakich zludzen? Porownaj sobie panstwowa sluzbe zdrowa w UK
i w Polsce a zrozumiesz ze roznica nie tkwi w panstwowosci.

I pewnie dlatego najbogatsi ludzie wysyłają swoje dzieci do prywatnych
szkół i leczą się w prywatnych lecznicach?

To, jakimi motywami sie ktos posluguje przy tego typu decyzjach
nie powinno byc uzywane do bezkrytycznej oceny - ludzie nie sa
w 100% racjonalni i bardzo czesto ich wybory kierowane sa przez
snobizm, zazdrosc, chec zaimponowania komus lub sobie...
Wiele osob np. w USA posyla dzieci do prywatnych szkol bo wie
ze jak tatus zaplaci to dziecko na 100% nie wyleci ze szkoly...
Zeby nie wiem jakim chuliganem nie byl to tez dwoj nie dostanie.

Nie pojmuje, bo ja mam oczekiwania wieksze niz ochrona przed
wyginieciem ludzkosci. A z klubu zawsze mozesz sie wypisac
wyjezdzajac z Polski. Narzekanie jest bezowocne gdy jestes
w mniejszosci.

Czy Ty na tej grupie przychodzisz narzekać na wegetarian,
czy wymieniać poglądy na interesujące Cię tematy?

Nie mowie o narzekaniu twoim tutaj - mozesz sobie narzekac
ile chcesz. Zauwazam tylko ze nic tym nie zmienisz.

Ciekawe czy podobnie cwierkalbys gdyby na drzwiach wszystkich
lokali w Twojej okolicy byla karteczka "Misiom wstep wzbroniony".

Dokładnie tak samo.

Tak ci sie wydaje.

A moze to Tobie ktos cos wmawia abys czul sie niewolnikiem
i dzialal tak jak ktos to ukartowal? Nie wpadles na to ? :-)

ROTFL.
Na przykład kto?

No zastanow sie komu moze pasowac ze Ty sie czujesz niewolnikiem...

Wolno Ci powiedzieć publicznie, że czarni są przeciętnie mniej
inteligentni niż biali?

Oczywiscie ze wolno.

Serio? Noblista James Watson też myślał tak, jak Ty.
Ale chyba zmienił zdanie.

Po czym wnioskujesz, ze zmienil zdanie?
Ktos mu zabronil wypowiedziec swojej opinii?





misiu

Posted: 24 Lut 2008 11:16:38




Stworz swoja grupe nacisku ktora zgromadzi ludzi ktorzy
nie chca placic. Jesli Twoja grupa przewazy to OC zniknie.

Ech, ta naiwność.

Tesknisz moze za tym, co jest w USA?
Ze kazdy obywatel musi samemu szukac sobie ubezpieczyciela?
I ze musi co roku odnawiac umowe? I ze jak zlapie raka to
tyle ile uda mu sie uzyc ubezpieczenia do konca roku to jego,
bo juz w nastepnym roku NIKT z nim ubezpieczenia nie podpisze?
To Ci sie marzy?

Marzy mi się, że żaden obywatel _nie_musi_ sobie szukać żadnego
ubezpieczyciela, tylko te same pieniądze, które przez długie lata
wrzuca do worka bez dna pn.
"_ubepieczenie_zdrowotne_emerytalne_i_co_tam_jeszcze_socjaliści_wymyślili_",
odkłada na swoim własnym koncie lub inwestuje. W razie choroby ma się
za co leczyć, po przejściu na emeryturę ma z czego żyć, a po śmierci
wdowie po nim zostają jeszcze pieniądze. W systemie, który obowiązuje w
Polsce, pracując przez 40 lat odprowadzasz 18% swoich dochodów brutto na
samo tylko ubezpieczenie emerytalne, mając tylko 50% szansy na dożycie
do emerytury, a jeśli już dożyjesz - dostajesz przez kilka lat nędzne
ochłapy. Gdyby streścić tę przymusową "umowę" w jednym zdaniu, to
brzmiałoby ono tak: "będziesz płacił regularnie co miesiąc 18% swoich
dochodów, a w zamian kiedyś coś dostaniesz albo nie".

Fakt pozostaje faktem, ze roznica nie jest wyrazna

2/3 różnicy nie jest wyraźne?

i jesli ktos zastepuje telewizorem LCD jakis wyrob sprzed 10-15 lat
to zapewniam Cie, ze 125W nie pobieral. Ty musisz miec jakis
wyjatkowo odchudzony i nowoczesny model.
Sprawdz sobie ile pradu zarl 20-paro calowy Rubin, Elemis czy
inny badziew tego typu.

Rubiny, zwłaszcza wczesne modele, z bocznikową stabilizacją WN,
pobierały właśnie tyle, ile dziś nowoczesny telewizor LCD. Ale to już
nie 10-15 tylko jakieś 35 lat i jeśli gdzieś je znajdziesz, to raczej
w muzeum. Już generacja sprzed 20 lat (22/26" Helios, Neptun 505 itp.)
pobierała ok. 100W. (jeśli sobie życzysz, prześlę ci skan z danymi)

Jesli media uzywane sa do PRZEKONANIA wyborcow aby chcieli
inaczej dzis niz chcieli 20 lat temu to jest to zupelnie
inny motyw niz gdy "wladza" robi sobie cos wbrew woli wyborcow.

Zupełnie inny motyw? Nie, to nie jest inny motyw, jeśli do tego
"przekonywania" używa na masową skalę technik manipulacji.

No widzisz... ale wciaz nikt Cie fizycznie nie zmusza.
Musisz po prostu robic jak kazdy czlowiek wybory...
Ktos wybiera zycie w Polsce bo ma ono dla niego wieksze
zalety niz wady, inny imigruje. Oczekiwanie aby sie
wiekszosc wyprowadzila bo Tobie jednemu to nie pasuje
jest jakims objawem Twojego glebokiego zagubienia... :-)

Człowieku, pleciesz bzdury. Jaka większość? Twoje rozumowanie
jest skażone błędnym założeniem, jakoby władza robiła to, czego
życzy sobie większość. Większość jest zamanipulowana i wydaje się
jej, że władza robi właśnie to, czego oni chcą, a jeśli efekty
tych rządów im nie odpowiadają to z powodu obiektywnych
trudności, albo nieudolności rządzących. Idea takich rządów jest prosta
- wmawiasz wszystkim, że w zamian za to, co wkładają do "wspólnej kasy",
dostaną więcej niż włożyli, a ponieważ ludziom nie chce się myśleć i
liczyć, i łatwo wierzą w rzeczy dla nich przyjemne - łykają tą ściemę
tym łatwiej, im bardziej są głupi i leniwi.

To, jakimi motywami sie ktos posluguje przy tego typu decyzjach
nie powinno byc uzywane do bezkrytycznej oceny - ludzie nie sa
w 100% racjonalni i bardzo czesto ich wybory kierowane sa przez
snobizm, zazdrosc, chec zaimponowania komus lub sobie...
Wiele osob np. w USA posyla dzieci do prywatnych szkol bo wie
ze jak tatus zaplaci to dziecko na 100% nie wyleci ze szkoly...
Zeby nie wiem jakim chuliganem nie byl to tez dwoj nie dostanie.

Socjalistyczne myślenie. Na ogół rodzice po prostu chcą, aby ich dzieci
były dobrze wykształcone i dzięki temu poradziły sobie w życiu, a nie
żeby prześlizgnęły się przez szkołę najmniejszym możliwym wysiłkiem.
Lewica ma tę charakterystyczną cechę, że postrzega rodzinę i rodziców
przede wszystkim jako zagrożenie dla dzieci, a to bzdura.

Serio? Noblista James Watson też myślał tak, jak Ty.
Ale chyba zmienił zdanie.

Po czym wnioskujesz, ze zmienil zdanie?
Ktos mu zabronil wypowiedziec swojej opinii?

Po tym wnioskuję, że złożył potem uroczystą samokrytykę. Wolność
wypowiadania opinii polega nie tylko na na tym, nikt Cię nie zaknebluje
zanim zaczniesz mówić, ale także na tym, że nikt Cię nie zwolni z pracy
tylko z tego powodu, że powiedziałeś coś politycznie niepoprawnego.
Na przykład, że nie lubisz "czarnej kawy", zamiast: "kawy bez mleka".
Według Twojego rozumowania można by było powiedzieć, że w stalinowskiej
Rosji była wolność wypowiedzi, bo przecież nikt nikomu nie zabronił
wypowiedzenia negatywnej opinii o towarzyszu Stalinu. Nie było co
najwyżej wolności po wypowiedzi.
Demokracja nieuchronnie prowadzi do socjalizmu, a socjalizm nieuchronnie
wiedzie do totalitaryzmu. Zapamiętaj to sobie raz na jutro.




Pszemol

Posted: 24 Lut 2008 16:09:43




Stworz swoja grupe nacisku ktora zgromadzi ludzi ktorzy
nie chca placic. Jesli Twoja grupa przewazy to OC zniknie.

Ech, ta naiwność.

Tesknisz moze za tym, co jest w USA?
Ze kazdy obywatel musi samemu szukac sobie ubezpieczyciela?
I ze musi co roku odnawiac umowe? I ze jak zlapie raka to
tyle ile uda mu sie uzyc ubezpieczenia do konca roku to jego,
bo juz w nastepnym roku NIKT z nim ubezpieczenia nie podpisze?
To Ci sie marzy?

Marzy mi się, że żaden obywatel _nie_musi_ sobie szukać żadnego
ubezpieczyciela, tylko te same pieniądze, które przez długie lata
wrzuca do worka bez dna pn. "_ubepieczenie_zdrowotne_emerytalne_i_co_tam_jeszcze_socjaliści_wymyślili_",
odkłada na swoim własnym koncie lub inwestuje. W razie choroby ma się
za co leczyć, po przejściu na emeryturę ma z czego żyć, a po śmierci
wdowie po nim zostają jeszcze pieniądze.

Twoje marzenia sa NIEREALNE.
Istota ubezpieczenia rentalnego czy emerytalnego jest zalozenie
ze wiecej ludzi bedzie do kasy wkladac ale nie dozyje wieku
gdy bedzie z funduszu korzystac. Slowo UBEZPIECZENIE ma wlasnie
takie znaczenie. Istota skladek na AC czy OC jest wlasnie fakt,
ze milion ludzi placi skladke a tysiac ludzi z niej korzysta,
i przez to wszyscy placa 1000 razy mniej.

Gdybys chcial odkladac pieniadze na leczenie potencjalnego raka
to wiedz ze w wiekszosci przypadkow nikt tyle w calym zyciu nie
zarobi. To samo jakies koszty wypadku samochodowego i kalectwa itp.
Spoleczenstwo jako calosc bierze na siebie koszty utrzymania tej
potrzebujacej mniejszosci przeznaczajac na ten cel mala skladke.

Idea ze kazdy sobie bedzie rzepke skrobal przekresla caly dorobek
cywilizowanego czlowieka jako istoty spolecznej i cofa nas do
ery jeszcze zanim ludzie gromadzili sie w struktury plemienne
i zyli wylacznie w rodzinach.

W systemie, który obowiązuje w Polsce, pracując przez 40 lat odprowadzasz 18% swoich dochodów brutto na samo tylko ubezpieczenie
emerytalne, mając tylko 50% szansy na dożycie do emerytury, a jeśli już dożyjesz - dostajesz przez kilka lat nędzne
ochłapy. Gdyby streścić tę przymusową "umowę" w jednym zdaniu, to
brzmiałoby ono tak: "będziesz płacił regularnie co miesiąc 18% swoich dochodów, a w zamian kiedyś coś dostaniesz albo nie".

To samo dotyczy WSZYSTKICH ubezpieczen.
Bedziesz placil przez 50 lat kilka procent wartosci swojego domu
w formie ubezpieczenia od wichury i od powodzi a w zamian kiedys
bedzie wichura lub powodz i ktos Cie wyjmie z tarapatow...

Alternatywa jest to, ze kupujac samochod bedziesz musial miec
dwa razy tyle kasy aby miec odlozone na wypadek jego utraty...
Kupujac dom bedziesz musial miec odlozone drugie tyle na
wypadek ze pochlonie go pozar albo zaleje powodz i bedzie do
rozbiorki wraz z caly swoim dobytkiem.
Zyjac i pracujac bedziesz musial zarabiac dwa razy tyle ile
Ci potrzeba, bo po 50 latach pracy bedziesz potrzebowal kase
na przezycie nastepnych 50 lat do potencjalnego wieku 110 lat.
Alternatywa jest to, ze uzbierasz za malo, skoncza Ci sie
pieniadze i bedziesz musial umrzecz przedwczesnie bo nie bedzie
Cie stac na zycie...

Ubezpieczenia stworzono po to wlasnie aby niwelowac ta
zyciowa loterie i dac Ci tanszy sposob na radzenie sobie
w sytuacjach kryzysowych.

Fakt pozostaje faktem, ze roznica nie jest wyrazna

2/3 różnicy nie jest wyraźne?

Ta roznica to jedna extra lampka na biurku. Nie wyglupiaj sie.

i jesli ktos zastepuje telewizorem LCD jakis wyrob sprzed 10-15 lat
to zapewniam Cie, ze 125W nie pobieral. Ty musisz miec jakis
wyjatkowo odchudzony i nowoczesny model.
Sprawdz sobie ile pradu zarl 20-paro calowy Rubin, Elemis czy
inny badziew tego typu.

Rubiny, zwłaszcza wczesne modele, z bocznikową stabilizacją WN,
pobierały właśnie tyle, ile dziś nowoczesny telewizor LCD. Ale to już
nie 10-15 tylko jakieś 35 lat i jeśli gdzieś je znajdziesz, to raczej
w muzeum. Już generacja sprzed 20 lat (22/26" Helios, Neptun 505 itp.)
pobierała ok. 100W. (jeśli sobie życzysz, prześlę ci skan z danymi)

Klocimy sie zupelnie bez sensu, bo przecietny dom konsumuje
kilkukrotnie wiecej energii niz jeden telewizor, i przyrost
energii z powodu wymiany telewizora jest pomijalnie maly
i kompensowany przez zastapienie kilku zarowek 100W swietlowka 18W.

Jesli media uzywane sa do PRZEKONANIA wyborcow aby chcieli
inaczej dzis niz chcieli 20 lat temu to jest to zupelnie
inny motyw niz gdy "wladza" robi sobie cos wbrew woli wyborcow.

Zupełnie inny motyw? Nie, to nie jest inny motyw, jeśli do tego
"przekonywania" używa na masową skalę technik manipulacji.

Histeryzujesz.

No widzisz... ale wciaz nikt Cie fizycznie nie zmusza.
Musisz po prostu robic jak kazdy czlowiek wybory...
Ktos wybiera zycie w Polsce bo ma ono dla niego wieksze
zalety niz wady, inny imigruje. Oczekiwanie aby sie
wiekszosc wyprowadzila bo Tobie jednemu to nie pasuje
jest jakims objawem Twojego glebokiego zagubienia... :-)

Człowieku, pleciesz bzdury. Jaka większość? Twoje rozumowanie
jest skażone błędnym założeniem, jakoby władza robiła to, czego
życzy sobie większość. Większość jest zamanipulowana i wydaje się
jej, że władza robi właśnie to, czego oni chcą, a jeśli efekty
tych rządów im nie odpowiadają to z powodu obiektywnych
trudności, albo nieudolności rządzących.

Czy zmanipulowana Twoim zdaniem czy nie, fakto pozostaje
faktem ze reprezentuja wiekszosc.

Idea takich rządów jest prosta
- wmawiasz wszystkim, że w zamian za to, co wkładają do "wspólnej kasy",
dostaną więcej niż włożyli, a ponieważ ludziom nie chce się myśleć i
liczyć, i łatwo wierzą w rzeczy dla nich przyjemne - łykają tą ściemę
tym łatwiej, im bardziej są głupi i leniwi.

Ty nie rozumiesz systemu ubezpieczen i dlatego myslisz ze to sciema.

To, jakimi motywami sie ktos posluguje przy tego typu decyzjach
nie powinno byc uzywane do bezkrytycznej oceny - ludzie nie sa
w 100% racjonalni i bardzo czesto ich wybory kierowane sa przez
snobizm, zazdrosc, chec zaimponowania komus lub sobie...
Wiele osob np. w USA posyla dzieci do prywatnych szkol bo wie
ze jak tatus zaplaci to dziecko na 100% nie wyleci ze szkoly...
Zeby nie wiem jakim chuliganem nie byl to tez dwoj nie dostanie.

Socjalistyczne myślenie. Na ogół rodzice po prostu chcą, aby ich dzieci
były dobrze wykształcone i dzięki temu poradziły sobie w życiu, a nie
żeby prześlizgnęły się przez szkołę najmniejszym możliwym wysiłkiem.

Moze Ty tak myslisz, ale twierdzenie "na ogol" jest twierdzeniem
blednym. Ja widze ze wlasnie na ogol jest tak, ze ludzie chca
aby sie dzieci przeslizgnely przez szkole najmniejszym wysilkiem.

Lewica ma tę charakterystyczną cechę, że postrzega rodzinę i rodziców
przede wszystkim jako zagrożenie dla dzieci, a to bzdura.

Przestan tu zasuwac propagande bo sam masz myslenie niewolnika.

Serio? Noblista James Watson też myślał tak, jak Ty.
Ale chyba zmienił zdanie.

Po czym wnioskujesz, ze zmienil zdanie?
Ktos mu zabronil wypowiedziec swojej opinii?

Po tym wnioskuję, że złożył potem uroczystą samokrytykę.

W ktorej WYTLUMACZYL tepym ludziom co mial na mysli?

Wolność
wypowiadania opinii polega nie tylko na na tym, nikt Cię nie zaknebluje
zanim zaczniesz mówić, ale także na tym, że nikt Cię nie zwolni z pracy
tylko z tego powodu, że powiedziałeś coś politycznie niepoprawnego.

Nie dociera do Ciebie to co pisze, a wiec szkoda tracic czasu.

Na przykład, że nie lubisz "czarnej kawy", zamiast: "kawy bez mleka".

Gdzie tak jest?

Według Twojego rozumowania można by było powiedzieć, że w stalinowskiej
Rosji była wolność wypowiedzi, bo przecież nikt nikomu nie zabronił
wypowiedzenia negatywnej opinii o towarzyszu Stalinu. Nie było co
najwyżej wolności po wypowiedzi.
Demokracja nieuchronnie prowadzi do socjalizmu, a socjalizm nieuchronnie
wiedzie do totalitaryzmu. Zapamiętaj to sobie raz na jutro.

Najlepiej wrocmy wszyscy do feudalizmu...





misiu

Posted: 26 Lut 2008 19:23:03




Twoje marzenia sa NIEREALNE.



Istota ubezpieczenia rentalnego czy emerytalnego jest zalozenie
ze wiecej ludzi bedzie do kasy wkladac ale nie dozyje wieku
gdy bedzie z funduszu korzystac.

Jednym słowem - istotą tego ubezpieczenia jest oszustwo. Dopóki
zatem byłoby dobrowolne - nie miałbym żadnych uwag. Jeśli jednak
jest przymusowe, niczym nie różni się od wymuszenia haraczu przez
gangsterów.

Slowo UBEZPIECZENIE ma wlasnie takie znaczenie. Istota skladek
na AC czy OC jest wlasnie fakt, ze milion ludzi placi skladke
a tysiac ludzi z niej korzysta, i przez to wszyscy placa 1000 razy mniej.

Ubezpieczenie OC czy AC może tak działać, ponieważ ubezpieczasz się
od ryzyka zdarzenia, które może, lecz nie musi nastąpić i jego
prawdopodobieństwo jest znikome. W przypadku emerytury sprawa jest
z założenia zupełnie odmienna. Przez lata pracy odkładasz sobie
pieniądze, z których potem wypłaca Ci się emeryturę, a jeśli nie
dożyjesz, powinny być wypłacone spadkobiercom. W istniejącym,
socjalistycznie złodziejskim systemie, Twoje składki są kradzione
przez państwo w zamian za iluzoryczną obietnicę wypłacenia nie wiadomo
czego, nie wiadomo kiedy.

Gdybys chcial odkladac pieniadze na leczenie potencjalnego raka
to wiedz ze w wiekszosci przypadkow nikt tyle w calym zyciu nie
zarobi. To samo jakies koszty wypadku samochodowego i kalectwa itp.
Spoleczenstwo jako calosc bierze na siebie koszty utrzymania tej
potrzebujacej mniejszosci przeznaczajac na ten cel mala skladke.

A ja właśnie nie chcę, żeby żadne "społeczeństwo", pod którym kryje
się państwowy etatyzm, brało na siebie koszty mojego leczenia.
Niech to swoje leczenie wsadzi sobie głęboko w dupę. Społeczeństwo
nie potrzebuje żadnego państwowego lecznictwa. Wystarczą dobrowolne
ubezpieczenia w prywatnych, konkurujących między sobą towarzystwach
dla tych, którzy chcą się ubezpieczyć.

Idea ze kazdy sobie bedzie rzepke skrobal przekresla caly dorobek
cywilizowanego czlowieka jako istoty spolecznej i cofa nas do
ery jeszcze zanim ludzie gromadzili sie w struktury plemienne
i zyli wylacznie w rodzinach.

Socjalistyczny etatyzm i destrukcja rodziny nie są żadnym "dorobkiem
cywilizacyjnym", a wręcz przeciwnie - ślepym zaułkiem dewolucji
społecznej.

To samo dotyczy WSZYSTKICH ubezpieczen.

Nieprawda. Zasady uczciwej umowy ubezpieczeniowej to:
1. Pełna dobrowolność
2. Ściśle określona wysokość składki w zamian za ściśle określone
świadczenia.
Na przykład: za coroczną składkę w wysokości np. 500$ ubezpieczyciel
bierze na siebie całkowite ryzyko uszkodzenia w wyniku wypadku
pojazdu o wartości np. 25000$.
Albo: w zamian za coroczną składkę w wysokości 500$ towarzystwo pokrywa
koszty leczenia, pobytu w szpitalu i interwencji pogotowia do wysokości
np. 25000$.
Wzorem nieuczciwości jest za to umowa według następującego wzoru:
1. Pełny przymus
2. Płacisz co roku składkę w wysokości 2500$, a w zamian, jeśli będziesz
miał dostatecznie dużo siły, żeby jej doczekać stojąc w kolejce od
bladego świtu, otrzymasz jakąś, bliżej niesprecyzowaną pomoc.
Oczywiście, jeśli przy tym zmieścisz się w limicie przyjęć. Jeżeli
będziesz potrzebował opieki szpitalnej, to w miarę wolnych miejsc,
po odczekaniu dwóch-trzech lat może Ci jej udzielimy w zakresie,
jaki będzie akurat określony przez NFZ, Kasę Chorych czy co tam
aktualnie towarzysze w ministerstwie wymyślą.

Alternatywa jest to, ze kupujac samochod bedziesz musial miec
dwa razy tyle kasy aby miec odlozone na wypadek jego utraty...
Kupujac dom bedziesz musial miec odlozone drugie tyle na
wypadek ze pochlonie go pozar albo zaleje powodz i bedzie do
rozbiorki wraz z caly swoim dobytkiem.

Pokazałem Ci, jaka może być alternatywa i cała rzecz w tym, żeby
ta alternatywa istniała. W przypadku przymusu ubezpieczenia nie
ma żadnej alternatywy.

Zyjac i pracujac bedziesz musial zarabiac dwa razy tyle ile
Ci potrzeba, bo po 50 latach pracy bedziesz potrzebowal kase
na przezycie nastepnych 50 lat do potencjalnego wieku 110 lat.
Alternatywa jest to, ze uzbierasz za malo, skoncza Ci sie
pieniadze i bedziesz musial umrzecz przedwczesnie bo nie bedzie
Cie stac na zycie...

Nieprawda. Żyjąc, pracując i odkładając samemu te same 18%, nawet
bez żadnego inwestowania, tylko na oprocentowanym długoterminowo
koncie bankowym, masz wystarczające pieniądze, żeby na emeryturze
opływać jak pączek w maśle. Wiesz, co to jest procent składany?
Policz sobie, a może zrozumiesz, o jakie pieniądze chodzi i dlaczego
czerwona swołocz wprowadza przymus. Do dobrego ludzi przymuszać nie
trzeba.

Ubezpieczenia stworzono po to wlasnie aby niwelowac ta
zyciowa loterie i dac Ci tanszy sposob na radzenie sobie
w sytuacjach kryzysowych.

A przymus ubezpieczeń wprowadzono po to, żeby bez żadnej loterii
okradać wszystkich z ogromnych pieniędzy i kupować sobie za nie poparcie
"elektoratu" czyt. leni, wałkoni i marginesu społecznego.

Ta roznica to jedna extra lampka na biurku. Nie wyglupiaj sie.

To nie ja się wygłupiam, tylko ci socjal-k***a-demokraci. I głupota
wcale nie polega na tym, że chodzi o niewiele energii, bo chodzi o
całkiem sporo. W skali kilkudziesięciu milionów ludzi byłaby to kwestia
nawet ok. 1GW mocy zainstalowanej. Dla porównania - w Polsce całkowita
moc zainstalowana elektrowni cieplnych wynosi 30GW.
Głupota polega na ograniczaniu rozwoju gospodarczego w imię idiotycznej,
opartej na bzdurnych dogmatach religii - ekologizmu.

Klocimy sie zupelnie bez sensu, bo przecietny dom konsumuje
kilkukrotnie wiecej energii niz jeden telewizor, i przyrost
energii z powodu wymiany telewizora jest pomijalnie maly
i kompensowany przez zastapienie kilku zarowek 100W swietlowka 18W.

Kłócimy się bez sensu, bo sens jest zupełnie gdzie indziej, a
żarówki to dobry przykład, bo czerwoni towarzysze z komisji
jewropejskiej już na to wpadli i właśnie uchwalili obowiązkowe
wycofanie z użycia żarówek i zastąpienie ich świetlówkami.

Zupełnie inny motyw? Nie, to nie jest inny motyw, jeśli do tego
"przekonywania" używa na masową skalę technik manipulacji.

Histeryzujesz.

Tak Ci się tylko wydaje.

Czy zmanipulowana Twoim zdaniem czy nie, fakto pozostaje
faktem ze reprezentuja wiekszosc.

Nieprawda. W jakim stopniu medialna manipulacja wykrzywia osobiste
wybory sam powinieneś wiedzieć, siedząc na tej grupie.

Ty nie rozumiesz systemu ubezpieczen i dlatego myslisz ze to sciema.

Obawiam się, że to Ty jeszcze tego nie pojąłeś, dlatego jesteś
optymistą.

Moze Ty tak myslisz, ale twierdzenie "na ogol" jest twierdzeniem
blednym. Ja widze ze wlasnie na ogol jest tak, ze ludzie chca
aby sie dzieci przeslizgnely przez szkole najmniejszym wysilkiem.

Nie. Błędnym twierdzeniem byłoby twierdzenie "wszyscy" albo "żaden".
Bzdurność Twojego twierdzenia polega na absurdalnym założeniu, że
ludzie martwią się bardziej o cudze dzieci niż o swoje własne.
W jaki bowiem sposób da się wytłumaczyć zbiorową troskę, jeśli nie
sumą trosk jednostkowych?

Lewica ma tę charakterystyczną cechę, że postrzega rodzinę i rodziców
przede wszystkim jako zagrożenie dla dzieci, a to bzdura.

Przestan tu zasuwac propagande bo sam masz myslenie niewolnika.

Jaką propagandę? O czym Ty, za przeproszeniem, pieprzysz? Nie spotkałeś
się nigdy ze zjawiskiem odbierania przez pierdzistołków dzieci rodzicom?
Nie zauważasz sposobu, w jaki lewackie środowiska starają się
przedstawiać rodzinę - jako siedlisko przemocy, dewiacji, alkoholizmu
itp? Dokładnie według tego samego wzoru, jak PETA postępowanie ze
zwierzętami. Czarny Pi-aR. Mówi to panu coś?
Nigdzie indziej, tylko właśnie w USA, wsadzono do więzienia ojca tylko
za to, że podczas nieobecności matki wykąpał paroletnią córeczkę.
Na jakim ty świecie żyjesz?

W ktorej WYTLUMACZYL tepym ludziom co mial na mysli?

W której pokajał się i odciął od swojej wypowiedzi. Jak oskarżeni
w stalinowskich procesach.

Wolność
wypowiadania opinii polega nie tylko na na tym, nikt Cię nie zaknebluje
zanim zaczniesz mówić, ale także na tym, że nikt Cię nie zwolni z pracy
tylko z tego powodu, że powiedziałeś coś politycznie niepoprawnego.

Nie dociera do Ciebie to co pisze, a wiec szkoda tracic czasu.

Na przykład, że nie lubisz "czarnej kawy", zamiast: "kawy bez mleka".

Gdzie tak jest?

A gdzie ma być? W USA. W Europie politpoprawność ma trochę inaczej
rozłożone akcenty, bo nie ma tylu Murzynów. W Europie na razie wsadzają
do więzień pastorów ośmielających się głosić, że homoseksualizm to
zboczenie i grzech.

Najlepiej wrocmy wszyscy do feudalizmu...

Nie potrzeba. Wystarczy wrócić do amerykańskiego systemu sprzed
rooseveltowskiego New Deal.




Chiron

Posted: 26 Lut 2008 21:12:38





jeśli chodzi o ubezpieczenia- w pełni się zgadzam z misiem. Dodam od siebie,
że nakaz ubezpieczeńpowoduje wzrost bezmyślności. Wielu ludzi kojarzy:
"jestem ubezpieczony od wypadku- no to gaz do dechy, nie muszę uważać- bo
jestem ubezpieczony". Skutki znamy. Podobnych przykładów- całe mnóstwo. Jak
wielu ludzi by było nieubezpieczonych, część- dobrowolnie ubezpieczonych-
każdy by podczodził z o wiele większą ostrożnością do jazdy. No bo-
spowoduje wypadek- i sam musi pokryć. Albo- on jest ubezpieczony, drugi-
nie. No to teraz może mieć problem z odzyskaniem swojej kasy za stłuczkę
(sądy etc).

Chiron






Pszemol

Posted: 26 Lut 2008 23:34:06




Twoje marzenia sa NIEREALNE.



Istota ubezpieczenia rentalnego czy emerytalnego jest zalozenie
ze wiecej ludzi bedzie do kasy wkladac ale nie dozyje wieku
gdy bedzie z funduszu korzystac.

Jednym słowem - istotą tego ubezpieczenia jest oszustwo. Dopóki
zatem byłoby dobrowolne - nie miałbym żadnych uwag. Jeśli jednak
jest przymusowe, niczym nie różni się od wymuszenia haraczu przez
gangsterów.

Jakie oszustwo????
Misiu, nie wiem czy zmieniles diete czy co, ale podupadasz
na logicznym mysleniu... Przeciez warunki tego jak to dziala
sa z gory znane i - mam nadzieje - rozumiane przez obywateli.

Jesli ubezpieczenie byloby dobrowolne to wykupywalbys go
wtedy gdy czulbys sie zle i planowal wizyte do lekarza
a gdy wyzdrowiejesz to anulowalbys umowe. Jaki sens mialoby
takie ubezpieczenie jesli czlonkami sa tylko ludzie chorzy?
Przeciez placiliby wszystko i zadne ubezpieczenie nie zialaloby
w takich sytuacjach.

To nie oszustwo a raczej udzial w loterii.
Za relatywnie male pieniadze kupujesz los na loterii zycia.
Wygrana w tym wypadku oznacza ze Twoj lost nie zostal
trafiony i nie musisz korzystac z "nagrody" jaka jest
wyplata odszkodowania w postaci np. kosztow leczenia
raka, aids, czy jakiegos pourazowego paralizu itp.

To jest troche zastanawiajace ze dorosly czlowiek jakim
chyba jestes nie rozumie tak prostej rzeczy jaka jest
system ubezpieczen.

Slowo UBEZPIECZENIE ma wlasnie takie znaczenie. Istota skladek
na AC czy OC jest wlasnie fakt, ze milion ludzi placi skladke a tysiac ludzi z niej korzysta, i przez to wszyscy placa 1000 razy
mniej.

Ubezpieczenie OC czy AC może tak działać, ponieważ ubezpieczasz się
od ryzyka zdarzenia, które może, lecz nie musi nastąpić i jego
prawdopodobieństwo jest znikome. W przypadku emerytury sprawa jest
z założenia zupełnie odmienna. Przez lata pracy odkładasz sobie
pieniądze, z których potem wypłaca Ci się emeryturę, a jeśli nie
dożyjesz, powinny być wypłacone spadkobiercom. W istniejącym,
socjalistycznie złodziejskim systemie, Twoje składki są kradzione
przez państwo w zamian za iluzoryczną obietnicę wypłacenia nie wiadomo
czego, nie wiadomo kiedy.

Alez mylisz sie. Prawdopodobienstwo dozycia emerytury jest
wbrew pozorom bardzo niskie.
Poza tym, niewyplacone pieniadze nie sa "kradzione" tylko
wyplacane sa tym, ktorzy dozyli emerytury.

Zreszta w USA masz dwa systemy emerytalne: social seciurity,
czyli ten nasz ZUS, ktory daje Ci podstawowa emeryture, bardzo
mala niestety ze wzgledow demograficznych, i indywidualny
pakiet, dobrowolny o nazwie IRA lub 401k, gdzie odkladasz
sobie pieniadze, investujesz je (wiec jest ryzyko ze je
rowniez stracisz) i sa to Twoje pieniadze. Niczym sie to od
zwyklych oszczednosci nie rozni poza tym, ze podatek placisz
nie w momencie gdy zarobisz pieniadze tylko w momencie gdy
sobie je wyplacisz w formie emerytury, a wiec w efekcie
inwestujesz pieniadze brutto, nieopodatkowane i placisz
podatek juz od kwoty uzyskanej z inwestycji, przewaznie
bedac jako emeryt w nizszym progu podatkowym...
Problem w tym, ze ten system nie moze byc jedynym sposobem
gdyz mielibysmy powazny problem z bezdomnymi wymagajacymi
"opieki spolecznej" lub robiacymi rozruchy emerytami ktorzy
w czasie produktywnych lat wydawali wszystkie pieniadze
i na starosc nie maja za co zyc :-)

Gdybys chcial odkladac pieniadze na leczenie potencjalnego raka
to wiedz ze w wiekszosci przypadkow nikt tyle w calym zyciu nie
zarobi. To samo jakies koszty wypadku samochodowego i kalectwa itp.
Spoleczenstwo jako calosc bierze na siebie koszty utrzymania tej
potrzebujacej mniejszosci przeznaczajac na ten cel mala skladke.

A ja właśnie nie chcę, żeby żadne "społeczeństwo", pod którym kryje
się państwowy etatyzm, brało na siebie koszty mojego leczenia.
Niech to swoje leczenie wsadzi sobie głęboko w dupę.

Mozesz sobie nie chciec... :-)

Społeczeństwo nie potrzebuje żadnego państwowego lecznictwa.

Ty sie juz misiu za cale spoleczenstwo lepiej nie wypowiadaj,
bo jestes w swoich pogladach raczej osamotniony.

Wystarczą dobrowolne ubezpieczenia w prywatnych, konkurujących
między sobą towarzystwach dla tych, którzy chcą się ubezpieczyć.

Te towarzystwa konkuruja ze soba podwyzszajac skladki ludziom
chorym, aby sie oni wyprowadzili do konkurencji bo tacy ludzie
sa z naturalnych powodow strata dla ubezpieczalni...
Albo inna metoda "zdrowej konkurencji" jest po prostu odmowa
wyplaty kosztow leczenia pod dowolnym pozorem typu "metoda
jest wciaz eksperymentalna" albo "jest jakas tansza, a ze
jest nieskuteczna - who cares, na cos trzeba umrzec, nie ?"

Dylemat jest taki, ze z teoretycznego punktu widzenia nejlepsze
byloby wlasnie jedno, panstwowe i powszechne (obowiazkowe)
ubezpieczenie medyczno-emerytalne. Im wiecej bowiem ludzi w puli
tym latwiej jest zastosowac statystyke do przewidywania kosztow
w przyszlosci. Unika sie tez problemow z ucieczka z systemu
ludzi mlodych i zdrowych ktorzy nie chca placic bo nie maja
na razie na widoku korzystac.

Z drugiej strony brak konkurencji i "panstwowa natura"
firmy bedzie powodowac wypaczenia prowadzace do zlej
sytuacji obserwowanej w Polsce. Niestety sytuacja w USA
gdzie nie ma powszechnego i obowiazkowego ubezpieczenia
zdrowotnego wcale nie jest lepsza: ubezpieczalnie
zbijaja miliardy zyskow przez odmowe wyplaty kosztow
lub przez wypychanie od siebie ludzi chorych/starych.

Podobnie jest z ubezpieczalniami samochodowymi: ludzie
ktorzy maja jakies kraksy automatycznie maja chorendalnie
podniesione skladki obliczone na to, ze wycofaja sie
z systemu. Niestety informacja o stluczkach jest dostepna
dla innych ubezpieczalni wiec malo kto przyjmie takiego
kierowce i jezdzi nieubezpieczony.

Prywatna firma ubezpieczeniowa ma KONFLIKT INTERESOW.
Czlowiek chory jest dla niej obciazeniem, czlowiek zdrowy
zyskiem. W przypadku panstwowej firmy "non-for-profit"
i powszechnosci/obowiazkowosci ubezpieczenia sie nie
ma konfliktu interesow, jest jednak degregolada cechujaca
inne panstwowe, niekonkurencyjne firmy.

Mysle ze za wymyslenie trzeciego, lepszego rozwiazania
wygrasz nagrode Nobla :-) Ale najpierw musisz wystawic
nos poza granice Polski i zainteresowac sie krajami w ktorych
juz proponowane przez Ciebie konkurencyjne i prywatne systemy
dzialaja i ludzie sa z nich bardzo niezadowoleni, umieraja
na ulicach na uleczalne choroby bez srodkow do zycia.

Idea ze kazdy sobie bedzie rzepke skrobal przekresla caly dorobek
cywilizowanego czlowieka jako istoty spolecznej i cofa nas do
ery jeszcze zanim ludzie gromadzili sie w struktury plemienne
i zyli wylacznie w rodzinach.

Socjalistyczny etatyzm i destrukcja rodziny nie są żadnym "dorobkiem
cywilizacyjnym", a wręcz przeciwnie - ślepym zaułkiem dewolucji
społecznej.

Takie formulki zachowaj sobie na swoje zebrania partyjne...
Tu mozesz sie podzielic konkretami.

To samo dotyczy WSZYSTKICH ubezpieczen.

Nieprawda. Zasady uczciwej umowy ubezpieczeniowej to:
1. Pełna dobrowolność
2. Ściśle określona wysokość składki w zamian za ściśle określone
świadczenia.
Na przykład: za coroczną składkę w wysokości np. 500$ ubezpieczyciel
bierze na siebie całkowite ryzyko uszkodzenia w wyniku wypadku
pojazdu o wartości np. 25000$.
Albo: w zamian za coroczną składkę w wysokości 500$ towarzystwo pokrywa
koszty leczenia, pobytu w szpitalu i interwencji pogotowia do wysokości
np. 25000$.

Ale zrozum, ze wlasnie koszty leczenia czlowieka sa NIEPRZEWIDYWALNE.
W przypadku samochodu 10 letniego masz wartosc 1000 dolarow i wiesz
ze jak go z dwu stron walnie ciezarowka to idzie na zlom i ubezpieczalnia
wyplaci ubezpieczonemu $1000. W przypadku 20 letniego czlowieka
nie wiesz czy jutro nie wykryja u niego raka i mimo jego aktualnych
zarobkow rzedu 30-50 tysiecy dolarow na rok jego koszty leczenia
wyniosa 300-500 tysiecy dolarow rocznie. Jak obliczyc mu skladke?
No bo chyba nie zrobimy takiej zasady, ze jesli roczny koszt leczenia
czlowieka wynosilby wiecej niz on rocznie zarabia to czlowiek nadaje
sie do kasacji? :-)

Wzorem nieuczciwości jest za to umowa według następującego wzoru:
1. Pełny przymus
2. Płacisz co roku składkę w wysokości 2500$, a w zamian, jeśli będziesz
miał dostatecznie dużo siły, żeby jej doczekać stojąc w kolejce od
bladego świtu, otrzymasz jakąś, bliżej niesprecyzowaną pomoc. Oczywiście, jeśli przy tym zmieścisz się w limicie przyjęć. Jeżeli
będziesz potrzebował opieki szpitalnej, to w miarę wolnych miejsc,
po odczekaniu dwóch-trzech lat może Ci jej udzielimy w zakresie,
jaki będzie akurat określony przez NFZ, Kasę Chorych czy co tam
aktualnie towarzysze w ministerstwie wymyślą.

Pisalem Ci juz ze jestes nieralny i utraciles kontak ze swiatem?

Alternatywa jest to, ze kupujac samochod bedziesz musial miec
dwa razy tyle kasy aby miec odlozone na wypadek jego utraty...
Kupujac dom bedziesz musial miec odlozone drugie tyle na
wypadek ze pochlonie go pozar albo zaleje powodz i bedzie do
rozbiorki wraz z caly swoim dobytkiem.

Pokazałem Ci, jaka może być alternatywa i cała rzecz w tym, żeby
ta alternatywa istniała. W przypadku przymusu ubezpieczenia nie
ma żadnej alternatywy.

Nie pokazales mi alternatywy. Alternatywa jest system w USA
ktory ma ogromne wady. Odrobiles zadanie domowe i ogladnales
sobie film Sycko?

Zyjac i pracujac bedziesz musial zarabiac dwa razy tyle ile
Ci potrzeba, bo po 50 latach pracy bedziesz potrzebowal kase
na przezycie nastepnych 50 lat do potencjalnego wieku 110 lat.
Alternatywa jest to, ze uzbierasz za malo, skoncza Ci sie
pieniadze i bedziesz musial umrzecz przedwczesnie bo nie bedzie
Cie stac na zycie...

Nieprawda. Żyjąc, pracując i odkładając samemu te same 18%, nawet
bez żadnego inwestowania, tylko na oprocentowanym długoterminowo
koncie bankowym, masz wystarczające pieniądze, żeby na emeryturze
opływać jak pączek w maśle. Wiesz, co to jest procent składany?
Policz sobie, a może zrozumiesz, o jakie pieniądze chodzi i dlaczego
czerwona swołocz wprowadza przymus. Do dobrego ludzi przymuszać nie
trzeba.

Alez trzeba. Gdyby to byla fortuna to ludzie odkladaliby
te dodatkowe 18% zarobkow na konta w banku, ale tego nie robia
dobrowolnie. Przyjrzyj sie ile ludzi w USA pratycypuje w 401k/IRA.

Ubezpieczenia stworzono po to wlasnie aby niwelowac ta
zyciowa loterie i dac Ci tanszy sposob na radzenie sobie
w sytuacjach kryzysowych.

A przymus ubezpieczeń wprowadzono po to, żeby bez żadnej loterii
okradać wszystkich z ogromnych pieniędzy i kupować sobie za nie poparcie
"elektoratu" czyt. leni, wałkoni i marginesu społecznego.

Jestes zmanipulowanym umyslowo niewolnikiem :-)

Kłócimy się bez sensu, bo sens jest zupełnie gdzie indziej, a
żarówki to dobry przykład, bo czerwoni towarzysze z komisji
jewropejskiej już na to wpadli i właśnie uchwalili obowiązkowe
wycofanie z użycia żarówek i zastąpienie ich świetlówkami.

A czy wprowadzili miejsca utylizacji zuzytych swietlowek z rtecia?

Zupełnie inny motyw? Nie, to nie jest inny motyw, jeśli do tego
"przekonywania" używa na masową skalę technik manipulacji.

Histeryzujesz.

Tak Ci się tylko wydaje.

Czy zmanipulowana Twoim zdaniem czy nie, fakto pozostaje
faktem ze reprezentuja wiekszosc.

Nieprawda. W jakim stopniu medialna manipulacja wykrzywia osobiste
wybory sam powinieneś wiedzieć, siedząc na tej grupie.

Tak czy inaczej po wykrzywieniu ich poglady sa zgodne z rzadowymi.

Ty nie rozumiesz systemu ubezpieczen i dlatego myslisz ze to sciema.

Obawiam się, że to Ty jeszcze tego nie pojąłeś, dlatego jesteś
optymistą.

Nie jestem optymista. Widze wady obu systemow.
Tak samo jak widze wady komunizmu i kapitalizmu.
Tak samo jak widze wady demokracji i monarchii...
Optymizm nie ma tu nic do rzeczy.
Probuje Ci tylko wytlumaczyc ze nie odkryles nic nowego,
systemy przez Ciebie proponowane istnieja juz na swiecie
i wcale sielanki nie ma.

Moze Ty tak myslisz, ale twierdzenie "na ogol" jest twierdzeniem
blednym. Ja widze ze wlasnie na ogol jest tak, ze ludzie chca
aby sie dzieci przeslizgnely przez szkole najmniejszym wysilkiem.

Nie. Błędnym twierdzeniem byłoby twierdzenie "wszyscy" albo "żaden".
Bzdurność Twojego twierdzenia polega na absurdalnym założeniu, że
ludzie martwią się bardziej o cudze dzieci niż o swoje własne.
W jaki bowiem sposób da się wytłumaczyć zbiorową troskę, jeśli nie
sumą trosk jednostkowych?

W jaki sposob mozna wytlumaczyc zbiorowy katolicyzm Polakow
jesli nie suma katolicyzmow jednostkowych? Ludzie duzo rzeczy
robia na pokaz. Deklaruja oficjalnie ze szkoda im glodujacych
w Afryce a faktycznie maja te umierajace dzieci w nosie...
Podobnie jest ze szkolami. Oficjalnie ojciec mowi ze posyla
do prywatnej szkoly aby dostal syn lepsze wyksztalcenie
a po cichu wie ze mu "Tomaszka" z takiej szkoly nie wyrzuca.

Lewica ma tę charakterystyczną cechę, że postrzega rodzinę i rodziców
przede wszystkim jako zagrożenie dla dzieci, a to bzdura.

Przestan tu zasuwac propagande bo sam masz myslenie niewolnika.

Jaką propagandę? O czym Ty, za przeproszeniem, pieprzysz? Nie spotkałeś
się nigdy ze zjawiskiem odbierania przez pierdzistołków dzieci rodzicom?
Nie zauważasz sposobu, w jaki lewackie środowiska starają się
przedstawiać rodzinę - jako siedlisko przemocy, dewiacji, alkoholizmu
itp? Dokładnie według tego samego wzoru, jak PETA postępowanie ze
zwierzętami. Czarny Pi-aR. Mówi to panu coś?
Nigdzie indziej, tylko właśnie w USA, wsadzono do więzienia ojca tylko
za to, że podczas nieobecności matki wykąpał paroletnią córeczkę.
Na jakim ty świecie żyjesz?

Zyje na swiecie w ktorym sa ROZNE rodziny, jedne sa zdrowe,
motywuja do nauki, swiadomie inwestuja zasoby a sa tez inne
ktore sa siedliskiem przemocy, dewiacji i alkoholizmu.

Ty zyjesz na jakims innym swiecie, pozbawionym przemocy,
alkoholizmu i innych dewiacji? Gdzie jest ten swiat ?
Tylko nie mow mi, ze w Twojej glowie :-)

W ktorej WYTLUMACZYL tepym ludziom co mial na mysli?

W której pokajał się i odciął od swojej wypowiedzi. Jak oskarżeni
w stalinowskich procesach.

Podasz mi link do tej wypowiedz? Nie znalazlem takiej...

Wolność
wypowiadania opinii polega nie tylko na na tym, nikt Cię nie zaknebluje
zanim zaczniesz mówić, ale także na tym, że nikt Cię nie zwolni z pracy
tylko z tego powodu, że powiedziałeś coś politycznie niepoprawnego.

Nie dociera do Ciebie to co pisze, a wiec szkoda tracic czasu.

Na przykład, że nie lubisz "czarnej kawy", zamiast: "kawy bez mleka".

Gdzie tak jest?

A gdzie ma być? W USA. W Europie politpoprawność ma trochę inaczej rozłożone akcenty, bo nie ma tylu Murzynów. W Europie na razie
wsadzają
do więzień pastorów ośmielających się głosić, że homoseksualizm to
zboczenie i grzech.

Pleciez bzdury, bo w USA mowi sie na kawe bez mleka "black coffe".

Najlepiej wrocmy wszyscy do feudalizmu...

Nie potrzeba. Wystarczy wrócić do amerykańskiego systemu sprzed rooseveltowskiego New Deal.

Acha... :-) No to obejrzyj sobie Sycko i wtedy pogadamy.





misiu

Posted: 29 Lut 2008 18:03:48




Jakie oszustwo????
Misiu, nie wiem czy zmieniles diete czy co, ale podupadasz
na logicznym mysleniu... Przeciez warunki tego jak to dziala
sa z gory znane i - mam nadzieje - rozumiane przez obywateli.

Jesli ubezpieczenie byloby dobrowolne to wykupywalbys go
wtedy gdy czulbys sie zle i planowal wizyte do lekarza
a gdy wyzdrowiejesz to anulowalbys umowe. Jaki sens mialoby
takie ubezpieczenie jesli czlonkami sa tylko ludzie chorzy?
Przeciez placiliby wszystko i zadne ubezpieczenie nie zialaloby
w takich sytuacjach.

Nie wiem, Pszemol, gdzieś Ty się logiki uczył, ale straciłeś
tylko czas. Nie rozumiem, jak można twierdzić, że pojedynczo ludzie
dobrowolnie by się nie ubezpieczali, ale jako cząstka demokratycznej
większości - już tak. Założenie, jakoby demokratyczna większość była
mądra sumą indywidualnych mądrości, jest fałszywe. Jest dokładnie
odwrotnie - o ile pojedynczy człowiek może być mądry i prawy, większość
jest zawsze głupia, zła i okrutna, co wynika z jednej istotnej
okoliczności - większość za nic nie odpowiada. Już parę tysięcy
lat temu stwierdzono: "Senatores boni viri, sed senatus mala bestia".

To nie oszustwo a raczej udzial w loterii.
Za relatywnie male pieniadze kupujesz los na loterii zycia.
Wygrana w tym wypadku oznacza ze Twoj lost nie zostal
trafiony i nie musisz korzystac z "nagrody" jaka jest
wyplata odszkodowania w postaci np. kosztow leczenia
raka, aids, czy jakiegos pourazowego paralizu itp.

To jest troche zastanawiajace ze dorosly czlowiek jakim
chyba jestes nie rozumie tak prostej rzeczy jaka jest
system ubezpieczen.

Ja rozumiem, na czym polega idea systemu ubezpieczeń, za to Ty nie
pojmujesz celu, istoty i konsekwencji systemu przymusowych tzw.
"ubezpieczeń społecznych", wprowadzanych przez czerwonych.

Alez mylisz sie. Prawdopodobienstwo dozycia emerytury jest
wbrew pozorom bardzo niskie.
Poza tym, niewyplacone pieniadze nie sa "kradzione" tylko
wyplacane sa tym, ktorzy dozyli emerytury.

Prawdopodobieństwo dożycia emerytury wcale nie jest niskie,
a emerytura z założenia opiera się nie na zasadzie zakładu
(mała stawka i małe prawdopodobieństwo wygranej), tylko
na zasadzie oszczędności - gromadzenia i pomnażania (przez
inwestycje) kapitału, wykorzystywanego potem na wypłatę emerytury.
Dlatego tym, którzy dożyli, emerytury mają być wypłacane z ich
kapitału, a nie z kapitału umarłych.

Problem w tym, ze ten system nie moze byc jedynym sposobem
gdyz mielibysmy powazny problem z bezdomnymi wymagajacymi
"opieki spolecznej" lub robiacymi rozruchy emerytami ktorzy
w czasie produktywnych lat wydawali wszystkie pieniadze
i na starosc nie maja za co zyc :-)

Jeśli sami są winni swojej nędzy, to państwo nie powinno się tym
w ogóle przejmować. W normalnym państwie, które nie demoralizuje
swoich obywateli przez niepotrzebną opiekuńczość, problem by nie
istniał. Różnica między nami polega na tym, że ja traktuję człowieka
jako świadomą i odpowiedzialną jednostkę, Ty zaś jako bezrozumną krowę,
która musi być prowadzona na postronku, żeby nie wlazła w szkodę.
Ja odpowiadam się za wolnością i odpowiedzialnością, Ty za beztroskim
niewolnictwem. Jedno tylko jest dla mnie dziwne - jak można to godzić
z poszanowaniem demokracji? Czy stado krów jest mądrzejsze niż jedna
krowa?

Mozesz sobie nie chciec... :-)

No właśnie. Demokracja jest zatem ustrojem wiodącym do totalitaryzmu.

Ty sie juz misiu za cale spoleczenstwo lepiej nie wypowiadaj,
bo jestes w swoich pogladach raczej osamotniony.

Nie, Pszemol. Postępowanie establishmentu, powołującego się na
poparcie większości, nie ma nic wspólnego z wolą tejże. Wybory
dokonywane przez ludzi są wynikiem medialnej manipulacji i ludzkiego
lenistwa i nieodpowiedzialności.

Te towarzystwa konkuruja ze soba podwyzszajac skladki ludziom
chorym, aby sie oni wyprowadzili do konkurencji bo tacy ludzie
sa z naturalnych powodow strata dla ubezpieczalni...
Albo inna metoda "zdrowej konkurencji" jest po prostu odmowa
wyplaty kosztow leczenia pod dowolnym pozorem typu "metoda
jest wciaz eksperymentalna" albo "jest jakas tansza, a ze
jest nieskuteczna - who cares, na cos trzeba umrzec, nie ?"

Posłuchaj sobie tego materiału, ze szczególnym uwzględnieniem
części zaczynającej się od 1:35:00.
http://www.viddler.com/explore/ciauprtv/videos/163/

Dylemat jest taki, ze z teoretycznego punktu widzenia nejlepsze
byloby wlasnie jedno, panstwowe i powszechne (obowiazkowe)
ubezpieczenie medyczno-emerytalne. Im wiecej bowiem ludzi w puli
tym latwiej jest zastosowac statystyke do przewidywania kosztow
w przyszlosci. Unika sie tez problemow z ucieczka z systemu
ludzi mlodych i zdrowych ktorzy nie chca placic bo nie maja
na razie na widoku korzystac.

To byłoby właśnie najgorsze. Przymus ubezpieczeń powoduje
niefrasobliwość ubezpieczyciela, marnotrawstwo i złodziejstwo.

Z drugiej strony brak konkurencji i "panstwowa natura"
firmy bedzie powodowac wypaczenia prowadzace do zlej
sytuacji obserwowanej w Polsce. Niestety sytuacja w USA
gdzie nie ma powszechnego i obowiazkowego ubezpieczenia
zdrowotnego wcale nie jest lepsza: ubezpieczalnie
zbijaja miliardy zyskow przez odmowe wyplaty kosztow
lub przez wypychanie od siebie ludzi chorych/starych.

Zbijają miliardy zysków? A dlaczego, choć stosują tak nieuczciwe
praktyki, w ogóle mają klientów? Albo konkurencja między nimi jest
fikcją, albo ludziom się mimo wszystko opłaca ubezpieczanie u nich.

Podobnie jest z ubezpieczalniami samochodowymi: ludzie
ktorzy maja jakies kraksy automatycznie maja chorendalnie
podniesione skladki obliczone na to, ze wycofaja sie
z systemu. Niestety informacja o stluczkach jest dostepna
dla innych ubezpieczalni wiec malo kto przyjmie takiego
kierowce i jezdzi nieubezpieczony.

To niech się wycofają. W czym problem? Czy mamy jakiś interes
w tym, żeby chronić przed bankructwem kogoś, kto powoduje wypadki
drogowe? Trzeba tylko zadbać o to, żeby sądy szybko i sprawnie
zasądzały odszkodowania dla poszkodowanych, a jeśli sprawca nie
będzie miał środków, żeby zapłacić, wsadzać go do obozu pracy,
gdzie odpracuje wszystko co do grosza.

Prywatna firma ubezpieczeniowa ma KONFLIKT INTERESOW.
Czlowiek chory jest dla niej obciazeniem, czlowiek zdrowy
zyskiem. W przypadku panstwowej firmy "non-for-profit"
i powszechnosci/obowiazkowosci ubezpieczenia sie nie
ma konfliktu interesow, jest jednak degregolada cechujaca
inne panstwowe, niekonkurencyjne firmy.

Prywatne firmy, jeśli działają w warunkach swobodnej konkurencji,
wiedzą, że godzenie ze sobą zysków i kosztów (bo człowiek chory
to nie straty, tylko koszty) jest niezbędne w tego rodzaju działalności.
Jeżeli ludzie widzą, że towarzystwo chętnie pieniądze przyjmuje, a
do płacenia się nie kwapi, to do takiego towarzystwa nie idą i ono pada.
Chyba, że nie ma żadnego wolnego rynku, tylko monopol albo kartel.

Mysle ze za wymyslenie trzeciego, lepszego rozwiazania
wygrasz nagrode Nobla :-) Ale najpierw musisz wystawic
nos poza granice Polski i zainteresowac sie krajami w ktorych
juz proponowane przez Ciebie konkurencyjne i prywatne systemy
dzialaja i ludzie sa z nich bardzo niezadowoleni, umieraja
na ulicach na uleczalne choroby bez srodkow do zycia.

Ludzie rozumni i nie zdemoralizowani przez opiekuńczość państwa,
liczący przede wszystkim na siebie i własną rodzinę, na ulicy
nie umierają. Jeśli ktoś jest niezadowolony, niech się nie ubezpiecza.
Jak towarzystwa zaczną tracić klientów, poprawią warunki.

Takie formulki zachowaj sobie na swoje zebrania partyjne...
Tu mozesz sie podzielic konkretami.

To są właśnie konkrety. Socjalizm powoduje destrukcję rodziny,
która przestaje pełnić swoją podstawową funkcję - wsparcia dla
swoich członków. To właśnie rodzina przez całe wieki istnienia
ludzkości była ubezpieczeniem dla swoich członków i żadne
fundusze emerytalne i zdrowotne nie były potrzebne.
Jeśli to są dla Ciebie propagandowe formułki, to nie rozumiem,
co robisz w USA, zamiast siedzieć w Wenezueli albo na Kubie.
Komuniści mnie wkurwiają, a ja dbam o zdrowie, dlatego EOT.




Pszemol

Posted: 5 Mar 2008 15:35:34




Jakie oszustwo????
Misiu, nie wiem czy zmieniles diete czy co, ale podupadasz
na logicznym mysleniu... Przeciez warunki tego jak to dziala
sa z gory znane i - mam nadzieje - rozumiane przez obywateli.

Jesli ubezpieczenie byloby dobrowolne to wykupywalbys go
wtedy gdy czulbys sie zle i planowal wizyte do lekarza
a gdy wyzdrowiejesz to anulowalbys umowe. Jaki sens mialoby
takie ubezpieczenie jesli czlonkami sa tylko ludzie chorzy?
Przeciez placiliby wszystko i zadne ubezpieczenie nie zialaloby
w takich sytuacjach.

Nie wiem, Pszemol, gdzieś Ty się logiki uczył, ale straciłeś
tylko czas. Nie rozumiem, jak można twierdzić, że pojedynczo ludzie
dobrowolnie by się nie ubezpieczali, ale jako cząstka demokratycznej
większości - już tak. Założenie, jakoby demokratyczna większość była
mądra sumą indywidualnych mądrości, jest fałszywe. Jest dokładnie
odwrotnie - o ile pojedynczy człowiek może być mądry i prawy, większość
jest zawsze głupia, zła i okrutna, co wynika z jednej istotnej
okoliczności - większość za nic nie odpowiada. Już parę tysięcy
lat temu stwierdzono: "Senatores boni viri, sed senatus mala bestia".

Naprawde Twoja wyobraznia nie jeste w stanie objac sytuacji
w ktorej jakas czynnosc wykonana w wydaniu jednostkowym
jest nieoplacalna ale w wydaniu masowym jest??? Nie wierze...

Zrozum, jesli idea jest taka, ze spoleczenstwo DZIELI sie
zasobami w rownych ilosciach (bez wzgledu na aktualne
potrzeby) aby stworzyc pule zasobow z ktorych pomoze sie
w przyszlosci tym co potrzebowac beda to dobrowolnosc
ubezpieczenia sie w dowolnej chwili (czyli dopiero
w momencie potrzeby) zaprzecza sensowi takiej operacji...

Porownuje Ci to dokladnie do sytuacji w ktorej wstrzymalbys
sie z wykupieniem ubezpieczenia domu na wypadek pozaru az
do momentu gdy poczulbys w domu dym i uslyszal alarm p-poz :-)

Ale takie umowy spoleczne mozna zmienic - poszukaj lidera
ktory jest przeciwny takiemu spolecznemu ubezpieczeniu
i glosuj na niego. Jesli wiekszosc na niego tez bedzie
glosowac to znaczy ze wiekszosc nie chce partycypowac
w takim ubezpieczeniu.

To nie oszustwo a raczej udzial w loterii.
Za relatywnie male pieniadze kupujesz los na loterii zycia.
Wygrana w tym wypadku oznacza ze Twoj lost nie zostal
trafiony i nie musisz korzystac z "nagrody" jaka jest
wyplata odszkodowania w postaci np. kosztow leczenia
raka, aids, czy jakiegos pourazowego paralizu itp.

To jest troche zastanawiajace ze dorosly czlowiek jakim
chyba jestes nie rozumie tak prostej rzeczy jaka jest
system ubezpieczen.

Ja rozumiem, na czym polega idea systemu ubezpieczeń, za to Ty nie
pojmujesz celu, istoty i konsekwencji systemu przymusowych tzw.
"ubezpieczeń społecznych", wprowadzanych przez czerwonych.

Jakie sa te negatywne konsekwencje widziane Twoimi oczami?

Alez mylisz sie. Prawdopodobienstwo dozycia emerytury jest
wbrew pozorom bardzo niskie.
Poza tym, niewyplacone pieniadze nie sa "kradzione" tylko
wyplacane sa tym, ktorzy dozyli emerytury.

Prawdopodobieństwo dożycia emerytury wcale nie jest niskie,
a emerytura z założenia opiera się nie na zasadzie zakładu
(mała stawka i małe prawdopodobieństwo wygranej), tylko
na zasadzie oszczędności - gromadzenia i pomnażania (przez
inwestycje) kapitału, wykorzystywanego potem na wypłatę emerytury.
Dlatego tym, którzy dożyli, emerytury mają być wypłacane z ich
kapitału, a nie z kapitału umarłych.

Ktory system opisywales powyzej? Bo z pewnoscia nie ZUS.

Problem w tym, ze ten system nie moze byc jedynym sposobem
gdyz mielibysmy powazny problem z bezdomnymi wymagajacymi
"opieki spolecznej" lub robiacymi rozruchy emerytami ktorzy
w czasie produktywnych lat wydawali wszystkie pieniadze
i na starosc nie maja za co zyc :-)

Jeśli sami są winni swojej nędzy, to państwo nie powinno się tym
w ogóle przejmować.

I tu jest bledne myslenie. Ci ludzie doprowadzeni do desperacji
beda szkoda dla Ciebie - we wlasnym interesie powinienes im pomoc.

W normalnym państwie, które nie demoralizuje
swoich obywateli przez niepotrzebną opiekuńczość, problem by nie
istniał.

Pokaz mi takie panstwo.

Różnica między nami polega na tym, że ja traktuję człowieka
jako świadomą i odpowiedzialną jednostkę,

Moze powinienes czesciej wychodzic z domu?
Poznalbys przecietnego obywatela...
Naprawde sadzisz ze widownia Big Brother i sluchacze DiscoPolo
to swiadome i odpowiedzialne jednostki? Wiekszosc ludzi nie
ma zielonego pojecia o ekonomii. Pakuja sie w klopoty bo nie
maja pojecia o tym jak dzialaja kredyty czy leasingi...
Podpisuja papiery bez przeczytania ich nawet. Ty naprawde
nie znasz ludzi bo sam jestes inteligentny i obracasz sie
w otoczeniu ludzi sobie podobnych.

Proponuje Ci abys w ramach samodoksztalcania sie czy otworzenia
sobie oczu zapisal sie do jakiejs pracy z ludzmi... Np. popracuj
jako ankieter Osrodka Badania Opinii Publicznej - bedziesz mial
okazje pojezdzic w rozne strony kraju, pogadac z calym losowym
przekrojem spoleczenstwa, poznac ich poziom inteligencji, poziom
zorientowania sie w sprawach gospodarki, polityki...
Na razie masz niestety zwichrowane pojecie na temat ludzi.

Ty zaś jako bezrozumną krowę,
która musi być prowadzona na postronku, żeby nie wlazła w szkodę.

Niestety wiekszosc ludzi sa takimi bezrozumnymi krowami.

Ja odpowiadam się za wolnością i odpowiedzialnością, Ty za beztroskim
niewolnictwem. Jedno tylko jest dla mnie dziwne - jak można to godzić
z poszanowaniem demokracji? Czy stado krów jest mądrzejsze niż jedna
krowa?

Stado krow jest prowadzone przez przewodnikow...
Dlatego krowy wybieraja najmadrzejsze ze swojego stada do tego
aby Ci wybrani podejmowali za krowy decyzje...

Mozesz sobie nie chciec... :-)

No właśnie. Demokracja jest zatem ustrojem wiodącym do totalitaryzmu.

Demokracja jest rzeczywiscie paskudna dla mniejszosci :-)

Ty sie juz misiu za cale spoleczenstwo lepiej nie wypowiadaj,
bo jestes w swoich pogladach raczej osamotniony.

Nie, Pszemol. Postępowanie establishmentu, powołującego się na
poparcie większości, nie ma nic wspólnego z wolą tejże. Wybory
dokonywane przez ludzi są wynikiem medialnej manipulacji i ludzkiego
lenistwa i nieodpowiedzialności.

I jak proponujesz to zmienic?
Czy jesli ktos jest leniwy a Ty mu dasz w rece stery, to ten
ktos nagle przestanie byc leniwy i zajmie sie budowaniem
swojego portfolio aby zaowocowalo za 30 lat ladna emerytura?
Z byka spadles?

Te towarzystwa konkuruja ze soba podwyzszajac skladki ludziom
chorym, aby sie oni wyprowadzili do konkurencji bo tacy ludzie
sa z naturalnych powodow strata dla ubezpieczalni...
Albo inna metoda "zdrowej konkurencji" jest po prostu odmowa
wyplaty kosztow leczenia pod dowolnym pozorem typu "metoda
jest wciaz eksperymentalna" albo "jest jakas tansza, a ze
jest nieskuteczna - who cares, na cos trzeba umrzec, nie ?"

Posłuchaj sobie tego materiału, ze szczególnym uwzględnieniem
części zaczynającej się od 1:35:00.
http://www.viddler.com/explore/ciauprtv/videos/163/

W tym momencie nie mam czasu, moze pozniej.

Dylemat jest taki, ze z teoretycznego punktu widzenia nejlepsze
byloby wlasnie jedno, panstwowe i powszechne (obowiazkowe)
ubezpieczenie medyczno-emerytalne. Im wiecej bowiem ludzi w puli
tym latwiej jest zastosowac statystyke do przewidywania kosztow
w przyszlosci. Unika sie tez problemow z ucieczka z systemu
ludzi mlodych i zdrowych ktorzy nie chca placic bo nie maja
na razie na widoku korzystac.

To byłoby właśnie najgorsze. Przymus ubezpieczeń powoduje
niefrasobliwość ubezpieczyciela, marnotrawstwo i złodziejstwo.

Brak przymusu masz tez swoje wady, o ktorych pisale