kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Powariowaliscie :)
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 17:48:56



Po pierwsze tam byla kropka. Nie np. psy, tylko Np. psy zieja. Czyli
zakonczylam zdanie o ssakach, i podalam jednostkowy przyklad. Kropka.
Bylo wiekszosc z ssakow.... . Np. psy - zieja,

a nie Wiekszosc ssakow, np. psy...
Zmienia kontekst, ale trzeba czytac ze zrozumieniem

Zalosne tlumaczenia przedszkolaka.
Argumentem uzytym w dyskusji bylo ze WIEKSZOSC SSAKOW.
Potem byl podany przyklad JEDNEGO ssaka, nie wiekszosci.
Jakie to ma znaczenie czy przyklad byl w tym samym zdaniu
czy w zdaniu obok? Byl czescia tej samej mysli...
I to byl zly przyklad bo psy nie stanowia wiekszosci ssakow :-)

Nie twiedze ze sie nie poca, bo maja gruczoly potowe, ale ze problem
wentylacji, chlodzenia rozwiazuja w inny sposob i powie ci to kazda ksiazka
do zoologii. Maja tez gruczoly lojowe i inne.

Ja wiem, ze psy uzywaja potu w mniejszym stopniu niz czlowiek.
Dyskusja jednak jest na temat czlowieka, wiec zostawmy
uogolnienia na wszystkie ssaki i tymbardziej nie schodzmy z tematem
na drapiezniki typu pies czy kot, ktore sa wlasciwie malopocacym
sie wyjatkiem wsrod ssakow niz regula. Wiekszosc ssakow, w tym
czlowiek jak ja czy Ty, jednak poci sie i pocenie uzywa jako
glowny sposob regulacji temperatury. A jesli sie poci to wydzielac
bedzie won ktora ktos moze nazwac smrodem, inny zapachem ale
z cala pewnoscia kogos kto wydziela won bezwonnym nazwac nie mozna.

Dopoki nie pokazesz mi cytatu z zoologii ze jest inaczej
to mnie nie przekonasz. Czy cos jeszcze masz do dodania czy
juz wyczerpalismy temat bzdur na temat bezwonnosci czlowieka?

Co do chamstwa, panie gentelmanie, obrazasz sie? Ty, ktory oceniles mnie juz
po pierwszym poscie i dowalales mi? Ty, pierwszy cham tej grupy, ktory nie
znajac mnie w ogole pisales ze nie zmieniam majtoli?
Chamstwqo jest mieczem obosiecznym, mieczem wojujesz....

Nie obrazam sie - raczej smieje sie z Twojej hipokryzji.
Bo zdecydowanie pokazalas, ze dama nie jestes a obruszasz
sie bo ktos Ci powiedzial ze pewnie smierdzisz skoro
nocujesz w lesie i budzisz sie ze slimakami na twarzy...




zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 19:08:42



Oczywiscie rozumienie przedszkolaka. Argument ad personam, jak brak juz
innych. Profesor Zosia... Itd, nie jestes dama....
Nie chce sie czepiac, ale twoje chamstwo i gruboskornosc okazales pierwszy,
ja napisalam zwykly post o zyciu w lesie. Obojetny emocjonalnie, to ty
okazales od razu swoja "szlachetnosc i zyczliwosc" .Juz w pierwszym
komentarzu. Tak ad rem go komentujac.Wiec o hipokryzji to raczej z toba
mozna pogadac, najpierw taki poczatek a potem zdziwienie?

Nie jestem dama? Moze, ale nikomu tak bez podstaw nie dowalam.

Upierasz sie ze napisalam , ze psy to wiekszasc ssakow?
W ktorym miejscu? Napisalam, ze np psy zieja. Zdanie o ssakach skonczylo sie
przed kropka.

Co do znajomosci fizjologii, to jak napisalam juz wczesniej - prowadze male
schronisko. Od lat. Cos nie-cos jednak jestem zmuszona doczytac, by z kazdym
drobiazgiem nie ganiac do weta. By rozpoznac podstawowe objawy choroby jakos
musze znac funkcjonowanie organizmow. Nie jestem moze jak La Luna, ktora
czyta o chorobach wewnetrznych zwierzat do poduszki, ale cos tam jednak
wiem.









Chiron

Posted: 19 Lut 2008 19:10:31





No i masz wręcz klinicznie czystą sytuację. Teraz wystarczy tylko, żebyś
publicznie poprosił wszystkich, zeby Ci (najlepiej na priv) napisali,
dlaczego do takiego iskrzenia doszło. O ile chcesz oczywiście się czegoś
dowiedzieć.

powodzenia

Chiron






zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 19:50:27



Myslisz, ze chce? On odbija pileczke. Wystarczyloby, zeby napisal: Zoska,
bez sensu skomentowalem twoj post o lesie, i odpuscilabym. Ale Pszemol
brnie, odwraca kota ogonem, jest nieprecyzyjny ale nie ma takiej"pokory" ze
czasem sie nie ma racji, a czasem sie cos chlapnie.

No i stosowanie wszedzie modelu nauk formalnych jest bez sensu. Jego
wieczne: udowodnij. Dowody to w matematyce i logice, w innych powtarzalnosc
eksperymentow i falsyfikacja.

W ktoryms poscie napisalam o tym, ze ludzie, po przeszczpach miewaja
wspomnienia dawcow. Duzo o tym ostatnio pisano. Nie wiem, czy to prawda, ale
rodzi to przede wszystkim moje pytanie: czy organizm nie jest dokladnie
"caloscia", moze ograniczanie funkcji psychicznych do mozgu jest jeszcze
"niewiedza" nauki? Moze istnieje jakis glebszy, nie znany nam zwiazek miedzy
komorkami? Skoro kazda komorka macierzysta moze w swoim rozwoju stac sie
dowolnym organem?
A co mi Pszemol na to? "Udowodnij"






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 20:36:46



Oczywiscie rozumienie przedszkolaka. Argument ad personam, jak brak juz
innych. Profesor Zosia... Itd, nie jestes dama....
Nie chce sie czepiac, ale twoje chamstwo i gruboskornosc okazales pierwszy,
ja napisalam zwykly post o zyciu w lesie.

Po raz kolejny wykazujesz mentalnosc przedszkolaka wskazujac
na to, ze ktos Cie przezwal pierwszy i to rzekomo daje Ci
prawo do przezywania go jako zemste. Tak sie zachowuja 5 latki
w przedszkolu. Na dodatek ja Cie tu nigdy w zaden sposob nie
przezwalem.

Obojetny emocjonalnie, to ty
okazales od razu swoja "szlachetnosc i zyczliwosc" .Juz w pierwszym
komentarzu. Tak ad rem go komentujac.Wiec o hipokryzji to raczej
z toba mozna pogadac, najpierw taki poczatek a potem zdziwienie?

Czy ja tu kogos skrytykowalem za chamstwo?
Ty to zrobilas, moment pozniej nazywajac mnie idiota :-)

Nie jestem dama? Moze, ale nikomu tak bez podstaw nie dowalam.

Jesli nie jestes dama to nie oczekuj aby cie jako dame traktowano :-)

Upierasz sie ze napisalam , ze psy to wiekszasc ssakow?
W ktorym miejscu? Napisalam, ze np psy zieja.
Zdanie o ssakach skonczylo sie przed kropka.

Napisalas ze wiekszosc ssakow nie uzywa potu jako glownego
mechanizmu kontroli przegrzewania sie. Wciaz oczekuje ze
ta bzdure wycofasz jako swoja pomylke (jesli stac Cie na
cos takiego aby przyznac sie do pomylki) albo zacytujesz
cos z zoologii na potwierdzenie swojej tezy.

Poznaj moje dobre serce - nawet nie musi to byc zoologia
na poziomie uniwersyteckim - mozesz przeciez nie miec dostepu
w lesie do takich ksiazek. Podaj mi link chocby do jakiejs
encyklopedii ktora uznaje pocenie sie jako nieglowny lecz
poboczny, drugorzedny sposob regulacji temperatury przez
WIEKSZOSC ssakow, w tym czlowieka. Co Ty na to?

Co do znajomosci fizjologii, to jak napisalam juz wczesniej - prowadze male
schronisko. Od lat. Cos nie-cos jednak jestem zmuszona doczytac, by z kazdym
drobiazgiem nie ganiac do weta. By rozpoznac podstawowe objawy choroby jakos
musze znac funkcjonowanie organizmow. Nie jestem moze jak La Luna, ktora
czyta o chorobach wewnetrznych zwierzat do poduszki, ale cos tam jednak

Czy to schronisko jest dla ludzi? A moze dla wiekszosci ssakow?
Zauwaz, ze nikt nigdy tu nie kwestionowal Twojej znajomosci fizjologii psow.
Staralem sie tylko zauwazyc ze pies to nie jest typowy reprezentant
ssakow jesli chodzi o regulacje temperatury, a z cala pewnoscia nie jest
w tym podobny do czlowieka, a o bezwonnosci czlowieka, przypominam, mowilismy.




Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 20:30:21



Myslisz, ze chce? On odbija pileczke. Wystarczyloby, zeby napisal: Zoska,
bez sensu skomentowalem twoj post o lesie, i odpuscilabym. Ale Pszemol
brnie, odwraca kota ogonem, jest nieprecyzyjny ale nie ma takiej"pokory" ze
czasem sie nie ma racji, a czasem sie cos chlapnie.

Czyli dalej idziesz w zaparte i podtrzymujesz bezwonnosc czlowieka
i to ze sie nie poci? :-))) Zabawne...

No i stosowanie wszedzie modelu nauk formalnych jest bez sensu. Jego
wieczne: udowodnij. Dowody to w matematyce i logice, w innych
powtarzalnosc eksperymentow i falsyfikacja.

Twierdzenie o bezwonnosci czlowieka falsyfikuje sie latwo wskazujac
choc jednego zdrowego czlowieka ktory smierdzi :-)
Chcesz abym wskazal Ci takiego i sfalsyfikowal Twoja "teorie"?

Twierdzenie Chirona o tym ze wszyscy rodzice zawsze wiedza co dobre
dla ich dzieci latwo falsyfikuje sie wskazujac choc jednego rodzica
ktory nie wie co jest najlepsze dla jego dziecka. Takim rodzicem
byla tu na grupie Chmurka, ktora wyraznie i jasno przyznala, ze nie
wie co jest dla ich dzieci dobre.

Twierdzenie Chirona o tym ze kazda ofiara przestepstwa, nawet takiego
uznawanego za przypadkowe, jest winna zaistnialej sytuacji rowniez
mozna sfalsyfikowac podajac przyklad wlasnie zbrodni dokonanej na
zupelnie przypadkowej osobie ktorej w zaden sposob ta osoba nie byla
w stanie przewidzic albo uniknac (student zastrzelony na wykladzie).

Twierdzenie Chirona o tym, ze kazda choroba jest zawiniona przez
chorego bardzo latwo mozna sfalsyfikowac przez wskazanie chorego,
ktory urodzil sie juz chory na chorobe dziedziczna.

I tak dalej...
Czy dalej twierdzisz ze cos jest bez sensu?

W ktoryms poscie napisalam o tym, ze ludzie, po przeszczpach
miewaja wspomnienia dawcow. Duzo o tym ostatnio pisano.

Gdzie o tym "ostatnio" pisano? Mozesz podac zrodla tej informacji?

Nie wiem, czy to prawda, ale
rodzi to przede wszystkim moje pytanie: czy organizm nie jest dokladnie
"caloscia", moze ograniczanie funkcji psychicznych do mozgu jest jeszcze
"niewiedza" nauki? Moze istnieje jakis glebszy, nie znany nam zwiazek miedzy
komorkami? Skoro kazda komorka macierzysta moze w swoim rozwoju stac sie
dowolnym organem?
A co mi Pszemol na to? "Udowodnij"

Poprosze o cytat gdzie tak napisalem.




Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 20:24:31



No i masz wręcz klinicznie czystą sytuację. Teraz wystarczy tylko, żebyś publicznie poprosił wszystkich, zeby Ci (najlepiej na
priv) napisali, dlaczego do takiego iskrzenia doszło. O ile chcesz oczywiście się czegoś dowiedzieć.

Widze, ze do Ciebie nie dociera ze mnie nie itneresuje Twoja opinia
na moj temat tylko zebys ustosunkowal sie do meritum sprawy...





zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 21:41:51



Stwiedzilam tylko ze myje sie w lesie, tylko ze nie pod prysznicem :))))

Pisano w .... Nie pamietam, ale jakie to ma znczenie? Przeciez ci ludzie
moga klamac. Mnie interesuja implikacje takiej mozliwosci! Jesli pamietasz z
logiki to z falszu moze wynikac prawda :) Nie byl to na pewno zaden tabloid,
ani pismo "kobiece", moze jakis tygodnik np. Newsweek.

Coz wiemy o czarnych dziurach, o antymaterii tak "na pewniaka"? Niewiele.
Ale budowane przez naukowcow modele, terorie o zachowaniu tych obiektow i
innych obiektow w ich obecnosci to najbardziej fascynujace rozwazania ktore
czytalam, choc moga sie okazac zupelnie bledne.

Jakkolwiek sobie nazwiesz te ilosci to fakt pozostaje faktem, ze poci
sie bez przerwy bo na tym polega termoregulacja u wszystkich ssakow.

To cytat z ciebie. Po pierwsze w naukach empirycznych nie uzywa sie slowa:
wszystkich :) Bo -jak napisales- wystarczy jeden przyklad.... Takim
przykladem niech bedzie pies. Ma gruczoly potowe, ale do termoregulacji
uzywa nie ich, a pyska i lap :) Majac schronisko moge dlugo o psach :) Czy
sfalsyfikowalismy juz twierdzenie o WSZYSTKICH SSAKACH :) O wszystkich to
mozna mowic trojkatach, ze maja 3 katy :) Na przyklad :)

Ta bezwonnosc polega na przyzwyczajeniu swojego nosa do SWOJEGO smrodu.
Zebys wiedziala ze smierdza.

Wachalas kiedys zmoczonego deszczem zajaca albo nawet psa?
Toz to nos wykreca...


Smrod, smrod, nos wykreca... Cytaty z ciebie, nie zapach a smrod :)

Moze nasze nieporozumienia to kwestia jezyka, Moze taka twoja poetyka ze nie
powiesz zapach, a smrod. Ale dla mnie taka obojetnosc emocjonalna jezyka
jest bardzo wazna. Zapach jest dla mnie przypadloscia bytu (w sensie
filozoficznym) w tym wypadku cecha potu, smrod jest ocena. A z upodobaniami
sie nie dyskutuje.... Zapach mokrej siersci, to dla mnie wspomnienie wypraw
z ukochanymi sznaucerami, przezytych razem burz i kapieli w jeziorze :)
Tobie nos wykreca :)

Co do winy i nie winy, to dyskutuje sie o tym juz bodaj od sw Augustyna, o
predystynacji....
Musze pomyslec :)
Wiem jednak, ze na szczescie" rzeczywistosc jest bardziej zlozona niz sie to
wydaje. Ale rozwaze to co napisal Chiron :)









zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 22:00:40



Ty za to Krystyna, ze wszystkiego wyciagasz zawsze jeden wniosek - ze trzeba
jesc mieso, zwlaszcza to tlustsze. I tak trzymaj, pewnosc daje blogosc :)
A czy ja ja kiedys nie napisalam, ze wisi mi calkiem jakie konsekwencje ma
dieta na moje zdrowie? Napisalam. Chocby mi ktos powiedzial, ze umre jutro
jesli nie zjem miesa, odpowiedzialbym: OK! trudno.

Niech o dietach mysla chorzy. Jak wiekszosc ludzi zdrowych i w dobrej
kondycji nie klopocza mnie takie kwestie.
Wegetarianizm wybralam li i tylko z przyczyn etycznych. Wiesz przy jakiej
okazji robie sobie wyniki? Gdy jako informatyk testuje aparature medyczna.
Zaczelabym jesc mieso, gdyby ktos przekonal mnie, ze zwierzeta nie czuja,
nie cierpia etc.
A to raczej niemozliwe.

Mam swietne wyniki, duzo czasu spedzam na swiezym powietrzu, nie mam zadnych
dolegliwosci, a ty twierdzisz, ze bez miesa nie da rady.

Jak na ironię, powyższa uwaga także dotyczy Ciebie, oczywiście nie chodzi
o maniery, ale o meritum :)


Nie masz szans bym poczula sie niedoukiem. Sorki, skonczylam filozofie,
elektronike i podyplomowo informatyke. Znam greke, lacine, sanskryt,
niemiecki, angielski i rosyjski. Coz z tego, jesli i tak ciagnie mnie do
prostego zycia w lesie? A w sanskrycie przeczytalam moze 2 wedy i to ze
slownikiem?
Fakt, sa dziedziny calkiem mi obce, nikt nie zmusi mnie do przeczytania choc
jednej pozycji z ekonomii, bo zasne po 1 stronie i jesli znajdziesz choc
jeden moj post na ten temat, mozesz nazwac mnie niedoukiem Ale nie bron
Pszemola, bo sam ma jezyk i to dosyc ostry i troche bezsrtronnosci, moze?
Czy jego odpowiedz na moj post o lesie, byla taka ad rem? Taka MERYTORYCZNA?
Czy stosowanie modelu nauk formalnych do nauk opierajacych sie na badaniach
i eksperymencie, jest sluszne?

Link ktory mi polecasz raczej potwierdza to co napisalam a przeczy
Pszemolowi:
Im szybciej zwierzę dyszy wskutek wysiłku fizycznego, tym silniej schładza
śluzówki nosa, a zatem i krew napływającą do mózgu. W przypadku większości
gatunków ssaków lądowych pokrytych futrem, dyszenie nie tylko bezpośrednio
chroni mózg przed wzrostem temperatury, ale jest też zasadniczym sposobem
rozpraszania ciepła metabolicznego.

Wiec u wiekszosci dyszenie a nie pocenie :) jest termolregulacja.

I skoro dieta wegetarianska jest taka wyniszczajaca dla mozgu, a miesna taka
rozwojowa - to drapiezniki np. koty powinny na glowe bic np. sarenki w swoim
poziomie inteligencji, wielkosci mozgu etc. Jakos tego nie widac.

zoska







zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 22:03:06



Krystyna, twoja obronczyni :))) poddala link gdzie o zwierzetach: ze
wiekszosc to jednak przez dyszenie, nie pocenie :) Bo wiekszosc ssakow, to
jednak futerkowe. Czlowiek jakis tylko taki goly, wiec reguluje przez
pocenie :)

Ale czlowiek to jednak nie wiekszosc :) Moze tylko wyjatek potwierdzajacy
regule :)






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 22:10:47



Stwiedzilam tylko ze myje sie w lesie, tylko ze nie pod prysznicem :))))

A Arab na pustyni "myje" sie piaskiem. Rozumiem :-)

Pisano w .... Nie pamietam, ale jakie to ma znczenie?

Dla Ciebie nie ma znaczenia czy cos przeczytasz w fachowym pismie
ktore ma peer review i reputacje oraz podany zestaw literatury
zrodlowej czy w "Nie z Tej Ziemi" albo "Dobre Rady" czy innym "Naj"?
Ciekawe.

Przeciez ci ludzie moga klamac.
Mnie interesuja implikacje takiej mozliwosci!
Jesli pamietasz z logiki to z falszu moze wynikac prawda :)
Nie byl to na pewno zaden tabloid, ani pismo "kobiece",
moze jakis tygodnik np. Newsweek.

Jesli nie wiesz gdzie czytalas to skad pewnosc ze nie bylo
to pismo kobiece ktorego byc moze nie kupujesz ale przegladnelas
stojac w kolejce do kasy?

Znadz to prosze, chocby w internecie, chetnie porozmawiam na ten temat.

Coz wiemy o czarnych dziurach, o antymaterii tak "na pewniaka"? Niewiele.
Ale budowane przez naukowcow modele, terorie o zachowaniu tych obiektow i
innych obiektow w ich obecnosci to najbardziej fascynujace rozwazania ktore
czytalam, choc moga sie okazac zupelnie bledne.

Istotnej jest jednak, dla mnie przynajmniej, co i gdzie czytam.

Jakkolwiek sobie nazwiesz te ilosci to fakt pozostaje faktem, ze poci
sie bez przerwy bo na tym polega termoregulacja u wszystkich ssakow.

To cytat z ciebie. Po pierwsze w naukach empirycznych nie uzywa sie slowa:
wszystkich :) Bo -jak napisales- wystarczy jeden przyklad.... Takim
przykladem niech bedzie pies. Ma gruczoly potowe, ale do termoregulacji
uzywa nie ich, a pyska i lap :)

Pies ROWNIEZ uzywa gruczolow potowych do termoregulacji.

Majac schronisko moge dlugo o psach :)

W jaki sposob badalas udzial pocenia sie na termoregulacje u psa?
Ile ten udzial wynosi? 60%? 40%? 10%? 0%?

Czy sfalsyfikowalismy juz twierdzenie o WSZYSTKICH SSAKACH :)
O wszystkich to mozna mowic trojkatach, ze maja 3 katy :) Na przyklad :)

Nie, nie sfalsyfikowalas twierdzenia o wszystkich ssakach
bo jak zauwazylas NAWET pies ma gruczoly potowe a wiec
bedzie sie w pewnym stopniu pocil. A pocenie sie ochladza
organizm i jest to fizyczny fakt a nie czyjesz "poglady"
podane do dyskusji.

Ta bezwonnosc polega na przyzwyczajeniu swojego nosa do SWOJEGO smrodu.
Zebys wiedziala ze smierdza.

Wachalas kiedys zmoczonego deszczem zajaca albo nawet psa?
Toz to nos wykreca...


Smrod, smrod, nos wykreca... Cytaty z ciebie, nie zapach a smrod :)

Chodzi o to, ze teza o bezwonnosci wydaje sie byc totalna
bzdura dla mnie, ktory nie tylko czuje zapach co intensywny
smrod. Nazwanie smrodu bezwonnoscia tak mnie zbulwersowalo :-)

Moze nasze nieporozumienia to kwestia jezyka, Moze taka twoja poetyka ze nie
powiesz zapach, a smrod. Ale dla mnie taka obojetnosc emocjonalna jezyka
jest bardzo wazna. Zapach jest dla mnie przypadloscia bytu (w sensie
filozoficznym) w tym wypadku cecha potu, smrod jest ocena. A z upodobaniami
sie nie dyskutuje.... Zapach mokrej siersci, to dla mnie wspomnienie wypraw
z ukochanymi sznaucerami, przezytych razem burz i kapieli w jeziorze :)
Tobie nos wykreca :)

Bo rozmawialismy o postulowanej BEZWONNOSCI, ktora przy intensywnosci
smrodu wydaje sie paranoja. Nie skupiaj sie na dyskusji o tym czy to
smrod czy zapach, bo oba wrazenia FALSYFIKUJA postulowana BEZWONNOSC.

Co do winy i nie winy, to dyskutuje sie o tym juz bodaj od sw Augustyna, o
predystynacji....
Musze pomyslec :)
Wiem jednak, ze na szczescie" rzeczywistosc jest bardziej zlozona niz sie to
wydaje. Ale rozwaze to co napisal Chiron :)

Zauwaz, ze ja nie twierdze ze zadna ofiara nie zawinila w przestepstwie
ani ze zaden chory nie "zasluzyl" sobie na chorobe. Podalem nawet kilka
przykladow chorob ktore w pojeciu dzisiejszej nauki sa "zasluzone" bo
wynikaja wprost z obranego trybu zycia (palenie = rak pluc, picie =
maskosc watroby, itp). Jednak daleki jestem od obwiniania noworodka za
jakies winy powodujace fakt, ze urodzil sie np. ze smiertelnym guzem
mozgu. Chiron natomiast twierdzi, ze KAZDA choroba ma podloze w czyjejs
winie, w karmicznych powiazaniach. Czyli ze np. dziecko urodzone z
zespolem Downa czy ofiara przypadkowej strzelaniny w miescie zasluzyly
sobie na swoj los, chorobe czy smierc. Na dodatek nie ma on ABSOLUTNIE
zadnych przeslanek, powodow czy dowodow do takiego okrutnego oceniania.




Chiron

Posted: 19 Lut 2008 22:16:58




No i masz wręcz klinicznie czystą sytuację. Teraz wystarczy tylko, żebyś
publicznie poprosił wszystkich, zeby Ci (najlepiej na priv) napisali,
dlaczego do takiego iskrzenia doszło. O ile chcesz oczywiście się czegoś
dowiedzieć.

Widze, ze do Ciebie nie dociera ze mnie nie itneresuje Twoja opinia
na moj temat tylko zebys ustosunkowal sie do meritum sprawy...

Dociera, dociera...i nie tylko moja Ciebie nie interesuje- innych opinia
także. No cóż- oczywiście, że masz do tego prawo. Jednakże- z takiej pozycji
nie masz najmniejszych szans, aby te opinie zmienić. Naprawdę nie chcesz?
Czemu Ci nie odpowiadam na Twoje pytania? Bo już odpowiedziałem, a ponadto-
już kiedyś starałem Ci się to wytłumaczyć. Po prostu- nie chcesz tego
przyjąć, i też masz do tego prawo. Ponadto- przeinaczasz to, co napisałem.
Podajesz argumenty, których już kieyś używałeś, a które budzą wręcz mój lęk
(jak o konieczności zapinania pasów, bo koszty społeczne leczenia...). Do
jakiejkolwiek dyskusji potrzebna jest odrobina dobrej woli od obu
dyskutantów, aby choć przez chwilę przyjąć punkt widzenia drugiej osoby- Ty,
mimo, że o tym piszesz- nie robisz tego nawet przez moment. Jedyne, co
robisz- to zagadujesz każdy temat, albo starasz się- jak nie dasz rady "na
wprost"- walnąć w głoszącego poglądy- jak choćby we wspaniałego człowieka i
naukowca- profesora Sedlaka. Tak, jak pisałem- odpowiadając Ci bardziej mam
nadzieję, że kiedyś (za tydzień, 10 lat lub nigdy) do tego wrócisz, niż że
coś z tego teraz weźmiesz. Kwestia tego, kiedy to będzie- jest zależna
wyłącznie od Ciebie.
pozdrawiam

Chiron






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 22:24:24



Krystyna, twoja obronczyni :))) poddala link gdzie o zwierzetach: ze
wiekszosc to jednak przez dyszenie, nie pocenie :) Bo wiekszosc ssakow, to
jednak futerkowe. Czlowiek jakis tylko taki goly, wiec reguluje przez
pocenie :)

Ale czlowiek to jednak nie wiekszosc :) Moze tylko wyjatek potwierdzajacy
regule :)

OK - przyznaje ze wyszukalas stosowny fragment...
Wprawdzie nie w zoologii ale gazetce popularnej - no trudno.
Ale pocenie sie wiekszosci zwierzat bylo tylko dygresja
dowodzaca ze czlowiek sie poci - teraz wiemy, ze jest to dla
niego *glowny* sposob regulacji temperatury w przeciwienstwie
do zwierzat futerkowych.

To teraz wrocmy do pierwotnej bezwonnosci czlowieka...
Potrafisz to obronic?




Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 22:20:23



A czy ja ja kiedys nie napisalam, ze wisi mi calkiem jakie konsekwencje ma dieta na moje zdrowie? Napisalam. Chocby mi ktos
powiedzial, ze umre jutro jesli nie zjem miesa, odpowiedzialbym: OK! trudno.

I przemyslalas to sobie dobrze? Jestes calkiem pewna swoich reakcji
w eksetremalnych sytuacjach? Ogladalas film "Dramat w Andach"?

Sadzisz ze pasazerowie ktorzy przezyli katastrofe tylko dzieki temu
ze jedli mieso z ludzkich trupow pozostalych po katastrofie, zapytani
przed katastrofa "czy zjedliby ludzkie mieso?" odpowiedzieli twierdzaco?

Niech o dietach mysla chorzy. Jak wiekszosc ludzi zdrowych i w dobrej kondycji nie klopocza mnie takie kwestie.

Problem w tym, ze gdy juz bedziesz chora to wtedy bedzie troche za pozno.
Wiele decyzji czlowiek prodejmuje w trybie PREWENCYJNYM. Staramy sie
UNIKNAC choroby bo to latwiejsze niz leczenie choroby juz zlapanej.

Wegetarianizm wybralam li i tylko z przyczyn etycznych. Wiesz przy jakiej okazji robie sobie wyniki? Gdy jako informatyk testuje
aparature medyczna.
Zaczelabym jesc mieso, gdyby ktos przekonal mnie, ze zwierzeta nie czuja, nie cierpia etc.
A to raczej niemozliwe.

Alez mozliwe. Moglabys np. jesc padline.
Nie przyczynialabys sie wtedy do ich smierci czy cierpienia.

Im szybciej zwierzę dyszy wskutek wysiłku fizycznego, tym silniej schładza śluzówki nosa, a zatem i krew napływającą do mózgu. W
przypadku większości gatunków ssaków lądowych pokrytych futrem, dyszenie nie tylko bezpośrednio chroni mózg przed wzrostem
temperatury, ale jest też zasadniczym sposobem rozpraszania ciepła metabolicznego.

Wiec u wiekszosci dyszenie a nie pocenie :) jest termolregulacja.

Czyli ten Twoj bezwonny czlowiek ma futro i reguluje temperature dyszeniem?

I skoro dieta wegetarianska jest taka wyniszczajaca dla mozgu, a miesna taka rozwojowa - to drapiezniki np. koty powinny na glowe
bic np. sarenki w swoim poziomie inteligencji, wielkosci mozgu etc. Jakos tego nie widac.

Napisz cos wiecej na temat inteligencji kotow i sarenek, co?
Bedzie ciekawie... :-)





Chiron

Posted: 19 Lut 2008 22:32:58




Myslisz, ze chce? On odbija pileczke. Wystarczyloby, zeby napisal: Zoska,
bez sensu skomentowalem twoj post o lesie, i odpuscilabym. Ale Pszemol
brnie, odwraca kota ogonem, jest nieprecyzyjny ale nie ma takiej"pokory"
ze czasem sie nie ma racji, a czasem sie cos chlapnie.

No i stosowanie wszedzie modelu nauk formalnych jest bez sensu. Jego
wieczne: udowodnij. Dowody to w matematyce i logice, w innych
powtarzalnosc eksperymentow i falsyfikacja.
To wszystko prawda...tylko, że Ci o tym pisałem. Taki jest- i już. Może

kiedyś będzie chciał się zmienić- kto wie. Jednakże na chwilę obecną nic na
to nie wskazuje. Tam, gdzie potrzebna emocjonalność, uczuciowość- on nadal
włącza płaską, boolowską logikę. Po prostu- gdzieś, kiedyś coś spowodowało,
że ta jego sfera uczuć została przez niego zablokowana- i nie ma do niej
dostępu. Przyjmuje więc, że nie istnieje. Czy w takiej sytuacji sens ma
dyskusja? Sama oceń.

W ktoryms poscie napisalam o tym, ze ludzie, po przeszczpach miewaja
wspomnienia dawcow. Duzo o tym ostatnio pisano. Nie wiem, czy to prawda,
ale rodzi to przede wszystkim moje pytanie: czy organizm nie jest
dokladnie "caloscia", moze ograniczanie funkcji psychicznych do mozgu jest
jeszcze "niewiedza" nauki? Moze istnieje jakis glebszy, nie znany nam
zwiazek miedzy komorkami? Skoro kazda komorka macierzysta moze w swoim
rozwoju stac sie dowolnym organem?

Jesteś ateistką, ja nigdy nie mam wątpliwości co do istnienia Boga, innego
świata. Dla mnie więc to niejako oczywiste:-). Musiałem Ci przygryźć, bo
zazdroszczę tego, że możesz sobie ile chcesz chodzić po lesie podczas, gdy
ja duszę się w centrum miasta:-). No cóż- może i ja urzeczywistnię to swoje
marzenie o domku w lesie, gdzieś nad wodą...wracając do tematu- z
przekoanania jestem holistą, więc traktuję człowieka jako całość...ale
odpowiedź (czy raczej próba) znacznie przekracza kilka zdań- a na nudny
elaborat nie mam chęci:-). Poza tym- to nie jest tematem tej grupy. Napisz
lepiej, jak się czujesz jako weganka? Jeśli chodzi o mnie- to otoczenie mi
przypomina, i wtedy zwracam na to uwagę- jak znajomi się dziwią, że nie jem
tego, co jeszcze do niedawna jadłem (ciasta na mleku czy z jajek, kawa z
mlekiem)- ale staram się nie wzbudzać sensacji. Najważniejsze, że moje ciało
mi mówi, że postępuję właściwie:-).

pozdrawiam

Chiron






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 22:44:06



Widze, ze do Ciebie nie dociera ze mnie nie itneresuje Twoja opinia
na moj temat tylko zebys ustosunkowal sie do meritum sprawy...

Dociera, dociera...i nie tylko moja Ciebie nie interesuje- innych opinia także. No cóż- oczywiście, że masz do tego prawo.
Jednakże- z takiej pozycji nie masz najmniejszych szans, aby te opinie zmienić. Naprawdę nie chcesz?

Dlaczego mialbym chciec zmieniac cos, co mnie zupelnie nie interesuje?
Pomysl logicznie...

Dodatkowo chcialbym zauwazyc ze grupa ta nazywa sie pl.soc.wegetarianizm
a nie pl.fanclub.pszemol - czy cos z tego faktu dla Ciebie wynika?

Wylecz prosze te swoje natrectwa polegajace na narzucaniu sie ze swoimi
opiniami na moj temat. Jeszcze raz oficjalnie mowie: nie jestem zainteresowany.
Capisci?

Czemu Ci nie odpowiadam na Twoje pytania?
Bo już odpowiedziałem, a ponadto- już kiedyś starałem Ci się
to wytłumaczyć. Po prostu- nie chcesz tego przyjąć,
i też masz do tego prawo.

Kto inny jest w stanie "przyjac" bezpodstawna teze ze student
zabity w sali wykladowej w czasie wykladu pare dni temu w USA
sam sie o taka kare prosil i na nia sobie zapracowal zyciem?
Kto inny jest w stanie "przyjac" bezpodstawna teze ze dziecko
urodzone z zespolem Downa przekreslajacym jego szanse na normalne
zycie "zasluzylo sobie" na takie zycie jeszcze przed urodzeniem?
Przeciez to totalne idiotyzmy wypowiadane przez czlowieka ktory
sobie takie bzdury potrafi wyssac z palca i wierzy w nie potem
jak w prawdy objawione. To sa naprawde irytujace poglady...

Masz podobne poglady do faszyzmu, w ktorych "kolorowi" zasluzyli
sobie na Aushwitz tym, ze nie nalezeli do rasy panow... brawo.

Ponadto- przeinaczasz to, co napisałem. Podajesz argumenty,
których już kieyś używałeś, a które budzą wręcz mój lęk (jak o
konieczności zapinania pasów, bo koszty społeczne leczenia...).
Do jakiejkolwiek dyskusji potrzebna jest odrobina dobrej woli
od obu dyskutantów, aby choć przez chwilę przyjąć punkt widzenia
drugiej osoby-

Twoj punkt widzenia jest chory i balbym sie go przyjac nawet na moment
aby nie zarazic sie przypadkem od Ciebie Twoja choroba, zapewne przez
Ciebie zasluzona, wiec litosci u mnie z naturalnych powodow nie wzbudzasz.

Ty, mimo, że o tym piszesz- nie robisz tego nawet przez moment.
Jedyne, co robisz- to zagadujesz każdy temat, albo starasz się-
jak nie dasz rady "na wprost"- walnąć w głoszącego poglądy-
jak choćby we wspaniałego człowieka i naukowca- profesora Sedlaka.
Tak, jak pisałem- odpowiadając Ci bardziej mam nadzieję, że kiedyś
(za tydzień, 10 lat lub nigdy) do tego wrócisz, niż że coś z tego teraz
weźmiesz. Kwestia tego, kiedy to będzie- jest zależna wyłącznie od Ciebie.

Podalem Ci kluczowe argumenty przemawiajace PRZECIWKO Twoim teoriom
w sposob rzeczowy i jak mniemam klarowny. Jesli Ty nie widzisz sam
ze pleciesz irytujace zdrowego czlowieka farmazony no to masz problem...
Te argumenty ktore uderzaja celnie w Twoja chora teorie pozostawiasz
ZAWSZE bez odpowiedzi bo po prostu nie masz nic do powiedzenia na
ich odparcie. Jedyna wymowka na obrone swojej teorii jest to, ze masz
takie czy inne przeczucie. I sadzisz ze komus poza Toba to wystarcza.
Moim zdaniem grubo sie mylisz ale oczywiscie masz do tego "prawo".
Wywolujesz jednak w czytelnikach reakcje odrazy i obrzydzenia do
Twojej obludnej postawy obwiniajacej wrodzonie chorych za ich choroby
czy tez lsoowo zastrzelonych przez przestepce winnych swoich smierci.
To jest zwyczajnie chore i powinienes sie szybko leczyc - moze nie zapozno!




Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 22:51:41



To wszystko prawda...tylko, że Ci o tym pisałem. Taki jest- i już. Może kiedyś będzie chciał się zmienić- kto wie. Jednakże na
chwilę obecną nic na to nie wskazuje. Tam, gdzie potrzebna emocjonalność, uczuciowość- on nadal włącza płaską, boolowską logikę.
Po prostu- gdzieś, kiedyś coś spowodowało, że ta jego sfera uczuć została przez niego zablokowana- i nie ma do niej dostępu.
Przyjmuje więc, że nie istnieje. Czy w takiej sytuacji sens ma dyskusja? Sama oceń.

Pomyliles grupy:
= pl.fanclub.pszemol

Jesteś ateistką, ja nigdy nie mam wątpliwości co do istnienia Boga,
innego świata. Dla mnie więc to niejako oczywiste:-).

Tylko fanatyzm cechuje sie brakiem watpliwosci.

Najważniejsze, że moje ciało mi mówi, że postępuję właściwie:-).

Dokladnie tak jak dziecku/psu jedzacemu czekolade.





zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 23:09:01



Krystyna kazdym swoim postem probuje ze dieta miesna jest taka super :) Wiec
po jej stronie lezy powinnosc dowodu :) Zwroc sie wiec do niej by pokazala
wyzszosc tej miesnej diety na przykladze odwieczny miesozerca kontra
roslinozerca, czyli np. kot kontra sarenka :)
Tak to moze byc ciekawe :) Ja jakos nie widze roznicy, ale moze Krystyna wie
lepiej.

Tak, wyrazilam sie nieprecyzyjnie. Padline w razie koniecznosci bym zjadla,
ludzka tez. Ale ciezko o taka w miare swieza padline tak na co dzien :)
Nawet ludzka :))) Zabitego bym nie zjadla, nawet w sytuacji ekstremalnej bym
nie zabila.

W ktorejs z ksiazek Kepinskiego, psychiatry sa rozwazania na ten temat. Ze
czlowiek, ktory pewne sprawy przemyslal i jest konsekwentny w swoich
wyborach, nawet w sytuacjach ekstremalnych zachowuje sie w ten sam sposob.
Np. ktos, kto cale zycie nie uzywa przemocy, swiadomie, nawet w sytuacji
zagroezenia zycia nie atakuje. Dlatego w obozzach koncentracyjnych nie
wszyscy walczyli o zycie za wszelka cene i kosztem innych. Wiec mysle, ze
skoro od 21 lat jestem przekonana, ze nie mam prawa do odbierania zycia
zadnej istocie, to bylabym temu wierna nawet w sytuacji krytycznej.

Co do choroby? To ktora diete polecasz? :)))

Moja zasada jest taka - jak cos dziala dobrze, to trzymam sie tego co jest.
Jak cos szwankuje to wprowadzam zmiany.
Chyba racjonalna. Jesli jestem zdrowa, mam dobre parametry, kondycje itd. to
po cholera mam to zmieniac? Po co mam o tym myslec i zabezpieczac sie przed
"mozliwymi" chorobami? A przed ktora konkretnie? Tyle ich jest....

Smierci nie unikne przy pomocy zadnej diety.






zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 23:18:32



Cytat w pisemku znalazla Krystyna, mi podeslala :)






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 23:21:13



Co do choroby? To ktora diete polecasz? :)))

Ta, ktora Ci pasuje najlepiej.

Moja zasada jest taka - jak cos dziala dobrze, to trzymam sie tego co jest.
Jak cos szwankuje to wprowadzam zmiany.
Chyba racjonalna.

Bylaby racjonalna, problem w tym ze u Ciebie wybor diety nie jest
podyktowany wzgledami zdrowotnymi tylko ideologicznymi (etycznymi).

Smierci nie unikne przy pomocy zadnej diety.

Nie ma tu chyba nikt tego typu zludzen, aczkolwiek Optymalni
twierdza ze dieta tlusta przedluza zycie w zdrowiu...

p.s.
czy uwazasz jak Chiron, ze cialo czlowiekowi zawsze slusznie podpowiada co jesc?




Krystyna*Opty*

Posted: 19 Lut 2008 23:32:45





Ty za to Krystyna, ze wszystkiego wyciagasz zawsze jeden wniosek - ze
trzeba jesc mieso, zwlaszcza to tlustsze. I tak trzymaj, pewnosc daje
blogosc :)
A czy ja ja kiedys nie napisalam, ze wisi mi calkiem jakie konsekwencje
ma dieta na moje zdrowie? Napisalam. Chocby mi ktos powiedzial, ze umre
jutro jesli nie zjem miesa, odpowiedzialbym: OK! trudno.

Niech o dietach mysla chorzy. Jak wiekszosc ludzi zdrowych i w dobrej
kondycji nie klopocza mnie takie kwestie.

No brawo, jaka mądra dziewczynka... ;) Jak to mówią: głodny sytego nie
zrozumie... ;)

Wegetarianizm wybralam li i tylko z przyczyn etycznych. Wiesz przy jakiej
okazji robie sobie wyniki? Gdy jako informatyk testuje aparature
medyczna.
Zaczelabym jesc mieso, gdyby ktos przekonal mnie, ze zwierzeta nie czuja,
nie cierpia etc.
A to raczej niemozliwe.

Rozumiem. Twój wybór.

Mam swietne wyniki, duzo czasu spedzam na swiezym powietrzu, nie mam
zadnych dolegliwosci, a ty twierdzisz, ze bez miesa nie da rady.

Jak na ironię, powyższa uwaga także dotyczy Ciebie, oczywiście nie chodzi
o maniery, ale o meritum :)


Nie masz szans bym poczula sie niedoukiem. Sorki, skonczylam filozofie,
elektronike i podyplomowo informatyke. Znam greke, lacine, sanskryt,
niemiecki, angielski i rosyjski.

I jaki z tego wszystkiego masz pożytek? Czy to tylko taka "sztuka dla
sztuki"?

Coz z tego, jesli i tak ciagnie mnie do
prostego zycia w lesie? A w sanskrycie przeczytalam moze 2 wedy i to ze
slownikiem?

Tyle wiesz, a nie wiesz rzeczy dla Ciebie najważniejszych... Ale to Twój
wybór.

Fakt, sa dziedziny calkiem mi obce, nikt nie zmusi mnie do przeczytania
choc jednej pozycji z ekonomii, bo zasne po 1 stronie i jesli znajdziesz
choc jeden moj post na ten temat, mozesz nazwac mnie niedoukiem.

?? Nie mam zamiaru Cię tak nazywać, więc sobie daruj.

Ale nie bron
Pszemola, bo sam ma jezyk i to dosyc ostry i troche bezsrtronnosci, moze?
Czy jego odpowiedz na moj post o lesie, byla taka ad rem? Taka
MERYTORYCZNA?

Próbowałam Cię tylko "pocieszyć", żebyś się za bardzo uwagami Pszemola nie
przejmowała, widać odczytałaś to odwrotnie. Ale OK, na tym poprzestanę.

Czy stosowanie modelu nauk formalnych do nauk opierajacych sie na
badaniach i eksperymencie, jest sluszne?

W zasadzie dlaczego nie? Aczkolwiek przyroda wymyka się naukowemu
sformalizowaniu i pewnien jej margines jednak pozostanie niemożliwy do
opisania.

Link ktory mi polecasz raczej potwierdza to co napisalam a przeczy
Pszemolowi:
Im szybciej zwierzę dyszy wskutek wysiłku fizycznego, tym silniej
schładza śluzówki nosa, a zatem i krew napływającą do mózgu. W przypadku
większości gatunków ssaków lądowych pokrytych futrem, dyszenie nie tylko
bezpośrednio chroni mózg przed wzrostem temperatury, ale jest też
zasadniczym sposobem rozpraszania ciepła metabolicznego.

Zgadza się, tak jest u zwierząt. Człowiek jednak oprócz możliwości
dyszenia,
(z którego korzysta tylko przy ekstremalnym wysiłku), ma inny bardzo
efektywny i stosowany permanentnie mechanizm chłodzenia - pocenie się skóry
pozbawionej niemal całkowicie owłosienia. I NA TO próbowałam Ci zwrócić
uwagę w tym temacie. I tyle. A ile zwierząt się poci mimo futra i ile
dyszy, to akurat
dla mnie jest mniej istotne.

I skoro dieta wegetarianska jest taka wyniszczajaca dla mozgu,


Zależy DLA KOGO wyniszczająca. Dla zwierząt roślinożernych jest optymalna
:)

a miesna taka
rozwojowa - to drapiezniki np. koty powinny na glowe bic np. sarenki w
swoim poziomie inteligencji, wielkosci mozgu etc. Jakos tego nie widac.

Chyba żartujesz. :)

Krystyna



zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 23:39:02



Co do wiary: mi nie potrzebny "inny swiat". To znaczy nie potrzebna mi ta
dychotomia: ten - inny. Juz ten jest dla mnie cudem, jest nieogarniony,
przekraczajacy mozliwosci poznania.

Nie wierze w zadna religie. Nie potrafie. Nie chce. Ale jest we mnie
nadzieja, nie wiara a wlasnie nadzieja, ze rzeczywistosc mnie zaskoczy, mnie
przekroczy :) Ze umieram, a tu nie calkiem :)
Nie wyklczam tego :) Nie przecze temu. Ale nie chce zakladac czegokolwiek i
zyc jakimis rytualami.
Moje zycie jest bardzo proste.
Ilekroc probuje sie do czegos przymusic, czuje wewnetrzy gwalt i jestem
bardzo nieszczesliwa.

Maryja dziewica? - na przyklad. A skad mam to wiedziec? I jak mam zmusic sie
do wierzenia w to, skoro mi to calkiem obojetne? A skad oni to wiedza, ze
dziewica?
I tak mozna by snuc.

Staram sie nie krzywdzic, staram sie pomagac krzywdzonym, ciesze sie zyciem
na ile to mozliwe.
Patrze na swiat z duza ciekawoscia i staram sie nie zamykac na nic. Zyc tak
by bez wzgledu na to czy cos jest po zmierci, czy nie mogla powiedziec,
zylam dobrze.


Co do Sedlaka, to byla to magiczna postac. Bardzo interesujaca. W czasach
moich studiow filozoficznych, tzw. filozofia przyrody na KUL-u dopiero sie
rozwijala i oprocz Sedlaka nie bylo tam wybitnych osobowosci, teoretyczna z
Majdanskim, Krapcem, Kurdzialkiem byla znacznie bardziej plodna
intelektualnie.
Ale Sedlaka wspominam z sympatia i podziwem, mam ze3 jego ksiazki nawet :)

zoska






Pszemol

Posted: 19 Lut 2008 23:50:12



Co do wiary: mi nie potrzebny "inny swiat". To znaczy nie potrzebna mi ta
dychotomia: ten - inny. Juz ten jest dla mnie cudem, jest nieogarniony,
przekraczajacy mozliwosci poznania.

Piekne.

Nie wierze w zadna religie. Nie potrafie. Nie chce. Ale jest we mnie
nadzieja, nie wiara a wlasnie nadzieja, ze rzeczywistosc mnie zaskoczy, mnie
przekroczy :) Ze umieram, a tu nie calkiem :)
Nie wyklczam tego :) Nie przecze temu. Ale nie chce zakladac czegokolwiek i
zyc jakimis rytualami.
Moje zycie jest bardzo proste.
Ilekroc probuje sie do czegos przymusic, czuje wewnetrzy gwalt i jestem
bardzo nieszczesliwa.

Taka nadzieja jest niebezpieczna bo prowadzi do strachu.
Nadzieja to cos jak oczekiwanie ze tak sie stanie...
Taka nadzieja ustawia Cie na rowni z wierzacymi, ktorzy zyja
nadzieja ze beda zyc wiecznie w "niebie" u boku swojego Boga.
I aby spelnic swoje nadzieje sa "grzeczni" i postepuja wedlug
tego co im ksiadz kaze... :-)

Malo tego - taka nadzieja gdy zbyt rozrosnieta odwraca uwage
od zycia obecnego, odwraca uwage od zycia cala pelnia...
Sprowadza zycie doczesne do nedznego czekania na smierc.
"Bo wtedy bedzie juz dobrze" :-)

Staram sie nie krzywdzic, staram sie pomagac krzywdzonym,
ciesze sie zyciem na ile to mozliwe.
Patrze na swiat z duza ciekawoscia i staram sie nie zamykac na nic. Zyc tak
by bez wzgledu na to czy cos jest po zmierci, czy nie mogla powiedziec,
zylam dobrze.

Nie mow, to skad bierzesz wzorce moralnosci jesli nie z Biblii/Koranu/Wedow? ;-)

I czemu pomagasz krzywdzonym? Chiron uwaza, ze oni zasluzyli
sobie na to krzywdzenie...

Co do Sedlaka, to byla to magiczna postac. Bardzo interesujaca. W czasach
moich studiow filozoficznych, tzw. filozofia przyrody na KUL-u dopiero sie
rozwijala i oprocz Sedlaka nie bylo tam wybitnych osobowosci, teoretyczna z
Majdanskim, Krapcem, Kurdzialkiem byla znacznie bardziej plodna
intelektualnie.
Ale Sedlaka wspominam z sympatia i podziwem, mam ze3 jego ksiazki nawet :)

Podzielasz jego opinie na temat czlowieka?




zosia.p

Posted: 19 Lut 2008 23:55:54



Poniekad :)

Nie w tym sensie, ze skoro mam ochote na cos, to znaczy ze tego mi brakuje,
wiec organizm mi podpowiedzial.
Tak nie uwazam.

Ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze sa okresy ze mam jakas
niewytlumaczalna sklonnosc do jakiegos pokarmu, albo wprost przeciwnie -
awersje. Byc moze jest to jakis nieznany jeszcze mechanizm organizmu.
Ja jem, rzeczywiscie to na co mam ochote, oprocz tego czego nie jem w ogole
:) To zapewnia mi jakas roznorodnosc.
Ale jak pisalam kiedys ufam swojemu organizmowi, ufm tym tysiacom lat
ewolucji zakodowanym w moich genach, ze poradzi sobie. Ze jak mu czegos
brakuje, to sobie wytworzy :)

Jestem wciaz jeszcze w fazie "bycia zwierzatkiem". Ze ciesza sprawne
miesnie, ze witalnosc jest duza, ze rano tak po prostu wstaje w dobrym
nastroju.
Moze to stan troche bezmyslny, ale blogoslawione sa dni, gdy nie trzeba
myslec o zdrowiu, diecie itd. A po prostu mozna zyc.






zosia.p

Posted: 20 Lut 2008 00:01:55



Ja wielu rzeczy nie wiem, ale nie chce martwic sie na zapas.
Zyje szczesliwie, i nawet jesli przyszloby mi umrzec jutro, to niewiele bym
zmienila w swojej przeszlosci -no poza mezem :) . I jak patrze w stecz, to
mysle - warto bylo.

Co do diety - to zadna nie ma istotnego znaczenia. Bo moze mi przedluzyc
zycie o ile? 5, 10, 15 lat?

Gorzej jesli myle sie co do zycie po smierci. Jesli jakas religia jest
jedyna wlasciwa - to mam przechlapane. I to na cala wiecznosc!






zosia.p

Posted: 20 Lut 2008 00:14:12



O, Pszemol. Moja nadzieja jest pusta - bez cech.
Jest niekonkretna, ciesze sie tym zyciem i nie mysle "na co mam nadzieje"
pozniej. Licze na niespodzianke :) Na razie ciesze sie tym co mam tu,
ciekawi mnie tu.

Czemu pomagam? :) Dlatego ze sa slabsi i wisi mi czy zasluzyli na to czy
nie, czy cierpia z wlasnej winy, czy niezasluzenie. Nie pytam. Nie
analizuje. Potrzebuje pomocy - pomagam. Proste. Nie mi kogokolwiek oceniac,
bo sama w zyciu narobilam mnostwo glupstw.

Co do pogladow Sedlaka, to musialabym sobie przypomniec. Wspominam nie jego
poglady, ale go jako czlowieka, jego postac, osobowosc, niezwyklosc.






Pszemol

Posted: 20 Lut 2008 02:09:07



O, Pszemol. Moja nadzieja jest pusta - bez cech.
Jest niekonkretna, ciesze sie tym zyciem i nie mysle "na co mam nadzieje"
pozniej. Licze na niespodzianke :) Na razie ciesze sie tym co mam tu,
ciekawi mnie tu.

Zycze Ci aby sie Twoj mlody swiatopoglad szybko wyklarowal ;-)

Czemu pomagam? :) Dlatego ze sa slabsi i wisi mi czy zasluzyli na to czy
nie, czy cierpia z wlasnej winy, czy niezasluzenie. Nie pytam. Nie
analizuje. Potrzebuje pomocy - pomagam. Proste. Nie mi kogokolwiek oceniac,
bo sama w zyciu narobilam mnostwo glupstw.

Abstrahujac teraz od rzeczywistych przypadkow z ktorymi sie stykasz,
podchodzac calkiem filozoficznie/teoretycznie do sprawy: czy ktos kto
celowo podejmuje ryzykowne lub z gory skazane na niepowodzenie decyzje
wiedzac ze znajda sie ludzie tacy jak Ty, ktorzy bezkrytycznie mu
pomoga zasluguja na pomoc? Bo ja mam w takich przypadkach poczucie
niesprawiedliwosci. To cos jak pracujaca cale lato wiewiorka, zbierajaca
zapasy na zime zdecyduje ze ona nie ma ochoty pracowac, bedzie sie cale
lato bawic, a potem - gdy nadejdzie zima - inne wiewiorki jej pomoga.
Czy to jest fair?

W USA jest teraz podobna sytuacja: przez ostatnie pare lat byl boom
na nieruchomosci, ceny windowaly w gore jak szalone, wiele osob
bralo pozyczki pod zastaw domow liczac ze hossa bedzie trwac wiecznie
i za odmrozone w ten sposob pieniadze szaleli na wakacjach, kupowali
drogie samochody, jachty droie zabawki - teraz hossa sie skonczyla
i ludzie Ci stoja przed ryzykiem utracenia domow. Jest placz i groza.
Wolaja na pomoc mimo ze byli wyraznie ostrzegani przed takim
nieodpowiedzialnym zachowaniem, ostrzegani byli przed nieposiadaniem
oszczednosci "na czarna godzine". Teraz oczekuja od rzadu ze im
przyjdzie na pomoc, wykupi ich domy od bankow za pieniadze podatnikow,
czyli za pieniadze ludzi odpowiedzialnych, ktorzy nie wozili sie mercem.
Czym sie to skonczy? Ano problemami finansowymi z jakim dolar sie teraz
boryka a niedlugo mozemy oczekiwac wysoka inflacje za ktora zaplaca
wszyscy. W efekcie za zabawe nieodpowiedzialnych beda musieli zaplacic
ci odpowiedzialni. (przypomina mi sie teraz relacja w ktorej ktos
nie jezdzi autem w pasach czy na motorze w kasku bo przeciez jak
cos sie mu stanie to reszta spoleczenstwa za jego frajde zaplaci)

Daleki jestem od pogladow Chirona ktory twierdzi ze kazdy chory, biedny
czy zabity zasluzyl sobie jakos na ten swoj los - to jest chore podejscie
- ale daleki jestem rowniez od tej Twojej slepej, matczynej wrecz pomocy
potrzebujacycm bez wzgledu na to jak sie znalezli w tarapatach...
Taka pomoc jest dawaniem glodnemu ryby zamiast daniem mu wedki.
Nie daje skutkow dlugoterminowych. Bycie w tarapatach i wyciagniecie
sie z nich samemu aby nie byc glodnym dzieki swoim wlasnym zaslugom
da z pewnoscia lepsze skutki niz nakarmienie glodnego...

Co do pogladow Sedlaka, to musialabym sobie przypomniec. Wspominam nie jego
poglady, ale go jako czlowieka, jego postac, osobowosc, niezwyklosc.

Niewykluczam ze jako czlowiek mogl byc wspanialym, cieplym czlowiekiem.
Jednak jako naukowiec brzmial niestety bardzo czesto silnie ABSURDALNIE.




Pszemol

Posted: 20 Lut 2008 01:46:10



Poniekad :)

Nie w tym sensie, ze skoro mam ochote na cos, to znaczy ze tego mi brakuje,
wiec organizm mi podpowiedzial.
Tak nie uwazam.

Ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze sa okresy ze mam jakas
niewytlumaczalna sklonnosc do jakiegos pokarmu, albo wprost przeciwnie -
awersje. Byc moze jest to jakis nieznany jeszcze mechanizm organizmu.

Nie wiem co Ty mialas na mysli piszac te dwa fragmenty, ale
dla mnie - odbiorcy - sa one ze soba sprzeczne...
W pierwszym piszesz ze nie uwazasz ze organizm podpowiada Ci swoje
biochemiczne potrzeby dietetyczne poprzez wywolywanie ochoty na
jakis pokarm a w drugim piszesz wyraznie, ze byc moze te ochoty
czy niecheci na jakis pokarm jest wlasnie mechanizmem organizmu :-)

Jednym slowem masz tam cos z Walesowego: jestem za a nawet przeciw!

Ja jem, rzeczywiscie to na co mam ochote, oprocz tego czego
nie jem w ogole :) To zapewnia mi jakas roznorodnosc.

Czy w Twojej diecie sa pokarmy wylacznie naturalne, w zaden
sposob nieprzetworzone przez kuchenne procesy (gotowanie,
pieczenie, smazenie, itp)

Innymi slowami pytajac o to samo: jesz chleb? tofu? ciasta? itp?

Ale jak pisalam kiedys ufam swojemu organizmowi, ufm tym tysiacom lat
ewolucji zakodowanym w moich genach, ze poradzi sobie. Ze jak mu czegos
brakuje, to sobie wytworzy :)

B12 sobie nie wytworzy. Nawet z D bedzie mial klopoty w zimie.
Pewnych aminokwasow egzogennych sobie nie wytworzy...
Duzo jest komponentow niezbednych do zycia ktorych organizm
sobie sam nie jest w stanie "wytworzyc" jesli nie dostarczysz
tego z dieta.

Jestem wciaz jeszcze w fazie "bycia zwierzatkiem". Ze ciesza sprawne
miesnie, ze witalnosc jest duza, ze rano tak po prostu wstaje w dobrym
nastroju.
Moze to stan troche bezmyslny, ale blogoslawione sa dni, gdy nie trzeba
myslec o zdrowiu, diecie itd. A po prostu mozna zyc.

A jaki jest nastepny stan po fazie bycia zwierzatkiem?




Pszemol

Posted: 20 Lut 2008 01:53:24



Co do diety - to zadna nie ma istotnego znaczenia.
Bo moze mi przedluzyc zycie o ile? 5, 10, 15 lat?

Uwazasz ze przedluzenie zycia w zdrowiu o 15 lat nie ma znaczenia?
Pomysl ile przez te dodatkowe 15 lat zycia moglabys zrobic dobrego
w swym schronisku...

Gorzej jesli myle sie co do zycie po smierci. Jesli jakas religia
jest jedyna wlasciwa - to mam przechlapane. I to na cala wiecznosc!

Na razie wszystko wskazuje na to, ze wszystkie religie to bajki
zmyslone przez ludzi bojacych sie smierci lub samotnosci...
O ta wiecznosc ja bym sie nie martwil ;-)
Raczej jako ateistce powinno Ci zalezec na tym, aby cieszyc
sie zyciem doczesnym jak najdluzej, wiec zdziwilas mnie ta
obojetnoscia do wydluzenia zycia o 15/70 = 21%.

Twoje watpliwosci na temat zycia po smierci i pogarda dla
dlugosci doczesnego zycia wskazuja mi raczej na to, ze
kiedys bylas czlowiekiem religijnym i dopiero niedawno
odrzucilas religijnosc jako reakcja na jakis zawod do Boga
- zgaduje - niewysluchanie modliw ? jakas porazke zyciowa
czy cos takiego... Zostalo Ci wiec wiele konfliktujacych
ze soba pogladow w niecalkiem przemyslanym jeszcze nowym
swiatopogladzie semi-ateistycznym.




zosia.p

Posted: 20 Lut 2008 07:46:39



Nie, tylko ze nasza wiedza na temat organizmu jest nikla.
Moj poglad jest: ze to niemozliwe, zeby organizm podpowiadal mi: marchewka,
Na przyklad. Wg mojego poznania i oceny intelektualnej - to niemozliwe.

Ale zauwazam pewne tendencje: niekiedy calymi tygodniami nie moge spojrzec
na platki owsiane, albo jablka. Dlaczego? Czuje wprost obrzydzenie. Potem to
mija. Nie sadze ze sie przejadlam danym produktem. Ale skoro nie umiem tego
racjonalnie wytlumaczyc, to zakladam, ze moze wlasnie o takim doswiadczeniu
mowi Chiron. Nie wiem, moja wiedza na temat takich procesow jest nikla, ale
byc moze w takim sensie Chiron ma racje.

Moja niechec, czy upodobanie moze miec tez inne przyczyny: np reklama
podprogowa, cykl menstruacyjny etc. Ale skoro nie wiem, to rozwiazania
Chirona nie moge wykluczyc. Tak jak innych.

Wiec nie jest to Walesowskie, a raczej naukowe podejscie. Pokie nie wiem, to
ani nie twiedze ani nie wykluczam, ale takie doswiadczenie mam.






<< . 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.793
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008