kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Powariowaliscie :)
<< . 1 . 2 . 3 .
Autor Wiadomość
zosia.p

Posted: 20 Lut 2008 08:03:13



Znow sie mylsisz co do mnie. Ja pewne rzeczy przyjmuje lub odrzucam po
dlugiej analizie. I jest to osad raczej intelektualny, choc na pewno
aprawiony duza doza emocjonalnosci. Ale jak juz sie do czegos przekonam -
np. wegetarianizm to jestem temu wierna.

Moja rodzina byla raczej ateistyczna. W kazdym razie nie praktykowala
zbytnio. Ja mialam okres wielkiej religijnosci za czasow liceum. Ale naleze
do ludzi, ktorzy zyja na plaszczyznie etycznej. Ma to dla mnie zasadnicze
znaczenie. Nie moge sie zgodzic na zadne wykluczenie, na religie gorsze i
lepsze. I o ile z teza, ze Bog jest Absolut - nie dyskutuje. Bo skad mam
wiedziec, moge tylko wierzyc, w to czy tamto na podsawie roznych przeslanek,
to religia jest dla mnie jakims nonsensem.
Po co bytowi Absolutnemu, wszelkie rytuly, piesni, dogmaty,etc. ? Dla mnie
to dnie do przyjecia. TO moze lubic krol, prezydent czy jakis inny wladca.
Ale Absolut? Doskonaly, calkowiecie spelniony i niepoznwalny?

Wiec moj ateizm nie jest zaprzeczeniem istnienia Absolutu, czyli Boga w
sensie filozoficznym. Tu nie wiem. Nie wykluczam zadnego rozwiazania, ale
mam za malo przeslanek. Ale moj ateizm odnosi sie do religii. Jestem
anty-religijna.

Co do tych 5 czy 15 lat, to tez wynika to z innych powodow. Mimo 42 lat -
jak pisalam- czuje sie na tyle dobrze ze nadal jestem na etapie gdy sie wie
o swojej smiertelnosci, ale jeszcze jej nie odczuwa. Ja wiem ze umre, ale
"czuje" ze to niemozliwe :) Wiem, ze cos zacznie kiedys we mnie szwankwac,
ale jeszcze nie czuje tego. Zyje jak dzieci, albo zwierzeta, ciesze sie
swoim cialem, jego sila i sprawnscia, uzywam go, ciesze sie zyciem. Nie
mysle o chorobach, przedluzaniu itd.






Krystyna*Opty*

Posted: 20 Lut 2008 09:36:34





Ja wielu rzeczy nie wiem, ale nie chce martwic sie na zapas.

Oczywiście, że nie ma większego sensu martwienie się na zapas, ale
umiejętność racjonalnego przewidywania ewentualnych przykrych następstw
swojego postępowania - to minimum, jakie powinno być cechą ludzką, wszak
nawet u zwierząt zdarzają się nader "rozsądne" zachowania...
Co zatem sprawia, że inteligentny człowiek postępuje czasem irracjonalnie?
Dlaczego np. zwierzęta w naturze nie chorują na choroby psychiczne,
albo na choroby cywilizacyjne, na które chorują zwierzęta żywione PRZEZ
CZŁOWIEKA.

Zyje szczesliwie, i nawet jesli przyszloby mi umrzec jutro, to niewiele
bym zmienila w swojej przeszlosci -no poza mezem :) . I jak patrze w
stecz, to mysle - warto bylo.
Co do diety - to zadna nie ma istotnego znaczenia. Bo moze mi przedluzyc
zycie o ile? 5, 10, 15 lat?

Zadziwiasz mnie coraz bardziej... 8| Aż tak bardzo swego życia nie cenisz?
A jeśli każdy dzień byłby związany z dużą dawką cierpienia, to także nie
wiązałabyś tego ze stosowanym odżywianiem?

Gorzej jesli myle sie co do zycie po smierci. Jesli jakas religia jest
jedyna wlasciwa - to mam przechlapane. I to na cala wiecznosc!

No to ja też ;)
Wiesz, nie sądzę, żeby Bóg (gdyby istniał ;)) cenił świętoszkowatych,
praktykujących jakąś religię tak "na wszelki wypadek, gdyby Bóg istniał".
A kupczący odpuszczeniem swoich win poprzez religijne praktyki oparte o
pieniądz - to już szczyt wyrafinowanej pruderii.
Zresztą i okrucieństwo "wierzących" wobec niewierzących bliźnich (a nie
odwrotnie) - to też już niemal reguła i jednocześnie zadziwiający paradoks,
wszak na ogół sądzi się, że ludzie są "dobrzy" ze strachu przed karą boską
i groźbą trafienia do piekła (?)

Krystyna



zosia.p

Posted: 22 Lut 2008 20:25:17



Nie moglam wczesniej skomentowac, bo bylam w lesie 3 dni :) i sie nie mylam
:)

Do rzeczy.
Co do USA, analitycy dawno przewidywali mozliwosc krachu i wszystkie tego
konsekwencje. Ale banki wspaniale zarabialy, wspaniale im sie wiodlo.
Dlaczego nie stworzono systemu asekuracyjnego? Lepszego przesiewu
kredytobiorcow? Dlaczego kredyty nie byly ubezpieczone? Bo to zwiekszaloby
ich koszty, wieczmniejszalo zyski bankow. Ktos na tym zarobil niezla kase.
Na krachu tez ktos zarabia, a ludzie traca domy. Utrata domu to dla mnie nic
az tak tragicznego w bogatym spoleczenstwie. Mozna zaczac od nowa, mozna cos
wynajac czy wydzierzawic. Mozna w koncu zamieszkac w 2 pokojach a nie w 8.
Przerazaja mnie jednak koszty spoleczne, ktore beda sie wlec moze latami.
Klopoty finansowe niszcza rodziny, lamia ludzi. Widze tych przerazonych,
zagubionych ludzi, moze i bezmyslnych i glupich, widze bojace sie
przyszlosci matki i dzieci nierozumiejace co sie dzieje.

Pamietasz taki film: Zuzanna robi zakupy? Jak masz w banku 10 000 dlugu, to
masz problem, jak masz 10 000 000, to bank ma problem.
Mam takiego znajomego, w 1997 wtopil 2,5 mln na gieldzie. Bankowi nie
oplacalo sie go scigac, bo i tak nie bylo z czego sciagac. Wiec kazali mu
sie wymeldowac ze stalego pobytu i nie mogl prowadzic dzialalnosci na
siebie. Jego dlug wpuscili w koszty, bo odzyskali go od razu w zmniejszonym
podatku.
Nikt go nie scigal, a w zeszlym roku mogl znow sie ulegalnic.

Moja bratowa jest dyrektorem banku, widze ile zarabia, jak czesto wyjezdza
na szkolenia do Wloch czy Hiszpanii z rodzina. Banki niezle zarabiaja na
kredytobiorcach i to one powinny ponosic wiekszosc konsekwencji, jak dawaly
kredyty ludziom, na podstawie tego, ze mieli tetno...

Ludzie sa glupi. Nie sadze zeby moja wies zamieszkiwali najwieksi glupcy
swiata, a jednak ciagle widze jak popadaja w takie wlasnie tarapaty.
Przyjezdzaja przedstawiciele cyfrowego polsatu, wciskaja ludziom umowy, w
ktorych rozne rzeczy sa napisane malymi literkami. Konsekwencje? Pol wsi od
3 lat splaca dekodery, choc z talerzy nie korzystali ani dnia, bo nie stac
nikogo na abonament. Kolejni wymieniajacy okna i drzwi, i ludzie maja drzwi
2 razy drozsze od tych, ktore mogliby kupic normalnie. Prowident - nawet nie
musze tlumaczyc. A potem splacaja, albo maja komornika. Wiesz, ze w mojej
wsi jedyna mam wyzsze wyksztalcenie? Ze tylko kilka osob ma srednie: moze
4 - 5? Ze ci z zawodowka, ktorych tez nie ma zbyt wielu uwazani sia za "tych
co maja szkole"? I to nie dotyczy tylko ludzi starych. To bieda powoduje ze
juz dzieciaki po ginmnazjum pracuja "na kurnikach", w lesie, etc. Czy jak
podatnicy splacaja ich dlugi to sprawiedliwe? Byc moze nie, ale ich los jest
na innej plaszczyyznie jeszcze glebiej niesprawiedliwy.
-----
Na punkcie wiejskich dzieci mam fiola rownie wielkiego, jak na punkcie psow.
Niedawno zabieralam dzieciaki na "Zloty kompas" :) do multikina. Przyszla
tez 16-latka i spytala, czy moze jechac, bo nigdy nie byla w kinie! Ma 16
lat, zarabia na kurnikach, moglam powiedziec, jedz sobie sama, ale przeciez
dla niej miasto to cos porazajacego, nie do przeskoczenia no i te
kilkanascie zlotych... szkoda.
Wiec moze daje im tylko rybe, nie wedke, ale dzieciaki dzieki mnie pierwszy
raz jechaly pociagiem, widzialy morze, byly w kinie i na wesolym miasteczku.
Nalezy im sie to i nie mam watliwosci, ze dobrze robie. Choc wiekszosc z
nich skonczy edukacje na gimnazjum, zacznie zycie jakie prowadza ich rodzice
i moze juz nigdy w zyciu nie pojada do kina.
-----

Stosunek dotego typu kwestii ma w duzej mierze podloze pozaintelektualne. Ja
uwazam pomaganie za sluszne.
Jest taka postac w "Zbrodni i karze" Marmieladow, urzednik i pijaczyna,
ktory ginie stratowany przez konie. Mowi cos takiego: ze nie moze byc tak,
zeby czlowiek nie mial dokad isc, ze kazdy musi miec takie miejsce, do
ktorego moze isc zawsze.

Taka mam osobowosc, taka sie urodzilam, zawsze wprowadzam dobra atmosfere,
nikomu nigdy nie odmowilam pomocy. I po pierwsze, to wszedzie wprowadza
nastroj zyczliwosci, gdy sie pojawiam, i jest to przeciez jakas wartosc. I
chcialabym wierzyc, ze przynajmniej tu na wsi, kazdy wie, ze jak juz nie ma
dokad isc, mozna przyjsci po pomoc do mnie. Brzmi to gurnolotnie, ale w
praktyce jest trudne. Jesli udaje, ze nie slysze wolania pod domem i udaje
ze spie i tak nastepnego dnia gonie sprawdzic o co chodzi. Psychiatria ma
na to swoje okreslenie zapewne, ja na to mowie, ze mam kompleks krola lasu.
Jednym slowem pycha i zarozumialstwo :) Bo pomagajac (oprocz calej
slusznosci tego i serdecznosci, ktora czuje dla ludzi) czuje sie the
best-ciara. Jestem krolem puszczy, do ktorego chodzi sie po pomoc i opieke
:) Jestem lwem :)






Chiron

Posted: 22 Lut 2008 23:47:05





Co do pogladow Sedlaka, to musialabym sobie przypomniec. Wspominam nie
jego poglady, ale go jako czlowieka, jego postac, osobowosc, niezwyklosc.

Niewykluczam ze jako czlowiek mogl byc wspanialym, cieplym czlowiekiem.
Jednak jako naukowiec brzmial niestety bardzo czesto silnie ABSURDALNIE.

podaj jeden jedyny przykład

Chiron






Chiron

Posted: 23 Lut 2008 00:09:37





Taka mam osobowosc, taka sie urodzilam, zawsze wprowadzam dobra atmosfere,
nikomu nigdy nie odmowilam pomocy. I po pierwsze, to wszedzie wprowadza
nastroj zyczliwosci, gdy sie pojawiam, i jest to przeciez jakas wartosc. I
chcialabym wierzyc, ze przynajmniej tu na wsi, kazdy wie, ze jak juz nie
ma dokad isc, mozna przyjsci po pomoc do mnie. Brzmi to gurnolotnie, ale w
praktyce jest trudne. Jesli udaje, ze nie slysze wolania pod domem i udaje
ze spie i tak nastepnego dnia gonie sprawdzic o co chodzi. Psychiatria ma
na to swoje okreslenie zapewne, ja na to mowie, ze mam kompleks krola
lasu. Jednym slowem pycha i zarozumialstwo :) Bo pomagajac (oprocz calej
slusznosci tego i serdecznosci, ktora czuje dla ludzi) czuje sie the
best-ciara. Jestem krolem puszczy, do ktorego chodzi sie po pomoc i opieke
:) Jestem lwem :)

podoba mi się, jak to wykorzystujesz. Dla ogółu najważniejszy jest przykład.
On jest wręcz zaraźliwy. To super:-).
powodzenia i pozdrawiam

Chiron






Leszek Serdyński

Posted: 24 Lut 2008 18:05:25






Wiec moze daje im tylko rybe, nie wedke, ale dzieciaki dzieki mnie
pierwszy raz jechaly pociagiem, widzialy morze, byly w kinie i na wesolym
miasteczku.

Dzięki Tobie!

Nalezy im sie to i nie mam watliwosci, ze dobrze robie.

Dlaczego się należy?

Choc wiekszosc z
nich skonczy edukacje na gimnazjum, zacznie zycie jakie prowadza ich
rodzice i moze juz nigdy w zyciu nie pojada do kina.

Ale mają komputery, które im zafundowałaś.


Taka mam osobowosc, taka sie urodzilam, zawsze wprowadzam dobra atmosfere,

Może to tylko Ty tak uważasz :)

nikomu nigdy nie odmowilam pomocy. I po pierwsze, to wszedzie wprowadza
nastroj zyczliwosci, gdy sie pojawiam, i jest to przeciez jakas wartosc. I
chcialabym wierzyc, ze przynajmniej tu na wsi, kazdy wie, ze jak juz nie
ma dokad isc, mozna przyjsci po pomoc do mnie.

Przyzwyczaiłaś ich.

Brzmi to gurnolotnie, ale w
praktyce jest trudne. Jesli udaje, ze nie slysze wolania pod domem i udaje
ze spie i tak nastepnego dnia gonie sprawdzic o co chodzi. Psychiatria ma
na to swoje okreslenie zapewne, ja na to mowie, ze mam kompleks krola
lasu. Jednym slowem pycha i zarozumialstwo :)

Jak najbardziej.

Bo pomagajac (oprocz calej
slusznosci tego i serdecznosci, ktora czuje dla ludzi) czuje sie the
best-ciara. Jestem krolem puszczy, do ktorego chodzi sie po pomoc i opieke
:) Jestem lwem :)

No właśnie. Dla zaspokojenia swojego ego wyrządzasz wielką krzywdą tym
ludziom. Uczysz ich, że można wszystko dostać, nie wysilając się zbytnio.
Nie muszą dzieci posyłać do szkół, bo podanie za nich napisze Zosia, nie
muszą wysilać się, zarabiać pieniędzy, bo Zosia zawiezie ich dzieci do kina,
czy na basen. W ten sposób utrwalasz sytuację w Twojej wsi. Chłopy wolą pić
piwo pod sklepem, niż iść zarobić na kształcenie dzieci, na wyjazdy.
Utwierdzasz tych ludzi w przekonaniu, że zawsze im ktoś pomoże, że zawsze
ktoś coś da. A jak nie da, to sobie wezmą, ukradną, albo rewolucję zrobią.
Wówczas sprawdza się powiedzenie, że jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć
twardą d....ę.

Jakbyś chciała napisać, że w tej Twojej wsi to zupełna beznadzieja i nie ma
pracy, nic się chłopom nie opłaca siać i t.p. to mogę podać Ci przykład. Do
mnie do pracy przyjeżdżały kobiety 15 km na rowerach, czy to w deszcz,
zimno, czy w spiekotę. Teraz jeżdżą samochodem.

Pozdrawiam
Leszek






Krystyna*Opty*

Posted: 25 Lut 2008 14:36:54






Ewolucja wcale nie musi iść tylko "do przodu", może się "cofać" do
poprzednich rozwiązań w zależności od warunków środowiska (w tym przede
wszystkim diety). Mało tego, ewolucja potrafi znacznie przyspieszyć
(tzw. skok ewolucji) ale kto powiedział, że tylko do przodu... Wszak
nieużywany narząd zanika... (?)

Ewolucja nie ma przodu ani tylu.
Te pojecia mozesz nadawac im Ty, ale ewolucja to proces slepy,
ktory nie ma z gory wytyczonych planow na przyszlosc a wiec trudno
ocenic jaka zmiana jest krokiem do przodu lub do tylu...

Oczywiście. Dlatego te pojęcia wzięłam w cudzysłów, jako umowne... ;]

Akurat w tygodniku FORUM ukazał się artykuł "Dokąd zmierza ewolucja",
w którym przedstawiono kilka ciekawych informacji. Ale i antropolodzy
potrafią wyciągać dziwne wnioski i wręcz zaprzeczać samym sobie, czyli
pisać głupoty. Na ilustracji przedstawiającej historię człowieka napisano:
= "Australopithekus Afarensis (4 mln lat temu) - Miał[...] mózg o poj.
450 cm3, wzrost 110-150 cm. Był roślinożercą o krępej budowie ciała.
= Homo erectus (1 mln lat temu)- Używał narzędzi i ognia, gotował
pożywienie. Posługiwał się bronią, był wytrawnym myśliwym. Potrafił też
wykonać odzież odpowiednią dla północnego klimatu. Jego mózg rozwinął się
z 900 do 1200 cm3.
= Homo Sapiens Sapiens - Przeciętny współczesny człowiek ma mózg o
pojemności ok. 1350 cm3.

Z powyższego ewidentnie wynika, że zarzucenie roślinożerstwa na rzecz
mięsożerstwa wpłynęło znacząco na rozwój mózgowia (czyt. inteligencji).
Taki wniosek nasuwa się sam, ale nie naszym genialnym nałukowcom. Oni widzą
to inaczej, twierdząc na koniec artykułu:

"ŻYWIENIE - Ludzie nadal dostosowują się do współczesnych zasad żywienia,
a niektórzy naukowcy uważają, że upowszechniają się obecnie geny, które
pomagają nam znakomicie się rozwijać dzięki pożywieniu z dużą zawartością
węglowodanów. Ta adaptacja może doprowadzić do spadku zjawiska otyłości."

I tu przypomina mi się humor z muszką, która wg badacza ogłuchła po urwaniu
jej piątej nogi... ;]

Jednym słowem - naukowa schizofrenia? Czy perfidna, pro-wegetariańska
manipulacja, której ostatecznym celem jest zagonienie sapiensa na
pastwisko?
A może po prostu sami żywią się roślinami, co automatycznie sprawia, że
zatracili zdolność spójności w postrzeganiu i wyciąganiu sensownych
wniosków, której to cechy mamy na tej grupie w dyskusjach pod dostatkiem...

Cóż, zapewne i w temacie ewolucji każdy wyciągnie swoje własne wnioski...
i (o zgrozo) będą one odmienne... Zupełnie, jak u tych naŁukowców... 8[

Krystyna



zosia.p

Posted: 25 Lut 2008 10:33:55



Leszek ostatnio zarzucil mi, ze "robie cos tam dla psow, ale to inny
gatunek", teraz gdy pisze o pomaganiu dzieciom, to tez je krzywdze... :)

Uwazam, ze wedka jest ok, ale czasem ryba tez jest potrzebna.

Ja nie realizuje pragnien tych dzieciakow zamiast rodzicow. Bo bieda jest
czyms bardziej zlozonym niz brak pieniedzy. Rodzice nawet majac pieniadze
nie zabraliby tych dzieciakow nad morze. Nawet im by to nie przyszlo do
glowy! Ich swiadomosc jest wlasnie taka, dziecko ma byc najedzone, ubrane,
ma miec ksiazki do szkoly i odrobione lekcje. Skoro oni nie chodza do kina,
oni nie czytaja ksiazek i td. to zaszczepia dzieciakom jakiekolwiek inne
potrzeby? Bez szans.
I jesli takie dziecko jedzie ze mna nad morze, to rosnie jego poczucie
wartosci ze cos widzialo, i nie czuje sie juz takim dziadem wzgledem innych,
moze pojedzie tylko jeden raz, a moze kiedys sam zechce pojechac, albo
pokazac wlasnemu dziecku?

Czemu im sie nalezy? Bo taka segregacja spoleczna w stosunku do dzieci,
ktore maja 8-10-12 lat jest niemoralna. Nie one sa winne, ze ich rodzice
pracowali latami w pegeerach, a teraz potrafia tylko z zasilkow, albo w
lesie. Rodzice sobie zasadniczo radza, im potrzebna micha i piwo. Ale czy to
wina dzieci? To sa zmiany spoleczne nie do odrobienia. Jesli dzieciaki nie
widza niczego teraz, bo nie ma nikogo, kto by im pokazal, to jak maja
probowac zyc inaczej niz rodzice?
Sa bezbronne, zagubione w pewien sposob.
Zycie to nie kierat, to nie kara, oprocz tego co trudne, pracy radosc tez
jest potrzebna, zwlaszcza dzieciakom.
I tak od najmlodszych lat pracuja znacznie wiecej niz te w miescie.

Tak jak Leszek mowia ci, ktorzy usprawiedliwiaja to, ze nic sami nie robia.
"Bo to utrwalanie zlych nawykow".

Utrwalanie zlych nawykow to np. opieka spoleczna: gdzie ludzie pod okienkami
licza sobie ile wyplaty im sie nalezy, i czy sasiadka aby nie dostala za
duzo.

Dzieciakow nie mozna kochac za duzo.
Na chlopow pijacych pod sklepem nic nie poradze, ale zeby dzieciaki cale
lato nie zbieraly jagod i nie nudzily sie w domu, juz moze troche.

Co do pomocy starszym, to Leszek nie wiesz o czym mowisz. Ja czasem
przegladam ich papiery, opinie pscychologow etc. IQ 52, 60, szkola
specjalna. To nie sa jednostkowe przypadki. Jeden z moich podopiecznych umie
sie tylko podpisac i to z bledem czesto. Jak pisza do mnie kartki, to czytam
na glos bo inaczej nie rozumiem. Sa juz i tak ukarani. Bo pieniadze to oni
czesto maja, ale wydaja je glupio.

Zosia dala i komputery.... Ale to juz raczej wedka, prawda? Bez otrzaskania
z komputerem teraz marne szanse na lepsza prace? Wiec czemu mi Leszek
zarzuca? Bo dostaly za darmo? Przypomnij sobie wszystkie prezenty ktore
dales swoim dzieciom, za darmo.


Co do atmosfery, ktora wprowadzam, to nie wydaje mi sie. Ale Leszek widzi we
mnie tylko to co zle :)






Chiron

Posted: 25 Lut 2008 15:07:54




Leszek ostatnio zarzucil mi, ze "robie cos tam dla psow, ale to inny
gatunek", teraz gdy pisze o pomaganiu dzieciom, to tez je krzywdze... :)

Uwazam, ze wedka jest ok, ale czasem ryba tez jest potrzebna.

ojej! Jak dla mnie- super. Naprawdę. Uważam, że ludzi można przekonać tylko
na 3 sposoby:

1- własnym przykładem
2- własnym przykładem
3- własnym przykładem

Według mnie tacy ludzie - poprzez swoją działalność- pokazują środowisku, że
można żyć inaczej. A to bardzo dużo. Przecież bieda czy bogactwo to nie
zawartość portfela. Owszem, one się często na zawartość portfela
przekładają, ale to przecież jest w nas samych.
Tylko dlaczego zachowujesz się, jakbyś się z takiego postępowania
tłumaczyła? Zapewne nie spodoba się ono wielu. Ba! Pewno i wielu rodziców
nie jest zadowolonych, że coś dajesz ich dzieciom. Ale co Ci to robi?


Zosia dala i komputery.... Ale to juz raczej wedka, prawda? Bez
otrzaskania z komputerem teraz marne szanse na lepsza prace? Wiec czemu mi
Leszek zarzuca? Bo dostaly za darmo? Przypomnij sobie wszystkie prezenty
ktore dales swoim dzieciom, za darmo.


Co do atmosfery, ktora wprowadzam, to nie wydaje mi sie. Ale Leszek widzi
we mnie tylko to co zle :)

Aby wprowadzać dobrą atmosferę- trzeba mieć w sobie dużo dobra. Tego się nie
można nauczyć. Trzeba mieć w sercu. (prostuję: można kogoś zwodzić, ale
tylko na krótką metę). Jeśli potrafisz wprowadzać dobrą atmosferę- to
zapewne masz to w swoim sercu. Z tego też się chcesz tłumaczyć:-) ?

pozdrawiam

Chiron






<< . 1 . 2 . 3 .
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.607
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008