kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / informacja w komorkach, czyli wychowanie a dziedzictwo
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
zosia.p

Posted: 25 Lut 2008 10:01:41



Bardzo mnie to interesuje. Ile informacji, ile cech i jakie sa przekazywane
genetycznie. Bo wkurza mnie jak teoria nijak nie styka z
doswiadczeniem.Teorii na temat wychowania dzieci jest mnostwo, jedne
traktuja je jak czysta karte do zapisania, do nauczenia i wychowania. Inne
ze pochodzenie ma zasadnicza role.

Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej
lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Moj starszy brat w wieku 3 lat zarzadal od mamy 5 zl za zjedzenie
pomidorowki, od dziecka za wszystko oczekiwal zaplaty, wszystko zamykal na
kluczyk a potem sprzedawal, np mi slodycze. Ja jestem krancowo rozna, wprost
nie szczodra, a rozrzutna. Skad tak wielkie roznice juz od wczesnego
dziecinstwa?

Geny?
A jakie informacje przenosza? jak dawne? jak czesto modyfikowane? Jesli
przenosza to co homo sapiens osiagnal w procesie ewolucji, to czy maja
mozliwosc kodowania informacji tuz nas poprzedzajacych? Naszych dziadkow,
etc.

Czy przodkowie mojego brata - niewatpliwie calkiem inny szczep malp niz moi
:) - zyli w warunkach ekstremalnie trudnych stad ta ogromna oszczednosc,
zeby nie powiedziec skapstwo? Czy to jakis pradzadek byl taki i braciszek
taki po nim.

Co do mozliwosci zmiany tak gruntownie zakorzenionych zachowan, juz
wczesnodzieciecych - szczerze watpie. Sadze raczej ze wszystko pozostale sie
temu podporzadkowuje. Postawy, ktore mamy od zawsze, akceptujemy jako
sluszne. I raczej dorabiamy cala teorie. Zreszta, czy mozemy tak do konca
siebie przenicowac? zmienic?

Dzieciaki ze zlych srodowisk odbierane rodzicom juz w niemowlectwie. Czy
jedno pokolenie przedkow alkoholikow wystarczy do stwierdzen o "zlych
genach"?
A moze - tak jak sugerowalam o komorkach macierzystych - jest jeszcze inny
sposob przekazywania informacji przez komorki, inny sposob ich
przechowywania.

Moze geny i doswiadczenie ewolucji to jedno, a jakas pamiec krotkotrwala,
jakis RAM w komorce o doswiadczeniach niedawnych - to drugie?


zoska








Leszek Serdyński

Posted: 25 Lut 2008 11:55:49






Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej
lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Zainteresuj się astrologią :)
Geny to nie wszystko. Różnice genowe w całej ludzkości są mniejsze, niż w
stadzie małp

Pozdrawiam
Leszek






Pszemol

Posted: 25 Lut 2008 13:22:25



Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Zainteresuj się astrologią :)
Geny to nie wszystko.

Geny oczywiscie to nie wszystko, ale co ma do tego astrologia?

Różnice genowe w całej ludzkości są mniejsze, niż w stadzie małp

Leszku, co Ty wygadujesz? Mozesz to nieco rozwinac?





Chiron

Posted: 25 Lut 2008 14:01:23




Bardzo mnie to interesuje. Ile informacji, ile cech i jakie sa
przekazywane genetycznie. Bo wkurza mnie jak teoria nijak nie styka z
doswiadczeniem.Teorii na temat wychowania dzieci jest mnostwo, jedne
traktuja je jak czysta karte do zapisania, do nauczenia i wychowania. Inne
ze pochodzenie ma zasadnicza role.

Ja Ci napisałem swoją teorię w poprzednim wątku. A Ty- jakie jest Twoje
zdanie? Twoim zdaniem- po ile procent byś dała tym czynnikom (ew. zaproponuj
inne):

1. wychowanie, w szczególności otrzymywanie określonych uczuć
2. genetyka
3. zaszłości karmiczne (i wszystko co z tego wynika, jak określniki
astrologiczne, numerologiczne etc)

pozdrawiam

Chiron






zosia.p

Posted: 25 Lut 2008 15:04:59



Co do astrologii, to moj zdrowy rozsadek mowi: NIE. I czasem nie wiem, czy
jestem zakutym lbem, gdy w cos pozaracjonalnego wierze, czy wlasnie gdy z
uporem trzymam sie racjonalizmu :)

Oba stanowiska moga byc fundamentalistyczne i "betoniarskie".

Pszemol, to ma dobrze, on wierzy w to co napisane :)) A ja po filozofii nie
bardzo, jeden problem a setki odpowiedzi.







Chiron

Posted: 25 Lut 2008 15:10:07




Co do astrologii, to moj zdrowy rozsadek mowi: NIE. I czasem nie wiem,
czy jestem zakutym lbem, gdy w cos pozaracjonalnego wierze, czy wlasnie
gdy z uporem trzymam sie racjonalizmu :)
To Twoje zdanie i masz do niego prawo. Czemu wszystko chcesz oceniać?



Oba stanowiska moga byc fundamentalistyczne i "betoniarskie".

mogą też być nacechowane poszanowaniem drugiej osoby i jej prawa do bycia
kimś odmiennym.
pozdrawiam

Chiron







zosia.p

Posted: 25 Lut 2008 15:25:52



Nie mam pojecia. Wydaje mi sie, ze z charakterem to sie rodzimy, pewne cechy
moga byc tlumione, inne sie rozwijaja, ale juz male dziecko ma swoja
osoboosc w glownych rysach. Ale skad je ma? tego nie wiem.

Jestem waga:
zrownowazona? - tak
szukajaca porozumienia? tak
Elegancka i uwodzicielska - w zadnym razie

Jestem koniem ognistym:
ciezki charakter i niezaleznosc - tak
ciezkie zycie - czasem

Jestem jedenastka - intuicja, zdolnosci nadnaturalne - nie sadze

I tak mozna przeleciec rozne systemy.

Znam dzieciaki bardzo trudne od samego poczatku. Moje chlopaki choc
bliznieta, wcale nie sa tacy do sibie podobni osobowosciowo, choc maja
podobne zdolnosci, i wybrali ten sam kierunek studiow, ale jeden ciapowaty
miesazerca :) , drugi nieco agresywny ideologicznie wegetarianin :)
Wiecej, znam szczeniaki z jednego miotu o roznych charakterach, wiec co u
zwierzat tez astrologia, karma etc? Jeszcze ssa matke, a juz inne.

Mysle, ze pewne odkrycia jeszcze przed nami, moze karma, astrologia etc.
probuja nazwac zjawiska, ktore odczuwamy, a ktorych jeszcze nie odkrylismy.






zosia.p

Posted: 25 Lut 2008 15:34:57




Masz racje, i jak ktos wierzy w takie rzeczy, nie mysle: "bzdura", a raczej:
"moze on wie o czym o czym nie wiem ja", albo "moze on doswiadczyl czegos,
do czego ja nie mam dostepu".
Wiec raczej z szacunkiem. Ale jestem pod tym wzgledem minimalistka i sporo
czasu zajmuje mi, przyjecie czegos do swojego systemu prawd, chyba ze
przekonam sie o czyms w jakis sposob. Inaczej nie czuje takiej potrzeby,
szukania odpowiedzi. Wole miec przed soba same pytania niz watpliwe
odpowiedzi :) Jak umre, to albo dostane odpowiedzi, albo bedzie mi to
obojetne.

zoska






Pszemol

Posted: 25 Lut 2008 15:12:04



Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej
lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Ale co Cie tu dziwi? Przeciez jego dzieci nie sa identyczne pod
innymi wzgledami, dlaczego mialyby byc identyczne pod wzgledem diet?

Nawet blizniaki jednojajowe nie sa identyczne bo ksztaltuja je
wzgledy srodowiskowe, poczawszy od chemii w brzuchu matki az
do nierownosci traktowania w niemowlectwie itp...
A co dopiero dzieci splodzone i urodzone zupelnie osobno.

Moze geny i doswiadczenie ewolucji to jedno, a jakas pamiec krotkotrwala,
jakis RAM w komorce o doswiadczeniach niedawnych - to drugie?

Ty sobie lepiej przypomnij gdzie czytalas o tych wspomnieniach
donora u biorcow organow - moze dojdziemy po nitce do klebka.




Pszemol

Posted: 25 Lut 2008 18:13:29



Nie mam pojecia. Wydaje mi sie, ze z charakterem to sie rodzimy, pewne cechy
moga byc tlumione, inne sie rozwijaja, ale juz male dziecko ma swoja
osoboosc w glownych rysach. Ale skad je ma? tego nie wiem.

Jestem waga:
zrownowazona? - tak
szukajaca porozumienia? tak
Elegancka i uwodzicielska - w zadnym razie

Jestem koniem ognistym:
ciezki charakter i niezaleznosc - tak
ciezkie zycie - czasem

Jestem jedenastka - intuicja, zdolnosci nadnaturalne - nie sadze

I tak mozna przeleciec rozne systemy.

...i skwitowac racjonalnie jako bzdura.

Znam dzieciaki bardzo trudne od samego poczatku. Moje chlopaki choc
bliznieta, wcale nie sa tacy do sibie podobni osobowosciowo, choc maja
podobne zdolnosci, i wybrali ten sam kierunek studiow, ale jeden ciapowaty
miesazerca :) , drugi nieco agresywny ideologicznie wegetarianin :)
Wiecej, znam szczeniaki z jednego miotu o roznych charakterach, wiec co u
zwierzat tez astrologia, karma etc? Jeszcze ssa matke, a juz inne.

Chcialbym po raz kolejny przypomniec ze tylko blizniaki JEDNOJAJOWE
maja identyczne DNA, a wiec roznice miedzy nimi mozna uzywac w pewnych
okolicznosciach jako przyklad na pozacielesne wplywy...
Natomiast rodzenstwo powstale z dwu roznych komorek rozrodczych
matki lub ojca beda sie znacznie roznic pod wzgledem somatycznym
niezaleznie od tego czy pochodza "z jednego miotu" czy z kilku.

Mysle, ze pewne odkrycia jeszcze przed nami, moze karma, astrologia etc.
probuja nazwac zjawiska, ktore odczuwamy, a ktorych jeszcze nie odkrylismy.






Pszemol

Posted: 25 Lut 2008 18:07:44



Masz racje, i jak ktos wierzy w takie rzeczy, nie mysle: "bzdura", a raczej:
"moze on wie o czym o czym nie wiem ja", albo "moze on doswiadczyl czegos,
do czego ja nie mam dostepu".
Wiec raczej z szacunkiem. Ale jestem pod tym wzgledem minimalistka i sporo
czasu zajmuje mi, przyjecie czegos do swojego systemu prawd, chyba ze
przekonam sie o czyms w jakis sposob. Inaczej nie czuje takiej potrzeby,
szukania odpowiedzi. Wole miec przed soba same pytania niz watpliwe
odpowiedzi :) Jak umre, to albo dostane odpowiedzi, albo bedzie mi to
obojetne.

Sama przeczysz sobie w tym akapicie.
Jesli zamiast skwitowac bzdure slowem bzdura zaczynasz tworzyc sobie
watpliwosci to nie mozesz napisac potem ze wolisz miec przed soba same
pytania niz watpliwe odpowiedzi...




Pszemol

Posted: 25 Lut 2008 18:05:40



Co do astrologii, to moj zdrowy rozsadek mowi: NIE. I czasem nie wiem, czy
jestem zakutym lbem, gdy w cos pozaracjonalnego wierze, czy wlasnie gdy z
uporem trzymam sie racjonalizmu :)

Oba stanowiska moga byc fundamentalistyczne i "betoniarskie".

Pszemol, to ma dobrze, on wierzy w to co napisane :)) A ja po filozofii nie
bardzo, jeden problem a setki odpowiedzi.

Zle mnie interpretujesz!
Nie wierze w to co napisane, o astrologii napisano przeciez wiele.
Filozofia nie ma tu nic do rzeczy: albo cos takiego jak astrologia
ma wplyw albo go nie ma. Trzeciej mozliwosci nie ma...

Racjonalizm to jak na razie JEDYNA sprawdzona metoda rozumowania
przynoszaca niezaprzeczalne i odczuwalne efekty.
Inne metody niestety daja tylko "przekonania" ktorych to niebardzo
daje sie do czegokolwiek uzyc...




Chiron

Posted: 25 Lut 2008 21:51:46





Masz racje, i jak ktos wierzy w takie rzeczy, nie mysle: "bzdura", a
raczej: "moze on wie o czym o czym nie wiem ja", albo "moze on doswiadczyl
czegos, do czego ja nie mam dostepu".
Wiec raczej z szacunkiem. Ale jestem pod tym wzgledem minimalistka i sporo
czasu zajmuje mi, przyjecie czegos do swojego systemu prawd, chyba ze
przekonam sie o czyms w jakis sposob. Inaczej nie czuje takiej potrzeby,
szukania odpowiedzi. Wole miec przed soba same pytania niz watpliwe
odpowiedzi :) Jak umre, to albo dostane odpowiedzi, albo bedzie mi to
obojetne.

Każdy idzie własną drogą. Wydaje mi się, że to nasz punkt wspólny: Prawda.
Oczywiście- nie ma możliwości przyjęcia czegoś, co nie uznamy za nasze
własne. A odpowiedź jest jak zwykle- w nas samych

Chiron






Leszek Serdyński

Posted: 26 Lut 2008 00:27:20




Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej
lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Zainteresuj się astrologią :)
Geny to nie wszystko.

Geny oczywiscie to nie wszystko, ale co ma do tego astrologia?

Pokazuje, że każdy człowiek jest inny.


Różnice genowe w całej ludzkości są mniejsze, niż w stadzie małp

Leszku, co Ty wygadujesz? Mozesz to nieco rozwinac?

Kilka lat temu podawałem tę informację wraz ze żródłem. Teraz nie mam czasu
grzebać w googlach :(
Ludzkość pochodzi od Ewy, która żyła około 170 tys lat temu. Małpia Ewa jest
dużo starsza. Mutacje w genach powstają w stałych interwałach czasowych,
więc im młodszy wspólny przodek, tym mniej mutacji, tym mniejsze
zróżnicowanie genowe.

Pozdrawiam
Leszek








Pszemol

Posted: 26 Lut 2008 07:00:59



Leszek Serdynski napisal, ze jego dzieci nie jedza tak samo, ze inaczej lacza, co innego lubia etc. Pytanie podstawowe - Why?

Zainteresuj się astrologią :)
Geny to nie wszystko.

Geny oczywiscie to nie wszystko, ale co ma do tego astrologia?

Pokazuje, że każdy człowiek jest inny.

Do zauwazenia ze kazdy czlowiek jest inny potrzebujesz astrologii???

Różnice genowe w całej ludzkości są mniejsze, niż w stadzie małp

Leszku, co Ty wygadujesz? Mozesz to nieco rozwinac?

Kilka lat temu podawałem tę informację wraz ze żródłem.
Teraz nie mam czasu grzebać w googlach :(
Ludzkość pochodzi od Ewy, która żyła około 170 tys lat temu. Małpia Ewa jest dużo starsza. Mutacje w genach powstają w stałych
interwałach czasowych, więc im młodszy wspólny przodek, tym mniej mutacji, tym mniejsze zróżnicowanie genowe.

Widzisz, bo ja slyszalem cos zupelnie odwrotnego, ze roznice
pomiedzy rasami ludzkimi sa wieksze niz roznice miedzy czlowiekiem
a szympansem, wiec cos mi tu nie gra :-)
Ale tez nie chce mi sie za bardzo szukac zrodla, sorry.





Krystyna*Opty*

Posted: 26 Lut 2008 18:02:08





Kilka lat temu podawałem tę informację wraz ze żródłem.
Teraz nie mam czasu grzebać w googlach :(
Ludzkość pochodzi od Ewy, która żyła około 170 tys lat temu. Małpia Ewa
jest dużo starsza. Mutacje w genach powstają w stałych interwałach
czasowych, więc im młodszy wspólny przodek, tym mniej mutacji, tym
mniejsze zróżnicowanie genowe.

Widzisz, bo ja slyszalem cos zupelnie odwrotnego, ze roznice
pomiedzy rasami ludzkimi sa wieksze niz roznice miedzy czlowiekiem
a szympansem, wiec cos mi tu nie gra :-)
Ale tez nie chce mi sie za bardzo szukac zrodla, sorry.

http://www.biotechnolog.pl/pliki/Ewolucja_genomu_czlowieka_Justyna_Sosna.pdf





Arch

Posted: 26 Lut 2008 23:20:34



Witam:)

Na pewno nie odpowiem na wszystkie Twoje pytanie, bo nie potrafię.
Podrzucę jednak pewien pomysł, który może Ci się spodoba:

Z fizyki wiemy, że światło ma naturę dualistyczną: kolpuskularno -
falową. Wiemy też, że że cząstki fizyczne (np atomy wodoru) też mają
taka naturę: musimy rozpatrywać je jako cząstki materii, ale także brać
pod uwagę ich naturę falową.
Co by się stało, jeśli zastosowalibyśmy tą zasadę także do ludzi?

Musielibyśmy patrzeć na czlowieka dualistycznie (obecnie mówi się
holistycznie): jako fizyczność jego ciała i jako pole informacyjne.

Może nawet w ten sposób moglibyśmy pomyśleć, że istnieje coś takiego jak
dusza?

Pytanie jest czy taki twór (pole informacyjne/dusza) mógłby istnieć bez
bezpośredniego związku z ciałem fizycznym? Ale przecież obecna fizyka
uznaje materialność za jedną z form energii, więc nie można tego
jednoznacznie wykluczyć.

No ale miało być o "informacja w komorkach, czyli wychowanie a
dziedzictwo" no i pytanie: skoro pole informacyjne, może istnieć bez
bezpośredniego związku z materią fizyczną to po co wchodzi z nią w
swoisty mezalians?

Tu jest najdziwniejszy punkt programu dla kogoś kto chcę kierować się
tylko fizyką: czakry. Czakry jako twory przekształcające energię
(najczęściej pranę) umożliwiają "doładowanie" ciał subtelnych (pola
informacyjnego). Że takie oddziaływanie jest, można sprawdzić samemu.

I tu powoli zbliżamy się do koncepcji wcielania: pole informacyjne,
mające naturę falową traci energię na "interakcję" z otoczeniem.
Przychodzi taki moment, że tą energię musi uzupełnić: musi się wcielić.
Na zasadzie rezonansu "wybiera" sobie miejsce w którym się wcieli, a
wybór zawężony jest przez "najniższe" z jego wibracji (energii).

W końcu wybiera sobie "żywiciela" i zaczyna kształtować go wg zapisanych
w sobie wzorców. I powstała by jego dokładna kopia gdyby nie, no
właśnie, wpływy środowiska. Oto jeszcze będąc w ciele kobiety jego pole
informacyjne zostaje w pewien sposób przez nią zaburzone, dzięki
interakcji z polem informacyjnym matki. W dalszym etapie owo pole
informacyjne zostaje zaburzone przez samą fizyczną materię (!) bowiem
zgodnie z zasadą dualizmu pole informacyjne kształtuje materię fizyczną,
ale też materia fizyczna wpływa na pole informacyjne (!)

W dalszym etapie na owo pole informacyjne wpływają inne pola
informacyjne, wzmacniając lub wygaszając pewne "częstotliwości".

I tu mamy pierwszy rodzaj czlowieka: człowieka ukształtowanego przez
swoje pole informacyjne i przez środowisko w którym żyje, krótko mówiąc
przez coś, co w religiach wschodu określa się jako karma. I tu np
zatrzymuje się dżinizm:
http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCinizm#D.C5.BCinijska_nauka_o_wyzwoleniu

Ale może jest coś więcej? Może człowiek śwoją świadomością może wpływać
na pole informacyjne? Może człowiek potrafi się rozwijać świadomie?
Kształtować swoje pole informacyjne, przez co wpływa też na fizyczność?

Może warto zrobić takie ćwiczenie mentalne próbując odpowiedzieć na
pytanie kim jest człowiek?

Jesteś dobrą osobą, trzymaj tak dalej :)
Pamiętaj, że jedynym wyznacznikiem dobra jest _intencja czynienia dobra_
i wewnętrzne poczucie, że się je czyni. Nie nam oceniać je i wartościować.


Pozdrawiam,
Arch




Leszek Serdyński

Posted: 27 Lut 2008 08:07:50





Pamiętaj, że jedynym wyznacznikiem dobra jest _intencja czynienia dobra_ i
wewnętrzne poczucie, że się je czyni. Nie nam oceniać je i wartościować.

Każdy człowiek uważa, że czyni dobro. Każdy ma inne pojęcie tego dobra.
Hitler i Stalin też uważali, że czynią dobro i Pol Pot też. Twierdzenie, że
intencja czynienia dobra jest jedynym wyznacznikiem dobra, to totalna
bzdura. Dla zdecydowanej większości ludzi czynienie dobra (w ich pojęciu)
jest podyktowane chęcią budowania ego, mówiąc prosto "zobaczcie jaki/jaka
jestem wspaniały/a".
Pisząc panegiryk na cześć Zosi robisz to o co właśnie jej chodziło. Na grupę
dyskusyjną "o wegetarianiźmie" przyszła pochwalić się właśnie jaka jest
wspaniała, ekologiczna, jaka jest trendy. Widocznie w jej własnym środowisku
za mało ją chwalą, może uważają za dziwaczkę i szkodnika. Kiedy potrzebują
pomocy, to idą do niej, ale za plecami pukają się w czoło i kombinują jak
jej się pozbyć. Zosia budując własne ego buduje je kosztem ego okolicznej
ludności. Zawstydza ich wyręczając w obowiązkach rodzicielskich (finansuje
wycieczki i komputery), pokazuje inne życie ich dzieciom zaburzając ustalony
porządek. Pokazuje okolicznej ludności, że jest od nich lepsza, to znaczy,
że oni są gorsi. Nikt nie lubi takiego poniżania.
Tak więc mamy pytanie: czy Zosia czyni dobro, czy zło?

Pozdrawiam
Leszek






Chiron

Posted: 27 Lut 2008 09:56:44






Pamiętaj, że jedynym wyznacznikiem dobra jest _intencja czynienia dobra_
i wewnętrzne poczucie, że się je czyni. Nie nam oceniać je i
wartościować.

Każdy człowiek uważa, że czyni dobro. Każdy ma inne pojęcie tego dobra.
Hitler i Stalin też uważali, że czynią dobro i Pol Pot też. Twierdzenie,
że intencja czynienia dobra jest jedynym wyznacznikiem dobra, to totalna
bzdura. Dla zdecydowanej większości ludzi czynienie dobra (w ich pojęciu)
jest podyktowane chęcią budowania ego, mówiąc prosto "zobaczcie jaki/jaka
jestem wspaniały/a".
Napiszę- jak zrozumiałem. Pisząc o "intencji"- Arch miał na myśli tą

prawdziwą intencję. To właśnie karma- nasza prawdziwa intencja czynienia
czegoś. Im większa nasza Świadomość- tym lepiej sobie z naszej intencji
zdajemy sprawę. Poza tym- najczęściej taka intencja jest wypadkową kilku
innych, które są w nas- nierzadko skrajnych (np można czuć do kogoś odrazę i
chęc ukarania kogoś, a jednocześnie litość i chęć pomocy). Oczywiście
dochodzi do tego intencja drugiej strony.


Pisząc panegiryk na cześć Zosi robisz to o co właśnie jej chodziło. Na
grupę dyskusyjną "o wegetarianiźmie" przyszła pochwalić się właśnie jaka
jest wspaniała, ekologiczna, jaka jest trendy. Widocznie w jej własnym
środowisku za mało ją chwalą, może uważają za dziwaczkę i szkodnika. Kiedy
potrzebują pomocy, to idą do niej, ale za plecami pukają się w czoło i
kombinują jak jej się pozbyć. Zosia budując własne ego buduje je kosztem
ego okolicznej ludności. Zawstydza ich wyręczając w obowiązkach
rodzicielskich (finansuje wycieczki i komputery), pokazuje inne życie ich
dzieciom zaburzając ustalony porządek. Pokazuje okolicznej ludności, że
jest od nich lepsza, to znaczy, że oni są gorsi. Nikt nie lubi takiego
poniżania.
Tak więc mamy pytanie: czy Zosia czyni dobro, czy zło?

Leszku- to Twoja ocena jej- która wywołuje u mnie w pierwszym
odczuciu...strach. Napisała coś o sobie- jak rozumiem, nieobiektywnie. Jak
chyba każdy z nas. Jednakże- ja nie odniosłem nawet zbliżonego do Twojego
wrażenia. Sam pisałem Zosi, że niosąc drugiemu pomoc należy obserwować
siebie- na czym nam najbardziej zależy: czy chcemy zrobić dobrze sobie- czy
komuś. I naprawdę nie widzę w tym niczego złego, jeśli w kimś tkwi chęć
otrzymania "głasków" od środowiska. Przecież nie jest ona osobą z 5 czy 6
wymiaru. Jeśli potrafi pogodzić swój interes i interes osoby obdarowywanej-
to co w tym złego? W ogóle- skoro tak osobiście piszemy- jak czytam Twoje
posty to odnoszę wrażenie, że jest w nich dużo goryczy. Mierzysz wszystkich
swoją miarą i nie chcesz dopuścić do świadomości, że jesteśmy różnymi
ludźmi. Z tego, co piszesz, sprawiasz wrażenie człowieka, który nie potrafi
znaleźć dostępu do swojego serca, a co robi- to jest to wymyślone. Przede
wszystkim- jak pisałeś o swoim wegetarianizmie: skojarzył mi się dzieciak,
który miał po prostu "sprany" mózg, powtarzał czyjeś argumenty i chorował,
bo był na diecie wegańskiej. A raczej- nie była to jego, zaakceptowana
postawa życiowa.
pozdrawiam i więcej luzu oraz nie oceniania ludzi

Chiron






Arch

Posted: 27 Lut 2008 10:12:29





Każdy człowiek uważa, że czyni dobro. Każdy ma inne pojęcie tego dobra.
(...)


Każdy człowiek uważa że czyni *dobrze*. Dobrze znaczy, najlepiej jak
potrafi w danej sytuacji. Jeżeli uważa, że najlepszym dla niego będzie
kogoś okraść, to to zrobi. Jeśli uważa, że najlepszym dla niego będzie
komuś dać w nos, to to zrobi. Czasem ludzi idą dalej i starają się
zrobić coś "dla dobra" kogoś innego. Rodzice np biją swoje dzieci
przekonani o tym, że robią to dla dobra dziecka.

Może ludzie zachowują się zgodnie ze swoim polem informacyjnym? W pewnym
momencie człowiek zamiast robić sobie dobrze, czy robić dobrze dla
innych (uszczęśliwiać ich na siłę) zaczyna robić dobro.
Dobro rozumiane jako radość, szczęśliwość, lekkość, poczucie bycia na
właściwym miejscu, poczucie robienia tego co jest zgodne z Najwyższym
Dobrem. Czyniąc dobrze, powodujemy, że w innych zaczyna lepiej krążyć
energia, pole informacyjne jest lepiej zasilane, co umożliwia
rozszerzanie rozumu i ducha. Bowiem ta właśnie energia jest pokarmem duszy.

Jeżeli nasze działanie powoduje, że ktoś się zamyka, zaczyna czuć
strach, złość a więc uczucia powodujące zastój energii, to raczej nie
jest dobro.


Pisząc panegiryk na cześć Zosi robisz to o co właśnie jej chodziło. Na grupę
dyskusyjną "o wegetarianiźmie" przyszła pochwalić się właśnie jaka jest
wspaniała, ekologiczna, jaka jest trendy. (...)
Tak więc mamy pytanie: czy Zosia czyni dobro, czy zło?


Kwestii dobra i zła nie da się rozwiązać intelektualnie. To po prostu
wynika z innego pola (ciała przyczynowego), które jest powyżej pola
intelektu (ciała mentalnego).

Jeżeli Zosia jest głęboko przekonana, że robi dobro, jeśli czuje że
znalazła sens w tym co robi, to czyni dobro.

Oczywiście to co napisałem jest moim przekonaniem i wcale nie musisz go
podzielać.

Pozdrawiam,
Rafał




Chiron

Posted: 27 Lut 2008 12:52:42





Może ludzie zachowują się zgodnie ze swoim polem informacyjnym? W pewnym
momencie człowiek zamiast robić sobie dobrze, czy robić dobrze dla innych
(uszczęśliwiać ich na siłę) zaczyna robić dobro.
Jaki człowiek? To bardzo ważne. Nie każdy przecież. Tylko taki, który wszedł

na Drogę Rozwoju Osobistego.
IMHO- przytłaczająca większość- nie wejdzie na tę Drogę. A i z tych, co
weszli- część zejdzie na powrót:-(

Dobro rozumiane jako radość, szczęśliwość, lekkość, poczucie bycia na
właściwym miejscu, poczucie robienia tego co jest zgodne z Najwyższym
Dobrem. Czyniąc dobrze, powodujemy, że w innych zaczyna lepiej krążyć
energia, pole informacyjne jest lepiej zasilane, co umożliwia rozszerzanie
rozumu i ducha. Bowiem ta właśnie energia jest pokarmem duszy.

Jeżeli nasze działanie powoduje, że ktoś się zamyka, zaczyna czuć strach,
złość a więc uczucia powodujące zastój energii, to raczej nie jest dobro.

Tylko ktoś, kto dysponuje choćby taką energią, jak Ty- zrozumie i przyjmie.
Choć nie musi akceptować. Pozostali- podzielą włos na czworo, obśmieją, etc.
Pamiętasz w "Matrix"- jak Neo z wyrzutem mówi do Wyroczni, czemu mu
wcześniej nie powiedziałą, jak to jest naprawdę? I wtedy spojrzałna napis
nad drzwiami i zrozumiał, że poprzednio nie był gotów na to.




Kwestii dobra i zła nie da się rozwiązać intelektualnie. To po prostu
wynika z innego pola (ciała przyczynowego), które jest powyżej pola
intelektu (ciała mentalnego).

patrz powyżej-:)

pozdrawiam

Chiron






zosia.p

Posted: 27 Lut 2008 14:16:39



Leszek,
ty to widzisz w ludziach samo dobro :)

Nie bardzo obiektywny jestes i sprawiedliwy. Zwaz, ze w pierwszym poscie
nazwales mnie pasozytem, ktory "nic dla ludzi, a tylko cos tam dla psow, a
to sie nie liczy, bo inny gatunek".
Jak napisalam, ze jednak cos dla ludzi robie - w moim mniemaniu dobrego - to
znowu, ze sie chwale.
Jak im cos daje - to ze za darmo, wiec utrwalam nawki bezradnosci i
roszczeniowosci, jak pokazuje ze mozna zyc inaczej - to ze zaburzam ustalony
porzadek.

Postepujesz wg zasady, dajcie mi czlowieka a znajde na niego paragraf.
Jednym slowem, jak mnie chcesz skrytykowac, to cokolwiek powiem i tak ci sie
nie spodoba.

"Zawstydza ich wyręczając w obowiązkach rodzicielskich (finansuje
wycieczki i komputery), pokazuje inne życie ich dzieciom zaburzając ustalony
porządek. Pokazuje okolicznej ludności, że jest od nich lepsza, to znaczy,
że oni są gorsi. Nikt nie lubi takiego poniżania".

Gadasz bzdury. Bo mnie nie znasz i wypisujesz tylko, to co ci sie wydaje.
A swoja droga, takie widzenie swiata duzo mowi o tobie... Ty jak ktos jest
leszy od ciebie, czujesz sie ponizony?

To mam nic nie robic dla dzieci, zeby rodzicom nie bylo glupio?

"Dla zdecydowanej większości ludzi czynienie dobra (w ich pojęciu)
jest podyktowane chęcią budowania ego, mówiąc prosto "zobaczcie jaki/jaka
jestem wspaniały/a".

Oczywiscie, ze jest to motyw - o czym sama pisalam jako o kompleksie krola
lasu, ale jest to motyw drugorzedny. Najpierw widzi sie krzywde ludzka i
chce sie pomoc, a potem czlowiek sie czuje z tym dobrze. Nie jest tak, ze
chce poczuc sie wspaniale wiec szuka jakiegokolwiek biedaka i pomaga mu na
sile, zeby zrealizowac siebie.

To co pisalam o swojej wsi, to bylo w kontekscie dyskusji z Pszemolem: wedka
czy ryba, poblazac czy egzekwowac, a ja zazwyczaj w dyskusji posluguje sie
przykladami, tymi ktore najlepiej znam - z wlasnego srodowiska. Glaskow nie
potrzebuje :)

Ty po prostu nie potrafisz byc obiektywny.

A co do zasadniczego pytania, o dobre intencje:

Czlowiek zasadniczo nie ma innej mozliwosci niz postepowanie wg wlasnego
wzorca, jakkoliwek go nazwac: sumienie, system wartosci etc.Postepuje tak,
jak wydaje mu sie ze jest dobrze, slusznie. Ale te swoje poglady, na dobro,
slusznosc itd. ciagle musi weryfikowac w kontakcie ze swiatem, z
obiektywnymi - czy po prostu zwerbalizowanymi systemami wartosci, z
odczuciami innych ludzi etc. Hitler itd. stworzyl sobie wlasny,
skonstrulowany system wartosci, calkiem "obok swiata".

Jesli wiekszosc systemow wartosci uznaje zasade "nie zabijaj", przynajmniej
przedstawicieli tego samego gatunku, to trzeba nie lada akrobacji etycznej,
zaklamania zeby powiedziec: no tak, ale Żyd to podczlowiek".

Moze ja jestem zbyt racjonalna, ale jak widze cos takiego to mysle za zawsze
chodzi o kase. Tylko chorzy psychicznie tak wiklaja sie w nienawisc rasowa,
by uwierzyc w takie rzeczy jak nadludzie, rasy etc. Zazwycczaj jest to inna
droga: chce komus cos zabrac, ale nie moge tak na bezczelnego, to dorabiam
ideologie, ze wszystkiemu w swiecie winni Zydzi i wtedy juz moge robic co
chce, grabic co chce.

Celibat wprowadzony, dla kasy. Tempelarisze wybici dla kasy....

zoska






zosia.p

Posted: 27 Lut 2008 14:22:08




O mitach mowilam w konteksci wychowania :) i bylo o psach. U psow w jednym
miocie moga byc szczenieta od kilku samcow.

O blizniakach - przynajmniej moich - mowilam o jednojajowych :)

Nigdy nie masz poczucia, ze cos z teroria racjonalna jest nie tak? Ze albo
nie wystarcza, albo wprost bladzi, bo twoje doswiadczenia pokazuje ze jest
inaczej?
Ze sa zjawiska, ktorych racjonalnie - moze poki co - wytlumaczyc sie nie da,
i ze ewne pozaracjonalne systemy probuja to cos na swoj sposob wyjasnic,
przyblizyc lub chocby nazwac?






zosia.p

Posted: 27 Lut 2008 14:40:57



O filozofii napisalam w kontekscie, ze na pewne pytania moze byc wiele
roznych odpowiedzi. Moze nie we wszystkich dziedzinach ale zawsze. Pomysl o
roznych systemach fizyki np. Moze zblizamy sie do prawdy, ale moze wiele
jeszcze teorii powstanie na opisanie roznych zjawisk poki dotrzemy. Kazda
jednak z poprzednich, sfalsyfikowanych prob opisana swiata, jakies ziarno
prawdy jednak zawierał.

Co do tego ze nie potrafie powiedziec "BZDURA", to dlugo sie nad tym
zastanawialam. Jesli nie mam silnych przeslanek, wrecz dowodow ze cos nie
jest bledne, to tak nie powiem. Chocbym nie wiem jak byla o tym przekonana.
To ty postepujesz nienaukowo. Takie pytania na ktore nie mozna dac ani
twierdzacej, ani przeczacej odpowiedzi opartej na solidnych przeslankach,
trzeba zostawiac poza odpowiedzia, jako pytania wlasnie, a nie arbitralnie
odpowiadac na podstawie "przekonania".

Ja nie mam danych, zeby powiedziec czy data urodzenia ma wplyw na osobowosc,
nie mam danych zeby mowic o wplywie karmy etc.
Takch rzeczy jest mnostwo. W KK mowi sie duzo o egzorcyzmach, demonach,
opetaniu itd, mowia to tzw. powazni ludzie, a ja pytam sie skad oni to
biora? Wyglupiaja sie chyba albo udaja? Bo dla mnie to totalny nonsens. Ale
to moze ja i moja zdolnosci poznawcze jakies ograniczone.
Bo chodze po tym swiecie 42 lata, chorych psychicznie troche widzialam, ale
demona - zadnego :)

Ale to tez defekt mojej osobowosci. Z natury jestem samotnikiem i nie ma we
mnie tej pewnosci, ktorej czasem ci zazdroszcze - ze mam racje.
Zreszta wspolczesny swiat jest tak pozaracjonalny, ze racjonalista czesto
idzie pod prad i czasem jest ciezko byc przekonanym ze ma sie racje.
Ja czasem mysle:" wszyscy mysla inaczej, wiec moze nie mam racji", ale nie
umiem zmienic pogladow na podstawie zdania innych, nawet wiekszosci.

pozdrwiam
zoska






zosia.p

Posted: 27 Lut 2008 19:57:30



Twoja koncepcja jest interesujaca i godna przemyslenia. Jakos nie umiem
zaakceptowac, ze wszystko to niematerialne, tzw. zycie wewnetrzne, w
momencie smierci tak pst... iskierka zgasla. Nie chodzi mi nawet o dusze i
zachowanie jakiegos istnienia osobowego, ale o hektolitry wspomnien, mysli
itd. Maja jakos forme istnienia, jakis byt, jakas forme energii. I moze sie
rozpraszaja, moze sa przejmowane przez inne formy istnienia, ale nie ina.

Pamietam jakis wywiad z ks. Klimuszka, jasnowidzem ktory pomagal w szukaniu
porwanych czy zamordowanych. Nie cytuje tego, tylko przytaczam mysl: ze w
momencie takiego cierpienia, strachu etc., pole emitowane przez czlowieka
jest bardzo silne i on - dzieki swoim predyspozycja - jest w stanie je
odczuc, odczytac.








Pszemol

Posted: 27 Lut 2008 22:24:49



Napiszę- jak zrozumiałem. Pisząc o "intencji"- Arch miał na myśli tą prawdziwą intencję. To właśnie karma- nasza prawdziwa
intencja czynienia czegoś. Im większa nasza Świadomość- tym lepiej sobie z naszej intencji zdajemy sprawę. Poza tym- najczęściej
taka intencja jest wypadkową kilku innych, które są w nas- nierzadko skrajnych (np można czuć do kogoś odrazę i chęc ukarania
kogoś, a jednocześnie litość i chęć pomocy). Oczywiście dochodzi do tego intencja drugiej strony.

Dlaczego wydaje Ci sie ze lepiej rozumiesz to co napisal Arch?

Poza tym, intencja jest w czlowieku dokonujacym decyzji
a nie poza nim - intencja jest znana czlowiekowi...

Nie zgadzam sie z Leszkiem ze czlowiek zawsze mysli ze
czyni dobrze - wrecz przeciwnie: wiele ludzi nie kieruje
sie dobrem ogolnym przy podejmowaniu decyzji, sa raczej
samolubami ktorzy martwia sie tylko o swoje wlasn edobro.
Oczywiscie nie wszyscy sa tacy "niemoralni" ale duzo takich
jest przypadkow, wystarczajaco aby zaprzeczyc "wszyscy robia dobro".

Leszku- to Twoja ocena jej- która wywołuje u mnie w pierwszym odczuciu...strach. Napisała coś o sobie- jak rozumiem,
nieobiektywnie. Jak chyba każdy z nas. Jednakże- ja nie odniosłem nawet zbliżonego do Twojego wrażenia.

Moze po prostu nie znasz sie na ludziach?
Przeciez sama pisala innymi slowami ze czuje swoja wlasna,
prozna korzysc z pomagania innym.

pozdrawiam i więcej luzu oraz nie oceniania ludzi


napisal Chiron hipokrytycznie oceniajac Leszka :-)





Pszemol

Posted: 27 Lut 2008 22:17:19



Twoja koncepcja jest interesujaca i godna przemyslenia. Jakos nie umiem
zaakceptowac, ze wszystko to niematerialne, tzw. zycie wewnetrzne, w
momencie smierci tak pst... iskierka zgasla.

1. Kto powiedzial ze "zycie wewnetrzne" jest niematerialne?
2. To, ze Ty nie umiesz zaakceptowac jakiejs teorii bo
czujesz sie zle czy wyczuwasz w tym jakas kosmiczna
"niesprawiedliwosc" wcale nie znaczy ze teoria jest bledna
albo ze "musi" cos tam byc po smierci no bo jak inaczej... :-)

Nie chodzi mi nawet o dusze i
zachowanie jakiegos istnienia osobowego, ale o hektolitry wspomnien, mysli
itd. Maja jakos forme istnienia, jakis byt, jakas forme energii. I moze sie
rozpraszaja, moze sa przejmowane przez inne formy istnienia, ale nie ina.

Dlaczego nie gina? Jak najbardziej moga ginac.
Nie widze w tym zadnego problemu.

Pamietam jakis wywiad z ks. Klimuszka, jasnowidzem ktory pomagal w szukaniu
porwanych czy zamordowanych. Nie cytuje tego, tylko przytaczam mysl: ze w
momencie takiego cierpienia, strachu etc., pole emitowane przez czlowieka
jest bardzo silne i on - dzieki swoim predyspozycja - jest w stanie je
odczuc, odczytac.

Oczywiscie... :-)




Pszemol

Posted: 27 Lut 2008 22:13:51



O mitach mowilam w konteksci wychowania :) i bylo o psach. U psow w jednym
miocie moga byc szczenieta od kilku samcow.

O blizniakach - przynajmniej moich - mowilam o jednojajowych :)

Wiesz, jak nie napiszesz tego co myslisz to sie o tym nie dowiemy :-)
Ja przynajmniej jasnowidzem nie jestem...

Nigdy nie masz poczucia, ze cos z teroria racjonalna jest nie tak?
Ze albo nie wystarcza, albo wprost bladzi, bo twoje doswiadczenia
pokazuje ze jest inaczej?

Nie. Jak dotad moje doswiadczenia byly wyraznie racjonalne :-)
Moze mnie kiedys cos nieracjonalnego spotka i zmienie zdanie,
ale na razie nie dostapilem tego zaszczytu ;-)

Ze sa zjawiska, ktorych racjonalnie - moze poki co - wytlumaczyc
sie nie da, i ze ewne pozaracjonalne systemy probuja to cos na
swoj sposob wyjasnic, przyblizyc lub chocby nazwac?

Chocby nazwac? Nazwanie zjawiska nie wnosi niczego nowego.
Nie znam poza racjonalnych systemow wartych uwagi...
Te co znam to zwyczajny belkot.




Leszek Serdyński

Posted: 28 Lut 2008 00:19:42






Napiszę- jak zrozumiałem. Pisząc o "intencji"- Arch miał na myśli tą
prawdziwą intencję. To właśnie karma- nasza prawdziwa intencja czynienia
czegoś. Im większa nasza Świadomość- tym lepiej sobie z naszej intencji
zdajemy sprawę. Poza tym- najczęściej taka intencja jest wypadkową kilku
innych, które są w nas- nierzadko skrajnych (np można czuć do kogoś odrazę
i chęc ukarania kogoś, a jednocześnie litość i chęć pomocy). Oczywiście
dochodzi do tego intencja drugiej strony.


Pisząc panegiryk na cześć Zosi robisz to o co właśnie jej chodziło. Na
grupę dyskusyjną "o wegetarianiźmie" przyszła pochwalić się właśnie jaka
jest wspaniała, ekologiczna, jaka jest trendy. Widocznie w jej własnym
środowisku za mało ją chwalą, może uważają za dziwaczkę i szkodnika.
Kiedy potrzebują pomocy, to idą do niej, ale za plecami pukają się w
czoło i kombinują jak jej się pozbyć. Zosia budując własne ego buduje je
kosztem ego okolicznej ludności. Zawstydza ich wyręczając w obowiązkach
rodzicielskich (finansuje wycieczki i komputery), pokazuje inne życie ich
dzieciom zaburzając ustalony porządek. Pokazuje okolicznej ludności, że
jest od nich lepsza, to znaczy, że oni są gorsi. Nikt nie lubi takiego
poniżania.
Tak więc mamy pytanie: czy Zosia czyni dobro, czy zło?

Leszku- to Twoja ocena jej- która wywołuje u mnie w pierwszym
odczuciu...strach.

Strach? Przed czym?

Napisała coś o sobie- jak rozumiem, nieobiektywnie. Jak
chyba każdy z nas. Jednakże- ja nie odniosłem nawet zbliżonego do Twojego
wrażenia. Sam pisałem Zosi, że niosąc drugiemu pomoc należy obserwować
siebie- na czym nam najbardziej zależy: czy chcemy zrobić dobrze sobie-
czy komuś.

Odpowiedź jest jedna - zawsze sobie. Jak byś się nie tłumaczył, to i tak
będzie to oszustwo. Tylko Gandi był uczciwy. Na pytanie z jakich pobudek
prowadził całą swoją działalność odpowiedział, że z egoistycznych.

I naprawdę nie widzę w tym niczego złego, jeśli w kimś tkwi chęć
otrzymania "głasków" od środowiska. Przecież nie jest ona osobą z 5 czy 6
wymiaru. Jeśli potrafi pogodzić swój interes i interes osoby
obdarowywanej- to co w tym złego?

Mylisz środowiska. Zosia daje tam u siebie, a głaski chce dostawać tutaj, na
grupie.

W ogóle- skoro tak osobiście piszemy- jak czytam Twoje
posty to odnoszę wrażenie, że jest w nich dużo goryczy.

Masz plusa. Jak próbujesz wczuć się w moją osobowość, to jest to jakieś
doświadczenie, jakieś ćwiczenie, nawet jak wynik jest fałszywy :) Ale próbuj
dalej:)

Mierzysz wszystkich
swoją miarą i nie chcesz dopuścić do świadomości, że jesteśmy różnymi
ludźmi.

Jesteśmy bardzo różnymi ludźmi. Gdyby tak nie było, to było by strasznie
nudno na tym świecie.

Z tego, co piszesz, sprawiasz wrażenie człowieka, który nie potrafi
znaleźć dostępu do swojego serca, a co robi- to jest to wymyślone. Przede
wszystkim- jak pisałeś o swoim wegetarianizmie: skojarzył mi się dzieciak,
który miał po prostu "sprany" mózg, powtarzał czyjeś argumenty i chorował,
bo był na diecie wegańskiej. A raczej- nie była to jego, zaakceptowana
postawa życiowa.

Tu już raczej powtarzasz jakieś wegetarińskie stereotypy. Wysil się trochę.

pozdrawiam i więcej luzu oraz nie oceniania ludzi

Dlaczego nie oceniać ludzi? Trzeba oceniać. Nie wolno tylko osądzać.

Pozdrawiam
Leszek






Chiron

Posted: 28 Lut 2008 02:10:10




Napiszę- jak zrozumiałem. Pisząc o "intencji"- Arch miał na myśli tą
prawdziwą intencję. To właśnie karma- nasza prawdziwa intencja czynienia
czegoś. Im większa nasza Świadomość- tym lepiej sobie z naszej intencji
zdajemy sprawę. Poza tym- najczęściej taka intencja jest wypadkową kilku
innych, które są w nas- nierzadko skrajnych (np można czuć do kogoś
odrazę i chęc ukarania kogoś, a jednocześnie litość i chęć pomocy).
Oczywiście dochodzi do tego intencja drugiej strony.

Dlaczego wydaje Ci sie ze lepiej rozumiesz to co napisal Arch?

To grupa dyskusyjna- więc włączyłem się do syskusji. Ani przez moment nie
miałem jednak wrażenia, że lepiej rozumiem, co napisałArch. Skąd to wziąłeś?
Odpowiadając Ci w tym samym stylu mógłbym odnieść to do Ciebie: dlaczego
lepiej rozumiesz, co napisał Leszek? Oczywiście- nie stawiam tego pytania.

Poza tym, intencja jest w czlowieku dokonujacym decyzji
z tym można się zgodzić


a nie poza nim - intencja jest znana czlowiekowi...
ale z tym w żadnym razie- nie. Tylko człowiek mający dostęp do swej sfery

uczuć jest w stanie poznać część z intencji, które nim kierują. Poznanie
całości wymaga wysokiej Świadomości, świetnego kontaktu z sobą samym. Coś,
co staram Ci się bezskutecznie przekazać od lat:-)



Nie zgadzam sie z Leszkiem ze czlowiek zawsze mysli ze
czyni dobrze - wrecz przeciwnie: wiele ludzi nie kieruje
sie dobrem ogolnym przy podejmowaniu decyzji, sa raczej
samolubami ktorzy martwia sie tylko o swoje wlasn edobro.
z moich obserwacji wynika, że nawet największy s...syn na ogół myśli, że

czyni dobrze. Tak MYŚLI. Co wcale nie oznacza, że obiektywnie tak jest. Ba!
Ja się spotkałem z bardzo niewielką liczbą ludzi, którzy zaczęli odczuwać,
że czynią źle- bo zaczęli się rozwijać duchowo- ale w tym momencie zaczynali
to zło ze swego życia eliminować



Leszku- to Twoja ocena jej- która wywołuje u mnie w pierwszym
odczuciu...strach. Napisała coś o sobie- jak rozumiem, nieobiektywnie.
Jak chyba każdy z nas. Jednakże- ja nie odniosłem nawet zbliżonego do
Twojego wrażenia.

Moze po prostu nie znasz sie na ludziach?
Przeciez sama pisala innymi slowami ze czuje swoja wlasna,
prozna korzysc z pomagania innym.
A może to Ty się nie znasz? Czuje korzyść z pomagania- i to jest w porządku.

Zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli tak- to naprawdę ma szanse, żeby oddzielić
potrzebę czynienia sobie dobrze od dobra osoby obdarowywanej. Gorzej, jak
nie zdawała sobie z tego sprawy. Oczywiście- idealnie, jak by było w nas
tyle miłości, by potrafić realizować zawsze zasadę "niech nie wie lewica, co
robi prawica"- ale póki co- jest to dla nas tu piszących pewien ideał. No
nie wierzę, żeby Mistrz Duchowy z piątego czy szóstego wymiaru tu pisywał:-)

pozdrawiam i więcej luzu oraz nie oceniania ludzi


napisal Chiron hipokrytycznie oceniajac Leszka :-)

rzeczywiście, sporo racji tu masz:-)

Chiron






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.874
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008