kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / owoce dojrzale- przejrzale
<< . 1 . 2 .
Autor Wiadomość
Pszemol

Posted: 1 Mar 2008 14:07:08



I po czym poznam toksyny od nietoksycznych produktow
przemiany materii?

Nie odpowiesz mi, Leszku?

Odpowiem :)
Toksyny organizm stara się szybko wydalić z przewodu pokarmowego.
Jednym słowem dostaniesz sraczki. Będziesz wiedział :)

Po owocach generalnie rzecz biorac masz rozwolnienie...
Nawet swiezych. Taki test wiec jest troche niewlasciwy.

??????????????
Leszek ma rozwolnienie po owocach? No bo nie ja.
Pisałeś ogólnie- czy tylko o nim?

Moze zle sie wyrazilem - nie chodzilo mi o "sraczke"
tylko o rozluznienie stolca.





Jadarek

Posted: 1 Mar 2008 21:02:55



Nie odpowiesz mi, Leszku?

Odpowiem :)
Toksyny organizm stara się szybko wydalić z przewodu pokarmowego. Jednym
słowem dostaniesz sraczki. Będziesz wiedział :)

I za to Cię lubię Leszku...

"Jadarek" - Dariusz Kral






Leszek Serdyński

Posted: 1 Mar 2008 22:09:38




Leszek. wiesz co to jest przenosnia?
To a propos sarenek i krow.

Ale to rzeczywistość, tyle że liczona w dziesiątkach (no może mniej)
milionów lat. :)


Moje posty sa ze soba powiazane.
1. Chce na pewien czas przeniesc sie do lasu - taki oboz przetrwania,
pustelnia etc. Chce pocieszyc sie samotnoscia, lasem, pomedytowac.

Nie jesteś pierwsza :)
Już Budda, jeszcze jako książę Siddhartha Gautama postanowił porzucić życie
w pałacu i poszukać drogi duchowego rozwoju.

Wikipedia:
"Po 6 latach surowej ascezy, m.in. staniu bez ruchu na deszczu i żarze
słońca, ćwiczeniach zatrzymywania oddechu, porzucił umartwienia jako
bezwartościowe; wykąpał się i po raz pierwszy od 49 dni pożywił się ryżem i
kwaśnym mlekiem, które w złotej czarce przyniosła mu wieśniaczka Sudżata.
Zgorszeni uczniowie opuścili go. Legenda mówi też, że któregoś dnia Budda
usłyszał, jak muzyk poucza swojego ucznia: "jeśli napniesz strunę zbyt
mocno - pęknie, jeśli za słabo - nie wyda żadnego dźwięku". Wówczas pojął,
że zbyt skrajnie ascetyczne techniki medytacyjne nie prowadzą do celu i
zaczął normalnie odżywiać się i dbać o swoje zdrowie. Jego towarzysze uznali
wówczas, że mistrz zdradził drogę, w którą wierzyli."

2. W tym celu musze sie odzwyczaic i umiezaleznic od cywilizacji,
3. Musze nauczyc sie zywic tym co znajde i spozywac to nieprzetworzone.

Tak jak ludy zbieracko-łowieckie :)
Świetne są wszelkie pędraki, dżdżownice, ślimaki (winniczki są super ),
motyle, mrówki, larwy mrówek, czy też larwy pszczół. Są podobno książki,
które to dokładnie opisują. Oczywiście można dietę uzupełniać jakimiś
owocami i częściami roślin, ale trzeba się na tym znać. Większość roślin
jest trująca. Dobre są jagody, ale trzeba uważać, bo wilcze też są. Ponadto
jagody bywają zakażone bąblownicą, chorobą śmiertelną.


Jak mi taki styl zycia zaszkodzi - mysle ze jakos dopelzne do najblizszej
wsi, czy chocby szosy, wiec zbytnio sie nie martwie. Nie zamierzam
praktykowac takiego sposobu zycia na stale. Z jajek i mleka zrezygnowalam
juz chyba na stale, ale do "gotowanego" jednak pewno wroce.

To maja byc takie wakacje, taki eksperyment :)

Już 2500 lat temu Budda go przeprowadził. Mądrzy uczą się na błędach innych.

Pozdrawiam
Leszek









Chiron

Posted: 1 Mar 2008 23:54:17





Wikipedia:
"Po 6 latach surowej ascezy, m.in. staniu bez ruchu na deszczu i żarze
słońca, ćwiczeniach zatrzymywania oddechu, porzucił umartwienia jako
bezwartościowe; wykąpał się i po raz pierwszy od 49 dni pożywił się ryżem
i kwaśnym mlekiem, które w złotej czarce przyniosła mu wieśniaczka
Sudżata. Zgorszeni uczniowie opuścili go. Legenda mówi też, że któregoś
dnia Budda usłyszał, jak muzyk poucza swojego ucznia: "jeśli napniesz
strunę zbyt mocno - pęknie, jeśli za słabo - nie wyda żadnego dźwięku".
Wówczas pojął, że zbyt skrajnie ascetyczne techniki medytacyjne nie
prowadzą do celu i zaczął normalnie odżywiać się i dbać o swoje zdrowie.
Jego towarzysze uznali wówczas, że mistrz zdradził drogę, w którą
wierzyli."


Jak mi taki styl zycia zaszkodzi - mysle ze jakos dopelzne do najblizszej
wsi, czy chocby szosy, wiec zbytnio sie nie martwie. Nie zamierzam
praktykowac takiego sposobu zycia na stale. Z jajek i mleka zrezygnowalam
juz chyba na stale, ale do "gotowanego" jednak pewno wroce.

To maja byc takie wakacje, taki eksperyment :)

Już 2500 lat temu Budda go przeprowadził. Mądrzy uczą się na błędach
innych.

ile manipulacji w Twoich tekstach! Czy Ty sam wiesz, dlaczego to robisz?
Chyba wiesz, że Budda wynalazł "Drogę Złotego Środka"- i wegetarianizm
pojawił sie u niego jako coś w rodzaju reakcji na medytacje? Starannie to
omijasz, sprawiasz wrażenie, jakby Budda porzucił ascezę i powrócił do
poprzedniego sposobu życia (jadł mięso). A przecież to nie prawda. Pytanie
tylko, czy robisz to celowo- czy po prostu samo Ci to wychodzi? A czy wiesz,
jakie są źródła chęci manipulacji innymi?

Chiron






Chiron

Posted: 2 Mar 2008 00:42:39





I jeszcze jedno- niektórzy utrzymują też, że później Budda żebrał i jadł to,
co dostał- a więc także mięso. Ponoć nawet zmarł po zjedzeniu mięsa
(prawdopodobnie zepsutego). Jednakże inni wskazują, że raczej było to mało
prawdopodobne- bo jego uczniowie byli wegetarianami W Buddyzmie chodzi o
niezabijanie. To zapisane wskazanie Buddy dla swoich uczniów:

"Dopóki nie zapanujesz nad swoim umysłem na tyle mocno, aby nawet sama myśl
o brutalnej niegodziwości, o zabijaniu była ci wstrętna, nie uciekniesz
nigdy przed więzami życia świeckiego"
co dowodzi, że zalecał wegetarianizm.
Chiron






Pszemol

Posted: 2 Mar 2008 05:23:44



Obecnie 60% mojej diety to podkiełkowane nasiona i moczone orzechy, po
podkiełkowaniu bardzo dobrze przechowują się w zamkniętych pojemnikach w
lodówce. Zawsze świeże, dostępne przez cały rok.
Dlaczego tak ważne jest kiełkowanie:
http://www.forumveg.webd.pl/topics52/2923.htm

Ale ciekawe wnioski autor wyciaga na podstawie dlugosci jelit :-)
Zamiast wywnioskowac ze skoro drapiezniki maja krotkie, to
znaczy ze mieso trawi sie i wchlania szybko i bezbolesnie,
czyli ze do jedzenia miesa "nie jest potrzebny dlugi przewod".
Autor wywnioskowal, ze organizm chce sie "pozbyc trucizny" szybko.
Fajna sieczka w mozgu i myslenie zyczeniowe.
Dlugi uklad pokarmowy u roslinozercow wynika po prostu z tego
ze trawienie roslin, gdzie substancje odzywcze zamkniete sa w
niedostepnych scianach z celulozy wymaga dluzszego ukl. pokarmowego.





Chiron

Posted: 2 Mar 2008 09:22:42




Obecnie 60% mojej diety to podkiełkowane nasiona i moczone orzechy, po
podkiełkowaniu bardzo dobrze przechowują się w zamkniętych pojemnikach w
lodówce. Zawsze świeże, dostępne przez cały rok.
Dlaczego tak ważne jest kiełkowanie:
http://www.forumveg.webd.pl/topics52/2923.htm

Ale ciekawe wnioski autor wyciaga na podstawie dlugosci jelit :-)
Zamiast wywnioskowac ze skoro drapiezniki maja krotkie, to
znaczy ze mieso trawi sie i wchlania szybko i bezbolesnie,
czyli ze do jedzenia miesa "nie jest potrzebny dlugi przewod".
Autor wywnioskowal, ze organizm chce sie "pozbyc trucizny" szybko.
Fajna sieczka w mozgu i myslenie zyczeniowe.
Trudno mi z tym dyskutować. Jednak fakt jest faktem, że (z tego, co wiem)-
drapieżniki bardzo długo śpią, czyli wykazują niewielką aktywność życiową po
nażarciu się mięsa. Wiele trawi padlinę- która przecież dla człowieka jest
trująca. Może to też powoduje, że siły witalne organizmu idą na trawienie
takiego pokarmu- przez co nie starcza ich już na inną działalność. Zobacz -
roślninożerne, nawet jak wciąż jedzą- są aktywne. Potrafią cały czas biegać,
przemieszczać się. I najsilniejsze zwierzęta- to przecież jarosze.


Dlugi uklad pokarmowy u roslinozercow wynika po prostu z tego
ze trawienie roslin, gdzie substancje odzywcze zamkniete sa w
niedostepnych scianach z celulozy wymaga dluzszego ukl. pokarmowego.
no nie wiem- ciekawi mnie koń. Z tego, co wiem- ma bardzo krótki układ

pokarmowy- źle trawi i wciąż może jeść.

Chiron






Krystyna*Opty*

Posted: 2 Mar 2008 13:41:38





Ale ciekawe wnioski autor wyciaga na podstawie dlugosci jelit :-)
Zamiast wywnioskowac ze skoro drapiezniki maja krotkie, to
znaczy ze mieso trawi sie i wchlania szybko i bezbolesnie,
czyli ze do jedzenia miesa "nie jest potrzebny dlugi przewod".
Autor wywnioskowal, ze organizm chce sie "pozbyc trucizny" szybko.
Fajna sieczka w mozgu i myslenie zyczeniowe.

Trudno mi z tym dyskutować. Jednak fakt jest faktem, że (z tego, co
wiem)- drapieżniki bardzo długo śpią, czyli wykazują niewielką aktywność
życiową po nażarciu się mięsa.

A co mają robić? Grać w berka? ;)
Roślinożerne, żeby się najeść, muszą niemal cały dzień skubać trawę i stale
wędrować w poszukiwaniu odrośniętych pastwisk.

Wiele trawi padlinę- która przecież dla
człowieka jest trująca. Może to też powoduje, że siły witalne organizmu
idą na trawienie takiego pokarmu- przez co nie starcza ich już na inną
działalność. Zobacz - roślninożerne, nawet jak wciąż jedzą- są aktywne.

Są aktywne, bo MUSZĄ stale być gotowe do ucieczki przed drapieżnikami, a i
skubanie trawy nie jest możliwe "na siedząco/leżąco" ;)
(chyba, że w oborze przy żłobie, ale nie w naturze).

Potrafią cały czas biegać, przemieszczać się. I najsilniejsze zwierzęta-
to przecież jarosze.

Gdybyś porównał najsilniejszych ludzi niewege i wege to by miało sens.
Zresztą samo życie pokazuje czym się żywią najsilniejsi ludzie.
Natomiast wybieranie pojedynczych cech u zwierząt i ignorowanie u nich
innych cech towarzyszących tej sile, nie ma większego sensu, bo zawsze jest
coś za coś.

Dlugi uklad pokarmowy u roslinozercow wynika po prostu z tego
ze trawienie roslin, gdzie substancje odzywcze zamkniete sa w
niedostepnych scianach z celulozy wymaga dluzszego ukl. pokarmowego.

no nie wiem- ciekawi mnie koń. Z tego, co wiem- ma bardzo krótki układ
pokarmowy- źle trawi i wciąż może jeść.

No widzisz, źle trawi - więc wciąż musi uzupełniać zawartość żołądka, bo
organizm domaga się pożywienia, które - znowu źle strawi... itd. itd... :)
Po prostu niskokaloryczne żywienie uniemożliwia u zwierząt rozwój i
powiększanie się mózgu.
Aczkolwiek sądzę, że taki postęp jest możliwy u zwierząt, które mają dostęp
do wysokokalorycznego pokarmu np. w pobliżu ludzkich siedzib (np. nieźle
sobie radzą kruki, wrony), człowiek też może np. zmienić sposób żywienia
swoich zwierząt na wysokokaloryczny, bo np. zmienią się trendy w nauce i
zalecenia weterynarzy (?) ;) oczywiście teoretyzuję... ;]
Tak, czy inaczej do tego może przyczynić się sam człowiek, natomiast
zwierzęta żywiące się samodzielnie i z dala od ludzkich siedzib są niemal
bez szans na rozwój intelektu.

Krystyna



janusz@fajny.adres.to

Posted: 2 Mar 2008 20:29:43



Użytkownik Leszek Serdyński napisał:
(...)
2. W tym celu musze sie odzwyczaic i umiezaleznic od cywilizacji,
3. Musze nauczyc sie zywic tym co znajde i spozywac to nieprzetworzone.

Tak jak ludy zbieracko-łowieckie :)
Świetne są wszelkie pędraki, dżdżownice, ślimaki (winniczki są super ),
motyle, mrówki, larwy mrówek, czy też larwy pszczół. Są podobno książki,
które to dokładnie opisują. Oczywiście można dietę uzupełniać jakimiś
owocami i częściami roślin, ale trzeba się na tym znać. Większość roślin
jest trująca. Dobre są jagody, ale trzeba uważać, bo wilcze też są. Ponadto
jagody bywają zakażone bąblownicą, chorobą śmiertelną.

Przykładowo dwie książki o takiej tematyce napisał Łukasz Łuczaj:

"Dzikie rośliny jadalne Polski" http://www.luczaj.com/jadalne.htm
"Podręcznik robakożercy" http://www.luczaj.com/robakozercy.htm

Autor ten pisze, że większość roślin nie jest trująca, ale jest też
niejadalna (z różnych przyczyn).
Jeśli chodzi o bezkręgowce, to np. o motylach pisze m.in.:
"(...)Dorosłe motyle są raczej nieapetyczne, natomiast gąsienice mają
konsystencję dużo bardziej na ząb. Niestety, wiele gatunków żeruje na
roślinach trujących i może gromadzić szkodliwe dla nas niebezpieczne
substancje. (...) Wydaje mi się, że wśród gąsienic motyli może być
wyjątkowo dużo gatunków o dziwnych składach chemicznych, nie zawsze
kompatybilnych z naszym układem trawiennym.(...)"






Chiron

Posted: 2 Mar 2008 22:20:45





Aczkolwiek sądzę, że taki postęp jest możliwy u zwierząt, które mają
dostęp
do wysokokalorycznego pokarmu np. w pobliżu ludzkich siedzib (np. nieźle
sobie radzą kruki, wrony), człowiek też może np. zmienić sposób żywienia
swoich zwierząt na wysokokaloryczny, bo np. zmienią się trendy w nauce i
zalecenia weterynarzy (?) ;) oczywiście teoretyzuję... ;]
Tak, czy inaczej do tego może przyczynić się sam człowiek, natomiast
zwierzęta żywiące się samodzielnie i z dala od ludzkich siedzib są niemal
bez szans na rozwój intelektu.

Ciekawe...a co w takim razie powiesz o delfinach i ich inteligencji- często
przewyższającej niejednego "ludzia"? :-). Ze zwierząt lądowych- kiedyś w
Discovery (wiem, może i nienajlepsze źródło) oglądałem film o...kojotach i
ich inteligencji.

Tak, jak pisałaś- zmieniają się trendy w nauce- więc trzeba zawsze
wsłuchiwać się w swoje ciało- ono nam powie, co dla nas najlepsze. Nie w
trendy naukowców, na ogół finansowanych przez jakichś przemysłowców. Pisałem
niedawno- bardzo zdziwiony, ale wiadomość z wiarygodnego źródła- o
wyleczeniu sclerosis multiplex- gdzie podstawowym warunkiem było przejście
chorej na dietę optymalną. Wierzę, że w wypadku tej osoby akurat ta dieta
mogłą pomóc (no i tego lekarza). To iterakcja wielu czynników. Jednakże-
zacząłem drążyć temat i uzyskałem informację, że dieta optymalna stosowana
rygorystycznie może rzeczywiście np spuścić komuś kilka kilo i to bez
konieczności niedojadania, ale praktycznie zawsze- przy dłuższym, regularnym
stosowaniu powoduje wzrost cholesterolu- często powyżej i to znacznie -
normy dopuszczalnej.

Chiron






Leszek Serdyński

Posted: 2 Mar 2008 22:56:12





ile manipulacji w Twoich tekstach! Czy Ty sam wiesz, dlaczego to robisz?

To jednak Ty usiłujesz manipulować.

Chyba wiesz, że Budda wynalazł "Drogę Złotego Środka"- i wegetarianizm
pojawił sie u niego jako coś w rodzaju reakcji na medytacje?

Przecież nic nie pisałem o wegetarianiźmie w tym poście.

Starannie to
omijasz, sprawiasz wrażenie, jakby Budda porzucił ascezę i powrócił do
poprzedniego sposobu życia (jadł mięso).

Ja nie odpowiadam za Twoje wrażenia.
W zacytowanym fragmencie jest mowa o nakarmieniu Buddy ryżem i mlekiem, a
nie mięsem.

Pozdrawiam
Leszek






Leszek Serdyński

Posted: 2 Mar 2008 23:25:36






I jeszcze jedno- niektórzy utrzymują też, że później Budda żebrał i jadł
to, co dostał- a więc także mięso. Ponoć nawet zmarł po zjedzeniu mięsa
(prawdopodobnie zepsutego).

Są spory w kwesti tłumaczenia słowa, które może oznaczać truflę jak i
świninę.

Jednakże inni wskazują, że raczej było to mało
prawdopodobne- bo jego uczniowie byli wegetarianami W Buddyzmie chodzi o
niezabijanie. To zapisane wskazanie Buddy dla swoich uczniów:

Żadne wskazania Buddy nie były zapisane za jego życia. To było wszystko
spisywane z "głowy", czyli jak to się mówi z niczego.


"Dopóki nie zapanujesz nad swoim umysłem na tyle mocno, aby nawet sama
myśl o brutalnej niegodziwości, o zabijaniu była ci wstrętna, nie
uciekniesz nigdy przed więzami życia świeckiego"

Tak jest, tylko to nic nie mówi o wegetarianiźmie. Można jeść mięso i nie
mieć żadnych brutalnych myśli o zabijaniu. Buddyzm praktycznie podchodzi do
tej kwestii. Aby była pełna karma musi być spełnione szereg warunków:
1. Myśl o czynie
2. Spełnienie czynu
3. Zadowolenie ze spełnionego czynu.
Żaden z tych warunków nie występuje kiedy jesz mięso, wiec nie obciążasz się
karmicznie. Buddyzm, to praca z umysłem, co ma do tego jedzenie, czy
niejedzenie mięsa.
Zresztą stosunek buddyzmu do wegetarianizmu doskonale jest zawarty w naukach
jednego z wielkich tulku Kalu Rinpocze
"Powiedział:
"Spójrzcie na tych wszystkich ludzi - mają wielkie współczucie i nie jedzą
mięsa. Piją jednak herbatę. Po to, aby móc zebrać jej liście, trzeba było
zaorać pole i robaki żyjące na powierzchni ziemii wpadły pod nią i zginęły.
Te, które żyły pod ziemią znalazły się na wierzchu i stało sie z nimi to
samo.
Potem wszystko posypano środkami owadobójczymi i równie dobrze ludzie pijący
herbatę mogliby wypić filiżankę krwi."

Rozmawiałem, (jak jeszcze byłem wegetarianinem) z jednym z lamów buddyjskich
z Mongolii. Pytałem go dlaczego je mięso? Odpowiedział, że jedzenie mięsa w
klimacie Mongolii jest konieczne dla zdrowia. Bez mięsa może dojść do
wyziębienia organizmu. Na niejedzenie mięsa mogą pozwolić sobie w Indiach,
gdzie jest klimat gorący.

co dowodzi, że zalecał wegetarianizm.

Co nic nie dowodzi.

Pozdrawiam
Leszek






Leszek Serdyński

Posted: 2 Mar 2008 23:35:27






Przykładowo dwie książki o takiej tematyce napisał Łukasz Łuczaj:

"Dzikie rośliny jadalne Polski" http://www.luczaj.com/jadalne.htm
"Podręcznik robakożercy" http://www.luczaj.com/robakozercy.htm

Autor ten pisze, że większość roślin nie jest trująca, ale jest też
niejadalna (z różnych przyczyn).

Trucizna to nie substancja, ale doza, dawka. Można sobie zjeść jakiś listek,
czy dziesięć i się nie otruć. Co innego jest jednak żywić się roślinami.
Ludy pierwotne bazują na liczących tysiące lat doświadczeniach i
tradycjach. Nawet plemiona żyjące w dżunglii tropikalnej mają problemy z
dostarczeniem odpowiedniej ilości białka do organizmu. W naszych warunkach
jest właściwie wykluczone, aby można było w lesie przez dłuższy czas żywić
się samymi roślinkami. Wystąpią niedobory białka, a w okresie
zimowo-wiosennym także energetyczne.

Jeśli chodzi o bezkręgowce, to np. o motylach pisze m.in.:
"(...)Dorosłe motyle są raczej nieapetyczne, natomiast gąsienice mają
konsystencję dużo bardziej na ząb. Niestety, wiele gatunków żeruje na
roślinach trujących i może gromadzić szkodliwe dla nas niebezpieczne
substancje. (...) Wydaje mi się, że wśród gąsienic motyli może być
wyjątkowo dużo gatunków o dziwnych składach chemicznych, nie zawsze
kompatybilnych z naszym układem trawiennym.(...)"

Trzeba więc dobrze się na tym znać.

Pozdrawiam
Leszek






Jędruś

Posted: 3 Mar 2008 08:33:24




no nie wiem- ciekawi mnie koń. Z tego, co wiem- ma bardzo krótki układ
pokarmowy- źle trawi i wciąż może jeść.

Chiron


Długość przewodu pokarmowego
stosunek długości ciała do długości przewodu
drapieżne 1:2-6
człowiek 1:12
świnia 1:14
konie 1: 16-18
krowa 1:20
owca 1:27

U koni najważniejszą rolę w trawieniu celulozy spełna jelito ślepe u bydła i
owiec żwacz (jeden z przedżołądków). U koni duże znaczenie we wchłanianiu
pokarmów ma nie tylko jelito cienka ale rozbudowane jelito grube.

Porównawcze zestawienie charakterystyki organizmu człowieka i drapieżnych:
http://youtube.com/watch?v=05zhL1YUd8Q

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty






Chiron

Posted: 3 Mar 2008 09:49:48





troszkę nie na temat jelit (mniej mnie interesuje)- a o weganizmie:-). Czy
używasz czegoś syntetycznego do jedzenia zawierającego witaminę B12? Jesli
chodzi o mnie- czuję się świetnie, tylko chyba troszkę za dużo przeczytałem
i ten brak B12 działą mi na wyobraźnię:-)? No bo z tego, co czytałem:
witamina ta jest w kiszonych rzeczach (hurra!) ale...wyłącznie tych
wyrosłych na nawozach naturalnych- a to już poważny problem obecnie:-(

pozdrawiam

Chiron






Pszemol

Posted: 3 Mar 2008 15:09:38




I jeszcze jedno- niektórzy utrzymują też, że później Budda żebrał i jadł to, co dostał- a więc także mięso. Ponoć nawet zmarł po
zjedzeniu mięsa (prawdopodobnie zepsutego). Jednakże inni wskazują, że raczej było to mało prawdopodobne- bo jego uczniowie byli
wegetarianami W Buddyzmie chodzi o niezabijanie. To zapisane wskazanie Buddy dla swoich uczniów:

"Dopóki nie zapanujesz nad swoim umysłem na tyle mocno, aby nawet sama myśl o brutalnej niegodziwości, o zabijaniu była ci
wstrętna, nie uciekniesz nigdy przed więzami życia świeckiego"
co dowodzi, że zalecał wegetarianizm.

Czy zabicie marchewki lub fasolki to wedlug tego cytatu brutalna niegodziwosc?





janusz@fajny.adres.to

Posted: 3 Mar 2008 21:30:27



Użytkownik Leszek Serdyński napisał:

Przykładowo dwie książki o takiej tematyce napisał Łukasz Łuczaj:
"Dzikie rośliny jadalne Polski" http://www.luczaj.com/jadalne.htm
"Podręcznik robakożercy" http://www.luczaj.com/robakozercy.htm

Autor ten pisze, że większość roślin nie jest trująca, ale jest też
niejadalna (z różnych przyczyn).

Trucizna to nie substancja, ale doza, dawka. Można sobie zjeść jakiś listek, czy dziesięć i się nie otruć.
1.
Jest różnica między przypadkiem, gdy dawkę śmiertelną stanowi jeden
kilkugramowy owoc a przypadkiem, gdy do zejścia z tego świata trzeba
zjadać codziennie po ~1,5 kg przez kilkanaście lat.
W tym pierwszym przypadku każdy powie "trucizna".
A w drugim? Trzeba nielicho się postarać, aby doprowadzić się do śmierci.
Oczywiście, jak się uprzesz, to i piciem wody możesz doprowadzić się do
śmierci. Czyt woda jest więc trucizną? Jeśli tak uważasz, to znaczy, że
tworzysz własne znaczenia słów, odmienne od powszechnego ich rozumienia,
do czego, oczywiście, masz prawo.
2.
Nie zawsze niejadalne=trujące.
Może być po prostu jednocześnie niesmaczne, bez (sensownej) wartości
odżywczej i trudne w przygotowaniu.

Co innego jest jednak żywić się roślinami.

A czy ja coś innego napisałem?

Ludy pierwotne bazują na liczących tysiące lat doświadczeniach i
tradycjach. Nawet plemiona żyjące w dżunglii [ort.] tropikalnej mają problemy z
dostarczeniem odpowiedniej ilości białka do organizmu.

W dżungli jest bardzo trudno o rośliny wysokobiałkowe nietrujące (dla
człowieka).

W naszych warunkach jest właściwie wykluczone, aby można było w lesie przez dłuższy czas żywić
się samymi roślinkami. Wystąpią niedobory białka, a w okresie
zimowo-wiosennym także energetyczne.

Zależy co rozumiesz przez "nasze warunki".
Chodzi ci o życie "zbieracza dzikich roślin"?
Takie coś w czystej postaci nigdy nie istniało.
Jeśli chodzi o białko, to są np. rośliny strączkowe i orzechy.
Odpowiednio komponując dietę da się pozyskać wszystkie potrzebne
aminokwasy. (Ale nie wiadomo, czy nie spożyje się przy tym nadmiernych
ilości jakichś substancji, których nadmiar szkodzi.)
Składniki energetyczne (węglowodany, tłuszcze) też możesz znaleźć w
roślinach.
Oczywiście problemem jest znalezienie dostatecznej ilości, aby nie tylko
wyżywić się, ale i zrobić zapasy na okres zimowo-wiosenny.
No i samo zrobienie zapasów, a przecież doba ma 24 h i tego nie da się
przeskoczyć.
O kwestiach typu: czy człowiek żyjący w naszym klimacie, w warunkach
prymitywnych, nie spożywający kolagenu będzie miał zdrowe stawy, nie
będę się rozpisywał. Zresztą i tak odbiegliśmy od tematu wątku.

Proponuję EOT.






Chiron

Posted: 4 Mar 2008 00:05:16





I jeszcze jedno- niektórzy utrzymują też, że później Budda żebrał i jadł
to, co dostał- a więc także mięso. Ponoć nawet zmarł po zjedzeniu mięsa
(prawdopodobnie zepsutego). Jednakże inni wskazują, że raczej było to
mało prawdopodobne- bo jego uczniowie byli wegetarianami W Buddyzmie
chodzi o niezabijanie. To zapisane wskazanie Buddy dla swoich uczniów:

"Dopóki nie zapanujesz nad swoim umysłem na tyle mocno, aby nawet sama
myśl o brutalnej niegodziwości, o zabijaniu była ci wstrętna, nie
uciekniesz nigdy przed więzami życia świeckiego"
co dowodzi, że zalecał wegetarianizm.

Czy zabicie marchewki lub fasolki to wedlug tego cytatu brutalna
niegodziwosc?

Nie ma na to konkretnej odpowiedzi. Takiej dopasowanej do każdego. Religia
też przecież pasuje do charakteru narodu. Tacy buddyści japońscy mówią, że
zabijanie wszystkiego, co żyje to zło tego świata- ale zło nieuniknione. I
nie propagują wegetarianizmu. Inni np rozumują tak, że nie zabijają, ale np
przyjmą od innych zabite (uważają, że sami się nie przyczynili). Jeszcze
inni stosują przeprośne rytuały, a inni jedzą tylko to, co np spadło z
drzewa.

Chiron






Pszemol

Posted: 4 Mar 2008 06:49:08



Oczywiście problemem jest znalezienie dostatecznej ilości, aby nie tylko wyżywić się, ale i zrobić zapasy na okres
zimowo-wiosenny.

Zastanawiam sie wlasnie ile krzewow leszczyny trzeba posadzic
w Polsce aby wyzywic orzechami przez caly rok 40 milionow Polakow :-)





Jędruś

Posted: 4 Mar 2008 08:24:37




troszkę nie na temat jelit (mniej mnie interesuje)- a o weganizmie:-). Czy
używasz czegoś syntetycznego do jedzenia zawierającego witaminę B12? Jesli
chodzi o mnie- czuję się świetnie, tylko chyba troszkę za dużo przeczytałem
i ten brak B12 działą mi na wyobraźnię:-)? No bo z tego, co czytałem:
witamina ta jest w kiszonych rzeczach (hurra!) ale...wyłącznie tych
wyrosłych na nawozach naturalnych- a to już poważny problem obecnie:-(

pozdrawiam

Chiron


Witamina B12 w suplementach jest ekstarahowana z mikrobów.
Chemiczna synteza jest nie ekonomiczna w przeciwieństwie do innych witamin w
suplementach.

Bakterie (Propionibacterium) które syntetyzują B12 znajdują niszę ekologiczną
wtedy gdy w pożywce jest propionian (kwas propionowy) i związki kobaltu:
Zobacz: fermentacja propionowa
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fermentacja_propionowa

Na skalę przeymysłową używa się:
Propionibacterium shermani oraz Streptomyces sp.
http://tiny.pl/lz7l

Obecnie odkryto ciekawe właściwości u Pseudomonas szczep FM-02T, potrafi
utylizować methanol w oparciu właśnie o własną syntezę B12:
http://www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=187207

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty






Leszek Serdyński

Posted: 4 Mar 2008 11:43:41




Oczywiście problemem jest znalezienie dostatecznej ilości, aby nie tylko
wyżywić się, ale i zrobić zapasy na okres zimowo-wiosenny.

Zastanawiam sie wlasnie ile krzewow leszczyny trzeba posadzic
w Polsce aby wyzywic orzechami przez caly rok 40 milionow Polakow :-)

Dobrze kombinujesz :)
Unia daje nam szmal na przestawienie się na wegetarianizm. Każdy, kto
posadzi hektar leszczyny albo orzecha włoskiego dostaje dopłatę 1800 zł co
roku. Warunek jest tylko taki, że musi to być uprawa ekologiczna, bez
oprysków. W kraju zabrakło sadzonek leszczyny i orzecha włoskiego, konieczny
był import z Chin.

Pozdrawiam
Leszek








<< . 1 . 2 .
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.665
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008