| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / wegetarianizm, a DNA |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 5 Mar 2008 22:47:32 http://gourl.org/gln Na podstawie tego artykułu można wyjaśnić, dlaczego społeczeństwo Indii (jedna szósta ludności świata) jest tak słabe fizycznie w stosunku do reszty świata, że na co drugiej olimpiadzie zdobywa jeden medal. Widocznie brak w diecie specyficznych dla pokarmu mięsnego substancji powoduje wyłączenie genów dajacych odpowiednio silne mięśnie i sprawny metabolizm energetyczny potrzebny drapieżnikom. Za to organizm może uruchomić geny usprawniające pracę wydalniczą organizmu i systemy usuwania różnych toksyn zawartych w pokarmie roślinnym. Nie można mieć wszystkiego, albo to, albo to. Pozdrawiam Leszek |
| Chiron
|
Posted: 6 Mar 2008 00:18:16 http://gourl.org/gln
Na podstawie tego artykułu można wyjaśnić, dlaczego społeczeństwo Indii (jedna szósta ludności świata) jest tak słabe fizycznie w stosunku do reszty świata, że na co drugiej olimpiadzie zdobywa jeden medal. Widocznie brak w diecie specyficznych dla pokarmu mięsnego substancji powoduje wyłączenie genów dajacych odpowiednio silne mięśnie i sprawny metabolizm energetyczny potrzebny drapieżnikom. Za to organizm może uruchomić geny usprawniające pracę wydalniczą organizmu i systemy usuwania różnych toksyn zawartych w pokarmie roślinnym. Nie można mieć wszystkiego, albo to, albo to. 1. Czy hokej na trawie to dyscyplina olimpijska? 2. Ile medali mają Indie w tej dyscyplinie? 3. Ile złotych pod rząd? Innych dyscyplin nie sprawdzałem, bo mi się już nie chciało. Ale to rozwala Twoją tezę, prawda? Stawiasz nieprawdziwą tezę, że na co drugiej olimpiadzie zdobywają 1 medal- ze względu na wegetarianizm (w ogóle kuriozum). No dobrze- to idąc tokiem Twojego rozumowania: może duża ilość olimpijczyków matematycznych to właśnie w skutek wegetarianizmu? Chiron |
| zosia.p
|
Posted: 6 Mar 2008 09:10:45 Ano wlasnie, dolina krzemowa Hindusami stoi :) Wiele dziedzin nauki, tez. Za to US, stoi miesem i spoleczenstwo rzeczywiscie rozwiniete fizycznie, ze az milo popatrzec na te 100+ kilowe drapiezniki na ulicach, ktore zachowaly - wg Leszka- swoja sprawnosc dzieki miesie :) A skoro juz wiekszosc zwierzat wybilismy, skoro dobrze sie maja tylko te hodowlane, to moze gatunek ludzki by zmadrzal i zlagodnial na diecie wegetarianskiej? z. |
| slawek
|
Posted: 6 Mar 2008 15:42:27 A skoro juz wiekszosc zwierzat wybilismy, skoro dobrze sie maja tylko te
hodowlane, to moze gatunek ludzki by zmadrzal i zlagodnial na diecie wegetarianskiej? z. Jasne ;) pozwól jednak pozostać kilku pasterzom ;) |
| zosia.p
|
Posted: 6 Mar 2008 16:49:18 Ja nieodmiennie jestem zdania, ze zjawiska dotyczace zdolnosci i zachowan roznych grup populacji sa bardziej zlozone niz sie wydaje i proste uogolnienia Krystyny na temat mozgu na diecie wysokokalorycz nej, czy w tym wypadku Leszka sa wielce naciagane. Juz nie mowiac o jego wywodach na temat zmniejszenia macicy juz w pierwszym pokoleniu :) Ewolucja trwa jednak troche dluzej. I wydaje mi sie ze natura krotkotrwale odstepstwa traktuje jednak jak wyjatki, i potrzebuje wiecej czasu na zmiane ogolnego tredu. Ja nie jem miesa, nie mam poczucia ze mi sie mozg zmniejsza. Moi klienci jakos chyba tez nie, skoro moi placa. Wegetarianizm innych jest ich sprawa i nikomu nie narzucam swojego zdania na ten temat. Ale skoro mimo 21 lat wegetarianizmu jestem pewno przez geny i swoj tryb zycia sprawniejsza od mojej przecietnej rowniesniczki, to nie lubie jak ktos mi wciska kit o niesprawnosci wegetarian. Bo odpowiedz moze byc taka: w naturze talkze roslinozerne zwierzeta musza byc sprawne i szybkie, bo musza uciekac. Inaczej bylyby zbyt latwym lupem dla drapieznikow i szybko by zniknely z powierzchni ziemi. Skoro panuje pewna rownowaga, to znaczy ze zasadniczo nie zalezy to od diety. Wiec takie gadanie o olimpiadach i medalach to kit. Polacy jakos tez bez znaczacych osiagniec, a nasz narod do wegetarianskich nie nalezy. z. |
| Chiron
|
Posted: 6 Mar 2008 19:42:11 Bo odpowiedz moze byc taka: w naturze talkze roslinozerne zwierzeta musza
byc sprawne i szybkie, bo musza uciekac. Inaczej bylyby zbyt latwym lupem dla drapieznikow i szybko by zniknely z powierzchni ziemi. Skoro panuje pewna rownowaga, to znaczy ze zasadniczo nie zalezy to od diety. Czy ja wiem? Z reguły najagresywniejsze są roślinożerne- ja wolę spotkać drapieżnego wilka- nawet wilczycę z małymi, niż żubra. Jak jeszcze w pobliżu będzie ich młode- to trudno mi będzie ujść z życiem:-). A w innych ekosystemach? Nie słyszałem, żeby tygrys polował na słonia. Odwrotnie także nie- ale słoń nie będzie tygrysowi schodzić z drogi:-) Chiron |
| misiu
|
Posted: 6 Mar 2008 22:36:58 Za to US, stoi miesem i spoleczenstwo rzeczywiscie rozwiniete fizycznie, ze
az milo popatrzec na te 100+ kilowe drapiezniki na ulicach, ktore zachowaly - wg Leszka- swoja sprawnosc dzieki miesie :) Otyłość Amerykanie mają akurat nie dzięki mięsie, tylko dzięki produktom pochodzenia roślinnego. |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 7 Mar 2008 01:00:02 http://gourl.org/gln
Na podstawie tego artykułu można wyjaśnić, dlaczego społeczeństwo Indii (jedna szósta ludności świata) jest tak słabe fizycznie w stosunku do reszty świata, że na co drugiej olimpiadzie zdobywa jeden medal. Widocznie brak w diecie specyficznych dla pokarmu mięsnego substancji powoduje wyłączenie genów dajacych odpowiednio silne mięśnie i sprawny metabolizm energetyczny potrzebny drapieżnikom. Za to organizm może uruchomić geny usprawniające pracę wydalniczą organizmu i systemy usuwania różnych toksyn zawartych w pokarmie roślinnym. Nie można mieć wszystkiego, albo to, albo to. 1. Czy hokej na trawie to dyscyplina olimpijska? Tak 2. Ile medali mają Indie w tej dyscyplinie?
Nie liczyłem. 3. Ile złotych pod rząd?
Chyba 8, ale nie wiem, czy pod rząd. Było to bardzo dawno. Innych dyscyplin nie sprawdzałem, bo mi się już nie chciało. A trzeba było. Nie sprawdzałeś jak jest teraz. Otóż: " piątek, 11 maja 2007 Hokej na trawie mężczyzn ostał oficjalnie skreślony przez rząd Indii z listy sportów priorytetowych. To reakcja na niezadowalające wyniki hinduskich hokeistów w Igrzyskach Azjatyckich w Katarze." "Dyscyplina ta była uznawana przez wiele lat jako sport narodowy. Hindusi ośmiokrotnie zdobyli mistrzostwo olimpijskie, tym razem powstały obawy, iż mogą się nie zakwalifikować do najbliższego turnieju olimpijskiego, w Pekinie. Indie zajęły 11. miejsce we wrześniowym turnieju o Puchar Świata, na 12 startujących drużyn. Zostali też sklasyfikowani na szóstym miejscu w Igrzyskach Wspólnoty w 2006 r. oraz zajęli ostatnie miejsce w elitarnym turnieju Champions Trophy, którego byli organizatorami." Ale to rozwala Twoją tezę, prawda?
Nic nie rozwala. Igrzyska po wojnie: 1948 - 1 złoty 1952 - 1 złoty 1 brąz 1956 - 1 złoty 1960 - 1 złoty 1964 - 1 złoty 1968 - 1 brąz 1972 - 1 brąz 1976 - żadnego 1980 - 1 złoty 1984 - żadnego 1988 - żadnego 1992 - żadnego 1996 - 1 brąz 2000 - 1 brąz 2004 - 1 srebrny Stawiasz nieprawdziwą tezę, że na co drugiej olimpiadzie zdobywają 1 medal- ze względu na wegetarianizm (w ogóle kuriozum).
Na ośmiu ostatnich olimpiadach zdobyli 4 medale! Jedna szósta ludności świata! Etiopia w 2004 zdobyła 7 medali na jednej olimpiadzie! ETIOPIA!!! Już jednak Herodot opisywał to zjawisko: Wysłannicy króla perskiego Kambizesa (bawiącego w Egipcie) przybyli w delegacji do Etiopów Długowiecznych: "Lecz skoro mowa zeszła na wino i dowiedział się o jego fabrykacji, bardzo się ucieszył tym napojem i zapytał jeszcze, czym król się żywi i jak długo najwyżej Pers żyje. Ci odpowiedzieli, że żywi się chlebem pszennym i wyłożyli mu powstawanie pszenicy, oraz że osiemdziesiąt lat jest najdłuższą miarą, ustanowioną dla życia ludzkiego. Na to rzekł Etiop, że zupełnie go nie dziwi, iż tylko tak mało żyją, skoro żywią się nawozem; a nawet tak długo nie mogliby żyć, gdyby się tym trunkiem nie pokrzepili - przy czym[...] na wino wskazał - bo pod tym względem Persowie ich przewyższają... Persowie z kolei pytali króla Etiopii, jak długo Etiopczycy żyją i co spożywają, a wówczas usłyszeli, że większość z nich żyje 120 lat, a niektórzy nawet dłużej i że jedzą gotowane mięso i piją mleko." Wysłannicy Kambizesa po udaniu się do króla i przedstawienniu jako posłowie usłyszeli od niego: "Ani król Persów nie wysłał was z tymi darami dlatego, że wysoko sobie ceniłby przyjaźń ze mną, ani wy nie mówicie prawdy (przybyliście bowiem na wywiad w moim państwie), ani też nie jest on sprawiedliwym mężem. Gdyby bowiem był sprawiedliwy, aniby nie pożądał żadnego innego kraju oprócz własnego, ani nie wtrącałby do niewoli ludzi, którzy mu żadnej nie wyrządzali krzywdy. Teraz zaś oddajcie mu ten łuk i to mu powiedzcie: król Etiopów radzi królowi Persów, ażeby dopiero wtedy z przeważającymi siłami wyruszył w pole przecie Etiopom Długowiecznym, gdy Persowie tak oto łatwo zdołają napinać tej wielkości łuki; na razie zaś niech będzie wdzięczny bogom, że synom Etiopów nie podsuwają myśli, aby inny kraj przyłączyli do własnego. Po tych słowach odprężył łuk i oddał go przybyszom." Posłowie po powrocie zdali relację Kabizesowi, a ten się wściekł i bez specjalnego przygotowania ruszył na Etiopów. Nie doszedł jednak, bo jego armia nie przeszedłszy nawet piątej części drogi zaczęła się nawzajem zjadać z braku żywności. Zawrócił więc i wyładowywał złość na Egipcjanach. Kazał też zabić swojego brata za to, że ten potrafił jako jedyny z Persów naciągnąć na dwa palce łuk etiopski. Tak w ogóle, to Kambizes miał niezłego szmergla (pewnie od jedzenia tego nawozu), zabił też swoją siostrę, z którą się najpierw ożenił. Takie to już były rozrywki ludzi, którzy pochodzili z terenów, gdzie najwcześniej zaczęto uprawiać zboże. No dobrze- to idąc tokiem Twojego rozumowania: może duża ilość olimpijczyków
matematycznych to właśnie w skutek wegetarianizmu? Duża? To znaczy ile % w stosunku do % ludności świata? Trzeba by jeszcze prześledzić z jakich rejonów, narodowości, kast ci matematycy pochodzą. Może akurat z tych 200 milionów Hindusów jedzących mięso? Pozdrawiam Leszek |
| zosia.p
|
Posted: 7 Mar 2008 12:11:28 Jednak jest to kraj o najwyzszym spozyciu miesa per capita. z. |
| misiu
|
Posted: 7 Mar 2008 17:36:52 Jednak jest to kraj o najwyzszym spozyciu miesa per capita.
z. No i co z tego? Na 3750kcal przeciętnego dziennego spożycia w USA, na mięso przypada zaledwie 450kcal, czyli 12%. W samych tylko olejach roślinnych Amerykanie przyjmują o 1/3 więcej, bo 600kcal, a cukier dostarcza im 660kcal. Nie ma się co czepiać mięsa. Mięso nie tuczy. Spożycie mięsa w USA nie odbiega zresztą szczególnie poziomem od wielu innych krajów. Niemal takie samo jest np. w Hiszpanii. |
| Kokoro
|
Posted: 7 Mar 2008 22:14:08 http://gourl.org/gln
Na podstawie tego artykułu można wyjaśnić, dlaczego społeczeństwo Indii (jedna szósta ludności świata) jest tak słabe fizycznie w stosunku do reszty świata, że na co drugiej olimpiadzie zdobywa jeden medal. Widocznie brak w diecie specyficznych dla pokarmu mięsnego substancji powoduje wyłączenie genów dajacych odpowiednio silne mięśnie i sprawny metabolizm energetyczny potrzebny drapieżnikom. Za to organizm może uruchomić geny usprawniające pracę wydalniczą organizmu i systemy usuwania różnych toksyn zawartych w pokarmie roślinnym. Nie można mieć wszystkiego, albo to, albo to. To w takim razie jak wytłumaczyć dobre wyniki sportowców-wegetarian ? Ja myslę że przyzyna słabych wyników Hindusów leży gdzie indziej. Przede wszystkim jest to bardzo klimat. Jeli kto był w Indiach, czy jakim innym goracym kraju, to wie, że organizm staje sie leniwy i chce się tylko leżeć, a sporty wyczynowe wymagajš przecież sporego i długotrwałego wysiłku. Proszę zauważyć, że pierwsze 30 miejsc w klasyfikacji medalowej wszech czasów letnich igrzysk olimpijskich zajmujš wyłšcznie kraje z umiarkowanej strefy klimatycznej (z wyjštkiem Kuby). Taka, np. Indonezja z liczbš ludnoci niewiele mniejszš od Indii i podobnym klimacie jest sklasyfikowana niżej od Indii, a nic mi nie wiadomo, aby tam również był popularny wegetarianizm. Drugi powód, to zwyczajna bieda. Sport wyczynowy wymaga drogiego sprzetu i wysoko opłacanych trenerów. To nie przypadek, że pierwsze miejsca zajmujš kraje bogate lub socjalistyczne, gdzie sport jest/był elementem propagandowym. Piotrek |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 8 Mar 2008 11:16:02 http://gourl.org/gln
Na podstawie tego artykułu można wyjaśnić, dlaczego społeczeństwo Indii (jedna szósta ludności świata) jest tak słabe fizycznie w stosunku do reszty świata, że na co drugiej olimpiadzie zdobywa jeden medal. Widocznie brak w diecie specyficznych dla pokarmu mięsnego substancji powoduje wyłączenie genów dajacych odpowiednio silne mięśnie i sprawny metabolizm energetyczny potrzebny drapieżnikom. Za to organizm może uruchomić geny usprawniające pracę wydalniczą organizmu i systemy usuwania różnych toksyn zawartych w pokarmie roślinnym. Nie można mieć wszystkiego, albo to, albo to. To w takim razie jak wytłumaczyć dobre wyniki sportowców-wegetarian ? Po pierwsze - bajkami. Po drugie, jeli rzeczywicie jaki wegetariański sportowiec osišga swiatowe wyniki, to nie był wegetarianem od kołyski, ani z reguły jego rodzice też nie byli. W Indiach mamy za to sytuację, gdzie wegetarianizm praktykowany jest od pokoleń. Ja myslę że przyzyna słabych wyników Hindusów leży gdzie indziej. Przede wszystkim jest to bardzo klimat. Jeli kto był w Indiach, czy jakim innym goracym kraju, to wie, że organizm staje sie leniwy i chce się tylko leżeć, a sporty wyczynowe wymagajš przecież sporego i długotrwałego wysiłku. Indie majš wystarczajšco dużo powierzchni o sprzyjajšcym wysiłkowi klimacie, np tereny podgórskie. Proszę zauważyć, że pierwsze 30 miejsc w klasyfikacji medalowej wszech czasów letnich igrzysk olimpijskich zajmujš wyłšcznie kraje z umiarkowanej strefy klimatycznej (z wyjštkiem Kuby). Odżywianie. W strefie umiarkowanej jada się więcej mięsa, jest mniej rolinnoci nadajšcej się do bezporedniego zjedzenia, a wiecej dla zwierzšt przeżuwaczy (kozy, krowy, owce), koniowatych (osły, konie, muły). Taka, np. Indonezja z liczbš ludnoci niewiele mniejszš od Indii i podobnym klimacie jest sklasyfikowana niżej od Indii, a nic mi nie wiadomo, aby tam również był popularny wegetarianizm. Wegeterianizm jest ideologiš. Życie w tropiku z łatwym dostępem do żywnoci rolinnej powoduje odżywianie z minimalnš ilociš miesa, a tym samym bez ideologii jest to odżywianie jak w wegetarianimie. Drugi powód, to zwyczajna bieda. Sport wyczynowy wymaga drogiego sprzetu i wysoko opłacanych trenerów. A Etiopia? Ta bieda w tropikach ma to samo podłoże co brak sukcesów w sporcie. Mała wydajnoc organizmów na skutek braku odpowiednich iloci produktów zwierzęcych w diecie (nie piszę: mięsa, bo znacznie wartociowszy jest szpik, mózgi, podroby, to czym żywił się praczłowiek i co umożliwiło mu przekształcenie w homo sapiens). To nie przypadek, że pierwsze miejsca zajmujš kraje bogate lub socjalistyczne, gdzie sport jest/był elementem propagandowym. To też jeden z czynników. Innym (Kuba) sš geny. Na Kubę trafili murzyni z Afryki, ci z najlepszymi genami, ci co przetrwali niesłychanie trudne warunki transportu przez Atlantyk. Pozdrawiam Leszek |
| Chiron
|
Posted: 8 Mar 2008 20:56:38 Leszku- na podstawie tego, co piszesz- nabrałem głębokiego przekonania, że bardzo naciągasz fakty do założonych przez siebie tez. Zgadzam się, że ludzie odżywiający się głównie mięsem statystycznie będą zapewne silniejsi od narodu wegetarian. Jednakże ci drudzy będą szybsi, o lepszym refleksie, bardziej lotni umysłowo. Statystycznie. Ja jednak jestem przekonany, że są kłamstwa, także wielkie kłamstwa i statystyki:-). Uważam, że coś, co można nazwać "narodowym charakterem" jest czynnikiem dominującym w kwestiach przez Ciebie opisywanych. I tak Niemcy, znani ze swego zamiłowania do porządku i wykorzystywania sportu jako narzędzia do utrzymywania dyscypliny- mają wyniki w większości dziedzin. O krajach socjalistycznych, produkujących wręcz medalistów w celach propagandowych rozmawiać IMHO nie warto, bo to zaciemnianie obrazu. Leszku- próbujesz znaleźć korelacje między dietą, a medalami olimpijskimi. IMHO- taka nie istnieje. Albo: jest niewielka. No bo czym np wyjaśnić fenomen niedożywionego Bikili Abebe z biednej Abisynii? Ja mam o wiele lepsze - jak mi się zdaje- wytłumaczenie słabych wyników sportowych Indii: właśnie narodowy charakter. Co to znaczy w tej sytuacji? Otóż w wielu krajach azjatyckich (Japonia, Korea, Izrael, kraje arabskie, Mongolia - celowo podałem tak różne, choć nie wszystkie), istnieje przekonanie, że jest się lepszym od drugiego. Jest się najlepszym wręcz. Popełnianie błędów nie wchodzi w rachubę. To oczywiście na zewnątrz, bo tak naprawdę- błędy się popełnia. Jednakże- przyznanie się do tego, że się czegoś nie wie lub zrobiło źle- to nierzadko to samo, co popełnić seppuku:-). Zauważ- koreański pilot ryzykował życie pasażerów (i zginęli rzeczywiście)- bo nie chciał przyznać, że zabłądził i poprosić o pomoc! Samolot został wzięty za szpiegowski i strącony przez radziecką obronę kraju. A w sporcie- wystarczyło oglądać mistrzowstwa w Korei w piłkę nożną- każda drga dobra do zwycięstwa. Europa i Ameryka- inne wydanie tego. Szczególnie USA. To nazywa się "wyścig szczurów". Znasz to, prawda? Ja widzę w swojej firmie, jak młode szczurki gryzą i drapią. Cóż, takie czasy... Podsumowując: ta atmosfera rywalizacji doskonale przekłada się na rywalizację sportową, i jeśli tylko kraj ma na to warunki- ma sport na wysokim poziomie. A przynajmniej niektóre jego dyscypliny. USA- boks w wykonaniu murzyńsko- latynoskim. Nic Ci to nie mówi? A Polska? No cóż, nasz charakter się zmienia. Boks przecież był naszą domeną. W kraju wojowników i ludzi honoru- Zygmunt Chychła walczący z dziurą w płucach, czy inni "synusiowie" papy Stamma wpisywali się złotymi zgłoskami. A Indie? Czytałem kiedyś, że profesor biologii z hinduskiego uniwersytetu, który przebywał w USA zauważył, że to samo zadanie na laboratorium z prac z mikroskopem w Indiach robi się kilka razy szybciej. Zauważył, że w Indiach pierwszy student, który podchodzi do mikroskopu- najpierw go kalibruje, a potem wykonuje ćwiczenie. Najdłużej trwa kalibracja, więc każdy następny student - mając skalibrowany mikroskop- robił doświadczenie błyskawicznie. Jednakże w USA każdy podchodził, kalibrował mikroskop, wykonywał ćwiczenie, i...rozkalibrowywał go, żeby następny nie był "lepszy". Rozumiesz? Czyli- po prostu: oni wiedzą, że jedyny sposób na zwycięstwo w wyścigu szczurów- to przegrać go...Jak więc widzisz- nie koresponduje to z wynikami sportowymi, choć wcale nie oznacza, że w Indiach nie ma dobrych sportowców. Jednakże - dobry łucznik strzela do celu dla przyjemności, zabawy, z radości. Nie pozwala, żeby wizja nagrody przysłoniła mu cel... pozdrawiam Chiron |
| janusz@fajny.adres.to
|
Posted: 15 Mar 2008 18:56:50 Użytkownik Chiron napisał: Leszku- na podstawie tego, co piszesz- nabrałem głębokiego przekonania, że bardzo naciągasz fakty do założonych przez siebie tez. Zgadzam się, że ludzie odżywiający się głównie mięsem statystycznie będą zapewne silniejsi od narodu wegetarian. Jednakże ci drudzy będą szybsi, o lepszym refleksie, bardziej lotni umysłowo. Statystycznie. Ja jednak jestem przekonany, że są kłamstwa, także wielkie kłamstwa i statystyki:-). Uważam, że coś, co można nazwać "narodowym charakterem" jest czynnikiem dominującym w kwestiach przez Ciebie opisywanych. I tak Niemcy, znani ze swego zamiłowania do porządku i wykorzystywania sportu jako narzędzia do utrzymywania dyscypliny- mają wyniki w większości dziedzin. O krajach socjalistycznych, produkujących wręcz medalistów w celach propagandowych rozmawiać IMHO nie warto, bo to zaciemnianie obrazu. Leszku- próbujesz znaleźć korelacje między dietą, a medalami olimpijskimi. IMHO- taka nie istnieje. Albo: jest niewielka. No bo czym np wyjaśnić fenomen niedożywionego Bikili Abebe z biednej Abisynii? Ja mam o wiele lepsze - jak mi się zdaje- wytłumaczenie słabych wyników sportowych Indii: właśnie narodowy charakter. Co to znaczy w tej sytuacji? Otóż w wielu krajach azjatyckich (Japonia, Korea, Izrael, kraje arabskie, Mongolia - celowo podałem tak różne, choć nie wszystkie), istnieje przekonanie, że jest się lepszym od drugiego. Jest się najlepszym wręcz. Popełnianie błędów nie wchodzi w rachubę. To oczywiście na zewnątrz, bo tak naprawdę- błędy się popełnia. Jednakże- przyznanie się do tego, że się czegoś nie wie lub zrobiło źle- to nierzadko to samo, co popełnić seppuku:-). Zauważ- koreański pilot ryzykował życie pasażerów (i zginęli rzeczywiście)- bo nie chciał przyznać, że zabłądził i poprosić o pomoc! Samolot został wzięty za szpiegowski i strącony przez radziecką obronę kraju. A w sporcie- wystarczyło oglądać mistrzowstwa w Korei w piłkę nożną- każda drga dobra do zwycięstwa. Europa i Ameryka- inne wydanie tego. Szczególnie USA. To nazywa się "wyścig szczurów". Znasz to, prawda? Ja widzę w swojej firmie, jak młode szczurki gryzą i drapią. Cóż, takie czasy... Podsumowując: ta atmosfera rywalizacji doskonale przekłada się na rywalizację sportową, i jeśli tylko kraj ma na to warunki- ma sport na wysokim poziomie. A przynajmniej niektóre jego dyscypliny. USA- boks w wykonaniu murzyńsko- latynoskim. Nic Ci to nie mówi? A Polska? No cóż, nasz charakter się zmienia. Boks przecież był naszą domeną. W kraju wojowników i ludzi honoru- Zygmunt Chychła walczący z dziurą w płucach, czy inni "synusiowie" papy Stamma wpisywali się złotymi zgłoskami. A Indie? Czytałem kiedyś, że profesor biologii z hinduskiego uniwersytetu, który przebywał w USA zauważył, że to samo zadanie na laboratorium z prac z mikroskopem w Indiach robi się kilka razy szybciej. Zauważył, że w Indiach pierwszy student, który podchodzi do mikroskopu- najpierw go kalibruje, a potem wykonuje ćwiczenie. Najdłużej trwa kalibracja, więc każdy następny student - mając skalibrowany mikroskop- robił doświadczenie błyskawicznie. Jednakże w USA każdy podchodził, kalibrował mikroskop, wykonywał ćwiczenie, i...rozkalibrowywał go, żeby następny nie był "lepszy". Albo - jak mój kolega ze studiów - sam sobie przed ćwiczeniem przyrząd rozkalibrowywał, żeby nauczyć się kalibracji. |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 16:42:34 Za to US, stoi miesem i spoleczenstwo rzeczywiscie rozwiniete fizycznie, ze az milo popatrzec na te 100+ kilowe drapiezniki na
ulicach, ktore zachowaly - wg Leszka- swoja sprawnosc dzieki miesie :) Otyłość Amerykanie mają akurat nie dzięki mięsie, tylko dzięki produktom pochodzenia roślinnego. I braku motywacji do ruchu: wszedzie stawia sie na wygode, do tego stopnia ze po slodycze (donuty) mozna podjechac autem i nie wysiadajac z auta kupic je przez otwarte okno kierowcy :-) Jak to nie zgrubnac? W Polsce bedzie to samo w miare bogacenia sie i rozleniwiania sie spoleczenstwa. Juz dzis apeluje sie do rodzicow w Polsce aby zwrocili uwage na narastajacy problem otylosci u dzieci. Czy ta otylosc bierze sie z tego, ze dzieci jedza befsztyki na sniadanie? Czy moze cukierki i popijaja slodzonymi napojami takimi jak nektary owocowe czy coca-cola? |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 16:39:59 Bo odpowiedz moze byc taka: w naturze talkze roslinozerne zwierzeta musza byc sprawne i szybkie, bo musza uciekac. Inaczej bylyby
zbyt latwym lupem dla drapieznikow i szybko by zniknely z powierzchni ziemi. Skoro panuje pewna rownowaga, to znaczy ze zasadniczo nie zalezy to od diety. Rownowaga nie polega wylacznie na jednakowej tezyznie fizycznej czy tez jednakowej gibkosci czy szybkosci ucieczki. Rownowage poprawia rowniez ogromna przewaga roslinozercow w kwestii liczebnosci ... Gdyby w danym lesie bylo tyle samo zajecy co wilkow to bylby klopot. Czy ja wiem? Z reguły najagresywniejsze są roślinożerne- ja wolę spotkać drapieżnego wilka- nawet wilczycę z małymi, niż żubra.
Jak jeszcze w pobliżu będzie ich młode- to trudno mi będzie ujść z życiem:-). A wziales pod uwage fakt jakie sa proporcje rozmiarow zubra do Ciebie i jednego wilka do Ciebie? Sila wilkow nie tkwi w przewadze pojedynczego wilka nad czlowiekiem lecz w inteligencji polujacego, umiejetnosci grupowego organizowania polowania, osaczenia ofiary i napadniecia zorganizowana grupa. Brak przewagi wielkosci nadrabiaja *inteligencja*. A w innych ekosystemach? Nie słyszałem, żeby tygrys polował na słonia.
Odwrotnie także nie- ale słoń nie będzie tygrysowi schodzić z drogi:-) Bo jest zbyt ociezaly i ma tlusty bandzioch? :-) |
| misiu
|
Posted: 17 Mar 2008 17:40:57 Czy ta otylosc bierze sie z tego, ze dzieci jedza befsztyki na sniadanie? Czy moze cukierki
i popijaja slodzonymi napojami takimi jak nektary owocowe czy coca-cola? Jak kiedyś napisałem na forum gazeta.pl, że zjedzenie jabłka odpowiada pod względem energetycznym wypiciu szklanki herbaty osłodzonej pięcioma łyżeczkami cukru, odpowiedzią było wielkie zdziwienie. Bo przecież każdy wie, że owoc przyjacielem człowieka jest. Moja znajoma zwykła nawet mawiać, że odżywia się zdrowo - najchętniej owocami, ze szczególnym uwzględnieniem śliwek w czekoladzie. :-) |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 19:02:54 Czy ta otylosc bierze sie z tego, ze dzieci jedza befsztyki na sniadanie?
Czy moze cukierki i popijaja slodzonymi napojami takimi jak nektary owocowe czy coca-cola? Jak kiedyś napisałem na forum gazeta.pl, że zjedzenie jabłka odpowiada pod względem energetycznym wypiciu szklanki herbaty osłodzonej pięcioma łyżeczkami cukru, odpowiedzią było wielkie zdziwienie. Bo przecież każdy wie, że owoc przyjacielem człowieka jest. Moja znajoma zwykła nawet mawiać, że odżywia się zdrowo - najchętniej owocami, ze szczególnym uwzględnieniem śliwek w czekoladzie. :-) Abstrahujac juz od ogolnej teorii to cos z tymi rachunkami jest nie tak... Mi wychodzi z rozgladania sie po necie ze jedno jablko to 46kcal (~100g) a lyzeczka cukru (7g) to 28kcal (norma dla cukru to 405kcal na 100g). 46kcal/28kcal = 1.6, a wiec nieco wiecej jak poltorej lyzeczki cukru. Czy mozesz przedstawic swoje rachunki wedlug ktorych wyszlo Ci 5 lyzeczek? p.s. bardzo ciekaw jestem czy z osob ktore przeczytalo Twoja wypowiedz jestem jedyny ktory nie przyjal jej bezkrytycznie i sprawdzil rachunki :-) |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 20:34:23 Nie słyszałem, żeby tygrys polował na słonia.
Tu atakuje mysliwego jadacego na sloniu: http://www.videosift.com/video/Tiger-hunting-in-India-Sometimes-the-Tiger-Wins Odwrotnie także nie- ale słoń nie będzie tygrysowi schodzić z drogi:-)
Zobacz tutaj jak ogromny slon boi sie malej bialej myszki: http://www.dailymotion.com/video/x3k5pe_mouse-v-elephant_fun |
| misiu
|
Posted: 17 Mar 2008 20:47:22 Abstrahujac juz od ogolnej teorii to cos z tymi rachunkami jest nie tak...
Mi wychodzi z rozgladania sie po necie ze jedno jablko to 46kcal (~100g) a lyzeczka cukru (7g) to 28kcal (norma dla cukru to 405kcal na 100g). 46kcal/28kcal = 1.6, a wiec nieco wiecej jak poltorej lyzeczki cukru. Czy mozesz przedstawic swoje rachunki wedlug ktorych wyszlo Ci 5 lyzeczek? p.s. bardzo ciekaw jestem czy z osob ktore przeczytalo Twoja wypowiedz jestem jedyny ktory nie przyjal jej bezkrytycznie i sprawdzil rachunki :-) Proszę uprzejmie: Duże jabłko (wagowo mniej więcej odpowiadające szklance herbaty - chodzi nie o sam ładunek kaloryczny, ale zobrazowanie stężenia cukru) to 216g a nie 100, zawiera 21,8g cukrów i liczy sobie 104kcal. http://www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20TC.html Łyżeczka cukru liczona jest jako 4g a nie 7, więc 5 łyżeczek to 20g cukru i 80kcal. http://www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c21SC.html Zapewniam Cię, że weryfikuję swoje informacje. Mogę się czasem w czymś pomylić (errare humanum est), ale nie lubię tego i staram się unikać. |
| Chiron
|
Posted: 17 Mar 2008 21:05:56 Nie słyszałem, żeby tygrys polował na słonia.
Tu atakuje mysliwego jadacego na sloniu: http://www.videosift.com/video/Tiger-hunting-in-India-Sometimes-the-Tiger-Wins mysliwego, ale nie słonia. Ot- sprawa pomiędzy drapieżnikami:-) Odwrotnie także nie- ale słoń nie będzie tygrysowi schodzić z drogi:-)
Zobacz tutaj jak ogromny slon boi sie malej bialej myszki: http://www.dailymotion.com/video/x3k5pe_mouse-v-elephant_fun raczej odniosłem wrażenie, że poruszenie się tego przedmiotu, którym mysz była przykryta sprawiło wrażenie na słoniach. To tak, jakbyś szedł drogą i nagle- bez widocznej przyczyny- kamień by się odwrócił i coś by spod niego wyskoczyło. Jak skojarzysz, co jak- to zareagujesz normalnie. Wcześniej jednak możesz się przestraszyć Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 21:08:20 Abstrahujac juz od ogolnej teorii to cos z tymi rachunkami jest nie tak...
Mi wychodzi z rozgladania sie po necie ze jedno jablko to 46kcal (~100g) a lyzeczka cukru (7g) to 28kcal (norma dla cukru to 405kcal na 100g). 46kcal/28kcal = 1.6, a wiec nieco wiecej jak poltorej lyzeczki cukru. Czy mozesz przedstawic swoje rachunki wedlug ktorych wyszlo Ci 5 lyzeczek? p.s. bardzo ciekaw jestem czy z osob ktore przeczytalo Twoja wypowiedz jestem jedyny ktory nie przyjal jej bezkrytycznie i sprawdzil rachunki :-) Proszę uprzejmie: Duże jabłko (wagowo mniej więcej odpowiadające szklance herbaty - chodzi nie o sam ładunek kaloryczny, ale zobrazowanie stężenia cukru) to 216g a nie 100, zawiera 21,8g cukrów i liczy sobie 104kcal. http://www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20TC.html Łyżeczka cukru liczona jest jako 4g a nie 7, więc 5 łyżeczek to 20g cukru i 80kcal. http://www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c21SC.html Zapewniam Cię, że weryfikuję swoje informacje. Mogę się czasem w czymś pomylić (errare humanum est), ale nie lubię tego i staram się unikać. Problem w tym, ze kuchenne informacje sa bardzo wzgledne i to co znaczy duze jablko dla mnie moze znaczyc cos innego niz dla Ciebie. Fakt pozostaje faktem ze w moich obliczeniach na podstawie polskich zrodel kuchennych wyszlo mi ze jedno jablko to tylko jedna kopiata lyzeczka cukru. Moze w USA maja mniejsze lyzeczki do herbaty i znacznie wieksze jablka niz w Polsce i stad to nieporozumienie? :-) |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 21:16:09 Nie słyszałem, żeby tygrys polował na słonia. Tu atakuje mysliwego jadacego na sloniu: http://www.videosift.com/video/Tiger-hunting-in-India-Sometimes-the-Tiger-Wins mysliwego, ale nie słonia. Ot- sprawa pomiędzy drapieżnikami:-) Puenta jest taka, ze mysliwy siedzial na sloniu a tygrys mimo to nie bal sie wcale zaatakowac - nie bal sie slonia. Malo tego - wyraznie slon wykazywal obawy szarzujacym tygrysem i zaczal sie wyraznie cofac. Odwrotnie także nie- ale słoń nie będzie tygrysowi schodzić z drogi:-)
Zobacz tutaj jak ogromny slon boi sie malej bialej myszki: http://www.dailymotion.com/video/x3k5pe_mouse-v-elephant_fun raczej odniosłem wrażenie, że poruszenie się tego przedmiotu, którym mysz była przykryta sprawiło wrażenie na słoniach. To tak, jakbyś szedł drogą i nagle- bez widocznej przyczyny- kamień by się odwrócił i coś by spod niego wyskoczyło. Jak skojarzysz, co jak- to zareagujesz normalnie. Wcześniej jednak możesz się przestraszyć Co jest w tym dziwnego ze mysz uniosla kawalek sloniowej kupy i spod niej wyszla? Zreszta reakcja slonia byla na widok myszy a nie na widok ruszajacego sie przykrycia - wyrazne jest opoznienie reakcji: czyli nie jest ona spowodowana ruchem przykrycia tylko widokiem myszy. Zauwaz tez, ze caly program mial za zadanie skonfrontowanie tego przekonania ludzkiego ze slonie boja sie myszy. Skad by sie taka "ludowa wiedza" wziela gdyby nie bylo w niej prawdy? p.s. Otworz serce a na pewno zobaczysz tu prawde ktora ja widze... Dalej nie widzisz? No to masz jakies kulawe to Twoje serce :-) |
| Chiron
|
Posted: 17 Mar 2008 21:25:38 Co jest w tym dziwnego ze mysz uniosla kawalek sloniowej kupy i spod niej wyszla? Zreszta reakcja slonia byla na widok myszy a nie na widok ruszajacego sie przykrycia - wyrazne jest opoznienie reakcji: czyli nie jest ona spowodowana ruchem przykrycia tylko widokiem myszy. Zauwaz tez, ze caly program mial za zadanie skonfrontowanie tego przekonania ludzkiego ze slonie boja sie myszy. Skad by sie taka "ludowa wiedza" wziela gdyby nie bylo w niej prawdy? Nie wszystkie ludowe prawdy są zgodne z rzeczywistością. Gdyby tak było- demokracja by była dobrym systemem:-). Jeśli chodzi o mysz- no cóż- czy np nie spotkałeś kobiety, która się jej boi? A może nawet większość? A przecież one są na ogół drapieżne, prawda (kobiety, nie myszy)? Poza tym u słonia raczej widze coś w rodzaju obrzydzenia bardziej niżli strachu. p.s. Otworz serce a na pewno zobaczysz tu prawde ktora ja widze...
Dalej nie widzisz? No to masz jakies kulawe to Twoje serce :-) oj, Pszemol, Pszemol Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 17 Mar 2008 21:38:24 Co jest w tym dziwnego ze mysz uniosla kawalek sloniowej kupy
i spod niej wyszla? Zreszta reakcja slonia byla na widok myszy a nie na widok ruszajacego sie przykrycia - wyrazne jest opoznienie reakcji: czyli nie jest ona spowodowana ruchem przykrycia tylko widokiem myszy. Zauwaz tez, ze caly program mial za zadanie skonfrontowanie tego przekonania ludzkiego ze slonie boja sie myszy. Skad by sie taka "ludowa wiedza" wziela gdyby nie bylo w niej prawdy? Nie wszystkie ludowe prawdy są zgodne z rzeczywistością. Gdyby tak było- demokracja by była dobrym systemem:-) Mowisz tak, bo nie otworzyles serca i nie widzisz prawdy ktora ja widze. Jeśli chodzi o mysz- no cóż- czy np nie spotkałeś kobiety, która się jej boi?
A może nawet większość? A przecież one są na ogół drapieżne, prawda (kobiety, nie myszy)? Jak chcesz poznac reakcje drapieznika na mysz to przygladnij sie jak reaguja na nia koty... Poza tym u słonia raczej widze coś w rodzaju obrzydzenia bardziej niżli strachu.
Widze ze masz sie za znawce slonii ktory potrafi odroznic wyraz obrzydzenia od strachu... pogratulowac. Gdzie nabyles ta szeroka wiedze o sloniach? p.s. Otworz serce a na pewno zobaczysz tu prawde ktora ja widze...
Dalej nie widzisz? No to masz jakies kulawe to Twoje serce :-) oj, Pszemol, Pszemol Cos Ci sie nie spodobalo w mojej "logice" sercowej? |
| misiu
|
Posted: 17 Mar 2008 22:03:24 Problem w tym, ze kuchenne informacje sa bardzo wzgledne i to co
znaczy duze jablko dla mnie moze znaczyc cos innego niz dla Ciebie. Fakt pozostaje faktem ze w moich obliczeniach na podstawie polskich zrodel kuchennych wyszlo mi ze jedno jablko to tylko jedna kopiata lyzeczka cukru. Moze w USA maja mniejsze lyzeczki do herbaty i znacznie wieksze jablka niz w Polsce i stad to nieporozumienie? :-) No to walnij sobie tą swoją kopiatą łychę cukru do 100ml filiżaneczki herbaty, skosztuj i podziel się wrażeniami. :-) |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 17 Mar 2008 22:33:52 raczej odniosłem wrażenie, że poruszenie się tego przedmiotu, którym mysz była przykryta sprawiło wrażenie na słoniach. Słoń boi się myszy, ponieważ boi się wszystkiego co się rusza, a co nie ma nóg. Nogi myszy są za małe, żeby słoń mógł je zobaczyć. Pozdrawiam Leszek |
| Pszemol
|
Posted: 18 Mar 2008 02:51:24 Problem w tym, ze kuchenne informacje sa bardzo wzgledne i to co
znaczy duze jablko dla mnie moze znaczyc cos innego niz dla Ciebie. Fakt pozostaje faktem ze w moich obliczeniach na podstawie polskich zrodel kuchennych wyszlo mi ze jedno jablko to tylko jedna kopiata lyzeczka cukru. Moze w USA maja mniejsze lyzeczki do herbaty i znacznie wieksze jablka niz w Polsce i stad to nieporozumienie? :-) No to walnij sobie tą swoją kopiatą łychę cukru do 100ml filiżaneczki herbaty, skosztuj i podziel się wrażeniami. :-) Nie bardzo rozumiem co starasz sie udowodnic. Sacharoza z cukru rafinowanego to nie to samo co glukoza i fruktoza w jablku - inaczej smakuje jablko a inaczej zamulajaca herbata z cukrem. |
| misiu
|
Posted: 18 Mar 2008 07:36:47 Nie bardzo rozumiem co starasz sie udowodnic.
Pszemol, o co ciebie idzie? Że mnie coś podkusiło powiedzieć jego ten sęk. |
| Chiron
|
Posted: 18 Mar 2008 07:52:10 Nie bardzo rozumiem co starasz sie udowodnic.
Pszemol, o co ciebie idzie? Że mnie coś podkusiło powiedzieć jego ten sęk. dżewo? O jakiego rodzaju dżewo sie ciebie rozchodzi?:-) Chiron |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.807 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |