| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / moze da do myslenia miesozernym... |
| << . 1 . 2 . |
| Autor | Wiadomość |
| Pszemol
|
Posted: 1 Kwi 2008 21:56:34 Widze, ze Gerson cierpial na fobie toksynowa :-)
Wszedzie widzial "toksyny" tak jak germofoby widza wszedzie bakterie :-) Znalazłem sporo stron ludzi zachwyconych. Ta zawiera niewiele, i jest stonowana http://www.raynold.prv.pl/pl/004/001/004/ ale pewnie i tak obśmiejesz... Nie, w ogole tam nie zerkne. W USA zakazano (nie wiem, czy we wszystkich stanach) ribertingu, bo dwie panie, nazywające siebie "integryskami" (to się
wyodrębniło z ribertingu) przez swoją głupote i ignorancję doprowadziły do smierci dziewczynki. To tak, jakby zabronić uzywania samochodów, bo ktoś motocyklem zabił pieszego...No cóż- amerykański przemysł farmaceutyczny jest potężny i dysponuje nieograniczonymi praktycznie wpływami. A że nie potrafisz Ty czy jakiś lekarz zrozumieć, dlaczego coś działa (zdaje się, że Gerson do końca życia nie rozumiał, na jakiej zasadzie działa jego terapia- lecząca z powodzeniem i gruźlicę skóry i raka płuc)- no cóż, jak byśmy mieli nie używać tych rzeczy, o których działaniu nie mamy pojęcia- to zapewne nie było by po co produkować 99% przedmiotów. Mizerne masz pojecie o otaczajacym Cie swiecie. Jak byś chciał poznać wieloletnie badania z dziedzin, które pozostają niebadane przez współczesną oficjalną naukę- to kup sobie na
początek książki prof.Sedlaka (to ten, którego nie znasz, nie czytałeś, ale obśmiałeś nie raz). Na prawdę- wielki uczony. Może ktoś kiedyś wykorzysta jego prace? A może już to się stało? Na wiele pytań nie znalazł żadnej zadowalającej odpowiedzi- o czym wiedział. Jednak- POSTAWIŁ JE. Są lekarze- pisałem Ci- lubiący LECZYĆ ludzi- nie tylko faszerować ich różnymi specyfikami. Aby powiedziec ze jakas procedura leczy ludzi nie wystarczy kilka anegdotycznych przypadkow (jak te 50 w jego ksiazce wybranych z 30 lat jego praktyki!). Sa naukowo opracowane metody badan takich procedur medycznych aby upewnic sie ze procedura rzeczywiscie jest odpowiedzialna za poprawe stanu zdrowia. Pisalem juz o tym poprzednio ze naukowo metoda jego nie zostala potwierdzona. Rownie dobrze mozesz skakac na jednej nodze i czesc z tych osob wyzdrowieje. Nie znaczy ze uzdrowilo ich skakanie. Jednakże- klimat jest taki, że często się chowają, wycofują- jak się ich tylko wskaże palcem: to ty leczysz ludzi i używasz do
tego ziół i terapii oddechowej połączonej z jogą- zamiast pigułek! Jesteś winny! I wtedy on sam i ci, co korzystali z jego metod- chowają głowy w piasek. A jak jeszcze napuszczą jakiegoś dziennikarzynę- to już sensacja murowana. Ale Ty nie wierzysz w ani jedno moje słowo- prawda? Dlaczego mialbym nie wierzyc w Twoje slowa? Jestem pewny, ze mowisz prawde, opisujac rzeczywistosc taka jaka ja widzisz. A ze masz bardzo wykrzywione spojrzenie na rzeczywistosc to dlatego takie bzdury Ci z tego wychodza... p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego i diety Optymalnej. Czytales oswiadczenia ludzi wyleczonych z ciezkich, nieuleczalnych chorob dieta optymalna? Wiesz na czym polega ta dieta? Jakie masz na ten temat zdanie? |
| 1.org.pl Member
|
Posted: 2 Kwi 2008 09:03:12 bardzo dobry film naprawdę bardzo dobry mówi o tym, ze soki owocowe woda mineralna i dużo dużo siemienia lnianego pomaga się dobrze wysrać i zachować pełen poślizg w dupie i jelitach pojawia się nieustająca radość i entuzjazm odnośnie dobra i wszystkiego tego co dobre miłe fajne i pełne miłości McDonald = be Szampony = be Coca-Cola = be i tak dalej.... aha... lewatywy z kawy aby pobudzić srakę o tym właśnie jest ten film |
| Chiron
|
Posted: 2 Kwi 2008 09:43:41 Widze, ze Gerson cierpial na fobie toksynowa :-)
Wszedzie widzial "toksyny" tak jak germofoby widza wszedzie bakterie :-) Znalazłem sporo stron ludzi zachwyconych. Ta zawiera niewiele, i jest stonowana http://www.raynold.prv.pl/pl/004/001/004/ ale pewnie i tak obśmiejesz... Nie, w ogole tam nie zerkne. W USA zakazano (nie wiem, czy we wszystkich stanach) ribertingu, bo dwie
panie, nazywające siebie "integryskami" (to się wyodrębniło z ribertingu) przez swoją głupote i ignorancję doprowadziły do smierci dziewczynki. To tak, jakby zabronić uzywania samochodów, bo ktoś motocyklem zabił pieszego...No cóż- amerykański przemysł farmaceutyczny jest potężny i dysponuje nieograniczonymi praktycznie wpływami. A że nie potrafisz Ty czy jakiś lekarz zrozumieć, dlaczego coś działa (zdaje się, że Gerson do końca życia nie rozumiał, na jakiej zasadzie działa jego terapia- lecząca z powodzeniem i gruźlicę skóry i raka płuc)- no cóż, jak byśmy mieli nie używać tych rzeczy, o których działaniu nie mamy pojęcia- to zapewne nie było by po co produkować 99% przedmiotów. Mizerne masz pojecie o otaczajacym Cie swiecie. Arogancja, arogancja, i jeszcze raz- arogancja. Jak byś chciał poznać wieloletnie badania z dziedzin, które pozostają
niebadane przez współczesną oficjalną naukę- to kup sobie na początek książki prof.Sedlaka (to ten, którego nie znasz, nie czytałeś, ale obśmiałeś nie raz). Na prawdę- wielki uczony. Może ktoś kiedyś wykorzysta jego prace? A może już to się stało? Na wiele pytań nie znalazł żadnej zadowalającej odpowiedzi- o czym wiedział. Jednak- POSTAWIŁ JE. Są lekarze- pisałem Ci- lubiący LECZYĆ ludzi- nie tylko faszerować ich różnymi specyfikami. Aby powiedziec ze jakas procedura leczy ludzi nie wystarczy kilka anegdotycznych przypadkow (jak te 50 w jego ksiazce wybranych z 30 lat jego praktyki!). Sa naukowo opracowane metody badan takich procedur medycznych aby upewnic sie ze procedura rzeczywiscie jest odpowiedzialna za poprawe stanu zdrowia. Pisalem juz o tym poprzednio ze naukowo metoda jego nie zostala potwierdzona. Rownie dobrze mozesz skakac na jednej nodze i czesc z tych osob wyzdrowieje. Nie znaczy ze uzdrowilo ich skakanie. Oczywiście- Ty byś chciał wszystkie przypadki pacjentów Gersona., prawda? Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na wschodzie. Na ogół są dedykowane nielicznym. Kiedyś podałeś przykład grubasa i nadcisnienia. Dobry przykład. Tylko lekarz "klasyczny" musi go leczyć. Może nawet nic nie powiedzieć o jego tuszy.Może coś tam powie. I poda leki, które zatrzymają regulację cisnienia przez organizm. Zaprzestanie ich przyjmowania spowoduje gwałtowny skok ciśnienia (zobacz: tak naprawdę to leki spowodowały tę sytuację). Co oczywiście zmobilizuje grubasa do brania leków etc. Co może zrobić holista? Ano- postara się wejść w przyczyny psychiczne, które tą otyłość powodują. Może dodatkowo podać np mieszanki ziołowe zaznaczając, że warunkiem wyzdrowienia jest przede wszystkim zmiana sposobu życia pacjenta. A jak pacjent sposobu życia nie zmieni- no cóż, prawda może jest brutalna- ale oznacza to, że nie chce wyzdrowieć...a przecież każdy ma prawo być chory. No to niech nie zawraca gitary tylko wróci, jak będzie chciał wyzdrowieć. I czasem (z różnych względów) lekarze leczący metodami opartymi o holizm popełniają kardynalny błąd, i...próbują pomóc pacjentowi wbrew jemu samemu. A skutki są na ogół opłakane. I dla pacjenta i dla lekarza. Widzisz teraz różnice w sposobie podejścia do pacjenta? I żeby była jasność: wielu lekarzy, stosujących niekonwencjonalne metody często współpracują z lekarzami- klasykami:-). Znam takich, co wysyłają wręcz do lekarzy na badania- bo coś u klienta podejrzewają, a nie są pewni swej diagnozy. A o sposobie leczenia decyduje pacjent. Czasem dobrze, jak np lekarze klasyczni wykonają swoje (np operacja) a na drugą terapię klient wróci do niekonwencjonalnego. I chyba byłby to dobry sposób, gdyby nie to, że koryfeusze medycyny zwalczają na ogół lekarzy nieklasycznych- i to bez przebierania w metodach. Nie wszyscy jednak tak robią. Pisałem Ci o współpracy lekarza w USA z szamanem indiańskim- ale to było jeszcze przed NewDeal- to była inna ameryka, prawda?:-) Jednakże- klimat jest taki, że często się chowają, wycofują- jak się ich
tylko wskaże palcem: to ty leczysz ludzi i używasz do tego ziół i terapii oddechowej połączonej z jogą- zamiast pigułek! Jesteś winny! I wtedy on sam i ci, co korzystali z jego metod- chowają głowy w piasek. A jak jeszcze napuszczą jakiegoś dziennikarzynę- to już sensacja murowana. Ale Ty nie wierzysz w ani jedno moje słowo- prawda? Dlaczego mialbym nie wierzyc w Twoje slowa? Jestem pewny, ze mowisz prawde, opisujac rzeczywistosc taka jaka ja widzisz. A ze masz bardzo wykrzywione spojrzenie na rzeczywistosc to dlatego takie bzdury Ci z tego wychodza... Arogancja granicząca z głupotą. Tak to bywa- granica mędzy nimi płynna. Nie pomyślałeś - że to Ty walisz duby smalone? Pewno nie, skoro tak piszesz:-). p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego
i diety Optymalnej. Czytales oswiadczenia ludzi wyleczonych z ciezkich, nieuleczalnych chorob dieta optymalna? Wiesz na czym polega ta dieta? Jakie masz na ten temat zdanie? Opisywałem jedną sytuację na tym forum (sklerosis multiplex)- bardzo mnie zdziwiła. Jednakże- nie wypowiadam się Oczywiście- taka dieta była tylko jednym z wielu elementów leczenia...no cóż- nie znam się na tym. A co ma wspólnego profesor Sedlak z dietą Kwasniewskiego? Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi na temat tej diety- poza tym nie wiem, czy Kwaśniewski ze swoją dietą nie wszedł już po smierci profesora? Chiron |
| Chiron
|
Posted: 2 Kwi 2008 09:49:37 bardzo dobry film naprawdę bardzo dobry mówi o tym, ze soki owocowe woda mineralna i dużo dużo siemienia lnianego pomaga się dobrze wysrać i zachować pełen poślizg w dupie i jelitach pojawia się nieustająca radość i entuzjazm odnośnie dobra i wszystkiego tego co dobre miłe fajne i pełne miłości McDonald = be Szampony = be Coca-Cola = be i tak dalej.... aha... lewatywy z kawy aby pobudzić srakę o tym właśnie jest ten film Jak zrozumiałeś, tak piszesz:-) Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 2 Kwi 2008 14:33:05 Widze, ze Gerson cierpial na fobie toksynowa :-) Wszedzie widzial "toksyny" tak jak germofoby widza wszedzie bakterie :-) Znalazłem sporo stron ludzi zachwyconych. Ta zawiera niewiele, i jest stonowana http://www.raynold.prv.pl/pl/004/001/004/ ale pewnie i tak obśmiejesz... Nie, w ogole tam nie zerkne. W USA zakazano (nie wiem, czy we wszystkich stanach) ribertingu, bo dwie panie, nazywające siebie "integryskami" (to się wyodrębniło z ribertingu) przez swoją głupote i ignorancję doprowadziły do smierci dziewczynki. To tak, jakby zabronić uzywania samochodów, bo ktoś motocyklem zabił pieszego...No cóż- amerykański przemysł farmaceutyczny jest potężny i dysponuje nieograniczonymi praktycznie wpływami. A że nie potrafisz Ty czy jakiś lekarz zrozumieć, dlaczego coś działa (zdaje się, że Gerson do końca życia nie rozumiał, na jakiej zasadzie działa jego terapia- lecząca z powodzeniem i gruźlicę skóry i raka płuc)- no cóż, jak byśmy mieli nie używać tych rzeczy, o których działaniu nie mamy pojęcia- to zapewne nie było by po co produkować 99% przedmiotów. Mizerne masz pojecie o otaczajacym Cie swiecie. Arogancja, arogancja, i jeszcze raz- arogancja. Raczej ignorancja w Twoim wykonaniu. Jak mozesz powiedziec ze nie masz pojecia o dzialaniu 99% przedmiotow w otaczajacym Cie swiecie? Az tak nie interesujesz sie technika? Naprawde nie wiesz jak dziala komputer, zarowka, pralka czy lodowka? Troche zle to swiadczy o Twojej edukacji :-) Ja raczej powiedzialbym ze mam pojecie o tym jak dziala 99% przedmiotow z ktorymi mam stycznosc, a jak napotkam na jakis przedmiot ktorego dzialania nie rozumiem to zwykle mnie to zaciekawia i staram sie poznac idee jego dzialania :-) Na dodatek nie mowimy o uzywaniu przedmiotu ktory ktos zaprojektowal i wyprodukowal bez wiedzy o zasadzie jego dzialania. Mowimy o stosowaniu metody i obiecywaniu jej skutecznosci w sytuacji gdy naukowe badania nie byly na tej metodzie wykonane, a wiec lekarz nie ma wiedzy na temat jej prawdziwej skutecznosci - zwyczajnie balamuci zdesperowanego pacjenta ktory w obliczu swej choroby ma tendencje do chwytania sie nawet brzytwy w nadziei na ratunek. Przy tym instytut robi ogromna kase wyludzajac 4000 dolarow tygodniowo za pare szklanek soku dziennie i kilka lewatyw - czy uwazasz ze to jest uczciwe? Jak byś chciał poznać wieloletnie badania z dziedzin, które pozostają niebadane przez współczesną oficjalną naukę- to kup sobie
na początek książki prof.Sedlaka (to ten, którego nie znasz, nie czytałeś, ale obśmiałeś nie raz). Na prawdę- wielki uczony. Może ktoś kiedyś wykorzysta jego prace? A może już to się stało? Na wiele pytań nie znalazł żadnej zadowalającej odpowiedzi- o czym wiedział. Jednak- POSTAWIŁ JE. Są lekarze- pisałem Ci- lubiący LECZYĆ ludzi- nie tylko faszerować ich różnymi specyfikami. Aby powiedziec ze jakas procedura leczy ludzi nie wystarczy kilka anegdotycznych przypadkow (jak te 50 w jego ksiazce wybranych z 30 lat jego praktyki!). Sa naukowo opracowane metody badan takich procedur medycznych aby upewnic sie ze procedura rzeczywiscie jest odpowiedzialna za poprawe stanu zdrowia. Pisalem juz o tym poprzednio ze naukowo metoda jego nie zostala potwierdzona. Rownie dobrze mozesz skakac na jednej nodze i czesc z tych osob wyzdrowieje. Nie znaczy ze uzdrowilo ich skakanie. Oczywiście- Ty byś chciał wszystkie przypadki pacjentów Gersona., prawda? Nie ja - chcieliby je poznac ludzie zainteresowani ta metoda z punktu widzenia medycznego. Testy jakie robil sam Gerson sa obarczone duza doza niepewnosci. Testy jakie robil nie mozna nazwac obiektywnymi ani niezaleznymi. A to podstawowa wada przy analizie jakosci metody naukowej. Pamietaj ze mowimy o medycynie, dziale nauki a nie szamanstwie! Jesli w czasie testu mamy 100 chorych i do konca testu dotrwa tylko 15 z nich a reszta albo umrze albo po prostu opusci klinike i nie znamy ich rezultatow to jesli z tych 15 ludzi zauwazymy poprawe u 10 to nie mozemy napisac ze poprawilo sie w 75% przypadkow bo to jest jawne naduzycie. A niestety w takim stylu byly przeprowadzanie "badania" przez Gersona. 50 przypadkow poprawy opisane w ksiazce z 30 letniej kariery????? Nie badz smieszny. Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na wschodzie. Na ogół są dedykowane nielicznym. Kiedyś podałeś
przykład grubasa i nadcisnienia. Dobry przykład. Tylko lekarz "klasyczny" musi go leczyć. Może nawet nic nie powiedzieć o jego tuszy.Może coś tam powie. I poda leki, które zatrzymają regulację cisnienia przez organizm. Zaprzestanie ich przyjmowania spowoduje gwałtowny skok ciśnienia (zobacz: tak naprawdę to leki spowodowały tę sytuację). Co oczywiście zmobilizuje grubasa do brania leków etc. Nie znasz sie niestety na medycynie wiec nie probuj tu balamucic. Przy kazdym badaniu przez dobrego lekarza pacjent jest wazony i waga jego jest wpisywana w kartoteke. Waga jest BARDZO WAZNA bo w farmakologii dostosowuje sie dawke leku do wagi ciala pacjenta. Bardzo cie prosze abys nie plotl bzdur ze sie nie wazy pacjenta... Kompromitujesz sie tylko. Co może zrobić holista? Ano- postara się wejść w przyczyny psychiczne, które tą otyłość powodują. Może dodatkowo podać np
mieszanki ziołowe zaznaczając, że warunkiem wyzdrowienia jest przede wszystkim zmiana sposobu życia pacjenta. A jak pacjent sposobu życia nie zmieni- no cóż, prawda może jest brutalna- ale oznacza to, że nie chce wyzdrowieć...a przecież każdy ma prawo być chory. No to niech nie zawraca gitary tylko wróci, jak będzie chciał wyzdrowieć. I znowu sie nie znasz a probujesz pisac. Tradycyjna medycyna rowniez leczy nadcisnienie przez zalecenie zrzucenia wagi. To jest standard. Tez otylych wysylaja do psychologa aby poznac mentalne przyczyny otylosci. Leki obnizajace cisnienie stosuje sie przejsciowo aby nie nadwyrezac naczyn krwionosnych w czasie zrzucania wagi. Aby nie ryzykowac ze Ci jakas tetniczka peknie w glowie i zejdziesz na udar mozgu zanim zdarzysz schudnac. Sprobuj zrozumiec. I czasem (z różnych względów) lekarze leczący metodami opartymi o holizm popełniają kardynalny błąd, i...próbują pomóc pacjentowi
wbrew jemu samemu. A skutki są na ogół opłakane. I dla pacjenta i dla lekarza. Widzisz teraz różnice w sposobie podejścia do pacjenta? Roznica jest taka, ze Twoj "holista" jest znachorem, "szamanem". I żeby była jasność: wielu lekarzy, stosujących niekonwencjonalne metody często współpracują z lekarzami- klasykami:-). Znam
takich, co wysyłają wręcz do lekarzy na badania- bo coś u klienta podejrzewają, a nie są pewni swej diagnozy. A o sposobie leczenia decyduje pacjent. No to jesli pacjent decyduje o czyms, na czym sie nie zna to juz masz tu podstawowy problem. To tak jakbys Ty probowal decydowac o tym jak bedzie naprawiony Twoj samochod albo komputer... Ani na jednym ani na drugim sie nie znasz, od tego jest mechanik aby swoja wiedza i doswiadczeniem podjal decyzje w Twojej sprawie. Czasem dobrze, jak np lekarze klasyczni wykonają swoje (np operacja) a na drugą terapię klient wróci do niekonwencjonalnego. I
chyba byłby to dobry sposób, gdyby nie to, że koryfeusze medycyny zwalczają na ogół lekarzy nieklasycznych- i to bez przebierania w metodach. Nie wszyscy jednak tak robią. Pisałem Ci o współpracy lekarza w USA z szamanem indiańskim- ale to było jeszcze przed NewDeal- to była inna ameryka, prawda?:-) Nie wiem jaka byla inna Ameryka... i nie interesuja mnie metody szamanskie. Jednakże- klimat jest taki, że często się chowają, wycofują- jak się ich tylko wskaże palcem: to ty leczysz ludzi i używasz do
tego ziół i terapii oddechowej połączonej z jogą- zamiast pigułek! Jesteś winny! I wtedy on sam i ci, co korzystali z jego metod- chowają głowy w piasek. A jak jeszcze napuszczą jakiegoś dziennikarzynę- to już sensacja murowana. Ale Ty nie wierzysz w ani jedno moje słowo- prawda? Dlaczego mialbym nie wierzyc w Twoje slowa? Jestem pewny, ze mowisz prawde, opisujac rzeczywistosc taka jaka ja widzisz. A ze masz bardzo wykrzywione spojrzenie na rzeczywistosc to dlatego takie bzdury Ci z tego wychodza... Arogancja granicząca z głupotą. Tak to bywa- granica mędzy nimi płynna. Nie pomyślałeś - że to Ty walisz duby smalone? Pewno nie, skoro tak piszesz:-). Ja jestem glupi, natomiast Ty jestes madry i przy tym nie masz bladofiolkowego pojecia o tym jak dziala 99% przedmiotow w swym otoczeniu. Brawo za wysmienita logike. p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego
i diety Optymalnej. Czytales oswiadczenia ludzi wyleczonych z ciezkich, nieuleczalnych chorob dieta optymalna? Wiesz na czym polega ta dieta? Jakie masz na ten temat zdanie? Opisywałem jedną sytuację na tym forum (sklerosis multiplex)- bardzo mnie zdziwiła. Jednakże- nie wypowiadam się Oczywiście- taka dieta była tylko jednym z wielu elementów leczenia...no cóż- nie znam się na tym. Naprawde sie nie znasz? Bo wyzej wyrazales opinie z pozycji wielkiego znawcy... A co ma wspólnego profesor Sedlak z dietą Kwasniewskiego? Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi na temat tej diety- poza tym nie wiem,
czy Kwaśniewski ze swoją dietą nie wszedł już po smierci profesora? Umowmy sie tak - przeczytaj pare ksiazek Kwasniewskiego, zapoznaj sie z jego dieta optymalna, przeczytaj zeznania uzdrowionych chorych i porownaj ze swoimi dubami smolonymi jakie tu sadzisz na temat uzdrowien Gersona. Nie badz ignorantem ktory wypowiada sie na temat Kwasniewskieg i diety optymalnej a nie przeczytal zadnej ksiazki na ten temat. Zapewniam Cie ze jakosc materialu dowodowego u Kwiasniewskiego i Gersona jest taka sama: anegdotyczne uzdrowienia, zadowoleni ludzie brak statystycznych badan potwierdzajacych skutecznosc metody. Jesli zgadzasz sie ze metoda Gersona leczy, zgodzisz sie zapewne ze i dieta optymalna leczy. Kiedy napiszesz tu post na temat diety optymalnej z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom" ? |
| Leszek Serdyński
|
Posted: 2 Kwi 2008 22:55:15 Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na wschodzie. No właśnie, wszystkie rozpowszechniające się u nas metody leczenia pochodzą ze Wschodu, a właściwie z Chin i Indii. Jeszcze są "chirurdzy" z Filipin. Jak to się mówi: "potrzeba jest matką wynalazku". Ciekawe, że ludy polarne, które odżywiają się wyłącznie mięsem nie wytworzyły żadnych systemów leczniczych. Widocznie nie potrzebowały. Za to szczególną popularnością wszelkie te systemy wschodnie cieszą się wśród wegetarian. Widocznie wegetarianie mają takie potrzeby. Lekarz tradycyjny z ich chorobami już sobie nie radzi. Chciałbym jeszcze zauważyć, że koczownicze ludy syberyjskie nie mają na swoich trasach pobudowanych szpitali i nigdy nie mieli, a żyją. Nie mają też ziołolecznictwa, bo tam przeważnie rosną mchy i porosty, a te nie bardzo nadają się na wyrafinowane mieszanki ziołowe. Pozdrawiam Leszek |
| Pszemol
|
Posted: 3 Kwi 2008 13:40:51 Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na wschodzie. No właśnie, wszystkie rozpowszechniające się u nas metody leczenia pochodzą ze Wschodu, a właściwie z Chin i Indii. Jeszcze są "chirurdzy" z Filipin. Jak to się mówi: "potrzeba jest matką wynalazku". Ciekawe, że ludy polarne, które odżywiają się wyłącznie mięsem nie wytworzyły żadnych systemów leczniczych. Widocznie nie potrzebowały. Za to szczególną popularnością wszelkie te systemy wschodnie cieszą się wśród wegetarian. Widocznie wegetarianie mają takie potrzeby. Lekarz tradycyjny z ich chorobami już sobie nie radzi. Chciałbym jeszcze zauważyć, że koczownicze ludy syberyjskie nie mają na swoich trasach pobudowanych szpitali i nigdy nie mieli, a żyją. Nie mają też ziołolecznictwa, bo tam przeważnie rosną mchy i porosty, a te nie bardzo nadają się na wyrafinowane mieszanki ziołowe. Leszku, to ze ludy polarne (jak to ladnie nazywasz) ani ludy koczownicze nie budowaly szpitali ani nie dominuja w dziedzinie rozwijania medycyny jest oczywiscie faktem. Tu nie spieramy sie... Natomiast reszta tego co napisales jest niestety tylko interpretacja lub nawet proba jakiejs spekulacji na ten temat. I jesli mialbym ocenic jakosc tej interpretacji/spekulacji to ocena bylaby bardzo negatywna. Jesli wyobrazis sobie zycie ludow koczowniczych to pewnie wpadnie Ci do glowy ze generalnie niczego na stale nie buduja na swojej drodze - podrozuja zabierajac ze soba wszystko co maja, a wiec kazdy zbedny balast jest niedopuszczalny. Jesli ktos po drodze zachoruje to predzej umrze niz przezyje w takich warunkach. To samo dotyczy ludow polarnych. Umieralnosc ludzi w tych spolecznosciach jest bardzo wysoka a wiec trudno porownywac to z cywilizacjami osiadlymi. W Polsce gdybys wyburzyl wszystkie szpitale to tez jakas tam czesc Polakow bedzie zyla sobie swietnie. Ci co nie umra beda zyc... Nie wystarczy napisac "nie maja szpitali a zyja", warto sie zastanowic czy maja porownywalna przezywalnosc noworodkow i porownywalny wiek oczekiwanego dozycia na poziomie 70-77 lat jak w krajach cywilizowanych. Twoja ocena ze nie buduja szpitali i nie maja rozwinietej medycyny "bo widocznie jej nie potrzebuja (bo sa zdrowi)" jest niewlasciwa, a z pewnoscia nie jedyna ktora mozna postawic jako prawdopodobna zanim nie zaczniemy sprawdzac jaka jest rzeczywista przyczyna tego, ze nie mieli rozwinietej medycyny. |
| Chiron
|
Posted: 3 Kwi 2008 23:21:06 Raczej ignorancja w Twoim wykonaniu. Jak mozesz powiedziec ze nie masz pojecia o dzialaniu 99% przedmiotow w otaczajacym Cie swiecie? Az tak nie interesujesz sie technika? Naprawde nie wiesz jak dziala komputer, zarowka, pralka czy lodowka? Troche zle to swiadczy o Twojej edukacji :-) Ja raczej powiedzialbym ze mam pojecie o tym jak dziala 99% przedmiotow z ktorymi mam stycznosc, a jak napotkam na jakis przedmiot ktorego dzialania nie rozumiem to zwykle mnie to zaciekawia i staram sie poznac idee jego dzialania :-) Napisałem ogólnie. Jednak- i tak Ci nie wierzę. Wiesz- naprawiałem kiedyś telewizory. Czy rozumiem, jak działają? Oczywiście- tak naprawdę to nie. Samych teorii ciekłych kryształów spotkałem już trochę. Dioda Yukawy? Napewno Ty wiesz, jak działa? Czy może czytałeś jakąś teoryjkę, która jest tylko modelem jej działania? A przecież znać jakąś teoryjkę, a wiedzieć, jak działa- to nie to samo. Raczej- jak sądzę- pokory Ci brak, ot i wszystko:-). Na dodatek nie mowimy o uzywaniu przedmiotu ktory ktos
zaprojektowal i wyprodukowal bez wiedzy o zasadzie jego dzialania. Mowimy o stosowaniu metody i obiecywaniu jej skutecznosci w sytuacji gdy naukowe badania nie byly na tej metodzie wykonane, a wiec lekarz nie ma wiedzy na temat jej prawdziwej skutecznosci - zwyczajnie balamuci zdesperowanego pacjenta ktory w obliczu swej choroby ma tendencje do chwytania sie nawet brzytwy w nadziei na ratunek. Przy tym instytut robi ogromna kase wyludzajac 4000 dolarow tygodniowo za pare szklanek soku dziennie i kilka lewatyw - czy uwazasz ze to jest uczciwe? Nie wiem, skądżeś te 4000 dolarów na tydzień wziął. Z tego, co Cię znam- pewno z sufitu:-). Ponadto - nie starasz się nawet zrozumieć różnic w podejściu do pacjenta jednej i drugiej strony (granicy także). Przeciw lekarzom po Twojej stronie Rio Grande przemawia ich bezsilna złość, że oni ludziom proponują dopasowane do ich kieszeni hospicja, gdzie spokojnie, na morfinowym haju będą mogli zejść sobie z tego świata w majestacie nauki, a tam po drugiej stronie granicy ktoś im tych ludzi bezczelnie uzdrawia, szarlatan jeden! :-). Nie ja - chcieliby je poznac ludzie zainteresowani ta metoda z punktu widzenia medycznego. Testy jakie robil sam Gerson sa obarczone duza doza niepewnosci. Testy jakie robil nie mozna nazwac obiektywnymi ani niezaleznymi. A to podstawowa wada przy analizie jakosci metody naukowej. Pamietaj ze mowimy o medycynie, dziale nauki a nie szamanstwie! Jesli w czasie testu mamy 100 chorych i do konca testu dotrwa tylko 15 z nich a reszta albo umrze albo po prostu opusci klinike i nie znamy ich rezultatow to jesli z tych 15 ludzi zauwazymy poprawe u 10 to nie mozemy napisac ze poprawilo sie w 75% przypadkow bo to jest jawne naduzycie. A niestety w takim stylu byly przeprowadzanie "badania" przez Gersona. 50 przypadkow poprawy opisane w ksiazce z 30 letniej kariery????? Nie badz smieszny. Jeszcze raz: rozmawialiśmy o tym wiele razy. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć to powinieneś przyjąć, że tego typu metody opierają się nie na tym samym, co medycyna uniwersytecka. Przynajmniej te, o których ja mam jakieś pojęcie. Poza tym- zostały stworzone dla nielicznych, tak naprawdę. Tu nie ma statystyki. Nie ma ona sensu. A raczej- można ją stosować do ludzi, którym uniwersytecka medycyna zaproponowała hospicja. A według Ciebie są to pewno źle zdiagnozowani, którzy by i tak wyzdrowieli, prawda? Pamiętaj, że statystyka nie patrzy na konkretnego człowieka. Statystyka ocenia co najwyżej, że np dany lek u 980 ludzi na tysiąc wywołał zatrzymanie się danej osoby, u 10 nie stwierdzono nic, u 10 stwierdzono pogorszenie. Wniosek: statystycznie lek jest świetny. Teraz trzeba tylko znaleźć sposób na wykrycie tych, którym się pogorszyło - i mamy fajny lek. Tego schematu nie przyłożysz najczęściej do takich elitarnych metod leczenia. To nonsens. Po pierwsze: dany lekarz w medycynie alternatywnej może nie chcieć kogoś leczyć- uznać, że nie jest w stanie. Pisałem Ci: ktoś swoim życiem, sposobem działania, myślenia, odczuwania, etc- zapracował sobie na swoją chorobę. Teraz trzeba więc zmienić to, co robił do tej pory i jak robił. I tylko on sam jest to w stanie uczynić. Lekarz może tylko pokazywać drogę. No i oczywiście leczyć skutki jego złego postępowania. Tylko żeby leczyć skutki- to pacjent powinien na tyle zmienić swoje postępowanie, aby nie pogarszać dalej swego zdrowia. A jak uważasz- ilu ludzi to zrobi naprawdę? Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na
wschodzie. Na ogół są dedykowane nielicznym. Kiedyś podałeś przykład grubasa i nadcisnienia. Dobry przykład. Tylko lekarz "klasyczny" musi go leczyć. Może nawet nic nie powiedzieć o jego tuszy.Może coś tam powie. I poda leki, które zatrzymają regulację cisnienia przez organizm. Zaprzestanie ich przyjmowania spowoduje gwałtowny skok ciśnienia (zobacz: tak naprawdę to leki spowodowały tę sytuację). Co oczywiście zmobilizuje grubasa do brania leków etc. Nie znasz sie niestety na medycynie wiec nie probuj tu balamucic. Przy kazdym badaniu przez dobrego lekarza pacjent jest wazony i waga jego jest wpisywana w kartoteke. Waga jest BARDZO WAZNA bo w farmakologii dostosowuje sie dawke leku do wagi ciala pacjenta. Bardzo cie prosze abys nie plotl bzdur ze sie nie wazy pacjenta... Kompromitujesz sie tylko. Nie twierdzę, że się go nie waży. Czytasz bez zrozumienia. Napisałem, że lekarz klasyczny może coś tam powie o tuszy- czyli napomknie, żeby ją trochę ograniczył. A może i nie.A holista może to uznać za warunek konieczny terapii. Co może zrobić holista? Ano- postara się wejść w przyczyny psychiczne,
które tą otyłość powodują. Może dodatkowo podać np mieszanki ziołowe zaznaczając, że warunkiem wyzdrowienia jest przede wszystkim zmiana sposobu życia pacjenta. A jak pacjent sposobu życia nie zmieni- no cóż, prawda może jest brutalna- ale oznacza to, że nie chce wyzdrowieć...a przecież każdy ma prawo być chory. No to niech nie zawraca gitary tylko wróci, jak będzie chciał wyzdrowieć. I znowu sie nie znasz a probujesz pisac. Tradycyjna medycyna rowniez leczy nadcisnienie przez zalecenie zrzucenia wagi. To jest standard. Tez otylych wysylaja do psychologa aby poznac mentalne przyczyny otylosci. Leki obnizajace cisnienie stosuje sie przejsciowo aby nie nadwyrezac naczyn krwionosnych w czasie zrzucania wagi. Aby nie ryzykowac ze Ci jakas tetniczka peknie w glowie i zejdziesz na udar mozgu zanim zdarzysz schudnac. Sprobuj zrozumiec. Widzisz- zgadzam się, że w USA technologie medyczne, leki, narzędzia medyczne etc są prawdopodobnie na najwyższym poziomie na świecie. W Polsce- wręcz przeciwnie. Nie wiem, jak w USA. W Polsce nie ma leków skutecznie obniżających ciśnienie działających jakiś czas. Upewniłem się. Znajomy lekarz mi potwierdził, że nie słyszał w Polsce o czymś takim. Po prostu- są różne leki obniżające ciśnienie, czasem się bierze kilka na raz, niektóre o określonych porach dnia, etc. Jednak wszystkie mają wspólną cechę: jak ktoś je zacznie brać, to praktycznie musi je brać do końca życia- bo organizm na skutek ich działania sam przestaje kontrolować cisnienie- przynajmniej w stopniu zadowalającym. Kolejna sprawa: nie słyszałem, żeby w Polsce np internista kierował do psychologa. Znając mentalność wielu Polaków- mógłby zostać opierniczony:-). Ok- są specjalistyczne kliniki (w Łodzi np słynna SABA), gdzie stosuje się wyrafinowane metody chudnięcia, połączone z psychoterapiami, ale tam przychodzą zapewne ludzie o silnej motywacji chudnięcia. Ja podałem przykład: przychodzi sobie przeciętniaczek do internisty. Ma nadciśnienie tętnicze i sto kilo nadwagi. Ok- lekarz mu da leki, powie, że od teraz leki na regulację ciśnienia ma brać do końca życia, powie, że powinien schudnąć - i to wszystko. No i zapewne go zważy, żeby ustalić dawkowanie leku. Holista skupi się na przyczynach tuszy i nadciśnienia, jednoczęśnie zalecając np mieszanki ziołowe oczyszczające organizm i obniżające ciśnienie. W wypadku nadciśnienia- pewno też moczopędne i zawierające dużo potasu. Leczenie najłatwiej rozpocząć w jakimś spokojnym, odosobnionym miejscu (np wczasy lecznicze)- gdzie organizm pacjenta poprzez różne działania- jak choćby zmiana trybu życia- zostanie zmuszony do zmian. I można te zmiany stymulować w pożądanym kierunku. I czasem (z różnych względów) lekarze leczący metodami opartymi o holizm
popełniają kardynalny błąd, i...próbują pomóc pacjentowi wbrew jemu samemu. A skutki są na ogół opłakane. I dla pacjenta i dla lekarza. Widzisz teraz różnice w sposobie podejścia do pacjenta? Roznica jest taka, ze Twoj "holista" jest znachorem, "szamanem". To tylko słowa. Naprawdę, jedyna to dla Ciebie różnica? I żeby była jasność: wielu lekarzy, stosujących niekonwencjonalne metody
często współpracują z lekarzami- klasykami:-). Znam takich, co wysyłają wręcz do lekarzy na badania- bo coś u klienta podejrzewają, a nie są pewni swej diagnozy. A o sposobie leczenia decyduje pacjent. No to jesli pacjent decyduje o czyms, na czym sie nie zna to juz masz tu podstawowy problem. To tak jakbys Ty probowal decydowac o tym jak bedzie naprawiony Twoj samochod albo komputer... Ani na jednym ani na drugim sie nie znasz, od tego jest mechanik aby swoja wiedza i doswiadczeniem podjal decyzje w Twojej sprawie. Mój samochód, mój komputer. To ja o tym decyduję. Mogę powiedzieć: rób, jak uważasz, żeby działał. A mogę powiedzieć: ty chcesz mi dołożyć RAM i mówisz, że to wystarczy w moim komputerze, a ja nie chcę więcej RAM. Ja chcę szybszy HDD. To ja decyduję. Jak nie- to mamy socjalizm. Poza tym- to sytuacja jest zupełnie inna: pacjent ma decydować, gdzie się pójdzie leczyć. Kieruje się własnym wyczuciem. Tylko skończony socjalista może chcieć mu to prawo odebrać. Czy głosujesz na demokratów?:-) p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego
i diety Optymalnej. Czytales oswiadczenia ludzi wyleczonych z ciezkich, nieuleczalnych chorob dieta optymalna? Wiesz na czym polega ta dieta? Jakie masz na ten temat zdanie? Opisywałem jedną sytuację na tym forum (sklerosis multiplex)- bardzo mnie zdziwiła. Jednakże- nie wypowiadam się Oczywiście- taka dieta była tylko jednym z wielu elementów leczenia...no cóż- nie znam się na tym. Naprawde sie nie znasz? Bo wyzej wyrazales opinie z pozycji wielkiego znawcy... Nie wyrażałem opinii z pozycji znawcy na temat metody pana Kwaśniewskiego. Nie wiem jak, ale (opisywałem to) - człowiek, stosując tę dietę wyleczył dziewczynę ze sklerosis multiplex. Ponieważ znam tę sytuację (i żeby nie było niedomówień: nie zaleczył tylko wyleczył)- dziwiłem się. Jednak- tak jest. Czy ja mógłbym zaakceptować takie leczenie, którego warunkiem było by przyjęcie diety optymalnej? Zapewne nie. Dla mnie ono było by bezskuteczne. Dla tej dziewczyny - przeciwnie, ale ona nigdy nie była weganką:-). Znajdziesz ludzi, którzy po takim leczeniu poczują się gorzej. I tu zadanie dla prowadzącego taką terapię: eliminować takich ludzi z terapii. To są systemy nie dla każdego. Pisałem Ci kiedyś o bioenergoterapeutach- ich dylematach. Leczyć kogoś, kto tego nie chce- czy nie? Pacjenci przychodzą różni: jeden przyjdzie dlatego, że chce być zdrowy. Inny- żeby mieć pretest: ja już wszystkiego próbowałem, i nic mi nie pomaga. Jak sądzisz- których jest więcej? Kiedyś moja dobra znajoma (tak zostaliśmy znajomymi) na pewnych warsztatach zobaczyła, że nabawiłem się silnego kataru, który mógł praktycznie wyeliminować mnie z zajęć. Zaczęła mi masować skronie, zrobiło mi siębardzo gorąco i...ozdrowiałem! Powiedziała mi ważną rzecz: wyczuła moją zgodę. Gdyby tej zgody nie było- nie zamierzałą się przebijać przez moje opory. Absolutnie! Można wtedy dopiero komuś zrobić kuku! Ilu ludzi choduje sobie np raka- bo chce umrzeć? Dla Ciebie pewno nikt. Jednakże w rzeczywistości- wielu. Dać takiemu energięępodczas seansu bioenergoterapii- to zapewne przeznaczy ją na rozwój swojej choroby. Za skomplikowane?:-) A co ma wspólnego profesor Sedlak z dietą Kwasniewskiego? Nigdzie nie
znalazłem wypowiedzi na temat tej diety- poza tym nie wiem, czy Kwaśniewski ze swoją dietą nie wszedł już po smierci profesora? Umowmy sie tak - przeczytaj pare ksiazek Kwasniewskiego, zapoznaj sie z jego dieta optymalna, przeczytaj zeznania uzdrowionych chorych i porownaj ze swoimi dubami smolonymi jakie tu sadzisz na temat uzdrowien Gersona. Nie badz ignorantem ktory wypowiada sie na temat Kwasniewskieg i diety optymalnej a nie przeczytal zadnej ksiazki na ten temat. Ależ ja się nie wypowiadam! Nawet nie namawiam nikogo do niejedzenia mięsa! Po prostu nie chcę, żeby mnie ktoś namawiał do jego jedzenia. Jak ktoś stosuje dietę Kwaśniewskiego i jest to jeden z elementów jego zdrowia- to czemu nie? Widać JEMU to pomaga. Kiedy napiszesz tu post na temat diety optymalnej
z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom" ? Opisałem tu tą sytuację wyleczenia ze sklerosis. Dieta była jednym z elementów leczenia. Jednym- i choć niezbędnym- to koniecznym Opisywałem też zwazek mojego niejedzenia mięsa z wyjściem z astmy. Wegetarianizm był u mnie jednym z elementów całości. Niezbędnym- ale nie jedynym. Człowiek jest całością. Nie jest sumą składników. Jak oddychasz, jesz, co jesz, śpisz etc- taki jesteś. Zaburzając któryś z tych czynników zmuszamy Ciebie do ustawienie równowagi w innym punkcie. Zaczynasz być kimś innym. Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 4 Kwi 2008 04:10:55 Raczej ignorancja w Twoim wykonaniu.
Jak mozesz powiedziec ze nie masz pojecia o dzialaniu 99% przedmiotow w otaczajacym Cie swiecie? Az tak nie interesujesz sie technika? Naprawde nie wiesz jak dziala komputer, zarowka, pralka czy lodowka? Troche zle to swiadczy o Twojej edukacji :-) Ja raczej powiedzialbym ze mam pojecie o tym jak dziala 99% przedmiotow z ktorymi mam stycznosc, a jak napotkam na jakis przedmiot ktorego dzialania nie rozumiem to zwykle mnie to zaciekawia i staram sie poznac idee jego dzialania :-) Napisałem ogólnie. Jednak- i tak Ci nie wierzę. Wiesz- naprawiałem kiedyś telewizory. Czy rozumiem, jak działają? Oczywiście- tak naprawdę to nie. Samych teorii ciekłych kryształów spotkałem już trochę. Dioda Yukawy? Napewno Ty wiesz, jak działa? Czy może czytałeś jakąś teoryjkę, która jest tylko modelem jej działania? A przecież znać jakąś teoryjkę, a wiedzieć, jak działa- to nie to samo. Raczej- jak sądzę- pokory Ci brak, ot i wszystko:-). Gdyby mi bylo brak pokory to napisalbym ze wiem jak dziala 100% przedmiotow w otaczajacym mnie swiecie a napisalem tylko 99% co daje spora liczbe urzadzen dla mnie nieznanych ale daleki bylbym od Twojej tezy, gdzie stwierdziles ze w ogole nie wiesz co sie wokol Ciebie dzieje... Bo tak tylko mozna interpretowac deklaracje ze nie wiesz jak dziala 99% otaczajacych Cie przedmiotow. Na dodatek nie mowimy o uzywaniu przedmiotu ktory ktos
zaprojektowal i wyprodukowal bez wiedzy o zasadzie jego dzialania. Mowimy o stosowaniu metody i obiecywaniu jej skutecznosci w sytuacji gdy naukowe badania nie byly na tej metodzie wykonane, a wiec lekarz nie ma wiedzy na temat jej prawdziwej skutecznosci - zwyczajnie balamuci zdesperowanego pacjenta ktory w obliczu swej choroby ma tendencje do chwytania sie nawet brzytwy w nadziei na ratunek. Przy tym instytut robi ogromna kase wyludzajac 4000 dolarow tygodniowo za pare szklanek soku dziennie i kilka lewatyw - czy uwazasz ze to jest uczciwe? Nie wiem, skądżeś te 4000 dolarów na tydzień wziął. Z tego, co Cię znam- pewno z sufitu:-). Czy mozesz mi zrobic przyjemnosc i dowiedziec sie sam ile kosztuje maksymalnie pobyt w klinice Gersona w Meksyku? Moze wtedy uwierzysz jak sam sobie sprawdzisz... :-) Ponadto - nie starasz się nawet zrozumieć różnic w podejściu do pacjenta jednej i drugiej strony (granicy także). Przeciw lekarzom
po Twojej stronie Rio Grande przemawia ich bezsilna złość, że oni ludziom proponują dopasowane do ich kieszeni hospicja, gdzie spokojnie, na morfinowym haju będą mogli zejść sobie z tego świata w majestacie nauki, a tam po drugiej stronie granicy ktoś im tych ludzi bezczelnie uzdrawia, szarlatan jeden! :-). Kilku uzdrowionych to nie jest dowod skutecznosci terapii. Tak jak pisalem wczesniej, dr Kwasniweski uzdrawia ludzi smalcem, jajecznica i swinskimi uszami. Dlaczego nie piszesz o jego sukcesach? Nie ja - chcieliby je poznac ludzie zainteresowani ta metoda z punktu
widzenia medycznego. Testy jakie robil sam Gerson sa obarczone duza doza niepewnosci. Testy jakie robil nie mozna nazwac obiektywnymi ani niezaleznymi. A to podstawowa wada przy analizie jakosci metody naukowej. Pamietaj ze mowimy o medycynie, dziale nauki a nie szamanstwie! Jesli w czasie testu mamy 100 chorych i do konca testu dotrwa tylko 15 z nich a reszta albo umrze albo po prostu opusci klinike i nie znamy ich rezultatow to jesli z tych 15 ludzi zauwazymy poprawe u 10 to nie mozemy napisac ze poprawilo sie w 75% przypadkow bo to jest jawne naduzycie. A niestety w takim stylu byly przeprowadzanie "badania" przez Gersona. 50 przypadkow poprawy opisane w ksiazce z 30 letniej kariery????? Nie badz smieszny. Jeszcze raz: rozmawialiśmy o tym wiele razy. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć to powinieneś przyjąć, że tego typu metody opierają się nie na tym samym, co medycyna uniwersytecka. Przynajmniej te, o których ja mam jakieś pojęcie. Owszem, opieraja sie na szarlatanerii i mysleniu zyczeniowym zdesperowanych. Poza tym- zostały stworzone dla nielicznych, tak naprawdę.
Zgadzam sie, nie kazdego stac na spozywaniu sokow i lewatywach w cenie 4000 dolarow na tydzien. Tu nie ma statystyki. Nie ma ona sensu. A raczej- można ją stosować do ludzi, którym uniwersytecka medycyna zaproponowała
hospicja. A według Ciebie są to pewno źle zdiagnozowani, którzy by i tak wyzdrowieli, prawda? Pamiętaj, że statystyka nie patrzy na konkretnego człowieka. Statystyka ocenia co najwyżej, że np dany lek u 980 ludzi na tysiąc wywołał zatrzymanie się danej osoby, u 10 nie stwierdzono nic, u 10 stwierdzono pogorszenie. Wniosek: statystycznie lek jest świetny. Teraz trzeba tylko znaleźć sposób na wykrycie tych, którym się pogorszyło - i mamy fajny lek. Tego schematu nie przyłożysz najczęściej do takich elitarnych metod leczenia. To nonsens. Chiron, czy Ty sie chlopie dobrze czujesz? Picie sokow z sokowirowki i lewatywy z wywaru z kawy to wedlug Ciebie "elitarna metoda"? Dlaczego tak sadzisz? Wez sie nie wyglupiaj z ta elitarnoscia... Po pierwsze: dany lekarz w medycynie alternatywnej może nie chcieć kogoś leczyć- uznać, że nie jest w stanie. Pisałem Ci: ktoś
swoim życiem, sposobem działania, myślenia, odczuwania, etc- zapracował sobie na swoją chorobę. Teraz trzeba więc zmienić to, co robił do tej pory i jak robił. I tylko on sam jest to w stanie uczynić. Lekarz może tylko pokazywać drogę. No i oczywiście leczyć skutki jego złego postępowania. Tylko żeby leczyć skutki- to pacjent powinien na tyle zmienić swoje postępowanie, aby nie pogarszać dalej swego zdrowia. A jak uważasz- ilu ludzi to zrobi naprawdę? Rozumiem... Metoda Gersona jest doskonala. Nieudane przypadki w ktorych choroba nieustapila to wylacznie wina pacjenta :-))) Jestes zabawny. Napisze Ci po raz kolejny: wszelkie te metody leczenia powstały na wschodzie. Na ogół są dedykowane nielicznym. Kiedyś podałeś
przykład grubasa i nadcisnienia. Dobry przykład. Tylko lekarz "klasyczny" musi go leczyć. Może nawet nic nie powiedzieć o jego tuszy.Może coś tam powie. I poda leki, które zatrzymają regulację cisnienia przez organizm. Zaprzestanie ich przyjmowania spowoduje gwałtowny skok ciśnienia (zobacz: tak naprawdę to leki spowodowały tę sytuację). Co oczywiście zmobilizuje grubasa do brania leków etc. Nie znasz sie niestety na medycynie wiec nie probuj tu balamucic. Przy kazdym badaniu przez dobrego lekarza pacjent jest wazony i waga jego jest wpisywana w kartoteke. Waga jest BARDZO WAZNA bo w farmakologii dostosowuje sie dawke leku do wagi ciala pacjenta. Bardzo cie prosze abys nie plotl bzdur ze sie nie wazy pacjenta... Kompromitujesz sie tylko. Nie twierdzę, że się go nie waży. Czytasz bez zrozumienia. Napisałem, że lekarz klasyczny może coś tam powie o tuszy- czyli napomknie, żeby ją trochę ograniczył. A może i nie.A holista może to uznać za warunek konieczny terapii. W niesprawiedliwy sposob uogolniasz i generalizujesz. Wrzucasz lekarzy "klasycznych" do jednego worka i naklejasz im etykietke "be" a tych holistow wrzucasz wszystkich do innego i naklejasz "super". To dziedzinne upraszczanie skomplikowanego swiata... Co może zrobić holista? Ano- postara się wejść w przyczyny psychiczne, które tą otyłość powodują. Może dodatkowo podać np
mieszanki ziołowe zaznaczając, że warunkiem wyzdrowienia jest przede wszystkim zmiana sposobu życia pacjenta. A jak pacjent sposobu życia nie zmieni- no cóż, prawda może jest brutalna- ale oznacza to, że nie chce wyzdrowieć...a przecież każdy ma prawo być chory. No to niech nie zawraca gitary tylko wróci, jak będzie chciał wyzdrowieć. I znowu sie nie znasz a probujesz pisac. Tradycyjna medycyna rowniez leczy nadcisnienie przez zalecenie zrzucenia wagi. To jest standard. Tez otylych wysylaja do psychologa aby poznac mentalne przyczyny otylosci. Leki obnizajace cisnienie stosuje sie przejsciowo aby nie nadwyrezac naczyn krwionosnych w czasie zrzucania wagi. Aby nie ryzykowac ze Ci jakas tetniczka peknie w glowie i zejdziesz na udar mozgu zanim zdarzysz schudnac. Sprobuj zrozumiec. Widzisz- zgadzam się, że w USA technologie medyczne, leki, narzędzia medyczne etc są prawdopodobnie na najwyższym poziomie na świecie. W Polsce- wręcz przeciwnie. Nie wiem, jak w USA. W Polsce nie ma leków skutecznie obniżających ciśnienie działających jakiś czas. Upewniłem się. Znajomy lekarz mi potwierdził, że nie słyszał w Polsce o czymś takim. Po prostu- są różne leki obniżające ciśnienie, czasem się bierze kilka na raz, niektóre o określonych porach dnia, etc. Jednak wszystkie mają wspólną cechę: jak ktoś je zacznie brać, to praktycznie musi je brać do końca życia- bo organizm na skutek ich działania sam przestaje kontrolować cisnienie- przynajmniej w stopniu zadowalającym. Ale bzdety. Kolejna sprawa: nie słyszałem, żeby w Polsce np internista kierował do psychologa. Znając mentalność wielu Polaków- mógłby zostać
opierniczony:-). Malo slyszales. Ok- są specjalistyczne kliniki (w Łodzi np słynna SABA), gdzie stosuje się wyrafinowane metody chudnięcia, połączone z
psychoterapiami, ale tam przychodzą zapewne ludzie o silnej motywacji chudnięcia. Ja podałem przykład: przychodzi sobie przeciętniaczek do internisty. Ma nadciśnienie tętnicze i sto kilo nadwagi. Ok- lekarz mu da leki, powie, że od teraz leki na regulację ciśnienia ma brać do końca życia, powie, że powinien schudnąć - i to wszystko. No i zapewne go zważy, żeby ustalić dawkowanie leku. Holista skupi się na przyczynach tuszy i nadciśnienia, jednoczęśnie zalecając np mieszanki ziołowe oczyszczające organizm i obniżające ciśnienie. W wypadku nadciśnienia- pewno też moczopędne i zawierające dużo potasu. Leczenie najłatwiej rozpocząć w jakimś spokojnym, odosobnionym miejscu (np wczasy lecznicze)- gdzie organizm pacjenta poprzez różne działania- jak choćby zmiana trybu życia- zostanie zmuszony do zmian. I można te zmiany stymulować w pożądanym kierunku. Chiron, nie zamierzam dyskutowac z Twoimi wyobrazeniami i uogolnieniami. I czasem (z różnych względów) lekarze leczący metodami opartymi o holizm popełniają kardynalny błąd, i...próbują pomóc
pacjentowi wbrew jemu samemu. A skutki są na ogół opłakane. I dla pacjenta i dla lekarza. Widzisz teraz różnice w sposobie podejścia do pacjenta? Roznica jest taka, ze Twoj "holista" jest znachorem, "szamanem". To tylko słowa. Naprawdę, jedyna to dla Ciebie różnica? Nie, to nie sa tylko slowa. Slowa maja swoje znaczenia. Roznica tkwi w tym znaczeniu wlasnie. Wlasnie tylko znachor i szaman jest w stanie wmowic pacjentowi takie glupoty jak to, ze picie sokow i lewatywy to "elitarna metoda" dla wybranych, bo przeciez tylko wybranym mozna zrobic lewatywe, nie kazdy z nas ma odbyt, prawda ? Ja mam, wiec naleze do ELITY :-) I żeby była jasność: wielu lekarzy, stosujących niekonwencjonalne metody często współpracują z lekarzami- klasykami:-). Znam
takich, co wysyłają wręcz do lekarzy na badania- bo coś u klienta podejrzewają, a nie są pewni swej diagnozy. A o sposobie leczenia decyduje pacjent. No to jesli pacjent decyduje o czyms, na czym sie nie zna to juz masz tu podstawowy problem. To tak jakbys Ty probowal decydowac o tym jak bedzie naprawiony Twoj samochod albo komputer... Ani na jednym ani na drugim sie nie znasz, od tego jest mechanik aby swoja wiedza i doswiadczeniem podjal decyzje w Twojej sprawie. Mój samochód, mój komputer. To ja o tym decyduję. Mogę powiedzieć: rób, jak uważasz, żeby działał. A mogę powiedzieć: ty chcesz mi dołożyć RAM i mówisz, że to wystarczy w moim komputerze, a ja nie chcę więcej RAM. Ja chcę szybszy HDD. To ja decyduję. Jak nie- to mamy socjalizm. Nie rozumiesz - chodzi tu o kwestie decydowania o czyms, na czym sie nie znasz. Aby wiedziec co lepiej wymienic w komputerze TRZEBA SIE NA TYM ZNAC. Wlasnie o to chodzi. Poza tym- to sytuacja jest zupełnie inna: pacjent ma decydować, gdzie się pójdzie leczyć. Kieruje się własnym wyczuciem. Tylko
skończony socjalista może chcieć mu to prawo odebrać. Czy głosujesz na demokratów?:-) Problem wciaz tkwi w tym samym: pacjent sie nie zna, a wiec podejmuje decyzje na podstawie blednych kryteriow. Wybiera np. szamana bo ten mu zaserwuje jakas glodna gadke o holizmie i ze statystyki jego metod sie nie licza bo metody sa dla elit. Idiota lyknie taka gadke... Co do prawa gdzie sie kto idzie leczyc to obowiazujace prawo wymaga aby ktos nazywajacy sie lekarzem mial adekwatne wyksztalcenie i praktyke. Reszta moze byc tylko nazwana znachorem, szamanem, magikiem itp... Ale nie lekarzem. Chocby po to, aby pacjent przy wyborze wiedzial ze nie idzie do lekarza tylko do znachora ktory na medycynie sie nie zna. p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego
i diety Optymalnej. Czytales oswiadczenia ludzi wyleczonych z ciezkich, nieuleczalnych chorob dieta optymalna? Wiesz na czym polega ta dieta? Jakie masz na ten temat zdanie? Opisywałem jedną sytuację na tym forum (sklerosis multiplex)- bardzo mnie zdziwiła. Jednakże- nie wypowiadam się Oczywiście- taka dieta była tylko jednym z wielu elementów leczenia...no cóż- nie znam się na tym. Naprawde sie nie znasz? Bo wyzej wyrazales opinie z pozycji wielkiego znawcy... Nie wyrażałem opinii z pozycji znawcy na temat metody pana Kwaśniewskiego. Nie wiem jak, ale (opisywałem to) - człowiek, stosując tę dietę wyleczył dziewczynę ze sklerosis multiplex. Ponieważ znam tę sytuację (i żeby nie było niedomówień: nie zaleczył tylko wyleczył)- dziwiłem się. Jednak- tak jest. Czy ja mógłbym zaakceptować takie leczenie, którego warunkiem było by przyjęcie diety optymalnej? Zapewne nie. Dla mnie ono było by bezskuteczne. Skad mozesz wiedziesz jesli nie sprobowales? Dla tej dziewczyny - przeciwnie, ale ona nigdy nie była weganką:-). Znajdziesz ludzi, którzy po takim leczeniu poczują się gorzej.
I tu zadanie dla prowadzącego taką terapię: eliminować takich ludzi z terapii. To są systemy nie dla każdego. Czy jednak napiszesz tutaj tekst o diecie optymalnej z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom"? Pisałem Ci kiedyś o bioenergoterapeutach- ich dylematach. Leczyć kogoś, kto tego nie chce- czy nie? Pacjenci przychodzą różni:
jeden przyjdzie dlatego, że chce być zdrowy. Inny- żeby mieć pretest: ja już wszystkiego próbowałem, i nic mi nie pomaga. Jak sądzisz- których jest więcej? Kiedyś moja dobra znajoma (tak zostaliśmy znajomymi) na pewnych warsztatach zobaczyła, że nabawiłem się silnego kataru, który mógł praktycznie wyeliminować mnie z zajęć. Zaczęła mi masować skronie, zrobiło mi siębardzo gorąco i...ozdrowiałem! Powiedziała mi ważną rzecz: wyczuła moją zgodę. Gdyby tej zgody nie było- nie zamierzałą się przebijać przez moje opory. Absolutnie! Można wtedy dopiero komuś zrobić kuku! Masz prawo wierzyc w takie banialuki... Ilu ludzi choduje sobie np raka- bo chce umrzeć? Dla Ciebie pewno nikt.
Jednakże w rzeczywistości- wielu. Masz prawo wierzyc i w te... Dać takiemu energięępodczas seansu bioenergoterapii- to zapewne przeznaczy ją na rozwój swojej choroby. Za skomplikowane?:-)
Idiotyczne. A co ma wspólnego profesor Sedlak z dietą Kwasniewskiego? Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi na temat tej diety- poza tym nie
wiem, czy Kwaśniewski ze swoją dietą nie wszedł już po smierci profesora? Umowmy sie tak - przeczytaj pare ksiazek Kwasniewskiego, zapoznaj sie z jego dieta optymalna, przeczytaj zeznania uzdrowionych chorych i porownaj ze swoimi dubami smolonymi jakie tu sadzisz na temat uzdrowien Gersona. Nie badz ignorantem ktory wypowiada sie na temat Kwasniewskieg i diety optymalnej a nie przeczytal zadnej ksiazki na ten temat. Ależ ja się nie wypowiadam! Nawet nie namawiam nikogo do niejedzenia mięsa! Po prostu nie chcę, żeby mnie ktoś namawiał do jego jedzenia. Jak ktoś stosuje dietę Kwaśniewskiego i jest to jeden z elementów jego zdrowia- to czemu nie? Widać JEMU to pomaga. Nie klam, bo nie tylko sie "wypowiadasz" to jeszcze skomentowales ze metoda Gersona powinna dac miesozernym do myslenia... Ewidentnie wyraziles pozytywna opinie o tej metodzie. Dlaczego? Bo jest wegetarianska! To JEDYNY POWOD dla ktorego byles w stanie zaakceptowac ta metode. Masz po prostu wege klapy na oczach i nie jestes w stanie zaakceptowac niczego co moze pokazac ze wegetarianizm nie jest jedyna droga... Kiedy napiszesz tu post na temat diety optymalnej
z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom" ? Opisałem tu tą sytuację wyleczenia ze sklerosis. Dieta była jednym z elementów leczenia. Jednym- i choć niezbędnym- to koniecznym Niezbednym to koniecznym? Poza tym, skad Ty mozesz wiedziec czy byla niezbednym elementem leczenia? Skoro kazda choroba jest indywidualna i statystyki sie nie licza to nigdy nie bedziesz wiedzial ktory element zestawu jest niezbedny a ktory tylko czarowaniem... Opisywałem też zwazek mojego niejedzenia mięsa z wyjściem z astmy. Wegetarianizm był
u mnie jednym z elementów całości. Niezbędnym- ale nie jedynym. To jest wylacznie Twoja wiara ze uzdrowil Cie wegetarianizm. Polega to dokladnie na tym samym co przesady typu "szczesliwe majtki zabierane na egzamin". Przesadna osoba rowniez bedzie wierzyc ze to tylko dzieki szczesliwym majtkom zdala egzamin i nigdy w zyciu nie zweryfikowalaby swojej "teorii". Człowiek jest całością. Nie jest sumą składników. Jak oddychasz, jesz, co jesz, śpisz etc- taki jesteś. Zaburzając któryś z tych
czynników zmuszamy Ciebie do ustawienie równowagi w innym punkcie. Zaczynasz być kimś innym. Tygrysem... :-) |
| Chiron
|
Posted: 4 Kwi 2008 10:08:35 Gdyby mi bylo brak pokory to napisalbym ze wiem jak dziala 100% przedmiotow w otaczajacym mnie swiecie a napisalem tylko 99% co daje spora liczbe urzadzen dla mnie nieznanych ale daleki bylbym od Twojej tezy, gdzie stwierdziles ze w ogole nie wiesz co sie wokol Ciebie dzieje... Bo tak tylko mozna interpretowac Nie napisałem tak, jednak rzeczywiście- tak uważam. Ja nie uznaję za wyjaśnienie działania diody: http://pl.wikipedia.org/wiki/Leo_Esaki to tylko model pewnej rzeczywistości. Można go ładnie opisać równaniami- ale to tylko model. Może jutro wymyslą doskonalszy? Kto wie. I co- wtedy się okaże, że wczoraj rozumiałeś działanie tej diody- a dziś nie? Oczywiście- rozumiem potrzebę stosowania modeli w fizyce, ale to nie oznacza, że zrozumienie modelu oznacza zrozumienie RZECZYWISTOŚCI. Ponadto - nie starasz się nawet zrozumieć różnic w podejściu do pacjenta
jednej i drugiej strony (granicy także). Przeciw lekarzom po Twojej stronie Rio Grande przemawia ich bezsilna złość, że oni ludziom proponują dopasowane do ich kieszeni hospicja, gdzie spokojnie, na morfinowym haju będą mogli zejść sobie z tego świata w majestacie nauki, a tam po drugiej stronie granicy ktoś im tych ludzi bezczelnie uzdrawia, szarlatan jeden! :-). Kilku uzdrowionych to nie jest dowod skutecznosci terapii. Tak jak pisalem wczesniej, dr Kwasniweski uzdrawia ludzi smalcem, jajecznica i swinskimi uszami. Dlaczego nie piszesz o jego sukcesach? Nie czytasz ze zozumieniem. Kilka razy napisałem o znanym mi przypadku wyleczenia. Podobnie, jak u Gersona- przejście na określoną dietę warunkowało rozpoczęcie leczenia. Sam proces jest o wiele bardziej skomplikowany. No cóż- ja nikogo nie namawiam do zostania weganinem, jak mnie nikt nie namawia do jedzenia mięsa- to w czym problem? Jeśli dziewczyna przyjmuje dietę optymalną, poddaje się zabiegom leczniczym- i zostaje wyleczona ze sklerosis multiplex, gdzie lekarze mówili o lekach, które zatrzymają, ewentualnie nawet na jakiś czas zlikwidują objawy- to chyba sukces, co? Ja bym nie przyjął tego typu leczenia, gdzie warunkiem jest przejście na dietę optymalną. Ona- przyjęła. Czy to znaczy, że jej sposób odżywiania jest lepszy czy gorszy od mojego? Widocznie dla niej w tym momencie dieta optymalna była lepsza. Ja pisałem o swojej astmie i wyleczeniu się z niej- przechodząc na wege. Dla mnie to było najlepsze. I pamiętaj: dieta, czy inne zachowania są elementem terapii- nie samą terapią. Nie sprowadzaj leczenia metodą Gersona do wciskania ludziom soków, ok? Jeszcze raz: rozmawialiśmy o tym wiele razy. Jeśli naprawdę chcesz się
czegoś dowiedzieć to powinieneś przyjąć, że tego typu metody opierają się nie na tym samym, co medycyna uniwersytecka. Przynajmniej te, o których ja mam jakieś pojęcie. Owszem, opieraja sie na szarlatanerii i mysleniu zyczeniowym zdesperowanych. W twoim mniemaniu. Jednak- skoro pomygły by WYŁĄCZNIE 50 ludziom skazanym przez medycynę klasyczną na śmierć- to warto może chociaż zezwolić na propagowanie tej metody, co? A przecież te 50 osób to nie jedyne osoby, prawda? Wiele jest mniej spektakularnych osiągnięć- z którymi pewno i medycyna klasyczna sobie dała by radę. A jeśli chodzi o te maksymalnie 4000 $ na tydzień- to ile kosztuje pobyt pacjenta w klinice, gdzie jest szprycowany chemią? Po ile za zastrzyk? Poza tym- zostały stworzone dla nielicznych, tak naprawdę.
Zgadzam sie, nie kazdego stac na spozywaniu sokow i lewatywach Jeśli tak- to bardzo niewiele z tego zrozumiałeś. Czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z medycyną alternatywną? Zdziwił byś się, ilu lekarzy jest zainteresowanych nowymi- starymi metodami. I np zamiast faszerować przeziębionego antybiotykami, woli mu dawać środki ziołowe na pobudzenie organizmu. Tak naprawdę- czy istnieje lek na grypę? Tu nie ma statystyki. Nie ma ona sensu. A raczej- można ją stosować do
ludzi, którym uniwersytecka medycyna zaproponowała hospicja. A według Ciebie są to pewno źle zdiagnozowani, którzy by i tak wyzdrowieli, prawda? Pamiętaj, że statystyka nie patrzy na konkretnego człowieka. Statystyka ocenia co najwyżej, że np dany lek u 980 ludzi na tysiąc wywołał zatrzymanie się danej osoby, u 10 nie stwierdzono nic, u 10 stwierdzono pogorszenie. Wniosek: statystycznie lek jest świetny. Teraz trzeba tylko znaleźć sposób na wykrycie tych, którym się pogorszyło - i mamy fajny lek. Tego schematu nie przyłożysz najczęściej do takich elitarnych metod leczenia. To nonsens. Chiron, czy Ty sie chlopie dobrze czujesz? Picie sokow z sokowirowki i lewatywy z wywaru z kawy to wedlug Ciebie "elitarna metoda"? Dlaczego tak sadzisz? Wez sie nie wyglupiaj z ta elitarnoscia... Ta metoda wymaga także współpracy ze strony pacjenta. Na tym polega elitaryzm. Nie każdy chce współpracować. A współpraca to często całkowita zmiana relacji, odnośników, wszystkiego tego, w czym się pacjent obraca. A u dzieci to naprawdę bardzo trudne. Czy jak bluźnierstwo brzmi, że pacjenci nie chcą współpracować? Zainteresuj się, ilu ludzi po takiej traumie jak przeszczep wątroby tak naprawdę zmienia radykalnie swoje życie i np przestaje pić wódę? Ok, na początku tak. Potem troszkę próbują, potem może więcej, jak zaboli- na trochę przestaną...Ci ludzie niczego się nie nauczyli. Oni de facto nie chcą zdrowieć. Ale oczywiście- medycyna klasyczna może im nawet wszczepić kolejną wątrobę. Rozumiem... Metoda Gersona jest doskonala. Nieudane przypadki
w ktorych choroba nieustapila to wylacznie wina pacjenta :-))) Jestes zabawny. Zobacz- nieudane terapie to przecież cecha także medycyny uniwersyteckiej. Ich jakoś nikt się nie czepia, co? A kasa koszą niezłą. Podałem przykład powyżej. Jak przeszczep się uda, ale pacjent sobie golnie- i znów wątroba się odzywa- to lekarze go oleją (słusznie), albo zrobią coś o wiele gorszego: potraktują jak bydle i zaszyją "Esperal". Jak pójdzie do kliniki Gersona i każą mu zmienić cały swój świat- a on tego nie chce- to nie powinni go leczyć. A ilu ludzi chce zmienić swój świat?! Na ogół- chcą, żeby zmienili się inni. Potrafisz to zauważyć? W niesprawiedliwy sposob uogolniasz i generalizujesz.
Wrzucasz lekarzy "klasycznych" do jednego worka i naklejasz im etykietke "be" a tych holistow wrzucasz wszystkich do innego i naklejasz "super". To dziedzinne upraszczanie skomplikowanego swiata... Ależ nie! Jest bardzo wielu wspaniałych lekarzy. Jednak atmosfera jest taka w tym środowisku, że nie sprzyja to byciu lekarzem, a raczej zachęca do bycia "forsociągiem". A wśród lekarzy, stosujących np holizm- i tu jest wielu szarlatanów- forsociągów. Jednak słyszy się tylkoo tych drugich. O tych pierwszych gazety nie piszą. Ba! Niech tylko lekarz się wychyli, i zacznie stosować metody, których nie uczą na uniwersytetach! Już mu tam "środowisko" wraz ze sforą najemnych łotrzyków udających dziennikarzy pokaże ruski miesiąc! W końcu i lekarz- mając do wyboru albo utratę możliwości praktyki, albo pójścia w zaparte co robi? Sam sobie odpowiedz. Widzisz- zgadzam się, że w USA technologie medyczne, leki, narzędzia
medyczne etc są prawdopodobnie na najwyższym poziomie na świecie. W Polsce- wręcz przeciwnie. Nie wiem, jak w USA. W Polsce nie ma leków skutecznie obniżających ciśnienie działających jakiś czas. Upewniłem się. Znajomy lekarz mi potwierdził, że nie słyszał w Polsce o czymś takim. Po prostu- są różne leki obniżające ciśnienie, czasem się bierze kilka na raz, niektóre o określonych porach dnia, etc. Jednak wszystkie mają wspólną cechę: jak ktoś je zacznie brać, to praktycznie musi je brać do końca życia- bo organizm na skutek ich działania sam przestaje kontrolować cisnienie- przynajmniej w stopniu zadowalającym. Ale bzdety. Proszę o konkrety. Ja moge podać nazwy leków- nawet kilku. Tych używanych w Polsce- nie dających szans na zaprzestanie ich brania. Znasz inne- to proszę. Kolejna sprawa: nie słyszałem, żeby w Polsce np internista kierował do
psychologa. Znając mentalność wielu Polaków- mógłby zostać opierniczony:-). Malo slyszales. Odwołaj się do tego na grupie pl.sci.medycyna. Zapytaj, czy są tam lekarze (są) i ilu ludzi skierowali do psychologa. Owszem, czasem kierują. Na ogół- nie. Z różnych przyczyn. Może w dobrych klinikach, gdzieś w Warszawie czy Poznaniu- dzie w jednej klinice też jest psycholog i też musi z czegoś żyć. Praktyka jest taka: żeby nie wiem co, to przeważa motyw: nie dawać skierowańdo lekarzy spoza przychodni. Poza tym- psycholog. Wielu ludzi nie odróżnia od psychiatry. Bardzo często to w Polsce wstydliwy temat. Roznica jest taka, ze Twoj "holista" jest znachorem, "szamanem".
To tylko słowa. Naprawdę, jedyna to dla Ciebie różnica? Nie, to nie sa tylko slowa. Slowa maja swoje znaczenia. Roznica tkwi w tym znaczeniu wlasnie. Wlasnie tylko znachor i szaman jest w stanie wmowic pacjentowi takie glupoty jak to, ze picie sokow i lewatywy to "elitarna metoda" dla wybranych, bo przeciez tylko wybranym mozna zrobic lewatywe, nie kazdy z nas ma odbyt, prawda ? Ja mam, wiec naleze do ELITY :-) No cóż- jak rozumiesz, tak piszesz. Chyba próżne moje pisanie.:-(. Myślałem, że może chcesz się naprawdę czegoś dowiedzieć- ale chyba nie. ZObacz- masz sytuację, w której- aby się czegoś dowiedziesz- musisz zmienić SIEBIE. Trudno Ci, prawda? To dziwisz siępacjentom i ich podejściu: no zrób pan doktorze coś ze mną, żebym się lepiej czuł! Holista tego nie kupi- każe mu się zmienić. Trudne, prawda? Stąd elitaryzm tej metody. Nawet na flmach nieraz widać (choć często różnie to pokazane)- ceremoniałprzyjęcia do klasztoru buddyjskiego. Często stawiano przed grupą chętnych pożywienie i wydawano polecenie: czekać. Po jakimś czasie zostawał jeden, dwóch- albo nikt...Jak myślisz- po co to? Podpowiem: wymagano, żeby adept potrafił odrzucić czasem wsystko, czego do tej pory był uczony- w szkole, przez rodzinę etc. Potrzebny był ktoś naprawdę gotowy na zmiany. Zmiany siebie. Nie innych. Nie rozumiesz - chodzi tu o kwestie decydowania o czyms, na czym sie nie znasz. Aby wiedziec co lepiej wymienic w komputerze TRZEBA SIE NA TYM ZNAC. Na ogół pacjent najlepiej wie, co mu jest. I jak to wyleczyć. Ma przecież wszystkie potrzebne środki. Tylko nie potrafi z tej wiedzy na ogół korzystać. I tu rola prawdziwego lekarza... Poza tym- to sytuacja jest zupełnie inna: pacjent ma decydować, gdzie się
pójdzie leczyć. Kieruje się własnym wyczuciem. Tylko skończony socjalista może chcieć mu to prawo odebrać. Czy głosujesz na demokratów?:-) Problem wciaz tkwi w tym samym: pacjent sie nie zna, a wiec podejmuje decyzje na podstawie blednych kryteriow. Wybiera np. szamana bo ten mu zaserwuje jakas glodna gadke o holizmie i ze statystyki jego metod Czy jesteś socjalistą!? Jeśli nie- to właśnie głosisz socjalizm. Przepraszam jeśli Ci to ubliża- ale tak uważam. Jakim prawem i jaki mądrala ma decydować na co ja mam wydawać swoje pieniądze, gdzie i u kogo mam się leczyć, czy w ogóle, z kim robić interes a z kim nie, etc?! To moja sprawa. Jeśli inny lekarz ma niepochlebne zdanie np o terapii Gersona- to powinien mi móc zademonstrować te przypadki wyleczone przez medycynę klasyczną, gdzie Instytut Gersona brał kasę a nie wyleczył. Oczywiście takie samo prawo powinien mieć i ten Instytut. No cóż- w państwie socjalistycznym jaki stały się USA- Instytut takiej możliwości nie ma. A grupa w białych kitlach- jak najbardziej. To jest właśnie przypadłość państwa socjalistycznego. A czy Ty popierasz takie coś? Co do prawa gdzie sie kto idzie leczyc to obowiazujace prawo wymaga
aby ktos nazywajacy sie lekarzem mial adekwatne wyksztalcenie i praktyke. Reszta moze byc tylko nazwana znachorem, szamanem, magikiem itp... Ale nie lekarzem. Chocby po to, aby pacjent przy wyborze wiedzial ze nie idzie do lekarza tylko do znachora ktory na medycynie sie No ok. Może być holistą i mieć wykształcenie medyczne, może nie mieć. Jeśli jednak nie ukrywa faktu, że nie ma- no to o co chodzi?! Zatrudniasz Polaka, żeby Ci zrobił w domu hydraulikę. Może zrobić Ci robotę perfect. Naprawdę Ciebie interesuje, czy on jest cukiernikiem z wykształcenia czy hydraulikiem? Skad mozesz wiedziesz jesli nie sprobowales? Dla tej dziewczyny - przeciwnie, ale ona nigdy nie była weganką:-).
Znajdziesz ludzi, którzy po takim leczeniu poczują się gorzej. I tu zadanie dla prowadzącego taką terapię: eliminować takich ludzi z terapii. To są systemy nie dla każdego. Czy jednak napiszesz tutaj tekst o diecie optymalnej z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom"? Nie. Jest to dalekie dla wegetarian. Niezgodne z nimi. Więc nieasymilowalne. A inna sprawa- nie wykluczone, że ktoś inny, prowadzący terapię według Gersona- też by taką osobę mięsożerną wyleczył. Jednak zgadzam się co tego, że nie zaznałem tego, nie wiem więc, jak działa. Jednakże- ja nikomu nie zabraniam ani nie obśmiewam. Pisałem Ci kiedyś o bioenergoterapeutach- ich dylematach. Leczyć kogoś,
kto tego nie chce- czy nie? Pacjenci przychodzą różni: jeden przyjdzie dlatego, że chce być zdrowy. Inny- żeby mieć pretest: ja już wszystkiego próbowałem, i nic mi nie pomaga. Jak sądzisz- których jest więcej? Kiedyś moja dobra znajoma (tak zostaliśmy znajomymi) na pewnych warsztatach zobaczyła, że nabawiłem się silnego kataru, który mógł praktycznie wyeliminować mnie z zajęć. Zaczęła mi masować skronie, zrobiło mi siębardzo gorąco i...ozdrowiałem! Powiedziała mi ważną rzecz: wyczuła moją zgodę. Gdyby tej zgody nie było- nie zamierzałą się przebijać przez moje opory. Absolutnie! Można wtedy dopiero komuś zrobić kuku! Masz prawo wierzyc w takie banialuki... Ilu ludzi choduje sobie np raka- bo chce umrzeć? Dla Ciebie pewno nikt.
Jednakże w rzeczywistości- wielu. Masz prawo wierzyc i w te... To kwestia Twojej wiary, a raczej niewiary. Nawet nie rozmawiałeś z terapeutą- idę się założyć. Bo on zapewne nie plótłby takich banialuk. On wie (na ogół) ile znaczy chęć bycia zdrowym. Czy pacjent, który pali papierosy i ma astmę- chce wyzdrowieć? Włóż to między bajki. To tak jak uczeń wagarowicz, który mówi, że chce zdać do następnej klasy, ale niemal cały rok przewagarował i niczego sięnie uczył. Ale zapytany, czy chce zdać- co odpowie? Dać takiemu energięępodczas seansu bioenergoterapii- to zapewne
przeznaczy ją na rozwój swojej choroby. Za skomplikowane?:-) Wiesz co? Wydaje mi się, że rzucam perły...Argumenty masz porażające! Ależ ja się nie wypowiadam! Nawet nie namawiam nikogo do niejedzenia
mięsa! Po prostu nie chcę, żeby mnie ktoś namawiał do jego jedzenia. Jak ktoś stosuje dietę Kwaśniewskiego i jest to jeden z elementów jego zdrowia- to czemu nie? Widać JEMU to pomaga. Nie klam, bo nie tylko sie "wypowiadasz" to jeszcze skomentowales ze metoda Gersona powinna dac miesozernym do myslenia... Ewidentnie wyraziles pozytywna opinie o tej metodzie. Dlaczego? Bo jest wegetarianska! To JEDYNY POWOD dla ktorego byles w stanie zaakceptowac ta metode. Masz po prostu wege klapy na oczach i nie jestes w stanie zaakceptowac niczego co moze pokazac ze wegetarianizm nie jest jedyna droga... Przeczytaj wyżej. Fakt- może i mam klapy, które to mogą mi uniemożliwić przyjęcie leczenia z użyciem diety opty. Ok. Poza tym- spożywanie soków jest zdrowe, a spożywanie mięsa (nawet, jak w połączeniu z innymi technikami wyleczy)- szkodzi. Z przyczyn wałkowanych tu cały czas. Opisałem tu tą sytuację wyleczenia ze sklerosis. Dieta była jednym z
elementów leczenia. Jednym- i choć niezbędnym- to koniecznym Niezbednym to koniecznym? Poza tym, skad Ty mozesz wiedziec czy byla niezbednym elementem leczenia? Skoro kazda choroba jest indywidualna i statystyki sie nie licza to nigdy nie bedziesz wiedzial ktory element zestawu To oddziaływanie środowiska, pacjenta i lekarza. W tej sytuacji- takie ustawienie zadziałało. Nie muszę tego rozumieć ani kogoś namawiać. Jednak nie mam prawa zabraniać- na dodatek pod groźbą kar, jak robi to biała mafia. alaby swojej "teorii". Człowiek jest całością. Nie jest sumą składników. Jak oddychasz, jesz, co
jesz, śpisz etc- taki jesteś. Zaburzając któryś z tych czynników zmuszamy Ciebie do ustawienie równowagi w innym punkcie. Zaczynasz być kimś innym. Tygrysem... :-) no tak- i tyle zrozumiałeś:-) Chiron |
| Pszemol
|
Posted: 4 Kwi 2008 14:41:46 Gdyby mi bylo brak pokory to napisalbym ze wiem jak dziala 100% przedmiotow w otaczajacym mnie swiecie a napisalem tylko 99% co daje spora liczbe urzadzen dla mnie nieznanych ale daleki bylbym od Twojej tezy, gdzie stwierdziles ze w ogole nie wiesz co sie wokol Ciebie dzieje... Bo tak tylko mozna interpretowac Nie napisałem tak, jednak rzeczywiście- tak uważam. Ja nie uznaję za wyjaśnienie działania diody: http://pl.wikipedia.org/wiki/Leo_Esaki to tylko model pewnej rzeczywistości. Można go ładnie opisać równaniami- ale to tylko model. Może jutro wymyslą doskonalszy? Kto wie. I co- wtedy się okaże, że wczoraj rozumiałeś działanie tej diody- a dziś nie? Oczywiście- rozumiem potrzebę stosowania modeli w fizyce, ale to nie oznacza, że zrozumienie modelu oznacza zrozumienie RZECZYWISTOŚCI. Chiron, czy wiesz co to sa procenty? Wiesz co to znaczy 99% otaczajacych Cie codzien przedmiotow? Jesli wiesz, to czemu mi tu wyjezdzasz z POJEDYNCZYM PRZYPADKIEM? Ponadto - nie starasz się nawet zrozumieć różnic w podejściu do pacjenta jednej i drugiej strony (granicy także). Przeciw
lekarzom po Twojej stronie Rio Grande przemawia ich bezsilna złość, że oni ludziom proponują dopasowane do ich kieszeni hospicja, gdzie spokojnie, na morfinowym haju będą mogli zejść sobie z tego świata w majestacie nauki, a tam po drugiej stronie granicy ktoś im tych ludzi bezczelnie uzdrawia, szarlatan jeden! :-). Kilku uzdrowionych to nie jest dowod skutecznosci terapii. Tak jak pisalem wczesniej, dr Kwasniweski uzdrawia ludzi smalcem, jajecznica i swinskimi uszami. Dlaczego nie piszesz o jego sukcesach? Nie czytasz ze zozumieniem. Kilka razy napisałem o znanym mi przypadku wyleczenia. Wiem, ze kilka razy napisales o jednym przypadku... Czemu jednak nie piszesz postow pochwalnych o Kwasniewskim w takim stylu jak o Gersonie, zatytuowanych "moze da do myslenia wegetarianom jak sie uzdrawia ludzi smalcem"? Czemu? Bo nie jest metoda Kwasniewskiego po Twojej mysli. I pamiętaj: dieta, czy inne zachowania są elementem terapii- nie samą terapią. Nie sprowadzaj leczenia metodą Gersona do wciskania
ludziom soków, ok? Nie, nie tylko sokow, wciskaja im tez lewatywy i olej lniany :-) Co tam masz jeszcze? Duchy? Czary? Zaklecia szamanskie? Wez mnie nie rozsmieszaj. Jeszcze raz: rozmawialiśmy o tym wiele razy. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć to powinieneś przyjąć, że tego typu
metody opierają się nie na tym samym, co medycyna uniwersytecka. Przynajmniej te, o których ja mam jakieś pojęcie. Owszem, opieraja sie na szarlatanerii i mysleniu zyczeniowym zdesperowanych. W twoim mniemaniu. Jednak- skoro pomygły by WYŁĄCZNIE 50 ludziom skazanym przez medycynę klasyczną na śmierć- to warto może chociaż zezwolić na propagowanie tej metody, co? Nie, nie nie. Wlasnie dlatego, ze rowniez drapanie sie za lewym uchem "pomogloby" 50 osobom w ciagu 30 lat jego kariery. Wiesz co to znaczy termin "anegdotal evidence"? Jesli nie, to poszukaj sobie w slowniku. A jeśli chodzi o te maksymalnie 4000 $ na tydzień- to ile kosztuje pobyt pacjenta w klinice, gdzie jest szprycowany chemią? Po ile
za zastrzyk? Juz teraz planujesz odszczekac pomowienie mnie o wyssanie tego 4000? Jeśli tak- to bardzo niewiele z tego zrozumiałeś. Czy kiedykolwiek miałeś
do czynienia z medycyną alternatywną? Zdziwił byś się, ilu lekarzy jest zainteresowanych nowymi- starymi metodami. I np zamiast faszerować przeziębionego antybiotykami, woli mu dawać środki ziołowe na pobudzenie organizmu. Tak naprawdę- czy istnieje lek na grypę? Zdajesz sobie sprawe czym sie rozni podawanie herbatki ziolowej od podania pigulki z tym samym preparatem uzyskanym z rosliny? Niczym... po za tym, ze herbatka jest zwykle drozsza i mniej skuteczna od pigulki... Chiron, czy Ty sie chlopie dobrze czujesz?
Picie sokow z sokowirowki i lewatywy z wywaru z kawy to wedlug Ciebie "elitarna metoda"? Dlaczego tak sadzisz? Wez sie nie wyglupiaj z ta elitarnoscia... Ta metoda wymaga także współpracy ze strony pacjenta. Na tym polega elitaryzm. Nie każdy chce współpracować. A współpraca to często całkowita zmiana relacji, odnośników, wszystkiego tego, w czym się pacjent obraca. Sadzisz ze inne metody nie wymagaja wspolpracy pacjenta? I chory na raka pluc leczony tradycyjnymi metodami moze sobie palic? To sie mylisz. Pleciesz brednie wedlug swojego widzi misie... Masz typowo kuchenne podejscie do medycyny: zielarstwo, szamani, zaklecia, duchowosc i tym podobne dyrdymaly. Oczywiscie wszystko niepotwierdzone statystycznie bo statystyka jest BE. To sa "elitarne metody" i jak metoda nie zadzialala to wnioskujesz ze widocznie pacjent nie wspolpracowal albo po prostu zasluzyl sobie na bycie chorym. To jest sredniowieczne myslenie feudalnego parobka a nie oswieconej osoby zyjacej w XXI wieku. Zenada po prostu. Rozumiem... Metoda Gersona jest doskonala. Nieudane przypadki
w ktorych choroba nieustapila to wylacznie wina pacjenta :-))) Jestes zabawny. Zobacz- nieudane terapie to przecież cecha także medycyny uniwersyteckiej. Ich jakoś nikt się nie czepia, co? A kasa koszą niezłą. Podałem przykład powyżej. Jak przeszczep się uda, ale pacjent sobie golnie- i znów wątroba się odzywa- to lekarze go oleją (słusznie), albo zrobią coś o wiele gorszego: potraktują jak bydle i zaszyją "Esperal". Jak pójdzie do kliniki Gersona i każą mu zmienić cały swój świat- a on tego nie chce- to nie powinni go leczyć. A ilu ludzi chce zmienić swój świat?! Na ogół- chcą, żeby zmienili się inni. Potrafisz to zauważyć? Potrafisz zauwazyc, ze sam wyjasniles ze nie ma roznic pomiedzy podejsciem do pacjenta i tu i tam? W obu sytuacjach pacjent musi kooperowac z lekarzem albo nie ma sukcesu. A wiec wpolpraca pacjenta z leczacym nie jest wylacznie niezbedna w przypadku znachora - i nie ma w tym niczego elitarnego. Nie plec bzdur. W niesprawiedliwy sposob uogolniasz i generalizujesz.
Wrzucasz lekarzy "klasycznych" do jednego worka i naklejasz im etykietke "be" a tych holistow wrzucasz wszystkich do innego i naklejasz "super". To dziedzinne upraszczanie skomplikowanego swiata... Ależ nie! Jest bardzo wielu wspaniałych lekarzy. Jednak atmosfera jest taka w tym środowisku, że nie sprzyja to byciu lekarzem, a raczej zachęca do bycia "forsociągiem". A wśród lekarzy, stosujących np holizm- i tu jest wielu szarlatanów- forsociągów. Jednak słyszy się tylkoo tych drugich. O tych pierwszych gazety nie piszą. Widzisz... GDYBYS rozumial statystyki, procenty i cala ta matematyke o ktorej nie masz bladofiolkowego pojecia to wiedzialbys ze nie wystarczy pokazac jeden przypadek szarlatana tu i jeden tam i juz jestesmy kwita. Byc moze jest tak bo szarlatanow wsrod znachorow holistami przez Ciebie zwanych jest po prostu wiecej? Ba! Niech tylko lekarz się wychyli, i zacznie stosować metody, których nie uczą na uniwersytetach! Już mu tam "środowisko" wraz ze
sforą najemnych łotrzyków udających dziennikarzy pokaże ruski miesiąc! W końcu i lekarz- mając do wyboru albo utratę możliwości praktyki, albo pójścia w zaparte co robi? Sam sobie odpowiedz. Oczywiscie. Jesli moj lekarz zacznie plesc sredniowieczne bzdury jakie tu prezentujesz to zaczne uciekac od niego w te migi. Ale bzdety.
Proszę o konkrety. Ja moge podać nazwy leków- nawet kilku. Tych używanych w Polsce- nie dających szans na zaprzestanie ich brania. Znasz inne- to proszę. Skoro wczesniej zauwazyles ze nadcisnienie ma zwykle przyczyne w otylosci to leki sluza jedynie do leczenia objawow... Za chwilke sie dziwisz, ze nie ma lekow na trwale obnizajacych cisnienie. A znasz jakies herbatki ziolowe trwale obnizajace cisnienie? Masz powazne problemy z mysleniem logicznym. Kolejna sprawa: nie słyszałem, żeby w Polsce np internista kierował do psychologa. Znając mentalność wielu Polaków- mógłby
zostać opierniczony:-). Malo slyszales. Odwołaj się do tego na grupie pl.sci.medycyna. Zapytaj, czy są tam lekarze (są) i ilu ludzi skierowali do psychologa. Owszem, czasem kierują. No to slyszales ze kieruja czy nie slyszales? Bo wlasnie jestes ze soba sprzeczny, patrz cytat wyzej. No cóż- jak rozumiesz, tak piszesz. Chyba próżne moje pisanie.:-(. Myślałem, że może chcesz się naprawdę czegoś dowiedzieć- ale
chyba nie. ZObacz- masz sytuację, w której- aby się czegoś dowiedziesz- musisz zmienić SIEBIE. Trudno Ci, prawda? To dziwisz siępacjentom i ich podejściu: no zrób pan doktorze coś ze mną, żebym się lepiej czuł! Holista tego nie kupi- każe mu się zmienić. Trudne, prawda? Stąd elitaryzm tej metody. To samo robi lekarz tradycyjny. Kiedy to zauwazysz? Nawet na flmach nieraz widać (choć często różnie to pokazane)- ceremoniałprzyjęcia do klasztoru buddyjskiego. Często stawiano
przed grupą chętnych pożywienie i wydawano polecenie: czekać. Po jakimś czasie zostawał jeden, dwóch- albo nikt...Jak myślisz- po co to? Podpowiem: wymagano, żeby adept potrafił odrzucić czasem wsystko, czego do tej pory był uczony- w szkole, przez rodzinę etc. Potrzebny był ktoś naprawdę gotowy na zmiany. Zmiany siebie. Nie innych. Chiron, co to za przyklad? Sposoby werbowania do klasztoru??? O czym tu piszesz? Nie rozumiesz - chodzi tu o kwestie decydowania o czyms, na czym sie nie znasz.
Aby wiedziec co lepiej wymienic w komputerze TRZEBA SIE NA TYM ZNAC. Na ogół pacjent najlepiej wie, co mu jest. I jak to wyleczyć. Ma przecież wszystkie potrzebne środki. Tylko nie potrafi z tej wiedzy na ogół korzystać. I tu rola prawdziwego lekarza... I to jest bledne i szkodliwe podejscie. Pacjent, nieuczony medycyny, czesto nie wie gdzie ma zoladek a gdzie watrobe. Ty jednak twierdzisz, ze pacjent lepiej wie od lekarza NA OGOL wie lepiej co mu dolega i jak to leczyc. Co za WIERUTNA BZDURA. Chiron, naprawde i szczerze Ci wspolczuje. Poza tym- to sytuacja jest zupełnie inna: pacjent ma decydować, gdzie się pójdzie leczyć. Kieruje się własnym wyczuciem. Tylko
skończony socjalista może chcieć mu to prawo odebrać. Czy głosujesz na demokratów?:-) Problem wciaz tkwi w tym samym: pacjent sie nie zna, a wiec podejmuje decyzje na podstawie blednych kryteriow. Wybiera np. szamana bo ten mu zaserwuje jakas glodna gadke o holizmie i ze statystyki jego metod Czy jesteś socjalistą!? Jeśli nie- to właśnie głosisz socjalizm. Przepraszam jeśli Ci to ubliża- ale tak uważam. Nie plec bzdur. Jakim prawem i jaki mądrala ma decydować na co ja mam wydawać swoje pieniądze, gdzie i u kogo mam się leczyć,
czy w ogóle, z kim robić interes a z kim nie, etc?! To moja sprawa. Oczywiscie. Wszystkie rodzaje oszustw powinny byc legalne i niescigane przez prawo. Jesli ofiara jest takim debilem ze dala sie nabrac na typowe oszustwo to sama jest sobie winna i nie nalezy sie jej pomoc. Jeśli inny lekarz ma niepochlebne zdanie np o terapii Gersona- to powinien mi móc zademonstrować te przypadki wyleczone przez
medycynę klasyczną, gdzie Instytut Gersona brał kasę a nie wyleczył. Problem jest taki, ze od Gersona moze wiele zywych juz nie wracac. Wiele jest takich negatywnych opinii lekarskich na temat jego metody. Problem w tym, ze ludzie smiertelnie chorzy nie chca tego wiedziec... To odebraloby im ostatnia nadzieje. Takich przypadkow w ktorych brali kase i nie wyleczyli jest mase. Popros kogos kto zna angielski aby Ci to przetlumaczyl: http://www.quackwatch.com/01QuackeryRelatedTopics/cancer.html Oczywiście takie samo prawo powinien mieć i ten Instytut. No cóż- w państwie socjalistycznym jaki stały się USA- Instytut takiej
możliwości nie ma. A grupa w białych kitlach- jak najbardziej. To jest właśnie przypadłość państwa socjalistycznego. A czy Ty popierasz takie coś? Propagujesz NIEPRAWDE. Co do prawa gdzie sie kto idzie leczyc to obowiazujace prawo wymaga
aby ktos nazywajacy sie lekarzem mial adekwatne wyksztalcenie i praktyke. Reszta moze byc tylko nazwana znachorem, szamanem, magikiem itp... Ale nie lekarzem. Chocby po to, aby pacjent przy wyborze wiedzial ze nie idzie do lekarza tylko do znachora ktory na medycynie sie No ok. Może być holistą i mieć wykształcenie medyczne, może nie mieć. Jeśli jednak nie ukrywa faktu, że nie ma- no to o co chodzi?! Zatrudniasz Polaka, żeby Ci zrobił w domu hydraulikę. Może zrobić Ci robotę perfect. Naprawdę Ciebie interesuje, czy on jest cukiernikiem z wykształcenia czy hydraulikiem? Bardzo mnie interesuje. Jesli Ciebie nie interesuje czy do domu zapraszasz fachowca czy oszusta szarlatana to jestes zwyklym idiota. Skad mozesz wiedziesz jesli nie sprobowales?
Dla tej dziewczyny - przeciwnie, ale ona nigdy nie była weganką:-). Znajdziesz ludzi, którzy po takim leczeniu poczują się gorzej. I tu zadanie dla prowadzącego taką terapię: eliminować takich ludzi z terapii. To są systemy nie dla każdego. Czy jednak napiszesz tutaj tekst o diecie optymalnej z tytulem "moze da do myslenia wegetarianom"? Nie. Jest to dalekie dla wegetarian. Niezgodne z nimi. Więc nieasymilowalne. Czyli wegetarianizm to fanatyczna ideologia ktora nie pozwolilaby wyznawcy na jedzenie smalcu nawet w obliczu mozliwosci uzdrowienia raka? No popatrz... czyli sam uwazasz miesozercow za ludzio bardziej otwartym umysle niz wegetarian :-) Dać takiemu energięępodczas seansu bioenergoterapii- to zapewne przeznaczy ją na rozwój swojej choroby. Za skomplikowane?:-)
Wiesz co? Wydaje mi się, że rzucam perły...Argumenty masz porażające! Wysmiewasz WLASNE TEKSTY??? Nie klam, bo nie tylko sie "wypowiadasz" to jeszcze skomentowales
ze metoda Gersona powinna dac miesozernym do myslenia... Ewidentnie wyraziles pozytywna opinie o tej metodzie. Dlaczego? Bo jest wegetarianska! To JEDYNY POWOD dla ktorego byles w stanie zaakceptowac ta metode. Masz po prostu wege klapy na oczach i nie jestes w stanie zaakceptowac niczego co moze pokazac ze wegetarianizm nie jest jedyna droga... Przeczytaj wyżej. Fakt- może i mam klapy, które to mogą mi uniemożliwić przyjęcie leczenia z użyciem diety opty. Ok. Poza tym- spożywanie soków jest zdrowe, a spożywanie mięsa (nawet, jak w połączeniu z innymi technikami wyleczy)- szkodzi. Z przyczyn wałkowanych tu cały czas. To sa schematy i uprzedzenia od ktorych powinienes sie (wedlug tego co sam twierdzisz jest cnota) uwolnic. Przypomnij sobie buddystow przyjmujacych do klasztoru. Nie powtarzaj jak papuga ze mieso szkodzi a wege jest zdrowe... Picie sokow jest NIEZDROWE. Szkodzi na zeby (kwasy) oraz powoduje natychmiastowe skoki glukozy we krwi - wysoki indeks glikemiczny - slyszales o tym? Wlasnie po to organizm musi owoce samemu rozdrabniac i powoli zjadac aby byl czas na reakcje insuliny i zbicie szkodliwej glukozy niszczacej tkanki. Opisałem tu tą sytuację wyleczenia ze sklerosis. Dieta była jednym z elementów leczenia. Jednym- i choć niezbędnym- to
koniecznym Niezbednym to koniecznym? Poza tym, skad Ty mozesz wiedziec czy byla niezbednym elementem leczenia? Skoro kazda choroba jest indywidualna i statystyki sie nie licza to nigdy nie bedziesz wiedzial ktory element zestawu To oddziaływanie środowiska, pacjenta i lekarza. W tej sytuacji- takie ustawienie zadziałało. Nie muszę tego rozumieć ani kogoś namawiać. Jednak nie mam prawa zabraniać- na dodatek pod groźbą kar, jak robi to biała mafia. Biala mafia to okreslenie reprezentujaca Twoje otwarcie podejscie do zagadnienia i neutralne stanowisko? :-) Człowiek jest całością. Nie jest sumą składników. Jak oddychasz, jesz, co jesz, śpisz etc- taki jesteś. Zaburzając któryś z tych
czynników zmuszamy Ciebie do ustawienie równowagi w innym punkcie. Zaczynasz być kimś innym. Tygrysem... :-) no tak- i tyle zrozumiałeś:-) Problem w tym ze to Ty nic nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz. Rozmowa z Toba to niestety strata czasu. |
| janusz@fajny.adres.to
|
Posted: 30 Kwi 2008 19:25:59 Użytkownik Pszemol napisał: p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego Pszemol, ja Cię proszę, przestań z Sedlaka robić Siedlaka. j.. |
| Pszemol
|
Posted: 30 Kwi 2008 20:31:48 Użytkownik Pszemol napisał:
p.s. Czytujesz Siedlaka - jestes blisko do Kwasniewskiego Pszemol, ja Cię proszę, przestań z Sedlaka robić Siedlaka. No wybacz... Nie spierajmy sie o jedna literke :-) |
| << . 1 . 2 . |
|
Czas ładowania strony (sek.): 1.185 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |