| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / Przejdę na wegetarianizm |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Janusz Kornaga
|
Posted: 26 Maj 2008 21:26:02 Po obejrzeniu tego filmu mam chęć przejść na wegetarianizm. http://veg-tv.info/Earthlings |
| inya
|
Posted: 27 Maj 2008 14:48:54 Po obejrzeniu tego filmu mam chęć przejść na wegetarianizm.
http://veg-tv.info/Earthlings Eee.... Mnie tam żaden film nie ruszy... Pozdrowienia Wigi |
| zosia.p
|
Posted: 27 Maj 2008 17:47:38 Bo to trzeba miec sumienie, zeby cos poczuc, czy zrozumiec. zoska |
| Chiron
|
Posted: 28 Maj 2008 08:39:19 Bo to trzeba miec sumienie, zeby cos poczuc, czy zrozumiec.
zoska Jak Twój weganizm? Ja od 2 miesięcy- chcesz się podzielić odczuciami? Chiron |
| zosia.p
|
Posted: 28 Maj 2008 09:33:26 Dobrze :) Wiosna wszystko ulatwila. Wiecej jest tego co mozna na surowo. Z odzwierzeczych produktow zostawilam miod, a i to w okresie gdy jest coraz wiecej owocow, w sladowych ilosciach. No i zrobilam tez ustepstwo jesli chodzi o rzeczy przetworzone, uzywam mleka sojowego, bo platki lepsze z jakims mlekiem, nawet roslinnym. Jem mnostwo chwastow, przede wszystkim pokrzywy - o ktora w moim ogrodzie nie trudno, gotuje zupe pokrzywowa, bigos z pokrzywy i dodaje ja praktycznie do wszystkiego. Zreszta testuje tez inne chwasty, tyle sie tego marniuje przeciez :) A jaka oszczednosc! Od 22 kwietnia mi sie udaje. Najwiekszy bol mam z lodami, bo dzieci ze wsi przychodza do mnie, idziemy na lody i wtedy ja co? Udaje ze smakuja mi wodne :) W weekendy gotuje, glownie zupy i kasze, bo ryz mi smakuje, ale jakos zbyt dlugo go trawie, mam poczucie zalegania. W tygodniu glownie surowizna, platki - fajnie ze jest ich teraz taka roznorodnosc, a nie tylko owsiane. Nie chudne, wiec chyba jakos organizm zaakceptowal zmiane. A jak ty? pozdrawiam, zoska |
| Chiron
|
Posted: 29 Maj 2008 07:38:17 Dobrze :) Wiosna wszystko ulatwila. Wiecej jest tego co mozna na surowo. Z
odzwierzeczych produktow zostawilam miod, a i to w okresie gdy jest coraz wiecej owocow, w sladowych ilosciach. No i zrobilam tez ustepstwo jesli chodzi o rzeczy przetworzone, uzywam mleka sojowego, bo platki lepsze z jakims mlekiem, nawet roslinnym. Jem mnostwo chwastow, przede wszystkim pokrzywy - o ktora w moim ogrodzie nie trudno, gotuje zupe pokrzywowa, bigos z pokrzywy i dodaje ja praktycznie do wszystkiego. Zreszta testuje tez inne chwasty, tyle sie tego marniuje przeciez :) A jaka oszczednosc! Od 22 kwietnia mi sie udaje. Najwiekszy bol mam z lodami, bo dzieci ze wsi przychodza do mnie, idziemy na lody i wtedy ja co? Udaje ze smakuja mi wodne :) W weekendy gotuje, glownie zupy i kasze, bo ryz mi smakuje, ale jakos zbyt dlugo go trawie, mam poczucie zalegania. W tygodniu glownie surowizna, platki - fajnie ze jest ich teraz taka roznorodnosc, a nie tylko owsiane. Nie chudne, wiec chyba jakos organizm zaakceptowal zmiane. A jak ty? Jem rzeczy przetworzone- nie o to mi szło, stając się weganinem:-). Na moje pożywienie głównie składały się produkty mleczne (kozie i krowie). Odstawiłem jajka i mleko- więc poczułem rodzaj pustki.:-). Zaczęło mnie bardzo ciągnąć do wszystkiego, co zawiera oliwę albo olej z pestek winogron. Nawet potrafię wypić pół szklaneczki samej oliwy. Zacząłem jeść (bo przeczytałem, że tylko one to zawierają- choć już nie pamiętam, co:-) ) gniecione siemię lniane. Ucieram albo mielę i świeże (nie wolno przechowywać) dodaję do surówek albo jem. Nawet smaczne- bardzo oleiste. Zakładam sobie hodowlę kiełków różnego rodzaju. Mam problem z najedzeniem się- jak nie zjem czegoś typu warzywa na patelnię z ryżem albo ziemniaki z czymś (np kotlecikami z soczewicy czy grochu)- to jestem głodny. Jem często i dużo i...chudnę! Naprawdę! Mam troszkę problem z B12- to, co czytałem jednak mnie niepokoi. Nie wiem, czy rzeczywiście wystarczą mi płatki kukurydziane z B12 - no ale może niepotrzebnie się boję. Wiesz, żona lubi eksperymenty kulinarne- i ponieważ nie jem ciast (mleko i jaja) kupiła sztuczne jajka i mleko sojowe- i upiekła na tej bazie pączki. Pyszne! A jak Twój organizm to odbiera? Jeśli chodzi o pokrzywę- to nie powinno się jeść pkrzywy zbieranej w inne miesiące niż w maju. Chwasty- wiele ma wartości odżywcze, ale też trzeba mieć pewną wiedzę- niektóre mogą być szkodliwe albo wręcz trujące. Z grzybów np młoda purchawka jest smaczna i zdrowa (zielona!) a dojrzała może spowodować ciężkie powikłania. Ta wiedza jest w Polsce skrywana- raczej trudno o tym gdzieś przeczytać. A zapewniam Cię, że wiele chwastów może Ciebie przenieść do lepszego świata. Są ludzie- być może i ty się do nich zaliczasz, którzy potrafią wyczuć, czy ta roślina jest dla nich w danym momencie dobra. A jeśli tak jest- no to masz wspaniały dar- i może go pożytecznie użyć. serdecznie pozdrawiam Chiron |
| zosia.p
|
Posted: 30 Maj 2008 06:04:18 Przetworzne, nie znaczy poddane obrobce termicznej, ale to wszystko co sztucznie wytworzono, albo poddano jakiejs "fabrycznej" obrobce. Sztucznych jajek bym z tego powodu nie tknela, bo to dla mnie jakies dziwne, uciekanie od tego co naturalne na rzecz podrobki. Dlatego mam dziwny stosunek to mleka sojowego, ale pilam je juz wczesniej. Jesli bede miala klopoty z czyms, to kupie jaja gospodarskie, albo kupie sobie kure. Ale jak przestanie sie niesc, bede musiala ja chyba poprosic, zeby zdechla :) Z pokrzywami majowymi to mit, nie powinno sie jesc w okresie kwitnienia, choc same kwiaty owszem. Po kwitnieniu mozna, ale te mlode liscie z gory, bo stare sa zbyt wlokniste. O chwastach najpierw sie oczytuje, potem jem. Tez mam klopot z najedzeniem sie, zmienilam cykl jedzenia na "kompletnie odwrocony" i moze przez to nie chudne i mam mniejsze poczucie glodu. Główny posilek - np wczoraj ziemniaki z kotletami z selera i surowka z pokrzywy- jem wieczorem, kolo 8ej. Moge wtedy jeszcze bez glodu poczytac, popracowac i rano wstaje syta. Dobrze spie, bo jak jestem glodna wstaje w nocy by cos chapnac. Rano nie mam czasu najczesciej, a bo albo praca albo cos w domu, albo psy, dlatego sniadanie jem pozniej. A w ciagu dnia to pije soki i jem owoce. Jakos tak jest, a propos por jedzenia, ze wole w ciagu dnia dzialac z pustym, albo prawie pustym zoladkiem, bo jestem pod kazdym wzgledem sprawniejsza. Wieczorem najedzona, odpoczywam, trawie, potem spie. I to tez dla mnie jakos wlasciwe. Tez uzywam oliwy. pozdrawiam, zoska |
| Krystyna*Opty*
|
Posted: 30 Maj 2008 10:24:17 Sztucznych jajek bym z tego powodu nie tknela, bo to dla mnie jakies
dziwne, uciekanie od tego co naturalne na rzecz podrobki. Dlatego mam dziwny stosunek to mleka sojowego, ale pilam je juz wczesniej. Jesli bede miala klopoty z czyms, to kupie jaja gospodarskie, albo kupie sobie kure. Ale jak przestanie sie niesc, bede musiala ja chyba poprosic, zeby zdechla :) Urocze... :) Pozwól, że czasem Cię zacytuję w sygnaturce "na wesoło" ;) Z pokrzywami majowymi to mit, nie powinno sie jesc w okresie kwitnienia,
choc same kwiaty owszem. Po kwitnieniu mozna, ale te mlode liscie z gory, bo stare sa zbyt wlokniste. O chwastach najpierw sie oczytuje, potem jem. Tez mam klopot z najedzeniem sie, Bo ludzki organizm nie tak łatwo oszukać objętością, zamiast odpowiedniej jakości pokarmu. zmienilam cykl jedzenia na "kompletnie odwrocony" i moze przez to nie chudne i mam mniejsze poczucie glodu.
Główny posilek - np wczoraj ziemniaki z kotletami z selera i surowka z pokrzywy- jem wieczorem, kolo 8ej. Moge wtedy jeszcze bez glodu poczytac, popracowac i rano wstaje syta. Jakos tak jest, a propos por jedzenia, ze wole w ciagu dnia dzialac z pustym, albo prawie pustym zoladkiem, bo jestem pod kazdym wzgledem sprawniejsza. I to jest zgodne z naszą naturą. Natomiast propaganda żywieniowa nigdzie nie informuje, że po posiłku nie powinno się być zbyt aktywnym fizycznie, ponieważ wtedy zostaje zaburzony proces trawienia, a gdy jest to regułą, to muszą wystąpić problemy z trawieniem. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Wieczorem najedzona, odpoczywam, trawie, potem spie.
I to jest naturalne, po posiłku należy odpowczywać, wtedy organizm przestawia swoją aktywność na trawienie, zwiększa ilość krwi płynącej przez naczynia w jelitach, co jest niezbędne do prawidłowego trawienia i wchłaniania składników pokarmowych. Natomiast podczas wysiłku fizycznego organizm kieruje większą ilość krwi do mięśni, co poprawia zaopatrzenie ich w tlen i składniki odżywcze. A więc nie powinno się zmuszać organizmu do działania obu funkcji jednocześnie. A co robi propaganda żywieniowa? Potępia jedzenie wieczorem, (czyli przed odpoczynkiem, co jest akurat idiotyzmem), czyli nakazuje jeść podczas największej aktywności fizyczno-umysłowej... Żadne zwierzęta tak nie robią. A nasza naukowa propaganda wszystko stawia na głowie. Zaiste, trzeba sporo wiedzieć, żeby na okrzyczane hasła pseudo-naukowe nie patrzeć maślanymi oczami... 8] Krystyna |
| Pszemol
|
Posted: 1 Cze 2008 13:23:05 A co robi propaganda żywieniowa? Potępia jedzenie wieczorem,
(czyli przed odpoczynkiem, co jest akurat idiotyzmem), czyli nakazuje jeść podczas największej aktywności fizyczno-umysłowej... Żadne zwierzęta tak nie robią. A nasza naukowa propaganda wszystko stawia na głowie. Widzialas te zalecenia gdzies w wersji pisemnej? Czy to nie jest moze przciw jedzeniu wieczorem *tuz przed spaniem*? |
| zosia.p
|
Posted: 1 Cze 2008 17:40:16 I co przeszedles? Film zadzalal, czy ulotnil sie z pamieci? Ja nie moge ogladac nic, gdzie sa jakiekolwiek brutalne sceny. Mieka jestem :) pozdrawiam, zoska |
| Janusz Kornaga
|
Posted: 1 Cze 2008 19:20:43 I co przeszedles? Film zadzalal, czy ulotnil sie z pamieci? Ja nie moge
ogladac nic, gdzie sa jakiekolwiek brutalne sceny. Mieka jestem :) Pod wpływem emocji pośpieszyłem się trochę z deklaracją. Jak zacząłem sie nad sprawą zastanawiać to doszedłem do wniosku, że i tak nie dam rady. Może jedząc sery i jajka jakoś bym wytrzymał, ale żeby być konsekwentnym należałoby i z tego zrezygnować. W pracy zawodowej mogliby pomyśleć, że zdziwaczałem, to mogłoby mieć niekorzystne dla mnie nastepstwa. Mam małe dzieci, które ładnie i zdrowo rosną, lubią mięso. Moja jednostkowa decyzja dosłownie nic nie zmieni w sytuacji zwierząt a mnie może przysporzyć kłopotów. Na razie nie przeszedłem, sorry. |
| Krystyna*Opty*
|
Posted: 1 Cze 2008 19:23:08 A co robi propaganda żywieniowa? Potępia jedzenie wieczorem,
(czyli przed odpoczynkiem, co jest akurat idiotyzmem), czyli nakazuje jeść podczas największej aktywności fizyczno-umysłowej... Żadne zwierzęta tak nie robią. A nasza naukowa propaganda wszystko stawia na głowie. Widzialas te zalecenia gdzies w wersji pisemnej? Przecież cały Internet w temacie żywienia nie poleca nic innego, tylko "lekkostrawną" (cokolwiek to znaczy) kolację na kilka godzin przed snem. To niby kiedy człowiek powinien zjeść PEŁNOWARTOŚCIOWY posiłek, jeśli wieczorem przed odpoczynkiem ma być już tylko "lekki"? Ot, pierwszy lepszy przykład: http://lekka-kolacja.gu.ma/ Czy to nie jest moze przciw jedzeniu wieczorem *tuz przed spaniem*?
Lwy i tygrysy w Serengeti nażerają się do syta tuż przed spanieniem i jakoś im to nie szkodzi, i nawet nie tyją... :) P.S. Nie zasnęłabym z pustym żołądkiem, z pewnością śniłyby mi się jakieś smakołyki, a chęć na przekąskę by mnie zwyczajnie budziła. Kiedyś przed DO uprawiałam w stopniu zaawansowanym "nocne wędrówki do lodówki" i szczerze mówiąc były powodem stresu, wiadomo - jak człowiek głodny, to zły :[ Moja "lekka" kolacja musi być tłusta, mało białka i mało węglowodanów, ale ogólnie oczywiście - mała ilość. Wtedy mój żołądek jest zadowolony i ja też :) Krystyna |
| zosia.p
|
Posted: 1 Cze 2008 20:11:14 To tylko pytanie. Ja 21 lat temu przeszlam na wegetarianizm pod wplywem filmuw ogladanych na etyce szczegolowej na temat doswiadczen na zwierzetach. Co do patrzenia na takich, to powiem ci ze moje dziwactwo pod tym wzgledem: weganizm, schronisko, zycie na wsi w prymitywnych warunkach, jakos umocnilo moja pozycje zawodowa. Po prostu informatyk i spec od monitoringu, jesli juz jest kobieta, to musi byc ekscentrykiem. Inaczej nikt nie traktuje cie powaznie, gdy grzebiesz w elektrycznosci :) Jednostkowa decyzja, zmieni- nie zmieni, ale probowac trzeba. Ale rzeczywiscie jak sie chce i spokojnie to przemyslalo. Bo inaczej szkoda nerwow i zamieszania. Pozdrawiam, zosia |
| Pszemol
|
Posted: 2 Cze 2008 12:23:32 I co przeszedles? Film zadzalal, czy ulotnil sie z pamieci? Ja nie moge
ogladac nic, gdzie sa jakiekolwiek brutalne sceny. Mieka jestem :) Pod wpływem emocji pośpieszyłem się trochę z deklaracją. Jak zacząłem sie nad sprawą zastanawiać to doszedłem do wniosku, że i tak nie dam rady. Może jedząc sery i jajka jakoś bym wytrzymał, ale żeby być konsekwentnym należałoby i z tego zrezygnować. W pracy zawodowej mogliby pomyśleć, że zdziwaczałem, to mogłoby mieć niekorzystne dla mnie nastepstwa. Mam małe dzieci, które ładnie i zdrowo rosną, lubią mięso. Moja jednostkowa decyzja dosłownie nic nie zmieni w sytuacji zwierząt a mnie może przysporzyć kłopotów. Na razie nie przeszedłem, sorry. Czyli utrata rozumu byla u Ciebie na szczescie tylko chwilowa ;-) |
| Pszemol
|
Posted: 2 Cze 2008 12:22:20 A co robi propaganda żywieniowa? Potępia jedzenie wieczorem, (czyli przed odpoczynkiem, co jest akurat idiotyzmem), czyli nakazuje jeść podczas największej aktywności fizyczno-umysłowej... Żadne zwierzęta tak nie robią. A nasza naukowa propaganda wszystko stawia na głowie. Widzialas te zalecenia gdzies w wersji pisemnej? Przecież cały Internet w temacie żywienia nie poleca nic innego, tylko "lekkostrawną" (cokolwiek to znaczy) kolację na kilka godzin przed snem. To niby kiedy człowiek powinien zjeść PEŁNOWARTOŚCIOWY posiłek, jeśli wieczorem przed odpoczynkiem ma być już tylko "lekki"? Ot, pierwszy lepszy przykład: http://lekka-kolacja.gu.ma/ I to jest NAUKOWA propaganda? Uwierzylbym, gdyby koncowka serwera miala postac *.edu, czyli pochodzila z jakiegos uniwersytetu... To co podalas to jakas kolorowa gazetka, z nauka nie ma to nic wspolnego. Czy to nie jest moze przciw jedzeniu wieczorem *tuz przed spaniem*?
Lwy i tygrysy w Serengeti nażerają się do syta tuż przed spanieniem i jakoś im to nie szkodzi, i nawet nie tyją... :) Czlowiek jest lwem albo tygrysem? |
| zosia.p
|
Posted: 2 Cze 2008 18:28:20 Czyli utrata rozumu byla u Ciebie na szczescie tylko chwilowa ;-) Po
prostu wymiekl ;) zosia |
| Krystyna*Opty*
|
Posted: 2 Cze 2008 19:30:02 Widzialas te zalecenia gdzies w wersji pisemnej? Przecież cały Internet w temacie żywienia nie poleca nic innego, tylko "lekkostrawną" (cokolwiek to znaczy) kolację na kilka godzin przed snem. To niby kiedy człowiek powinien zjeść PEŁNOWARTOŚCIOWY posiłek, jeśli wieczorem przed odpoczynkiem ma być już tylko "lekki"? Ot, pierwszy lepszy przykład: http://lekka-kolacja.gu.ma/ I to jest NAUKOWA propaganda? Uwierzylbym, gdyby koncowka serwera miala postac *.edu, czyli pochodzila z jakiegos uniwersytetu... To co podalas to jakas kolorowa gazetka, z nauka nie ma to nic wspolnego. To niby kim jest autorka: "dr inż. Agnieszka Leciejewska, dietetyk" ? Przecież nie jest pismakiem z brukowca bez wyższego wykształcenia żywieniowego. Studiowała żywienie. TAK ją nauczono i tak uczą WSZYSTKICH studentów. Tacy właśnie, jak ona, są opiniotwórcami uchodzącymi za ekspertów od żywienia. To oni mają ostatnie słowo i to oni kreują trendy żywieniowe, jako jedynie słuszne i uzasadnione naukowo. Amen. A nauka na stronach .edu nie może twierdzić niczego innego, zresztą chyba nie udostępnia bezpłatnie swoich opinii na temat zdrowego żywienia. Znalazłam tylko taką namiastkę znanych wszystkim komunałów: http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/index1.htm http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/web/dieta.pdf i żeby było śmieszniej - zakończonych przepisem na "zdrowy"... wypiek cukierniczy... ; Znajdziesz tam wszystko, tylko nie masło, nie śmietanę, nie tłuste sery, i oczywiście brońbóg tłustej wieprzowiny... :) I np. o miażdżycy: http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/web/miazdzyca_Maj_2007.pdf I dowody na coś zupełnie odmiennego: (które u mnie bardzo dobrze się sprawdziły). A może Tobie się uda znaleźć w sieci jakieś bezpłatne wykłady UJ.? Chętnie poczytam :) Czlowiek jest lwem albo tygrysem?
Nie jest, ale często ma podobną potrzebę niechodzenia spać z pustym żołądkiem lub wręcz z uczuciem głodu. Nie widzę sensownej potrzeby katowania się takimi fortelami wobec własnego organizmu. Krystyna |
| Pszemol
|
Posted: 2 Cze 2008 21:31:47 Czyli utrata rozumu byla u Ciebie na szczescie tylko chwilowa ;-)
Po prostu wymiekl ;) Nie, raczej jak przystalo na istote inteligentna nie pozwolil zwierzecym odruchom (emocjom) zawladnac nad ludzkim rozumem. |
| Pszemol
|
Posted: 2 Cze 2008 21:30:42 I to jest NAUKOWA propaganda?
Uwierzylbym, gdyby koncowka serwera miala postac *.edu, czyli pochodzila z jakiegos uniwersytetu... To co podalas to jakas kolorowa gazetka, z nauka nie ma to nic wspolnego. To niby kim jest autorka: "dr inż. Agnieszka Leciejewska, dietetyk" ? Przecież nie jest pismakiem z brukowca bez wyższego wykształcenia żywieniowego. Studiowała żywienie. TAK ją nauczono i tak uczą WSZYSTKICH studentów. Tacy właśnie, jak ona, są opiniotwórcami uchodzącymi za ekspertów od żywienia. To oni mają ostatnie słowo i to oni kreują trendy żywieniowe, jako jedynie słuszne i uzasadnione naukowo. Amen. O co chodzi z tym Amen?? To, ze pani Leciejewska jest uprawniona do wyglaszania takich opinii to sie zgodze, jednak tekst jest z kolorowej gazetki a wiec tresc jest "przetlumaczona" na jezyk potoczny... Wolalbym cos przeczytac na wyzszym poziomie :-) A nauka na stronach .edu nie może twierdzić niczego innego, zresztą chyba nie udostępnia bezpłatnie swoich opinii na temat
zdrowego żywienia. Znalazłam tylko taką namiastkę znanych wszystkim komunałów: http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/index1.htm http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/web/dieta.pdf i żeby było śmieszniej - zakończonych przepisem na "zdrowy"... wypiek cukierniczy... ; Jesli nauka nie zaleca duzego posilku popoludniowego to pewnie jest to jakas lokalna polska sprawa, bo mieszkajac w USA i znajac amerykanskie zwyczaje zapozyczone przeciez z Europy Zachodniej (glownie Anglia) wiem ze sprawy posilkow sa w USA inne niz w PL. Najwiekszym posilkiem jest tzw. dinner, ktory jada sie po powrocie z pracy, okolo godziny 7 wieczor. A wiec mamy pozywne sniadanie, (breakfast) potem drugie sniadanie (lunch) w poludnie i dopiero ten "obiad" lub "kolacja" (supper bylaby kolacja, dinner to obiad) okolo 7 wieczor. A wiec jak widzisz ludzie poza Polska jedza najwiekszy posilek wlasnie juz w okresie mniejszej aktywnosci w czasie dnia, po pracy ale nie tuz przed spaniem. Jest wiec czas na odpoczynek po jedzeniu i spokojne trawienie. Nie wiem jak w Polsce ludzie godza ze soba duzy obiad w poludnie z faktem, ze sie do wieczora pracuje... Jak to jest dokladnie? A może Tobie się uda znaleźć w sieci jakieś bezpłatne wykłady UJ.?
Chętnie poczytam :) Nie wiem dlaczego akurat z UJ ale papierow naukowych za darmo jest w sieci mnostwo na tak rozne tematy ze nie wiem dlaczego dietetyka mialaby byc jakims tu szczegolnym wyjatkiem... Pewnie wiekszosc jest po angielsku, bo to jest de facto standardowy jezyk internetu. |
| zosia.p
|
Posted: 3 Cze 2008 05:49:37 Co ty pleciesz? Od kiedy emocje sa zwierzecym odruchem? Pokaz mi lisa, ktory oszedzi zajaczka, bo wzrusza go jego strach? Instynkt - tak dzialaja zwierzeta, dzialanie pod wplywem emocji to ludzka domena. Zwierzeta to instynkt, albo doznania przyjemne-nieprzyjemne - jak np. psy w stosunku do ludzi. Jakiez maja emocje? U Janusza zagralo to co ludzkie, sumienie, empatia. Czyli mozg. A potem nawyki, upodobanie zoladka, niechec do zmian - to raczej jest bardziej zwierzece. Nikogo do vege nie namawiam, ale Janusz wyraznie napisal, ze "nie wytrzymalby". Pszemol, twoja tendencyjnosc obraza twoj intelekt. zosia |
| Chiron
|
Posted: 3 Cze 2008 08:15:44 Co ty pleciesz?
Od kiedy emocje sa zwierzecym odruchem? Pokaz mi lisa, ktory oszedzi zajaczka, bo wzrusza go jego strach? Instynkt - tak dzialaja zwierzeta, dzialanie pod wplywem emocji to ludzka domena. Zwierzeta to instynkt, albo doznania przyjemne-nieprzyjemne - jak np. psy w stosunku do ludzi. Jakiez maja emocje? U Janusza zagralo to co ludzkie, sumienie, empatia. Czyli mozg. A potem nawyki, upodobanie zoladka, niechec do zmian - to raczej jest bardziej zwierzece. Nikogo do vege nie namawiam, ale Janusz wyraznie napisal, ze "nie wytrzymalby". Pszemol, twoja tendencyjnosc obraza twoj intelekt. Zosiu- on nie zrozumie. Dla niego nie ma czegoś takiego, jak "czuję". Kiedyś bodajże druch Stalina wypomniał mu, że uratował mu życie, a teraz Stalin chce go zabić- czy on nie zna wdzięczności? Na co Stalin miał odpowiedzieć: "wiem, wdzięczność to to, co czują psy". Czytałaś "Krainę Ślepców" W.G.Wellsa? Tam sie pojawił wśród ślepych od pokoleń ludzi człowiek, który widział. I oni przekonywali go, że ma urojenia- bo nie ma czegoś takiego jak "ja widzę". Wypisz, wymaluj:-) Chiron |
| Krystyna*Opty*
|
Posted: 3 Cze 2008 09:59:00 To niby kim jest autorka: "dr inż. Agnieszka Leciejewska, dietetyk" ?
Przecież nie jest pismakiem z brukowca bez wyższego wykształcenia żywieniowego. Studiowała żywienie. TAK ją nauczono i tak uczą WSZYSTKICH studentów. Tacy właśnie, jak ona, są opiniotwórcami uchodzącymi za ekspertów od żywienia. To oni mają ostatnie słowo i to oni kreują trendy żywieniowe, jako jedynie słuszne i uzasadnione naukowo. Amen. O co chodzi z tym Amen?? Bo to kropka wiary? Wiary nabytej na uczelni :] To, ze pani Leciejewska jest uprawniona do wyglaszania takich
opinii to sie zgodze, jednak tekst jest z kolorowej gazetki a wiec tresc jest "przetlumaczona" na jezyk potoczny... Wolalbym cos przeczytac na wyzszym poziomie :-) Ja też... :) Obawiam się, że nie wszystko jest dostępne dla "niefachowców", zresztą, jak w wielu innych dziedzinach. Wiedza ma swoją cenę, a fachowiec uczy się głosić tylko to, co jest dla niego i dla profesji korzystne, a resztę niewygodnych faktów inteligentnie przemilczać. Jesli nauka nie zaleca duzego posilku popoludniowego to pewnie
jest to jakas lokalna polska sprawa, bo mieszkajac w USA i znajac amerykanskie zwyczaje zapozyczone przeciez z Europy Zachodniej (glownie Anglia) wiem ze sprawy posilkow sa w USA inne niz w PL. Najwiekszym posilkiem jest tzw. dinner, ktory jada sie po powrocie z pracy, okolo godziny 7 wieczor. A wiec mamy pozywne sniadanie, (breakfast) potem drugie sniadanie (lunch) w poludnie i dopiero ten "obiad" lub "kolacja" (supper bylaby kolacja, dinner to obiad) okolo 7 wieczor. A wiec jak widzisz ludzie poza Polska jedza najwiekszy posilek wlasnie juz w okresie mniejszej aktywnosci w czasie dnia, po pracy ale nie tuz przed spaniem. Jest wiec czas na odpoczynek po jedzeniu i spokojne trawienie. Nie wiem jak w Polsce ludzie godza ze soba duzy obiad w poludnie z faktem, ze sie do wieczora pracuje... Jak to jest dokladnie? Jest nawet podobnie. Oczywiście obiad jest niezmiennie po południu (ok. 14.00-16.00 np. na stołówkach). Wydłużony czas pracy ludzi niestołujących się poza domem oczywiście wymusza jedzenie późnej obiado-kolacji w domu. Warunki pracy określają tu spore zróżnicowanie w temacie odżywiania i niestety często trudno ludziom pogodzić te sprawy. A ich znajomość tematu ogranicza się do stale obecnych w mediach sloganów żywieniowych. A może Tobie się uda znaleźć w sieci jakieś bezpłatne wykłady UJ.?
Chętnie poczytam :) Nie wiem dlaczego akurat z UJ ale papierow naukowych za darmo jest w sieci mnostwo na tak rozne tematy ze nie wiem dlaczego dietetyka mialaby byc jakims tu szczegolnym wyjatkiem... Pewnie wiekszosc jest po angielsku, bo to jest de facto standardowy jezyk internetu. Po angielsku - owszem, ale polscy geniusze CENIĄ swoją wiedzę... :) Generalnie w tej modzie i tak niewiele się zmienia: im większy przyrost ludności na świecie - tym większe parcie na roślinożerstwo. I ja to nawet rozumiem, zawsze to samo prawo: JAKOŚĆ lub ILOŚĆ. Im więcej ILOŚCI, tym gorsza JAKOŚĆ, i odwrotnie - im lepsza JAKOŚĆ, to automatycznie spada ILOŚĆ, (np. pożywienia w diecie), bo na mądre zainicjowanie zahamowania przyrostu naturalnego naszego gatunku poprzez poprawienie jakości żywienia, to i tak nie ma szans i nadal będzie przybywać ludzi na żywieniu naukowo-komercyjnym , co MUSI się odbić na jakości, czegokolwiek. Krystyna |
| Pszemol
|
Posted: 3 Cze 2008 14:24:12 Co ty pleciesz?
Od kiedy emocje sa zwierzecym odruchem? Pokaz mi lisa, ktory oszedzi zajaczka, bo wzrusza go jego strach? Widze, ze sie unioslas emocjami :-) Instynkt - tak dzialaja zwierzeta, dzialanie pod wplywem emocji to ludzka
domena. Zwierzeta to instynkt, albo doznania przyjemne-nieprzyjemne - jak np. psy w stosunku do ludzi. Jakiez maja emocje? Czy to ta sama Zosia co na codzien zajmuje sie psami z chroniska? Czy to tak doglebna jest Twoja znajomosc zwierzecej psychiki ze odmawiasz zwierzetom emocji? U Janusza zagralo to co ludzkie, sumienie, empatia. Czyli mozg.
A potem nawyki, upodobanie zoladka, niechec do zmian - to raczej jest bardziej zwierzece. Po pierwsze - zarowno emocje jak i racjonalnosc - jedno i drugie to mozg. Mozg ma tez pies czy krowa. Argument ze zadzialalo co ludzkie, czyli mozg jest argumentem smiesznym... :-) U Janusza zadzialal w pierwszym momencie ODRUCH. W pierwszym momencie pojawiaja sie u czlowieka czy psa EMOCJE dopiero pozniej pzychodzi analiza, rozumowanie, decyzje... Mozg jest tak zaprogramowany aby emocji uzyc tam gdzie nie ma czasu na analize... Ja zobaczysz w lesie wielkiego niedzwiedzia biegnacego w Twoja strone to nie ma czasu na chlodna analize, stery biora emocje (strach) odruchowo mozg bez udzialu Twojego myslenia produkuje natychmiast adrenaline, powieksza Ci zrenice, zwieksza tetno, rozluznia odbyt ;-) i pzygotowuje Cie do ucieczki. Emocje to najnizsze zapetlenie mozgu, najprostrza biologicznie reakcja na bodziec zewnetrzny. Widzisz cos strasznego - boisz sie. Widzisz cos obrzydliwego, niemilego Twoim oczom - brzydzisz sie. Widzisz gotowa do rozmnazania samice to czujesz podniecenie :-) To sa ODRUCHY ktore steruja Twoim organizmem czesto bez udzialu swiadomosci. Dlatego wlasnie czesto pod wplywem emocji robimy rzeczy ktorych potem zalujemy gdy stan pobudzenia biologicznego mija i jest czas na rozumowa analize tego co sie stalo. Uczucia "wyzsze" ktore tu probujesz przywolywac to ten sam proces jedynie bardziej wyrafinowany - wciaz nie wymaga on myslenia. Np. rozczulanie sie nad slodko wygladajacym dzidziusiem jest gleboko zaprogramowane w podswiadomosci... Rozumowanie, analiza to juz wymaga swiadomego dzialania oraz czasu potrzebnego mozgowi na przetwarzanie informacji... To co odroznia nas od zwierzat to raczej wystepowanie u nas swiadomej analizy, rozumowania ktore moze wygrac "wojne" w mozgu z odruchowymi emocjami ktore dominuja w swiecie zwierzat. Pszemol, twoja tendencyjnosc obraza twoj intelekt.
Jak ochloniesz ze zwierzecych emocji gniewu wywolanych tym co przeczytalas to zrozumiesz ze emocje uposledzaja Ci racjonalne myslenie. W pierwszym, prymitywnie emocjonalnym odruchu Janusz zadeklarowal cos, czego pozniej zalowal... Pozwolil poniesc sie zwierzecym odruchom zamiast pomyslec :-) Dokladnie tak samo jak ktos strzelajacy w afekcie do zony zastanej w lozku z kochankiem, ktory byc moze po ochlonieciu tego zalowalby :-) W przypadku Janusza na szczescie nie bylo jeszcze za pozno i szkoda jaka narobily w jego mozgu emocje byla latwa do odwrocenia :-) |
| zosia.p
|
Posted: 3 Cze 2008 15:48:28 Psy nie maja emocji w takim sensie jak ludzie. Zagryzaja koty, i inne zwierzeta bez gniewu, etc. Istynkt. Ludzi tez nie kochaja. Ja je karmie, dbam o nie, wiec utrwalilo sie w nich w stosunku do mnie odczucia przyjemne.Odczuwaja moje nastroje, cisza sie na moj widok. Ale jest to zupelnie inny rodzaj odczuc niz ludzkie wspolczucie z dreczonym stworzeniem, zupelnie nieegoistyczne. Uzylam slowa mozg w sensie przenosnym, to co uswiadomione, nad czym mamy kontrole w przeciwienstwie np. do przyzwyczajen kulinarnych, za ktore tez odpowiada mozg, ale ta czesc bardziej pierwotna, ktora mamy wspolna ze zwierzetami. A przede wszystkim, facet wyraznie powiedzial: "nie dam rady", a nie ze przemyslal i zmienil zdania co do sensownosci swojego emocjonalnego odruchu. Wymiekl. zosia Ps. Mnie tez raczej o gniew nie podejrzewaj, takie bzdety go nie wywoluja. |
| Pszemol
|
Posted: 3 Cze 2008 16:45:10 Psy nie maja emocji w takim sensie jak ludzie. Zagryzaja koty, i inne zwierzeta bez gniewu, etc. Istynkt.
Ludzi tez nie kochaja. Ja je karmie, dbam o nie, wiec utrwalilo sie w nich w stosunku do mnie odczucia przyjemne.Odczuwaja moje nastroje, cisza sie na moj widok. Ale jest to zupelnie inny rodzaj odczuc niz ludzkie wspolczucie z dreczonym stworzeniem, zupelnie nieegoistyczne. Pozbawiajac nieslusznie zwierzeta zdolnosci do emocji zdradzasz swoj brak wiedzy na temat psychologii zwierzat... w tym ludzi! Gniew, podniecenie, strach, przyjemnosc - to wszystko sa emocje ktore doswiadczaja zwierzeta tak samo jak ludzie. Emocje nie potrzebuja swiadomosci, nie sa racjonalne i wystepuja na zupelnie innej warstwie niz logiczna analiza, planowanie, racjonalizm itp. Nasz mozg, wbrew pozorom, nie rozni sie drastycznie od mozgu innych zwierzat. Mamy byc moze wieksza aktywnosc w dziedzinie wlasnie racjonalnego planowania, analizy ktore moga wygrac ze zwierzecymi emocjami, ale te roznice nie sa zerojedynkowe... Uzylam slowa mozg w sensie przenosnym, to co uswiadomione, nad czym mamy kontrole w przeciwienstwie np. do przyzwyczajen
kulinarnych, za ktore tez odpowiada mozg, ale ta czesc bardziej pierwotna, ktora mamy wspolna ze zwierzetami. Emocje bardzo czesto sa nieuswiadomione, swiadomosc nie jest konieczna (a czasem wrecz zbedna) przy ich dzialaniu. Ich funkcja wymaga szybkosci i dzialania odruchowego a na to analiza jest zbyt wolna. A przede wszystkim, facet wyraznie powiedzial: "nie dam rady", a nie ze przemyslal i zmienil zdania co do sensownosci swojego
emocjonalnego odruchu. Wymiekl. Po prostu na chlodno, gdy emocje po obejrzeniu filmu opadly, uznal ze nie przeskoczy plotu ktory przeskoczylby z latwoscia gdyby nie analizowal tylko popedzany adrenalina uciekal przed wscieklym psem :-) Uznal ze korzysci jakie plynelyby z tego jego wegetarianizmu sa male i NIE SA WARTE wysilku i poswiecenia... Uzyl slowa "nie dam rady" ale z pewnoscia nie chodzilo mu o to, ze wegetarianizm jest niemozliwy do zastosowania bo chyba zdaje sobie sprawe ze tysiace ludzi to potrafia i nie jest to wcale trudne jak gra na fortepianie czy projektowanie ukladow scalonych :-) On po prostu uznal, ze gra nie jest warta swieczki. Zreszta ja niczego tu nie zgaduje - napisal wyraznie i otwarcie "POD WPLYWEM EMOCJI pośpieszyłem się trochę z deklaracją. Jak zacząłem sie nad sprawą zastanawiać to doszedłem do wniosku..." Czyli zobaczyl zone z facetem w lozku i nacisnal spust niewiele myslac :-) Mamy wiec ten proces inteligentnej (swiadomej) walki z emocjami, odruchami pierwotnymi ktore dzialaja na podswiadomosc. Czyli wlasnie to, co nas wyroznia w swiecie zwierzat - to, ze umiemy pokonac emocje i instynkty i pokierowac sie rozumem wybierajac to, co dla nas bedzie korzystne w szerszym spojrzeniu na sprawe. Ps. Mnie tez raczej o gniew nie podejrzewaj, takie bzdety go nie wywoluja.
Widac bylo wyrazne zabarwienie emocjonalne w tym co napisalas :-) Jesli to nie byl gniew to z pewnoscia jakis odcien wzburzenia. |
| Janusz Kornaga
|
Posted: 3 Cze 2008 20:16:03 Im więcej ILOŚCI, tym gorsza JAKOŚĆ, i odwrotnie - im lepsza JAKOŚĆ, to
automatycznie spada ILOŚĆ, (np. pożywienia w diecie), bo na mądre zainicjowanie zahamowania przyrostu naturalnego naszego gatunku poprzez poprawienie jakości żywienia, to i tak nie ma szans i nadal będzie przybywać ludzi na żywieniu naukowo-komercyjnym , co MUSI się odbić na jakości, czegokolwiek. Że co? Zjedz może jabłko i truskawki. Jak będą mądrze jeść to nie będą się rozmnażać? Seksu się nie zechce? Jak w obozach koncentracyjnych (sowieckich, w niemieckich było gorzej), strażnicy pocieszali więźniów: będziesz żył, ale ci się nie zechce. Powiedz, że coś wypiłaś, zrozumiem. |
| Janusz Kornaga
|
Posted: 3 Cze 2008 20:26:31 Wymiekl.
Ty mnie Zośka ambicjonalnie podjeżdzasz. Jestem twardym facetem, nie takie rzeczy w życiu robiłem. Nie powiedziałem nie, może kiedyś przejdę. |
| Chiron
|
Posted: 3 Cze 2008 20:34:23 Wymiekl.
Ty mnie Zośka ambicjonalnie podjeżdzasz. Jestem twardym facetem, nie takie rzeczy w życiu robiłem. Nie powiedziałem nie, może kiedyś przejdę. ważne, żeby nie robić tego, na co nie mamy swojej własnej zgody- no bo to zawsze jest przeciw nam pozdrawiam Chiron |
| zosia.p
|
Posted: 3 Cze 2008 20:37:49 Ty mnie Zośka ambicjonalnie podjeżdzasz. Jestem twardym facetem, nie takie
rzeczy w życiu robiłem. Wiesz, ja cie rozumiem, bylam wegetarianka 21 lat i 3 miesiace zanim zdecydowalam sie na weganizm. Wymiekalam z tesknoty za ciastem, jogurcikami, serem etc. Bylam przekonana, ze chce, ale sil braklo. A teraz jakos bez bolu poszlo. "umysl w prawdzie ochoczy, ale cialo slabe ..." Pozdrawiam, zoska |
| Janusz Kornaga
|
Posted: 3 Cze 2008 20:42:27 "umysl w prawdzie ochoczy, ale cialo slabe ..."
Po co się tak umartwiasz, świętą chcesz jakąś być, pustelnicą? Jeszcze się rozchorujesz. |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.877 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |