kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / refleksje
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Pszemol

Posted: 2 Lip 2005 16:06:04



2. Mój światopogląd jest taki: zwierzęta- to "bracia mniejsi"- jak mawiał
o nich pewien sympatyczny mnich:-). Mają godność- jak najbardziej
(nieskrępowane defekowanie czy kopulacja świadczy o braku wstydu- nie
godności.). Mają swoje prawa- a podstawowym z nich- prawo do życia.

Ty im przypisujesz tą "godność". One nie są świadome tej godności.

3. Ludzie potrafią wymyśleć różne rzeczy- ale dokąd to jest tylko w ich
głowach- mogą to uznać za swoje stanowisko w jakiejś sprawie.
Tak naprawdę- tak nie jest.

Dokładnie jak z tą godnością u zwierząt? :-)

I tak- wielu może pisać, że zwierzęta są po to, by je zabijać- bo na ogół
jest to tylko w ich głowach. Nie potrafią określić, jak się czują z takim
pomysłem.

Ja potrafię - czuję się jak najbardziej ok z takim pomyslem.

Czasem zdarza się, że- przebywając np na wsi- zaprzyjaźnią się ze świnką
(to naprawdę mądre zwierzę- potrafi zżyć się z człowiekiem jak pies). I-
bywa- gospodarz chce to zwierzę zabić. Często w takiej sytuacji rodzą się
tak silne uczucia, że są w stanie wywrócić człowiekowi cały jego zakłamany
światopogląd. I na nic tu wszelki racjonalizm. Serce boli- i już.

Jak ktoś jest bardzo sentymentalny to może się zaprzyjaźnić nawet
z pomidorem i mu potem szkoda go pokroić do sałatki...
To jednak nie powód aby skonkludować konieczność śmierci głodowej ?
Taki już wadliwy ten nasz mózg.

4. Człowiek nie jest mięsożerny. Może- był. Ale nie jest.

Człowiek jest wszystkożerny. Roślinożerny i miesożerny jednocześnie.
Tak jak świnia/dzik, niedźwiedź, kura i wiele innych ptaków.
Rolnictwo to wytwór ostatniego ułamka "sekundy" w ewolucji człowieka.
Jak dobrze wiesz nasz organizm nie jest przystosowany do jedzenia
cukrow takich jak sacharoza czy skrobia w skondensowanej postaci.
Stąd biorą się choroby takie jak cukrzyca. To efekt rolnictwa właśnie.
Nikt się jeszcze cukrzycy nie nabawił od jedzenia dziczyzny... ;-)





Chiron

Posted: 2 Lip 2005 23:15:14




Ty im przypisujesz tą "godność". One nie są świadome tej godności.
Pewno i nie. Ale co to zmienia? Ktoś może być godny- ale nieświadomy.


3. Ludzie potrafią wymyśleć różne rzeczy- ale dokąd to jest tylko w ich
głowach- mogą to uznać za swoje stanowisko w jakiejś sprawie.
Tak naprawdę- tak nie jest.

Dokładnie jak z tą godnością u zwierząt? :-)
Nie- oczywiście nie. Przemku- czy jesteś w stanie (i jak często) określić,

jakie uczucia są w Tobie w danym momencie? Jeśli prawie zawsze- to znaczy,
że masz dobry kontakt z sobą. Nie musisz więc niczego wymyślać. Po prostu-
czujesz. Bo zawsze są w nas jakieś uczucia. Wielu ludzi jednak nie potrafi -
nawet nie stara się- rozpoznać ich. Wtedy mają tendencje do racjonalizowania
rzeczywistości- bo wydaje im się, że rozum jest najlepszym i
najbezpieczniejszym środkiem poznania otaczającego nas świata. Jak Ty
rozpoznajesz świat? Mnie się wydaje, że jesteś osobą mającą ogromne zaufanie
do swego rozumu, mało zwracającą uwagę na sferę uczuć. Na to, żeby określić,
że zwierzę ma swoje uczucia- wymagana jesty osobowość empatyczna. Aby
określić, czy ktoś ma godność- trzeba go poznać, mieć z nim relacje. Tu też
rozum jest zbędny. Ba! Często uniemożliwia nam Zrozumienie czegoś. No bo jak
chcesz Zrozumieć np psa- dyskutując o tym? nie da się, prawda? Trzeba to po
prostu poczuć- i już.

I tak- wielu może pisać, że zwierzęta są po to, by je zabijać- bo na ogół
jest to tylko w ich głowach. Nie potrafią określić, jak się czują z takim
pomysłem.

Ja potrafię - czuję się jak najbardziej ok z takim pomyslem.
Jeśli tak- no to ok. Często powtarzam- nawet tu piszę- nie staraj się na

siłę np być wegetarianinem. Jeśli odczuwasz potrzebę jedzenia mięsa- no to
jedz je. Tego też nie da się wyjaśnić metodą "szkiełko i oko". W sobie
musimy znaleźć na wszystko zgodę- i zgodnie z nią postępować. Jeśli serce
nam powie "nie"- a my wbrew temu postąpimy- to skutki będą zawsze opłakane.


Jak ktoś jest bardzo sentymentalny to może się zaprzyjaźnić nawet
z pomidorem i mu potem szkoda go pokroić do sałatki...
To jednak nie powód aby skonkludować konieczność śmierci głodowej ?
Taki już wadliwy ten nasz mózg.
I znowu- tu nie o mózg chodzi. Można np hodować kwiaty- i mieć z nimi dobre

relacje. Wtedy będą pięknie rosnąć. Jednak- będą to zupełnie inne relacje,
niż np z psem. Zupełnie inna jakość. No i oczywiście- z drugim człowiekiem
też będą inne relacje, niż z psem. Gdy zmarnieje nam ulubiony kwiat, będzie
nam smutno. Nieskończenie bardziej przeżyjemy śmerć psa, z którym byliśmy
zaprzyjaźnieni. Jednak ból po stracie bliskiej osoby będzie o wiele
potężniejszy.
Przede wszystkim więc ze względu na te różnice w jakości relacji (choć nie
tylko)- chyba nikt nie ma problemu z zerwaniem i zjedzeniem wyhodowanego
przez siebie pomidora. Wielu ma problem z zabiciem hodowanej przez siebie
świnki, i chyba każdy normalny człowiek zdecydowanie powie "nie" na
propozycję zabicia i zjedzenia bliskiej sobie osoby.:-)

Człowiek jest wszystkożerny. Roślinożerny i miesożerny jednocześnie.
Rolnictwo to wytwór ostatniego ułamka "sekundy" w ewolucji człowieka
Nie wiemy, czym się żywili ludzie np 500 tys. lat temu. Nie ma powodu

przypuszczać, by nie jedli roślin, które po prostu rosły- jak dziś, choć
pewno w większej obfitości..
Jak dobrze wiesz nasz organizm nie jest przystosowany do jedzenia
cukrow takich jak sacharoza czy skrobia w skondensowanej postaci.
Jest- choć sprawia mu to pewien problem. Zacznie gorzej trawi cukier

mlekowy, a wcale- celulozę. Choć ta ostatnia pełni niebagatelną rolę w
procesie trawienia.

Stąd biorą się choroby takie jak cukrzyca. To efekt rolnictwa właśnie.
To nie jest wykazane. Ja przekonałem się, że wiele chorób- większość- jeśli

nie wszystkie- sami sobie hodujemy swoją "psyche". Ale to NTG.
Nikt się jeszcze cukrzycy nie nabawił od jedzenia dziczyzny... ;-)
Tego nie wiadomo. Sądzisz, że nie da sięznaleźć człowieka, który je

wyłącznie mięso, i nie ma cukrzycy?
pozdrawiam
Chiron






Pszemol

Posted: 3 Lip 2005 03:07:46




Ty im przypisujesz tą "godność". One nie są świadome tej godności.
Pewno i nie. Ale co to zmienia? Ktoś może być godny- ale nieświadomy.


No dużo to zmienia, bo oznacza to że ta godność jest tylko w TWOJEJ głowie.

Jak Ty rozpoznajesz świat? Mnie się wydaje, że jesteś osobą mającą ogromne
zaufanie do swego rozumu, mało zwracającą uwagę na sferę uczuć. Na to,
żeby określić, że zwierzę ma swoje uczucia- wymagana jesty osobowość
empatyczna.

Ależ skąd wniosek, że ja odbieram zwierzętom prawo do posiadania uczuć ?
A niech sobie je mają... Tak czy inaczej celem ich życia jest skończyć
w paszczy drapieżnika. I nie odbiera im godności to, że zginą w rzeźni
i zje je człowiek, zamiast zginąć w zębach naturalnego drapieżnika...

Aby określić, czy ktoś ma godność- trzeba go poznać, mieć z nim relacje.

??? Mam wrażenie, że nie rozumiemy jednakowo słowa "godność".
Proponuję abyś przeczytał sobie definicję w słowniku języka polskiego.
Ułatwi to nam rozmowę gdy będziemy się posługiwać tymi samimi
słowami rozumiejąc jednakowo i POPRAWNIE ich znaczenie:
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=17133

Tu też rozum jest zbędny. Ba! Często uniemożliwia nam Zrozumienie czegoś.
No bo jak chcesz Zrozumieć np psa- dyskutując o tym? nie da się, prawda?
Trzeba to po prostu poczuć- i już.

Chcesz powiedzieć, że nie potrafię zrozumieć elektryczności dopóki
nie wsadzę palców do gniazdka 220VAC ?
Jak najbardziej dyskusja jest jednym z narzędzi poznania, rozumienia.
Jednym z wielu narzędzi, jednym z najbardziej podstawowych narzędzi.

Jak ktoś jest bardzo sentymentalny to może się zaprzyjaźnić nawet
z pomidorem i mu potem szkoda go pokroić do sałatki...
To jednak nie powód aby skonkludować konieczność śmierci głodowej ?
Taki już wadliwy ten nasz mózg.
I znowu- tu nie o mózg chodzi. Można np hodować kwiaty- i mieć z nimi

dobre relacje. Wtedy będą pięknie rosnąć. Jednak- będą to zupełnie inne
relacje, niż np z psem. Zupełnie inna jakość. No i oczywiście- z drugim
człowiekiem też będą inne relacje, niż z psem. Gdy zmarnieje nam ulubiony
kwiat, będzie nam smutno. Nieskończenie bardziej przeżyjemy śmerć psa, z
którym byliśmy zaprzyjaźnieni. Jednak ból po stracie bliskiej osoby będzie
o wiele potężniejszy.

Nie wiem o czym mówisz... tu cały czas chodzi o Twój mózg.
Wszystkie uczucia masz w mózgu. Serce to tylko pusta pompa krwi.
Myśli, wiedza, pamięć, uczucia - wszystko to siedzi w Twoim mózgu.
Jednym z algorytmów uniwersalnych w mózgu człowieka jest
"przywiązanie do osoby/zwierzęcia/rzeczy i złe uczucie po jego utracie".

Przede wszystkim więc ze względu na te różnice w jakości relacji (choć nie
tylko)- chyba nikt nie ma problemu z zerwaniem i zjedzeniem wyhodowanego
przez siebie pomidora. Wielu ma problem z zabiciem hodowanej przez siebie
świnki, i chyba każdy normalny człowiek zdecydowanie powie "nie" na
propozycję zabicia i zjedzenia bliskiej sobie osoby.:-)

Znam osobę pochodzącą z miasta, która miała poważne problemy
z pocięciem do sałatki wyhodowanego przez siebie w doniczce pomidora.
Tymczasem tysiące ludzi zabija wyhodowane przez siebie świnie na mięso.
Coś tu się nie zgadza w Twojej teorii.

Człowiek jest wszystkożerny. Roślinożerny i miesożerny jednocześnie.
Rolnictwo to wytwór ostatniego ułamka "sekundy" w ewolucji człowieka
Nie wiemy, czym się żywili ludzie np 500 tys. lat temu. Nie ma powodu

przypuszczać, by nie jedli roślin, które po prostu rosły- jak dziś, choć
pewno w większej obfitości..

500 tysięcy lat temu to ponownie nieistotny w ewolucji fragment historii
człowieka.

Jak dobrze wiesz nasz organizm nie jest przystosowany do jedzenia
cukrow takich jak sacharoza czy skrobia w skondensowanej postaci.
Jest- choć sprawia mu to pewien problem. Zacznie gorzej trawi cukier

mlekowy, a wcale- celulozę. Choć ta ostatnia pełni niebagatelną rolę w
procesie trawienia.

Jaki więc sens ma to, że człowiek - rzekomo roślinożerca - nie jest
w stanie wykorzystać najpopularniejszego w świecie roślin cukru: celulozy?
Jak sam widzisz człowiek nie jest super wydajnym roślinożercą który
skorzystałby efektywnie z jedzenia roślinnego. To jeden z wielu dowodów
na wszystkożerność człowieka.

Stąd biorą się choroby takie jak cukrzyca. To efekt rolnictwa właśnie.
To nie jest wykazane. Ja przekonałem się, że wiele chorób- większość-

jeśli nie wszystkie- sami sobie hodujemy swoją "psyche". Ale to NTG.

Rolnictwo i konsumowanie wysokoprzetworzonych produktów jest
częścią naszej chorej rzeczywistości.

Nikt się jeszcze cukrzycy nie nabawił od jedzenia dziczyzny... ;-)
Tego nie wiadomo. Sądzisz, że nie da sięznaleźć człowieka, który je

wyłącznie mięso, i nie ma cukrzycy?

Gdybyś poczytał nieco o cukrzycy to wiedziałbyś dlaczego...





Chiron

Posted: 3 Lip 2005 21:06:29




Witam!

Wina moja IMHO jest ewidentna- dałem się wciągnąć w dyskusję
światopoglądową-
a to najczęściej rodzi złe emocje.


Na grupie z podtytułem "ideologia, a nie przepisy", trudno o inne
dyskusje.
Zgoda:-)

Widzisz- wszelkie dyskusje światopoglądowe prowadzą IMHO do nikąd...Nie
przekonuje mnie to, co piszesz. Dla mnie zdrowy rozsądek- to ne to samo, co
racjonalizm- dla Ciebie- równa się. Dla mnie czucie znaczy więcej niż zimny
rozum (chociaż uważam rozum za czynnik ważny)- Ty- jak sądzę- nie cenisz
sfery uczuć. Można tak dłużej- tylko po co? Założę się, że istnieją sprawy,
w których mamy podobne zdanie. Potrafisz ich poszukać?
pozdrawiam
Chiron






Krzysztof Wychowalek

Posted: 3 Lip 2005 21:19:21




Na grupie z podtytułem "ideologia, a nie przepisy", trudno o
inne dyskusje.

Szkoda że gdzieniegdzie pokutuje jeszcze stary opis grupy. Od dwóch
lat bowiem podtytuł brzmi nie inaczej jak "Nic, co wege, nie jest nam
obce". (http://www.usenet.pl/opisy/pl.soc.wegetarianizm)




misiu

Posted: 4 Lip 2005 15:45:12




Zgoda:-)
Widzisz- wszelkie dyskusje światopoglądowe prowadzą IMHO do nikąd...

Niekoniecznie. Nawet jeśli strony dyskusji pozostaną przy swoich
stanowiskach, osoby postronne mogą wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie.

Nie przekonuje mnie to, co piszesz. Dla mnie zdrowy rozsądek- to ne to samo, co
racjonalizm- dla Ciebie- równa się.

Niezupełnie. Zdrowy rozsądek to kierowanie się w ocenie sytuacji i
praktycznym postępowaniu racjonalizmem, czyli racjami rozumowymi.
Kierowanie się emocjami jest zatem z zasady nierozsądne.

Dla mnie czucie znaczy więcej niż zimny rozum
(chociaż uważam rozum za czynnik ważny)

Ja mam dokładnie na odwrót - rozum znaczy dla mnie więcej
niż gorące uczucie, chociaż uważam uczucie za czynnik ważny.

Ty- jak sądzę- nie cenisz sfery uczuć.

Błędny wniosek. Bardzo cenię sferę uczuć. Może tylko obiekt
uczuć wybieram odmienny.

Można tak dłużej- tylko po co? Założę się, że istnieją sprawy,
w których mamy podobne zdanie. Potrafisz ich poszukać?

Potrafię. Lubisz pomidorową z makaronem? Grasz w szachy?
Wolisz Beethovena czy Straussa?






inya

Posted: 6 Lip 2005 17:42:19




Użytkownik "Pszemol" napisał:

Bliżej moim poglądom do kreacjonizmu- a ewolucję uznaję jako
czynnik prowadzący do pewnych zmian- jednak nie drogą- komórka- organizm
wielokomórkowy- małpa- człowiek. Dla mnie to jest nonsens.

No... niezupełnie :-) Można wierzyć, że to Bóg sprawił, iż z małpy
powstał człowiek.
Ewolucją rządzi przecież ślepy przypadek.

Uważam, że w
ramach tej ewolucji człowiek (nie wiem, skąd się wziął- wierzę, że
pochodzi od Boga)- może się zmieniać: np żyjąc stale- pokoleniowo-
< w danym klimacie- przystosuje się do niego.


Przystosuje - ale nie genetycznie, jak koala. Sprawi sobie klimatyzator,
zamrażarkę... zmieni tryb życia (sjesty), albo sprawi sobie grube ubranie,
ogrzewanie itp. itd. Jak się rozejrzysz i pomyślisz to pewnie sobie
uświadomisz, jaki to ogrom rzeczy człowiek wymyślił, aby się dostosować.

Jaki więc sens ma to, że człowiek - rzekomo roślinożerca - nie jest
w stanie wykorzystać najpopularniejszego w świecie roślin cukru:
celulozy?
Jak sam widzisz człowiek nie jest super wydajnym roślinożercą który
skorzystałby efektywnie z jedzenia roślinnego. To jeden z wielu dowodów
na wszystkożerność człowieka.

O właśnie- EWOLUCJA:-). Człowiek już nie musi jeść mięsa.

Ale chce je jeść. Nie musi go przecież nie jeść.

Uważam za wielce
prawdopodobne, że może się nauczyć trawić i celulozę- czemu nie.

Tyle, że po co ma to robić? Póki co - nie musi.

Sympatyczny
koala nauczył się np trawić trującego eukaliptusa. Dokładnie: nauczył się.

Nauczył się i przystosował (genetycznie). I trwało to setki
tysięcy lat...

Z grubsza chodzi o to, że
jednym z naszych umysłów chłoniemy wiedzę "szkiełko i oko" a drugi...to
trudno wytłumaczyć. To umysł, który dla przeciętnego człowieka jest
dostępny czasem na jedno mgnienie- kiedy szuka odpowiedzi na frapujące
go pytanie- i nagle - olśniło go. Już Wie. I to zmienia jego życie. Trudno
mu ten stan długo utrzymywać- hindusi coś podobnego, lecz długotrwałego
nazywają nirwaną. /.../
Zauważ- 2 rodzaje wiedzy. Ten nasz umysł w trzewiach:-) pracuje cały czas-
jednak często jesteśmy (z wielu względów) zamknięci na niego.
Wydaje mi się, że dobrze obrazuje umiejętność korzystania wyłącznie ze
swego mózgu- John Forbes Nash- znany choćby z filmu "Piękny umysł".
Na drugim, skrajnym biegunie- wydaje mi się dobrym przykładem Forrest
Gump (książki nie znam- odwołuję się do filmu). John popadł w końcu
w obłęd- i całym swoim "ja" dążył do wyjścia z niego. Jak to się odbywało?
Po prostu- musiał się baardzo zmienić Całkiem przebudować swoją
osobowość. Od skrajnie aroganckiego, zimnego typa, mającego
w pogardzie innych ludzi, do lubianego przez młodzież sympatycznego
pedagoga.
A Forrest? Zdawał sobie sprawę ze swojego ograniczenia w sferze intelektu-
jednak zauważ: on nigdy nie miał wątpliwości, co jest dobre a co złe! To
za nim podążały tłumy- choć tego nie pragnął. Chciał zarobić pieniądze-
ano- mama mu mówiła, że trzeba inwestować w sadownictwo- no to
kupił akcje nieznanej firmy Apple- nie mając pojęcia, że nie jabłkami
się zajmuje. Jednak- pieniędzy mu nie brakowało.

Człowiekowi jest potrzebna równowaga- pomiędzy jednym a drugim. I- IMHO-
równowaga ta jest w naszej cywilizacji bardzo niebezpiecznie przesunięta w
stronę Johna Forbesa....

Myślę, że tu masz rację. Tyle, że nie bierzesz w swoich rozważaniach
(tak mi się wydaje) jeszcze jednego czynnika. Bajka o Czerwonym
Kapturku i Złym Wilku wciąż jest przecież aktualna.

Oglądałam film o Buszmenie, który polując zagonił zwierzę tak, że mało
nie padło. Płakał, gdy go zabijał, ale go zabił.

Piszesz w innym poście w tym wątku w wiadomości

Nie powinniśmy się kierować emocjami. Chodzi jednak o to, żeby
mieć jak najlepszy kontakt z sobą samym. Wtedy wiemy, jakie są w nas
emocje, uczucia. Tylko mając tę wiedzę możemy sensownie kierować
swym życiem.

Masz rację. Myślę, że wciąż jesteśmy tacy, jak Buszmeni. Tyle, że nie zawsze
jesteśmy tego świadomi...

Pozdrowienia
Wigi





Chiron

Posted: 6 Lip 2005 19:24:10




Witam serdecznie! Widzę wiele punktów wspólnych- odpowiem na to, co mi się
wydaje rozbieżne;
No... niezupełnie :-) Można wierzyć, że to Bóg sprawił, iż z małpy
powstał człowiek.
Ewolucją rządzi przecież ślepy przypadek.
Nie ma przypadków- poza gramatyką. Jeśli istnieją przypadki- no to może nie

ma Boga- całkiem przypadkiem? Uważam, że wszystko ma swój cel- nic się nie
wydarza bez celu. Oczywiście- ten cel często jest dla nas nieznany. Ale
istnieje.

Przystosuje - ale nie genetycznie, jak koala. Sprawi sobie klimatyzator,
zamrażarkę... zmieni tryb życia (sjesty), albo sprawi sobie grube ubranie,
ogrzewanie itp. itd. Jak się rozejrzysz i pomyślisz to pewnie sobie
uświadomisz, jaki to ogrom rzeczy człowiek wymyślił, aby się dostosować.
Inaczej wygląda eskimos, a inaczej pigmej. Organizm każdego z nich

przystosował się do życia w danych warunkach. Ile to trwało? Tego nie wiem.


O właśnie- EWOLUCJA:-). Człowiek już nie musi jeść mięsa.

Ale chce je jeść. Nie musi go przecież nie jeść.
Może tak: ten co chce- to je. Moja hipoteza jest taka, że będzie rodzić się

coraz więcej ludzi, odrzucających mięso



Myślę, że tu masz rację. Tyle, że nie bierzesz w swoich rozważaniach
(tak mi się wydaje) jeszcze jednego czynnika. Bajka o Czerwonym
Kapturku i Złym Wilku wciąż jest przecież aktualna.
Uważam, że poprzez globalny wzrost świadomości doprowadzi się świat do tego,

co wielu uważa za legendy (w różnych kulturach). Otwarcie Wrót Szambali (w
najbardziej chyba znanej wersji:-) ). Czy to li tylko idealizm? Jestem
przekonany, że nie. Zobacz chińskiego "wilka" i tybetańskiego "czerwonego
kapturka". Czy wydaje Ci się do pomyślenia sytuacja, w której "żelazna łapa"
z Pekinu zniknie (skutkiem np demokratyzacji), a zamieszkałe w Tybecie
"wilki" staną się "czerwonymi kapturkami"? Czy uważasz- podobnie jak ja- że
to nastapi być może jeszcze za naszego żywota?I tak- w miarę wzrostu
świadomości- będzie postępować w różnych częściach świata. A wegetarianizm-
jako sposób bycia promujący szacunek do życia- będzie wzrostowi tej
świadomości sprzyjał. Obserwując jednak "Ducha Dziejów"- zanim do tego
dojdzie, najpierw jeszcze rzucimy się sobie do gardeł:-( .
Czy to miałaś na myśli, pisząc o wilku i czerwonym kapturku?

Oglądałam film o Buszmenie, który polując zagonił zwierzę tak, że mało
nie padło. Płakał, gdy go zabijał, ale go zabił.
Pisałem wiele razy: chodzi o szacunek dla życia. Buszmen, eskimos- odprawia

modły przebłagalne, i poluje po to, żeby samemu przetrwać. Działa w harmonii
z przyrodą. Płakał- jak napisałaś. IMHO- nie sprawia mu radości zabijanie.
Zabił- bo musiał. Jednak samo zabijanie wywołuje w nim sprzeciw.
Jednak człowiek. popsikany substancjami maskującymi zapach, uzbrojony w
lornetkę na podczerwień i broń z celownikiem optycznym, zabijający z
radością i dla zabawy po to, żeby zaimponować podobnym do siebie ilością
trofeów- IMHO jest to zwyrodnienie.

Masz rację. Myślę, że wciąż jesteśmy tacy, jak Buszmeni. Tyle, że nie
zawsze
jesteśmy tego świadomi...
Świat byłby wspaniały, gdyby tak było. Niestety- to nie buszmen wymyślił

zabijanie dla przyjemności, czy wymyślanie rzeczywistości w miejsce mówienia
prawdy.
Pozdrowienia
Wigi
również pozdrawiam

Chiron






januszek

Posted: 6 Lip 2005 19:32:01




[...]

Moja hipoteza jest taka, że będzie rodzić się
coraz więcej ludzi, odrzucających mięso

W skali ilu milionów lat? ;P

j.




Kwiryniusz

Posted: 10 Lip 2005 22:53:10





[...]

Moja hipoteza jest taka, że będzie rodzić się
coraz więcej ludzi, odrzucających mięso

W skali ilu milionów lat? ;P

j

Odpowiedzi sa dwie:
1. W ciagu najblizszych kilkudziesięciu lat.
2. W ciągu kilkudziesięciu milinów lat, bo jeżeli nie spelni sie pierwsza
hipoteza, to po tym co zrobią mięsożercy z ziemi trzeba będzie czekać tych
kilkadziesiąt milionów lat własnie, aż kalaruchy wyewoluuja do czlowieka.

BTW jestem przekonany, ze pierwsz odpowiedź jest jednak właściwa.

Kwiryniusz





Leszek Serdyński

Posted: 11 Lip 2005 06:46:55






[...]

Moja hipoteza jest taka, że będzie rodzić się
coraz więcej ludzi, odrzucających mięso

W skali ilu milionów lat? ;P

j

Odpowiedzi sa dwie:
1. W ciagu najblizszych kilkudziesięciu lat.

Wtedy cały świat stałby się Indiami z całym dobrodziejstwem głodu i smrodu.

2. W ciągu kilkudziesięciu milinów lat, bo jeżeli nie spelni sie pierwsza
hipoteza, to po tym co zrobią mięsożercy z ziemi

A cóż takiego Ziemii robią mięsożercy? Akurat tam, gdzie je się najwięcej
mięsa, czyli w krajach zachodniej cywilizacji, tam Ziemia jest piękna,
zadbana, zalesiana, obsadzana roślinami ozdobnymi.

Za to w wegetariańskich Indiach:

http://www.exporter.pl/kraje/k_azja/indie_02_3.html#41

"Nadmierne zaludnienie prowadzi do coraz bardziej rozprzestrzeniającej się
degradacji środowiska poprzez zwiększone ilości odpadów, zanieczyszczeń i
spalanych materiałów potrzebnych dla zapewnienia egzystencji. Powszechny
jest widok osób myjących się, piorących i gotujących pożywienie przy pompach
obok rynsztoków odprowadzających nieczystości. Z 304 mln hektarów kraju 50%
jest przedmiotem dewastacji ekologicznej, tereny wokół New Delhi w ciągu
ostatniej dekady utraciły 60% lasów, głównie na cele opałowe. Rajiv Gandhi
twierdził, że skoro masowa nędza zmusza biednych do degradowania środowiska,
od którego zależy ich przetrwanie, proces erozji będzie trwał tak długo, aż
nędza i przyrost populacji nie zostaną zahamowane"

Pozostaje pytanie kiedy przyrost populacji zostanie zahamowany?
Otóż odpowiedź jest tylko jedna: kiedy zwiększy się spożycie mięsa. Otóż
mamy przykład krajów zachodniej cywilizacji, gdzie spożycie mięsa doszło do
70 kg na osobę rocznie, a przyrost naturalny jest zerowy, albo lekko ujemny.
Już w naszym kraju mamy taką tendencję, że ważne dla ludzi jest najpierw
zapewnienie potomstwu właściwych warunków życia, czyli własna kariera i
dobrobyt materialny, a dopiero na tej bazie posiadanie potomstwa. W
wegetariańskich Indiach ludzie liczą na poprawę warunków życia poprzez
posiadanie licznego potomstwa, które można sprzedać, wynająć do pracy. W
zależności od zjadanego pokarmu, różne są sposoby myślenia.

trzeba będzie czekać tych
kilkadziesiąt milionów lat własnie, aż kalaruchy wyewoluuja do czlowieka.

Może nie do człowieka, tylko karalucha sapiens sapiens :)


BTW jestem przekonany, ze pierwsz odpowiedź jest jednak właściwa.

Twoje przekonanie to tylko mrzonka, niestety niedożywionego umysłu.

Pozdrawiam
Leszek







Chiron

Posted: 11 Lip 2005 11:13:26




A cóż takiego Ziemii robią mięsożercy? Akurat tam, gdzie je się najwięcej
mięsa, czyli w krajach zachodniej cywilizacji, tam Ziemia jest piękna,
zadbana, zalesiana, obsadzana roślinami ozdobnymi.
Witam!

Proszę o prawdę- nie propagandę. Zachodnia cywilizacja- poznałem Niemcy
(bardzo bogata, zachodnia cywilizacja). Przy podobnym prowadzeniu
gospodarki- pewnie podobnie będzie gdzie indziej, gdzie jest bogato:
wejdź do lasu- nierzadko ukłuje- dosłownie ukłuje Cię w uszy cisza.
Zrozumiesz, że nie ma ptaków! Proszę pogadać z niemieckimi myśliwymi (mam w
rodzinie myśliwych- i miałem okazję gadać z dewizowymi myśliwymi)- oni tu
przyjeżdżają, bo u nich już zwierząt w lasach nie ma! To jest tragedia- ale
tak jest. Mało tego- niektórzy zapaleni ogrodnicy potrafią zabierać glebę z
naszych pól (sic!)- spokojnie, niewielkie ilości:-). Wiesz dlaczego? Bo w
ich glebie- przenawożonej i zatrutej pestycydami- nie ma już naturalnego
robactwa, które do życia tej gleby jest niezbędne!
A czegoś się tak czepił Indii? Czy nazwana przez Brytyjczyków
"najpięknięjszą perłą korony" ziemia została tak nazwana przez omyłkę?! Czy
ludzie, którzy nie znają zakłladów psychiatrycznych- bo potrafią ludzi,
których zachodnia cywilizacja wstydliwie izoluje jeszcze bardziej ich
pogrążając w szaleństwie- mówiąc ekonomicznie- zagospodarować- przez samo to
nie zasługuje na podziw? Czy znasz ich kulturę, fiolozofię- IMHO o tysiąc
lat wyprzedzającą naszą?

Otóż odpowiedź jest tylko jedna: kiedy zwiększy się spożycie mięsa. Otóż
mamy przykład krajów zachodniej cywilizacji, gdzie spożycie mięsa doszło do
70 kg na osobę rocznie, a przyrost naturalny jest zerowy, albo lekko
ujemny.
Już w naszym kraju mamy taką tendencję, że ważne dla ludzi jest najpierw
zapewnienie potomstwu właściwych warunków życia, czyli własna kariera i
dobrobyt materialny, a dopiero na tej bazie posiadanie potomstwa. Własna
kariera, dobrobyt materialny. Po drodze- jak się ciąża "zdarzy"- no to
skrobanka. Wiadomo- piękne mieszkanie, samochód, zawistne spojrzenia
sąsiadów- słowem- pełen high life. Potomek będzie jeden- całkiem
zaplanowany. Nie może być mowy o podziale majątku. Jaką wspaniałą karierę
można mu zaplanować! Tylko czego ten gówniarz chce- dlaczego ćpa z kumplami
i w ogóle nie chce się uczyć? Czy rodzice go kochają? A kogo dziś
interesują takie brednie!

W
wegetariańskich Indiach ludzie liczą na poprawę warunków życia poprzez
posiadanie licznego potomstwa, które można sprzedać, wynająć do pracy. W
zależności od zjadanego pokarmu, różne są sposoby myślenia.
Tylko co to ma wspólnego z wegetarianizmem? Sprzedać potomka czy wynająć do

pracy- tak jest wszędzie, gdzie jest nędza.
Jednak, jeśli jest miłość (a nierzadko gości ona wśród ludzi prostych)-
społeczeństwa wykazują chęć przetrwania. Im jest potrzebna seria prawdziwych
reform gospodarczych- nie jedzenie mięsa.Zauważ, jak jest to otwarta
kultura: Mahatma Ghandi otwarcie głosił, ze należy brać od Aglików wszystko
to, co jest dla Indii dobre. Chciał wzmocnienia gospodarczego kraju. Ba!
Myślał nawet, że może wykorzystać katolicyzm walcząc z kastowością hinduską.
(ponoć do chwili, aż postanowił iść na mszę- i - jako człowiek o innym
kolorze skóry, niż tam obecni- został poproszony o opuszczenie kościoła.)
Anglików u nich obecnie niewielu, doznali od nich wielu krzywd. Jednak
pozostawili angielski jako język urzędowy. Popatrz, ile tam religii-
głoszonych poglądów. Zaasymilowano islam (Sikhowie), a nawet - mimo
problemów z muzułmanami właśnie- można tam bez przeszkód wyznawać islam.
Zobacz, ile jest w samej Polsce niechęci np do krysznowców. A tam- mimo, że
katolicyzm był religią okupanta- Teresa z Kalkuty działała bez przeszkód.
Chiron






Pszemol

Posted: 12 Lip 2005 02:13:24



Czy ludzie, którzy nie znają zakłladów psychiatrycznych- bo potrafią
ludzi, których zachodnia cywilizacja wstydliwie izoluje jeszcze bardziej
ich pogrążając w szaleństwie- mówiąc ekonomicznie- zagospodarować-
przez samo to nie zasługuje na podziw?

Jak tam zagospodarowują w społeczeństwie schozofreników biegających z
toporkami ?





Pszemol

Posted: 12 Lip 2005 02:10:25



Nie ma przypadków- poza gramatyką. Jeśli istnieją przypadki- no to może
nie ma Boga- całkiem przypadkiem? Uważam, że wszystko ma swój cel- nic się
nie wydarza bez celu. Oczywiście- ten cel często jest dla nas nieznany.
Ale istnieje.

Tak jak w przypadku godności proponuję abyś sobie odświeżył
słownikowe znaczenie słowa "przypadkiem"...

Do przemyślenia:
To, że rzut kostką daje wyniki "przypadkowe" wcale nie znaczy
że kostka opiera się chłodnym prawom fizyki w których ścisle
zdefiniowane siły działające na kostkę dałyby identyczne wyniki.

Inaczej wygląda eskimos, a inaczej pigmej. Organizm każdego z nich
przystosował się do życia w danych warunkach. Ile to trwało? Tego nie
wiem.

Te przystosowania są łatwo odwracalne...
Właśnie dlatego, że zmiany nastąpiły niedawno.
Eskimosa spokojnie przeniesiesz do buszu i przeżyje, o ile
ktoś go nauczy polować w dzungli zamiast w oceanie, na lodzie.

Świat byłby wspaniały, gdyby tak było. Niestety- to nie buszmen wymyślił
zabijanie dla przyjemności, czy wymyślanie rzeczywistości w miejsce
mówienia prawdy.

Marzyciel.





Chiron

Posted: 12 Lip 2005 07:38:32




Nie ma przypadków- poza gramatyką. Jeśli istnieją przypadki- no to może
nie ma Boga- całkiem przypadkiem? Uważam, że wszystko ma swój cel- nic
się nie wydarza bez celu. Oczywiście- ten cel często jest dla nas
nieznany. Ale istnieje.

Tak jak w przypadku godności proponuję abyś sobie odświeżył
słownikowe znaczenie słowa "przypadkiem"...
Proszę bardzo:

"zdarzenie, zjawisko, których się nie da przewidzieć na podstawie znanych
praw naukowych i doświadczenia; zdarzenie niespodziewane, zrządzenie losu,
zbieg okoliczności, traf"
Uważm, że są to określenia jakiegoś stanu idealnego- czysto teoretycznego.
Wynika z tego, że są takie wydarzenia w naszym życiu, które są całkiem od
nas niezależne. Uważam, że jest to fałszywe stwierdzenie. Bo to my ściągamy
do siebie wszelkie wydarzenia- zależą więc od naszej woli (choć często jest
to nieświadome).

Do przemyślenia:
To, że rzut kostką daje wyniki "przypadkowe" wcale nie znaczy
że kostka opiera się chłodnym prawom fizyki w których ścisle
zdefiniowane siły działające na kostkę dałyby identyczne wyniki.
Ktoś podjął decyzję, żeby w danym momencie rzucić kostką. Każdy rzucający

będzie miał inne, INDYWIDUALNE wyniki. Jeżeli poproszono by dobrego
numerologa- potrafiłby te `wyniki zinterpretować. Jeśli zostanie użyta
maszyna- to ktoś ją zaprojektował, wykonał, zdecydował o wyborze takich a
nie innych elementów. Ktoś podejmie też decyzję, aby w danym momencie ją
uruchomić. Za każdym czynem stoi więc czyjeś działanie, decyzja- choć
niekoniecznie świadoma.


Te przystosowania są łatwo odwracalne...
Właśnie dlatego, że zmiany nastąpiły niedawno.
Eskimosa spokojnie przeniesiesz do buszu i przeżyje, o ile
ktoś go nauczy polować w dzungli zamiast w oceanie, na lodzie.
Jeśli przestaniemy jeść mięso, nauczymy się może nawet trawić celulozę.To

wcale nie znaczy, że nie będzie można tego procesu odwrócić- tylko po co?

Świat byłby wspaniały, gdyby tak było. Niestety- to nie buszmen wymyślił
zabijanie dla przyjemności, czy wymyślanie rzeczywistości w miejsce
mówienia prawdy.

Marzyciel.
Naszymi myślami- także tymi nieuświadomionymi- tworzymy swoją i świata

Karmę. Ja wnoszę więc swoje- Ty swoje.
pozdrawiam
Chiron






Chiron

Posted: 12 Lip 2005 07:50:06




Czy ludzie, którzy nie znają zakłladów psychiatrycznych- bo potrafią
ludzi, których zachodnia cywilizacja wstydliwie izoluje jeszcze bardziej
ich pogrążając w szaleństwie- mówiąc ekonomicznie- zagospodarować-
przez samo to nie zasługuje na podziw?

Jak tam zagospodarowują w społeczeństwie schozofreników biegających z
toporkami ?
Tu jest problem. Schizofrenia (jak twierdzą np antypsychiatrzy) jej objawy-
są dysfunkcyjnością kulturową- nie somatyczną. W naszej kulturze osoba,
która widzi ludzi, których nie widzą inni- żyjąca w blokowisku, samotnie,
mająca wokół siebie wręcz wrogie dla niej otoczenie- może zacząć biegać za
ludźmi z toporkiem. Będzie groźna dla innych- i siebie. W Indii- np jako
osoba rozmawiająca z duchami będzie otoczona opieką i zyczliwością
otoczenia. Nie będzie biegać za nikim z toporkiem.
pozdrawiam
Chiron






Pszemol

Posted: 13 Lip 2005 23:29:56



Tak jak w przypadku godności proponuję abyś sobie odświeżył
słownikowe znaczenie słowa "przypadkiem"...
Proszę bardzo:

"zdarzenie, zjawisko, których się nie da przewidzieć na podstawie znanych
praw naukowych i doświadczenia; zdarzenie niespodziewane, zrządzenie losu,
zbieg okoliczności, traf"
Uważm, że są to określenia jakiegoś stanu idealnego- czysto teoretycznego.
Wynika z tego, że są takie wydarzenia w naszym życiu, które są całkiem od
nas niezależne. Uważam, że jest to fałszywe stwierdzenie. Bo to my
ściągamy do siebie wszelkie wydarzenia- zależą więc od naszej woli (choć
często jest to nieświadome).

Nie bardzo rozumiem... Chcesz powiedzieć że potrafisz przewidzieć wynik
każdego rzutu kostką ? No to wróżę Ci świetlaną przyszłość w byle kasynie
;-)

Ktoś podjął decyzję, żeby w danym momencie rzucić kostką. Każdy rzucający
będzie miał inne, INDYWIDUALNE wyniki. Jeżeli poproszono by dobrego
numerologa- potrafiłby te `wyniki zinterpretować. Jeśli zostanie użyta
maszyna- to ktoś ją zaprojektował, wykonał, zdecydował o wyborze takich a
nie innych elementów. Ktoś podejmie też decyzję, aby w danym momencie ją
uruchomić. Za każdym czynem stoi więc czyjeś działanie, decyzja- choć
niekoniecznie świadoma.

Fakt pozostaje faktem, że zdarzeniem przypadkowym nazywamy takie
zdarzenie którego wyniku NIE POTRAFIMY PRZEWIDZIEĆ (z różnych
względów, np. brakuje nam danych do wzorów) a nie zdarzenia które nie są
fizycznie zdeterminowane... Rzut kostką jest jak najbardziej zdeterminowany
i gdyby nie brak dokładnych danych o prędkości początkowej, kąt wektora
siły itp. to wynik dałby się przewidzieć z bardzo dużą dokładnością...

Kolejny problem językowy... ? :-)

Jeśli przestaniemy jeść mięso, nauczymy się może nawet trawić celulozę.To
wcale nie znaczy, że nie będzie można tego procesu odwrócić- tylko po co?

Wbrew pozorom trawienie celulozy nie jest takie latwe...
Nawet krowa, baran czy inne przeżuwacze tego nie potrafią robić.
Robią to za nich orzęski które żyją w ich bardzo skomplikowanym
przewodzie pokarmowym... Krowa czy baran de facto żywi się
najedzonymi orzęskami a nie trawą :-) Powodzenia życzę w takim
przystosowaniu się człowieka do trawienia celulozy...

Naszymi myślami- także tymi nieuświadomionymi- tworzymy swoją i świata
Karmę. Ja wnoszę więc swoje- Ty swoje.

Jeżu malusieńki... ale się róznimy niebotycznie.





Pszemol

Posted: 13 Lip 2005 23:22:59



Jak tam zagospodarowują w społeczeństwie schozofreników biegających z
toporkami ?
Tu jest problem. Schizofrenia (jak twierdzą np antypsychiatrzy) jej

objawy- są dysfunkcyjnością kulturową- nie somatyczną. W naszej kulturze
osoba, która widzi ludzi, których nie widzą inni- żyjąca w blokowisku,
samotnie, mająca wokół siebie wręcz wrogie dla niej otoczenie- może zacząć
biegać za ludźmi z toporkiem. Będzie groźna dla innych- i siebie. W Indii-
np jako osoba rozmawiająca z duchami będzie otoczona opieką i zyczliwością
otoczenia. Nie będzie biegać za nikim z toporkiem.

Pytanie brzmiało jak taka osoba została ZAGOSPODAROWANA.
Bo z tego co czytam to w dalszym ciągu jest społecznym pasożytem.





Chiron

Posted: 14 Lip 2005 07:39:18




Fakt pozostaje faktem, że zdarzeniem przypadkowym nazywamy takie
zdarzenie którego wyniku NIE POTRAFIMY PRZEWIDZIEĆ (z różnych
względów, np. brakuje nam danych do wzorów) a nie zdarzenia które nie są
fizycznie zdeterminowane... Rzut kostką jest jak najbardziej
zdeterminowany
i gdyby nie brak dokładnych danych o prędkości początkowej, kąt wektora
siły itp. to wynik dałby się przewidzieć z bardzo dużą dokładnością...

Kolejny problem językowy... ? :-)
Podkreślę to: chodzi mi o to, że wielu ludzi mówi, że życiem rządzi ślepy

los, przypadek. A ja się z tym w żadnym razie nie zgadzam. Jestem głęboko
przekonany, że ściągamy do siebie wszystko to, co nam się przydarza. Stąd to
upieranie się o słowo "przypadek". W zdaniu "przypadkiem poznałem
dziewczynę, która potem została moją żoną" roi się IMHO od kłamstw. Przede
wszystkim idzie mi o to, że jeśli to było coś, na co nie miałem wpływu, no
to jak tu wziąć odpowiedzialność za swoje małżeństwo? Zdarzyło się
przypadkiem, co ja mogłem zrobić? Co ja teraz mogę? Prawda, że nic?
Ja jestem przekonany, że ściągnąłem (podobnie jak ona) ją do siebie.
Jesteśmy razem- i razem staramy się mieć coraz większy wpływ na nasze życie.
Owszem, wiele rzeczy w życiu (może i większość) nie jest zależna od naszej
wyłącznej woli. Jednak jest zależna choćby i częściowo. Skoro tak, to ja
chcę odpowiadać za swoje życie.
Powtórzę:
Naszymi myślami- także tymi nieuświadomionymi- tworzymy swoją i świata
Karmę. Ja wnoszę więc swoje- Ty swoje.


W innym poście napisałeś:
Pytanie brzmiało jak taka osoba została ZAGOSPODAROWANA.
Bo z tego co czytam to w dalszym ciągu jest społecznym pasożytem.
Pełniąc np funkcję wróża, pustelnika, etc. Ostatecznie- jeśli tylko je to,

co mu przyniosą, nie robiąc nic ponadto- pełni ważną funkcję społeczną-
podobnie, jak osoba kaleka, nie potrafiąca żyć samodzielnie. Czy CZUJESZ to?

Jeżu malusieńki... ale się róznimy niebotycznie.
Odwołujesz się do jeża- jak rozumiem, to taki żarcik językowy? O ile

pamiętam, jesteś ateistą. To Twoja rzecz. Jestem przekonany, że spotkasz w
swoim życiu ludzi, którzy mają podobną do Twojej kulturę myśli a także
takich, których spojrzenie na świat jeszcze bardziej się różni od naszego.
Kilka razy Ci o tym pisałem.. Starałem Ci się też wytłumaczyć to, co pięknie
ujął jeden człowiek (nie pamiętam już, czyje to)- "wielu ludzi tam, gdzie
powinno czuć- myśli, a tam, gdzie myśleć- czuje". Przepraszam za komentarz-
to nie jest złośliwe, zawiera mój subiektywny komentarz na Twój temat. W
mojej opinii Ty tam, gdzie się powinno czuć- myślisz, a tam, gdzie się
powinno myśleć- myślisz. Stąd trudno się nam porozumieć, jednak- tam, gdzie
trzeba przede wszystkim pomyśleć- możemy porozmawiać.:-)
pozdrawiam
Chiron







inya

Posted: 15 Lip 2005 14:25:40




Chodzi mi o to, czy teraz potrafisz
określić, co konkretnie czujesz, wyobrażając sobie taką osobę chorą na
schizofrenię w hinduskiej wiosce, otoczoną troską jej mieszkańców? Czy
CZUJESZ, jaką rolę ma do spełnienia w takim społeczeństwie ten człowiek?

Skoro Ty tak wszystko CZUJESZ to napisz proszę, jaką to według Ciebie
rolę w hinduskiej wiosce ma pełnić osoba chora np. na trąd?

Mam wrażenie, że idealizujesz Indie.

Pozdrowienia
Wigi





siewit

Posted: 15 Lip 2005 15:11:57



"Pszemol":

Ależ skąd wniosek, że ja odbieram zwierzętom prawo do posiadania uczuć ?
A niech sobie je mają... Tak czy inaczej celem ich życia jest skończyć
w paszczy drapieżnika.

Serio?


pozdrawiam,
grześ




Chiron

Posted: 15 Lip 2005 19:41:00





Skoro Ty tak wszystko CZUJESZ to napisz proszę, jaką to według Ciebie
rolę w hinduskiej wiosce ma pełnić osoba chora np. na trąd?
Witam!

Odbieram to jako sarkazm. Co konkretnie Cię zirytowało? Nigdzie nie
napisałem, że ja tak wszystko świetnie czuję. Więcej- bardzo dużo mi do
takiego stanu brakuje. Jednak porównując się ze Sławkiem sprzed 5 lat:-)-
jestem wręcz wzorcem czucia:-). I ta myśl zachęca mnie do dalszego rozwoju.
Jednak- skoro moje posty wywołały Twe poirytowanie (jak zakładam)- to
widocznie gdzieś z czymś przesadziłem. Jeśli tak- to przepraszam.
Osoba chora na trąd- będzie mieszkać poza wioską, otrzymując pomoc (żywność,
leki łagodzące cierpienie etc) od wioski. Społeczeństwo lokalne- nie
koniecznie hinduskie- dostało zadanie do wykonania. Jak się z niego wywiąże-
to świadczy o jego zdolności do przetrwania w szczególności. Jeśli uważasz -
podobnie jak ja- że o sile społeczeństwa świadczy przede wszystkim jego
zdolność do przejęcia opieki nad ludźmi kalekimi, ciężko chorymi, starcami,
dziecmi etc- to pewnie doskonale też czujesz, jaką rolę taki chory pełni w
społeczeństwie.
To spory skrót w moim wykonaniu (to temat do poruszenia na
pl.sci.socjologia), jednak wydaje mi się, że wiesz, o czym piszę.

Mam wrażenie, że idealizujesz Indie.
Tak, i to świadomie. Leszek Seredyński napisał o Indiach (tak to odebrałem)

paszkwil. To takie "negatywne idealizowanie". Ja zrobiłem ruch w drugą
stronę:-).

Pozdrowienia
Wigi
również pozdrawiam

Chiron






Pszemol

Posted: 15 Lip 2005 23:18:30



"Pszemol":

Ależ skąd wniosek, że ja odbieram zwierzętom prawo do posiadania uczuć ?
A niech sobie je mają... Tak czy inaczej celem ich życia jest skończyć
w paszczy drapieżnika.

Serio?

Czy ja wyglądam na kogoś, kto sobie żartuje z tak poważnej sprawy ?
Porozglądaj się wokół siebie, napisz co widzisz... Zaobserwuj jak
zwykle w naturze konczą życie zwierzęta dzikie. Wróć tu z obserwacjami.





Pszemol

Posted: 15 Lip 2005 23:16:57



Tak, i to świadomie. Leszek Seredyński napisał o Indiach (tak to
odebrałem) paszkwil. To takie "negatywne idealizowanie". Ja zrobiłem ruch
w drugą stronę:-).

Brak obiektywizmu jest złem, nieważne w którą stronę.
Świadome "idealizowanie" (co jest eufemizmem od "pisanie nieprawdy")
jest zwykłym kłamstwem. Czemu nas kłamiesz, Chiron, na temat Indii ?





siewit

Posted: 16 Lip 2005 05:02:24



"Pszemol":


Ależ skąd wniosek, że ja odbieram zwierzętom prawo do posiadania uczuć ?
A niech sobie je mają... Tak czy inaczej celem ich życia jest skończyć
w paszczy drapieżnika.
Serio?
Czy ja wyglądam na kogoś, kto sobie żartuje z tak poważnej sprawy ?

Porozglądaj się wokół siebie, napisz co widzisz... Zaobserwuj jak
zwykle w naturze konczą życie zwierzęta dzikie. Wróć tu z obserwacjami.

A tam będę latał wte i wewte. Wolę się ponapawać trochę rozmową
z pierwszym znanym mi teleologiem, który "nie jest wierzący".
To jest już coś!

pzdr.
grześ




Chiron

Posted: 16 Lip 2005 06:25:51




Tak, i to świadomie. Leszek Seredyński napisał o Indiach (tak to
odebrałem) paszkwil. To takie "negatywne idealizowanie". Ja zrobiłem ruch
w drugą stronę:-).

Brak obiektywizmu jest złem, nieważne w którą stronę.
Świadome "idealizowanie" (co jest eufemizmem od "pisanie nieprawdy")
jest zwykłym kłamstwem. Czemu nas kłamiesz, Chiron, na temat Indii ?

Uściślę: w Indiach jest nędza i przeludnienie- jest to spory problem tego
kraju. Nie twierdzę, że Leszek kłamał- napisał po prostu bardzo
jednostronnie. Ja napisałem o innym aspekcie tego kraju. A temat jest
napewno o wiele bogatszy. A brak obiektywizmu sam w sobie nie jest złem- z
tym się nie zgadzam. Więcej- żeby rzeczywiście zdobyć się na obiektywizm w
sprawie, gdzie jesteśmy zaangażowani emocjonalnie- to wielka sztuka.
Historycy, dziennikarze- ci najlepsi- na ogół zdają sobie sprawę ze swojego
braku obiektywizmu- z czego nie wynika, że kłamią. Ba! Sami potrafią o tym
napisać: "jestem w tej kwestii nieobiektywny". Są szczerzy- choć
nieobiektywni.
Chiron






puchaty

Posted: 16 Lip 2005 07:17:19



Chcę rzucić pl.soc.wegetarianizm w diabły, ale Twoje posty Chiron mnie
To pytanie retoryczne- zadałem je jednak, bo miałem pomysł,że moż "coś" w
Tobie poruszy...

Mimo iż w większości kwestii zgadzam się z Tobą, zastanawiam się dlaczego
właściwie chcesz zmieniać Pszemola? Przecież jego ogląd świata nie jest ani
lepszy ani gorszy niż Twój. Czym byłoby Twój światopogląd jeśli nie mógłby
być skonfrontowany z innym? Czy to nie jest tak Chiron, że pod hasłem
"czyńmy świat lepszym" narzucamy innym własną koncepcję dobra? I czym to
się różni od próby dania mata - wszak zwyciężysz wtedy gdy on wykona ruch,
którego oczekujesz. Nawiązuję do Twojego niegdysiejszego posta, w którym
pisałeś, że porzuciłeś szachy ze względu na występującą w nim rywalizację.

Mam pytanie do Ciebie: czy należy w sobie zaakceptować to, że nie akceptuje
się innych?

puchaty




Chiron

Posted: 16 Lip 2005 07:25:02




Mimo iż w większości kwestii zgadzam się z Tobą, zastanawiam się dlaczego
właściwie chcesz zmieniać Pszemola? Przecież jego ogląd świata nie jest
ani
lepszy ani gorszy niż Twój. Czym byłoby Twój światopogląd jeśli nie mógłby
być skonfrontowany z innym? Czy to nie jest tak Chiron, że pod hasłem
"czyńmy świat lepszym" narzucamy innym własną koncepcję dobra? I czym to
się różni od próby dania mata - wszak zwyciężysz wtedy gdy on wykona ruch,
którego oczekujesz. Nawiązuję do Twojego niegdysiejszego posta, w którym
pisałeś, że porzuciłeś szachy ze względu na występującą w nim rywalizację.

Dziękuję, że zwróciłeś mi uwagę. W 100% zgadzam się.


Mam pytanie do Ciebie: czy należy w sobie zaakceptować to, że nie
akceptuje
się innych?
Uważam, że powinienem z tym popracować...wciąż mam jeszcze tyle do

zrobienia:-(
serdecznie pozdrawiam
Chiron






puchaty

Posted: 16 Lip 2005 07:45:56



Chcę rzucić pl.soc.wegetarianizm w diabły, ale Twoje posty Chiron mnie
niestety powstrzymują:

Uważam, że powinienem z tym popracować...wciąż mam jeszcze tyle do
zrobienia:-(

Daj spokój, po co ten smutek? Co tam "zrobić", skoro można (nie)robić z
radością:-)

serdecznie pozdrawiam

Ja również:-)

puchaty




Pszemol

Posted: 16 Lip 2005 21:40:50



Czy ja wyglądam na kogoś, kto sobie żartuje z tak poważnej sprawy ?
Porozglądaj się wokół siebie, napisz co widzisz... Zaobserwuj jak
zwykle w naturze konczą życie zwierzęta dzikie. Wróć tu z obserwacjami.

A tam będę latał wte i wewte. Wolę się ponapawać trochę rozmową
z pierwszym znanym mi teleologiem, który "nie jest wierzący".
To jest już coś!

To jest nic. Teleolog - ktokolwiek to miałby być (nie teolog ?)
nie jest zoologiem - radziłbym więc pogadać z fachowcem od zwierząt.





. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.865
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008