kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / refleksje
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Pszemol

Posted: 16 Lip 2005 21:39:54



Twierdzę, że taka osoba nie pełni tam żadnej pożytecznej roli.
Nie jest ona absolutnie potrzebna.
Przemku,


Pszemolu, ok ? Ja się staram Twojej ksywki nie przekręcać *celowo*.

jak najbardziej- jest to pytanie o uczucia. Odpowiedziałem na to
(częściowo) Inya (jak odmienić?:-) )

Dla Ciebie może jest to pytanie, na które odpowiadasz sercem...
Ja jednak wolę się posługiwać sercem tylko tam, gdzie rozumu zabraknie ;-)

Zapraszam Cię, żebyś sobie popatrzył, jak uciekłeś od odpowiedzi "sercem"
i odpowiedziałeś "głową". Od lat, jak tu jesteś- tak ja to widzę- tak
właśnie dyskutujesz: jesteś inteligentny, myślisz- tylko że tam, gdzie
potrzeba jest czuć- też myślisz.

Nie "uciekam" bo nie ma od czego/kogo uciekać...

Zobacz- w naszym przykładzie: zadajmy pytanie tak- kierując personalnie do
Ciebie: Twój rodzic osiąga pewien wiek, w którym wymaga codziennej opieki.
Pytanie: czy czujesz, jaką rolę on spełni w Twoim domu, zaopiekowany przez
Ciebie? Czy stwierdzisz może, że ta kwestia dotyczy sfery myślenia, nie
czucia?

Taki rodzic byłby wielką, koszmarną kulą u nogi.
Czułbym się bardzo niekomfortowo będąc zmuszonym do codziennej opieki.
Powiem więcej - prawdopodobnie nie byłbym w stanie osobiście się opiekować.
Zleciłbym tą rolę komuś płacąc mu za jego czas i wysiłek pieniądze.

To pytanie retoryczne- zadałem je jednak, bo miałem pomysł,że moż "coś" w
Tobie poruszy...

Wiesz co, Puchaty otworzył mi oczy na to jakim wybrykiem przyrody jesteś...
Jeśli ktoś odrzuca grę w szachy, bo jest tam rywalizacja to znaczy że ten
ktoś ma naprawdę coś zaburzone w psychice. Rywalizacja bowiem to coś,
co popycha świat do przodu. Rywalizacja, konkurencja jest motorem postępu.
Proponuję abyś wyjaśnił mi to, dlaczego tak bardzo boisz się rywalizacji
i od niej "uciekasz" (nawiązując do Twojego języka pojęć)... Czy to strach
przed
przegraną w tej rywalizacji ? Czy może strach przed wyrządzeniem przegranemu
"krzywdy" gdy wygrasz ? Skąd się bierze i jaki ma cel Twoja niechęć do
rywalizacji ?





Pszemol

Posted: 16 Lip 2005 21:33:26



Nawiązuję do Twojego niegdysiejszego posta, w którym pisałeś,
że porzuciłeś szachy ze względu na występującą w nim rywalizację.

Ojejku... jakie to jest chore!





siewit

Posted: 17 Lip 2005 20:46:38



"Pszemol":

Tak czy inaczej celem ich życia jest skończyć w paszczy drapieżnika.
Porozglądaj się wokół siebie, napisz co widzisz... Zaobserwuj jak
zwykle w naturze konczą życie zwierzęta dzikie. Wróć tu z obserwacjami.
A tam będę latał wte i wewte. Wolę się ponapawać trochę rozmową
z pierwszym znanym mi teleologiem, który "nie jest wierzący".
To jest już coś!
To jest nic.


Dla mnie na przykład bomba.


Teleolog - ktokolwiek to miałby być (nie teolog ?)

Pszemol - teologiem? No bez przesady. ;)
A o teleologii nawet Twój ulubiony słownik wie:
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=62012


nie jest zoologiem - radziłbym więc pogadać z fachowcem od zwierząt.

No paczpan, to metafizyka już nawet do nauk przyrodniczych wkroczyła?
A niech to ciężka gromnica!


pzdr.
grześ


PS. Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.




Chiron

Posted: 17 Lip 2005 23:22:17




Nawiązuję do Twojego niegdysiejszego posta, w którym pisałeś,
że porzuciłeś szachy ze względu na występującą w nim rywalizację.

Ojejku... jakie to jest chore!


chore, tak. Tylko- że chore było to, że próbowałem Ci zmienić charakter. I
to na dodatek przez internet. Chore było to, że nie pozwalałem sobie
tolerować Twoich poglądów. Bylo dużo zacietrzewienia we mnie i chęci
ośmieszenia Ciebie za głoszenie tak obcych mi poglądów. Z początku nie bylo
to uświadomione z mojej strony- ale to tylko usprawiedliwienie.
Oczywiste dla mnie jest, że nasze poglądy nie za wiele mają wspólnego ze
sobą- ale każdy może je swobodnie głosić. I- choć jestem bardzo głęboko
przekonany o swoich racjach- to jednak daję sobie (wprawdzie bardzo
niewielką- ale jednak)- możliwość pomyłki. Na tym proponuję zakończyć naszą
IMO pouczającą dyskusję
pozdrawiam
Chiron






Pszemol

Posted: 18 Lip 2005 02:33:14



Teleolog - ktokolwiek to miałby być (nie teolog ?)

Pszemol - teologiem? No bez przesady. ;)
A o teleologii nawet Twój ulubiony słownik wie:
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=62012

No cóż... nie jestem chodzącą encyklopedią.

nie jest zoologiem - radziłbym więc pogadać z fachowcem od zwierząt.

No paczpan, to metafizyka już nawet do nauk przyrodniczych wkroczyła?
A niech to ciężka gromnica!

Filozof tu niepotrzebny. Naprawdę wystarczy obserwacja zwierząt.

PS. Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.

Cały czas wydawało mi się że rozmawiamy o zwierzętach z kręgu
zainteresowań wegetarianizmu: świnie, krowy, zające, kury i im podobne.
Czy ktoś tu zjada mięso z udek komarów ? :-)





Pszemol

Posted: 18 Lip 2005 02:30:10



chore, tak. Tylko- że chore było to, że próbowałem Ci zmienić charakter. I
to na dodatek przez internet. Chore było to, że nie pozwalałem sobie
tolerować Twoich poglądów. Bylo dużo zacietrzewienia we mnie i chęci
ośmieszenia Ciebie za głoszenie tak obcych mi poglądów. Z początku nie
bylo to uświadomione z mojej strony- ale to tylko usprawiedliwienie.
Oczywiste dla mnie jest, że nasze poglądy nie za wiele mają wspólnego ze
sobą- ale każdy może je swobodnie głosić. I- choć jestem bardzo głęboko
przekonany o swoich racjach- to jednak daję sobie (wprawdzie bardzo
niewielką- ale jednak)- możliwość pomyłki. Na tym proponuję zakończyć
naszą IMO pouczającą dyskusję

Byłaby prawdopodobniej bardziej "owocna" gdybyś podał jakie
zalety ma według Ciebie Twój zestaw poglądów w stosunku do mojego.
Co do pouczającego charakteru naszej rozmowy - wywnioskowałem
jedynie tyle, że rzadko używasz w życiu rozumu. Być może wybierałbyś
mądrzej częściej gdybyś częściej tego narządu używał...
Powodzenia w życiu! I obyś przypadkiem nie wpakowal się w jakąś rywalizację
:-)





Kwiryniusz

Posted: 19 Lip 2005 21:33:24





Dla Ciebie może jest to pytanie, na które odpowiadasz sercem...
Ja jednak wolę się posługiwać sercem tylko tam, gdzie rozumu zabraknie ;-)

gorzej, jeżeli wtedy zabraknie równiez dla Ciebie tej ilości serca, której
teraz odmawiasz innym.
Co wtedy?

Zapraszam Cię, żebyś sobie popatrzył, jak uciekłeś od odpowiedzi "sercem"
i odpowiedziałeś "głową". Od lat, jak tu jesteś- tak ja to widzę- tak
właśnie dyskutujesz: jesteś inteligentny, myślisz- tylko że tam, gdzie
potrzeba jest czuć- też myślisz.

Nie "uciekam" bo nie ma od czego/kogo uciekać...

od samego siebie?

Zobacz- w naszym przykładzie: zadajmy pytanie tak- kierując personalnie
do Ciebie: Twój rodzic osiąga pewien wiek, w którym wymaga codziennej
opieki. Pytanie: czy czujesz, jaką rolę on spełni w Twoim domu,
zaopiekowany przez Ciebie? Czy stwierdzisz może, że ta kwestia dotyczy
sfery myślenia, nie czucia?

Taki rodzic byłby wielką, koszmarną kulą u nogi.
Czułbym się bardzo niekomfortowo będąc zmuszonym do codziennej opieki.
Powiem więcej - prawdopodobnie nie byłbym w stanie osobiście się
opiekować.
Zleciłbym tą rolę komuś płacąc mu za jego czas i wysiłek pieniądze.

Zobacz - w naszym przykladzie: zadajmy pytanie tak - kierując je personalnie
do Ciebie: Ty osiągasz pewien wiek, w którym wymagasz codziennej opieki.
Pytanie: czy czujesz jaką rolę spełnisz w domu swoich dzieci, zaopiekowany
przez nie?

I tutaj pojawia sie kwestia Twojej moralności, której definicję
opublikowałeś w poprzednich postach:
Zaczynasz być ciężarem dla dzieci, spoleczeństwa, innych ludzi w ogólności -
czyli, tak jak odebrałeś prawo do zycia tym nienarodzonym, tak teraz Ty
powinienes popełnic samobójstwo, ratując tym samym pracujących przed
ciężarem utrzymania Ciebie. Tak nakazywałaby konsekwencja.

To pytanie retoryczne- zadałem je jednak, bo miałem pomysł,że moż "coś" w
Tobie poruszy...

nie poruszyło.
Przemol jest bootem!!! z lewj nogi.


Wiesz co, Puchaty otworzył mi oczy na to jakim wybrykiem przyrody

jesteś...
Jeśli ktoś odrzuca grę w szachy, bo jest tam rywalizacja to znaczy że ten
ktoś ma naprawdę coś zaburzone w psychice.

mógłbyś tak powiedzieć, gdybyś mial pewność, że z Twoja psychika jest
wszystko ok.
Obawiam się niestety, że jest to niewykonalne, bo taka pewność świadczyłaby
właśnie o tym, ze nie jest ok.

Rywalizacja bowiem to coś,
co popycha świat do przodu. Rywalizacja, konkurencja jest motorem postępu.

Dzizas, jakbym na jakiejś akdemii ku czci sie znalazł.
Chłopie to było 30 lat temu.
I Ty o wege-PROPAGANDZIE mówisz?


Proponuję abyś wyjaśnił mi to, dlaczego tak bardzo boisz się rywalizacji
i od niej "uciekasz" (nawiązując do Twojego języka pojęć)... Czy to strach
przed
przegraną w tej rywalizacji ? Czy może strach przed wyrządzeniem
przegranemu
"krzywdy" gdy wygrasz ? Skąd się bierze i jaki ma cel Twoja niechęć do
rywalizacji ?

zaraz niechęć, strach... Czy u Ciebie jest tylko porządanie i niechęć? Czy
naprawdę Tobą kieruje tylko strach, a poczucie zagrożenia stymulije Cie do
zycia?
A może poprostu ktos nie jest nia zainteresowany? Tak jak Twoją zoną na ten
przykład?







Pszemol

Posted: 20 Lip 2005 01:28:55




Dla Ciebie może jest to pytanie, na które odpowiadasz sercem...
Ja jednak wolę się posługiwać sercem tylko tam, gdzie rozumu zabraknie ;-)

gorzej, jeżeli wtedy zabraknie równiez dla Ciebie tej ilości serca, której teraz odmawiasz innym.
Co wtedy?

Stare porzekadło pszczół mówi: "umiesz liczyć? licz na siebie!".
Staram się w życiu tego przestrzegać i nie oczekuję pomocy od innych.
W ten sposób nie robię sobie długów do spłacania na później.

Nie "uciekam" bo nie ma od czego/kogo uciekać...

od samego siebie?

Bla, bla, bla... na razie Ty uciekasz od odpowiedzi na pytanie o owocach i roślinach.

Zobacz - w naszym przykladzie: zadajmy pytanie tak - kierując je personalnie do Ciebie: Ty osiągasz pewien wiek, w którym wymagasz
codziennej opieki.
Pytanie: czy czujesz jaką rolę spełnisz w domu swoich dzieci, zaopiekowany przez nie?

Nigdy dobrowolnie nie stworzyłbym takiej sytuacji swoim dzieciom.
Od tego są domy opieki i pielęgniarki.
Dzieci mają swoje zycie i swój kierat do ciągnięcia.
Po co pracuję i zarabiam dobre pieniądze przez całe życie aby mnie było
na starość stać na pielęgniarkę i nie obciążać swoją starością dzieci.

I tutaj pojawia sie kwestia Twojej moralności, której definicję opublikowałeś w poprzednich postach:
Zaczynasz być ciężarem dla dzieci, spoleczeństwa, innych ludzi w ogólności - czyli, tak jak odebrałeś prawo do zycia tym
nienarodzonym, tak teraz Ty powinienes popełnic samobójstwo, ratując tym samym pracujących przed ciężarem utrzymania Ciebie. Tak
nakazywałaby konsekwencja.

Nie wiem czy Ty jesteś przytomny dyskutując czy niebardzo...
W kazdym razie wiedz, że kazdy pracujący cżłowiek w społeczeństwie
płaci ogromną sumę ZUS czy w moim przypadku Social Security/Medicare
które to pieniądze wydawane są na opłacanie opieki nad ludźmi starszymi.
Gdy ja przejdę na emeryturę, jeśli w ogóle dożyję, liczyć będę na te same
pieniądze wpłacane od ludzi wtedy pracujących, plus oczywiście swoje
własne oszczędności które są przewidziane właśnie na ten cel.
Tak działa sprawny system - rzeczywistemu systemowi oczywiście wiele
brakuje do ideału. Tak czy inaczej nie przewiduję być ciężarem dla swojej
rodziny i nie chciałbym aby moi rodzice "poszli na łatwiznę" i stali się
ciężarem dla mnie.

To pytanie retoryczne- zadałem je jednak, bo miałem pomysł,że moż "coś" w Tobie poruszy...

nie poruszyło.
Przemol jest bootem!!! z lewj nogi.

Nie potrafisz się uwolnić od argumentów personalnych... no trudno.

Wiesz co, Puchaty otworzył mi oczy na to jakim wybrykiem przyrody jesteś...
Jeśli ktoś odrzuca grę w szachy, bo jest tam rywalizacja to znaczy że ten
ktoś ma naprawdę coś zaburzone w psychice.

mógłbyś tak powiedzieć, gdybyś mial pewność, że z Twoja psychika jest wszystko ok.
Obawiam się niestety, że jest to niewykonalne, bo taka pewność świadczyłaby właśnie o tym, ze nie jest ok.

Sam rzucasz tezę jako rzekomo moją a potem próbujesz z nią dyskutować ? :-)

Rywalizacja bowiem to coś,
co popycha świat do przodu. Rywalizacja, konkurencja jest motorem postępu.

Dzizas, jakbym na jakiejś akdemii ku czci sie znalazł.
Chłopie to było 30 lat temu.
I Ty o wege-PROPAGANDZIE mówisz?

Co było 30 lat temu ? Co się zmieniło ? Kto, gdzie i kiedy zlikwidował rywalizację?
Obudź się człowieku, bo naprawdę sprawiasz wrażenie NIEPRZYTOMNEGO!
Świat życia człowieka polega na CIĄGŁEJ RYWALIZACJI, zrozum to i to szybko!
Póki nie będzie zapóźno...

zaraz niechęć, strach... Czy u Ciebie jest tylko porządanie i niechęć? Czy naprawdę Tobą kieruje tylko strach, a poczucie
zagrożenia stymulije Cie do zycia?

Psychologia ocenia, że około 80% decyzji każdy człowiek podejmuje ze strachu...
Przemyśl to sobie.





siewit

Posted: 21 Lip 2005 19:45:22



"Pszemol":

No paczpan, to metafizyka już nawet do nauk przyrodniczych wkroczyła?
A niech to ciężka gromnica!
Filozof tu niepotrzebny. Naprawdę wystarczy obserwacja zwierząt.


Wystarczy do stwierdzenia, że "celem ich życia jest skończyć w paszczy
drapieżnika"? :-)
Wiesz, z tyloma różnymi przejawami wiary szczerej się już w życiu
spotykałem, że i to mnie specjalnie nie dziwi. W końcu cóż dziwnego
w tym, że i mięsożercy sobie jakąś ideologię na PSW wykoncypowali.


PS. Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.
Cały czas wydawało mi się że rozmawiamy o zwierzętach z kręgu

zainteresowań wegetarianizmu: świnie, krowy, zające, kury i im podobne.

Nie jest źle: google twierdzi, że na psw wyraz "komar" padł już
"około 102 razy". Zatem śmiało możesz na pytanie odpowiedzieć ;)




Pszemol

Posted: 22 Lip 2005 02:52:40



No paczpan, to metafizyka już nawet do nauk przyrodniczych wkroczyła?
A niech to ciężka gromnica!
Filozof tu niepotrzebny. Naprawdę wystarczy obserwacja zwierząt.

Wystarczy do stwierdzenia, że "celem ich życia jest skończyć w paszczy
drapieżnika"? :-)

Dokładnie. To jest stwierdzenie łatwoobserwowalnych faktów.

Wiesz, z tyloma różnymi przejawami wiary szczerej się już w życiu
spotykałem, że i to mnie specjalnie nie dziwi. W końcu cóż dziwnego
w tym, że i mięsożercy sobie jakąś ideologię na PSW wykoncypowali.

Tu nie chodzi o cel życia z punktu widzenia krowy...
Tu chodzi o cel życia widziany przez obserwatora patrzącego z boku.

Cały czas wydawało mi się że rozmawiamy o zwierzętach z kręgu
zainteresowań wegetarianizmu: świnie, krowy, zające, kury i im podobne.

Nie jest źle: google twierdzi, że na psw wyraz "komar" padł już
"około 102 razy". Zatem śmiało możesz na pytanie odpowiedzieć ;)

Nie znam zwierząt spożywających komary...
A rozmowy o komarach na tej grupie zwykle dotyczą zabijania zwierząt.
Wielu wegetarian tu prezentowało stanowisko, że ze względu na ich
ideologię nie zabijają komarów - pozwalają im się ssać dowolnie :-)





siewit

Posted: 22 Lip 2005 21:13:32



"Pszemol":

No paczpan, to metafizyka już nawet do nauk przyrodniczych wkroczyła?
A niech to ciężka gromnica!
Filozof tu niepotrzebny. Naprawdę wystarczy obserwacja zwierząt.
Wystarczy do stwierdzenia, że "celem ich życia jest skończyć w paszczy
drapieżnika"? :-)
Dokładnie. To jest stwierdzenie łatwoobserwowalnych faktów.


Ktoś musiał Cię strasznie oszukać. Może to ten zoolog, do którego mnie
odsyłać chciałeś? Wiesz, nie chciałbym Cię podejrzewać o używanie słów
niezgodnie ze słownikowym znaczeniem ani tym bardziej o niekonsekwencję.


Wiesz, z tyloma różnymi przejawami wiary szczerej się już w życiu
spotykałem, że i to mnie specjalnie nie dziwi. W końcu cóż dziwnego
w tym, że i mięsożercy sobie jakąś ideologię na PSW wykoncypowali.
Tu nie chodzi o cel życia z punktu widzenia krowy...

Tu chodzi o cel życia widziany przez obserwatora patrzącego z boku.

A spójrz waść do swego ulubionego słownika i zobacz co oznacza wyraz
"cel". :-


Nie znam zwierząt spożywających komary...
A rozmowy o komarach na tej grupie zwykle dotyczą zabijania zwierząt.
Wielu wegetarian tu prezentowało stanowisko, że ze względu na ich
ideologię nie zabijają komarów - pozwalają im się ssać dowolnie :-)

Można i tak... ale skoro rozmowa dotyczy interesującego wszak również
i wegetarian tematu celowości życia... to mógłbyś już przestać uciekać
przed odpowiedzią na zadane pytanie? Że też skopiuję:

Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.

pzdr.
grześ




Pszemol

Posted: 23 Lip 2005 01:28:40



Ktoś musiał Cię strasznie oszukać. Może to ten zoolog, do którego mnie
odsyłać chciałeś? Wiesz, nie chciałbym Cię podejrzewać o używanie słów
niezgodnie ze słownikowym znaczeniem ani tym bardziej o niekonsekwencję.

A teraz konkretniej, o co Ci chodzi ?

Tu nie chodzi o cel życia z punktu widzenia krowy...
Tu chodzi o cel życia widziany przez obserwatora patrzącego z boku.

A spójrz waść do swego ulubionego słownika i zobacz co oznacza wyraz
"cel". :-

No i co Ci się tu nie zgadza?

Można i tak... ale skoro rozmowa dotyczy interesującego wszak również
i wegetarian tematu celowości życia... to mógłbyś już przestać uciekać
przed odpowiedzią na zadane pytanie? Że też skopiuję:

Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.

Już odpowiedziałem na to pytanie, że też skopiuję:
"Nie znam zwierząt spożywających komary..." O co Ci jeszcze chodzi ?





siewit

Posted: 23 Lip 2005 07:49:56



"Pszemol":

Ktoś musiał Cię strasznie oszukać. Może to ten zoolog, do którego mnie
odsyłać chciałeś? Wiesz, nie chciałbym Cię podejrzewać o używanie słów
niezgodnie ze słownikowym znaczeniem ani tym bardziej o niekonsekwencję.
A teraz konkretniej, o co Ci chodzi ?


O to co wyciąłeś, czyli o "łatwoobserwowalną" celowość życia.


Tu nie chodzi o cel życia z punktu widzenia krowy...
Tu chodzi o cel życia widziany przez obserwatora patrzącego z boku.
A spójrz waść do swego ulubionego słownika i zobacz co oznacza wyraz
"cel". :-
No i co Ci się tu nie zgadza?


Czyli ofiary drapieżców dążą do tego by zostać schwytane?
Nad wyraz spostrzegawczy musi być ten nasz stojący z boku obserwator.


Pszemol, a co zoologia mówi na temat celu życia komara? Czy jest nim
jedynie skończenie w paszczy żaby, czy może obejmuje też rozdydźganie go
na ścianie przez broniącego się przed swędzeniem człowieka? Mam na myśli
oczywiście jedynie kwestie metafizyczne, bo o takich duperelach jak
zdobycie pokarmu czy wydanie potomstwa to nawet taki głupi ja słyszałem.
Już odpowiedziałem na to pytanie, że też skopiuję:

"Nie znam zwierząt spożywających komary..." O co Ci jeszcze chodzi ?

To cel życia wyznaczają jedynie upodobania żywieniowe, że bez tego
pytanie bez odpowiedzi zostawiasz?
Poza tym nieuważnie czytasz, bo odpowiedź na swoje pytanie masz zawartą
w moim pytaniu. Ale i tak jego sedno dotyczy czego innego :

pzdr,
grześ




Pszemol

Posted: 24 Lip 2005 02:17:05



Poza tym nieuważnie czytasz, bo odpowiedź na swoje pytanie masz zawartą
w moim pytaniu. Ale i tak jego sedno dotyczy czego innego :

Tyle się nagadałeś i dalej nic nie rozumiesz...
Zamiast tyle pisać może zastanów się nieco dłużej.





siewit

Posted: 24 Lip 2005 10:36:14



"Pszemol":

Poza tym nieuważnie czytasz, bo odpowiedź na swoje pytanie masz zawartą
w moim pytaniu. Ale i tak jego sedno dotyczy czego innego :
Tyle się nagadałeś i dalej nic nie rozumiesz...


Tupnij jeszcze nogą.


Zamiast tyle pisać może zastanów się nieco dłużej.

Waszej religijności również by się to przydało.
I to nawet bardziej :-


pzdr.
grześ




Pszemol

Posted: 24 Lip 2005 14:50:35



Tyle się nagadałeś i dalej nic nie rozumiesz...

Tupnij jeszcze nogą.

???

Zamiast tyle pisać może zastanów się nieco dłużej.

Waszej religijności również by się to przydało.
I to nawet bardziej :-

Znowu mnie z kimś mylisz ? Coś Ci te sałatki na mózg szkodzą.





siewit

Posted: 26 Lip 2005 10:12:22



"Pszemol":

Tyle się nagadałeś i dalej nic nie rozumiesz...
Tupnij jeszcze nogą.
???


Może wtedy łatwiej ktoś Ci uwierzy :


Zamiast tyle pisać może zastanów się nieco dłużej.
Waszej religijności również by się to przydało.
I to nawet bardziej :-
Znowu mnie z kimś mylisz ? Coś Ci te sałatki na mózg szkodzą.


Argumentację masz zaiste nie do zbicia - he, he!


PS. Jakkolwiek w rozmowie z normalnym dyskutantem nie czepiałbym się
w niekoniecznie mądry sposób definicji słownikowych, jednak w tym
przypadku chciałem się przekonać jak też Pszemolek zareaguje na rozmowę
prowadzoną w jego własnym stylu. No cóż, dowiedziałem się już czego
chciałem i niniejszym przepraszam grupę za flejma. Nasz Mistrz trochę
mnie nawet swoją nerwowością zaskoczył, ale nic to. Kto wie, może
następnym razem nie będę takim niedowiarkiem i w to, że ktoś jest
trollem uwierzę na słowo? ;)

pzdr.
grześ




Pszemol

Posted: 27 Lip 2005 04:52:07



Tupnij jeszcze nogą.
???

Może wtedy łatwiej ktoś Ci uwierzy :

Fajne masz metody dyskusji. Nie dziwię się że mało kto z Tobą gada.





tu_dzdzownica

Posted: 9 Mar 2007 20:15:09



czasem wpadnę i do tego śmietniska, aby trochę popracować
jakieś odpadki na humus krajowy itede

ale... czasem
jak czasem, to z natury rzeczy wyimkowo:
- ot! spojrzę, czy starucha MB jeszcze za mną tęskni
- czy Posterunkowy Kawon nadal przejęty misją
- Łoś już nie dokarmia sikorek
- czasem tylko mi żal, że nie ma jakiejś wystawy, ale co tam, w Paryżu może
też regres
- patrzworkowa zamieniła się w samworek (zawsze była jakaś taka siermiężna w
pomyślunku - umysłowość forever)
- czikiriki teraz jada kolacje w domu za emigracyjny grosz i nie ma zadęcia,
że może TŻ nie ma krawatki
- tylko Oli, tylko Oli mi żal, tak długo trzymała się tu młodzieńczym
entuzjazmem po wycięciu staruchy MB!

no bo czym jest teraz prk?
dobre pytanie!

styl zaproponowany przez Slaviego (skądinąd może nie hrapiego, ale o
pewnej erudycji) zyskał dość ogólny poklask. Znak czasu. Slavi wyszedł jemu
na przeciw.
Do Slaviego mam zresztą wielki sentyment i mam może i osobisty dług
wdzięczności (Slavi może kiedyś oparty o trumnę dam się zaprosić na łyk
nalewki...), ale trudno zaakceptować rozprawianie o kuchni w konwencji magla
i robienia macy.
Nie tu i nie ten produkt finalny, Slavi!
Mam nadzieję, że zwartościowawszy dotychczasowe swe wystąpienia znajdziesz
ambonę dla siebie, w wymiarze kuchennym.
Jesteś już tu Wartością Uznaną, tylko nie nudź tą Sylą i dzieckiem
napoczętym.
Slavi! Baby to chuje! I ktoś w Twoim wieku (opieram się o enuncjacje i
zdjęcia ponoć autentyczne) powinien to wiedzieć, a nie drzeć gacie
publicznie.

sążnisty wyszedł wątek na temat Slaviego, ale jeszcze raz podkreślam,
mam do Niego wielki sentyment. Dużo dobrego w mym życiu wirtualnym uczynił.

pora jednak na konkluzję.
no wiadomo dżdżownica to zło wszem znane i zupełnie nie umie ugotować
słynnego ciasta Madzi na bananach (ciekawe, czy takie ciasto dawali za
zasługi za donoszenie do UBe?)
Ale może warto zmienić kierunek przepływu prk i zaakceptowawszy inność
Slaviego zatrudniać Go przy tych baniakach i tak jak kiedyś może coś o
jedzeniu, bo inaczej przyjdzie pomrzeć z głodu wśród ogólnych sporów, co
można zrobić kuchennego z napletkiem redaktora naczelnego jednej z gazet.

Pozdrawiam
ja_dżdżownica







mz.newmail

Posted: 9 Mar 2007 23:46:20




styl zaproponowany przez Slaviego (skądinąd może nie hrapiego, ale o
pewnej erudycji) zyskał dość ogólny poklask.

Gdzie tu widzisz ogólny poklask?
Bo ja widzę raczej ogólny pogwizd, także w stosunku do tych
nielicznych, nie kryjących swego uznania dla stylu i osobowości
Panslavisty. O kryjących - mowy nie ma, bo nie zaistnieli z samej swej
istoty... Tych mi żal, bo ciąży na nich syndrom "3 x tak", a wiadomo,
do czego to kiedyś doprowadziło...
Wpadaj tu częściej, chciałabym bliżej poznać takie drugie dziwo, co
Slaviego uznaje za Wartość (ja - nawet za Bezwzględną!).
Pierwszym (jeśli nie pierwszym - chętnie zamienię się z Tobą
indeksem) jestem ja i dotąd myślałam, że jestem samotnym okrętem.
O innych - tutaj - dotąd nie wiedziałam, mogę być drugim, trzecim,
czwartym, a najchętniej ostatnim... Ale cóż - indywidualności nigdy
nie są nikomu obojętne; Slaviemu wypadło być tępionym i ma przez to
trudniej, ale "gdzie największe piętrzą się trudności, tam należy
oczekiwać najdorodniejszych owoców" :-)))

pora jednak na konkluzję.
no wiadomo dżdżownica to zło wszem znane i zupełnie nie umie ugotować
słynnego ciasta Madzi na bananach (ciekawe, czy takie ciasto dawali za
zasługi za donoszenie do UBe?)

:-)))))))))))))))))))))))))))))))))

Ale może warto zmienić kierunek przepływu prk i zaakceptowawszy inność
Slaviego

Czapki z głów, panowie.
Pań nie namawiam... bom zazdrosna :-))))))))))))

XL

PS.
Wróciłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





tu_dzdzownica

Posted: 10 Mar 2007 00:31:28





styl zaproponowany przez Slaviego (skądinąd może nie hrapiego, ale o
pewnej erudycji) zyskał dość ogólny poklask.

Gdzie tu widzisz ogólny poklask?

na tej grupie nie ma takich masturbacyjnych praktyk odnośnie ogłaszania
statystyk kto, komu i ile
ale Slavi jest Gwizdem Medialnym, chocby nawet wynika ło to z pogwizdu, jak
piszesz gdzieś tm dalej.
Slavi jest jak Ich Troje bez dwojga.
Ma napęd.

Wpadaj tu częściej, chciałabym bliżej poznać takie drugie dziwo, co
Slaviego uznaje za Wartość

wpadaj może też tu częściej i nie wpadaj zupełnie

Slaviemu wypadło być tępionym

Slavi był tępiony?
Tak oceniasz tych ludzi, co tu piszą?
Tępoty, tępe ciele?
czy tacy zwyczajnie męczyciele?

pora jednak na konkluzję.
Oooooooooooooooooo!

teraz byńdzie pouszać!

Czapki z głów, panowie.
Pań nie namawiam... bom zazdrosna :-))))))))))))

Ja tylko tak dla porządku?
te czapki?
i te panie?
Ja sobie nie wyobrażam, aby Madzia miała głowę

j_d





mz.newmail

Posted: 10 Mar 2007 01:22:14



Slavi jest jak Ich Troje bez dwojga.
Ma napęd.
Ba!

:-)

wpadaj może też tu częściej i nie wpadaj zupełnie

Nie wpadaj - w rozpacz? W to nie wpadłąm nigdy; tu - CZASEM tylko w
bagno, ale sie wysusyło i wykrusyło.
Ze Slavim można i w bagno. Mam odwagę to powiedzieć - choć cóż to za
odwaga, która niczego ode mnie nie wymaga... ;-)

Tak oceniasz tych ludzi, co tu piszą?
Tępoty, tępe ciele?
czy tacy zwyczajnie męczyciele?

Może złego określenia użyłam. Postawieni wysoko - przez siebie samych.
Powołani do wielkich rzeczy - w swoim przekonaniu. Klasyfikatorzy
Trolli. Wielka Moderacja - jednym słowem. A miało być tak pięknie -
każdemu według potrzeb... Skończyło się na folwarku. Zwierzęcym. To
jednak takie doczesne, jak wiemy z historii :-))))))))))

Ja sobie nie wyobrażam, aby Madzia miała głowę

Z ust mi to wyjąłeś, Dżdżownico...
Dobrze, żeś nie napisał "aby panie miały głowy", bo byłoby zaraz
ostro ;-) I to wcale nie ja bym się "zostrzyła"...
Ja jestem pełna pokory. Jak Slavi. On jest przecież cichym, spokojnym
człowiekiem ;-)






asiczka

Posted: 10 Mar 2007 01:44:05




Wróciłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


A jednak przekonalas mnie,ze twoim hobby jest robienie ze swojego języka
zwykłej machającej szmaty.Nie masz za grosz honoru dziecinko...






Panslavista

Posted: 10 Mar 2007 06:02:54




Hrabiego. To juz ostatni post na grupę.
A Syla niech lepiej skontaktuje się ze mną zanim podejmę takie różne
decyzje...






hrabia

Posted: 10 Mar 2007 10:59:33




Hrabiego. To juz ostatni post na grupę.

Hahahaha sranie w banie ,obiecanki cacanki panie kmiocie,przypominam ze
prawdziwy hrabia nie sklamalby tyle raz o ostatnim poscie,waść jestes bez
honoru o kmiecich korzeniach ,do hrabi Ci jak od mrowki do słonia .





mz.newmail

Posted: 10 Mar 2007 11:15:51



Hahahaha sranie w banie ,obiecanki cacanki panie kmiocie,przypominam ze
prawdziwy hrabia nie sklamalby tyle raz o ostatnim poscie,waść jestes bez
honoru o kmiecich korzeniach ,do hrabi Ci jak od mrowki do słonia .

Znowu nowaczek... A z których to?





Panslavista

Posted: 10 Mar 2007 11:31:45





Hrabiego. To juz ostatni post na grupę.

Hahahaha sranie w banie ,obiecanki cacanki panie kmiocie,przypominam ze
prawdziwy hrabia nie sklamalby tyle raz o ostatnim poscie,waść jestes bez
honoru o kmiecich korzeniach ,do hrabi Ci jak od mrowki do słonia .

Od kiedy plebs lepiej wie co komu przystoi?






donation

Posted: 10 Mar 2007 12:13:21




Od kiedy plebs lepiej wie co komu przystoi?

Nie masz innego argumentu klamliwy kmiocie? ego uzyles juz kilkadziesiat razy






tu_dzdzownica

Posted: 10 Mar 2007 12:27:42





Od kiedy plebs lepiej wie co komu przystoi?

Nie masz innego argumentu klamliwy kmiocie? ego uzyles juz kilkadziesiat

razy

Te! donek,
a może on ma rację i tak jest.
To po co ma wymyslać nowe argumenty?

j_d





mz.newmail

Posted: 10 Mar 2007 13:19:06




"Grupa truskawek" znowu się odezwała. Coć ty taki tłumny? Tłum OK?
Sam jesteś najlepszym argumentem - różnica między tobą a S. aż
krzyczy. Drze się - ż.t.p.





<< . 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.863
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008