kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Pytanko - Czemu Chińczycy nie przeszli ....
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Autor Wiadomość
Dominik Jan Domin

Posted: 2 Sier 2006 11:05:42




Czemu wszyscy maja byc wegetarianami

Tak jakos sie sklada, ze wegetarianizm w ostatnich czasach wpycha sie
wszedzie
drzwiami i oknami:)))
Głównie ideologiczny.

Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej) koleżanki
to: Czy własną Matkę też byś zjadł? Notabene nosiła skórzane glany...

Czy to jest droga do lepszego świata? IMHO zupełnie nie.


Oczywiście ze nie!
Ideowege uważają, że dzieki temu zapanuje "dobro i miłość" na świecie.

Niestety... A wystarczy zajrzec do krajów buddyjskich, zeby się przekonac,
ze to mit... No, ale mity sa modne.

DJD






misiu

Posted: 2 Sier 2006 11:24:58




Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej)
koleżanki

to: Czy własną Matkę też byś zjadł?

Ja bym jej na to odpowiedział: "Własnej nie. Twoją ją bym zjadł." :-)





Dominik Jan Domin

Posted: 2 Sier 2006 14:24:17




Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej)
koleżanki

to: Czy własną Matkę też byś zjadł?

Ja bym jej na to odpowiedział: "Własnej nie. Twoją ją bym zjadł." :-)

Odpowiedzieałem jej, że nie wnikam w jej sprawy rodzinne, ale moja Matka nie
jest świnią.

DJD






.ana

Posted: 3 Sier 2006 12:50:39



Dominik napisal

Tak jakos sie sklada, ze wegetarianizm w ostatnich czasach wpycha sie
wszedzie
drzwiami i oknami:)))
Głównie ideologiczny.

Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej) koleżanki
to: Czy własną Matkę też byś zjadł?

To taki chwytliwy refren......:)



Notabene nosiła skórzane glany...

Przestanie je nosic jak sie bardziej wgłębi w zasady;)


Czy to jest droga do lepszego świata? IMHO zupełnie nie.


Oczywiście ze nie!
Ideowege uważają, że dzieki temu zapanuje "dobro i miłość" na świecie.

Niestety... A wystarczy zajrzec do krajów buddyjskich, zeby się przekonac,
ze to mit... No, ale mity sa modne.


Modę się tworzy;)
Mity i wierzenia pozostają;)
.ana

Czy można zjeść własną matkę?
Byli tacy co mogli.

"czwartek, 29 czerwca 1937r.

- Poczekajcie. Przede wszystkim trzeba odciąć i ugotować kiawi.
Potem ugotujemy i zjemy resztę"

Kiawi- Odbyt, przez który dusza wchodzido ciała i przez który również je
opuszcza. Gdy kiawi zostaje zjedzone, dusza nie może już wrócić i upostaciować
się, by się zemścić, gdyż nie ma którędy wejść"




Andy

Posted: 3 Sier 2006 23:24:56




Na dodatek, *żaden* wegetarianin samym faktem że on sam
się powstrzymuje od jedzenia mięsa NIE RATUJE żadnego
zwierzęcia przed śmiercią ani też nie zmniejsza żadnemu
zwierzęciu cierpienia... Wiem, że to nieco szokujące
co napisałem ale przemyśl to sobie powoli a zrozumiesz
że mam rację. Jeśli jeszcze masz wątpliwości to pewnie
będziesz w stanie mi pokazać gdzieś tą krowę czy świnię
którą URATOWAŁEŚ od cierpienia w rzeźni swoją dietą...
Gdzie mogę ją zobaczyć ? A może nie ma takiej krowy ?

A koń może być?

A jako wegetarianin przestałeś jeść koninę którą kiedyś jadłeś ?

Jesli koniny nie jadales na porzadku dziennym to znaczy, ze
Twoj wegetarianizm nic pod tym wzgledem i tak nie zmienil.


Jako były wegetarianin, mogę zacząć jesć np.koninę, a poniewaz tego nie
robię, to znaczy, ze jednak mój wegetarianizm coś zmienia.
Można by jeszcze wspmnieć np.o kaczkach (ale teraz to się robi
polityczne :-)

Andy




slawek

Posted: 4 Sier 2006 07:39:25





Moznaby tez zaczac okladac zone za to, ze zupa za slona, skoro podobno
to nic nie zmienia ;)

Skąd takie rogate myśli ;)) ?? a może to nutka nostalgii ??





misiu

Posted: 4 Sier 2006 09:21:07




Jako były wegetarianin, mogę zacząć jesć np.koninę, a poniewaz tego
nie

robię, to znaczy, ze jednak mój wegetarianizm coś zmienia.
Można by jeszcze wspmnieć np.o kaczkach (ale teraz to się robi
polityczne :-)

Argumentacja do d***. Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w
przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać
mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed
śmiercią.





Andy

Posted: 4 Sier 2006 19:59:26





Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w
przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać
mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed
śmiercią.

no widzisz! i już robisz coś pozytywnego, a przynajmniej nie robisz
negatywnego

a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac
kogokolwiek


pozdrawiam
Andy




misiu

Posted: 5 Sier 2006 11:35:15




no widzisz! i już robisz coś pozytywnego, a przynajmniej nie robisz
negatywnego

Pewnie, że tak.

a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac
kogokolwiek

A dlaczego Ty, jako mięożerca, miałbyś jeść akurat konie? Bo są tacy
mięsożercy, którzy jadają koninę? To są też tacy wegetarianie, którzy
zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież
z góry nie wiadomo, którzy to. :-)




Andy

Posted: 5 Sier 2006 14:15:02




a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac
kogokolwiek

A dlaczego Ty, jako mięożerca, miałbyś jeść akurat konie? Bo są tacy

mięsożercy, którzy jadają koninę? To są też tacy wegetarianie, którzy
zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież
z góry nie wiadomo, którzy to. :-)


dobra, wymieniaj:




misiu

Posted: 5 Sier 2006 14:50:25




dobra, wymieniaj:

A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy
że nie istnieją? :-)
Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i
zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-)




Andy

Posted: 5 Sier 2006 15:25:08




dobra, wymieniaj:

A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy
że nie istnieją? :-)
Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i
zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-)

sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)




Dominik Jan Domin

Posted: 5 Sier 2006 15:57:49




dobra, wymieniaj:

A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy
że nie istnieją? :-)
Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i
zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-)

sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)

A trzeba znać osobiście, aby wiedzieć, że są? Skoro są wegetraianie w
wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijających. Skroo kraje, gdzie wegetarian
kulturowo jest sporo, mają armię, to co? Mam wierzyc, ze nie ma wetetarian w
armii?

A w ogóle - jaki to ma sens i znaczenie, czy zabija, czy nie?

DJD






misiu

Posted: 5 Sier 2006 16:26:44




sądzę, że nie znasz

Owszem, znam. Ze współcześnie żyjących np. Volkert van der Graaf, Shoko
Asahara, Charles Manson.

(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)

Ja tam zupełnie się nie przejmuję, ale ktoś inny być może tak.




Andy

Posted: 5 Sier 2006 17:29:14




A trzeba zna? osobi?cie, aby wiedzie?, ?e s?? Skoro s? wegetraianie w
wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijaj?cych. Skroo kraje, gdzie wegetarian
kulturowo jest sporo, maj? armie^, to co? Mam wierzyc, ze nie ma wetetarian w
armii?

to teraz poproszę o nieśmiertelny argument z tej grupy:
podaj linka (bo jak nie to nie ma :-)?

A w ogóle - jaki to ma sens i znaczenie, czy zabija, czy nie?

W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam
popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do
przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek)
usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach:

"Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w
przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać
mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed
śmiercią."

"To są też tacy wegetarianie, którzy
zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież
z góry nie wiadomo, którzy to."

ale ciężko mi idzie
zrozumienie sensu wypowiedzi i sugerowanie działań zmierzajacych do
zabijania ludzi. Chyba, że "misiu" gustuje w takiej diecie, no ale wtedy
MSZ to nadal nie jest wegetarianizm.




Andy

Posted: 5 Sier 2006 17:34:46




sądzę, że nie znasz

Owszem, znam. Ze współcześnie żyjących np. Volkert van der Graaf, Shoko

Asahara, Charles Manson.


Dwa nazwiska obiły mi się o uszy, to pierwsze nie.
Poproszę o źródła informacji o ich diecie lub o ich wegetarianiźmie. (o
ile masz, pytam niezłośliwie)

Andy




bazyli4

Posted: 5 Sier 2006 17:39:05





sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)

Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu.
To dyskusja nad metaproblemem, a nie czy w St. Quentin siedzi jakiś
weganin (a siedzi, znajdź w necie ;o)

Pzdr
Paweł







misiu

Posted: 5 Sier 2006 17:42:47




W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam
popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do
przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek)
usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach:

Sensu w tym nie ma, bo być nie może. I nawet nie powinno, ponieważ miało
to w zamierzeniu stanowić komentarz (celowo przerysowany) do mało
sensownego rozmumowania: "ratuję konia będąc wege, bo gdybym przestał
być wege, to może bym go zjadł".




misiu

Posted: 5 Sier 2006 17:49:39




Dwa nazwiska obiły mi się o uszy, to pierwsze nie.
Poproszę o źródła informacji o ich diecie lub o ich wegetarianiźmie. (o
ile masz, pytam niezłośliwie)

Pierwszy z nich to wcześniej mało znany aktywista ruchu obrony zwierząt
i morderca holenderskiego polityka, Pima Fortuyna. Pewne światło na
genezę czynu rzuca fakt, że Fortuyn zapowiadał zniesienie zakazu hodowli
zwierząt na futra.

Wzmianki o wegetarianizmie obu pozostałych są dostępne w sieci.
Poguglaj. Nie dodawałem do ulubionych. :-)




Dominik Jan Domin

Posted: 5 Sier 2006 17:57:19




trzeba zna? osobi?cie, aby wiedzie?, ?e s?? Skoro s? wegetraianie w
wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijaj?cych. Skroo kraje, gdzie wegetarian
kulturowo jest sporo, maj? armie^, to co? Mam wierzyc, ze nie ma
wetetarian w armii?

to teraz poproszę o nieśmiertelny argument z tej grupy:
podaj linka (bo jak nie to nie ma :-)?

A co to za głupoty, że wszystko jest w necie? Czyżby przebywanie na tej
grupie obniżało poziom inteligencji?

DJD






Andy

Posted: 5 Sier 2006 18:00:20




W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam
popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do
przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek)
usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach:

Sensu w tym nie ma, bo być nie może. I nawet nie powinno, ponieważ miało

to w zamierzeniu stanowić komentarz (celowo przerysowany) do mało
sensownego rozmumowania: "ratuję konia będąc wege, bo gdybym przestał
być wege, to może bym go zjadł".

Zamień konia na kaczkę, lub królika.
Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie
jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić.

A co do konia, faktycznie znam konia na "emeryturze".

Pozdrawiam
Andy





misiu

Posted: 5 Sier 2006 19:31:43




Zamień konia na kaczkę, lub królika.

Niestety, Andy. Wykręt nie pomoże. Obaj wiemy, dlaczego wspomniałes o
koniu. Dlatego, że kilka koni zostało wykupionych przez "ochroniarzy".
Kaczek i królików nikt nie wykupuje.

Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie
jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić.

Nie ma żadnego sensu, bo wszystkie trzeba będzie zabić. Dla Ciebie co
najwyżej jakieś mogłoby teoretycznie się nie urodzić. Ale tylko w
teorii. W praktyce o produkcji, w sytuacji wciąż rosnącego spożycia
na świecie, nie decyduje paru na krzyż wegetarian, tylko rynek globalny.
Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się
jeszcze zwiększyć. Dlaczego? Ano dlatego, że producenci dotychczas
bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby
poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali
pod uwagę. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz?
Czy wiesz, że polskie firmy od niedawna zaczęły eksportować mięso do
Chin? Czy wiesz, w jakim tempie rośnie spożycie mięsa w Chinach?

A co do konia, faktycznie znam konia na "emeryturze".

Ano właśnie.




Are

Posted: 5 Sier 2006 19:34:38




Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się
jeszcze zwiększyć. Dlaczego? Ano dlatego, że producenci dotychczas
bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby
poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali
pod uwagę.

Ale zes wymyslil, Misiek. Jak Giertych pod gorke.




siewit

Posted: 5 Sier 2006 20:26:13



"bazyli4":

Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu.


To da się? :


pzdr.
grześ




Andy

Posted: 6 Sier 2006 06:38:06




Zamień konia na kaczkę, lub królika.

Niestety, Andy. Wykręt nie pomoże. Obaj wiemy, dlaczego wspomniałes o

koniu. Dlatego, że kilka koni zostało wykupionych przez "ochroniarzy".

To ty wiesz coś innego niż ja. Mam na myśłi konkretnego konia, konkretną
sytuację. I było to na tyle dawno temu, że ten koń pewnie już teraz nie
żyje. A o akcjach wykupywania koni, nikt wtedy jeszcze nie myślał ,
przynajmniej w Polsce.


Kaczek i królików nikt nie wykupuje.

Oczywiście, dzikie kaczki po prostu sobie odlatują. -)
A króliki (miniaturki) latają sobie swobodnie po mieszkaniu.

Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie
jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić.

Nie ma żadnego sensu, bo wszystkie trzeba będzie zabić.

Argument chybiony. Dzikie sobie odlecą.

Dla Ciebie co
najwyżej jakieś mogłoby teoretycznie się nie urodzić. Ale tylko w
teorii. W praktyce o produkcji, w sytuacji wciąż rosnącego spożycia
na świecie, nie decyduje paru na krzyż wegetarian, tylko rynek globalny.

Paru na krzyż nie, ale to już dawno nie jest paru. Jest też zauważalny
trend kojarzony z taką własnie dietą. Pojawiły się firmy obsługujące ten
własnie segment rynku: wytwórnie , bary, gospodarstwa.

Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się
jeszcze zwiększyć. Dlaczego?

Podobnie mogła by sie zwiększyć ilość diabłów na gówce szpilki. :-)
A serio,...

Ano dlatego, że producenci dotychczas
bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby
poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali
pod uwagę. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz?

A serio, w części możesz mieć rację, ale są też gospodarstwa które
szukają juz innych rynków zbytu, ale też zmieniają profil gospodarstwa
aby się do nich dopasować. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz ? :-)

Czy wiesz, że polskie firmy od niedawna zaczęły eksportować mięso do
Chin? Czy wiesz, w jakim tempie rośnie spożycie mięsa w Chinach?

Taki chńczyk to nie mysz , duży lud i dużo żre. :-)


Andy




Andy

Posted: 6 Sier 2006 06:38:40




sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)

Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu.
To dyskusja nad metaproblemem, a nie czy w St. Quentin siedzi jakiś
weganin (a siedzi, znajdź w necie ;o)

O przepraszam, usiłuje się tylko jakoś dopasowac do otoczenia, żeby
dyskusja w ogóle była możliwa. ;-)
Poza tym oczywiście masz racje, nie chodzi o to czy są tacy czy inni
mordercy. Na takiej lub innej diecie. Istotne jest to, ze wybierając
wegetarianizm, z powodów humanitarnych, trudno sobie wyobrazić, żeby
osobnik nie zabijał zwiewrząt, a zabijał ludzi. Oczywiście zawsze mogą
się trafić psychole. Zawsze też może zdażyc się coś, co kwalifikuje się
na obronę konieczną, z niestety skutkiem śmiertelnym. Tak samo jak może
sie przytrafić wojna. Jezeli jednak żyjesz z ideą niezabijania, nie
niszczenia, to taki jest motyw twoich zachowań. Mogę się zgodzić, że nie
zawsze, nie w każdej sytuacji, nie zawsze uda się w pełni go
zrealizować. I co z tego, jeżeli nawet nie zawsze?
W moim odczuciu take podejście jest właściwym kierunkiem. A stopień
realizacji zależy od twojej determinacj, ale też od możliwości.
Jeżeli już w tym miejscu ktoś deklaruje kierunek przeciwny, to wydaje
się, iż nie ma mozliwości zrozumienia się.

Jeżeli się na tym nieco głębiej zastanowić, to okazuje sie iż nie ma
znaczenia czy ktoś okresla siebie jako wegetarianina, czy też nie. Może
byc wege z pobudek egoistycznych, tylko własne zdrowie, albo z powodu
mody, tylko przez czas tejże. Ale i w takim wypadku mimowolnie
przyczynia sie do nie wyrządzania zła, chociaz tylko pzez pewien czas.
Może być też mięsarjanin, który nie może obyć się bez jedzenia mięsa z
przyczyn które są w tej chwili mniej istotne, jednak do każdego życia
podchodzi z szacunkiem, i nie niszczy go jeżeli to nie jest już
absolutnie konieczne. Choć w ocenie bezwzględnej (na sztuki) być może
jest to mniej niz we wcześniejszym przykładzie, to przeciez kierunek
jest właściwy, tyle że "postęp" minimalny. Dlaczego miałbym go krytykować?


Pozdrawiam
Andy




misiu

Posted: 6 Sier 2006 06:53:54




To ty wiesz coś innego niż ja. Mam na myśłi konkretnego konia, konkretną
sytuację. I było to na tyle dawno temu, że ten koń pewnie już teraz nie
żyje. A o akcjach wykupywania koni, nikt wtedy jeszcze nie myślał ,
przynajmniej w Polsce.

Skoro ten koń już nie żyje, to w jaki sposób chciałbyś go uważać za
uratowanego w wyniku tego, że nie przejdziesz _w_przyszłości_ na
mięsożerstwo? Nie widzisz w tym braku logiki?

Oczywiście, dzikie kaczki po prostu sobie odlatują. -)
A króliki (miniaturki) latają sobie swobodnie po mieszkaniu.

Kolejny wykręt. Tym razem całkiem dziecinny. Dzikich kaczek i królików
miniaturek nie trzeba ratować przed mięsożercami, ponieważ nikt ich
nie zjada.

Argument chybiony. Dzikie sobie odlecą.

J.w. Wyspałeś się, jak trzeba, czy jesteś jeszcze wczorajszy?

Paru na krzyż nie, ale to już dawno nie jest paru. Jest też zauważalny
trend kojarzony z taką własnie dietą. Pojawiły się firmy obsługujące ten
własnie segment rynku: wytwórnie , bary, gospodarstwa.

Nie ma to żadnego wpływu na globalną produkcję mięsa. W gospodarce
rynkowej każdy znajdzie swoją niszę. Filateliści też znajdą kogoś, kto
wyprodukuje dla nich klasery na znaczki.

A serio, w części możesz mieć rację, ale są też gospodarstwa które
szukają juz innych rynków zbytu, ale też zmieniają profil gospodarstwa
aby się do nich dopasować. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz ? :-)

Statystyka jest nieubłagana. Świadczy przeciwko Tobie. Wzrost produkcji
mięsa jest faktem.

Taki chńczyk to nie mysz , duży lud i dużo żre. :-)

Nie rozumiesz. Ja nie pytałem, czy wiesz, ile mięsa jedzą Chińczycy,
tylko o ile wzrasta spożycie mięsa na głowę każdego jednego Chińczyka.
Wiesz, czy nie wiesz?




slawek

Posted: 6 Sier 2006 07:17:04





Poza tym oczywiście masz racje, nie chodzi o to czy są tacy czy inni
mordercy. Na takiej lub innej diecie. Istotne jest to, ze wybierając
wegetarianizm, z powodów humanitarnych, trudno sobie wyobrazić, żeby
osobnik nie zabijał zwiewrząt, a zabijał ludzi.

A ja mogę to sobie wyobrazić, ponieważ zauważyłem że nienawiść do ludzi
rośnie wraz z "miłością" do zwierząt.





bazyli4

Posted: 6 Sier 2006 07:29:46






O przepraszam, usiłuje się tylko jakoś dopasowac do otoczenia, żeby
dyskusja w ogóle była możliwa. ;-)

No dobra już, dobra, przeciez nie krzyczę ;o)

Zawsze też może zdażyc się coś, co kwalifikuje się
na obronę konieczną, z niestety skutkiem śmiertelnym. Tak samo jak
może

sie przytrafić wojna. Jezeli jednak żyjesz z ideą niezabijania, nie
niszczenia, to taki jest motyw twoich zachowań. Mogę się zgodzić, że
nie

zawsze, nie w każdej sytuacji, nie zawsze uda się w pełni go
zrealizować. I co z tego, jeżeli nawet nie zawsze?
W moim odczuciu take podejście jest właściwym kierunkiem.

O, i takie postawienie sprawy mi się podoba.


A stopień
realizacji zależy od twojej determinacj, ale też od możliwości.
Jeżeli już w tym miejscu ktoś deklaruje kierunek przeciwny, to wydaje
się, iż nie ma mozliwości zrozumienia się.

Dokładnie tak.


Jeżeli się na tym nieco głębiej zastanowić, to okazuje sie iż nie ma
znaczenia czy ktoś okresla siebie jako wegetarianina, czy też nie.
Może

byc wege z pobudek egoistycznych, tylko własne zdrowie, albo z powodu
mody, tylko przez czas tejże. Ale i w takim wypadku mimowolnie
przyczynia sie do nie wyrządzania zła, chociaz tylko pzez pewien czas.


O widzisz, ale tutaj napotkasz już na różne rozumienie zła i dla wielu
mięsożerstwo nie będzie złem. I nie da się im tego wdrukować, bo obwody
zupełnie inne. Tak jak wege nie mogę od dłuższego czasu wdrukować, że w
ogóle zabijanie, także roślin, nie jest dobre, więc trzeba ograniczać
ogólne spożycie (nie w sensie postów i diet, ale w sensie poejścia do
żywego organizmu... bo mi zaraz układem nerwowym i z bólem
wyjeżdżają...).

Pzdr
Paweł

PS Kurde, frutarianizm pozostaje, przy założeniu, że się potem będzie
biegać po polach i siać pestki. Inaczej zdycha idea owocu jako taka..







bazyli4

Posted: 6 Sier 2006 09:17:07






A ten poziom wyznaczaja twoje rozmowy z Dana moze? Ta grupa juz dawno
zamienila sie w trollowisko i nie widze, by np. Andy w jakikolwiek
sposob zanizal jej poziom.

Przypomnij sobie swoją odpowiedź na post, w którym ktoś znalazł coś w
jakimś archiwum ;-

Pzdr
Paweł

PS A propos trollowania... jak się nie widzi pewnych problemów, zawsze
można podciągnąć wszystko pod trollowanie... ale to już nie mój problem,
i nie jest mi z tego powodu przykro...







<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.861
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008