| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Wegetarianizm / Pytanko - Czemu Chińczycy nie przeszli .... |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Dominik Jan Domin
|
Posted: 2 Sier 2006 11:05:42 Czemu wszyscy maja byc wegetarianami
Tak jakos sie sklada, ze wegetarianizm w ostatnich czasach wpycha sie wszedzie drzwiami i oknami:))) Głównie ideologiczny. Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej) koleżanki to: Czy własną Matkę też byś zjadł? Notabene nosiła skórzane glany... Czy to jest droga do lepszego świata? IMHO zupełnie nie.
Oczywiście ze nie! Ideowege uważają, że dzieki temu zapanuje "dobro i miłość" na świecie. Niestety... A wystarczy zajrzec do krajów buddyjskich, zeby się przekonac, ze to mit... No, ale mity sa modne. DJD |
| misiu
|
Posted: 2 Sier 2006 11:24:58 Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej)
koleżanki to: Czy własną Matkę też byś zjadł?
Ja bym jej na to odpowiedział: "Własnej nie. Twoją ją bym zjadł." :-) |
| Dominik Jan Domin
|
Posted: 2 Sier 2006 14:24:17 Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej)
koleżanki to: Czy własną Matkę też byś zjadł?
Ja bym jej na to odpowiedział: "Własnej nie. Twoją ją bym zjadł." :-) Odpowiedzieałem jej, że nie wnikam w jej sprawy rodzinne, ale moja Matka nie jest świnią. DJD |
| .ana
|
Posted: 3 Sier 2006 12:50:39 Dominik napisal Tak jakos sie sklada, ze wegetarianizm w ostatnich czasach wpycha sie
wszedzie drzwiami i oknami:))) Głównie ideologiczny. Skąd to znam... Moje ulubione pytanie, jakie usłyszałem od (byłej) koleżanki to: Czy własną Matkę też byś zjadł? To taki chwytliwy refren......:) Notabene nosiła skórzane glany...
Przestanie je nosic jak sie bardziej wgłębi w zasady;) Czy to jest droga do lepszego świata? IMHO zupełnie nie. Oczywiście ze nie! Ideowege uważają, że dzieki temu zapanuje "dobro i miłość" na świecie. Niestety... A wystarczy zajrzec do krajów buddyjskich, zeby się przekonac, ze to mit... No, ale mity sa modne. Modę się tworzy;) Mity i wierzenia pozostają;) .ana Czy można zjeść własną matkę? Byli tacy co mogli. "czwartek, 29 czerwca 1937r. - Poczekajcie. Przede wszystkim trzeba odciąć i ugotować kiawi. Potem ugotujemy i zjemy resztę" Kiawi- Odbyt, przez który dusza wchodzido ciała i przez który również je opuszcza. Gdy kiawi zostaje zjedzone, dusza nie może już wrócić i upostaciować się, by się zemścić, gdyż nie ma którędy wejść" |
| Andy
|
Posted: 3 Sier 2006 23:24:56 Na dodatek, *żaden* wegetarianin samym faktem że on sam
się powstrzymuje od jedzenia mięsa NIE RATUJE żadnego zwierzęcia przed śmiercią ani też nie zmniejsza żadnemu zwierzęciu cierpienia... Wiem, że to nieco szokujące co napisałem ale przemyśl to sobie powoli a zrozumiesz że mam rację. Jeśli jeszcze masz wątpliwości to pewnie będziesz w stanie mi pokazać gdzieś tą krowę czy świnię którą URATOWAŁEŚ od cierpienia w rzeźni swoją dietą... Gdzie mogę ją zobaczyć ? A może nie ma takiej krowy ? A koń może być?
A jako wegetarianin przestałeś jeść koninę którą kiedyś jadłeś ?
Jesli koniny nie jadales na porzadku dziennym to znaczy, ze Twoj wegetarianizm nic pod tym wzgledem i tak nie zmienil. Jako były wegetarianin, mogę zacząć jesć np.koninę, a poniewaz tego nie robię, to znaczy, ze jednak mój wegetarianizm coś zmienia. Można by jeszcze wspmnieć np.o kaczkach (ale teraz to się robi polityczne :-) Andy |
| slawek
|
Posted: 4 Sier 2006 07:39:25 Moznaby tez zaczac okladac zone za to, ze zupa za slona, skoro podobno to nic nie zmienia ;) Skąd takie rogate myśli ;)) ?? a może to nutka nostalgii ?? |
| misiu
|
Posted: 4 Sier 2006 09:21:07 Jako były wegetarianin, mogę zacząć jesć np.koninę, a poniewaz tego
nie robię, to znaczy, ze jednak mój wegetarianizm coś zmienia.
Można by jeszcze wspmnieć np.o kaczkach (ale teraz to się robi polityczne :-) Argumentacja do d***. Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed śmiercią. |
| Andy
|
Posted: 4 Sier 2006 19:59:26 Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w
przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed śmiercią. no widzisz! i już robisz coś pozytywnego, a przynajmniej nie robisz negatywnego a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac kogokolwiek pozdrawiam Andy |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 11:35:15 no widzisz! i już robisz coś pozytywnego, a przynajmniej nie robisz
negatywnego Pewnie, że tak. a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac
kogokolwiek A dlaczego Ty, jako mięożerca, miałbyś jeść akurat konie? Bo są tacy mięsożercy, którzy jadają koninę? To są też tacy wegetarianie, którzy zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież z góry nie wiadomo, którzy to. :-) |
| Andy
|
Posted: 5 Sier 2006 14:15:02 a tak na marginesie, to nie wiem dlaczego wegetarianin miałby zabijac
kogokolwiek A dlaczego Ty, jako mięożerca, miałbyś jeść akurat konie? Bo są tacy
mięsożercy, którzy jadają koninę? To są też tacy wegetarianie, którzy zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież z góry nie wiadomo, którzy to. :-) dobra, wymieniaj: |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 14:50:25 dobra, wymieniaj:
A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy że nie istnieją? :-) Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-) |
| Andy
|
Posted: 5 Sier 2006 15:25:08 dobra, wymieniaj:
A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy że nie istnieją? :-) Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-) sądzę, że nie znasz (a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?) |
| Dominik Jan Domin
|
Posted: 5 Sier 2006 15:57:49 dobra, wymieniaj: A po co mam wymieniać? Sądzisz, że nie znam takich przypadków, czy że nie istnieją? :-) Jak zacznę wymieniać, to znów się jakieś b***bactwo przypałęta i zaśmieci grupę kilkoma nowymi wątkami o rzeźnikach-mordercach. :-) sądzę, że nie znasz (a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?) A trzeba znać osobiście, aby wiedzieć, że są? Skoro są wegetraianie w wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijających. Skroo kraje, gdzie wegetarian kulturowo jest sporo, mają armię, to co? Mam wierzyc, ze nie ma wetetarian w armii? A w ogóle - jaki to ma sens i znaczenie, czy zabija, czy nie? DJD |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 16:26:44 sądzę, że nie znasz
Owszem, znam. Ze współcześnie żyjących np. Volkert van der Graaf, Shoko Asahara, Charles Manson. (a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?)
Ja tam zupełnie się nie przejmuję, ale ktoś inny być może tak. |
| Andy
|
Posted: 5 Sier 2006 17:29:14 A trzeba zna? osobi?cie, aby wiedzie?, ?e s?? Skoro s? wegetraianie w wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijaj?cych. Skroo kraje, gdzie wegetarian kulturowo jest sporo, maj? armie^, to co? Mam wierzyc, ze nie ma wetetarian w armii? to teraz poproszę o nieśmiertelny argument z tej grupy: podaj linka (bo jak nie to nie ma :-)? A w ogóle - jaki to ma sens i znaczenie, czy zabija, czy nie?
W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek) usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach: "Równie dobrze mogę napisać, że gdybym w przyszłości przeszedł na wegetarianizm, mógłbym zacząć zabijać mięsożerców, a to znaczy, że moje mięsożerstwo ratuje ich przed śmiercią." "To są też tacy wegetarianie, którzy zabijają ludzi. Na szczęście, są to sporadyczne przypadki, ale przecież z góry nie wiadomo, którzy to." ale ciężko mi idzie zrozumienie sensu wypowiedzi i sugerowanie działań zmierzajacych do zabijania ludzi. Chyba, że "misiu" gustuje w takiej diecie, no ale wtedy MSZ to nadal nie jest wegetarianizm. |
| Andy
|
Posted: 5 Sier 2006 17:34:46 sądzę, że nie znasz
Owszem, znam. Ze współcześnie żyjących np. Volkert van der Graaf, Shoko
Asahara, Charles Manson. Dwa nazwiska obiły mi się o uszy, to pierwsze nie. Poproszę o źródła informacji o ich diecie lub o ich wegetarianiźmie. (o ile masz, pytam niezłośliwie) Andy |
| bazyli4
|
Posted: 5 Sier 2006 17:39:05 sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?) Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu. To dyskusja nad metaproblemem, a nie czy w St. Quentin siedzi jakiś weganin (a siedzi, znajdź w necie ;o) Pzdr Paweł |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 17:42:47 W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam
popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek) usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach: Sensu w tym nie ma, bo być nie może. I nawet nie powinno, ponieważ miało to w zamierzeniu stanowić komentarz (celowo przerysowany) do mało sensownego rozmumowania: "ratuję konia będąc wege, bo gdybym przestał być wege, to może bym go zjadł". |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 17:49:39 Dwa nazwiska obiły mi się o uszy, to pierwsze nie.
Poproszę o źródła informacji o ich diecie lub o ich wegetarianiźmie. (o ile masz, pytam niezłośliwie) Pierwszy z nich to wcześniej mało znany aktywista ruchu obrony zwierząt i morderca holenderskiego polityka, Pima Fortuyna. Pewne światło na genezę czynu rzuca fakt, że Fortuyn zapowiadał zniesienie zakazu hodowli zwierząt na futra. Wzmianki o wegetarianizmie obu pozostałych są dostępne w sieci. Poguglaj. Nie dodawałem do ulubionych. :-) |
| Dominik Jan Domin
|
Posted: 5 Sier 2006 17:57:19 trzeba zna? osobi?cie, aby wiedzie?, ?e s?? Skoro s? wegetraianie w wojsku, znaczy, ze sa i sód zabijaj?cych. Skroo kraje, gdzie wegetarian kulturowo jest sporo, maj? armie^, to co? Mam wierzyc, ze nie ma wetetarian w armii? to teraz poproszę o nieśmiertelny argument z tej grupy: podaj linka (bo jak nie to nie ma :-)? A co to za głupoty, że wszystko jest w necie? Czyżby przebywanie na tej grupie obniżało poziom inteligencji? DJD |
| Andy
|
Posted: 5 Sier 2006 18:00:20 W zestawieniu z oczywistą informację, że nie jedząc mięsa, zmiejszam
popyt na nie, (zakładając, ze jadam dziczyznę, jest to dosyć proste do przeliczenia, na ileś tam latających wesoło królików czy innych kaczek) usiłję odnaleść sens w poniższych cytatach: Sensu w tym nie ma, bo być nie może. I nawet nie powinno, ponieważ miało
to w zamierzeniu stanowić komentarz (celowo przerysowany) do mało sensownego rozmumowania: "ratuję konia będąc wege, bo gdybym przestał być wege, to może bym go zjadł". Zamień konia na kaczkę, lub królika. Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić. A co do konia, faktycznie znam konia na "emeryturze". Pozdrawiam Andy |
| misiu
|
Posted: 5 Sier 2006 19:31:43 Zamień konia na kaczkę, lub królika.
Niestety, Andy. Wykręt nie pomoże. Obaj wiemy, dlaczego wspomniałes o koniu. Dlatego, że kilka koni zostało wykupionych przez "ochroniarzy". Kaczek i królików nikt nie wykupuje. Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie
jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić. Nie ma żadnego sensu, bo wszystkie trzeba będzie zabić. Dla Ciebie co najwyżej jakieś mogłoby teoretycznie się nie urodzić. Ale tylko w teorii. W praktyce o produkcji, w sytuacji wciąż rosnącego spożycia na świecie, nie decyduje paru na krzyż wegetarian, tylko rynek globalny. Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się jeszcze zwiększyć. Dlaczego? Ano dlatego, że producenci dotychczas bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali pod uwagę. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz? Czy wiesz, że polskie firmy od niedawna zaczęły eksportować mięso do Chin? Czy wiesz, w jakim tempie rośnie spożycie mięsa w Chinach? A co do konia, faktycznie znam konia na "emeryturze".
Ano właśnie. |
| Are
|
Posted: 5 Sier 2006 19:34:38 Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się jeszcze zwiększyć. Dlaczego? Ano dlatego, że producenci dotychczas bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali pod uwagę. Ale zes wymyslil, Misiek. Jak Giertych pod gorke. |
| siewit
|
Posted: 5 Sier 2006 20:26:13 "bazyli4": Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu.
To da się? : pzdr. grześ |
| Andy
|
Posted: 6 Sier 2006 06:38:06 Zamień konia na kaczkę, lub królika.
Niestety, Andy. Wykręt nie pomoże. Obaj wiemy, dlaczego wspomniałes o
koniu. Dlatego, że kilka koni zostało wykupionych przez "ochroniarzy". To ty wiesz coś innego niż ja. Mam na myśłi konkretnego konia, konkretną sytuację. I było to na tyle dawno temu, że ten koń pewnie już teraz nie żyje. A o akcjach wykupywania koni, nikt wtedy jeszcze nie myślał , przynajmniej w Polsce. Kaczek i królików nikt nie wykupuje.
Oczywiście, dzikie kaczki po prostu sobie odlatują. -) A króliki (miniaturki) latają sobie swobodnie po mieszkaniu. Mniejsze zwierzę, to będzie moze łatwiej uchwycić sens między nie
jedzeniem mięsa, a tym, że nie trzeba było ich zabić. Nie ma żadnego sensu, bo wszystkie trzeba będzie zabić. Argument chybiony. Dzikie sobie odlecą. Dla Ciebie co
najwyżej jakieś mogłoby teoretycznie się nie urodzić. Ale tylko w teorii. W praktyce o produkcji, w sytuacji wciąż rosnącego spożycia na świecie, nie decyduje paru na krzyż wegetarian, tylko rynek globalny. Paru na krzyż nie, ale to już dawno nie jest paru. Jest też zauważalny trend kojarzony z taką własnie dietą. Pojawiły się firmy obsługujące ten własnie segment rynku: wytwórnie , bary, gospodarstwa. Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się jeszcze zwiększyć. Dlaczego? Podobnie mogła by sie zwiększyć ilość diabłów na gówce szpilki. :-) A serio,... Ano dlatego, że producenci dotychczas
bazujący głównie na rynku krajowym, na zmniejszenie popytu zareagowaliby poszukiwaniem innych rynków zbytu, których wcześniej nawet by nie brali pod uwagę. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz? A serio, w części możesz mieć rację, ale są też gospodarstwa które szukają juz innych rynków zbytu, ale też zmieniają profil gospodarstwa aby się do nich dopasować. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz ? :-) Czy wiesz, że polskie firmy od niedawna zaczęły eksportować mięso do
Chin? Czy wiesz, w jakim tempie rośnie spożycie mięsa w Chinach? Taki chńczyk to nie mysz , duży lud i dużo żre. :-) Andy |
| Andy
|
Posted: 6 Sier 2006 06:38:40 sądzę, że nie znasz
(a od kiedy przejmujesz sie brumburakiem? albo spamem?) Andy, na miłość boską, nie zniżaj dyskusji już poniżej pewnego poziomu. To dyskusja nad metaproblemem, a nie czy w St. Quentin siedzi jakiś weganin (a siedzi, znajdź w necie ;o) O przepraszam, usiłuje się tylko jakoś dopasowac do otoczenia, żeby dyskusja w ogóle była możliwa. ;-) Poza tym oczywiście masz racje, nie chodzi o to czy są tacy czy inni mordercy. Na takiej lub innej diecie. Istotne jest to, ze wybierając wegetarianizm, z powodów humanitarnych, trudno sobie wyobrazić, żeby osobnik nie zabijał zwiewrząt, a zabijał ludzi. Oczywiście zawsze mogą się trafić psychole. Zawsze też może zdażyc się coś, co kwalifikuje się na obronę konieczną, z niestety skutkiem śmiertelnym. Tak samo jak może sie przytrafić wojna. Jezeli jednak żyjesz z ideą niezabijania, nie niszczenia, to taki jest motyw twoich zachowań. Mogę się zgodzić, że nie zawsze, nie w każdej sytuacji, nie zawsze uda się w pełni go zrealizować. I co z tego, jeżeli nawet nie zawsze? W moim odczuciu take podejście jest właściwym kierunkiem. A stopień realizacji zależy od twojej determinacj, ale też od możliwości. Jeżeli już w tym miejscu ktoś deklaruje kierunek przeciwny, to wydaje się, iż nie ma mozliwości zrozumienia się. Jeżeli się na tym nieco głębiej zastanowić, to okazuje sie iż nie ma znaczenia czy ktoś okresla siebie jako wegetarianina, czy też nie. Może byc wege z pobudek egoistycznych, tylko własne zdrowie, albo z powodu mody, tylko przez czas tejże. Ale i w takim wypadku mimowolnie przyczynia sie do nie wyrządzania zła, chociaz tylko pzez pewien czas. Może być też mięsarjanin, który nie może obyć się bez jedzenia mięsa z przyczyn które są w tej chwili mniej istotne, jednak do każdego życia podchodzi z szacunkiem, i nie niszczy go jeżeli to nie jest już absolutnie konieczne. Choć w ocenie bezwzględnej (na sztuki) być może jest to mniej niz we wcześniejszym przykładzie, to przeciez kierunek jest właściwy, tyle że "postęp" minimalny. Dlaczego miałbym go krytykować? Pozdrawiam Andy |
| misiu
|
Posted: 6 Sier 2006 06:53:54 To ty wiesz coś innego niż ja. Mam na myśłi konkretnego konia, konkretną
sytuację. I było to na tyle dawno temu, że ten koń pewnie już teraz nie żyje. A o akcjach wykupywania koni, nikt wtedy jeszcze nie myślał , przynajmniej w Polsce. Skoro ten koń już nie żyje, to w jaki sposób chciałbyś go uważać za uratowanego w wyniku tego, że nie przejdziesz _w_przyszłości_ na mięsożerstwo? Nie widzisz w tym braku logiki? Oczywiście, dzikie kaczki po prostu sobie odlatują. -)
A króliki (miniaturki) latają sobie swobodnie po mieszkaniu. Kolejny wykręt. Tym razem całkiem dziecinny. Dzikich kaczek i królików miniaturek nie trzeba ratować przed mięsożercami, ponieważ nikt ich nie zjada. Argument chybiony. Dzikie sobie odlecą.
J.w. Wyspałeś się, jak trzeba, czy jesteś jeszcze wczorajszy? Paru na krzyż nie, ale to już dawno nie jest paru. Jest też zauważalny
trend kojarzony z taką własnie dietą. Pojawiły się firmy obsługujące ten własnie segment rynku: wytwórnie , bary, gospodarstwa. Nie ma to żadnego wpływu na globalną produkcję mięsa. W gospodarce rynkowej każdy znajdzie swoją niszę. Filateliści też znajdą kogoś, kto wyprodukuje dla nich klasery na znaczki. A serio, w części możesz mieć rację, ale są też gospodarstwa które
szukają juz innych rynków zbytu, ale też zmieniają profil gospodarstwa aby się do nich dopasować. A po przetarciu szlaków... już rozumiesz ? :-) Statystyka jest nieubłagana. Świadczy przeciwko Tobie. Wzrost produkcji mięsa jest faktem. Taki chńczyk to nie mysz , duży lud i dużo żre. :-)
Nie rozumiesz. Ja nie pytałem, czy wiesz, ile mięsa jedzą Chińczycy, tylko o ile wzrasta spożycie mięsa na głowę każdego jednego Chińczyka. Wiesz, czy nie wiesz? |
| slawek
|
Posted: 6 Sier 2006 07:17:04 Poza tym oczywiście masz racje, nie chodzi o to czy są tacy czy inni
mordercy. Na takiej lub innej diecie. Istotne jest to, ze wybierając wegetarianizm, z powodów humanitarnych, trudno sobie wyobrazić, żeby osobnik nie zabijał zwiewrząt, a zabijał ludzi. A ja mogę to sobie wyobrazić, ponieważ zauważyłem że nienawiść do ludzi rośnie wraz z "miłością" do zwierząt. |
| bazyli4
|
Posted: 6 Sier 2006 07:29:46 O przepraszam, usiłuje się tylko jakoś dopasowac do otoczenia, żeby
dyskusja w ogóle była możliwa. ;-) No dobra już, dobra, przeciez nie krzyczę ;o) Zawsze też może zdażyc się coś, co kwalifikuje się
na obronę konieczną, z niestety skutkiem śmiertelnym. Tak samo jak może sie przytrafić wojna. Jezeli jednak żyjesz z ideą niezabijania, nie
niszczenia, to taki jest motyw twoich zachowań. Mogę się zgodzić, że nie zawsze, nie w każdej sytuacji, nie zawsze uda się w pełni go
zrealizować. I co z tego, jeżeli nawet nie zawsze? W moim odczuciu take podejście jest właściwym kierunkiem. O, i takie postawienie sprawy mi się podoba. A stopień
realizacji zależy od twojej determinacj, ale też od możliwości. Jeżeli już w tym miejscu ktoś deklaruje kierunek przeciwny, to wydaje się, iż nie ma mozliwości zrozumienia się. Dokładnie tak. Jeżeli się na tym nieco głębiej zastanowić, to okazuje sie iż nie ma
znaczenia czy ktoś okresla siebie jako wegetarianina, czy też nie. Może byc wege z pobudek egoistycznych, tylko własne zdrowie, albo z powodu
mody, tylko przez czas tejże. Ale i w takim wypadku mimowolnie przyczynia sie do nie wyrządzania zła, chociaz tylko pzez pewien czas. O widzisz, ale tutaj napotkasz już na różne rozumienie zła i dla wielu mięsożerstwo nie będzie złem. I nie da się im tego wdrukować, bo obwody zupełnie inne. Tak jak wege nie mogę od dłuższego czasu wdrukować, że w ogóle zabijanie, także roślin, nie jest dobre, więc trzeba ograniczać ogólne spożycie (nie w sensie postów i diet, ale w sensie poejścia do żywego organizmu... bo mi zaraz układem nerwowym i z bólem wyjeżdżają...). Pzdr Paweł PS Kurde, frutarianizm pozostaje, przy założeniu, że się potem będzie biegać po polach i siać pestki. Inaczej zdycha idea owocu jako taka.. |
| bazyli4
|
Posted: 6 Sier 2006 09:17:07 A ten poziom wyznaczaja twoje rozmowy z Dana moze? Ta grupa juz dawno
zamienila sie w trollowisko i nie widze, by np. Andy w jakikolwiek sposob zanizal jej poziom. Przypomnij sobie swoją odpowiedź na post, w którym ktoś znalazł coś w jakimś archiwum ;- Pzdr Paweł PS A propos trollowania... jak się nie widzi pewnych problemów, zawsze można podciągnąć wszystko pod trollowanie... ale to już nie mój problem, i nie jest mi z tego powodu przykro... |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.861 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |