kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Wegetarianizm / Spożycie na głowę było.......Re: Pytanko - Czemu Chińczycy nie przeszli ....
Autor Wiadomość
Andy

Posted: 8 Sier 2006 02:25:36




Można założyć, że Ty zjesz konia, a ja zabiję człowieka. Tylko
do czego potrzebne takie bzdurne założenia?

do czego tobie jest potrzebe takie bzdurne założenie, nie wiem

Zjem kaczkę , lub nie zjem.
Zjem królika ,zajaca, dzika, sarnę lub nie zjem jak nie przejdę.

Jak nie przejdę na wege, to nie zabiję.


albo, jak nie przejdziesz na wege to nie polecisz na księżyc
sens, lub bez sens, w zasadzie podobny, ;-)

o kaczki włśnie odlatują sobie, polowanie się nie odbyło. :-)
To po co polują? dokarmianie psów? Chińczycy jedzą psy, podobno, to
może taka okrężna droga?

Kto poluje? Chcesz postawić znak równości pomiędzy jedzeniem miesa a

polowaniem? Myśliwi to jeszcze mniejsza grupa społeczna niż
wegetarianie. Przeciętny zjadacz mięsa nie jada dzikich kaczek.

ale bez problemu może sobie kupić dziczyznę w sklepie,
Co do myśliwych. W Polskim Związku Łowieckim jest zarejestrowanych
ponad 100 tys członków, dolicz do tego jeszcze leśników , chociaz te
zbiory mogą się na siebie nakładać, oraz kłusowników (to chyba
będzie odrębny zbiór:). Oszaczcujmy to na 200tys osób.
Wygląda, na to,że możesz mieć rację, że faktycznie wegetarian być może
teraz juz jest więcej, choć do niedawna było ich duzo, dużo mniej niż
myśliwych.
Jednak jak dodasz polujących inaczej (wędkarzy), w samym PZW
ok600tys.osób, to póki co osób bezpośrdnio zabijających jest znacznie
więcej.
Wprawdzie ktoś tu zapodał, że wege w Polsce jest już ok5% (ale skąd
takie dane?).
Dlaczego dywagacje na temat różnej maści myśliwych? Powód jest
oczywisty, związek między decyzją zabicia i własnym talerzem, a nie tak
mglisty jak często poruszana kwestia sponsorowania przemysłu mięsnego
poprzez (nie)stosowne zakupy i pośrednie przyczynianie sie do pomnażania
śmierci itd. Łatwiej zatem o zrozumienie.

Skad mam wiedziec co zjadają mięsożercy? Ba, skąd ty wiesz co jesz? Co
jest w tym co jesz? Jasz dziczyznę? a zające? a ile w tym jest np. soi?
Mogę uwierzyć, że ty nie, ale nie opowiadaj bajek, że mięsożercy nie
zjadają królików, kaczek, czy psów.

Zjadają i króliki, i kaczki. Ale nie króliki-miniaturki i dzikie kaczki.

Psy za to jedzą chyba tylko Ci, którzy stołują się w chińskich
restauracjach. W Polsce psów się zwyczajowo nie konsumuje.

Wyraźnie, nasza rozmowa, rozjechała sie w dwóch różnych, dowolnie
wybranych kierunkach. Wróćmy wieć może do początku.

Pszemol 06-07-26 03:53 zapodał:
" Na dodatek, *żaden* wegetarianin samym faktem że on sam
się powstrzymuje od jedzenia mięsa NIE RATUJE żadnego
zwierzęcia przed śmiercią ani też nie zmniejsza żadnemu
zwierzęciu cierpienia... "

Stwierdzenie tyleż odkrywcze, co trącające demagogią.

".... krowę czy świnię
którą URATOWAŁEŚ od cierpienia w rzeźni swoją dietą...
Gdzie mogę ją zobaczyć ? A może nie ma takiej krowy ? "

A powyższe pytanie, jest chwytem prawniczym i tyle.
Z bardzo prostego powodu, zakładjąc że kiedyś jadłeś kaczki,kury, to i
tak nie moższesz ich teraz pokazać, bo nie żyją tak długo. Dla części
dułuższych "stażem" wegetarian to samo dotyczy świń czy krów.
Trudno zatem, do tak postawionej kwesti, odnieść się na poważnie.
(ale wspomniany koń emeryt był prawdziwy)

Wróćmy do królików itp. Otóż królik miniaturka, tak samo może wylądować
na talerzu jak gołąb z własnej chodowli.
W sytuacji kryzysowej będzie miał zdecydowanie większe szanse przeżycia
w domu wege niż w innym, jako że wege:
A. nie mają psychicznej presji na jedzenie mięsa,
B. potrafią przygotować sobie (a także dzieciom) pełnowartościowy
posiłek bez mięsa.

Dla uzupełnienia, jeżeli nie wiesz, nie wege jadają też i kolorowe
kaczki, i rajskie kurki, i gołębie, i nie tylko.


Nie chodziło mi o globalną sytuację tylko o rynek który wymieniłeś.
To raz.

A ja własnie mówiłem o rynku globalnym, którego Polska jest nieodłączną

częścią.

chwileczkę:
"Paradoksalnie mogłoby się okazać, że przez to, że w Polsce wzrosłaby
liczba wegetarian i spadłby popyt krajowy, produkcja mięsa mogłaby się
jeszcze zwiększyć. "
to Twoja wypowiedź, w której piszesz nie tylko do rynku globalnym, ale i
krajowym. Faktycznie nawiązujesz , ale to ledwie spekulacje bez
odniesienia do faktów.


Lista dyskusyjna to nie miejsce do publikacji rocznika statystycznego,
więc podam tylko to, co najistotniejsze - spożycie mięsa na głowę
statystycznego mieszkańca Ziemi:

1970 - 27kg
1980 - 31kg
1990 - 34kg
1995 - 36kg
2000 - 38kg
2003 - 40kg

Rzeczywiśćie, rośnie, w tempie ok.4kg na dekadę. Wcześniej mnie to nie
interesowało. Interesuje mnie jednak Polska, a nie mogę się doczekac na
mój rocznik statystyczny, zechciałbyś podac podobne zestawienie jak masz
pod ręką?

pewnie, tyle że wege przestaje być mała niszą, zresztą wielkość nie ma
znaczenia, skoro coraz więcej osób znajduje w tym segmencie swoje
miejsce.

Tak się pocieszaj.


Co mam robić 8-D))) ???
Może uprzedzaj jak masz zamiar żartować, bo mi boczki rozerwie ze
śmiechu :-)
Do Twojej wiadomości, nieodległe to czasy, kiedy np. o barach wege (poza
Warszawą) nikt nie słyszał, że już o sklepach tego typu nie wspomnę.
Teraz sklepów jest full, i/lub stoiska w markietach, barów w każdej
wiekszej miejscowaośći przynajmniej z jeden, poza tym, mozna iść do
restauracji czy też baru i coś bezmięsnego bez problemu też sie
dostanie. Ba, w kazdej szanującej się restauracji (z wyjątkiem może tych
profilowanych) mozna sobie zamówić wege wesele, i nie ma większego
problemu.
Może nie masz tej świadomości, (bo właściwie i skąd skoro Ciebie to nie
dotyczy) ale w ciągu ostatnich lat zmiana nastąpiła totalna.


Jeżeli chodzi o statystyki to Chińska gospodarka zużywa coraz więcej i
większości statystyk wyprzedza USA.
Jak podpierasz sie statystykami, to jescze trzeba patrzeć jaki był
stan poczatkowy, a jaki obecny.
"roczna konsumpcja mięsa przez statystycznego Chińczyka to jedynie 49
kilogramów, w porównaniu ze 127 kilogramami pochłanianymi rocznie
przez mieszkańca USA."
"Chiny prowadzą znacznie w konsumpcji ziarna: 382 milionów ton przy
278 milionach ton USA. Spośród trzech najważniejszych ziaren,
Chińczycy przodują w konsumpcji ryżu i pszenicy...."

Bardzoś to ładnie wywiódł, więc potrzeba już tylko konkluzji -

Chińczycy, jak wszystko wskazuje, jeszcze dłuższy czas będą gonić kraje
uprzemysłowione w konsumpcji mięsa na głowę. Dlatego nasi krajowi
producenci-eksporterzy mięsa mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Jak się znowu rynek wschodni załamie (Rosja,Ukraina) to będą mogli część
przerzucić do Chin. Przyznasz jednak, ze opłcalność takiego
przedsięwzięcia będzie już jednak inna i nie dotyczy mniejszych.

A po Chinach w kolejce czekają Indie, które jeszcze obecnie, ze względu
na siłę tradycyjnej religijności i ubóstwo, jedzą bardzo mało mięsa, ale
wraz z rozwojem gospodarczym, unowocześnianiem kraju, wzrostem dochodów
i nieuchronnymi zmianami kulturowymi, zaczną odrabiać dystans do
cywilizowanego świata także na tym polu.

Na polu jedzenia mięsa? wybacz, ale Indie to nie Chiny inna
tradycja,kultura i mentalność. Religijny hindus niezależnie od
zasobności portfela, nadal będzie religijnym hindusem niejedzącym mięsa.
Oczywiście Indie to wieloreligijny tygiel nie tylko hindusi, a człowiek
biedny włoży do garnka cokolwiek co dostanie, liczenie jednak na wzrost
spożycia, choćby taki jak w Chinach, jest mżonką.
Inna sprawa kto ma kogo gonić, Indie Zachód czy odwrotnie? ;-)
Zależy co się bierze pod uwagę.


Andy




Pszemol

Posted: 8 Sier 2006 12:57:44



Wprawdzie ktoś tu zapodał, że wege w Polsce jest już ok5% (ale skąd takie dane?).

Wyssane z palca u lewej nogi.

Wyraźnie, nasza rozmowa, rozjechała sie w dwóch różnych, dowolnie wybranych kierunkach. Wróćmy wieć może do początku.

Pszemol 06-07-26 03:53 zapodał:
" Na dodatek, *żaden* wegetarianin samym faktem że on sam
się powstrzymuje od jedzenia mięsa NIE RATUJE żadnego
zwierzęcia przed śmiercią ani też nie zmniejsza żadnemu
zwierzęciu cierpienia... "

Stwierdzenie tyleż odkrywcze, co trącające demagogią.

".... krowę czy świnię
którą URATOWAŁEŚ od cierpienia w rzeźni swoją dietą...
Gdzie mogę ją zobaczyć ? A może nie ma takiej krowy ? "

A powyższe pytanie, jest chwytem prawniczym i tyle.
Z bardzo prostego powodu, zakładjąc że kiedyś jadłeś kaczki,kury, to i tak nie moższesz ich teraz pokazać, bo nie żyją tak długo.
Dla części dułuższych "stażem" wegetarian to samo dotyczy świń czy krów.
Trudno zatem, do tak postawionej kwesti, odnieść się na poważnie.
(ale wspomniany koń emeryt był prawdziwy)

Bzdury gadasz... Pokaż mi te kury ktore uratowałeś w tym tygodniu.
Albo tą, ktorą uratowałeś DZISIAJ. Gdzie jest ta kura ?

Wróćmy do królików itp. Otóż królik miniaturka, tak samo może wylądować na talerzu jak gołąb z własnej chodowli.
[...]

Dla uzupełnienia, jeżeli nie wiesz, nie wege jadają też i kolorowe kaczki, i rajskie kurki, i gołębie, i nie tylko.

Po co mówić o sprawach marginalnych ?
"Nie wege", włączając Ciebie zanim nie stałeś się wegetarianinem,
jedzą głownie i przede wszystkim kury/kurczaki, prosiaki i krowy.
O te zwierzęta pytam, bo wegetarianizm powinien "ratować" ich
najwięcej. W konsekwencji powinno ich być mnóstwo wszędzie...

1970 - 27kg
1980 - 31kg
1990 - 34kg
1995 - 36kg
2000 - 38kg
2003 - 40kg

Rzeczywiśćie, rośnie, w tempie ok.4kg na dekadę. Wcześniej mnie to nie interesowało. Interesuje mnie jednak Polska, a nie mogę
się doczekac na mój rocznik statystyczny, zechciałbyś podac podobne zestawienie jak masz pod ręką?

Potrafisz pokazać żywe zwierzęta biegające na wolności sumujące
się choćby do statystycznej wagi mięsa 40kg ktore zjadałbyś gdybyś
nie był wegetarianinem ?





misiu

Posted: 8 Sier 2006 16:59:51




do czego tobie jest potrzebe takie bzdurne założenie, nie wiem

To proste, drogi Watsonie. Do wytknięcia Ci bzdurności Twojego.

albo, jak nie przejdziesz na wege to nie polecisz na księżyc
sens, lub bez sens, w zasadzie podobny, ;-)

W zasadzie zupełnie niepodobny, bo poruszamy się w zasięgu swoich
fizycznych możliwości, a nie fantazji.

ale bez problemu może sobie kupić dziczyznę w sklepie

Pokaż mi ten sklep, gdzie można kupić ubite dzikie kaczki, albo
króliki-miniaturki. Gdzież on?

Dlaczego dywagacje na temat różnej maści myśliwych? Powód jest
oczywisty, związek między decyzją zabicia i własnym talerzem, a nie tak
mglisty jak często poruszana kwestia sponsorowania przemysłu mięsnego
poprzez (nie)stosowne zakupy i pośrednie przyczynianie sie do pomnażania
śmierci itd. Łatwiej zatem o zrozumienie.

Nawet rozważając to czysto teoretycznie, decyzje o zakupie nie mają
żadnej mocy sprawczej w odniesieniu do uratowania jakiegokolwiek
zwierzęcia od smierci. Co najwyżej od urodzenia się. Skoro tak, to
ideałem wegetariańskiego świata jest Księżyc. Tam nic nie umiera, bo
nic się nie rodzi.

Wyraźnie, nasza rozmowa, rozjechała sie w dwóch różnych, dowolnie
wybranych kierunkach. Wróćmy wieć może do początku.

Ja już jestem tam, gdzie sedno.

Wróćmy do królików itp. Otóż królik miniaturka, tak samo może wylądować
na talerzu jak gołąb z własnej chodowli.
W sytuacji kryzysowej będzie miał zdecydowanie większe szanse przeżycia
w domu wege niż w innym, jako że wege:
A. nie mają psychicznej presji na jedzenie mięsa,
B. potrafią przygotować sobie (a także dzieciom) pełnowartościowy
posiłek bez mięsa.

Dla uzupełnienia, jeżeli nie wiesz, nie wege jadają też i kolorowe
kaczki, i rajskie kurki, i gołębie, i nie tylko.

Brnij dalej w durne teoryjki, które i tak nie przyniosą Ci żadnej
korzyści, bo tak samo niewege jedzą króliki-miniaturki i rajskie
ptaszki, jak wege zabijają ludzi.

Rzeczywiśćie, rośnie, w tempie ok.4kg na dekadę. Wcześniej mnie to nie
interesowało. Interesuje mnie jednak Polska, a nie mogę się doczekac na
mój rocznik statystyczny, zechciałbyś podac podobne zestawienie jak masz
pod ręką?

Proszę bardzo: (2000=100%)

1970 - 53kg (76%)
1980 - 76kg (109%)
1990 - 73kg (104%)
1995 - 69kg (99%)
2000 - 70kg (100%)
2003 - 76kg (109%)

A tu masz polską produkcję mięsa:

1970 - 2mln ton (69%)
1980 - 2,9mln ton (100%)
1990 - 3mln ton (103%)
1995 - 2,8mln ton (97%)
2000 - 2,9mln ton (100%)
2003 - 3,47mln ton (120%)

Szczególną uwagę zwróć na ostatnie lata - wzrost produkcji jest znacznie
wyższy niż wzrost spożycia. To wynik wzrostu eksportu. Sam widzisz -
czego Ty nie zjesz, zjedzą ludzie za granicą.

Co mam robić 8-D))) ???
Może uprzedzaj jak masz zamiar żartować, bo mi boczki rozerwie ze
śmiechu :-)
Do Twojej wiadomości, nieodległe to czasy, kiedy np. o barach wege (poza
Warszawą) nikt nie słyszał, że już o sklepach tego typu nie wspomnę.
Teraz sklepów jest full, i/lub stoiska w markietach, barów w każdej
wiekszej miejscowaośći przynajmniej z jeden, poza tym, mozna iść do
restauracji czy też baru i coś bezmięsnego bez problemu też sie
dostanie. Ba, w kazdej szanującej się restauracji (z wyjątkiem może tych
profilowanych) mozna sobie zamówić wege wesele, i nie ma większego
problemu.
Może nie masz tej świadomości, (bo właściwie i skąd skoro Ciebie to nie
dotyczy) ale w ciągu ostatnich lat zmiana nastąpiła totalna.

Jeżeli sklepów i barów wegetariańskich jest full, to skąd się biorą
takie posty, jak np. "pojechać do Sopotu i nie umrzeć z głodu":
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=45816965
Nawet na p.s.w., jak dobrze poszukasz, znajdziesz narzekania na ubogą
ofertę dla wegetarian. Skoro więc jest tak dobrze, to czemu jest tak
źle?
Skądinąd przyznaję, że w ostatnich latach faktycznie bardzo wiele się
zmieniło. Na przykład powstało wiele sex-szopów, co zapewne wskazuje na
to, że obecnie jest więcej ludzi ciupciających niż jakieś dwadzieścia
lat temu.

Jak się znowu rynek wschodni załamie (Rosja,Ukraina) to będą mogli część
przerzucić do Chin. Przyznasz jednak, ze opłcalność takiego
przedsięwzięcia będzie już jednak inna i nie dotyczy mniejszych.

"Załamanie" rynku wschodniego wynika wyłącznie z przyczyn politycznych -
zgrzytów w stosunkach Warszawa-Moskwa. Nie zaś dlatego, że Rosjanie
przestają jeść mięso. Ten rynek ma w dalszym ciągu wielki potencjał.
Ochłodzenie nie będzie trwać wiecznie.
Co się tyczy Chin, to dopiero zaczynamy z nimi handlować. Można się
spodziewać, że będą dużym odbiorcą naszego mięsa.

Na polu jedzenia mięsa? wybacz, ale Indie to nie Chiny inna
tradycja,kultura i mentalność. Religijny hindus niezależnie od
zasobności portfela, nadal będzie religijnym hindusem niejedzącym mięsa.

Tak, jak Polak będzie zawsze katolikiem? Łudzisz się. Laicyzacja
społeczeństw i zmiany kulturowe są nieubłagane. Hindusi będą jeść
coraz więcej mięsa. Trend jest już widoczny.

Oczywiście Indie to wieloreligijny tygiel nie tylko hindusi, a człowiek
biedny włoży do garnka cokolwiek co dostanie, liczenie jednak na wzrost
spożycia, choćby taki jak w Chinach, jest mżonką.

Pożyjemy, zobaczymy.

Inna sprawa kto ma kogo gonić, Indie Zachód czy odwrotnie? ;-)
Zależy co się bierze pod uwagę.

A Zachód w czym miałby gonić Indie? Chyba tylko w przyroście naturalnym.




Andy

Posted: 16 Wrz 2006 16:02:46




Pokaż mi ten sklep, gdzie można kupić ubite dzikie kaczki, albo
króliki-miniaturki. Gdzież on?

dowolny market wprawdzie akurat nie dzikie kaczki (chociaż może tez) a
k-miniatórki nie sa dzikie, ale dziczyzna jest.

Nawet rozważając to czysto teoretycznie, decyzje o zakupie nie mają
żadnej mocy sprawczej w odniesieniu do uratowania jakiegokolwiek
zwierzęcia od smierci.

Rozważajac teoretycznie, jak najbardziej jest przełożenie między decyzją
o zakupie a tym, że zwiwrzę pożyje dłużej. Sprzedawca musi się
bardziej wyślić, aby sprzedać.

Co najwyżej od urodzenia się.

Zwierząta rodzą sie nie tylko w przemysłowej hdowli.

Skoro tak, to
ideałem wegetariańskiego świata jest Księżyc. Tam nic nie umiera, bo
nic się nie rodzi.

Więc MSZ nie jest to ideał wegetariańskiego świata.

Dla uzupełnienia, jeżeli nie wiesz, nie wege jadają też i kolorowe
kaczki, i rajskie kurki, i gołębie, i nie tylko.

bo tak samo niewege jedzą króliki-miniaturki i rajskie

ptaszki, jak wege zabijają ludzi.

przeczytaj uważnie: rajskie ptaszki czy rajskie kurki? (biegające po
niektórych wiejskich podwórkach)

Rzeczywiśćie, rośnie, w tempie ok.4kg na dekadę. Wcześniej mnie to
nie interesowało. Interesuje mnie jednak Polska, a nie mogę się
doczekac na mój rocznik statystyczny, zechciałbyś podac podobne
zestawienie jak masz pod ręką?

Proszę bardzo: (2000=100%)

1970 - 53kg (76%)
1980 - 76kg (109%)
1990 - 73kg (104%)
1995 - 69kg (99%)
2000 - 70kg (100%)
2003 - 76kg (109%)

Wniosek taki, ze spożycie na głowę jest teraz takie jak w czasach I
Solidarności.

A tu masz polską produkcję mięsa:

1970 - 2mln ton (69%)
1980 - 2,9mln ton (100%)
1990 - 3mln ton (103%)
1995 - 2,8mln ton (97%)
2000 - 2,9mln ton (100%)
2003 - 3,47mln ton (120%)


Szczególną uwagę zwróć na ostatnie lata - wzrost produkcji jest znacznie
wyższy niż wzrost spożycia. To wynik wzrostu eksportu. Sam widzisz -
czego Ty nie zjesz, zjedzą ludzie za granicą.

Nie, to co ja zjem to ja zjem wzrost eksportu jest niezależny i
właściwie dopiero w ostatnich 3 wykazanych latach. Ile z tego idzie na
Ukrainę a w szczególności Rosję? a ile do Chin?

Niezależnie, podsumowując obie statystyki można dojść do wniosku, że
wzrost ilości wegetarian powoduje większe spożycie mięsa. :-)



Może nie masz tej świadomości, (bo właściwie i skąd skoro Ciebie to
nie dotyczy) ale w ciągu ostatnich lat zmiana nastąpiła totalna.

Jeżeli sklepów i barów wegetariańskich jest full, to skąd się biorą

takie posty, jak np. "pojechać do Sopotu i nie umrzeć z głodu":
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=45816965

najlepiej zapytaj autora

Nawet na p.s.w., jak dobrze poszukasz, znajdziesz narzekania na ubogą
ofertę dla wegetarian. Skoro więc jest tak dobrze, to czemu jest tak
źle?

Prościej jest zapytać niż biegać po mieście i szukać. Póki co faktycznie
wege bary nie są na każdym rogu. Porównuję to jednak do czasów
wcześniejszych. I to zupełnie inny świat.

Skądinąd przyznaję, że w ostatnich latach faktycznie bardzo wiele się
zmieniło. Na przykład powstało wiele sex-szopów, co zapewne wskazuje na
to, że obecnie jest więcej ludzi ciupciających niż jakieś dwadzieścia
lat temu.

NTG

Na polu jedzenia mięsa? wybacz, ale Indie to nie Chiny inna
tradycja,kultura i mentalność. Religijny hindus niezależnie od
zasobności portfela, nadal będzie religijnym hindusem niejedzącym mięsa.

Tak, jak Polak będzie zawsze katolikiem? Łudzisz się. Laicyzacja

społeczeństw i zmiany kulturowe są nieubłagane. Hindusi będą jeść
coraz więcej mięsa. Trend jest już widoczny.

A od kiedy Polak to katolik? No... w statystykach,może :-)
W Indiach, żyją nie tylko hindusi.
Jak wyżej, uważaj na paradoksy :-)


A Zachód w czym miałby gonić Indie? Chyba tylko w przyroście naturalnym.

w programistach :-)

Andy




Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.650
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008