| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Jak pięknym być / jakie solaria, stojące czyleżące??? |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 12:42:11 O ubraniach sie nie wypowiadalam :) Jedno jest pewne: nie umiem kupic
biustonosza, ktorego porzadnie nie przymierze. Musze wiedziec, czy jest odpowiednio scisliwy, czy ma odpowiednio duze miski, czy ksztalt fiszbin jest kompatybilny ze mna i tu nie godze sie na zadne ustepstwa. Ale ja jestem nawiedzona dzieki czytaniu Lobby Biusciastych ;) Dzięki m.in. Twoim postom i wątkom o biustonoszach moja wiedza teoretyczna sie baaardzo pogłębiła :-) i tym lepiej wiem, na co zwracać uwagę przy kupnie, także na odległość - muszę przyznać, że rzadko "nie trafiam", no a jak już coś jest "trafione", to powtarzam zakup i już :-) |
| ewka
|
Posted: 14 Sty 2008 12:46:45 Ja tez wole kupic pare butow, ktora nie byla noszona (i zazwyczaj taka
nigdy nie przykladalam do tego wagi), ale jesli bylby ostatni egzemplarz butow wyczekanych, wypatrzonych i, coz, idealnych po prostu, kupilabym bez zastanowienia. No to chyba kazdy woli niemierzone, bo jednak but rozciaga sie dopasowujac do stopy, co do ostatniego egzemplarza to zalezy jak by akurat pasowal i czy fakt, ze byl mierzony nie przeszkadzalby az tak bardzo. Co do psa - jasne, ze moja sucz obwachuje wszystko, co sie da, bierze do
japy, co sie da - jak to pies ma w zwyczaju. Po kazdym kontakcie z psem myje rece i juz. Jedni lubia byc oblizywani, inni nie :) Moja tez obwachuje, a czasem pewnie i liznie wole tego nie widziec ;) ale odkad je wet. karme to i tak jej tak wali z japy, ze tylko w ucho moze mnie pocalowac ;) Na lozku czasem sie wyleguje, ale no nie ma co porownywac psa podworkowego do takiego wypieszczonego i wypielegnowanego domowego, taki jest na oko czysty i pachnacy wiec jak sie jej rozlozy kocyk na lozku czy kanapie to nikomu nie wadzi troche futra do glaskania :) jedynie miejsca dla nas wtedy brakuje ;) |
| Iwon(K)a
|
Posted: 14 Sty 2008 13:55:17 Nie szkodzi. Noga sie poci, zwlaszcza w rajstopach, a pot jest przenoszony
z buta do buta. A nawet jesli ktos nosi skarpetki i mierzy w skarpetkach, to przeklada te nogi w skarpetkach z wlasnych butow do butow mierzonych. A co on mial w tych wlasnych butach, nie wiadomo :) I nie wiadomo, czy mial czyste skarpetki :) no nie za bardzo. Nawet jesli pot jest przenoszony, nie ma kontaktu ze skora nastepntego uzytkownika, a z jego skarpetka, ktora potem jest wyprana. A pozniej nawet jesli ta skarpetka jest wsadzona do buta kolejnej osoby to wciaz do tego buta jest wsadzana noga w skarpecie. Dlatego tez jak pisalam w sklapach sa jednorazowe ponczoszane skarpetki, zeby bezposrednio stopy do buta nie wsadzac. Nie dajmy sie zwariowac :)
czy podstawowe zasady higieny uwazasz za wariactwo?? Krusz.
ktora wlasnie smyra za uchem psa, a pies sie odwdziecza lizaniem po rekach. Ach te mikroby :) i potem lizesz ta reke sama, czy jednak ja myjesz?? i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 14 Sty 2008 13:59:20 ale wiesz, ze sie nie mierzy na gola stope? jak sie nie ma spkarpetek/rakstop to w kazdym porzadnym sklepem sa jednorazowe ponczoszane skarpetki.
Niektorzy mierza na gola. niektorzy nie myja rak po zalatwieniu potrzeby w ubikacji. i co teraz? W niektorych sklapach sa jednorazowe
skarpetki, ale do ogolnego, wielorazowego uzytku. w niektorych ubikacjach nie ma umywalek. i co teraz? czy to jest jakims wyznacznikiem, czy moze sprawa naganna/godna pochwaly (bo nie rozumiem po co Twoje przyklady)? i. |
| Theli
|
Posted: 14 Sty 2008 14:04:18 ale wiesz, ze sie nie mierzy na gola stope? jak sie nie ma spkarpetek/rakstop to w kazdym porzadnym sklepem sa jednorazowe ponczoszane skarpetki.
Niektorzy mierza na gola. niektorzy nie myja rak po zalatwieniu potrzeby w ubikacji. i co teraz? O rany, ale z toba trudno sie rozmawia. Nie chodzi mi o to, ze ja nie zakladam skarpetek, ale ze byc moze pewna liczba osob przede mna mierzyla te same buty, nie zalozywszy uprzednio skarpetek. W niektorych sklapach sa jednorazowe
skarpetki, ale do ogolnego, wielorazowego uzytku. w niektorych ubikacjach nie ma umywalek. i co teraz? czy to jest jakims wyznacznikiem, czy moze sprawa naganna/godna pochwaly (bo nie rozumiem po co Twoje przyklady)? Nie zadnym wyznacznikiem, tylko, ze nie jest tak fajnie jak piszesz. Podobnie, jak nie jest fajnie w niektorych hotelach czy restauracjach. th |
| Kruszyzna
|
Posted: 14 Sty 2008 14:34:24 On Mon, 14 Jan 2008 14:55:17 +0100, Iwon(K)a i potem lizesz ta reke sama, czy jednak ja myjesz??
Wylizuje ja oczywiscie. Wrecz cmokam. EOT Krusz. |
| Marta Góra
|
Posted: 14 Sty 2008 15:19:18 PS. Wiesz, że w Japonii coraz więcej osób używa jednorazowych rękawiczek, w czasie pobytu poza domem, np. na zakupach itd. - przed drzwiami domu zdejmują je i wyrzucają do kosza... Tak z ciekawości... Jak kupujesz ciuchy, buty itd? Duze prawdopodobieństwo, że przed Tobą mierzyło je conajmniej kilkanaście osób:) ale wiesz, ze sie nie mierzy na gola stope? jak sie nie ma spkarpetek/rakstop to w kazdym porzadnym sklepem sa jednorazowe ponczoszane skarpetki. Oczywiście, tyle tylko że zawsze znajdzie się wśród mierzących fleja we własnych, przepoconych skarpetkach (pończochach itd), o tej porze roku szczególnie (w Galeriach tłumy są w późne piatkowe popołudnia tuż po pracy). Jeśli ktoś we własnych butach wyhodował sobie grzybka to jak najbardziej nie będzie się przejmował czy go poda dalej. Nie wiem jak jest w innych krajach, ale np w UK i w Hiszpanii nie ma obsesji skarpetek, mnóstwo ludzi mierzy buty na gołą stopę, często są to sklepy samoobsługowe. Pozdrawiam, Marta |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 15:36:23 PS. Wiesz, że w Japonii coraz więcej osób używa jednorazowych rękawiczek, w czasie pobytu poza domem, np. na zakupach itd. - przed drzwiami domu zdejmują je i wyrzucają do kosza... Tak z ciekawości... Jak kupujesz ciuchy, buty itd? Duze prawdopodobieństwo, że przed Tobą mierzyło je conajmniej kilkanaście osób:) ale wiesz, ze sie nie mierzy na gola stope? jak sie nie ma spkarpetek/rakstop to w kazdym porzadnym sklepem sa jednorazowe ponczoszane skarpetki. Oczywiście, tyle tylko że zawsze znajdzie się wśród mierzących fleja we własnych, przepoconych skarpetkach (pończochach itd), o tej porze roku szczególnie (w Galeriach tłumy są w późne piatkowe popołudnia tuż po pracy). Jeśli ktoś we własnych butach wyhodował sobie grzybka to jak najbardziej nie będzie się przejmował czy go poda dalej. Nie wiem jak jest w innych krajach, ale np w UK i w Hiszpanii nie ma obsesji skarpetek, mnóstwo ludzi mierzy buty na gołą stopę, często są to sklepy samoobsługowe. Pozdrawiam, Marta Tylko że w tych krajach, z racji klimatu, nie chodzi się przez 2/3 roku w zabudowanych buciorach, więc prawdopodobieństwo infekcji jest mniejsze. A u nas pół roku zimy i niezbyt sprzyjającej gołym stopom pluchy jesiennej :-( |
| Marta Góra
|
Posted: 14 Sty 2008 15:56:45 Bluzki takoż. Nierozpakowane. Wystarczy, jeśli zobaczę fason na
wieszaku i wiem od razu, czy mi będzie ładnie - znam się na szyciu i jego szczegółach. Dużo kupuję nawet w internecie - rzadko kiedy są wpadki. Ostatnio spędziłam pół dnia na zakupach, w samym Solarze przymierzyłam chyba z siedem sweterków tylko na biustonosz i o zgrozo kupiłam tylko jeden. Z Zary np wyszłam bez niczego. Pewnie ktoś przede mną je mierzył i pewnie po takoż i ktoś to kupił. W większości sklepów kótre znam bluzki wiszą na wieszakach lub leżą na półkach. Mui być rotacja pomiędzy sklepem a magazynem, bo w innym wypadku ekspozycja wyglądałaby jak reklama lumpeksu. Może ja nie mam na tyle tupetu, ale nigdy nie upomniałam się o inny, zapakowany egzemplarz (no chyba że miał wadę) i nie wydaje mi się by takie upominanie się było normą. Podobnie jest z bielizną, mało znam kobiet które kupią biustonosz na oko, większość pewnie robi tak jak ja - skoro już musze się rozbierac w sklepie to zazwyczaj biorę kilka modeli, czasem wychodze z jednym, czasem z żadnym. Przez 4 lata miałam butik z ciuchami, wcale nie najtańszymi i nic mnie nie zadziwi. Mogłabym napisać książkę o higienie klientek:) Ale to nie znaczy, że zrezygnuję z kupowania ciuchów do końca życia. Po prostu cokolwiek kupię to wrzucam do pralki. Kiedy nic nie było w sklepach kupowało się własnie bieliznę, męskie koszule i całkiem sporo innych rzeczy na oko, teraz praktycznie przymierzyć można wszystko, ludzie ciuchów kupują znacznie więcej ale jakoś nikt z tego problemu nie widzi. Jeśli masz taką fobię to pilnuj córek, broń boze niech nie kupują w sieciówkach - znajomi prowadzą takową b.znanej marki, w jakim stanie dziewczyny potrafią oddać dżinsy to włos się jeży, szczegółów Ci oszczędzę. Pozdrawiam życząc udanych zakupów:) Marta |
| Marta Góra
|
Posted: 14 Sty 2008 16:00:03 ktora wlasnie smyra za uchem psa, a pies sie odwdziecza lizaniem po
rekach. Ach te mikroby :) Ostatnio mnie wet uświadomił ile świństwa można przywlec do domu na butach - dlatego szczepię i odrobaczam systematycznie moje koty:) W swojego owczarka co pół roku ładowałam pakę tabletek coby czasem obcy się nie zagnieździli i co? dziecko przywlokło do dom pasożyty po pobycie w szpitalu... Pozdrawiam, Marta |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 16:09:47 Bluzki takoż. Nierozpakowane. Wystarczy, jeśli zobaczę fason na
wieszaku i wiem od razu, czy mi będzie ładnie - znam się na szyciu i jego szczegółach. Dużo kupuję nawet w internecie - rzadko kiedy są wpadki. Ostatnio spędziłam pół dnia na zakupach, w samym Solarze przymierzyłam chyba z siedem sweterków tylko na biustonosz i o zgrozo kupiłam tylko jeden. Z Zary np wyszłam bez niczego. Pewnie ktoś przede mną je mierzył i pewnie po takoż i ktoś to kupił. W większości sklepów kótre znam bluzki wiszą na wieszakach lub leżą na półkach. Mui być rotacja pomiędzy sklepem a magazynem, bo w innym wypadku ekspozycja wyglądałaby jak reklama lumpeksu. Może ja nie mam na tyle tupetu, ale nigdy nie upomniałam się o inny, zapakowany egzemplarz (no chyba że miał wadę) i nie wydaje mi się by takie upominanie się było normą. Podobnie jest z bielizną, mało znam kobiet które kupią biustonosz na oko, większość pewnie robi tak jak ja - skoro już musze się rozbierac w sklepie to zazwyczaj biorę kilka modeli, czasem wychodze z jednym, czasem z żadnym. Przez 4 lata miałam butik z ciuchami, wcale nie najtańszymi i nic mnie nie zadziwi. Mogłabym napisać książkę o higienie klientek:) Ale to nie znaczy, że zrezygnuję z kupowania ciuchów do końca życia. Po prostu cokolwiek kupię to wrzucam do pralki. Ależ zapewniam Cię, że nie chodze goła ani ciagle w tych samych ciuchach :-) Jeśli boję sie przymierzyć, a ubranie mi się podoba, to mierzę "na zewnątrz", a w domu oczywiście najpierw piorę, zresztą i tak wszystko, co kupuję do ubrania, w domu najpierw piorę, choćby ze względu na kurz w sklepach lub niewiadomą drogę ubranka do sklepu czy choćby mozliwość upadku na podłogę podczas przekłądania. Kiedy nic nie było w sklepach kupowało się własnie bieliznę, męskie koszule
i całkiem sporo innych rzeczy na oko, teraz praktycznie przymierzyć można wszystko, ludzie ciuchów kupują znacznie więcej ale jakoś nikt z tego problemu nie widzi. Jeśli masz taką fobię Nie nazwałabym tego fobią, chyba że żartobliwie. Jest to być może nadmierna ostrożność, ale wolę to, niż przeciwne zjawisko. to pilnuj córek, broń boze niech nie kupują w
sieciówkach - znajomi prowadzą takową b.znanej marki, w jakim stanie dziewczyny potrafią oddać dżinsy to włos się jeży, szczegółów Ci oszczędzę. Pozdrawiam życząc udanych zakupów:) Pewnie, wszystkiego się nie przewidzi, ale to nie znaczy, że należy się wyzbyć wszelkiej ostrożności. I dzięki - raczej zawsze zakupy mi się udają :-) |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 16:13:17 ktora wlasnie smyra za uchem psa, a pies sie odwdziecza lizaniem po
rekach. Ach te mikroby :) Ostatnio mnie wet uświadomił ile świństwa można przywlec do domu na butach - dlatego szczepię i odrobaczam systematycznie moje koty:) Jak się włazi do domu w butach, no to pewnie. U nas zostawia się buty w sieni. Wyjątek jest tylko dla gości - ci mniej oficjalni jednak chętnie sami zdejmują, choć wcale im tego nikt nie sugeruje. W swojego owczarka co pół roku ładowałam pakę tabletek coby czasem obcy się
nie zagnieździli i co? dziecko przywlokło do dom pasożyty po pobycie w szpitalu... Otóż to... |
| Marta Góra
|
Posted: 14 Sty 2008 16:26:38 Nie wiem jak jest w innych krajach, ale np w UK i w Hiszpanii nie ma
obsesji skarpetek, mnóstwo ludzi mierzy buty na gołą stopę, często są to sklepy samoobsługowe. Tylko że w tych krajach, z racji klimatu, nie chodzi się przez 2/3 roku w zabudowanych buciorach, więc prawdopodobieństwo infekcji jest mniejsze. A u nas pół roku zimy i niezbyt sprzyjającej gołym stopom pluchy jesiennej :-( Taa... 40 stopni, znasz kogoś kto się nie spoci? Zwłaszcza, ze większość Hiszpanek ma sporą nadwagę. Zdziwiłabyś się też jeśli chodzi o UK. Byłam tam w kilku domach i w KAŻDYM był grzyb. Akurat klimat sprzyjający ku temu bardzo, zwłaszcza w łazienkach gdzie trafiają się drewniane podłogi pamiętające królową Wiktorię. Nie chcę myśleć co jest np na basenach, w solariach itp podobnych przybydkach. W październiku pełno na ulicy kobiet w wysokich butach za to często do tego w bluzce z krótkim rękawem albo cienkim sweterku. W kwietniu na Gatwick widziałam dziewczyny w zamszowych muszkieterach, nie wiem ile było stopni ale ja miałam top na ramiączkach, chociaz zmarzluch jestem. Nie da się ukryć, że jeszcze 20 lat temu przywoite mydło czy dezodorant były w Polsce luksusem, ale nie wiem czy zauważyłaś jak bardzo od tamtego czasu zmieniła się mentalność. I żeby nie było, ja rozumiem tego typu fobie, każdy jakieś ma - ja np w Andorze w hotelu znalazłam jaszczurkę pod prysznicem i jakoś nic mi nie jest chociaż potem przez 3 dni myłam się w umywalce w pokoju:) Jednak pewnie nie jest to żadne moje odkrycie, że im większa sterylizacja codziennego życia tym mniej odporni stajemy się na różnego rodzaju wirusy i bakterie. Dla mnie jest różnica pomiędzy stomatologiem bez rękawiczek czy seksem z kim popadnie bez prezerwatywy a przymierzeniem bluzki czy butów w sklepie. Pozdrawiam, Marta |
| Marta Góra
|
Posted: 14 Sty 2008 16:28:40 ktora wlasnie smyra za uchem psa, a pies sie odwdziecza lizaniem po rekach. Ach te mikroby :) Ostatnio mnie wet uświadomił ile świństwa można przywlec do domu na butach - dlatego szczepię i odrobaczam systematycznie moje koty:) Jak się włazi do domu w butach, no to pewnie. U nas zostawia się buty w sieni. A jak się ma klatkę schodową? Wybacz, ale zdejmowanie butów przed drzwiami uważam za szczyt buractwa - nie po to wykłądałam przedpokój płytkami, żeby robić wystawę za drzwiami:) Poza tym moje koty chodzą wszędzie.... Pozdrawiam, Marta |
| Carrie
|
Posted: 14 Sty 2008 16:44:41 W dniu Sun, 13 Jan 2008 13:59:35 +0100, Ikselka wydukał(a) nieśmiało, a wszystkim się zdawało, że to echo grało: generalnie unikam (jak mogę i jeśli mogę)
tłumnie odwiedzanych/używanych kibli, łazienek, łóżek, nakryć, sztućców. To jak szpital, gdzie wbrew pozorom najłatwiej spotkać najgorsze szczepy bakterii i wirusów, uodpornione na wiele środków dezynfekujących. Z czystej ciekawości pytam: bywasz u fryzjera, kosmetyczki, na basenie, w saunie, w siłowni i tym podobnych miejscach? I czy dezynfekujesz długopisy w miejscu pracy oraz klawiaturę komputera, i aparaty telefoniczne? A pieniądze? 8-) Przyszło mi na myśl, że gdybym miała się czymś zarazić, to najprędzej przez dotykanie banknotów, drążków i siedzeń w komunikacji miejskiej itd., bo to mi się zdarza codziennie, a wizyty w hotelach czy publicznych toaletach - sporadycznie. Jednakże jakoś się nie zarażam :) Co gorsza, czasami jadam owoce nie wyszorowane wcześniej pod wrzątkiem i też jakoś mi nie szkodzą... Rozumiem, pochwalam i stosuję się do zaleceń higieny, ale nie dajmy się zwariować. Dla "normalnych": lubię żyć z moją małą wybiórczą, nieleczoną/nieuleczalną
paranoją, która MNIE absolutnie nie przeszkadza, jak również innym. A np. zmywarka w domu, używana od lat nastawiona ciągle na program 75 st, zabezpiecza całą rodzinę przed wzajemnym częstowaniem się katarem i innymi popularnymi infekcjami. Nie mnie oceniać, ale jeśli rodzina tak łatwo się wzajemnie zaraża katarem, to chyba poszczególne osoby mają słabą odporność. Mnie się zdarzało opiekować osobami chorymi na grypę czy inne zapalenie oskrzeli, ba, w swoim czasie nawet spałam w jednym łóżku z pokasłującym Teżetem, bo nie było innego wyjścia. I się nie zarażałam jakoś... Ale może jestem wyjątkowo odporna na te popularne choroby ;) Gdybym miała pewność co do takiej samej solidności
w myciu naczyń i praniu ręczników i bielizny pościelowej, jak robię to sama, nie miałabym obaw, jednak cóż, wszędzie, gdzie są pracownicy=ludzie, tam wszelka złośliwość i niesolidność wobec tych, co z ich pracy, wstrętni, korzystają, bo ich na to stać :-) Powiedz jeszcze, jak kupujesz żywność? Pieczywo - nie wiadomo, kto to obmacał łapami. Warzywa - tak samo. Jedzenie paczkowane - kto zagwarantuje, że pracownicy producenta nie wygłupiali się na nocnej zmianie? ;) ATSD, nie miałam przyjemności pracować w gastronomii, ale za to pracowałam na plantacji owoców. Mogę opowiedzieć, jak wyglądają "świeże owoce najlepszej jakości", które są wysyłane do zakładów przetwórczych i przerabiane na dżemy czy marmolady ;) I co z tego, nadal jadam takie dżemy, jogurty i inne produkty, jeśli tylko mi smakują. Pozdrawiam, Carrie |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 16:44:49 Dla mnie jest różnica pomiędzy stomatologiem bez rękawiczek czy
seksem z kim popadnie bez prezerwatywy a przymierzeniem bluzki czy butów w sklepie. Ależ oczywiście, chociaż po co wymieniasz seks z kim popadnie bez prezerwatywy, skoro raczej w naszym (?) przypadku to i tak abstrakcja zupełna? ;-) |
| Ikselka
|
Posted: 14 Sty 2008 16:48:39 ktora wlasnie smyra za uchem psa, a pies sie odwdziecza lizaniem po rekach. Ach te mikroby :) Ostatnio mnie wet uświadomił ile świństwa można przywlec do domu na butach - dlatego szczepię i odrobaczam systematycznie moje koty:) Jak się włazi do domu w butach, no to pewnie. U nas zostawia się buty w sieni. A jak się ma klatkę schodową? Wybacz, ale zdejmowanie butów przed drzwiami uważam za szczyt buractwa - nie po to wykłądałam przedpokój płytkami, żeby robić wystawę za drzwiami:) Na buty są sposoby - szafki itp., poza tym ja akurat nie mam klatki schodowej na zewnątrz domu, lecz w środku, a w przedpokoju przy wejściu akurat dywan i parkiet... płytki są w sieni, więc tam zostawiamy buty. Co kraj, to obyczaj, co dom, to zwyczaj, nie ma co się spierać, bo każdy ma inaczej :-) |
| Margaret
|
Posted: 14 Sty 2008 19:27:44 swoja droga, jak ty uprawiasz seks? przeciez twoj partner tamtedy SIKA!
mozna na calosc isc w druga strone, i sie pozarazac wszystkimi chorobami przenoszonymi droga plciowa...a co tam. Sikanie nawet odpada w przedbiegach. nie ma to jak wymyslanie absurdow potrzebnych do dyskusji...: i. czy ja wiem czy takie absurdy, ? PO prostu to nasuwa się samo, jak się czyta to co spłodziłaś :). Ja nic nie będę więcej pisać ponad to, że zgadzam się z przedmówczynią która opiniuje, że takie sterylne "och ach" powoduje brak odporności na każden jeden zarazek wśród dzieciaków, a potem i starszych..Bo mama przewrażliwiona na punkcie czystości. |
| Margaret
|
Posted: 14 Sty 2008 19:28:49 czy ja wiem czy takie absurdy, ? PO prostu to nasuwa się samo, jak się
czyta to co spłodziłaś :). Ja nic nie będę więcej pisać ponad to, że zgadzam się z przedmówczynią która opiniuje, że takie sterylne "och ach" powoduje brak odporności na każden jeden zarazek wśród dzieciaków, a potem i starszych..Bo mama przewrażliwiona na punkcie czystości. ups, przepraszam, to oczywiście do Ikselki. |
| Małgorzata Krzyżania
|
Posted: 14 Sty 2008 20:41:56 Pewnego dnia, a było to Mon, 14 Jan 2008 20:23:46 +0100, przyszła do mnie Jest jeszcze Detektyw Monk, chyba bardziej pasuje - bohater grany przez
Nicholsona przynajmniej jadal w publicznych miejscach. Monk też jada, jedynie winszuje sobie mieć poszczególne elementy posiłku na oddzielnych talerzach. Zuzanka (na Monku zęby zjadłam, mogę pożyczyć na DVD ;-)) |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 02:32:40 Niektorzy mierza na gola. niektorzy nie myja rak po zalatwieniu potrzeby w ubikacji. i co teraz? O rany, ale z toba trudno sie rozmawia. ze mna?? ja caly czas trzymam sie jednego "frontu", ty natomiast jak widze zmieniasz w zaleznosci czy jest to restauracja, czy sklep. Nie chodzi mi o to, ze ja nie
zakladam skarpetek, ale ze byc moze pewna liczba osob przede mna mierzyla te same buty, nie zalozywszy uprzednio skarpetek. alez oczywiscie. tak jak jest pewna liczba osob w restauracjach, ktore nie wycieraja rak po zalatwieniu sie w restauracjach. Ty w koncu stanelas w "obronie" owych bo sama pracowalas w lodziarni, i zachowywalas sie ladnie. I to ty sama chcesz wierzyc, ze tych ludzi jest wiecej i jest generalnie dobrze. (..) Nie zadnym wyznacznikiem, tylko, ze nie jest tak fajnie jak piszesz.
ja _caly_ czas pisze, ze nie jest fajnie jak sie to na pierwszy rzut oka wydaje. Podobnie, jak nie jest fajnie w niektorych hotelach czy restauracjach.
no ale tam wolisz wierzyc, ze jest generalnie dobrze. Ja wole wiedziec, a nie wierzyc. Dlatego zawsze zolze skarpetke zanim zaloze but na gola noge. Nie bede wierzyc, ze ten but akurat nie byl przymierzany, czy tez byl ale nie gola stopa. i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 02:37:28 Wole jednak wierzyc, ze generalnie jest dobrze (a przynajmniej w miare
dobrze) i rezygnowac z jedzenia czy spania w hotelu dopiero, gdy cos mnie zaniepokoi, niz z gory zalozyc, ze na pewno jest zle i nigdzie nie wyjezdzac (,,porzadni ludzie nie spia w hotelach') i w ogole rezygnowac z jedzenia poza domem. ja tam wole swoje zycie oprzec na wiedzy, a nie na wierze. i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 02:41:46 Ja nic nie będę więcej pisać ponad to, że zgadzam się z przedmówczynią która
opiniuje, że takie sterylne "och ach" powoduje brak odporności na każden jeden zarazek wśród dzieciaków, a potem i starszych..Bo mama przewrażliwiona na punkcie czystości. sterylnosci nigdy nie bedzie. Z brudu kiedys dzieciaki marly jak muchy, bo nie wiedziano, ze zwykle mycie rak pomoze w wielu przypadkach. Hdyby bylo jak piszesz, w czasach naszych praaadziadkow dzieciaki tryskaly by zdrowiem, odporne i zaprawione. Tak nie bylo, marly jak muchy. A dzieci i tak sie uodpornia przy pierwszym kontekcie z innym czlowiekiem. Juz w czasie porodu zostaja zaatakowane mikrobami od matki. Czystosc znow tak nie szkodzi jakby sie to powszechnie wydawalo. A widze, ze to taki trend... i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 02:47:24 Oczywiście, tyle tylko że zawsze znajdzie się wśród mierzących fleja we
własnych, przepoconych skarpetkach (pończochach itd), o tej porze roku szczególnie (w Galeriach tłumy są w późne piatkowe popołudnia tuż po pracy). Jeśli ktoś we własnych butach wyhodował sobie grzybka to jak najbardziej nie będzie się przejmował czy go poda dalej. poda go dalej ale na skarpetke. Ta sie albo wyrzuci albo wypierze, Na skarpetce grzyb sie nie uchowa za dlugo. Nie wiem jak jest w innych krajach, ale np w UK i w Hiszpanii nie ma
obsesji skarpetek, mnóstwo ludzi mierzy buty na gołą stopę, często są to sklepy samoobsługowe. ano pewno. Sto razy sie uda, sto pierwszy nie. i. |
| Theli
|
Posted: 15 Sty 2008 08:30:46 Wole jednak wierzyc, ze generalnie jest dobrze (a przynajmniej w miare
dobrze) i rezygnowac z jedzenia czy spania w hotelu dopiero, gdy cos mnie zaniepokoi, niz z gory zalozyc, ze na pewno jest zle i nigdzie nie wyjezdzac (,,porzadni ludzie nie spia w hotelach') i w ogole rezygnowac z jedzenia poza domem. ja tam wole swoje zycie oprzec na wiedzy, a nie na wierze. A wiesz, co sie dzieje w _kazdym_ hotelu i _kadej_ restauracji? |
| Theli
|
Posted: 15 Sty 2008 08:34:15 Niektorzy mierza na gola.
niektorzy nie myja rak po zalatwieniu potrzeby w ubikacji. i co teraz? O rany, ale z toba trudno sie rozmawia. ze mna?? ja caly czas trzymam sie jednego "frontu", ty natomiast jak widze zmieniasz w zaleznosci czy jest to restauracja, czy sklep. Nie zmieniam, nie znosze po prostu generalizowania, ze na pewno jest zle, wszyscy kelnerzy pluja do zupy itp. O lodziarni to byl kontrprzyklad, ze nie zawsze jest zle, teraz kotrprzyklad, ze nie zawsze jest dobrze. no ale tam wolisz wierzyc, ze jest generalnie dobrze.
Ja wole wiedziec, a nie wierzyc. Dlatego zawsze zolze skarpetke zanim zaloze but na gola noge. Nie bede wierzyc, ze ten but akurat nie byl przymierzany, czy tez byl ale nie gola stopa. Ja tez, dlatego, ze nie wierze, ze wszyscy przede mna mierzyli buty na skarpetki, nawet jak sklep jest ,,pozradny' i je udostepnia (niestety w wiekszosci sprzedaje). th (i chyba eot) |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 14:15:59 ja tam wole swoje zycie oprzec na wiedzy, a nie na wierze.
A wiesz, co sie dzieje w _kazdym_ hotelu i _kadej_ restauracji? do Boga mi jeszcze daleko :) i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 15 Sty 2008 14:18:01 ze mna?? ja caly czas trzymam sie jednego "frontu", ty natomiast jak widze
zmieniasz w zaleznosci czy jest to restauracja, czy sklep. Nie zmieniam, nie znosze po prostu generalizowania, ze na pewno jest zle, wszyscy kelnerzy pluja do zupy itp. O lodziarni to byl kontrprzyklad, ze nie zawsze jest zle, teraz kotrprzyklad, ze nie zawsze jest dobrze. tyle tylko, ze chyba zle te swoje kontrargumenty uzywasz, bo nigdzie nie twierdze, ze zawsze jest dobrz lub zawsze jest zle. i rzeczywiscie eot :) i. |
| Margaret
|
Posted: 15 Sty 2008 16:46:38 czasie porodu zostaja zaatakowane mikrobami od matki. Czystosc znow tak
nie szkodzi jakby sie to powszechnie wydawalo. A widze, ze to taki trend... i. jest różnia pomiędzy zachowaniem podstawowych zasad higieny, a sterylnością "och ach". Tak samo jak jest różnica między niemyciem się, brudem, a normalnym kontaktem z otoczeniem.. |
| Ikselka
|
Posted: 15 Sty 2008 17:03:22 czasie porodu zostaja zaatakowane mikrobami od matki. Czystosc znow tak
nie szkodzi jakby sie to powszechnie wydawalo. A widze, ze to taki trend... i. jest różnia pomiędzy zachowaniem podstawowych zasad higieny, a sterylnością "och ach". Tak samo jak jest różnica między niemyciem się, brudem, a normalnym kontaktem z otoczeniem.. Zwróć uwagę, że bezpieczeństwo "normalnego" kontaktu z otoczeniem zależy od otoczenia. Nasze otoczenie przestaje już być normalne, więc normalny z nim kontakt przestaje być taki bezpieczny. |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.786 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |