kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Medycyna / Wypełnienia stomatologiczne (plomby) ?
Autor Wiadomość
ZASK

Posted: 16 Sier 2008 13:41:45



Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce) ?
Które są bezpieczne, a które nie (toksyzacja, alergie) ? Z jakich materiałów
się je wykonuje ?
( Interesowałby mnie też przybliżony koszt plomb dentystycznych )


Dziękuje!

Z





LM

Posted: 16 Sier 2008 17:13:32



ZASK pisze 16-08-2008 15:41:
Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce) ?

Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery
(inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś
jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w
handlu.

Które są bezpieczne, a które nie (toksyzacja, alergie) ?

Wszystkie są bezpieczne, jeżeli są prawidłowo stosowane - inaczej nie
byłyby dopuszczone do stosowania. U niektórych pacjentów mogą występować
alergie na składniki kompozytów.

Z jakich materiałów
się je wykonuje ?

Poszukaj sobie w guglu, typy podałem.

( Interesowałby mnie też przybliżony koszt plomb dentystycznych )

To już zależy od gabinetu.




ZASK

Posted: 16 Sier 2008 17:28:15




ZASK pisze 16-08-2008 15:41:
Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce)
?

Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej
szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze
stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu.


Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla
wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane).

Z





LM

Posted: 16 Sier 2008 17:53:11



ZASK pisze 16-08-2008 19:28:

Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce)
?
Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej
szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze
stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu.


Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla
wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane).

Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba
głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach
innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować
powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden
pacjent się na to nie skarżył).





ZASK

Posted: 16 Sier 2008 18:34:22



Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w
Polsce) ?
Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery
(inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś
jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w
handlu.


Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla
wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane).

Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba
głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach
innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować
powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden
pacjent się na to nie skarżył).


W Rosji w latach 80-tych było kilka milionów przypadków chorób mentalnych
(od depresji po schizofrenię) spowodowanych toksynami i jakimiś innymi
świństwami które się wydzielały z metalowych plomb (własnie chyba - na 99% -
z amalgamatu). To były tanie, juz nie stosowane plomby dentystyczne.
Rosjanie temu zaprzeczyli oczwyiście, ale to taki kraj, ze jak wybuchnie
elektrownia atomowa to cicho sza i spychacz zakopujemy wszystko, hehe.

Jest kilka prac uczonych (m.in. Dr. Philip Hodes, Dr. Hal Huggins - "The
New York Times" 27-April-1993, i wielu innych), w których stwierdzono, że
niektóre plomby zębów są toksyczne i nie sa tolerowane przez niektórych
ludzi (w mózgu zaczynają się dziać dziwne rzeczy - nie u wszystkich !). W
wyniku tej toksyzacji (nie jestem lekarzem, nie wiem czy to właściwe słowo),
pacjenci chorowali na depresję, ADHD, Alzheimera, Schizofrenię i inne
choroby psychiczne. Jest na ten temat sporo prac, można ściągnąc z netu.

ZASK






biggero

Posted: 16 Sier 2008 22:58:51



Może te amalgamaty nie wydzielają rtęci podczas normalnego użytkowania
- nauka ma problemy z rozstrzygnięciem.
Jedne badania mówią tak, a drugie inaczej. Tak więc dentyści
przekonują nas, że amalgamaty są zdrowe. Ale to jest nieważne.
Ważne jest to, żaden dentysta nie zaprzeczy, że dużo rtęci wydziela
się przy usuwaniu amalgamatu, gdy jest on borowany i przez to
podgrzewany i rtęć paruje (teoretycznie dentyści nawet wiedzą, że
amalgamat należy borować jak najmniej, przy usuwaniu tylko objechać go
dookoła i spróbować wyłupać, ale to chyba wiedzą i stosują tylko ci,
którzy niedawno ukończyli szkoły - o tym dowiedziałem się właśnie od
takiego dentysty). Zatrucie zachodzi za pomocą oparów rtęci, a nie
rtęci rozpuszczonej w ślinie.
Praktycznie każdy amalgamat będzie musiał zostać usunięty (plomba może
wytrzymać 25 lat...), a więc każdy zostanie podtruty. Jak mocno -
zależy od tego, jakie metody będą stosowane.
Na zachodzie (w USA) stosuje się takie metody:
- cofferdam (osłona zasłaniająca wszystkie zęby oprócz tego jednego
borowanego)
- ssak wysysający opary rtęci (do śliny jest inny)
- powietrze dostarczane do nosa pacjenta za pomocą szczelnej maski i
rurki z dworu
Są to takie proste metody, jednak mimo moich poszukiwań, nie mogę
znaleźć dentysty, który by to tak robił, a mam właśnie takie stare
plomby, które muszę usunąć. A wolę to zrobić w najbardziej bezpieczny
sposób, nawet jeśli niektórzy uważają to za sposób zwariowany.

Jeśli ktoś zna takiego dentystę przestrzegającego "zasad
bezpieczeństwa", najlepiej w okolicach Warszawy, to proszę, niech da
znać.

Zakładanie nowych amalgamatów w tej chwili, gdy powstają wątpliwości,
co do ich stosowania u ludzi, jest działaniem zupełnie
nieprzemyślanym. Cóż mnie mogą obchodzić kłótnie naukowców, kto ma
rację, jeśli po wielu latach może się w końcu okazać, że jednak są
szkodliwe i bardzo szkodzą na MOJE zdrowie. No i poza tym, chyba żadne
badanie szkodliwości nie bierze pod uwagę usuwania i borowania
amalgamatów.
Tak więc sami rozsądźcie, czy chcecie mieć zakładane nowe amalgamaty,
czy nie.

pozdr.
B.




LM

Posted: 17 Sier 2008 19:03:11



biggero pisze 17-08-2008 00:58:

Na zachodzie (w USA) stosuje się takie metody:
- cofferdam (osłona zasłaniająca wszystkie zęby oprócz tego jednego
borowanego)
- ssak wysysający opary rtęci (do śliny jest inny)

No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od
tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu
koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak,
tyle, że z inną końcówką).

- powietrze dostarczane do nosa pacjenta za pomocą szczelnej maski i
rurki z dworu

I jak to niby ma go zabezpieczyć przed owymi strasznymi parami rtęci w
jamie ustnej?

szkodliwe i bardzo szkodzą na MOJE zdrowie. No i poza tym, chyba żadne
badanie szkodliwości nie bierze pod uwagę usuwania i borowania
amalgamatów.

Hmm, a zastanów się, kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa
się maksymalnie kilka takich wypełnień czy może jednak dentysta,
usuwający dziesiątki starych amalgamatów? Jakby było to takie szkodliwe,
nie uważasz, że owi paskudni dentyści sami zrezygnowaliby z amalgamatów?
Nie chce mi się szukać danych, ale ze studiów pamiętam, że ilość rtęci
mogąca się wydostać z amalgamatu jest mało znacząca w porównaniu z tym,
co możemy spożyć w pokarmie.

Ps. Używam ssaka przy usuwaniu amalgamatów, czasem też koferdamu.
Pacjenci żyją i ja też :)




Stokrotka

Posted: 17 Sier 2008 20:00:28



Bardzo jesteś zarozumiały, ja go rozumiem,
a dentysta ma zwykle maseczkę.




biggero

Posted: 18 Sier 2008 14:01:47



No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od
tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu
koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak,
tyle, że z inną końcówką).
Nie za bardzo rozumiem, o co tu miało chodzić. W każdym razie ja do

pisowni nigdy się nie czepiam.

Możemy do tego wszystkiego podejść w jeszcze inny sposób. Ja płacę
dentyście za usługę i życzę sobie, żeby amalgamaty zostały usunięte w
taki sposób, który gwarantuje maksymalne bezpieczeństwo, nawet jeśli
problem jest całkowicie wyimaginowany. W końcu moje pieniądze i moje
zdrowie i chyba mam prawo robić, co chcę, a nie być przekonywanym
przez "paskudnych" dentystów o słuszności stosowania amalgamatów. A
już najgorsze jest to, że spotkałem się z takimi przypadkami, że
mówiono ludziom, ze usuwa im się takie amalgamaty w sposób bezpieczny
(nic się pani nie stanie, mamy tu wentylację, itd. a przecież taka
wentylacja nie pomaga), a wcale tak nie było.
To już się ociera o pogwałcenie etyki zawodowej - bo to po prostu
kłamstwo, lekceważenie, itd.
A może tylko kompletna ignorancja, ale to też źle.

I jak to niby ma go zabezpieczyć przed owymi strasznymi parami rtęci w
jamie ustnej?
Powietrze dochodzi z miejsca, które nie jest skażone oparami i trzeba

oddychać przez nos. Maska musi być szczelna.
Proste.

Hmm, a zastanów się, kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa
się maksymalnie kilka takich wypełnień czy może jednak dentysta,
usuwający dziesiątki starych amalgamatów?

Zgadza się, dentyści są także narażeni, ale wcale nie bardziej, po
prostu inaczej.
Nie mogę znaleźć w tej chwili linka do tych badań, ale przeprowadzono
takie badania,
w których badano stężenie rtęci u dentystów stosujących amalgamaty. U
kilku procent
dentystów te stężenia były wyższe, niż norma i to wyszło za pomocą
standardowych
badań kilka ładnych lat temu (a teraz są lepsze metody pozwalające
wykryć rtęć nawet,
jeśli wejdzie głęboko w tkanki). Trzeba być zupełnie
nieodpowiedzialnym, żeby mówić,
że ta rtęć nie szkodzi. Oczywiście jej efekty mogą być całkowicie
niezauważalne, tak
to jest z tego typu zatruciami, ale do czasu.
Te kilka procent dentystów to statystyka, która jak zwykle trochę
oszukuje i zwodzi.
Bo te kilka procent dentystów, to ci, którzy nie dbali o wietrzenie
pomiesczeń, ci którzy
nachylali się nad pacjentem, itd. A więc sami sobie byli winni. A może
gdyby świadomość
zagrożenia rtęcią byłaby większa, to jednak przestrzegali by oni
pewnych środków ostrożności
i nie byli podtruwani?
To tak jak z zapobieganiem wypadkom w pracy - po co zapobiegać
wypadkom, skoro ulega im
tylko jedna osoba na kilkadziesiąt tysięcy? Po co zakładać osłonę,
skoro ręki raczej mi nie urwie,
statystycznie rzecz biorąc? Ale dopiero, jak mi rękę urwie, to będę
żałował !!!
Czy dentyści dbają o dobro 95% pacjentów, a pozostałym 5% chcą
podarować rtęcicę,
bo 95% zdrowych pacjentów, to i tak dobry wynik? (liczby przykładowe)

Pytanie: kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa się
maksymalnie kilka takich
wypełnień czy może jednak dentysta?
Odpowiedź: Ciężko odpowiedzieć - to znowu kwestia przypadku. Jeśli
pacjent akurat złapie oddech
rtęci, to zostanie skażony, jeśli nie, to nie. Zależy, czy podczas
borowania pacjent oddycha przez usta,
czy przez nos. Mnie na przykład jest niewygodnie oddychać przez nos z
otwartą szeroko paszczą.
Stężenie oparów rtęci w paszczy pacjenta jest najwyższe. W pewnej
odległości od paszczy maleje
proporcjonalnie do sześcianu tej odległości, przynajmniej
teoretycznie. Tak więc stężenie rtęci dla dentysty
jest 100, albo i 1000 razy mniejsze niż dla pacjenta.


Jakby było to takie szkodliwe,
nie uważasz, że owi paskudni dentyści sami zrezygnowaliby z amalgamatów?

Jeśli dentyści nie chcą zrezygnować z amalgamatów, tylko chcą się truć
- proszę bardzo.
Nie zmuszajcie tylko mnie, żebym się truł.


Nie chce mi się szukać danych, ale ze studiów pamiętam, że ilość rtęci
mogąca się wydostać z amalgamatu jest mało znacząca w porównaniu z tym,
co możemy spożyć w pokarmie.
Pomieszanie pojęć. Nie mówimy o rtęci wydostającej się podczas

normalnego użytkowania,
tylko podczas borowania. A tego wydzielania rtęci nie biorą pod uwagę
żadne badania.
Zresztą znowu mamy tu problem ze statystyką - Na pewno zdarzają się
pojedyncze przypadki,
które są ostro podtruwane podczas normalnego użytkowania (źle założona
plomba,
brukwizm - czyli zgrzytanie zębami, plomb więcej niż średnia w danym
badaniu naukowym, itd.).
Dla niedowiarków, którzy chcą zobaczyć opary rtęci wydostające się z
zęba poddanego działaniu
różnych czynników środowiskowych (temperatura, ścieranie), polecam
filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=9ylnQ-T7oiA
Tej wydzielającej się rtęci jest o wiele więcej podczas borowania.


Ps. Używam ssaka przy usuwaniu amalgamatów, czasem też koferdamu.
Pacjenci żyją i ja też :)
Argument zupełnie nietrafiony. Efekty zatrucia są widoczne dopiero o

wiele, wiele później, trudno je przyporządkować do zatrucia rtęcią.
Dlatego wszelakie badania natrafiają na trudności obiektywne - trudno
jest tu użyć do badań analizy statystycznej i powiązać jednoznacznie
skutek (choroba) z przyczyną (rtęć) (w znaczeniu statystycznym, czyli
że wiele jest takich przypadków - pojedyncze przypadki się nie liczą,
co jak już mówiłem, mnie osobiście nie zadawala).
Chciałbym tu jeszcze zauważyć, że niektórzy uważają, że rtęć jest
pierwiastkiem, który nie ma roli biologicznej w
organizmie i jakiekolwiek jego stężenie powyżej średniej jest według
nich niedopuszczalne.
Pacjenci żyją i będą żyć, ale nie będą się czuć zbyt dobrze.
Typowe podejście - nie akceptuję żadnych argumentów, za to żyję sobie
w nieświadomości z wyboru, nie przejmując się niczym, nie dopuszczają
nawet ewentualności, że ktoś inny może mieć odrobinę racji. Sorry, że
tak ostro.

****
Bardzo jesteś zarozumiały, ja go rozumiem,

Przynajmniej Stokrotka mnie rozumie. To mnie bardzo cieszy ;-)

a dentysta ma zwykle maseczkę.

Taka maseczka oczywiście nic nie daje. Ale istnieją także środki
ochrony osobistej dla dentystów i jak najbardziej
zachęcam, aby ich używali.

Wciąż szukam bezpiecznego dentysty, ale szukam też odpowiedniej maski.
Musi to być maska na nos, szczelna.
Prawdopodobnie najlepsza byłaby maska do narkozy na nos. Jeśli
ktokolwiek wie, gdzie dostać taką maskę lub znaleźć takiego dentystę,
proszę o podzielenie się tą informacją.

Pozdrawiam,
B.




Iwon(K)a

Posted: 18 Sier 2008 16:24:19




us=
i


nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez
musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie. Ty ewnetualnie
mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego
zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie,
moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z
odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia.

i.




Stokrotka

Posted: 18 Sier 2008 18:22:56



... Jakby było to takie szkodliwe, nie uważasz, że owi paskudni dentyści
sami zrezygnowaliby z amalgamatów?
Rentgen jest szkodliwy, ale medycy do tąd nie zrezygnowali z tej formy

diagnozy.
Tak więc argument nie jest na miejscu.




biggero

Posted: 18 Sier 2008 19:10:12



nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez
musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie.
Nie zrozumieliśmy się. To by była prawda, gdybym ja chciał wykonać coś

mogącego
zaszkodzić mojemu zdrowiu.
Wtedy lekarz miałby w pełni uzasadnione prawo, aby mnie powstrzymać i
nie miałbym
do niego żadnych pretensji.
Ale ja tutaj wymagam dodatkowych zabezpieczeń, większych niż te
nakazane
przez rutynę lekarską w tym przypadku. Ja tutaj wykazuję większą
odpowiedzialność
za moje zdrowie, niż lekarze. Tak więc nie widzę żadnych przeszkód,
żeby usuwać
amalgamat w bezpieczny sposób lub nie zakładać go jako nowa plomba.

Ty ewnetualnie
mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego
zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie,
moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z
odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia.
Oczywiście, że chcę wybrać takiego dentystę, który usunie to

bezpiecznie.
Problem w tym, że żaden tego nie robi. Jeśli dzwonię z takim pytaniem
do
jakiegoś gabinetu, wszędzie jestem przekonywany, że przesadzam.
Takie uparte trwanie na swoim stanowisku jest dziwne i dla mnie
niezrozumiałe.
Jakich argumentów można jeszcze użyć, skoro przekonywanie, że rtęć
może
być szkodliwa, nie działa?
Tylko właśnie takiego - za moje pieniądze chcę mieć usuwanie na mój
sposób.
Jeśli bezpieczne usuwanie jest uważane przez dentystę za jakieś
dziwactwo i
ekstrawagancję, to tylko ten argument może zadziałać.
A najśmieszniejsze jest to, że nie jest to ani nic skomplikowanego,
ani niebezpiecznego, ani
zupełnie nowego, bo tak robią na Zachodzie od lat.
U nas nic się chyba nigdy nie zmieni, żadnego postępu. No ale to temat
na zupełnie
inną dyskusję.B.






Posted: 19 Sier 2008 02:23:53




nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez
musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie.


nie. Ty mnie nie rozumiesz. Jesli dentysta uwaza, ze w Twoim przypadku
lepszy bedzie amalgamat, a Ty go nie chcesz to lekarz dentsyta nie musi Ci
zakladac co Ty sobie zyczysz. Jesli lakarz nie odpowiada Ci, lub wykonuje
dana czynnosc, w sposob Tobie nieodpowiadajacy zmieniasz lekarza.


nakazane


no i tu sie mylisz. Owszem bardziej lezy Ci na sercu wlasne zdrowie, ale
lekarz jest wciaz odpowiedzialny za swoje decyzje do do Twojego zdrowia.

d,

usuwanie amalgamatu odbywa sie ze sprayem wodnym, i par to tam nie ma. Rtec
jest zwiazana z metalami stopu, i te wielkosci jakie w ogole moga sie
wydostac z tego stopu w postaci czytsej rteci sa zerowe, tym bardziej, ze
woda jest naookolo.


Ty ewnetualnie
mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego
zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie,
moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z
odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia.
bezpiecznie.
pytani=

em
do
Takie uparte trwanie na swoim stanowisku jest dziwne i dla mnie


bo przesadzasz, rteci samodzielnej w amalgamacie tam nie ma. to juz jest
stop. Moze kiedys byla, bo mieszalo sie rtec z opilkami metali, ale obecenie
skladniki sa tak miareczkowane, ze cala rtec jest zuzyta w stop.

m=

powiem tak. Pracuje teraz na zachodzie. Jestem dentysta w USA, amalgamaty
wciaz sie tu zaklada, usuwa sie jak kazde inne wypelnienie. Wiertlo, spray
wodny, ssanie. Tyle. Nawet nie wymagane jest zalozenie koferdamu. Usuwanie
wyzej opisane jest bezpieczne. ADA to zatwierdzilo, i wciaz promuje
amalgamaty jako bezpieczne wypelnienia. Glownym przeciwskazaniem to
estetyka, i ewentualna alergia na skladniki stopu. Tak jest na zachodzie.



dziwactwo i
ani niebezpiecznego, ani


znaczy doklanie jak, bo moze cos przeoczylam??

tema=
t


chetnie podyskutuje, bo pracuje na zachodzie. Pisz jak jest podobno "na
zachodzie" a ja Ci powiem jak to sie ma do prawdy.
i.





LM

Posted: 19 Sier 2008 08:02:46



biggero pisze 18-08-2008 16:01:
No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od
tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu
koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak,
tyle, że z inną końcówką).
Nie za bardzo rozumiem, o co tu miało chodzić. W każdym razie ja do

pisowni nigdy się nie czepiam.

O to miało chodzić, że te cudowne wynalazki stosowane od lat na
zachodzie również i w naszym zacofanym według Ciebie kraju są stosowane
i to nie od wczoraj. Chcesz gabinetu ze ssakiem i koferdamem - wejdź
sobie na stronę Polskiego Towarzystwa Endodontycznego, przypuszczam, że
wszystkie wymienione tam gabinetu mają to na wyposażeniu. I zapewne
całkiem sporo z tych niewymienionych.
A co do meritum pozostawiam dyskusję Iwonce.




Adr

Posted: 19 Sier 2008 12:19:51



Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w
Polsce) ?
Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery
(inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś
jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w
handlu.


Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla
wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane).

Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba
głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach
innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować
powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden
pacjent się na to nie skarżył).


W Rosji w latach 80-tych było kilka milionów przypadków chorób mentalnych
(od depresji po schizofrenię) spowodowanych toksynami i jakimiś innymi
świństwami które się wydzielały z metalowych plomb (własnie chyba - na 99% -
z amalgamatu). To były tanie, juz nie stosowane plomby dentystyczne.
Rosjanie temu zaprzeczyli oczwyiście, ale to taki kraj, ze jak wybuchnie
elektrownia atomowa to cicho sza i spychacz zakopujemy wszystko, hehe.

Ja też czytałem na ten temat. Są prace naukowe, gdzie wybitni lekarze
dowiedli, że związki które wydostają się z plomb dentystycznych mają związek z
chorobami psychicznymi pacjentów, którzy te plomby noszą od pewnego czasu.
Jest to jednak sprawa organizmu (sprawa nietolerancji ? Allergi na pewne
związki ?), napewno nie każdy zachoruje, ale tylko mały procent. Są ciekawe
prace naukowe na ten temat.

Jest kilka prac uczonych (m.in. Dr. Philip Hodes, Dr. Hal Huggins - "The
New York Times" 27-April-1993, i wielu innych), w których stwierdzono, że
niektóre plomby zębów są toksyczne i nie sa tolerowane przez niektórych
ludzi (w mózgu zaczynają się dziać dziwne rzeczy - nie u wszystkich !). W
wyniku tej toksyzacji (nie jestem lekarzem, nie wiem czy to właściwe słowo),
pacjenci chorowali na depresję, ADHD, Alzheimera, Schizofrenię i inne
choroby psychiczne. Jest na ten temat sporo prac, można ściągnąc z netu.

Też o tym czytałem. Ale plomby to nie jedyny powód chorób psychicznych. Na
choroby psychiczne wkład ma wiele czynników: żywność z dużą ilością chemii,
toksyny, pleśnie, pasożyty i grzyby. Polecam lekturę www.drjanus.pl czy
www.bioslone.pl (tam na forum bywają wątki na ten temat).......

Pzdr.
Adrian





Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.627
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008