| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Medycyna / Wypełnienia stomatologiczne (plomby) ? |
| Autor | Wiadomość |
| ZASK
|
Posted: 16 Sier 2008 13:41:45 Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce) ? Które są bezpieczne, a które nie (toksyzacja, alergie) ? Z jakich materiałów się je wykonuje ? ( Interesowałby mnie też przybliżony koszt plomb dentystycznych ) Dziękuje! Z |
| LM
|
Posted: 16 Sier 2008 17:13:32 ZASK pisze 16-08-2008 15:41: Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce) ?
Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu. Które są bezpieczne, a które nie (toksyzacja, alergie) ?
Wszystkie są bezpieczne, jeżeli są prawidłowo stosowane - inaczej nie byłyby dopuszczone do stosowania. U niektórych pacjentów mogą występować alergie na składniki kompozytów. Z jakich materiałów
się je wykonuje ? Poszukaj sobie w guglu, typy podałem. ( Interesowałby mnie też przybliżony koszt plomb dentystycznych )
To już zależy od gabinetu. |
| ZASK
|
Posted: 16 Sier 2008 17:28:15 ZASK pisze 16-08-2008 15:41:
Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce)
? Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu. Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane). Z |
| LM
|
Posted: 16 Sier 2008 17:53:11 ZASK pisze 16-08-2008 19:28: Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w Polsce)
? Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu. Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane). Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden pacjent się na to nie skarżył). |
| ZASK
|
Posted: 16 Sier 2008 18:34:22 Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w
Polsce) ? Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu. Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane). Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden pacjent się na to nie skarżył). W Rosji w latach 80-tych było kilka milionów przypadków chorób mentalnych (od depresji po schizofrenię) spowodowanych toksynami i jakimiś innymi świństwami które się wydzielały z metalowych plomb (własnie chyba - na 99% - z amalgamatu). To były tanie, juz nie stosowane plomby dentystyczne. Rosjanie temu zaprzeczyli oczwyiście, ale to taki kraj, ze jak wybuchnie elektrownia atomowa to cicho sza i spychacz zakopujemy wszystko, hehe. Jest kilka prac uczonych (m.in. Dr. Philip Hodes, Dr. Hal Huggins - "The New York Times" 27-April-1993, i wielu innych), w których stwierdzono, że niektóre plomby zębów są toksyczne i nie sa tolerowane przez niektórych ludzi (w mózgu zaczynają się dziać dziwne rzeczy - nie u wszystkich !). W wyniku tej toksyzacji (nie jestem lekarzem, nie wiem czy to właściwe słowo), pacjenci chorowali na depresję, ADHD, Alzheimera, Schizofrenię i inne choroby psychiczne. Jest na ten temat sporo prac, można ściągnąc z netu. ZASK |
| biggero
|
Posted: 16 Sier 2008 22:58:51 Może te amalgamaty nie wydzielają rtęci podczas normalnego użytkowania - nauka ma problemy z rozstrzygnięciem. Jedne badania mówią tak, a drugie inaczej. Tak więc dentyści przekonują nas, że amalgamaty są zdrowe. Ale to jest nieważne. Ważne jest to, żaden dentysta nie zaprzeczy, że dużo rtęci wydziela się przy usuwaniu amalgamatu, gdy jest on borowany i przez to podgrzewany i rtęć paruje (teoretycznie dentyści nawet wiedzą, że amalgamat należy borować jak najmniej, przy usuwaniu tylko objechać go dookoła i spróbować wyłupać, ale to chyba wiedzą i stosują tylko ci, którzy niedawno ukończyli szkoły - o tym dowiedziałem się właśnie od takiego dentysty). Zatrucie zachodzi za pomocą oparów rtęci, a nie rtęci rozpuszczonej w ślinie. Praktycznie każdy amalgamat będzie musiał zostać usunięty (plomba może wytrzymać 25 lat...), a więc każdy zostanie podtruty. Jak mocno - zależy od tego, jakie metody będą stosowane. Na zachodzie (w USA) stosuje się takie metody: - cofferdam (osłona zasłaniająca wszystkie zęby oprócz tego jednego borowanego) - ssak wysysający opary rtęci (do śliny jest inny) - powietrze dostarczane do nosa pacjenta za pomocą szczelnej maski i rurki z dworu Są to takie proste metody, jednak mimo moich poszukiwań, nie mogę znaleźć dentysty, który by to tak robił, a mam właśnie takie stare plomby, które muszę usunąć. A wolę to zrobić w najbardziej bezpieczny sposób, nawet jeśli niektórzy uważają to za sposób zwariowany. Jeśli ktoś zna takiego dentystę przestrzegającego "zasad bezpieczeństwa", najlepiej w okolicach Warszawy, to proszę, niech da znać. Zakładanie nowych amalgamatów w tej chwili, gdy powstają wątpliwości, co do ich stosowania u ludzi, jest działaniem zupełnie nieprzemyślanym. Cóż mnie mogą obchodzić kłótnie naukowców, kto ma rację, jeśli po wielu latach może się w końcu okazać, że jednak są szkodliwe i bardzo szkodzą na MOJE zdrowie. No i poza tym, chyba żadne badanie szkodliwości nie bierze pod uwagę usuwania i borowania amalgamatów. Tak więc sami rozsądźcie, czy chcecie mieć zakładane nowe amalgamaty, czy nie. pozdr. B. |
| LM
|
Posted: 17 Sier 2008 19:03:11 biggero pisze 17-08-2008 00:58: Na zachodzie (w USA) stosuje się takie metody:
- cofferdam (osłona zasłaniająca wszystkie zęby oprócz tego jednego borowanego) - ssak wysysający opary rtęci (do śliny jest inny) No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak, tyle, że z inną końcówką). - powietrze dostarczane do nosa pacjenta za pomocą szczelnej maski i
rurki z dworu I jak to niby ma go zabezpieczyć przed owymi strasznymi parami rtęci w jamie ustnej? szkodliwe i bardzo szkodzą na MOJE zdrowie. No i poza tym, chyba żadne
badanie szkodliwości nie bierze pod uwagę usuwania i borowania amalgamatów. Hmm, a zastanów się, kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa się maksymalnie kilka takich wypełnień czy może jednak dentysta, usuwający dziesiątki starych amalgamatów? Jakby było to takie szkodliwe, nie uważasz, że owi paskudni dentyści sami zrezygnowaliby z amalgamatów? Nie chce mi się szukać danych, ale ze studiów pamiętam, że ilość rtęci mogąca się wydostać z amalgamatu jest mało znacząca w porównaniu z tym, co możemy spożyć w pokarmie. Ps. Używam ssaka przy usuwaniu amalgamatów, czasem też koferdamu. Pacjenci żyją i ja też :) |
| Stokrotka
|
Posted: 17 Sier 2008 20:00:28 Bardzo jesteś zarozumiały, ja go rozumiem, a dentysta ma zwykle maseczkę. |
| biggero
|
Posted: 18 Sier 2008 14:01:47 No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od
tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak, tyle, że z inną końcówką). Nie za bardzo rozumiem, o co tu miało chodzić. W każdym razie ja do pisowni nigdy się nie czepiam. Możemy do tego wszystkiego podejść w jeszcze inny sposób. Ja płacę dentyście za usługę i życzę sobie, żeby amalgamaty zostały usunięte w taki sposób, który gwarantuje maksymalne bezpieczeństwo, nawet jeśli problem jest całkowicie wyimaginowany. W końcu moje pieniądze i moje zdrowie i chyba mam prawo robić, co chcę, a nie być przekonywanym przez "paskudnych" dentystów o słuszności stosowania amalgamatów. A już najgorsze jest to, że spotkałem się z takimi przypadkami, że mówiono ludziom, ze usuwa im się takie amalgamaty w sposób bezpieczny (nic się pani nie stanie, mamy tu wentylację, itd. a przecież taka wentylacja nie pomaga), a wcale tak nie było. To już się ociera o pogwałcenie etyki zawodowej - bo to po prostu kłamstwo, lekceważenie, itd. A może tylko kompletna ignorancja, ale to też źle. I jak to niby ma go zabezpieczyć przed owymi strasznymi parami rtęci w
jamie ustnej? Powietrze dochodzi z miejsca, które nie jest skażone oparami i trzeba oddychać przez nos. Maska musi być szczelna. Proste. Hmm, a zastanów się, kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa
się maksymalnie kilka takich wypełnień czy może jednak dentysta, usuwający dziesiątki starych amalgamatów? Zgadza się, dentyści są także narażeni, ale wcale nie bardziej, po prostu inaczej. Nie mogę znaleźć w tej chwili linka do tych badań, ale przeprowadzono takie badania, w których badano stężenie rtęci u dentystów stosujących amalgamaty. U kilku procent dentystów te stężenia były wyższe, niż norma i to wyszło za pomocą standardowych badań kilka ładnych lat temu (a teraz są lepsze metody pozwalające wykryć rtęć nawet, jeśli wejdzie głęboko w tkanki). Trzeba być zupełnie nieodpowiedzialnym, żeby mówić, że ta rtęć nie szkodzi. Oczywiście jej efekty mogą być całkowicie niezauważalne, tak to jest z tego typu zatruciami, ale do czasu. Te kilka procent dentystów to statystyka, która jak zwykle trochę oszukuje i zwodzi. Bo te kilka procent dentystów, to ci, którzy nie dbali o wietrzenie pomiesczeń, ci którzy nachylali się nad pacjentem, itd. A więc sami sobie byli winni. A może gdyby świadomość zagrożenia rtęcią byłaby większa, to jednak przestrzegali by oni pewnych środków ostrożności i nie byli podtruwani? To tak jak z zapobieganiem wypadkom w pracy - po co zapobiegać wypadkom, skoro ulega im tylko jedna osoba na kilkadziesiąt tysięcy? Po co zakładać osłonę, skoro ręki raczej mi nie urwie, statystycznie rzecz biorąc? Ale dopiero, jak mi rękę urwie, to będę żałował !!! Czy dentyści dbają o dobro 95% pacjentów, a pozostałym 5% chcą podarować rtęcicę, bo 95% zdrowych pacjentów, to i tak dobry wynik? (liczby przykładowe) Pytanie: kto jest bardziej narażony - pacjent, któremu usuwa się maksymalnie kilka takich wypełnień czy może jednak dentysta? Odpowiedź: Ciężko odpowiedzieć - to znowu kwestia przypadku. Jeśli pacjent akurat złapie oddech rtęci, to zostanie skażony, jeśli nie, to nie. Zależy, czy podczas borowania pacjent oddycha przez usta, czy przez nos. Mnie na przykład jest niewygodnie oddychać przez nos z otwartą szeroko paszczą. Stężenie oparów rtęci w paszczy pacjenta jest najwyższe. W pewnej odległości od paszczy maleje proporcjonalnie do sześcianu tej odległości, przynajmniej teoretycznie. Tak więc stężenie rtęci dla dentysty jest 100, albo i 1000 razy mniejsze niż dla pacjenta. Jakby było to takie szkodliwe,
nie uważasz, że owi paskudni dentyści sami zrezygnowaliby z amalgamatów? Jeśli dentyści nie chcą zrezygnować z amalgamatów, tylko chcą się truć - proszę bardzo. Nie zmuszajcie tylko mnie, żebym się truł. Nie chce mi się szukać danych, ale ze studiów pamiętam, że ilość rtęci
mogąca się wydostać z amalgamatu jest mało znacząca w porównaniu z tym, co możemy spożyć w pokarmie. Pomieszanie pojęć. Nie mówimy o rtęci wydostającej się podczas normalnego użytkowania, tylko podczas borowania. A tego wydzielania rtęci nie biorą pod uwagę żadne badania. Zresztą znowu mamy tu problem ze statystyką - Na pewno zdarzają się pojedyncze przypadki, które są ostro podtruwane podczas normalnego użytkowania (źle założona plomba, brukwizm - czyli zgrzytanie zębami, plomb więcej niż średnia w danym badaniu naukowym, itd.). Dla niedowiarków, którzy chcą zobaczyć opary rtęci wydostające się z zęba poddanego działaniu różnych czynników środowiskowych (temperatura, ścieranie), polecam filmik: http://www.youtube.com/watch?v=9ylnQ-T7oiA Tej wydzielającej się rtęci jest o wiele więcej podczas borowania. Ps. Używam ssaka przy usuwaniu amalgamatów, czasem też koferdamu.
Pacjenci żyją i ja też :) Argument zupełnie nietrafiony. Efekty zatrucia są widoczne dopiero o wiele, wiele później, trudno je przyporządkować do zatrucia rtęcią. Dlatego wszelakie badania natrafiają na trudności obiektywne - trudno jest tu użyć do badań analizy statystycznej i powiązać jednoznacznie skutek (choroba) z przyczyną (rtęć) (w znaczeniu statystycznym, czyli że wiele jest takich przypadków - pojedyncze przypadki się nie liczą, co jak już mówiłem, mnie osobiście nie zadawala). Chciałbym tu jeszcze zauważyć, że niektórzy uważają, że rtęć jest pierwiastkiem, który nie ma roli biologicznej w organizmie i jakiekolwiek jego stężenie powyżej średniej jest według nich niedopuszczalne. Pacjenci żyją i będą żyć, ale nie będą się czuć zbyt dobrze. Typowe podejście - nie akceptuję żadnych argumentów, za to żyję sobie w nieświadomości z wyboru, nie przejmując się niczym, nie dopuszczają nawet ewentualności, że ktoś inny może mieć odrobinę racji. Sorry, że tak ostro. **** Bardzo jesteś zarozumiały, ja go rozumiem,
Przynajmniej Stokrotka mnie rozumie. To mnie bardzo cieszy ;-) a dentysta ma zwykle maseczkę.
Taka maseczka oczywiście nic nie daje. Ale istnieją także środki ochrony osobistej dla dentystów i jak najbardziej zachęcam, aby ich używali. Wciąż szukam bezpiecznego dentysty, ale szukam też odpowiedniej maski. Musi to być maska na nos, szczelna. Prawdopodobnie najlepsza byłaby maska do narkozy na nos. Jeśli ktokolwiek wie, gdzie dostać taką maskę lub znaleźć takiego dentystę, proszę o podzielenie się tą informacją. Pozdrawiam, B. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 18 Sier 2008 16:24:19 us= i
nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie. Ty ewnetualnie mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie, moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia. i. |
| Stokrotka
|
Posted: 18 Sier 2008 18:22:56 ... Jakby było to takie szkodliwe, nie uważasz, że owi paskudni dentyści
sami zrezygnowaliby z amalgamatów? Rentgen jest szkodliwy, ale medycy do tąd nie zrezygnowali z tej formy diagnozy. Tak więc argument nie jest na miejscu. |
| biggero
|
Posted: 18 Sier 2008 19:10:12 nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez
musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie. Nie zrozumieliśmy się. To by była prawda, gdybym ja chciał wykonać coś mogącego zaszkodzić mojemu zdrowiu. Wtedy lekarz miałby w pełni uzasadnione prawo, aby mnie powstrzymać i nie miałbym do niego żadnych pretensji. Ale ja tutaj wymagam dodatkowych zabezpieczeń, większych niż te nakazane przez rutynę lekarską w tym przypadku. Ja tutaj wykazuję większą odpowiedzialność za moje zdrowie, niż lekarze. Tak więc nie widzę żadnych przeszkód, żeby usuwać amalgamat w bezpieczny sposób lub nie zakładać go jako nowa plomba. Ty ewnetualnie
mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie, moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia. Oczywiście, że chcę wybrać takiego dentystę, który usunie to bezpiecznie. Problem w tym, że żaden tego nie robi. Jeśli dzwonię z takim pytaniem do jakiegoś gabinetu, wszędzie jestem przekonywany, że przesadzam. Takie uparte trwanie na swoim stanowisku jest dziwne i dla mnie niezrozumiałe. Jakich argumentów można jeszcze użyć, skoro przekonywanie, że rtęć może być szkodliwa, nie działa? Tylko właśnie takiego - za moje pieniądze chcę mieć usuwanie na mój sposób. Jeśli bezpieczne usuwanie jest uważane przez dentystę za jakieś dziwactwo i ekstrawagancję, to tylko ten argument może zadziałać. A najśmieszniejsze jest to, że nie jest to ani nic skomplikowanego, ani niebezpiecznego, ani zupełnie nowego, bo tak robią na Zachodzie od lat. U nas nic się chyba nigdy nie zmieni, żadnego postępu. No ale to temat na zupełnie inną dyskusję.B. |
|
|
Posted: 19 Sier 2008 02:23:53 nie do konca. Lekarz odpowiada za swoje decyzje w sprawie leczenia, i tez
musi brac udzial w decyzji jaki proceder zrobi czy tez nie. nie. Ty mnie nie rozumiesz. Jesli dentysta uwaza, ze w Twoim przypadku lepszy bedzie amalgamat, a Ty go nie chcesz to lekarz dentsyta nie musi Ci zakladac co Ty sobie zyczysz. Jesli lakarz nie odpowiada Ci, lub wykonuje dana czynnosc, w sposob Tobie nieodpowiadajacy zmieniasz lekarza. nakazane no i tu sie mylisz. Owszem bardziej lezy Ci na sercu wlasne zdrowie, ale lekarz jest wciaz odpowiedzialny za swoje decyzje do do Twojego zdrowia. d, usuwanie amalgamatu odbywa sie ze sprayem wodnym, i par to tam nie ma. Rtec jest zwiazana z metalami stopu, i te wielkosci jakie w ogole moga sie wydostac z tego stopu w postaci czytsej rteci sa zerowe, tym bardziej, ze woda jest naookolo. Ty ewnetualnie mozesz zmienic lekarza jesli jego plan leczenia, czy podejscie do Twojego zdrowia Tobie nieodpowiadaja. Inaczej przy takim zalozeniu "moje zdrowie, moje pieniadze" musialby sie leczyc sam, albo zupelnie zwolnic lekarza z odpowiedzialnosci co do Twojego zdrowia. bezpiecznie. pytani= em
do Takie uparte trwanie na swoim stanowisku jest dziwne i dla mnie bo przesadzasz, rteci samodzielnej w amalgamacie tam nie ma. to juz jest stop. Moze kiedys byla, bo mieszalo sie rtec z opilkami metali, ale obecenie skladniki sa tak miareczkowane, ze cala rtec jest zuzyta w stop. m= powiem tak. Pracuje teraz na zachodzie. Jestem dentysta w USA, amalgamaty wciaz sie tu zaklada, usuwa sie jak kazde inne wypelnienie. Wiertlo, spray wodny, ssanie. Tyle. Nawet nie wymagane jest zalozenie koferdamu. Usuwanie wyzej opisane jest bezpieczne. ADA to zatwierdzilo, i wciaz promuje amalgamaty jako bezpieczne wypelnienia. Glownym przeciwskazaniem to estetyka, i ewentualna alergia na skladniki stopu. Tak jest na zachodzie. dziwactwo i ani niebezpiecznego, ani znaczy doklanie jak, bo moze cos przeoczylam?? tema= t
chetnie podyskutuje, bo pracuje na zachodzie. Pisz jak jest podobno "na zachodzie" a ja Ci powiem jak to sie ma do prawdy. i. |
| LM
|
Posted: 19 Sier 2008 08:02:46 biggero pisze 18-08-2008 16:01: No nie, naprawdę na Zachodzie i w USA się to stosuje? Panie, a krowy od
tego mleka nie przestają dawać??? BTW, po polsku pisze się po prostu koferdam, ssak to ssak, a do śliny jest ślinociąg (albo ten sam ssak, tyle, że z inną końcówką). Nie za bardzo rozumiem, o co tu miało chodzić. W każdym razie ja do pisowni nigdy się nie czepiam. O to miało chodzić, że te cudowne wynalazki stosowane od lat na zachodzie również i w naszym zacofanym według Ciebie kraju są stosowane i to nie od wczoraj. Chcesz gabinetu ze ssakiem i koferdamem - wejdź sobie na stronę Polskiego Towarzystwa Endodontycznego, przypuszczam, że wszystkie wymienione tam gabinetu mają to na wyposażeniu. I zapewne całkiem sporo z tych niewymienionych. A co do meritum pozostawiam dyskusję Iwonce. |
| Adr
|
Posted: 19 Sier 2008 12:19:51 Jakie wypełnienia stomatologiczne (plomby) obecnie się stosuje (w
Polsce) ? Amalgamaty, kompozyty (chemo- i światłoutwardzalne), glasjonomery (inaczej szkłojonomery) zwykłe i modyfikowane żywicą, kompomery. Kiedyś jeszcze stosowano cementy krzemowe, ale nie mam pojęcia czy są jeszcze w handlu. Amalgamat jeszcze się stosuje ?? Ponoć są bardzo szkodliwe (nie dla wszystkich, ale dla wielu osób są nietolerowane). Amalgamaty się nadal stosuje, szkodliwe nie są, a nietolerowane są chyba głównie ze względów estetycznych (ew. w przypadku obecności w ustach innego metalu w jakimś uzupełnieniu protetycznym mogą powodować powstawania prądów galwanicznych. Ale znam to tylko ze słyszenia, żaden pacjent się na to nie skarżył). W Rosji w latach 80-tych było kilka milionów przypadków chorób mentalnych (od depresji po schizofrenię) spowodowanych toksynami i jakimiś innymi świństwami które się wydzielały z metalowych plomb (własnie chyba - na 99% - z amalgamatu). To były tanie, juz nie stosowane plomby dentystyczne. Rosjanie temu zaprzeczyli oczwyiście, ale to taki kraj, ze jak wybuchnie elektrownia atomowa to cicho sza i spychacz zakopujemy wszystko, hehe. Ja też czytałem na ten temat. Są prace naukowe, gdzie wybitni lekarze dowiedli, że związki które wydostają się z plomb dentystycznych mają związek z chorobami psychicznymi pacjentów, którzy te plomby noszą od pewnego czasu. Jest to jednak sprawa organizmu (sprawa nietolerancji ? Allergi na pewne związki ?), napewno nie każdy zachoruje, ale tylko mały procent. Są ciekawe prace naukowe na ten temat. Jest kilka prac uczonych (m.in. Dr. Philip Hodes, Dr. Hal Huggins - "The
New York Times" 27-April-1993, i wielu innych), w których stwierdzono, że niektóre plomby zębów są toksyczne i nie sa tolerowane przez niektórych ludzi (w mózgu zaczynają się dziać dziwne rzeczy - nie u wszystkich !). W wyniku tej toksyzacji (nie jestem lekarzem, nie wiem czy to właściwe słowo), pacjenci chorowali na depresję, ADHD, Alzheimera, Schizofrenię i inne choroby psychiczne. Jest na ten temat sporo prac, można ściągnąc z netu. Też o tym czytałem. Ale plomby to nie jedyny powód chorób psychicznych. Na choroby psychiczne wkład ma wiele czynników: żywność z dużą ilością chemii, toksyny, pleśnie, pasożyty i grzyby. Polecam lekturę www.drjanus.pl czy www.bioslone.pl (tam na forum bywają wątki na ten temat)....... Pzdr. Adrian |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.627 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |