kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Medycyna / wysoki cholesterol
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Ewa

Posted: 4 Wrz 2008 08:14:47



Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój
organizm jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku nie
ma nic wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu robię
kontrolne badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik
doświadczalny! Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za
pomysły.!

rudzik






ffiona

Posted: 4 Wrz 2008 13:43:46




Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój
organizm jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku
nie ma nic wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu
robię kontrolne badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik
doświadczalny! Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za
pomysły.!

Wysoki poziom cholesterolu nie wpływa na samopoczucie;-)
A z farmaceutyków na receptę to "dobrze" działa simwastatyna. Nazwa handlowa
simvasterol.
Poza tym siemię lniane, oliwa z oliwek, grejpfruty, ruch, otręby.

Pozdr.
A.






tadeusz

Posted: 4 Wrz 2008 17:32:04




Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój
organizm jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku
nie ma nic wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu
robię kontrolne badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik
doświadczalny! Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za
pomysły.!

rudzik

Mi na mój wysoki cholesterol i trójglicerydy pomaga lek o nazwie Atrox 20

mg. Inne leki niewiele mi pomagały.

Pozdrawiam.






jangr

Posted: 5 Wrz 2008 11:03:52



Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój organizm
jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku nie ma nic
wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu robię kontrolne
badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik doświadczalny!
Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za pomysły.!
rudzik

A po co to zbijać cholesterol? A poza tym "zbijacze" cholesterolu (szczególnie
te starsze) zbijają również koenzym Q10. A to już jest tragedia.





Stradivarius

Posted: 5 Wrz 2008 16:46:59




A po co to zbijać cholesterol? A poza tym "zbijacze" cholesterolu
(szczególnie
te starsze) zbijają również koenzym Q10. A to już jest tragedia.
Po to, że przy hipercholesterolemii jest wielokrotnie zwiększone ryzyko

miażdżycy, głównej przyczyny choroby niedokrwiennej serca, która nadal jest
jedną z najczęstszych przyczyn zgonów... Miażdżyca nie tylko dotyczy to
naczyń wieńcowych serca, powoduje też niewydolność krążenia mózgowego (-
udary), trzewnego (- niedokrwienie jelit) i obwodowego (- niedokrwienie
kończyń).
Zresztą wykazano, że statyny wykazują również inne działania, nie tylko
przeciwcholesterolowy, ale i p/zapalny, p/miażdżycowy, antyoxydacyjny...
Oczywiście posiadają, jak każde leki, swoje działania niepożądane. KoenzymQ
jest wytwarzany w organizmie, nie traktuje się nawet jako leku,(jedynie w
mieszankach mających jakoby działać cytoprotekcyjnie) i zmniejszenie jego
poziomu akurat nie jest istotnym problemem...

Pozdrawiam,

R.





Stradivarius

Posted: 5 Wrz 2008 17:03:39




Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu.

Ktoś? Bardziej ufasz osobie, której nie znasz, która nie jest
najprawdopodobniej lekarzem i do niej kierujesz pytanie o lek, nie podając
żadnych istotnych szczegółów?
Skąd ten ktoś ma wiedzieć co oznacza dla Ciebie żarcie? Podwyższony poziom
cholesterolu nie musi wynikać tylko z objadania się, ale z nieprawdiłowego
żywienia się.
Jest wiele grup leków obniżających cholesterol i wybór tego odpowiedniego
zależy od wielu czynników. Najlepszego leku nie ma.
Albo trzeba kierować się statystykami i przepisywać najpierw te które
najlepiej pomagają innym (lekarz zapewnie wie, które...), albo trzeba
próbować czyli po prostu znaleźć, który lek Ci pomaga, albo trzeba znaleźć
przyczynę.
Powinno się w zasadzie zaczynać od tego ostatniego. Aby zdiagnozować w pełni
hipercholesteromię nie wystarczy okreslić poziom cholesterolu, ale również
wykluczyć takie przyczyny jak np. niedoczynność tarczycy. Czy miałaś badanie
hormonów tarczycy?

Samopoczucie mam już bardzo kiepskie!

A co to znaczy!? Dla każdego co innego... Bardzo ogólnikowo piszesz, a
wymagasz konkretnej odpowiedzi jaki lek jest najlepszy.
Nie wierz osobom, które bez zastanowienia podają Ci konkretny lek, tylko
dlatego że im pomógł. Jest to kompletnie irracjonalne postępowanie, bo
przyczyn podwyższonego poziomu jest wiele, grup leków jest też wiele i każdy
z tych leków działa najlepiej w pewnych sytuacjach. Ani Ty ich nie znasz,
ani tym bardziej osoby, które udzielają Ci krótkie odpowiedzi. A potem
przychodzi taki delikwent do lekarza i mówi, że przeczytał w Internecie, że
najlepszym lekiem jest xxxxx. I najgorsze, że bardziej wierzy się takim
anonimowym doradcom niż lekarzom...

Pozdrawiam,

R.





jangr

Posted: 8 Wrz 2008 06:05:27



Ani Ty ich nie znasz, ani
tym bardziej osoby, które udzielają Ci krótkie odpowiedzi. A potem przychodzi
taki delikwent do lekarza i mówi, że przeczytał w Internecie, że najlepszym
lekiem jest xxxxx. I najgorsze, że bardziej wierzy się takim anonimowym
doradcom niż lekarzom...

Widać jak na dłoni, jaką opinią w społeczeństwie cieszą się lekarze.
Lekarz - pan życia i śmierci w majestacie prawa.
A jak lekarz coś powie, to już powie. "Mam rację bo mam dyplom".





Stradivarius

Posted: 8 Wrz 2008 06:22:05




Lekarz - pan życia i śmierci w majestacie prawa.

Każdy człowiek sam decyduje o swoim życiu.

A jak lekarz coś powie, to już powie. "Mam rację bo mam dyplom".

Nieprawda... Lekarze też się mylą, nie wiedzą.
Tylko nie znoszę, jak ktoś kompletnie nie znający się na rzeczy doradza
ludziom głupoty ("po co zbijać cholesterol"?),
tym samym narażając wielu na błędne wnioski, powikłania i pogorszenie stanu
zdrowia osoby pytającej... Nie masz wtedy wyrzutów sumienia? Taki pewny
swojej wiedzy jesteś?
Ta racja nie wynika z dyplomu i tytułu, tylko z wiedzy. I to nie tylko
jednego człowieka, ale jest efektem pracy pokoleń lekarzy, ich doświadczenia
i badań. Naprawdę mam Ci podać linki do międzynarodowych artykułów
potwierdzających to co pisałem kilka postów wyżej? Dopiero wtedy uwierzysz?
A może i tak nic nie zrozumiesz, bo uważasz, że to nadal Ty masz rację, a
cały świat medyczny jest w błędzie...

R.






jangr

Posted: 8 Wrz 2008 06:53:36



Lekarz - pan życia i śmierci w majestacie prawa.
Każdy człowiek sam decyduje o swoim życiu.

A jak lekarz coś powie, to już powie. "Mam rację bo mam dyplom".
Nieprawda... Lekarze też się mylą, nie wiedzą.

Tylko nie znoszę, jak ktoś kompletnie nie znający się na rzeczy doradza
ludziom głupoty ("po co zbijać cholesterol"?),
tym samym narażając wielu na błędne wnioski, powikłania i pogorszenie stanu
zdrowia osoby pytającej... Nie masz wtedy wyrzutów sumienia? Taki pewny swojej
wiedzy jesteś?
Ta racja nie wynika z dyplomu i tytułu, tylko z wiedzy. I to nie tylko jednego
człowieka, ale jest efektem pracy pokoleń lekarzy, ich doświadczenia i badań.
Naprawdę mam Ci podać linki do międzynarodowych artykułów potwierdzających to
co pisałem kilka postów wyżej? Dopiero wtedy uwierzysz? A może i tak nic nie
zrozumiesz, bo uważasz, że to nadal Ty masz rację, a cały świat medyczny jest
w błędzie...

Jestem zwolennikiem homocysteinowej przyczyny miażdżycy. Wszystko można
udowodnić, wystarczy poszukać odpowiednich materiałów.
Człowiek w rodzinie zbijał intensywnie cholesterol, nie wtrącałem się, bo to
przecież poważna sprawa (a leczył go sam profesor).
Tyle tylko, że sił witalnych miał coraz mniej i mniej, aż zmarł.
Czyli "operacja się udała, pacjent zmarł".
A może być tak, że oficjalna wiedza pokoleń lekarzy zagoniona została w kozi róg
i trudno z wielu "prawd" się wycofać?





Stradivarius

Posted: 8 Wrz 2008 07:07:05



Jestem zwolennikiem homocysteinowej przyczyny miażdżycy. Wszystko można
udowodnić, wystarczy poszukać odpowiednich materiałów.

Wiem, słyszałem. Nie Ty jeden jesteś zwolennikiem tej teorii. Tylko od
patofizjologii do terapii to jeszcze dłuuuga droga...

Człowiek w rodzinie zbijał intensywnie cholesterol, nie wtrącałem się, bo
to
przecież poważna sprawa (a leczył go sam profesor).
Tyle tylko, że sił witalnych miał coraz mniej i mniej, aż zmarł.

Nie umiera się "na cholesterol", a na powikłania. I gdy wystąpią, trzeba
leczyć głównie powikłania (czasem bezsilnie) i to już nie lekami
p/cholesterolowymi... Najwyżej stosuje się je, żeby miażdżyca nie była
jeszcze bardziej zaawansowana.

Czyli "operacja się udała, pacjent zmarł".
A może być tak, że oficjalna wiedza pokoleń lekarzy zagoniona została w
kozi róg
i trudno z wielu "prawd" się wycofać?
Po co się wycofywać skoro są efekty leczenia, które potwierdza statystyka?

Masz rację, trzeba tylko szukać nowych, lepszych metod, ale póki ich nie ma
lub są nie sprawdzone, bez sensu zaprzestać starszych...

R.





Cancer

Posted: 8 Wrz 2008 14:06:21




Użytkownik "jangr"

Widać jak na dłoni, jaką opinią w społeczeństwie cieszą się lekarze.
Lekarz - pan życia i śmierci w majestacie prawa.
A jak lekarz coś powie, to już powie. "Mam rację bo mam dyplom".

Ma racje bo ma wiedze w odróżnieniu od Ciebie.
Wiedze poparta badaniami, i naukowymi dowodami.
A ty co masz ? brednie szarlatanów?
Gdzie twoje dowody, ze nie warto zbijać cholesterolu ?
Opierasz swoja wiedze, ze ktoś tam z twojej rodziny zbijał i umarł, czy na
tym ze fanatycznie wierzysz optymalnej sekcie ?
Ja zbijam od 7 lat , żyję i czuje sie dobrze.
Wiec komu mam Wierzyc, Tobie ??
W tej chwili badania naukowe dowodzą, ze nadmiar cholesterolu prowadzi do
miażdżycy.
Tego trzymają sie lekarze bo musza.

Cancer







jangr

Posted: 9 Wrz 2008 08:16:24



Widać jak na dłoni, jaką opinią w społeczeństwie cieszą się lekarze.
Lekarz - pan życia i śmierci w majestacie prawa.
A jak lekarz coś powie, to już powie. "Mam rację bo mam dyplom".
Ma racje bo ma wiedze w odróżnieniu od Ciebie.

Wiedze poparta badaniami, i naukowymi dowodami.
A ty co masz ? brednie szarlatanów?
Gdzie twoje dowody, ze nie warto zbijać cholesterolu ?
Opierasz swoja wiedze, ze ktoś tam z twojej rodziny zbijał i umarł, czy na tym
ze fanatycznie wierzysz optymalnej sekcie ?
Ja zbijam od 7 lat , żyję i czuje sie dobrze.
Wiec komu mam Wierzyc, Tobie ??
W tej chwili badania naukowe dowodzą, ze nadmiar cholesterolu prowadzi do
miażdżycy.
Tego trzymają sie lekarze bo musza. Cancer

Sama wiedza, jako taka jest bardzo dużo warta. Gdyby po wszechstronnym
przebadaniu superkomputer postawił diagnozę, wierzyłbym w nią.
Ale lekarz, to człowiek. A człowiek jak wiadomo jest ułomny. Nie wszystko wie,
nie o wszystkim pamięta, często bierze pod uwagę rozwiązanie pierwsze z brzegu,
to, które się akurat nasuwa. Nieraz przeciążony pracą, niewyspany, albo myślący
właśnie o problemie kładzenia stropu na budowie swojego domu, itp.
Część nie ma talentu, a tylko dyplom, część nie ma do tego głowy.
Część nie uczy się na bieżąco i nie weryfikuje wiadomości w praktyce.
Część również wchodzi z dystrybutorami leków w kontakty i ordynuje ich
specyfiki, nierzadko albo niskiej wartości albo nie pasujące do choroby.
Lek trzeba gdzieś upchnąć.
A odpowiedzialność lekarza żadna. To jedyna profesja, która
może bezkarnie popełnić zbrodnię doskonałą, bo kontrola jest prawie żadna.
Z niedopatrzenia, braku umiejętności, albo żeby się zemścić na rodzinie
chorego, która go właśnie zwyzywała.
Są świetni fachowcy, oddani pracy, na których można polegać.
Ale jak ich rozpoznać i jak do nich dotrzeć?
Bo lekarz marki "lekarz" wywijający przed nosem dyplomem, to jeszcze nic
nie znaczy.





biggero

Posted: 9 Wrz 2008 08:35:42



Skoro już padł pomysł z tą homocysteinową teorią miażdżycy, to można
by z niego skorzystać...
O ile pamiętam na obniżenie homocysteiny bierze się witaminę B12 -
witaminę której nie można przedawkować,
bo jest rozpuszczalna w wodzie i której w społeczeństwie (tak samo jak
w innych krajach) jest raczej niedobór (szczególnie jeśli zastosować
normy stosowane w niektórych krajach, tam niedobór jest poniżej 400, w
Polsce poniżej 200, zapomniałem dokładnie jednostek)...
Homocysteinę też można zbadać we krwi.

A tutaj opis leku łączącego simwastatynę z niacyną:
http://www.sciencedaily.com/releases/2007/11/071106091509.htm

Niacyna zwiększa dobry choloesterol (HDL), a zmniejsza ten zły (LDL).
To tylko taka ciekawostka naukowa, ale może jakoś pomoże - skoro nie
możesz zbić cholesterolu, to już lepiej mieć dobry cholesterol, niż
zły.




Cancer

Posted: 9 Wrz 2008 11:24:04




Użytkownik "jangr" <

Bo lekarz marki "lekarz" wywijający przed nosem dyplomem, to jeszcze nic
nie znaczy.


Jak widzę prowadzisz swoja prywatna wojnę ze światem medycyny.
Jest tu parę osób na grupie które na pewno Cie poprą.
Ja myślałem, ze popiszemy tutaj, o szkodliwości nadmiernego cholesterolu i
wpływie jego na miażdżycę.


Pzdr
Cancer






tomek wilicki

Posted: 9 Wrz 2008 11:38:13





Po co się wycofywać skoro są efekty leczenia, które potwierdza statystyka?

problem w tym, że w większości przypadków tzw chorób przewlekłych,
statystyka potwierdza, że "oficjalne metody leczenia" nic nie dają, albo
wręcz szkodzą - vide ostatnie badania statystyczne, z których wynika, że
kobiety które odmówią operacji raka piersi, żyją średnio o parę lat dłużej
od tych, które się na operację zdecydują.

Albo te osławione już badania które dowiodły, że AIDS wystąpił w zasadzie
tylko u osób leczonych (i je zabił), te które leczenia odmówiły - żyją z
wirusem do dziś.

Czy są jakiekolwiek badania, które niezbicie dowodzą, że zmniejszenie
stężenia cholesterolu zmniejszy szybkość narastania miażdżycy? Bo badania
które dowodzą, że odpowiednia dieta dość szybko cofa procesy miażdżycowe
owszem, istnieją. Ale medycynie jakoś nie spieszy się, aby tą dietę
polecać - może dlatego, że zdrowy pacjent nie płaci za wizyty i leki?




tomek wilicki

Posted: 9 Wrz 2008 11:40:07




taka tylko drobna sugestia - mógłbyś nie karmić trolla? Zaraz dowiesz się,
że nie walczysz z nieprawidłowościami w systemie opieki zdrowotnej, tylko z
lekarzami - zresztą chyba już się tego dowiedziałeś.




Cancer

Posted: 9 Wrz 2008 12:03:16




Użytkownik "Ewa"
Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój
organizm jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku
nie ma nic wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu
robię kontrolne badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik
doświadczalny! Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za
pomysły.!

Witaj
Masa ludzi ma podniesiony poziom cholesterolu, to bardzo częsta przypadłość.
Na poziom cholesterolu wpływa styl życia.
Odpowiednia dieta, i dużo ruchu.
Sa tez czynniki genetyczne, a tych sie nie wybiera.
Mówi sie ze jedna osoba na 500 jest obarczona hipercholesterolemią.
Całkiem możliwe, ze jesteś właśnie ta osoba.
Jest tez wiele chorób które prowadza do cholesterolemii.
Jeżeli chodzi o leki to powinny być one dobrane przez lekarza indywidualnie
!!
Wiec pytanie na grupie o rodzaj leku jest całkiem nie trafne.
Bardzo ważna sprawa jest dialog z lekarzem, w celu dobrania odpowiedniej
dawki i rodzaju leku.
Ten lek który pomaga na moj wysoki cholesterol, wcale nie musi być dobry dla
twojego organizmu.

Pozdrawiam
Cancer







Cancer

Posted: 9 Wrz 2008 12:27:54




Użytkownik "tomek wilicki"

taka tylko drobna sugestia - mógłbyś nie karmić trolla? Zaraz dowiesz się,
że nie walczysz z nieprawidłowościami w systemie opieki zdrowotnej,

Proszę toż to walka, prawdziwa wojna z nieprawidłowościami opieki
zdrowotnej -))
Ciekawe jak sie to ma do wysokiego cholesterolu.
Wilicki największym Trollem tej grupy to ty, każdy to przyzna czytając te
grupę tylko tydzień.
Miałeś juz wszystkie choroby tego świata włącznie z kurzajka na stopie,
ktora odpadla Ci od dobrej diety.
A na to wszystko pomaga tylko jedno lekarstwo Wegetarianizm.
A tak btw to walczysz z czym popadnie, bo twój chory mozg potrzebuje białka,
a ty żywisz sie trawa -)

Cancer
















jangr

Posted: 10 Wrz 2008 07:17:45



Czy są jakiekolwiek badania, które niezbicie dowodzą, że zmniejszenie
stężenia cholesterolu zmniejszy szybkość narastania miażdżycy? Bo badania
które dowodzą, że odpowiednia dieta dość szybko cofa procesy miażdżycowe
owszem, istnieją. Ale medycynie jakoś nie spieszy się, aby tą dietę
polecać - może dlatego, że zdrowy pacjent nie płaci za wizyty i leki?

W Skandynawii porównano wyniki krwi u osób, które miały zawały serca.
Większość z zawałowców miała b. niski poziom cholesterolu.





jangr

Posted: 10 Wrz 2008 07:24:14



Użytkownik "Ewa"
Witam. Może ktoś poleci mi "dobry" lek na obniżenie cholesterolu. Mój
organizm jest bardzo oporny! Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku nie
ma nic wspólnego z tzw."żarciem" Lekarz przepisuje mi lek,po miesiącu robię
kontrolne badanie i nic, nowy lek i znowu nic, czuje sie jak królik
doświadczalny! Samopoczucie mam już bardzo kiepskie! Z góry dziękuję za
pomysły.!
Witaj

Masa ludzi ma podniesiony poziom cholesterolu, to bardzo częsta przypadłość.
Na poziom cholesterolu wpływa styl życia.
Odpowiednia dieta, i dużo ruchu.
Sa tez czynniki genetyczne, a tych sie nie wybiera.
Mówi sie ze jedna osoba na 500 jest obarczona hipercholesterolemią.
Całkiem możliwe, ze jesteś właśnie ta osoba.
Jest tez wiele chorób które prowadza do cholesterolemii.
Jeżeli chodzi o leki to powinny być one dobrane przez lekarza indywidualnie !!
Wiec pytanie na grupie o rodzaj leku jest całkiem nie trafne.
Bardzo ważna sprawa jest dialog z lekarzem, w celu dobrania odpowiedniej dawki
i rodzaju leku.
Ten lek który pomaga na moj wysoki cholesterol, wcale nie musi być dobry dla
twojego organizmu.

Cytat (Ewa):
Wysoki poziom cholesterolu w moim przypadku nie
ma nic wspólnego z tzw."żarciem"

No właśnie.
A jeżeli organizm utrzymuje wysoki stan cholesterolu, jego wysoką PRODUKCJĘ,
to oznacza, że potrzebny on jest organizmowi do czegoś.
Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w homeostazę
to brak rozwagi. No, ale - co zrobić. Zbijanie cholesterolu stało się modne.





Stradivarius

Posted: 10 Wrz 2008 08:07:02



problem w tym, że w większości przypadków tzw chorób przewlekłych,
statystyka potwierdza, że "oficjalne metody leczenia" nic nie dają, albo
wręcz szkodzą - vide ostatnie badania statystyczne, z których wynika, że
kobiety które odmówią operacji raka piersi, żyją średnio o parę lat dłużej
od tych, które się na operację zdecydują.

Albo te osławione już badania które dowiodły, że AIDS wystąpił w zasadzie
tylko u osób leczonych (i je zabił), te które leczenia odmówiły - żyją z
wirusem do dziś.


Głupoty Pan gadasz... Bo generalizujesz i wyciągasz błędne wnioski.
Nie można twierdzić, że Ci pacjenci żyją dłużej tylko dlatego, że nie biorą
leków.

Podam w punktach kilka sytuacji, które sprawiają, że społeczeństwo wierzy w
cuda i ozdrowienie/przedłużenie życia bez leków.

1. nie zrozumiano rozpoznania.

guz mózgu - np. glejaka pnia - neurochirurg uznał za nieoperacyjny, dziecku
podano "cudowny lek" i żyje nadal. Żyłoby prawdopodobnie i tak, ponieważ są
to często nowotwory o niskim stopniu złośliwości dające długie przeżycie.

2. błąd lekarza w ocenia rokowania

jeśli po stwierdzeniu lekarza, że chory ma max. kilka tygodni, a przeżycie
jest dłuższe - to otoczenie i chory przypisuje to metodom alternatywnym,
gdyż daje to nadzieję

3. samoistna regresja

np. cofnięcie się przerzutów do płuc po nefrektomii w przebiegu raka nerki
(tylko w 3-4% przypadków taki stan może mieć miejsce)

4. błąd w rozpoznaniu również histopatologicznym, niestety zdarza się

5. remisja była wynikiem leczenia np. onkologicznego, a pacjent przypisuje
ją metodzie niekonwencjonalnej prowadzonej równolegle

6. nie dość dokładna diagnostyka - np. rozległy stan zapalny jamy brzusznej
uznany za nieoperacyjny nowotwór, bez badania hist-pat.

Ponadto wszystko zależy od stopnia zaawansowania choroby, od której zależy
rokowanie.
Są liczne klasyfikacje jednej choroby, które ułatwiają rokowanie. To nie
leki zabiły chorych na AIDS tylko ich zaawansowany stan choroby, w
przeciwieństwie do tych co byli bez leków, ale mieli mniejszą wiremie w
organiźmie.
To samo z nowotworami... Jak porównywać to dokładnie - a Ty tylko
generalizujesz.

Czy są jakiekolwiek badania, które niezbicie dowodzą, że zmniejszenie
stężenia cholesterolu zmniejszy szybkość narastania miażdżycy?

Oczywiście, że są. Na przykład w Medlinie (pubmed w google i pierwsza
strona), albo po prostu poczytaj prasę medyczną, również tę ogólnoświatową.

Bo badania które dowodzą, że odpowiednia dieta dość szybko cofa procesy
miażdżycowe
owszem, istnieją.

Wiem, dlatego dieta po pierwsze (w wielu chorobach, ale w bardzo wielu bez
znaczenia) a jak nie wyjdzie to leki. Czasem jedno i drugie...

Ale medycynie jakoś nie spieszy się, aby tą dietę
polecać - może dlatego, że zdrowy pacjent nie płaci za wizyty i leki?


Dobry lekarz najpierw zaleci dietę w przypadku hipercholesterolemii (jeśli
uzna, że to np, nie genetyczne podloże), tak mówią liczne standardy,
badania. Ale w praktyce wyglada tak, że mało kto przestrzega tej diety, co
zresztą widać często po wyglądzie pacjenta, pogorszeniu stanu zdrowia i
lekarz widząc ten stan przepisuje leki zdając sobie sprawę z nieskuteczności
diety w tym konkretnym przypadku.
Wina leży po obu stronach.

Pozdrawiam,

R.






Stradivarius

Posted: 10 Wrz 2008 08:30:29




W Skandynawii porównano wyniki krwi u osób, które miały zawały serca.
Większość z zawałowców miała b. niski poziom cholesterolu.

Niski poziom bo mają lepszą profilaktykę przeciwmiażdżycową. Edukację,
dietę, wysiłek fizyczny, regularne kontrole, a może i również leki
p/cholesterolowe...

Nie stawiaj błędnych wniosków, że skoro tamci mają zawał bez podwyższonego
cholesterolu, to jego poziom de facto nie jest ważny...
W Polsce jest bardzo istotny. Miażdżyca to główna przyczyna choroby
niedokrwiennej serca.
W Skandynawii może być inaczej. Przyczyn zawału i choroby niedokrwiennej
jest bardzo wiele, nie sam cholesterol.
Niedokrwienie mięśnia sercowego to również, zatorowość tętnic wieńcowych,
zapalenie, choroby metaboliczne, wady naczyń, wady zastawkowe, urazy,
zakrzepice, zmniejszona podaż tlenu w pewnych chorobach ukł. oddechowego,
krążenia - które to nie mają zupełnie związku z miażdżycą i zmianami w
naczyniach wieńcowych...

R.





Stradivarius

Posted: 10 Wrz 2008 08:40:50



No właśnie.
A jeżeli organizm utrzymuje wysoki stan cholesterolu, jego wysoką
PRODUKCJĘ,
to oznacza, że potrzebny on jest organizmowi do czegoś.

No i kolejna głupota. Homeostaza polega między innymi na tym, żeby we krwi i
innych narządach było go mało. Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach. A to już jest patologia.
Prędzej czy później da objawy niedokrwienia... Serca, mózgu...

Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w homeostazę
to brak rozwagi.

Leczymy patologię, która jest skutkiem homeostazy.






jangr

Posted: 10 Wrz 2008 10:40:07



No właśnie.
A jeżeli organizm utrzymuje wysoki stan cholesterolu, jego wysoką PRODUKCJĘ,
to oznacza, że potrzebny on jest organizmowi do czegoś.
No i kolejna głupota. Homeostaza polega między innymi na tym, żeby we krwi i

innych narządach było go mało.

Nieprawda. Nie - MAŁO, ale w odpowiedniej ilości. Na tym polega homeostaza.


Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach.

Ale to nie jest pewne.

A to już jest patologia. Prędzej
czy później da objawy niedokrwienia... Serca, mózgu...

Z innych powodów.

Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w homeostazę
to brak rozwagi.
Leczymy patologię, która jest skutkiem homeostazy.


100-150 lat temu nie było z tym problemów. Więc skąd są teraz?
Wtedy zawał był chorobą prawie nieznaną.





Stradivarius

Posted: 10 Wrz 2008 10:52:19



Nieprawda. Nie - MAŁO, ale w odpowiedniej ilości.

No wlaśnie. A jak ktoś za dużo ma cholesterolu w diecie, to nie jest
odpowiednia ilość... Tego nie da się tak prosto wydalić przez nerki, przewód
pokarmowy... Nadmiar jest odkładany w naczyniach.


Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach.

Ale to nie jest pewne.

Oczywiście, że jest. W sekcjach zwłok widać blaszki cholesterolowe w
naczyniach krwionośnych. Analiza składu chemicznego pokazuje, że to
cholesterol.


A to już jest patologia. Prędzej
czy później da objawy niedokrwienia... Serca, mózgu...

Z innych powodów.

Właśnie, że z powodu miażdżycy. Dochodzi do zwężenia światła, zmniejszonego
przepływu krwi i do niedokrwienia. A najgorzej jak blaszka miażdżycowa
pęknie, może wspólnie z narastającą skrzepiliną zamnknąć światło naczynia
prowadząc do ostrego niedokrwienia np. zawału, udaru.


Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w homeostazę
to brak rozwagi.
Leczymy patologię, która jest skutkiem homeostazy.

100-150 lat temu nie było z tym problemów. Więc skąd są teraz?
Wtedy zawał był chorobą prawie nieznaną.

Oczywiście że były takie problemy, tylko ludzie nie wiedzieli w jaki sposób
powstają.
I dlatego ludzie umierali w młodszym wieku, bo nie potrafili sobie poradzić
z tymi chorobami.





jangr

Posted: 10 Wrz 2008 12:34:55



Nieprawda. Nie - MAŁO, ale w odpowiedniej ilości.
No wlaśnie. A jak ktoś za dużo ma cholesterolu w diecie, to nie jest

odpowiednia ilość... Tego nie da się tak prosto wydalić przez nerki, przewód
pokarmowy... Nadmiar jest odkładany w naczyniach.

Najpierw jest w diecie a potem wydalany przez nerki?
Jak jest w diecie i jest organizmowi nieporzebny, to jest wydalany z kałem, a
nie wchłaniany
przez kosmki jelitowe.

Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach.

Gdyby tak było, to każdy człowiek zmarłby po roku życia. Jaka ilość cholesterolu
może się odłożyć w naczyniach? Kilogram? Pokrętne rozumowanie.

Ale to nie jest pewne.
Oczywiście, że jest. W sekcjach zwłok widać blaszki cholesterolowe w

naczyniach krwionośnych. Analiza składu chemicznego pokazuje, że to
cholesterol.

To widać w sekcjach zwłok. Natomiast nie widać przyczyn takiego stanu rzeczy.
Nie widać też, dlaczego to odkładanie się tak długo trwa. Np. 50 lat.
Cholesterolu jest przecież do dyspozycji bardzo dużo.

Właśnie, że z powodu miażdżycy. Dochodzi do zwężenia światła, zmniejszonego
przepływu krwi i do niedokrwienia. A najgorzej jak blaszka miażdżycowa pęknie,
może wspólnie z narastającą skrzepiliną zamnknąć światło naczynia prowadząc do
ostrego niedokrwienia np. zawału, udaru.

To już jest truizm. Ale DLACZEGO ta miażdżyca powstaje? No bo przecież
nie dlatego, że cholesterolu jest za dużo i tam się odkłada. Bzdura.
"Bzdura powtórzona 1000 razy staje się prawdą." :-)

Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w homeostazę
to brak rozwagi.
Leczymy patologię, która jest skutkiem homeostazy.

Wiesz co to jest homeostaza? Patologia nie może się brać z homeostazy.

100-150 lat temu nie było z tym problemów. Więc skąd są teraz?
Wtedy zawał był chorobą prawie nieznaną.
Oczywiście że były takie problemy, tylko ludzie nie wiedzieli w jaki sposób

powstają. I dlatego ludzie umierali w młodszym wieku, bo nie potrafili sobie
poradzić z
tymi chorobami.

Bzdura. Ludzie umierali z różnych przyczyn, ale nie na zawały.





tomek wilicki

Posted: 10 Wrz 2008 13:06:55





W Skandynawii porównano wyniki krwi u osób, które miały zawały serca.
Większość z zawałowców miała b. niski poziom cholesterolu.

Niski poziom bo mają lepszą profilaktykę przeciwmiażdżycową. Edukację,
dietę, wysiłek fizyczny, regularne kontrole, a może i również leki
p/cholesterolowe...

Nie stawiaj błędnych wniosków, że skoro tamci mają zawał bez podwyższonego
cholesterolu, to jego poziom de facto nie jest ważny...
W Polsce jest bardzo istotny. Miażdżyca to główna przyczyna choroby
niedokrwiennej serca.
W Skandynawii może być inaczej. Przyczyn zawału i choroby niedokrwiennej
jest bardzo wiele, nie sam cholesterol.
Niedokrwienie mięśnia sercowego to również, zatorowość tętnic wieńcowych,
zapalenie, choroby metaboliczne, wady naczyń, wady zastawkowe, urazy,
zakrzepice, zmniejszona podaż tlenu w pewnych chorobach ukł. oddechowego,
krążenia - które to nie mają zupełnie związku z miażdżycą i zmianami w
naczyniach wieńcowych...

Widzisz, ja odnoszę wrażenie, że nie zrozumiałeś, co kolega napisał. Osoby z
wyższym cholesterolem miały MNIEJSZE szanse na zawał niż osoby z obniżonym.
Wniosek jest jeden - to nie cholesterol jest czynnikiem ryzyka. Co najwyżej
jest on "efektem ubocznym" który czasem, ale tylko czasem, może być
sygnałem procesu chorobowego. Ale leczyć objawy, to trochę jak wyciskać
pryszcze choremu na ospę.

Dlatego właśnie pytam o badania które jasno i niezbicie wykazały, że samo
tylko zbijanie poziomu cholesterolu w jakiś wyraźny sposób przyczyniły się
do zmniejszenia ilości zawałów i innych problemów wynikających z miażdżycy.
Powyższe badania, podane przez kolegę dowodzą raczej, że powinno być
odwrotnie - zbicie cholesterolu ZWIĘKSZY ryzyko zawału.




tomek wilicki

Posted: 10 Wrz 2008 13:22:15







Głupoty Pan gadasz... Bo generalizujesz i wyciągasz błędne wnioski.
Nie można twierdzić, że Ci pacjenci żyją dłużej tylko dlatego, że nie
biorą leków.

Podam w punktach kilka sytuacji, które sprawiają, że społeczeństwo wierzy
w cuda i ozdrowienie/przedłużenie życia bez leków.

1. nie zrozumiano rozpoznania.

guz mózgu - np. glejaka pnia - neurochirurg uznał za nieoperacyjny,
dziecku podano "cudowny lek" i żyje nadal. Żyłoby prawdopodobnie i tak,
ponieważ są to często nowotwory o niskim stopniu złośliwości dające długie
przeżycie.

2. błąd lekarza w ocenia rokowania

jeśli po stwierdzeniu lekarza, że chory ma max. kilka tygodni, a przeżycie
jest dłuższe - to otoczenie i chory przypisuje to metodom alternatywnym,
gdyż daje to nadzieję

3. samoistna regresja

np. cofnięcie się przerzutów do płuc po nefrektomii w przebiegu raka nerki
(tylko w 3-4% przypadków taki stan może mieć miejsce)

4. błąd w rozpoznaniu również histopatologicznym, niestety zdarza się

5. remisja była wynikiem leczenia np. onkologicznego, a pacjent
przypisuje ją metodzie niekonwencjonalnej prowadzonej równolegle

6. nie dość dokładna diagnostyka - np. rozległy stan zapalny jamy
brzusznej uznany za nieoperacyjny nowotwór, bez badania hist-pat.


Widzisz, te wszystkie punkty które wymieniłeś dotyczą - niestety - onkologii
jako takiej. Oznacza to, że jeśli pacjent "wyzdrowieje" po np
chemioterapii, zostanie ona uznana za "skuteczną metodę". W praktyce, w
ogromnej większości wypadków chemioterapia nie jest w stanie wyleczyć raka,
a wprost przeciwnie - wywołuje go u osób, które są zdrowe i nigdy by na
raka nie zachorowały.

Z "naturalnymi" metodami to trafiłeś jak kulą w płot, jako że
akurat "naturalne" kliniki dają gwarancję wyleczenia - albo rak zniknie,
albo zwracają pieniądze. Gdyby opierano się tam tylko na tym nielicznym
procencie samoczynnych regresji czy błędnych diagnoz, po prostu nie
utrzymano by się finansowo (kliniki "naturalne" są kilkanaście do
kilkudziesięciu razy tańsze niż "oficjalne", a koszty utrzymania mają
podobne).

Niemniej akurat w tym wypadku nie piszemy akurat o metodach naturalnych,
tylko o tym, że medycyna jako nauka bardzo często idzie w ślepy zaułek, bo
tak akurat opłaca się koncernom farmaceutycznym - im bardziej chorzy są
pacjenci, tym więcej kasy od nich można wyciągnąć.

Być może dlatego właśnie z uporem maniaka zbija się cholesterol, co - być
może - nic kompletnie nie daje, zamiast przepisać pacjentowi zdrową dietę,
która - jak udowodniono - w ciągu 5 lat zmniejszy prawdopodobieństwo
wystąpienia zawału bądź wylewu 5 czy 10 krotnie, oraz fizycznie cofnie
zmiany miażdżycowe (sprawi, że powiększy się światło naczyń krwionośnych).

Ponadto wszystko zależy od stopnia zaawansowania choroby, od której zależy
rokowanie.
Są liczne klasyfikacje jednej choroby, które ułatwiają rokowanie. To nie
leki zabiły chorych na AIDS tylko ich zaawansowany stan choroby, w
przeciwieństwie do tych co byli bez leków, ale mieli mniejszą wiremie w
organiźmie.

Nie łapiesz. Jasno i czarno na białym wykazano, że osoby, które odmówiły
zażywania leków na AIDS, żyły o wiele dłużej. To jest zimna statystyka, tu
naprawdę nie ma nic do rzeczy to, że jakiśtam procent miał bardziej
zaawansowaną chorobę, inny procent mniej. W obu grupach pacjentów byli tacy
z bardziej i tacy z mniej zaawansowaną chorobą. Ale umarli w zasadzie tylko
ci, którzy poddali się "leczeniu".

I - o dziwo - okazuje się, że środek podawany tym ludziom miał w skutkach
ubocznych - uwaga uwaga - bardzo silne obniżenie naturalnej odporności
organizmu, oraz tak naprawdę nigdy nie był szeroko testowany.

To samo z nowotworami... Jak porównywać to dokładnie - a Ty tylko
generalizujesz.


nie, ja tylko podaję przykłady tego, że nauka bardzo często się myli, a jak
już się pomyli - cholernie ciężko jest jej przyznać się do błędu. Vide
statystyka kobiet z rakiem piersi.

Zresztą mogę poszukać dalej - przykładów gigantycznych błędów są setki, np
historia odkrycia i próby zakrycia zarodźca malarii albo np takie coś:

http://www.virusmyth.com/aids/hiv/besmon.htm

Czy są jakiekolwiek badania, które niezbicie dowodzą, że zmniejszenie
stężenia cholesterolu zmniejszy szybkość narastania miażdżycy?

Oczywiście, że są. Na przykład w Medlinie (pubmed w google i pierwsza
strona), albo po prostu poczytaj prasę medyczną, również tę
ogólnoświatową.


Często korzystam z MedLine, ale w tym wypadku - przyznam - jestem po prostu
zbyt leniwy żeby wyszukać :D

Chodzi mi o badania z podwójną ślepą próbą, w których jasno wykazano, że
osoby, którym tylko i wyłącznie zbito cholesterol (i nie zastosowano żadnej
innej terapii, np nie polecono rzucić palenia, nie nakazano ćwiczeń) miały
po powiedzmy 5 latach albo poszerzone światło tętnic, albo kilkakrotnie
niższą szansę na zawał w porównaniu do grupy kontrolnej.


Ale medycynie jakoś nie spieszy się, aby tą dietę
polecać - może dlatego, że zdrowy pacjent nie płaci za wizyty i leki?


Dobry lekarz najpierw zaleci dietę w przypadku hipercholesterolemii (jeśli
uzna, że to np, nie genetyczne podloże), tak mówią liczne standardy,
badania. Ale w praktyce wyglada tak, że mało kto przestrzega tej diety, co
zresztą widać często po wyglądzie pacjenta, pogorszeniu stanu zdrowia i
lekarz widząc ten stan przepisuje leki zdając sobie sprawę z
nieskuteczności diety w tym konkretnym przypadku.
Wina leży po obu stronach.

Nigdy, ale to NIGDY nie słyszałem, żeby jakikolwiek "normalny" lekarz
polecał dietę opracowaną przez dra Ornisha - a to chyba jedyna dieta która
wykazała działanie polegające na cofaniu (nie zatrzymywaniu, tylko cofaniu)
zmian miażdżycowych. Ci "alternatywni" lekarze owszem, często polecają, ale
to nie powód aby mówić, że medycyna jako nauka to robi.




Stradivarius

Posted: 10 Wrz 2008 13:24:14



Najpierw jest w diecie a potem wydalany przez nerki?
Jak jest w diecie i jest organizmowi nieporzebny, to jest wydalany z
kałem, a nie wchłaniany
przez kosmki jelitowe.


Nie masz kompletnie wiedzy na ten temat...
Odsyłam chociażby do biochemii Harpera jak wyglądają przemiany cholesterolu.
To wszystko jest naukowo udowodnione przez tysiące ludzi, nie zamierzam Ci
tego szczegółowo tłumaczyć, bo i tak wiesz swoje.
Bo nie chcesz zrozumieć.


Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach.

Gdyby tak było, to każdy człowiek zmarłby po roku życia.

Miażdżyca jest powolnym procesem, chyba, że współistnieją dodatkowe czynniki
ryzyka.
Każdy starszy człowiek będzie miał miażdżycę, co również widać w czasie
sekcji osób, które nie umarły z powodu powikłań miażdżycy, ale z innych
przyczyn. Naczynia są pełne blaszek miażdżycowych.


Jaka ilość cholesterolu
może się odłożyć w naczyniach? Kilogram? Pokrętne rozumowanie.


Wystarczy kilkumilimetrowa blaszka miażdżycowa, by zabić człowieka w
mechanizmie, ktory Ci opisałem wcześniej. Wystarczy zamknięcie jednej z
gałęzi tętnic mięśnia sercowego i zawał dokonany... To samo dotyczy drobnych
naczyń w ośrodkowym układzie nerwowym.

To widać w sekcjach zwłok. Natomiast nie widać przyczyn takiego stanu
rzeczy.
Nie widać też, dlaczego to odkładanie się tak długo trwa. Np. 50 lat.
Cholesterolu jest przecież do dyspozycji bardzo dużo.


Wiadomo, poczytaj.
Chciażby pierwszą z brzegu publikację:
http://www.kardiologiawpraktyce.pl/vol3_2005/vol3_2005_1.htm

Właśnie, że z powodu miażdżycy. Dochodzi do zwężenia światła,
zmniejszonego
przepływu krwi i do niedokrwienia. A najgorzej jak blaszka miażdżycowa
pęknie,
może wspólnie z narastającą skrzepiliną zamnknąć światło naczynia
prowadząc do
ostrego niedokrwienia np. zawału, udaru.

To już jest truizm. Ale DLACZEGO ta miażdżyca powstaje? No bo przecież
nie dlatego, że cholesterolu jest za dużo i tam się odkłada. Bzdura.

Nie napisałem nigdzie, że przyczyną jest wyłącznie cholesterol... Miażdżyca
w istocie jest chorobą zapalną, jest wiele innych czynników ryzyka, w tym
genetyczne i środowiskowe.
Różnorodność tych czynników odpowiada za indywidualnie zmienny charakter tej
choroby.
Miażdżycę nasilają choroby prowadzące do uszkodzenia śródbłonka naczyń np.
nadciśnienie tętniczne, cukrzyca, wolne rodniki, nikotynizm, specyficzne
przeciwciała, zakażenia np. chlamydie).

"Bzdura powtórzona 1000 razy staje się prawdą." :-)

Organizm wie najlepiej, jaki poziom utrzymywać. Ingerencja w
homeostazę
to brak rozwagi.
Leczymy patologię, która jest skutkiem homeostazy.

Wiesz co to jest homeostaza? Patologia nie może się brać z homeostazy.


Patologia wynika z zachwiania homeostazy, bo organizm nie może sobie sam
poradzić w pewnych warunkach, np. hipercholesterolemii.

100-150 lat temu nie było z tym problemów. Więc skąd są teraz?
Wtedy zawał był chorobą prawie nieznaną.
Oczywiście że były takie problemy, tylko ludzie nie wiedzieli w jaki
sposób
powstają. I dlatego ludzie umierali w młodszym wieku, bo nie potrafili
sobie poradzić z
tymi chorobami.

Bzdura. Ludzie umierali z różnych przyczyn, ale nie na zawały.

Jeśli myślisz, że zawał jest spowodowany tylko miażdżycą to się grubo
mylisz...
Były zawały zawsze, są i będą. Odsyłam do badań Leonarda da Vinci, Vidiusza,
Virchova...
Poza tym miażdżyca też zawsze była, akurat ona nie wynika z chemicznej,
współczesnej produkcji (akuart to ma znaczenie w zwiększającej się liczbie
nowotworów), ale z obecności cholesterolu, ktory również zawsze w żywności
był.

Nie posiadasz żadnej naukowej wiedzy, a się mądrzysz. Swoje poglądy opierasz
tylko na domysłach. (jakoś źródeł wiedzy ani razu nie podałeś...)
Tysiące naukowców na całym świecie bada patofizjologię miażdżycy. To już nie
są tylko teorie... Istnieją DOWODY (nie rozumiesz chyba tego słowa...),
tysiące publikacji, w których wzajemnie się zgadzają, że tak jest.
A Ty to wszystko leceważysz i podważasz... Jakbyś chciał zaprzeczyć, że
2+2=4... Bo to nie teoria, tak po prostu jest. A Ty i tak wiesz swoje i co
najgorsze jesteś przekonany, że to Ty masz rację.
Sorry, ale to dowodzi tylko o Twoim prymitywnym myśleniu...

R.





tomek wilicki

Posted: 10 Wrz 2008 13:25:12





Coś trzeba zrobić z tym nadmiarem i dlatego
odkłada się w wielu miejscach np. naczyniach.

Ale to nie jest pewne.

Oczywiście, że jest. W sekcjach zwłok widać blaszki cholesterolowe w
naczyniach krwionośnych. Analiza składu chemicznego pokazuje, że to
cholesterol.


a ten swoje :D Tak się składa, że bardzo często więcej tych blaszek mają
osoby z niższym poziomem cholesterolu - i to nie są jakieś pojedyncze
przypadki, ale statystyki dotyczące całych narodów.




. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.839
miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008