kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Hobby - militaria / Pojedynek czolg pancernik
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Adam Płaszczyca

Posted: 30 Lip 2008 21:13:07




353 metry szescienne gruntu. Po kazdym pocisku.

Mniej, zapomniałes odliczyc po kilkanaście metrów sześciennych czołgu
;)




ALAMO

Posted: 31 Lip 2008 05:13:39




No coz, w totka 6 - tki nie trafilem to chociaz to :-)

Cały ten totek to mi jedzie spiskiem! Wiadomych sił! No bo jak to inaczej
wytłumaczyć, że mua, Prawdziwy Polak, znów nie wygrałem ;-)??
ALAMO




Zz

Posted: 31 Lip 2008 08:40:38




... yamamoto?;-) Z powazaniem
Adam Przybyla

Yamato jesli juz

Zz






IżI

Posted: 31 Lip 2008 15:27:04




Fajnie, a teraz rozwazcie roznice miedzy pociskiem odpalonym z
powiedzmy 20 km, ktory spada z wysokosci paru (?) km pod
bardzo stromym katem w dol a takim odpalonym z 2 km i to
lecacym prawie plasko. Mozecie sie troche zdziwic ;)

Coś w tym jest, idąc tym tropem, jeśli pocisk pójdzie ultra płaską
parabolą to zmiecie sam sobą i siłą wybuchu kilka czołgów jak kula
kręgle...Coś jak ładunek kierunkowy zadziała. :)




BartekGSXF

Posted: 1 Sier 2008 10:05:37




czolgami pociskami HE .
czolgowymi pociskami oczywiscie

kd




Adam Przybyla

Posted: 1 Sier 2008 10:35:46




... yamamoto?;-) Z powazaniem
Adam Przybyla

Yamato jesli juz
... zgadza sie, przepraszam za pomylke. Z powazaniem

Adam Przybyla




Zz

Posted: 1 Sier 2008 13:29:00





... yamamoto?;-) Z powazaniem
Adam Przybyla

Yamato jesli juz
... zgadza sie, przepraszam za pomylke. Z powazaniem

Adam Przybyla

Yamamoto od biedy tez by mogl byc brany pod uwage w walce z 200 czolgami.. Ale szanse mial by
marne (no zalezy jeszcze jak by go uzbroic) ;-)
Mowa ma sie rozumiec o slynnym japonskim glownodowodzacym z czasow IIWW, bo googl pod haslem
"yamamoto" wyrzuca jeszcze kilka calkiem ponentnych japonskich pieknosci zupelnie nie zwiazanych
z militariami ;-)

Zz






Maciek "Babcia" Dobosz

Posted: 1 Sier 2008 13:43:02




Yamamoto od biedy tez by mogl byc brany pod uwage w walce z 200 czolgami.. Ale szanse mial by
marne (no zalezy jeszcze jak by go uzbroic) ;-)

Na przeciętny aliancki czy niemiecki czołg to chyba tylko kumulacyjną
minę wytykową mógłby dostac albo granat kumulacyjny bo więcej dla
pojedyńczego żołnierza Japończycy raczej nie mieli. Jednemu może dałby
radę. ;-)

Zdrówko




michqq

Posted: 1 Sier 2008 16:04:33



No, duzo takiemu czolgowi przesuniecie o 20 cm czy przysypanie
niepotrzebnego celownika zrobi, coz.

ROTFL.

Przesuniecie o 20 cm CALKOWICIE zmienia sytuacje.

Inaczej:

Wyobraz sobie ze z tych 100 czolgow usuniemy 80.

Zostawimy tylko pierwszy rzadek i ostatni.

10 czolgow, kazdy szeroki na trzy metry, stoi w tyralierze
200 metrowej, czyli 17m odstepu burta od burty.

180 metrow za nimi stoi ten ostatni rzad - celuja
w pancernika poprzez... Luki w pierwszym rzedzie.

Nastepnie pomiedzy pierwszym a ostatnim szeregiem eksploduje
7 sztuk pociskow kalibru 406mm, nie uszkadzajac bezposrednio
ZADNEGO z czolgow. Wstrzas przesuwa wszystkie czolgi,
jednemu przesunie PRZOD o 20 cm w lewo, drugiemu w prawo...

Podnosi sie chmura pylu przez ktora g... widac, zmienia sie
tez totalnie uksztaltowanie terenu - powstaja leje glebolkie
na szesc metrow, a z wydartej ziemi - pagorki na trzy metry,
ktorych TEZ nie widac, przez ten pyl.

Od tego momentu ostatni rzad czolgow strzela oczywiscie
na slepo.

Pytanie numer jeden:
- Jaki procent pociskow utknie w pagorkach?
Pytanie numer dwa:
- Jaki procent pociskow utkwi w... kolegach z pierwszego rzedu?

A teraz wyobraz sobie ze tyralier czolgow jest dziesiec.

Michal Kukula





Michał Grodecki

Posted: 1 Sier 2008 16:05:33



No, duzo takiemu czolgowi przesuniecie o 20 cm czy przysypanie
niepotrzebnego celownika zrobi, coz.

Czołgowi niedużo może, załodze więcej. Zastanów się chwilę jakie siły
muszą działać na powiedzmy 40 tonowy czołg żeby go o 20 cm przesunąć. I
jak to działa na załogę. W jednym wozie działonowy przywali łbem o
pancerz i mimo hełmofonu rozbije czaszkę. W drugim wozie celowniczemu
wbije celownik w oko. W trzecim dowódcy rękę złamie. Itp. itd. Poczytaj
o skutkach trafień niepenetrujących pocisków burzących - to są podobne
efekty.




michqq

Posted: 1 Sier 2008 16:25:39



Wlasnie, taki pocisk predzely rylby rowy niz malownicze kratery.

To zalezy od decyzji dowodcy - artyleria okretowa moglaby
strzelac zarowno plaskotorowo jak i stromotorowo, toz
przeciez to nie czolg jest - w ciezkiej artylerii sie reguluje
rozmiar ladunku prochowego, zaleznie od tego co chcemy osiagnac.

dziala umieszczone obok siebie w wiezy beda walily w prawie ten
sam punkt, dlatego ilosc pociskow nie nalezy mnozyc przez 9, tylko
przez 3 (bo sa rozstawione o +/- szerokosc czolgu - a rozrzutu
prawie nie ma).

Zieeew.
A pomnoz se nawet i przez zero.

Tak ze maksimum to 3 czolgi w salwie
(bo nie stoja jeden za drugim) a i to jak sie trafi.

Tak jak mowilem pomonorz sobie i prze zero, jesli to tylko
sprawi Ci przyjemosc. Rozrzut mozna zrobic chocby w odleglosci.
:-)

Michal





pIOTER

Posted: 1 Sier 2008 17:07:44



przy rozmiarach pancernika i odleglosciach rzedu pojedynczych km mysle ze
nawet 50 cm nie przeszkodzi w celnym strzelaniu do tego okretu

pIOTER






pIOTER

Posted: 1 Sier 2008 17:10:25



pamietasz jak nasze baterie we wrzesniu 39 strzelaly do schlezwiga i
schlesiena?

pIOTER






Smok Eustachy

Posted: 1 Sier 2008 19:19:40




Dzieki Michal, wygralem zaklad, zalozylem sie z kims szybko ze na ten
glupawy watek pierwszy odpowiesz jak masz w zwyczaju zawsze odpowiadac
niezaleznie jak glupi by watek nie byl

No ten akurat tak strasznie głupi nie jest, może trochę dane liczbowe
kiepsko dobrane, ale samo założenie "pancernik vs czołgi na plaży" takie
głupie nie jest.

Jasne. Tylko idiotyczne.
BTW pociski z pancernika będą przenosić.
Jesli to będzie IOWKA to może namotać 127mm, Bismarck 105 i 150, KGV 133mm.





Smok Eustachy

Posted: 1 Sier 2008 19:21:38



/.../
Pas pancerny pancernikow Iowa mial 307 mm (plus zewnetrzne zbiorniki)
poklad 191 mm. Ja mysle ze zdemolowali by zbiorniki.

Ale zbiorniki pod linia wodną.
Jesli ktorys z czolgow trafilby w armate (to w koncu dziura
srednicy 40 cm) to wylaczylby wieze.

Lufę.


Michal

SmoK





A.

Posted: 2 Sier 2008 16:01:08



On Fri, 01 Aug 2008 18:05:33 +0200, Michał Grodecki

No, duzo takiemu czolgowi przesuniecie o 20 cm czy przysypanie
niepotrzebnego celownika zrobi, coz.

Czołgowi niedużo może, załodze więcej. Zastanów się chwilę jakie siły
muszą działać na powiedzmy 40 tonowy czołg żeby go o 20 cm przesunąć. I
jak to działa na załogę. W jednym wozie działonowy przywali łbem o
pancerz i mimo hełmofonu rozbije czaszkę. W drugim wozie celowniczemu
wbije celownik w oko. W trzecim dowódcy rękę złamie. Itp. itd. Poczytaj
o skutkach trafień niepenetrujących pocisków burzących - to są podobne
efekty.

Dokładnie. A czołgom - owszem, też szkodzi. Szczególnie bardziej
skomplikowanym czołgom niemieckim z IIWŚ, ale i ISom by mogło. Wiadomo
że od padających w pobliżu pocisków altyleryjskich rozgregulowywały
się celowniki i występowała masa innych usterek (choćby silników, np.
uszkodzenie przewodów paliwowych, a to benzyna) w czołgach
niemieckich. T-34 czy IS byłby pewnie odporniejszy ale tu też masa
rzeczy może się uszkodzić. I to przy ostrzale altyleryjskim typowych
kalibrów do 150mm zapewne. Wywalenie 16 metrowego leja pomiędzy
stojącymi czołgami udzkodzi nie tylko te w obrębie leja ale wszystkie
w promieniu kilkudziesięciu metrów zapewne - podrzuci, przesunie,
uszkodzi przyrządy celownicze i obserwacyjne, zasypie ziemią. Nie
wspominając o skutkach dla załogi które Michał wymienił powyżej.

Ale jak się bawić to się bawić ;)

Jeśli lej ma 16 metrów średnicy, 8 metrów promienia, to na półtora-dwa
razy większej odległości zarówno wstrząsy jak i uderzenie
podmuchem/wyrzuconą glebą niszczy lub wyłącza z walki wszystkie lub
większość czołgów/załóg. Dalej mogą występować różne uszkodzenia i
kontuzje, przez dłuższy też czas po trafieniu nic nie widać (ani nie
słychać). Ostrzał altylerią dużego kalibru wpływa podobno bardzo
destrukcyjnie na psychikę najodporniejszych nawet żołnierzy - nawert
tych w dobrym ukryciu.

Sądze że połowa czołgów (i załóg) w promieniu kilkudziesięciu (trudno
powiedzieć, ilu) metrów od upadku pocisków nie będzie się nadawała do
walki po spadku pierwszej salwy.

Rozumiem że czynnik psychologiczny wykluczamy, a czołgi są obsługiwane
przez ludzi-robotów, ale jeśli nie to pozostałe czołgi (lub same
załogi) uciekną nie czekając na spadek drugiej salwy. Właściwie to nie
staliby na polu i nie czekali nawet na spadek pierwszej ;-))

Czołg, szczególnie z końca wojny, bywał maszyną stosunkowo delikatną
ze względu na skomplikowane mechanizmy które zawiera. Jest odporny na
zagrożenia przeciw którym ochronę zaprojektowano (pociski
przeciwpancerne małych i średnich kalibrów, a i tutaj posiada dużo
słabych punktów). Może go jednak uszkodzić choćby silny wstrząs.

P.S. Może mi ktoś wyjaśnić jaką krzywdę pancernikowi wyrządzi ostrzał
pociskami kalibru 90-120mm o przebijalności w okolicy 150mm z
odległości 2.5km ? Poharata jakieś nadbudówki, wszystko co
nieopancerzone lub lżej opancerzone (ale tysiące metrów kwadratowych
powierchni pancernika może zaabsorbować sporo dziur przypuszczam), nie
drasnie jednak nawet centrali bojowej ani barbet armat. Zamierzacie
uszkodzić same lufy głownej altylerii skoncentrowanym ostrzałem
czołgowym ? :)

A.




Robert Tomasik

Posted: 4 Sier 2008 00:28:25




Z lekkim opóźnieniem :-) Zacznijmy od tego, że armata 122 czy 88 mm nie
wyrządzi pancernikowi najpewniej żadnej znaczącej szkody. Wątpiącym
przypominam bez mała godzinny ostrzał przez nasz niszczyciel Bismarka.
Zwłaszcza przy założeniu strzelania z 2,5 km. Pociski podkalibrowe już
stracą energię. Kumulacyjnych pozwalających na przebicie tych 40 cm stali
to chyba wówczas jeszcze nie było.

Ustawie 100 czołgów w kwadracie 200 x 200 metrów powoduje, że stoją one
niemal burta w burtę. Taż to 10 x 10 czołgów. Z kolei pancernik strzela z
bliskiego jak dla ziemie dystansu, więc jego pociski z ogromną energią
kinetyczną uderzają niemal poziomo w cel. Sądzę, że skutkiem upadku jednego
pocisku pancernika w środek kwadratu w takie zgrupowanie czołgów było by
wyłączenie z walki wszystkich czołgów. Bezpośrednio trafione by się
rozleciały, a pozostał zostały by porażone kawałkami trafionych pojazdów.






Maciek

Posted: 4 Sier 2008 08:13:26



Przyjmijmy, ze dojdzie do pojedynku pancernika typu Iowa i 100 czolgow
uzbrojonych w armaty 88 i 122 mm (PzKW VI i IS 3).

Zamień te PzKW VI i IS 3 na 100 sztuk Sturmmorser Tiger i będzie znacznie
weselej ....





Stalker

Posted: 4 Sier 2008 08:40:43




Tulon 1942. Niemiecki czołg ostrzelał francuski pancernik ,a właściwie
krążownik liniowy Strasbourg. Wynik starcia - francuski okręt zatonął.

Tylko że "trochę" mu własna załoga pomogła zatonąć...

Po prostu Francuzi świetnie zdawali sobie sprawę, że w takim starciu nie
mają szans :-)

Stalker




Konrad Stepien

Posted: 4 Sier 2008 08:39:25



Przyjmijmy, ze dojdzie do pojedynku pancernika typu Iowa i 100 czolgow
uzbrojonych w armaty 88 i 122 mm (PzKW VI i IS 3).

Zamień te PzKW VI i IS 3 na 100 sztuk Sturmmorser Tiger i będzie znacznie
weselej ....

Eche, tylko, że ich wszystkich w ogóle powstało 18 sztuk :-)

W sensownych ilościach to można by było Brummbary albo
SU-152 poustawiać. To by było mniej więcej 10 lekkich
krążowników. Trchę lepiej, ale i tak za słabo na Iowa class.
Za to Bismark mógłby mieć problem.




Smok Eustachy

Posted: 4 Sier 2008 12:01:15



Przyjmijmy, ze dojdzie do pojedynku pancernika typu Iowa i 100 czolgow
uzbrojonych w armaty 88 i 122 mm (PzKW VI i IS 3).
Zamień te PzKW VI i IS 3 na 100 sztuk Sturmmorser Tiger i będzie znacznie
weselej ....

Eche, tylko, że ich wszystkich w ogóle powstało 18 sztuk :-)

W sensownych ilościach to można by było Brummbary albo
SU-152 poustawiać. To by było mniej więcej 10 lekkich
krążowników. Trchę lepiej, ale i tak za słabo na Iowa class.
Za to Bismark mógłby mieć problem.

Bismarck nie miałby żadnego problemu bo miał cała burtę opancerzoną
320-160mm.
Iowka miała pancerz wewnętrzny zaś.




Konrad Stepien

Posted: 4 Sier 2008 12:43:30



Przyjmijmy, ze dojdzie do pojedynku pancernika typu Iowa i 100 czolgow
uzbrojonych w armaty 88 i 122 mm (PzKW VI i IS 3).
Zamień te PzKW VI i IS 3 na 100 sztuk Sturmmorser Tiger i będzie znacznie
weselej ....

Eche, tylko, że ich wszystkich w ogóle powstało 18 sztuk :-)
W sensownych ilościach to można by było Brummbary albo
SU-152 poustawiać. To by było mniej więcej 10 lekkich
krążowników. Trchę lepiej, ale i tak za słabo na Iowa class.
Za to Bismark mógłby mieć problem.

Bismarck nie miałby żadnego problemu bo miał cała burtę opancerzoną
320-160mm.
Iowka miała pancerz wewnętrzny zaś.

Po pierwsze, to
burty: 320-145
wieże art. średniej (przód, góra, boki) 100, 35,40

Przebijalność MŁ-20 z 2000m to 110, czyli była w stanie
rozwalić wieże art. średniej a przy odrobinie szczęścia
przebić burtę (szczególnie na rufie, bo tam było 145mm).
Jakby dostał 100 pocisków, to pewnie przynajmniej
kilkanaście by pancerz spenetrowało.
Inna sprawa, jakby te SU-152 strzelały stromotorowo, to by
Bismarcka nieżle mogły zdemolować (choć nie zatopić).
Pokład pancerny był dość nisko i chronił w zasadzie wyłącznie
maszynownię i komory amunicyjne.




Smok Eustachy

Posted: 4 Sier 2008 13:10:33



/.../

Po pierwsze, to
burty: 320-145
wieże art. średniej (przód, góra, boki) 100, 35,40

Przebijalność MŁ-20 z 2000m to 110, czyli była w stanie
rozwalić wieże art. średniej a przy odrobinie szczęścia
przebić burtę (szczególnie na rufie, bo tam było 145mm).
Jakby dostał 100 pocisków, to pewnie przynajmniej
kilkanaście by pancerz spenetrowało.
Inna sprawa, jakby te SU-152 strzelały stromotorowo, to by
Bismarcka nieżle mogły zdemolować (choć nie zatopić).
Pokład pancerny był dość nisko i chronił w zasadzie wyłącznie
maszynownię i komory amunicyjne.

W przypadku Bismarcka to nie hipotetyczne rozważania - z takich

odległości był ostrzeliwany i co? 3 czy 5 przebić?




A.

Posted: 4 Sier 2008 18:43:57



On Mon, 4 Aug 2008 14:43:30 +0200, Konrad Stepien

Bismarck nie miałby żadnego problemu bo miał cała burtę opancerzoną
320-160mm.
Iowka miała pancerz wewnętrzny zaś.

Po pierwsze, to
burty: 320-145
wieże art. średniej (przód, góra, boki) 100, 35,40

Przebijalność MŁ-20 z 2000m to 110, czyli była w stanie
rozwalić wieże art. średniej a przy odrobinie szczęścia

Jeśli trafi. Z 2.5km :)

przebić burtę (szczególnie na rufie, bo tam było 145mm).
Jakby dostał 100 pocisków, to pewnie przynajmniej
kilkanaście by pancerz spenetrowało.

Raczej kilka. Marginalnie.

Inna sprawa, jakby te SU-152 strzelały stromotorowo, to by
Bismarcka nieżle mogły zdemolować (choć nie zatopić).
Pokład pancerny był dość nisko i chronił w zasadzie wyłącznie
maszynownię i komory amunicyjne.

Czyli dostaje 100 pocisków altylerii średniej (152mm) o małej energii
(o wiele mniejszej niż wystrzeliwane z okrętu). Piszę 100, bo
następnej salwy ISU już raczej nie oddadzą :-)
Co mu to zrobi ? Sam powiedziałeś że burty ani nic ważniejszego od
wież altylerii średniej nie przebije. Nie mam pojęcia jak opancerzone
były nadbudówki, ale w miejscach nieopancerzonych chyba załoga nie
przebywa w czasie walki ? Jak ISU będą miały szczęscie to jakieś
pożary powstaną po trafieniach w słabo opancerzone miejsca.
Co do kąta upadku pocisku 152mm na odległości 2.5km to będzie pi raz
oko tak gdzieś około 3 stopni ;)

(nie mam tablic balistycznych dla tego pocisku, ale końcowa predkośc
bedzie pewnie w okolicach 450m/s, początkowa 600m/s. Pocisk 100mm o
podobnej balistyce, strzelany 600m/s (ładunek zmniejszony) upada pod
kątem 2 stopnie 56 minut na odległości 2500m.
Chyba że ISU też strzeli ładunkiem zmniejszonym (nie wiem czy jest
taka możliwości przy pocisku BR-540, normalnie nie, trzeba by nabój
rozbierać) ale wtedy przebijalność też spadnie a i z celowaniem
kłopoty (nie ma tablic).

A propos - czy ma ktoś może przypadkiem tablice balistyczne dla
haubicy ML-20 152mm (ciągnionej lub jako uzbrojenie SU/ISU-152) ?
Akurat bardzo by mi się przydały... W zamian służę kalibrami od 76 do
122mm. Tablice dla mniejszych (45 i 57mm) też chętnie przyjmę.
O niemieckich (50, 75, 88mm) nie smiem marzyć nawet ale gdyby to po
nogach będe całował.


A.




Konrad Stepien

Posted: 4 Sier 2008 21:56:40



On Mon, 4 Aug 2008 14:43:30 +0200, Konrad Stepien

Bismarck nie miałby żadnego problemu bo miał cała burtę opancerzoną
320-160mm.
Iowka miała pancerz wewnętrzny zaś.

Po pierwsze, to
burty: 320-145
wieże art. średniej (przód, góra, boki) 100, 35,40

Przebijalność MŁ-20 z 2000m to 110, czyli była w stanie
rozwalić wieże art. średniej a przy odrobinie szczęścia

Jeśli trafi. Z 2.5km :)

Cel sporo większy od czołgu jednak.


przebić burtę (szczególnie na rufie, bo tam było 145mm).
Jakby dostał 100 pocisków, to pewnie przynajmniej
kilkanaście by pancerz spenetrowało.

Raczej kilka. Marginalnie.

W jednej salwie. Oczywiście, na następne salwy mogli by nie mieć szans.


Inna sprawa, jakby te SU-152 strzelały stromotorowo, to by
Bismarcka nieżle mogły zdemolować (choć nie zatopić).
Pokład pancerny był dość nisko i chronił w zasadzie wyłącznie
maszynownię i komory amunicyjne.

Czyli dostaje 100 pocisków altylerii średniej (152mm) o małej energii
(o wiele mniejszej niż wystrzeliwane z okrętu). Piszę 100, bo
następnej salwy ISU już raczej nie oddadzą :-)

No, jak nawet będzie, to napewno znacznie mniej niż 100 :-)

Co mu to zrobi ? Sam powiedziałeś że burty ani nic ważniejszego od
wież altylerii średniej nie przebije. Nie mam pojęcia jak opancerzone
były nadbudówki, ale w miejscach nieopancerzonych chyba załoga nie
przebywa w czasie walki ? Jak ISU będą miały szczęscie to jakieś
pożary powstaną po trafieniach w słabo opancerzone miejsca.
Co do kąta upadku pocisku 152mm na odległości 2.5km to będzie pi raz
oko tak gdzieś około 3 stopni ;)

Fakt. wycofuję się z tego, że Bismarck by miał kłopoty.

W obu wypadkach pancerniki mogły by miec co najwyżej ostro
zdemolowane nadbudówki.




Fereby

Posted: 5 Sier 2008 18:20:58



Witam
Zwracam sie do Was abyscie pomogli rozstrzygnac spor jaki wynikl na jednej z
grup.
Przyjmijmy, ze dojdzie do pojedynku pancernika typu Iowa i 100 czolgow
uzbrojonych w armaty 88 i 122 mm (PzKW VI i IS 3).
Strzelamy do siebie z odleglosci skutecznego strzalu armat czolgowych tj do
dystansu 2,5km. Czolgi sa rozstawione w kwadracie 200mx200m. Pancernik
strzela salwa burtowa tylko z dzial glownych 406 mm z maksymalna
szybkostrzelnoscia.

Czyli pocisk co 14 sekund - tyle wynosi rekord dla armat 16"?

Czolgi strzelaja pociskami dostepnymi w tym okresie.
Okret strzela pociskami burzacymi HC.

Oczywiście z wyłączeniem zapalnika zwłocznego, ze względu
na praktycznie brak opancerzenia celów.

Gdyby ktos byl laskaw pomoc w sporze i poprzec to jakims przykladem badz
obliczeniami, bede ogromnie wdzieczny.

Stanie się dokładnie to samo co na Tinianie w dniu 24 lipca 1944.
Pancernik straci pewną ilość załogi i wyłączona z akcji zostanie
cześć lżejszych dział. Natomiast pociski czołgów nie będą w stanie
przeniknąć do wnętrza cytadeli pancernej, toteż nie będą w stanie
wyłączyć artylerii głównej, maszyn oraz stanowiska kierowanie
ogniem, w rezultacie pancernik dzięki lepszym układom naprowadzania
ognia zacznie w szybkim tempie eliminować kolejne czołgi. Jest to
głowna przyczyna, dla jakiej Japończycy za wszelką cenę starali się
uniknąć ujawniania pozycji swych dział na wyspach Pacyfiku.

Jak chcesz się bawić w ten temat bardziej szczegółowo, wejdź na
FOW i zagadnij Tellera, który jest jednym z największych znawców
pancerników w tym kraju.

Fereby





Fereby

Posted: 5 Sier 2008 18:10:32



"marek" napisał:

niestety zupelnie sie nie znam, ale kiedys obilo mi sie o uszy, ze:
1) dziala artylerii glownej na ktoryms z pancernikow (nie pamietam
"narodowosci") rozkalibrowywaly sie po oddaniu ok 12 salw i nie byl to
feler, tylko normalna normalnosc ;)

To musiałyby być lufy o krańcowo dziadowskiej jakości. Z reguły
lufy armat wytrzymują 200-400 wystrzałów, a 16" L50 z pancerników
Iowa podczas II wojny miały żywotność 290 wystrzałów przy standardowej
częstotliwości ognia co 30 s.
http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_16-50_mk7.htm

Jesteś pewien że nie chodziło o pociski "sanshiki dan" wzgl.
"sankaidan" pancerników typu "Yamato", które rzeczywiście
drastycznie ograniczały standardową żywotność dział 18" L45
obliczaną dla bardziej typowej amumicji na jakieś 200 wystrzałów?

2) chyba (?) artyleria okretowa, przynajmniej glowna, nie miala mozliwosci
strzelania po torze plaskim, czy jak sie to zwie. Cos mi jeszcze brzeczy o
"martwym polu", czy te 2,5 km przypadkiem sie tam nie miesci?

Ma możliwość strzelania po tak płaskim torze, choć nie jest to
normalna odległość (amerykańskie pancerniki od "typu standardowego"
były projektowane do walkę na dużych i średnich dystansach), jednak
podczas II wojny światowej amerykańskie pancerniki podchodziły nawet
na odległość 1500 m i rozbijały skutecznie cele ogniem artylerii głównej,
przy okazji przestrzeliwując ruiny ogniem działek 20 mm. Podczas walk
na Tinianie "Colorado" pojedynkował się z baterią 6" na dystansie jakiś
3000 m.

Fereby





Fereby

Posted: 12 Sier 2008 16:41:24



"Ami" napisał:

Rozrzut dział 16" wynosi 300 metrów, zaś ogień do celów na brzegu
jest prowadzony z uwzględnieniem tego czynnika, więc w praktyce
powyższe ma znaczenie bliskie zeru.

300 metrów na odległości 3km ? :) Chcesz powiedzieć że mają 10%
rozrzut ? :)

Tak, to właśnie chcę powiedzieć - tak się składa, iż armaty
16" L50 pancerników typu "Iowa" są przeznaczone do zwalczania
okrętów na dużych dystansach, co owocuje spadkiem celności
na małych dystansach. To samo dotyczy modeli na wcześniejszych
pancernikach, tyle że tam armaty były przystosowane do walki
na średnim dystansie.

Może w odległości, jeśli z tak bliska przestrzelą, ale
przecież nie w kierunku.

Więc sam przyznajesz iż jednak ten rozrzut 300 metrów
mają, tyle że "w odległości", co w razie prowadzenia
ognia jest żadną różnicą? Co do rozrzutu to wpływają
nań:
* niemożność dokładnego ustalenia kursu (z reguły
dokładność do 2 stopni) i prędkości (dokładność
co najwyżej 1 węzeł).
* Falowanie morza, wibracje od maszyn, zmiany
temperatury powietrza, wiatr.
* niemożność dokładnego ustalenia pozycji okrętu.
* wzajemne zakłócanie się pocisków (zjawisko
dokuczliwe zwłaszcza na typie "South Dakota").
* duża odległość między wieżami, a dalmierzem
głównym.
* rykoszetowanie części pocisków przy ogniu na
tak małą odległość.
* różnice w wadze oraz ubiciu worków prochowych,
składzie chemicznym prochu, wykonaniu luf,
własnościach balistycznych pocisków.

Jeśli czołgi są na poziomie morza mniej
więcej, to sama wysokość na ktorej umieszczone są działa powinna
starczyć do wpakowania całej salwy w ten kwadrat 200x200m.

Wysokość to akurat nie niewiele do rzeczy, zwłaszcza że
strzelanie "w dół" jest właśnie trudniejsze ze względu
na inny kształt krzywej balistycznej. Mieszczenie się
w kwadracie 200x200, zamiast standardowo przyjętym 300x300 m.
jest kompletnie pozbawione sensu, ponieważ w rzeczywistej
walce najpierw wstrzeliwuje się w kwadrat na którym znajduje
się cel, a potem po prostu przechodzi na ogień ciągły, co
sprawia iż w kwadracie 200x200 metrów i tak wyląduje
wystarczająca ilość pocisków, by wyeliminować cel. Co
więcej, okręt do walki na mniejszą odległość dysponuje
artylerią średnią, która ma wystarczający zasięg (15-20 km)
by zwalczać wszelkie cele naziemne, a także okręty do
ciężkiego krążownika, przy znacznie mniejszym rozrzucie
od dział artylerii głównej. Pozostają więc tylko pancerniki
i krążowniki liniowe, ale tak amerykańskie pancerniki
od typu "Oklahoma", jak wszystkie pancerniki budowane
po I wojnie światowej były projektowane do walki z tego
rodzaju przeciwnikiem na średnim i dużym dystansie,
a gdyby doń jednak doszło, to pancernik po prostu miał
użyć swych wyrzutni torped (które jednak na większości
okrętów liniowych zdemontowano w okresie międzywojennym).

Nawiasem mówiąc, Japończycy przed II wojną światową
usiłowali zastosować twoją koncepcję - dążyli do
takiego zmniejszenia rozrzutu, by trafić okręt
przeciwnika już pierwszą salwą. Fuchida w swej
książce krytykuje ten pogląd, uznając iż stosowane
przez Amerykanów i Brytyjczyków "wstrzelaj się, a potem
przejdź na ogień ciągły" było znacznie skuteczniejsze.

Jak nie
pierwszej to drugiej. 0
Jeśli czołgi są na wysokości wież altylerii
głownej no to problem...

Żaden problem - co prawda część pocisków zrykoszetuje,
ale większość wybuchnie, o ile zgodnie z procedują
wyłączono zapalniki zwłoczne.

może na minimalnym ładunku strzelać bardziej
stromotorowo ?

Jeśli naprawdę zależy ci na uniknięciu rykoszetów
(np. możliwość trafienia własnych wojsk), to po prostu
okręt zajmuje pozycję bombardowania odległości np. 20 km
jak to robiono w końcowej fazie operacji na Marianach.

A jeśli czołgi są wyżej no to nikt nikogo nie widzi :)

Ja tu zwyczajnie wysiadam... Kto ci nagadał tych głupot?
Człowieku, dalmierz główny artylerii głównej, to się znajduje
naprawdę sporo ponad wieżami których ogniem kieruje! Co więcej,
chyba nie chcesz powiedzieć iż nigdy nie słyszałeś o czymś takim
jak "korekcja ognia z powietrza"? Chyba nie sądziłeś że pancernik
ma to całe wyposażenie lotnicze tylko po to, by wozić admirałów
na brzeg, a tendry wodnosamolotów na Pacyfiku służyły do
robienia z powietrza zdjęć samobójstw japońskich cywili?

Twierdzenie iż "czołgi nie widzą pancernika" są także kompletnie
błędne - nadbudówki i maszty pancernika są umieszczone znacznie
powyżej wież - dotyczy to zwłaszcza nadbudówki głównej zawierającej
stanowisko dowodzenia (ekstremalny przykład: "Fuso" i "Yamashiro").

Ziemia jest podrzucana na jakieś 100-500 metrow, co jest
w zupełności wystarczające dla dalocelownika radiolokacyjnego.
Ogień jest prowadzony na określony kwadrat i korygowany
w oparciu o zarejestrowane przez dalocelownik radiolokacyjny
miejsca eksplozji pocisków i to czy kwadrat o rozmiarach
mniejszych niż rozrzut dział jest pokryty chmurą pyłu,
czy też nie ma w praktyce nikłe znaczenie.

Ale czy to się tak robi również na 2.5km ?

Oczywiście - dalmierz radarowy działa na dużych, średnich
i małych odległościach.

Tutaj po prostu widać gdzie
trafiasz. Przynajmniej pierwszą salwą.

Prawie zawsze to widać, nawet w nocy - słupy wody, czy ziemi
są naprawdę wysokie i widoczne przez silnie powiększające
przyrządy optyczne stanowiska głównego dalocelownika z dużej
odległości. Jedynym problemem jest gdy kilka okrętów
strzela w jeden kwadrat, ale rozwiązano go napradę dawno
temu, po prostu stosując barwnik (inny dla każdego okrętu).
Dalocelownik radiolokacyjny ustala miejsca upadku pocisków
niezależenie od pory dnia i nocy, warunków atmosferycznych
ze zbliżoną precyzją.

A czy działa altylerii głownej
nie miały awaryjnych celowników indywidualnych do prowadzenia ognia na
wprost ?

Dalmierzy własnych wież używano WYŁĄCZNIE w przypadku
uszkodzenia dalocelownika głównego, ewentualnie
przerwania łączności - w normalnych warunkach ustawienia
wież i ustalał przelicznik na podstawie danych uzyskanych
z głównego dalocelownika. Jest to zresztą oczywiste - dalmierz
głowny ma z reguły większą bazę, niż pomocnicze dalmierze wież,
co więcej, zautomatyzowany układ obliczeniowy wykazuje znacznie
lepszą dokładność, niż człowiek wertujący książkę z tablicami
parametrów strzału.

Szanujący się altylerzysta widząc cel i znając odległość
raczej by w ten kwadrat nie spudłował z niecałych 3km, tak mi się
zdaje ? :)

Owszem, zdaje ci się - ogniem kieruje dowódca działu
artylerii, a nie "szanujący się artylerzysta". Zadaniem
dowódcy wieży w normalnych warunkach, nie jest obserwacja
celu, a nadzorowanie pracy obsługi oraz dokładnego
nastawienia wież wedle parametrów podanych z głównego
stanowiska kierowania ogniem.

Fereby





fereby

Posted: 12 Sier 2008 16:47:51



"Alamo" napisał:

[cut]

No, duzo takiemu czolgowi przesuniecie o 20 cm czy przysypanie
niepotrzebnego celownika zrobi, coz.

Poszukaj zdjęć z Normandii, na wielu dostępnych w sieci są efekty ostrzału
niemieckich jednostek pancernych artylerią okrętową. Pocisk 203 mm wywracał
Tygrysa bez bezpośredniego trafienia. Podrzucał w górę na tyle wysoko, że
potrafił zrobić piruet 180 st. i spaść na wieżę.... Widziałęm zdjęcie gdzie
jeden Tygrys spadł z góry na drugiego...

Szkopuł w tym, że pocisk burzący 8" ma masę jakiś 100-125 kg.
Dlatego jest w stanie przewrócić czołg o masie bliskiej 60 ton,
ale już raczej nie podrzucić go w powietrze. Dlatego raczej mamy
tu do czynienia z efektami działania pocisków pancerników,
a jescze prawdopodobniejsze są bomby 1000 i 2000 funtowe, czy
większe (przypisywanie zniszczeń wywołanych przez bomby ostrzałowi
jest nagminne).

Fereby





Adam Płaszczyca

Posted: 18 Sier 2008 19:31:54



On Tue, 05 Aug 2008 20:20:58 +0200, "Fereby"

dystansu 2,5km. Czolgi sa rozstawione w kwadracie 200mx200m. Pancernik
strzela salwa burtowa tylko z dzial glownych 406 mm z maksymalna
szybkostrzelnoscia.

Czyli pocisk co 14 sekund - tyle wynosi rekord dla armat 16"?

Czyli kilka pocisków co 14 sekund... Nie wali z jednej armaty
przecież.

cześć lżejszych dział. Natomiast pociski czołgów nie będą w stanie
przeniknąć do wnętrza cytadeli pancernej,

Ekhm.. Może policz jaka energię i pęd będzie miał pocisk okrętu...



<< . 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.654
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008