| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Hobby - militaria / A co właściwie robiła (i robi) armia gruzińska? |
| << . 1 . 2 . |
| Autor | Wiadomość |
| Adam Elente
|
Posted: 15 Sier 2008 08:55:57 Sugerujesz wydalić wszystkich Rosjan z Warszawy i uregulować własnosc
tych wszystkich nieruchomości "po radzieckich" ?
Odważnyś. Eeeee... To nic w porownaniu z Twoja sugestia zeby jutro wyruszyc na Moskwe nasza brygada Leo dwa. Odwaznys! Na mOskwę? oj nie zauważyłem. Czyżbyś znalazła to w moim poście? chyba zbyt nieuważnie czytasz. |
| p47
|
Posted: 17 Sier 2008 20:06:08 A jeśli Rosjanie obiecają że nie zbliżą się nawet do bazy, na
powiedzmy 50km, nie mówiąc o atakowaniu jej ? :)
Zauwazmy ze Rosjanie w Gruzji wiedza co jest wazne. Rurociagi. Ani ich nie dotkneli. Gdyby w Polsce byl jakis jeden czy drugi wazny strategicznie obiekt, to... Tez by go nie dotkneli i juz wystarczy coby sie wszyscy cieszyli. (No, z wyjatkiem tychtam... polakow) Tarcza nie daje 100% nam bezpieczeństwa , ona je tylko (znacząco) zwieksza, Bardzo prosto i w trywializując;- obecnie Rosjanie mogliby ataKOWAĆ i nikogo nie musieliby przekonywac, ze się nie znliżą i ze nie zaatakują. Z tarcza musieliby to zrobić, i wcale nie jest pewne, ze przkonaliby zainteresowanych. A więc dodatkowe utrudnienie... p47 |
| Tomasz Nowicki
|
Posted: 18 Sier 2008 09:42:26 Na Kubie dają radę kohabitować.
Gdyby Castro miał choć 5% szans zająć Guantanamo bez sprowokowania natychmiastowej i ultymatywnej odpowiedzi z kontynentu, to poświęciłby pół swojej armii na jej zdobycie. Ale że zbieg okoliczności sprawił, że Guantanamo jest w rękach USA, a reszta Kuby nie i że żadna ze stron praktycznie nie może tego zmienić, to status quo trwa i trwać będzie - podobnie (choć nie identycznie) było z Gibraltarem w czasie II w. św. W Algeciras stacjonowała nawet Kriegsmarine, mimo to jednak nikt specjalnie o Gibraltar się nie martwił - Niemcy nie mieli siły, by go zdobyć, Hiszpanie woleli pozostać neutralni, Anglicy zaś mogli jedynie uzbroić bazę po zęby i zapewnić zaopatrzenie i wsparcie drogą morską. Dlatego też nie jest wykluczone, że na obszarze podporządkowanej Rosji Polski mogłaby istnieć eksterytorialna baza USA, nawet zaopatrywana za zgodą Rosjan - ale jest to równie prawdopodobny i równie stabilny w czasie układ, co ołówek stojący na czubku w pekaesie Zakopane - Kraków. T. |
| Tomasz Nowicki
|
Posted: 18 Sier 2008 11:17:04 Z tarczą to jest tak, że chociaż nie jest przeciwko Rosji bezpośrednio (nie ma znaczenia w razie pełnoskalowego konfliktu nuklearnego USA-Rosja), to jednak oddziałuje pośrednio: - zmniejsza potencjał Rosji w polityce bliskowschodniej, poprzez osłabienie Iranu, z którym Rosja tak czy inaczej współpracuje lub może zawierać mniej czy bardziej doraźne sojusze polityczne, nie wspominając po prostu o handlu bronią - zmniejsza przewagę Rosji w polityce z "bliską zagranicą", która staje się dzięki temu mniej podatna na naciski polityczne - znosi pewne tabu dotąd obowiązujące w tym rejonie - zbliża pierścień amerykańskich instalacji wojskowych do granic FR, co samo w sobie można lokalnie lekceważyć, ale już nie jako element amerykańskiej globalnej strategii okrążająco-odcinającej (Buslik kiedyś na to strasznie narzekał) - niweluje siłę potencjalnego rosyjskiego zagrożenia militarnego dzięki obecności osłonowych wyrzutni p-rakietowych. A przecież jak już raz Amerykanie ulokują tu patrioty, to przekroczony zostanie swoisty Rubikon i Polska może dostać możliwość nabycia potrzebnej jej ilości wyrzutni patriot, a może i THAAD - samo udzielenie Polsce podobnych gwarancji bezpieczeństwa, jak np. Izraelowi, stanowi trudną do pominięcia przeszkodę w "rozwoju" stosunków rosyjsko-polskich w dotychczasowym kierunku. Różni debile w Polsacie dopytują się w rozmowach z politykami i wojskowymi, po co nam te gwarancje, skoro jesteśmy w NATO i UE. I jakoś nikt nie wpadł na to, żeby im odpowiedzieć, że gwarancje to nie jest sprawa zero-jedynkowa, ale szereg stopni - dotąd byliśmy na drugim czy trzecim, teraz wspięliśmy się o jeden wyżej - w razie czego potencjalny nieprzyjaciel będzie miał zdecydowanie trudniej. Wszystko to oczywiście było już dogadane, a wydarzenia w Gruzji stały się znakomitą okazją do uzyskania takiej akceptacji społecznej dla tarczy, o jakiej przed wydarzeniami w Gruzji nie można było nawet pomarzyć. Oczywiście, nawet jeśli na Kaukazie powróci status quo ante, to Rosja nie będzie ustawać w wysiłkach deprecjacji znaczenia i wartości tarczy, zarówno na polskiej arenie wewnętrznej, jak i w Europie. Dlatego też, póki tarcza nie zaistnieje, nie można być pewnym, że USA, albo któryś kolejny rząd w Polsce z niej nie zrezygnują. Tym bardziej, że i w samych Stanach nie ma powszechnej zgody w tej kwestii. T. PS. Podstawowym zadaniem naszej dyplomacji na dziś powinno być uświadomienie Rosji, że Polska ma pełne prawo rozwijać systemy obronne i zaczepne zgodne z podpisanymi umowami m-nar. bez pytania Rosji o zgodę. Co więcej - uważam, że rząd powinien przedstawić doktrynę dążenia do takiego rozwoju sił zbrojnych, który zapewni kompensację przewagi rosyjskiej niezależnie od wsparcia nas przez sojuszników z NATO. A więc przynajmniej otworzyć temat dążenia do posiadania broni jądrowej w razie uznania, że zamiary i działania "potencjalnie nieprzyjaznych krajów i organizacji" stanowią istotne zagrożenie dla integralności i bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Rosja nie jest bowiem w stanie bowiem bardziej nam zagrozić, niż grozi już dziś - chyba, że przeszłaby do "kontynuacji polityki innymi środkami", a na to się nie zanosi, bowiem Polska nie jest CELEM polityki rosyjskiej, lecz jedynie jednym z jej ŚRODKÓW w polityce względem UE i USA. Jestem zdania, że choć w praktyce wielkich szans na posiadanie broni jądrowej nie mamy, to zaniechanie wypierania się chęci jej posiadania bez względu na okoliczności jest błędem. Historia uczy bowiem, że żaden z krajów nuklearnych nie utracił dotąd niepodległości, ani też nie został wciągnięty w pełnoskalowy konflikt zbrojny, o ile sam go nie zainicjował. Tak więc to sprawna broń jądrowa, nawet w niewielkiej ilości, jest najlepszą dziś gwarancją bezpieczeństwa. |
| michqq
|
Posted: 18 Sier 2008 14:28:36 rząd powinien przedstawić doktrynę dążenia do takiego
rozwoju sił zbrojnych, który zapewni kompensację przewagi rosyjskiej niezależnie od wsparcia nas przez sojuszników z NATO. Z tym elementem rozwazan sie zgadzam. Uwazam ze polska doktryna obronna zostanie przepisana na skutek incydentu gruzinskiego. Kolejna odslona doktryny powinna przewidywac konflikt lokalny, w ktorym przeciwnikiem polskich sil (niekoniecznie walczacych na naszym terenie) beda lokalnie stacjonujace sily Rosji, wsparte sciagnietym lotnictwem i aeromobilnymi, oraz Flota Baltycka. Rosja nie jest bowiem w stanie bowiem bardziej nam
zagrozić, niż grozi już dziś - chyba, że przeszłaby do "kontynuacji polityki innymi środkami", a na to się nie zanosi Slabosc reakcji na incydent gruzinski, polaczony z latwoscia militarnego opanowania Gruzji razem - sprawiaja ze Litwa, Lotwa oraz Estonia przestaja byc pewne swojego dalszego losu. bowiem Polska nie jest CELEM polityki rosyjskiej, lecz jedynie
jednym z jej ŚRODKÓW w polityce względem UE i USA. Wynika to jednak takze z faktu, ze wspolczesnie zrealizowano tzw. "marzenie Pilsudskiego", a wiec pomiedzy Polska a Rosja znajduje sie lancuch krajow buforowych. W tej chwili wlasnie te kraje sa nie czym innym ale CELEM polityki rosyjskiej, i to jak najbardziej w sensie mozliwosci aneksji terytorialnej. Niekoniecznie przez wlaczenie do FR - moze sie to odbyc przez wlaczenie do jakiejs formy panstwa zwiazkowego. Zobaczymy - bardzo interesujace jaki ostatecznie bedzie status Abchazji i Osetii. Powinnismy sie przygotowac do wojny w obronie Litwy, Lotwy, Estonii, oraz przewidziec mozliwosc rozpadu terytorium Ukrainy. Historia uczy bowiem,
że żaden z krajów nuklearnych nie utracił dotąd niepodległości, ani też nie został wciągnięty w pełnoskalowy konflikt zbrojny, o ile sam go nie zainicjował. Wojna o Falklandy-Malwiny jest oczywiscie kontrprzykladem. Michal Kukula |
| michqq
|
Posted: 18 Sier 2008 14:48:39 Dlatego też nie jest
wykluczone, że na obszarze podporządkowanej Rosji Polski mogłaby istniec eksterytorialna baza USA, nawet zaopatrywana za zgodą Rosjan Baza bedzie pod Slupskiem, 20 km od morza, a w jej sklad ma wchodzic lotnisko, dawne lotnisko 28 Pulku Lotnictwa Mysliwskiego. Jest wiec zarowno mozliwosc organizacji mostu powietrznego biegnacego poza ladowym terytorium Polski, tj. nad Baltykiem, jak i zaopatrywania droga morska. "Stabilne w czasie" to nic nie jest. Przykladowo Rosja ma dzis "niestabilna w czasie" baze wojskowa polozona pomiedzy Ukraina a Rumunia, na terytorium Moldawii, bez dostepu do morza. I co? I nic, baza jest. Niestabilna. Mysle ze zobaczymy rozbudowe portu w Ustce oraz wybudowanie tej 20 km drogi bezposrednio z portu w Ustce do bazy w Redzikowie. Michal |
| << . 1 . 2 . |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.419 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |