| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Hobby - militaria / bateria Patriot |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| eFTe
|
Posted: 17 Sier 2008 23:35:18 Ale to, o czym piszesz przy założeniu, że widzisz, gdzie twoje pociski
upadają. Jak strzela kilka osób, to nie będziesz wiedział, które są Twoje. Fakt, nie stzelalem w grupie ostra amunicja (tzn. strzelalem, ale kazdy mial swoj cel), i jakos zamulony bylem piszac posta. pzdr eFTe |
| eFTe
|
Posted: 17 Sier 2008 23:37:43 No i na dalszą odległość bez celownika optycznego też przeważnie
niespecjalnie te miejsca upadku widać. No z moich doswiadczen wynika ze na 200-300 metrow widac doskonale. Dalej to i tak trzeba optyki zeby celowac skutecznie. Ale to tez kwestia podloza. Co innego ziemia, co innego beton itd. pzdr eFTe |
| Robert Tomasik
|
Posted: 17 Sier 2008 23:52:22 No i na dalszą odległość bez celownika optycznego też przeważnie
niespecjalnie te miejsca upadku widać. No z moich doświadczeń wynika ze na 200-300 metrowa widac doskonale. Dalej to i tak trzeba optyki zeby celowac skutecznie. Ale to tez kwestia podloza. Co innego ziemia, co innego beton itd. Gołym okiem widzisz przestrzeliny z 200-300 metrów? Doskonale? Szczęściarz. Bo z mojego doświadczenia wynika, że bywa to ciężkie już na 50 metrów. |
| eFTe
|
Posted: 18 Sier 2008 00:00:40 Gołym okiem widzisz przestrzeliny z 200-300 metrów? Doskonale?
Szczęściarz. Bo z mojego doświadczenia wynika, że bywa to ciężkie już na 50 metrów. Widze np. kurz podniesiony przez uderzenie pocisku w ziemie obok celu. pzdr eFTe |
| Robert Tomasik
|
Posted: 18 Sier 2008 14:40:44 Gołym okiem widzisz przestrzeliny z 200-300 metrów? Doskonale?
Szczęściarz. Bo z mojego doświadczenia wynika, że bywa to ciężkie już na 50 metrów. Widze np. kurz podniesiony przez uderzenie pocisku w ziemie obok celu. No tak. Warunek, ze obok jest kurz, a nie krzaki czy wysoka trawa. trochę dużo tych założeń, by opierać na tym kierowanie ogniem :-) |
| ALE
|
Posted: 18 Sier 2008 17:06:29 Z psychologicznego punktu widzenia sytuacja jest podobna do tej z
plutonu egzekucyjnego, gdzie jeden z żołnierzy otrzymuje broń załadowaną ślepym nabojem. Ci, którzy nie chcą mieć na sumieniu ludzkiego życia, zawsze mogą mieć nadzieję, że to nie oni trafili (mieli broń ze ślepym nabojem). Co do tej nadziei. Stzrelałem z kbk AKMS z ostrej amunicji, i z kbk SKS ze slepakow.. zupelnie inne odczucia.. ze slepakow wielki ogien z lufy i zupelnie nie "kopie". Nie wiem jak mozna nie wiedziec z jakiej sie strzelalo. Z innej beczki .. strzelajac w grupie... ze slepakow... przy ogolnym huku, podnieceniu i (no wlasnie) braku kopa - czasami mozna nie zauwazyc ze sie nie strzelilo (np. nieudane przeladowanie broni). Bo nie strzela się ślepym tylko drewnianym. Tak naprawdę brzmi ten wątpliwy mit. |
| eFTe
|
Posted: 18 Sier 2008 18:10:26 No tak. Warunek, ze obok jest kurz, a nie krzaki czy wysoka trawa. trochę
dużo tych założeń, by opierać na tym kierowanie ogniem :-) Mowa byla chyba nie o kierowaniu, tylko o tym jak pojedynczy zolniez ma celowac, i ze nie jest to zbyt skomplikowane. Niemniej faktycznie, opieranie sie tylko i wylacznie na tym, ze widac w co kula trafia nie jest dobrym pomyslem. Tylko nigdzie tego nie postulowalem. Caly czas uwazam ze to w praktyce czesto gesto ulatwia sprawe, i nie ma co tu budowac sceniariuszy w ktorych nie zadziala, bo wiadomo ze takie sa. pzdr eFTe |
| Robert Tomasik
|
Posted: 18 Sier 2008 18:49:16 Bo nie strzela się ślepym tylko drewnianym. Tak naprawdę brzmi ten
wątpliwy mit. Drewniany pocisk jest znacznie lżejszy, więc i tak nie da takiego odrzutu. |
| Robert Tomasik
|
Posted: 18 Sier 2008 19:17:40 Mowa byla chyba nie o kierowaniu, tylko o tym jak pojedynczy zolniez ma
celowac, i ze nie jest to zbyt skomplikowane. Niemniej faktycznie, opieranie sie tylko i wylacznie na tym, ze widac w co kula trafia nie jest dobrym pomyslem. Tylko nigdzie tego nie postulowalem. Caly czas uwazam ze to w praktyce czesto gesto ulatwia sprawe, i nie ma co tu budowac sceniariuszy w ktorych nie zadziala, bo wiadomo ze takie sa. Z racji zawodu sporo strzelam. Spotykam się z naprawdę dobrymi strzelcami z Europy, a nawet co bliższego świata. Ale takiego chojraka, co by korygował własny ogień z odległości 300 metrów patrząc na to, gdzie kule padają gołym okiem, to nie widziałem. Stąd moje wątpliwości, czy to jest aby możliwe w praktyce. |
| ALE
|
Posted: 18 Sier 2008 20:38:32 Bo nie strzela się ślepym tylko drewnianym. Tak naprawdę brzmi ten
wątpliwy mit. Drewniany pocisk jest znacznie lżejszy, więc i tak nie da takiego odrzutu. Nie znam się Doczytałem: drewniany też jest ślepy tylko że z daleka wygląda na bojowy bo ma pocisk a nie "zaklepaną" łuskę. Można rzucać pomidorami - nie znam terminologii. |
| Aszyk Marek
|
Posted: 18 Sier 2008 20:40:14 Jaki procent żołnierzy na wojnie ma szanse zobaczyć kiedykolwiek gotowych
do walki żołnierzy przeciwnika i otworzyć do nich ogień z własnej broni
osobistej? Największe mają ci, którzy wchodzą w skład drużyn piechoty, ilu ich jest w brygadzie zmechanizowanej? Mailbys racje, gdyby nie dwie sprawy: a) Istnieja wojska aeromobilne, wykonujace tzw. "manewr pionowy", a wiec zasadniczo przerzucenie na tyly przeciwnika. Zalozenie jest takie, zeby sily te potykaly sie wlasnie z kucharzami, saperami, inzynieryjskimi od mostow, wojskami kolejowymi, lacznosciowcami, ochrona sztabow, i calym tym innym zapleczem. Wojska aeromobilne (smiglowcowe, spadochronowe) w zasadzie pozbawione sa ciezkiego sprzetu i posluguja sie bronia reczna. Nie przeoczyłem. Cały czas pamiętam o tym, że istnieje coś takiego jak obrona przeciwlotnicza, której zadaniem jest uniemożliwienie wykonania takiego manewru. Lepiej jest zainwestować dodatkowe pieniądze w podniesienie umiejętności żołnierzy obsługujących systemy opl niż robienie z kucharzy dobrych strzelców. W wojnie toczonej w trzech wymiarach, sytuacja w której przeciwnik doszedł do linii kuchni polowych to przełamanie obrony, kucharze mają marne szanse na uratowanie sytuacji. Poza tym wojska aeromobilne to nie sama lekka piechota. Działają przy wsparciu własnego lotnictwa. To tak, jakby powiedzieć, że piechota zmechanizowana to lekka piechota ignorując to, że wspierana jest przez bwp. b) Drugi rodzaj wojsk to sily specjalne.
Mimo ze sily specjalne generalnie sa to sami herosi co to drut kolczasty zebami przegryzaja, to jednak glownymi silami ktore sie im moga przeciwstawic sa wlasnie... wlasnie... wlasnie te wojska tylowe, kancelisici i kucharze, ktorzy chociaz slabo strzelaja, to zawsze miec beda przewage liczebna. Wlasnie coraz wyrazniejsze dazenie do "poglebiania" pola walki poprzez atakowanie rozmaitymi silami lekkimi zaplecza przeciwnika sprawia, ze coraz wazniejsze staje sie osobiste szkolenie nie kogo innego jak tych, ktorzy sa CELEM takich dzialan - a wiec wszystkich zolnierzy zaplecza w zakresie uzywania broni recznej - w tym osobistej. Bardzo mozliwe ze ci kucharze i kierowcy z glebokiego zaplecza maja dzis spore szanse na skuteczne uzycie broni recznej, a to z tego wzgledu ze JESLI ci kucharze i kierowcy zobacza przeciwnika, na swoim glebokim zapleczu, to bedzie to przeciwnik bez pojazdu opancerzonego, uzywajacy broni recznej. Na czym polega specyfika sił specjalnych? Na zaskoczeniu i szybkości działania. Jeśli kucharz zobaczy na dalekich tyłach żołnierzy przeciwnika, to albo jest już jeńcem albo jego życie nie potrwa zbyt długo. Przy braku ciągłych linii frontu, działania sił specjalnych przypominają dawne zagony kawaleryjskie. Nie ma tu nic nowego. To co przez tysiąclecia wykonywały niewielkie ale lotne grupy kawalerzystów, teraz wykonują pododdziały sił specjalnych. Metody walki z takim zagrożeniem też od dawna są wypracowane. Kucharze czy saperzy mają robić to, co do nich należy. Zapewnieniem warunków dla ich spokojnej pracy nie do nich należy. W walce z siłami specjalnymi najważniejsze jest pozbawienie ich najsilniejszego atutu - zaskoczenia. To można osiągnąć organizując sprawnie działające ubezpieczenia. Współcześnie może to być np. radar pola walki. Skoro walka toczy się na całej głębokości ugrupowania bojowego, pododdziały bojowe nie mogą znajdować się tylko w pierwszej linii, ale także w głębi. Ich zadaniem będzie ubezpieczanie i obrona pododdziałów tyłowych. I i II W.Ś., z ciągłymi liniami frontów i bezpiecznym zapleczem, to wojny nietypowe. Obecnie mamy powrót do tego co było wcześniej, tylko z inną techniką. |
| J.F.
|
Posted: 18 Sier 2008 20:46:10 Doczytałem: drewniany też jest ślepy tylko że z daleka wygląda na bojowy bo
ma pocisk a nie "zaklepaną" łuskę. Można rzucać pomidorami - nie znam terminologii. Ale jesli on z litego drewna .. to chyba tym tez mozna zabic ? J. |
| ALE
|
Posted: 18 Sier 2008 20:48:44 Na czym polega specyfika sił specjalnych? Na zaskoczeniu i szybkości działania. Jeśli kucharz zobaczy na dalekich tyłach żołnierzy przeciwnika, to albo jest już jeńcem albo jego życie nie potrwa zbyt długo. I w tym momencie już wiadomo że kucharza nie ma - czyli coś się dzieje podejrzanego. Jeżeli jakikolwiek teren jest podejrzewany to się go przeczesuje. Na nogach, tyralierą, z bronią gotową do użycia. Pomocnicy kucharza do tego wystarczą. |
| Aszyk Marek
|
Posted: 18 Sier 2008 21:08:32 Nieporownanie skuteczniejszy wydaje sie drugi sposob,
owa "pierwsza koncepcja", ktora zaklada ze zolnierz samodzielnie bedzie w stanie oszacowac odleglosc od celu, ustawic celownik, oszacowac wyprzedzenie i otworzyc ogien. Indywidualnie. W takim systemie zolnierzom stawia sie zadanie ogniowe, zamiast kierowania ogniem. W takim systemie zolnierz ktorym sie dowodzi nie musi byc... w zasiegu glosu dowodcy... Ciekawe. Jak ma wyglądać w terenie ugrupowanie bojowe kilkuosobowej drużyny nie będącej w całości w zasięgu głosu dowódcy? Zajmując pozycje w centrum szyku, ma po bokach nie więcej niż 3 - 4 żołnierzy. Skoro do kierowania ogniem drużyny nie będzie mógł użyć swojego głosu a krótkofalówka: "I prosze sobie nie wyobrazac ze zastosowanie krotkofalowki zmienia cokolwiek." to jak ma dowodzić drużyną? Jeśli nie będzie miał możliwości kierowania ogniem drużyny, to co zrobi gdy sytuacja będzie wymagała natychmiastowej zmiany frontu o 90 stopni? Poza tym w drużynie jest km i granatnik. To daje drużynowemu kilka możliwości. Może np wyznaczyć zadania ogniowe obsłudze km, granatnika i zastępcy kierującemu ogniem pozostałych strzelców. Drużynowy nie bawi się w wydawanie zadań poszczególnym strzelcom, dowodzi pododdziałem składającym się z trzech elementów o różnych możliwościach ogniowych. |
| Aszyk Marek
|
Posted: 18 Sier 2008 21:12:51 Jaką ilość strat współcześnie zadaje ogień indywidualnej broni
żołnierzy? W zależności od okoliczności 10-25% strat pochodzi od broni strzeleckiej. Odłamki różnego typu (pocisków artyleryjskich, bomb, granatów etc.) to 75% strat. Szkolić trzeba żołnierzy przede wszystkim w obsłudze broni najbardziej
"wydajnych". Napisałeś to na serio? I zastanów się nad tym, co odpowiesz. Zastanowiłem się. 75% do 90% strat nie pochodzi od broni strzeleckiej. |
| Ami
|
Posted: 18 Sier 2008 21:36:01 Więc cała zabawa skończy się na jednak amerykańskiej baterii Patriotów
zapewne do obrony ich bazy??? I na prawie do kupowania wlasnych baterii za normalne pieniadze. Michal A nie można by tak w... to znaczy podziekowac grzecznie i kupić Astery / SAMP/T ? Wie ktoś może ile by to kosztowało ? Jakbym miał bronić np. swojej bazy lotniczej a nawet miasta, to wolałbym na pewno SAMPT. (Jakbym miał bronić obszaru powietrznego, to Patriota ze wzgędu na większy zasięg). BTW mam nadzieje że nikt nie chce kupić całej baterii PAC-3 ? Tzn chodzi o baterie standardu PAC-3 ale nie pełnej pocisków PAC-3. Jakby co nadleci tych pocisków więcej niż my mamy PAC-3 w wyrzutniach. A zasięg zwalczania i tak jest lokalny (oficjalnie 20km rzeczywisty zapewne troche więcej ale bez szaleństw, wątpie żeby przekroczył 40km w optymalnych warunkach, w końcu to działa w atmosferze więc robi się kłopot z geometrią). Jesli już Patriot to kilka PAC-3 na baterię wystarczy, a reszta PAC-2 będzie mam nadzieje. P.S. O shit, stało się, już kupiliśmy... ;-D http://en.wikipedia.org/wiki/MIM-104_Patriot Ami |
| Robert Tomasik
|
Posted: 18 Sier 2008 21:36:28 Ciekawe. Jak ma wyglądać w terenie ugrupowanie bojowe kilkuosobowej
drużyny nie będącej w całości w zasięgu głosu dowódcy? Zajmując pozycje w centrum szyku, ma po bokach nie więcej niż 3 - 4 żołnierzy. Skoro do kierowania ogniem drużyny nie będzie mógł użyć swojego głosu a krótkofalówka: "I prosze sobie nie wyobrazac ze zastosowanie krotkofalowki zmienia cokolwiek." to jak ma dowodzić drużyną? Są opracowane specjalne gesty. Można dowodzić rękami. Rosjanie dowodzili czołgami przy pomocy chorągiewek. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 19 Sier 2008 12:30:28 Jaki procent żołnierzy na wojnie ma szanse zobaczyć kiedykolwiek gotowych
do walki żołnierzy przeciwnika i otworzyć do nich ogień z własnej broni osobistej? Największe mają ci, którzy wchodzą w skład drużyn piechoty, ilu ich jest w brygadzie zmechanizowanej? Mailbys racje, gdyby nie dwie sprawy: a) Istnieja wojska aeromobilne, wykonujace tzw. "manewr pionowy", a wiec zasadniczo przerzucenie na tyly przeciwnika. Zalozenie jest takie, zeby sily te potykaly sie wlasnie z kucharzami, saperami, inzynieryjskimi od mostow, wojskami kolejowymi, lacznosciowcami, ochrona sztabow, i calym tym innym zapleczem. Wojska aeromobilne (smiglowcowe, spadochronowe) w zasadzie pozbawione sa ciezkiego sprzetu i posluguja sie bronia reczna. Nie przeoczyłem. Cały czas pamiętam o tym, że istnieje coś takiego jak obrona przeciwlotnicza, której zadaniem jest uniemożliwienie wykonania takiego manewru. Lepiej jest zainwestować dodatkowe pieniądze w podniesienie umiejętności żołnierzy obsługujących systemy opl niż robienie z kucharzy dobrych strzelców. W wojnie toczonej w trzech wymiarach, sytuacja w której przeciwnik doszedł do linii kuchni polowych to przełamanie obrony, kucharze mają marne szanse na uratowanie sytuacji. Poza tym wojska aeromobilne to nie sama lekka piechota. Działają przy wsparciu własnego lotnictwa. To tak, jakby powiedzieć, że piechota zmechanizowana to lekka piechota ignorując to, że wspierana jest przez bwp. Wsparcie wzywa się gdy jest potrzebne, a do walki z nieuzbrojonym przeciwnikiem to raczej potrzebne nie jest. Poza tym, wsparcie nie zawsze będzie możliwe, a jak nawet, to udzielenie wsparcia wojskom aeromobilnym oznacza, że nie dostaną go inne jednostki. No i wsparcie lotnicze wojsk aeromobilnych jest dużo bardziej ryzykowne, bo trzeba wliecieć głębiej na terytorjum wroga. Czyli jakby nie spojrzeć, posiadanie przez kucharzy kałaszy angażuje lotnictwo wroga :-) b) Drugi rodzaj wojsk to sily specjalne.
Mimo ze sily specjalne generalnie sa to sami herosi co to drut kolczasty zebami przegryzaja, to jednak glownymi silami ktore sie im moga przeciwstawic sa wlasnie... wlasnie... wlasnie te wojska tylowe, kancelisici i kucharze, ktorzy chociaz slabo strzelaja, to zawsze miec beda przewage liczebna. No właśnie, wojska aeromobilne to nie siły specjalne. Wlasnie coraz wyrazniejsze dazenie do "poglebiania" pola walki
poprzez atakowanie rozmaitymi silami lekkimi zaplecza przeciwnika sprawia, ze coraz wazniejsze staje sie osobiste szkolenie nie kogo innego jak tych, ktorzy sa CELEM takich dzialan - a wiec wszystkich zolnierzy zaplecza w zakresie uzywania broni recznej - w tym osobistej. Bardzo mozliwe ze ci kucharze i kierowcy z glebokiego zaplecza maja dzis spore szanse na skuteczne uzycie broni recznej, a to z tego wzgledu ze JESLI ci kucharze i kierowcy zobacza przeciwnika, na swoim glebokim zapleczu, to bedzie to przeciwnik bez pojazdu opancerzonego, uzywajacy broni recznej. Na czym polega specyfika sił specjalnych? Na zaskoczeniu i szybkości działania. Jeśli kucharz zobaczy na dalekich tyłach żołnierzy przeciwnika, to albo jest już jeńcem albo jego życie nie potrwa zbyt długo. Przy braku ciągłych linii frontu, działania sił specjalnych przypominają dawne zagony kawaleryjskie. Nie ma tu nic nowego. To co przez tysiąclecia wykonywały Nie, takie działania to właśnie wykonują wojska aeromobilne a nie specjalne. niewielkie ale lotne grupy kawalerzystów, teraz wykonują pododdziały sił
specjalnych. Metody walki z takim zagrożeniem też od dawna są wypracowane. Kucharze czy saperzy mają robić to, co do nich należy. Zapewnieniem warunków dla ich spokojnej pracy nie do nich należy. W walce z siłami specjalnymi najważniejsze jest pozbawienie ich najsilniejszego atutu - zaskoczenia. To To nie zawsze daje się osiągnąć. Wyobraż sobie spotkanie 5 osobowej grupy komandosów z jednostką tyłową tak ze 100 osób. Jeśli by ta jednostka była nieuzbrojona (bo po co im kałasze) to komadosi neutralizują wartowników, a resztę po prostu biorą do niewoli. 2 ich pilnuje, reszta podkłada ładunki czy co tam innego. W wypadku gdy te 100 osób ma kałasze, to po prostu ten numer nie przejdzie. można osiągnąć organizując sprawnie działające ubezpieczenia. Współcześnie
może to być np. radar pola walki. Skoro walka toczy się na całej głębokości Tak, zwłaszcza radar pola walki przyda się przeciwko kilkuosobowym grupom dywersyjnym. |
| Adam Przybyla
|
Posted: 19 Sier 2008 13:52:21 ZakĹadajÄ
c Ĺźe w Polsce bÄdzie jedna bateria Patriot gdzie bÄdzie staÄ,
pod stolicÄ czy obok tarczy? I jaki obszar chroni taka bateria? ... stanie w stolicy, kazdy atak na nia spowoduje przeciez ewidentny Casus Beli - duze straty wsrod ludnosci cywilnej. Z powazaniem Adam Przybyla |
| michqq
|
Posted: 19 Sier 2008 14:15:28 Wojska aeromobilne (smiglowcowe, spadochronowe) w zasadzie pozbawione
sa ciezkiego sprzetu i posluguja sie bronia reczna. Nie przeoczyłem. Cały czas pamiętam o tym, że istnieje coś takiego jak obrona przeciwlotnicza, której zadaniem jest uniemożliwienie wykonania takiego manewru. Lepiej jest zainwestować dodatkowe pieniądze w podniesienie umiejętności żołnierzy obsługujących systemy opl niż robienie z kucharzy dobrych strzelców. Otoz wlasnie sie nie da. Obrona plot jest obrona punktowa, a obrona przy uzyciu karabinkow piechoty jest rozproszona - nie sa w stanie zastapic sie wzajemnie. Obrona plot jest ukierunkowanana na zwalczanie statkow powietrznych ktore atakuja swoim ogniem wazne cele. Innymi slowy ustawiamy srodki plot dokladnie tam gdzie jest wazny cel co oznacza ze przeciwnik bezposrednio MUSI zwalczac ogniem artylerie plot. Nie moze jej uniknac, bo nie moze poleciec sobie gdzie indziej. Desantowanie piechoty - dokladnie odwrotnie, ono NIE polega nie na tym ze zrzucamy piechote na stanowiska artylerii plot. Wojska aeromobilne prowadza manewr dwustopniowo - najpierw powietrzem, potem ladem. Oznacza to, mowiac obrazowo, ze chcac zaatakowac aeromobilnymi wazny cel chroniony srodkami plot na prawde nie musimy desantowac sie na stanowiska artylerii plot, tylko wlasnie mozna "poleciec gdzie indziej". Inna sprawa to ta, ze aeromobilni maja czesto zupelnie inne zadania niz samoloty niszczace cele - przykladowo celem aeromobilnych moze byc zajecie i bronienie mostu, przeleczy, ciasniny terenowej. Albo - wyladowac na skrzyzowaniu drog, okopac sie dookolnie i nie pozwalac na jakikolwiek ruch. Nie sposob przewidziec KTORE skrzyzowanie opanuja, nie sposob postawic srodkow plot na tych skrzyzowaniach. Srodki plot jest sens stosowac tylko w tych punktach co do ktorych wystapi bardzo wysokie prawdopodobienstwo napadu powietrznego. Inaczej jest to marnowanie bardzo kosztownej broni. Wiec - aeromobilni z zasady "lataja nie tam". :-) Nie mozna zakladac ze ograniczymy zwalczanie aeromobilnych do samego zwalczania samolotow i damy im pelna swobode gdyby zdesantowali. W wojnie toczonej w trzech wymiarach, sytuacja w której
przeciwnik doszedł do linii kuchni polowych to przełamanie obrony, kucharze mają marne szanse na uratowanie sytuacji. Na odwrot - w wojnie toczonej z manewrami pionowymi zanika klasyczne pojecie ciaglej lini frontu i zakladana norma walki a nie "przelamaniem" jest prowadzenie walk w glebi. Przy braku ciągłych linii frontu,
A, widzisz. To teraz sie zastanow nad tym jakie sa konsekwencje tego braku ciaglej lini frontu. Ano wlasnie takie, ze sie toczy walki na duze glebokosci. Skoro walka toczy się na całej głębokości
ugrupowania bojowego, pododdziały bojowe nie mogą znajdować się tylko w pierwszej linii, ale także w głębi. Co nazywa sie jak od zawsze sie nazywalo: "odwody". Tak, w sytuacji kiedy sie ich nie uzywa do wsparcia pierwszej lini to sie ich uzywa do walki w glebi. Niestety to jest wlasnie to czego NIE chcemy. Nie chcemy zeby lekkie sily aeromobilne nam wiazaly walka odwody. Chcemy zeby sie je dawalo zwalczac TANIEJ. Ekonomia pola walki. Przedstawiasz dwie niezwykle kosztowne idee: 1) Stworzena tak silnej obrony plot zeby nie dalo sie prowadzic manewru pionowego. 2) Pozostawienia znacznych odwodow sil ciezkich w celu zwalczania desantow. Technicznie rzecz biorac - poprawne. Jednak jest to rozwiazanie nieekonomiczne. Ciezkie sily nalezy w miare mozliwosci skierowac tam gdzie maja rownorzednego przeciwnika, a obrone plot nalezy trzymac tam gdzie jest wysokie proawdopodobienstwo wykonania napadu powietrznego. Inne rozwiazania to marnotrawstwo sil i srodkow. Skoro walka toczy się na całej głębokości
ugrupowania bojowego... ...to cale ugrupowanie powinno umiec toczyc walke. Michal |
| REMOV
|
Posted: 19 Sier 2008 14:21:28 Zastanowiłem się. 75% do 90% strat nie pochodzi od broni
strzeleckiej. I rozwiązaniem tego problemu jest, Twoim zdaniem, nauka żołnierzy lepszej obsługi innej broni? Tylko to *nijak* na owe straty nie wpłynie, to są dane statystyczne pozbierane z konfliktów zbrojnych od czasu II wojny światowej po mniej więcej Wietnam. REMOV |
| J.F.
|
Posted: 19 Sier 2008 15:31:04 Nie przeoczyłem. Cały czas pamiętam o tym, że istnieje coś takiego jak
obrona przeciwlotnicza, której zadaniem jest uniemożliwienie wykonania takiego manewru. Lepiej jest zainwestować dodatkowe pieniądze w podniesienie umiejętności żołnierzy obsługujących systemy opl niż robienie z kucharzy dobrych strzelców. Otoz wlasnie sie nie da. Obrona plot jest obrona punktowa, a obrona przy uzyciu karabinkow piechoty jest rozproszona - nie sa w stanie zastapic sie wzajemnie. Ale karabinek piechociarza ma zasieg nawet mniejszy od Stingera :-) Obrona plot jest ukierunkowanana na zwalczanie statkow powietrznych
ktore atakuja swoim ogniem wazne cele. Np bombarduja okopana jednostke piechoty ? :-) Innymi slowy ustawiamy srodki plot dokladnie tam gdzie jest
wazny cel co oznacza ze przeciwnik bezposrednio MUSI zwalczac ogniem artylerie plot. Nie moze jej uniknac, bo nie moze poleciec sobie gdzie indziej. Poleci dalej, odetnie zaopatrzenie :-) Desantowanie piechoty - dokladnie odwrotnie, ono NIE polega nie na tym ze
zrzucamy piechote na stanowiska artylerii plot. No bo trzeba zrzucic z bezpiecznej odleglosci. np 10km ... w pionie :-) Albo - wyladowac na skrzyzowaniu drog, okopac sie dookolnie
i nie pozwalac na jakikolwiek ruch. Ale to samoloty i smiglowce tez dobrze robia, choc znacznie drozej :-) Nie sposob przewidziec KTORE skrzyzowanie opanuja, nie sposob
postawic srodkow plot na tych skrzyzowaniach. Srodki plot jest sens stosowac tylko w tych punktach co do ktorych
wystapi bardzo wysokie prawdopodobienstwo napadu powietrznego. Np okopana jednostka na skrzyzowaniu drog ? Inaczej jest to marnowanie bardzo kosztownej broni.
To sie przeciez i tak opiera na tym ze srodek plot jest tanszy od samolotu. Albo stanowi mniejszy procent PKB :-) Ewentualnie co nas taniej zabezpieczy - 100 F-16 czy 2000 srodkow plot .. J. |
| ALE
|
Posted: 19 Sier 2008 15:58:33 Ciekawe. Jak ma wyglądać w terenie ugrupowanie bojowe kilkuosobowej
drużyny nie będącej w całości w zasięgu głosu dowódcy? Zajmując pozycje w centrum szyku, ma po bokach nie więcej niż 3 - 4 żołnierzy. Skoro do kierowania ogniem drużyny nie będzie mógł użyć swojego głosu a krótkofalówka: "I prosze sobie nie wyobrazac ze zastosowanie krotkofalowki zmienia cokolwiek." to jak ma dowodzić drużyną? Są opracowane specjalne gesty. Można dowodzić rękami. Rosjanie dowodzili czołgami przy pomocy chorągiewek. W którymś FM jest amerykański odpowiednik. |
| Robert Tomasik
|
Posted: 19 Sier 2008 16:02:19 Ciekawe. Jak ma wyglądać w terenie ugrupowanie bojowe kilkuosobowej
drużyny nie będącej w całości w zasięgu głosu dowódcy? Zajmując pozycje w centrum szyku, ma po bokach nie więcej niż 3 - 4 żołnierzy. Skoro do kierowania ogniem drużyny nie będzie mógł użyć swojego głosu a krótkofalówka: "I prosze sobie nie wyobrazac ze zastosowanie krotkofalowki zmienia cokolwiek." to jak ma dowodzić drużyną? Są opracowane specjalne gesty. Można dowodzić rękami. Rosjanie dowodzili czołgami przy pomocy chorągiewek. W którymś FM jest amerykański odpowiednik. Jeśli chodzi o gesty, to generalnie są one jednakowe chyba na całyum świecie. W wypadku wielonarodowych oddziałów na misjach, jak już język wysiadał, to pomagały ręce. To działało zawsze. |
| michqq
|
Posted: 19 Sier 2008 16:33:12 Poza tym w drużynie jest km i granatnik. To daje
drużynowemu kilka możliwości. Tak - w przypadku kiedy ma kierowac ich ogniem musi oszacowac odleglosc, wplyw wiatru, podac celownik i punkt celowania dla kazdego srodka ogniowego... Może np wyznaczyć zadania ogniowe
Ale caly czas o tym mowimy. Ze sa dwa podejscia - kierowanie ogniem lub stawianie zadan ogniowych. To drugie podejscie jest skuteczniejsze, ale oznacza ze zolnierze musza umiec strzelac SAMI. To pierwsze podejscie jest dzis juz przestarzale, zaklada ze zolnierze nie prowadza ognia samodzielnie, i jego jedyna praktycznie zaleta jest to, ze sie ich daje przeszkolic w "jeden dzien". I wracamy do punktu wyjscia - trzeba zeby zolnierze jednak umieli strzelac sami... to jak ma dowodzić drużyną?
Druzyna ktora nie umie strzelac mozna dowodzic tylko tak ze sie bezposrednio kieruje ogniem. Im wieksze sa umiejetnosci samodzielnego prowadzenia ognia obslug broni ciezkiej i indywidualnej - tym bardziej mozna druzyne rozpraszac, tym wiecej celow mozna rownoczesnie razic, tym lepiej mozna zwalczac cele ruchome. Koncepcja pokrywania ogniem terenu "a reszte zalatwi statystyka" malo sie wspolczesnie juz sprawdza, bo wojsko sie dzis silnie ROZPROSZYLO. Michal |
| Ami
|
Posted: 19 Sier 2008 16:36:40 edit... Więc cała zabawa skończy się na jednak amerykańskiej baterii Patriotów
zapewne do obrony ich bazy??? I na prawie do kupowania wlasnych baterii za normalne pieniadze. Michal A nie można by tak "podziekowac grzecznie" i kupić Astery/ SAMP/T ? Wie ktoś może ile by to kosztowało ? Jakbym miał bronić np. swojej bazy lotniczej a nawet miasta, to wolałbym na pewno SAMPT. Jakbym miał bronić obszaru powietrznego, to Patriota ze wzgędu na większy zasięg. BTW mam nadzieje że nikt nie chce kupić całej baterii z pociskami PAC-3 ? Tzn mam nadzieje że chodzi o baterie standardu PAC-3 ale nie pełnej pocisków PAC-3. (Ja już się zaczynam bać że politycy o takich rzeczach zaczynają decydować ze względów pozamerytorycznych... np. ktoś z PR uzna że otrzymanie baterii najnowocześniejszych pocisków jest lepsze ze względów PR... w końcu zażądali kategorycznie jednej baterii też ni z gruszki ni z pietruszki...) Jakby co nadleci tych pocisków (taktycznych balistycznych, przeciw którym zaprojektowano pociski PAC-3) więcej niż my mamy PAC-3 w wyrzutniach. A zasięg zwalczania (celów balistycznych przez PAC-3) i tak jest lokalny (oficjalnie 20km rzeczywisty zapewne troche więcej ale bez szaleństw, wątpie żeby przekroczył 40km w optymalnych warunkach, w końcu to działa w atmosferze więc robi się kłopot z geometrią). Jesli już Patriot to kilka PAC-3 na baterię wystarczy, a reszta PAC-2 będzie mam nadzieje. P.S. O shit, stało się, już kupiliśmy... ;-D http://en.wikipedia.org/wiki/MIM-104_Patriot Ami Ami |
| wojtekspol
|
Posted: 19 Sier 2008 20:30:50 Zakładając że w Polsce będzie jedna bateria Patriot gdzie będzie stać, pod stolicą czy obok tarczy? I jaki obszar chroni taka bateria? To ja jeszcze sie glupio zapytam - ile wyrzutni skalda sie na taka batreie? Bo rozumiem ze 96 pocisków to razem z zapasem.. G Witam W zaleznosci od konfiguracji systemu ,,Patriot" to ,,bateria " sklada sie z 3 wyrzutni ( kazda wyrzutnia ma ,,kontener" na 4 rakiety gotowe do strzalu),radaru,i stanowiska kontroli + obsluga , generatory,pojazdy, i inne zaplecze wspierajace.Zasieg radaru to cos ok 100 km , max wysokosc celu to 23- 25 km. rakieta ma zasieg ok 60-70 km.Co ciekawe system Patriot juz po ustawieniu na ,,bojowo" obsluguje tylko 3 zolnierzy.. Pzdr. |
| eFTe
|
Posted: 19 Sier 2008 22:38:20 Z racji zawodu sporo strzelam. Spotykam się z naprawdę dobrymi strzelcami
z Europy, a nawet co bliższego świata. Ale takiego chojraka, co by korygował własny ogień z odległości 300 metrów patrząc na to, gdzie kule padają gołym okiem, to nie widziałem. Stąd moje wątpliwości, czy to jest aby możliwe w praktyce. Hmm.. a w czym problem? Bo nie rozumiem. OK, sa sytuacje w ktorych nie widac gdzie pada strzal. Sa takie w ktorych widac (ja widzialem i chyba wszyscy ktorzy patrzyli w ta sama strone). Jesli widac, to mozna skorygowac, co uczynilem i trafilem nastepnym strzalem. Niejednokrotnie. Nie tylko ja. Tyle. Zadnych przestrzelin i innych mikroskopijnych badziewi. Raczej dynamiczna chmura pylu/ziemi/czego tam wielkosci niewiele mniejszej od celu. Z racji zawodu w sumie malo strzelalem i spotykalem sie z na ogol slabymi strzelcami, tak w kwestii porownania doswiadczen ;) pzdr eFTe |
| gd
|
Posted: 29 Sier 2008 17:05:08 Zakładając że w Polsce będzie jedna bateria Patriot gdzie będzie stać,
pod stolicą czy obok tarczy? I jaki obszar chroni taka bateria? Zastanawiaja mie informacja n.t. obrony Warszawy przez "nasza" baterie. Ma zostac ustawiona na pn-wsch. od stolicy, jej radary nakierowane beda na obwod kaliningradzki. Z podawanych informacji wynika jednak ze do obrony Warszawy potrzeba conajmniej trzech baterii. Nie rozumiem, przy zasiegu ponad 100 km? Czy problemem jest to ze bateria nie zapewnia obrony ze wszystkich kierunkow? To czemu nie ustawic ja tak 50 km na pd-zach od Warszawy, tak zeby w zasiegu byla Warszawa i podejscia z wszystkich kierunkow, i jednoczesnie by obszar ten byl w polu obserwacji radaru? http://wiadomosci.onet.pl/1504665,2677,1,kioskart.html G |
| michqq
|
Posted: 29 Sier 2008 17:42:57 Nie rozumiem, przy zasiegu ponad 100 km?
Taaaa, jak by Ci tu powiedziec... Armata czolgu Leopard 2 ma zasieg skuteczny dwu kilometrow. Ustawiony przy granicy czolg chroni wiec czterokilometrowy odcinek granicy. Poniewaz granica Polski z Rosja to 210 km, do obrony kraju wystarczy nam 53 czolgi. Michal Kukula |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.817 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |