| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Hobby - militaria / Spadek nakładów namodernizacjętechnicznš |
| Autor | Wiadomość |
| Konrad Stepien
|
Posted: 18 Sier 2008 09:13:41 Poza tym gruzini zaatakowali siły ONZ (jakie by one nie były).
ONZ jakos zareagowalo ? Nic mi o tym nie wiadomo. Inna sprawa, że nie musieli, bo rosja łaskawie się za wojskami ONZ ujęła :-) |
| Konrad Stepien
|
Posted: 19 Sier 2008 10:41:05 Oba razem pokazują że zasoby i rezerwy sprzętowe zostały zmarnotrawione przez brak rezerwistów. Czyżby Gruzja nie miała rezerwistów ? Fakty świadczą za siebie. Sprzęt został nieobsadzony i nieewakuowany. PS. A rezerwiści to nie tylko ludzie do jeźdzenia czołgami. Wystarczyło powołać kierowców tirów wraz z pojazdami i już można by wywieść sporo dobra Ale taki czołg to przynajmniej musi na platformę wjechać, czyli potrzebny jest kierowca. Poza tym nie wiadomo ile tego zostawili z powodów drobnych usterek. Ot taki czołg nie zapala, dla doświadczonego mechanika/ kierowcy naprawa na 5 minut, dla rezerwisty - czołg zepsuty. Zaznaczem, nie wiem ile było takich przypadków teraz, ale w 1941 rosjanie utracili w ten sposób masę sprzętu. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 19 Sier 2008 10:43:35 Dołożenie setek tysiecy brzuchatych rezerwistów z kałaszami, bez wsparcia
logistycznego, dostatecznego nasycenia artylerii, łączności, wartościowej broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej nie będzie miało większego znaczenia strategicznego. Owszem - bez lacznosci to owszem. Natomiast to co my wspolczesnie zakladamy w przypadku wojny obronnej to jest obrona manewrowa, ktora ma polegac na tym, iz nasze oddzialy ciezkie beda prowadzic obrone w dogodnym punkcie, nastepnie po powstrzymaniu przeciwnika wykonaja odskok w kolejny dogodny punkt, gdzie znow zorganizuja obrone. Z taktycznego punktu widzenia ma to byc wiec seria obron w dogodnych punktach, polaczona z przemarszami ubezpieczonymi po kazdej wygraniej obronie. Haslo klucz brzmi: Rozbudowa inzynieryjna terenu i dorazna logistyka. Uwazam ze brzuchaci rezerwisci, z lacznoscia, dobrym dowodzeniem, sprzetem do umacniania terenu i SRODKAMI do umacniania terenu (saperskie) mieliby w takim konflikcie ogromna wartosc. I wcale nie musza az tak dobrze strzelac z kalaszy. Masz całkowitą rację, tyle, że to tego akurat to jak znalazł nadaje się obrona cywilna. Przy okazji taka formacja dużo lepiej od klasycznej rezerwy przyda się np. w wypadku klęski żywiołowej. |
| Mikolaj Machowski
|
Posted: 19 Sier 2008 16:05:49 Tomasz Nowicki napisał: Rosjanie w Gruzji oparli się na świeżutkich poborowych, wyposażonych w
zdezelowany sprzęt i pozbawionych jakichkolwiek informacji, regularnych racji żywnościowych, a nawet wody i opatrunków osobistych - jednak to ich ilość zapewniła wyparcie Gruzinów. Jak krwa ilość? Rosjanie wprowadzili do Gruzji 12 tys. żołnierzy. Trudno powiedzieć czy liczyć w tym 4 tys. w Abchazji czy nie. Ostatnie jednostki wchodziły 12 sierpnia kiedy opór był już przełamany i Gruzini zaczynali maraton na kierunku do Tbilisi. Z pustek w zachodniej Gruzji i informacji o zaangażowaniu sprzętu w okolicach Osetii było ok. połowy gruzińskiej armii - czyli także 12 tys. m. |
| Mikolaj Machowski
|
Posted: 19 Sier 2008 16:20:13 ALE napisał: Nie ma zgody!!! Szansa na konflikt istnieje i NIKT w istocie nie wie,
jaka będzie sytuacja za np. zaledwie 3 lata!! To prawda. Przykladowo w ciagu tygodnia totalnie sie zmienila sytuacja Litwy, Lotwy i Estonii. Za trzy lata sie moze zmienic nasza. To znaczy co się dla nich niespodziewanie zmieniło? Przez 17 lat traktowali ludzi mieszkających na ich terenie z rosyjskim obywatelstwem jak śmieci - z poczuciem bezkarności. Teraz trochę się to zmieniło. m. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 19 Sier 2008 19:02:54 Masz całkowitą rację, tyle, że to tego akurat to jak znalazl
nadaje się obrona cywilna. Nie do konca, poniewaz obrona cywilna teoretycznie nie moze sie zajmowac dzialaniami militarnymi. Tymczasem o ile przygotowanie infrastruktury typu okopy, telefony i latryny mozna podciagac pod niemilitarne, o tyle zakladnie pol minowych to juz nie za bardzo. :-) Ale nawet jesli to pominiemy: Obrona Cywilna jest szalenie potrzebna ze wzgledu na sytuacje ludnosci cywilnej w czasie konfliktu. W czasie wojny nie wystarczy strazy pozarnej do gaszenia pozarow, nie wystarczy pogotowia do udzielania pierwszej pomocy, nie wystarczy policji drogowej do zapewnienia przejezdnosci drog pelnych uchodzcow, nie wystarczy sluzb technicznych do zapewnienia wody w miastach, pradu w szpitalach, a i powodzi nalezy sie spodziewac, tamy na wojnach latwo sie niszcza, takoz zaklady chemiczne. Kto ma tu pomagac? Wojna z punktu widzenia ludnosci cywilnej to jest totalna wschechkleska zywiolowa, i ktos im musi wtedy pomoc. Problem tylko jest taki, że obu potencjalnych agresorów ma nad nami bardzo znaczną przewagę. Jeśli ich skutecznie nie spowolnimy, to i tak mamy prze..... Dlatego w takim wypadku uważam, że wszystkie siły powinny w pierwszych dniach działać głównie na rzecz obrony. Poza tym OC nie jest tak mobilna jak armja, raczej jest przywiązana do "swojego" terytorjum, więc OC na tyłach może działać jak normalne OC, za to w sterfie przyfrontowej robić własnie to o czym pisałeś. A że "teoretycznie nie wolno", cóż, przychodzi pan oficer, robi zbiórkę i oznajmia, że oto powołuje ich do wojska i od tej pory są żołnierzami. I jest full-legal. Dlatego OC powinna być przeszkolona właśnie w ciągnięciu drutów tel, wykonywaniu robót ziemnych itp. Minowanie można im darować, w razie czego samo uzbrojenie min może zrobic kilku oddelegowanych saperów. Wojsko?
Aaaa.... Wojsko WTEDY pomagac nie bedzie. Obrona Cywilna pownna sie zajmowac w miare mozliwosci ratownictwem cywilow. Potrzeby beda ogromne. A do wspierania wojska w wojnie potrzeba miec osobna formacje rezerw. Na linii natarcia priorytetem bedzie zatrzymanie wroga, co nam z ugaszonych pożarów jeśli mamy te tereny zaraz oddać wrogowi. ( Co nie oznacza oczywiscie ze obie te formacje
rezerwowe nie moga sie wzajemnie wspierac i czesciowo wyreczac, w zaleznosci od sytuacji ) OK, ale do zrobienia tych 2 formacji potrzebujesz ludzi. Jak zrobisz silną "gwardje narodową" to może się okazać, że nie masz wystarczającej ilości ludzi do OC. Ja bym jednak zrobił jedną organizację, takie trochę uwojskowione OC (albo ucywilnionę gwardję narodową, jak kto woli). Tyle, że OC już mamy, fakt, że w nienajlepszym stanie. |
| Mikolaj Machowski
|
Posted: 19 Sier 2008 20:42:25 Tomasz Nowicki napisał: Rosjanie wprowadzili do Gruzji 12 tys. żołnierzy. Trudno powiedzieć czy
liczyć w tym 4 tys. w Abchazji czy nie. Ostatnie jednostki wchodziły 12 sierpnia kiedy opór był już przełamany i Gruzini zaczynali maraton na kierunku do Tbilisi. A może nie 12 tylko 21 tysięcy? A może 5 tysięcy. Wszak Gruzini tak zwiewali, że być może wystarczył 1 gieroj? m. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 20 Sier 2008 14:26:57 Tych, co są na saksach w Irlandii, to faktycznie nie. Ale tych, co
przenieśli się z Mazur na Śląsk już można bez większych problemów - po prostu dostają nowy przydział, a w ostateczności - dojeżdżają na miejsce dzień później Ty wiesz, w Polsce kleska na drogach jest na Swieto Zmarlych, w przypadku wybuchu wojny to na drogach bedzie korek niewyobrazalny, juz w kilka godzin po jej rozpoczeciu. To jest nieekonomicznie miec zbyt duze nadwyzki kadrowe.
Nieekonomiczne to jest inwestować w kraju pozbawionym skutecznej możliwości obrony przed agresywnym sąsiadem. Nieekonomiczne w tym sensie ze w ten sposob zmniejszamy potencjal militarny. Mam na mysli ekonomie budowania sil zbrojnych, tj. jak przy stalym corocznym budzecie zbudowac mozliwie najwiekszy potencjal militarny. Nadmiar kosztow w zakresie szkolenia rezerw osobowych wiaze sie z niedoborem funduszy na sprzet. A zwiększenie budżetu MON o kwotę potrzebną na "zmasowane" szkolenia spowoduje, zabranie kasy na (wpisać kto co chce), albo zwiększenie/niezmniejszenie podatków. Poza tym, p47 nie odniósł się nijak do strat w gospodarce spowodowanych przez pobór. Otóż, porobiło się tak, że mamy _niedobór_ rąk do pracy. Według wiki PKB na osobę to 11861 USD. To PKB wytwarzają ludzi czynni zawodowo, czyli pi razy oko 60% społeczeństwa (sory, nie mam dokładnych danych). To oznacza, że jeden czynny zawodowo człowiek wytwarza ok. 20 000 USD. 100 tysięcy poborowych rocznie oznacza więc spadek PKB o 2 mld USD. Założyłem, że jak się zsumuje służbę zasadniczą i póżniejsze doszkalanie, to w sumie jeden rok się uzbiera. To są moje baaaardzo zgrubne wyliczenia, jak ktoś to potrafi zrobić lepiej, to chętnie zobaczę. NIKT tutaj nie osmieli sie chyba napisac ze mamy nadwyzki
sprzetowe, nadmiar sprzetu ktorego nie ma kto obslugiwac. Mamy dokladnie na odwrot. Nalezy wywazyc odpowiednio nadwyzki osobowe. Tak na marginesie to im bardziej sprawny system mobilizacji, tym mniej potrzeba rezerw, bo tym wiekszy bedzie procentaz zmobilizowanych. Oznaczac to moze gigantyczne oszczednosci na szkoleniu. Czemu nikt o TYM aspekcie nie napisal? Nie wporst ale o tym pisałem. Te +-45 tysięcy planowanej rezerwy, ludzi, że tak powiem "z praktyką" można sprawnie i szybko zmobilizować. Jaki procent rezerwistow po szkoleniu ma oficjalny przydzial
mobilizacyjny, zostawil w WKU numer telefonu komorkowego i tak dalej? Czy WKU ma mozliwosc poslania SMSa do tysiaca ludzi rownoczesnie? Czy ma autoamt ktory zadzwoni na 1000 telefonow i odczyta komunikat z magnetofonu? To są środki techniczne, które można załatwić, ale to nie rozwiązuje problemu. W polsce mamy obowiązek meldunkowy który jest premanentnie olewany na skalę masową. Ponad połowa moich znajomych mieszka gdzie indziej niż jest zemeldowana. Spora część dość mocno gdzie indziej (ponad 100km) Emerytowany wojskowy jako rezerwista ma tą zaletę, że jest "śledzony" na bierząco, bo emeryturę odbiera. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 20 Sier 2008 14:35:17 Tomasz Nowicki ni au koto ha itsumo tanosii
Poborowi natomiast maja pelna swobode mieszkania w dowolnym punkcie
kraju a nawet strefy Shengen. Jasne, właśnie dlatego powinniśmy dysponować dostateczną ich liczbą, żeby możliwe było ich zmobilizowanie w sensownym czasie i dostatecznej ilości. Nie daje sie ich wiec szybko zmobilizowac. Tych, co są na saksach w Irlandii, to faktycznie nie. Ale tych, co przenieśli się z Mazur na Śląsk już można bez większych problemów - po prostu dostają nowy przydział, a w ostateczności - dojeżdżają na miejsce dzień później - w przypadku najbardziej prawdopodobnego konfliktu jego eskalacja nie będzie aż tak szybka, by nie dało się w ciągu paru dni zmoblizować niechby i 50% stanu. Z tego co wyczytałem z mojej karty mobilizacyjnej, mam pełne 3 *doby* na stawienie się w jednostce wojskowej. Więc miejsce zamieszkania i miejsce powołania, choć mogą być odległe o setki kilometrów to nie jest jakiś wielki problem. Jak się zrobi wojna, to będzie to cholerny problem. |
| Konrad Stepien
|
Posted: 20 Sier 2008 16:03:32 Użytkownik ni au koto ha itsumo tanosii
Z tego co wyczytałem z mojej karty mobilizacyjnej, mam pełne 3
*doby* na stawienie się w jednostce wojskowej. Ale ja mowie o szybkiej mobilizacji. Nie ja wymyśliłem te przepisy. Przepisy jak przepisy, w obecnej sytuacji są w miarę sensowne. Skrócenie tego czasu do godzin jest możliwe, ale tylko przy drastycznej przebudowie systemu mobilizacji. Acha, jak się ma kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów, to można im fundnąć pagery czy nawet komórki. Można też niewielkim stosunkowo nakładem środków "śledzić" tych ludzi, znaczy wiedzieć gdzie aktualnie mieszkają naprawdę, jaki jest ich stan zdrowia itp. Można i powinno się dawać im jakieś bonusy za współpracę z WKU. To samo jest mało realne w przypadku rezewy o rząd wielkości większej. |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.622 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |