| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
pozycjonowanie stron |
Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu. |
| Zobacz: / Hobby - militaria / Procedury uzycia broni jądrowej. |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| KrzysT
|
Posted: 29 Cze 2009 11:15:41 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Kris |
| Sztoker
|
Posted: 29 Cze 2009 11:58:54 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia
broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Jeśli chodzi o amerykańskie SSBN-y, to z tego co wyczytałem w knidze p/ t "Wielka Czerwien" (fabularyzowane na relację z 3-miesięcznego rejsu wywiady z załogą USS Nebraska) do odpalenia Tridentów niezbędne są kody nadesłane z Dowództwa. Co więcej, gdyby takowe wraz z rozkazem nadeszły, a nie towarzyszyłyby temu wcześniejsze informacje o wzroście napiecia miedzynarodowego, dowódca OP-a miałby obowiązek żądać dodatkowego potwierdzenia. Sztoker |
| Aurelius
|
Posted: 29 Cze 2009 16:09:00 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia
broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Zawsze zasadą jest, że odpalenie środków przenoszenia musi dokonać co najmniej dwóch ludzi. W silosach ICBM na przykład po weryfikacji kodów startowych trzeba było jednocześnie przekręcić dwa klucze oddalone od siebie na odległość uniemożliwiającą zrobienie tego przez jednego człowieka. Na SSBN jest zapewne podobnie. Tak samo we francuskich samolotach Mirage-IV i Mirage-2000N przenoszących rakiety ASMP i bomby jądrowe AN-52 zrzut musi jednocześnie autoryzować dwóch pilotów siedzących jeden za drugim. |
| Michal Krogulec
|
Posted: 29 Cze 2009 17:14:52 http://en.wikipedia.org/wiki/Vasiliy_Arkhipov "Three officers on board the submarine â Savitsky, Political Officer Ivan Semonovich Maslennikov, and Second Captain Arkhipov â were authorized to launch the torpedo if they agreed unanimously in favour of doing so." |
| KrzysT
|
Posted: 29 Cze 2009 19:45:25 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Zawsze zasadą jest, że odpalenie środków przenoszenia musi dokonać co najmniej dwóch ludzi. W silosach ICBM na przykład po weryfikacji kodów startowych trzeba było jednocześnie przekręcić dwa klucze oddalone od siebie na odległość uniemożliwiającą zrobienie tego przez jednego człowieka. Na SSBN jest zapewne podobnie. Tak samo we francuskich samolotach Mirage-IV i Mirage-2000N przenoszących rakiety ASMP i bomby jądrowe AN-52 zrzut musi jednocześnie autoryzować dwóch pilotów siedzących jeden za drugim. No i o w tym rzecz. Zakładam, ze nie ma komu podac kodów startowych, bo osoba / osoby te juz wyparowały. CZy dowodca ma jakakolwiek mozliwosc samodzielnego odpalenia pocisku ? Np. slyszal .. "Zostalismy zaatakowani zmasowanym uderzeniem jądrowym .... bzszszzszszszszszz cisza w eterze" i co wtedy ... widzi np. z pokładu samolotu kilka "grzybów". CZy moze sam odpalic ??? |
| czerwonypajak666
|
Posted: 29 Cze 2009 19:59:28 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia
broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Kris Ja sie podłącze z pytaniem z tej tematyki, zakładamy ze np okret podwodny wystrzelił juz cały zapas rakiet, i ogolnie wojna totalna, i co teraz sa jakies procedury, czy ma wracać do portu ktory pewnie juz nie istnieje czy np ma patrolowac do wyczerpania zapsów jakis obszar, a moze takie załogi miały być przyszłością ludzkosci, plywajcie ile sie da, pozniej znajdzcie nieskazony teren, bzykacjie laski, odbudowujcie cywilizacje ;) itp. a moze nawet nikt nie zawracał sobie głowy, co bedzie to będzie ? Radek |
| REMOV
|
Posted: 29 Cze 2009 20:04:54 co teraz sa jakies procedury, czy ma wracać do portu
Nie, po prostu co jakiś czas rozwija antenę łączności i czeka na dalsze rozkazy. REMOV |
| czerwonypajak666
|
Posted: 29 Cze 2009 20:15:29 co teraz sa jakies procedury, czy ma wracać do portu Nie, po prostu co jakiś czas rozwija antenę łączności i czeka na dalsze rozkazy. REMOV jak zawsze wyczerpujaco ;) zakladamy jak w pierwszym poscie ze kwatera glowna wyparowala/ czy w jakikolwiek sposob jest pozbawiona lacznosci, ale rakiety zostaly juz wystrzelone, jak pisalem ze wojna totalna to zakaldalem zmasowane uderzenie jakie mialo by zakonczyc zimną wojne, myslisz ze ktos bedzie w takiej sytuacji zawracal sobie glowe pojedynczym SSNB bez rakiet ? Dlatego zakladalem ze sa jakie procedury nakazujace okreslone postepowanie w takiej sytuacji. Radek |
| Aurelius
|
Posted: 29 Cze 2009 20:23:24 No i o w tym rzecz. Zakładam, ze nie ma komu podac kodów startowych,
bo osoba / osoby te juz wyparowały. CZy dowodca ma jakakolwiek mozliwosc samodzielnego odpalenia pocisku ? Np. slyszal .. "Zostalismy zaatakowani zmasowanym uderzeniem jądrowym .... bzszszzszszszszszz cisza w eterze" i co wtedy ... widzi np. z pokładu samolotu kilka "grzybów". CZy moze sam odpalic ??? W zasadzie są możliwe trzy sytuacje: - atak prewencyjny - wtedy wszystko funkcnonuje normalnie i wydany rozkaz może zostać wykonany bez przeszkód - atak po ostrzeżeniu o odpaleniu rakiet wroga ale przed upadkiem ich głowic - tutaj potrzeba potwierdzenia tego fakty z kilku źródeł (satelity, radary) ale zwykle daje to na tyle czasu aby odpalić swoje głowice - uderzeniu odwetowe po upadku głowic wroga - opcja najbardziej niekorzystna ponieważ od 20 lat celność rakiet jest tak duża, że zdecydowana większość infrastruktury naziemnej ulegnie zniszczeniu. Tutaj wykombinowano takie coś jak wystrzeliwanie satelitów transmitujących droga radiową kody startowe rakiet, czy też długo patrolujące samoloty-retranslatory, które przekazują rozkaz ataku do SSBN na morzu. |
| REMOV
|
Posted: 29 Cze 2009 20:36:43 zakladamy jak w pierwszym poscie
Generalnie z wizjami, w których autor zakłada wszystkie nieprawdopodobne sploty okoliczności trudno jest w jakikolwiek sposób polemizować. Moja odpowiedź dotyczyła tego, co realny aop zrobi w realnym świecie w zaistniałej sytuacji wojny atomowej. A zrobi tak dlatego, że jego kapitan nie jest telepatą czy jasnowidzem, ale postępuje według standardowych procedur. Wojna nie wojna, działasz tak samo. Czekasz na rozkazy. Do skutku. myslisz ze ktos bedzie w takiej sytuacji zawracal sobie glowe
pojedynczym SSNB bez rakiet ? Podstawą każdych sił zbrojnych jest łączność i organizacja, czy też w sumie - organizacja i łączność, w takiej kolejności. Bez tego nie istnieją. To jest również podstawowa wiedza, jaką należy mieć, aby pisać na grupę o militariach. Nikt dla wojska nie tworzy bajkowych scenariuszy, ale zakłada - po realizacji zadania proste działanie: "zgłosić się po dalsze rozkazy". Ponownie, kłania się rzeczywistość zza okna, a nie rodem z gier komputerowych czy filmów katastroficznych. Dlatego zakladalem ze sa jakie procedury nakazujace okreslone
postepowanie w takiej sytuacji. Tak, zejść na głębokość na której będzie można rozwinąć podwodną antenę i połączyć z centrami dowodzenia. Musisz być okropnie rozczarowany, kiedy w naszej rzeczywistości kapitan nie wyciąga magicznej książki z całej biblioteczki tajemnicznych tomów opisujących mu rózne czarodziejskie wzory działań na każde, najdziwaczniejsze, wymyślone przez róznych ludzi w Internecie scenariusze. I tak, gdy odkryje, że na pokładzie jest wampir to też wynurza się i o tym - hmm... delikatnie - informuje i czeka na dalsze polecenia ;o) REMOV |
| czerwonypajak666
|
Posted: 29 Cze 2009 20:40:14 zakladamy jak w pierwszym poscie Generalnie z wizjami, w których autor zakłada wszystkie nieprawdopodobne sploty okoliczności trudno jest w jakikolwiek sposób polemizować. Moja odpowiedź dotyczyła tego, co realny aop zrobi w realnym świecie w zaistniałej sytuacji wojny atomowej. A zrobi tak dlatego, że jego kapitan nie jest telepatą czy jasnowidzem, ale postępuje według standardowych procedur. Wojna nie wojna, działasz tak samo. Czekasz na rozkazy. Do skutku. myslisz ze ktos bedzie w takiej sytuacji zawracal sobie glowe pojedynczym SSNB bez rakiet ? Podstawą każdych sił zbrojnych jest łączność i organizacja, czy też w sumie - organizacja i łączność, w takiej kolejności. Bez tego nie istnieją. To jest również podstawowa wiedza, jaką należy mieć, aby pisać na grupę o militariach. Nikt dla wojska nie tworzy bajkowych scenariuszy, ale zakłada - po realizacji zadania proste działanie: "zgłosić się po dalsze rozkazy". Ponownie, kłania się rzeczywistość zza okna, a nie rodem z gier komputerowych czy filmów katastroficznych. Dlatego zakladalem ze sa jakie procedury nakazujace okreslone postepowanie w takiej sytuacji. Tak, zejść na głębokość na której będzie można rozwinąć podwodną antenę i połączyć z centrami dowodzenia. Musisz być okropnie rozczarowany, kiedy w naszej rzeczywistości kapitan nie wyciąga magicznej książki z całej biblioteczki tajemnicznych tomów opisujących mu rózne czarodziejskie wzory działań na każde, najdziwaczniejsze, wymyślone przez róznych ludzi w Internecie scenariusze. I tak, gdy odkryje, że na pokładzie jest wampir to też wynurza się i o tym - hmm... delikatnie - informuje i czeka na dalsze polecenia ;o) REMOV Ale ześ sie rozpisał wystarczulo jedno zdanie ze uważasz ze nie ma takich procedur albo ze o nich po prostu nie wiesz ;) Radek |
| REMOV
|
Posted: 29 Cze 2009 20:44:50 Ale ześ sie rozpisał
Po pierwsze, bardzo szybko piszę, po drugie zaś - staram się najczęściej ludziom wyjaśniać rzeczy tak, aby potrafili to zrozumieć. Oczywiście zakładam, że zawsze zdarzy się matołek, do którego niewiele jest w stanie dotrzeć, ale wówczas robi się po prostu... zabawniej ;o) wystarczulo jedno zdanie ze uważasz ze nie ma takich
procedur OK, nie ma procedur na wymyśloną przez Ciebie historyjkę. Lub może inaczej, oczywiście, że są - aop się wynurza i próbuje nawiązać łączność. Jeżeli mu się to nie uda, to wówczas kapitan ma swobodę działania i można sobie spekulować, co spróbuje zrobić. Generalnie na okręcie paliwa raczej nie zabraknie, wody również, tylko z jedzeniem będzie kłopot. No nie wiem, może popłynie do Australii? ;o) REMOV |
| czerwonypajak666
|
Posted: 29 Cze 2009 20:52:38 Ale ześ sie rozpisał Po pierwsze, bardzo szybko piszę, po drugie zaś - staram się najczęściej ludziom wyjaśniać rzeczy tak, aby potrafili to zrozumieć. Oczywiście zakładam, że zawsze zdarzy się matołek, do którego niewiele jest w stanie dotrzeć, ale wówczas robi się po prostu... zabawniej ;o) Jezeli do mnie z tymi matolkami to sugeruje w lustro spojrzec, moze znajdziesz tam jednego, jezeli nie do mnie, to sprawy nie ma wystarczulo jedno zdanie ze uważasz ze nie ma takich procedur OK, nie ma procedur na wymyśloną przez Ciebie historyjkę. Lub może inaczej, oczywiście, że są - aop się wynurza i próbuje nawiązać łączność. Jeżeli mu się to nie uda, to wówczas kapitan ma swobodę działania i można sobie spekulować, co spróbuje zrobić. Generalnie na okręcie paliwa raczej nie zabraknie, wody również, tylko z jedzeniem będzie kłopot. No nie wiem, może popłynie do Australii? ;o) Wyraźnie napisałem ze nie ma zadnej lacznosci z dowodzctwem, wiec dochodzimy do tego ze uważsz ze los okretu zostaje w jego reku i nie kieruje sie zadnymi wytycznymi stworzonymi przed wojną. i OK dziekuje , to jest konkretna odpowiedz, widzisz mozna zwieźlej bez dodatkowych uwag Radek REMOV |
| REMOV
|
Posted: 29 Cze 2009 21:01:48 Jezeli do mnie z tymi matolkami to sugeruje w lustro spojrzec,
moze znajdziesz tam jednego Rozumiem, że tą wiedzę nabyłeś z autopsji i wielu lat doświadczeń, odpisując na głupawy atak z wyprzedzeniem, ale... jezeli nie do mnie, to sprawy nie ma
...uwaga była, owszem, ogólna. Choć zauważam, że Twoja samoocena jest taka sobie. No i zaczyna się robić zabawnie ;o) Wyraźnie napisałem ze nie ma zadnej lacznosci z dowodzctwem
Wyraźnie napisałem, jak oceniam Twoje wymyślone scenariusze, prawda? Generalnie wojna atomowa w realnym świecie, a wojna której masz wizję w głowie, to dwa różne konflikty. Tak swoją drogą, wiesz, że w atolu Bikini możesz sobie spokojnie pływać? wiec dochodzimy do tego ze uważsz ze los okretu zostaje w jego
reku i nie kieruje sie zadnymi wytycznymi stworzonymi przed wojną. Owszem, kieruje się wytycznymi - czeka na połączenie z dowództwem. Oczywiście czeka do czasu, później - ponieważ jest kapitanem i płacą mu za to, aby podejmował decyzję, a nie był bezwolnym automatem mającym magiczną książkę z opisem "procedur na każdą okazję" (pomijając oczywiście regulamin, który... trochę taką książką jest, zbiorem doświadczeń, ale z gatunku tych prawdopodobnych) - podejmuje działania, jakie uzna za stosowne. Nie sądzisz, że kapitan w Twoich wizjach "procedur na każdą okazję" jest w ogóle zbędnym dodatkiem do okrętu, a nie jego podstawą? OK dziekuje, to jest konkretna odpowiedz
Jeżeli masz problem z czytaniem zdań złożonych i generalnie z ich liczbą większą niż trzy, to naprawdę jest Twój własny problem, a nie całego świata. Mój też nie, podpowiem, więc nie wiem, po co się dzielisz tymi przemyśleniami? widzisz mozna zwieźlej bez dodatkowych uwag
Owszem, można. Tyle tylko, że to nie jest twitter, a grupa dyskusyjna poświęcona wojskowości. Jeżeli pomyliłeś medium, to również Twój problem. REMOV |
| czerwonypajak666
|
Posted: 29 Cze 2009 21:09:04 Wyraźnie napisałem ze nie ma zadnej lacznosci z dowodzctwem Wyraźnie napisałem, jak oceniam Twoje wymyślone scenariusze, prawda? Generalnie wojna atomowa w realnym świecie, a wojna której masz wizję w głowie, to dwa różne konflikty. Tak swoją drogą, wiesz, że w atolu Bikini możesz sobie spokojnie pływać? REMOV, byles na wojnie atomowej ze wiesz jak bedzie ? opowiedz wiecej jestem bardzo ciekaw, moze sie zaolrzymy ktora wizja jest bliższa ? :) A co do atolu to akurta wiem,a Ty wiesz ze lazenie w elektrowni w Czarnobylu ludzie pracuja?? |
| REMOV
|
Posted: 29 Cze 2009 21:26:32 byles na wojnie atomowej ze wiesz jak bedzie?
Nie, natomiast ciekawe są zestawienia roztaczanych przez lata wizji takiego konfliktu z sprawdzeniem, jak wyglądają obecnie miejsca prób atomowych i jakie było ich rzeczywiste oddziaływanie na okoliczne tereny, jak również nieco dalsze obszary. Na tej podstawie można próbować wyobrazić sobie, jakie ewentualnie zniszczenia miałyby miejsce i - ważniejsze - jak długo by się utrzymywały. A co do atolu to akurta wiem,a Ty wiesz ze lazenie w elektrowni w
Czarnobylu ludzie pracuja? Ba, pracują. Zona jest miejscem turystycznym. Cały skażony po awarii teren to ledwie kilkaset metrów kwadratowych. Inna rzecz, że Ukraina zrobiła z tej całej katastrofy dochodowy biznes, polegający na wyciąganiu sporych pieniędzy od naiwniaków na Zachodzie, którym obrazek awarii wypalił się w mózgu. Nie oskarżam Ukraińców, skoro są frajerzy, którzy chcą im za to płacić... REMOV |
| Robert Tomasik
|
Posted: 29 Cze 2009 22:21:34 Okręt ma określoną autonomiczność, czyli czas, jaki może przebywać w morzu bez zawijania do bazy. Po jego upływie musi gdzieś co najmniej zdobyć zapasy żywności. Co do zadań, to podwodne wyrzutnie rakiet chyba niespecjalnie nadają się do użycia do klasycznych ataków torpedowych. Moim zdaniem mają jedynie szansę prowadzić rozpoznanie i próbować zdobyte informacje przekazać do kraju. Sądzę, że nawet po wymianie ciosów nuklearnych jakieś zapasowe stanowiska dowodzenia powinny funkcjonować. Amerykanie ukryli je głęboko pod ziemią, Rosjanie po postu gdzieś w niewiadomych miejscach w odległych rejonach Syberii. Sądzę, że nikt nie planował załadowania powtórnego wyrzutni i prób ponownych ataków. Ale to moje domysły, a nie wiedza. |
| mihau
|
Posted: 30 Cze 2009 11:40:05 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia
broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Co prawda nie do końca w temacie, bo dotyczy UK, ale tez ciekawe: Najbardziej podoba mi się to: "The historian Peter Hennessy says that during the long years of the cold war, the prime-ministerial order gave commanders four choices: put yourself under US command, if it still exists; go to Australia, if it is still there; fire your nuclear missiles at the enemy we are at war with; and finally, use your own judgment." -- mihau |
| r.bucyk
|
Posted: 30 Cze 2009 12:26:04 Czy sa gdzies spisane (czywiscie w miarę ogólnie) procedury uzycia broni jądrowej przez wojska USA i Rosji. To co nurtuje mnie najbardziej to zasady uzycia przez dowódcę nosiciela broni atomowej (samolot/ okręt / wyrzutnia samobieżna / stacjonarna) w przypadku zniszczenia przez npla ośrodków dowodzenia. Co prawda nie do końca w temacie, bo dotyczy UK, ale tez ciekawe: Najbardziej podoba mi się to: "The historian Peter Hennessy says that during the long years of the cold war, the prime-ministerial order gave commanders four choices: put yourself under US command, if it still exists; go to Australia, if it is still there; fire your nuclear missiles at the enemy we are at war with; and finally, use your own judgment." -- mihau A tą Australia ciekawe, badż co badz nalezy do SEATO wiec raczej by sie zaangażowała w konflikt, jak nie sama to by ją ktoś zaangażowął bombardując, wiec ta wiara ze tam bedzie po co płynąc tak troche bezpodstawna, albo sie Pan/pani Premier naoglądała filmu Ostatni Brzege, jeżli ktoś nie oglądął t własnie Australia jest tam pokazana jako ostatnia nieskazona promieniotworczo enklawa na ziemi. Co do opcji chyab bym wybrał 4 ;) Radek |
| Shrek
|
Posted: 30 Cze 2009 17:16:02 Zawsze zasadą jest, że odpalenie środków przenoszenia musi dokonać co
najmniej dwóch ludzi. W silosach ICBM na przykład po weryfikacji kodów startowych trzeba było jednocześnie przekręcić dwa klucze oddalone od siebie na odległość uniemożliwiającą zrobienie tego przez jednego człowieka. Na SSBN jest zapewne podobnie. Tak samo we francuskich samolotach Mirage-IV i Mirage-2000N przenoszących rakiety ASMP i bomby jądrowe AN-52 zrzut musi jednocześnie autoryzować dwóch pilotów siedzących jeden za drugim. Czy w przypadku ćwiczeń osoby zainteresowane od początku wiedzą że to ćwiczenia? Inaczej to niezły stres - wprowadzasz kody i nigdy nie wiesz, czy naprawdę nie unicestwiasz kilku miast... Shrek. |
| Aurelius
|
Posted: 30 Cze 2009 18:03:22 Zawsze zasadą jest, że odpalenie środków przenoszenia musi dokonać co
najmniej dwóch ludzi. W silosach ICBM na przykład po weryfikacji kodów startowych trzeba było jednocześnie przekręcić dwa klucze oddalone od siebie na odległość uniemożliwiającą zrobienie tego przez jednego człowieka. Na SSBN jest zapewne podobnie. Tak samo we francuskich samolotach Mirage-IV i Mirage-2000N przenoszących rakiety ASMP i bomby jądrowe AN-52 zrzut musi jednocześnie autoryzować dwóch pilotów siedzących jeden za drugim. Czy w przypadku ćwiczeń osoby zainteresowane od początku wiedzą że to ćwiczenia? Inaczej to niezły stres - wprowadzasz kody i nigdy nie wiesz, czy naprawdę nie unicestwiasz kilku miast... Teoretycznie wie o tym "szczebel wyższy" tak bezpośredni "odpalacze" raczej o tym nie wiedzą. Przez takie ćwiczenia i odpowiednią selekcję dąży się do pewnego automatyzmu a i krótki czas akcji robi swoje. No i zawsze można opornym wytłumaczyć, że w tej samej chwili rakiety wroga zniszczą ich kraj i zabiją ich rodziny... |
| Shrek
|
Posted: 30 Cze 2009 18:18:04 Czy w przypadku ćwiczeń osoby zainteresowane od początku wiedzą że to
ćwiczenia? Inaczej to niezły stres - wprowadzasz kody i nigdy nie wiesz, czy naprawdę nie unicestwiasz kilku miast... Teoretycznie wie o tym "szczebel wyższy" tak bezpośredni "odpalacze" raczej o tym nie wiedzą. Przez takie ćwiczenia i odpowiednią selekcję dąży się do pewnego automatyzmu a i krótki czas akcji robi swoje. No i zawsze można opornym wytłumaczyć, że w tej samej chwili rakiety wroga zniszczą ich kraj i zabiją ich rodziny... Kapitan i pierwszy to "szczebel wyższy"? Shrek. |
| Grzegorz Szczepanik
|
Posted: 30 Cze 2009 18:30:20 Okręt ma określoną autonomiczność, czyli czas, jaki może przebywać w morzu bez zawijania do bazy. Po jego upływie musi gdzieś co najmniej zdobyć zapasy żywności. Co do zadań, to podwodne wyrzutnie rakiet chyba niespecjalnie nadają się do użycia do klasycznych ataków torpedowych. Moim zdaniem mają jedynie szansę prowadzić rozpoznanie i próbować zdobyte informacje przekazać do kraju. Sądzę, że nawet po wymianie ciosów nuklearnych jakieś zapasowe stanowiska dowodzenia powinny funkcjonować. Amerykanie ukryli je głęboko pod ziemią, Rosjanie po postu gdzieś w niewiadomych miejscach w odległych rejonach Syberii. Sądzę, że nikt nie planował załadowania powtórnego wyrzutni i prób ponownych ataków. Ale to moje domysły, a nie wiedza. Mam poczucie że jakieś plany awaryjne być powinny. Chociażby na wypadek zniszczenia/obezwładnienia środków łączności. Pozdrawiam, Grzegorz Szczepanik |
| Aurelius
|
Posted: 30 Cze 2009 18:36:47 Czy w przypadku ćwiczeń osoby zainteresowane od początku wiedzą że to
ćwiczenia? Inaczej to niezły stres - wprowadzasz kody i nigdy nie wiesz, czy naprawdę nie unicestwiasz kilku miast... Teoretycznie wie o tym "szczebel wyższy" tak bezpośredni "odpalacze" raczej o tym nie wiedzą. Przez takie ćwiczenia i odpowiednią selekcję dąży się do pewnego automatyzmu a i krótki czas akcji robi swoje. No i zawsze można opornym wytłumaczyć, że w tej samej chwili rakiety wroga zniszczą ich kraj i zabiją ich rodziny... Kapitan i pierwszy to "szczebel wyższy"? Niższy! Jeśli chodzi o pojedynczy SSBN to po prostu nie ma on możliwości ani czasu efektywnie sprawdzić czy rzeczywiście wybuchła wojna atomowa. Dlatego tutaj cała jego załoga jest szczeblem niższym. Oni muszą tylko zweryfikować otrzymane kody porównując je z tymi, jakie posiadają. Cele dla ich rakiet chyba są już ustalane z góry przed każdym patrolem choć obecna elektronika umożliwia szybkie przeprogramowanie głowic na inne. |
| Aurelius
|
Posted: 30 Cze 2009 19:19:04 Okręt ma określoną autonomiczność, czyli czas, jaki może przebywać w morzu bez zawijania do bazy. Po jego upływie musi gdzieś co najmniej zdobyć zapasy żywności. Co do zadań, to podwodne wyrzutnie rakiet chyba niespecjalnie nadają się do użycia do klasycznych ataków torpedowych. Moim zdaniem mają jedynie szansę prowadzić rozpoznanie i próbować zdobyte informacje przekazać do kraju. Sądzę, że nawet po wymianie ciosów nuklearnych jakieś zapasowe stanowiska dowodzenia powinny funkcjonować. Amerykanie ukryli je głęboko pod ziemią, Rosjanie po postu gdzieś w niewiadomych miejscach w odległych rejonach Syberii. Sądzę, że nikt nie planował załadowania powtórnego wyrzutni i prób ponownych ataków. Ale to moje domysły, a nie wiedza. Mam poczucie że jakieś plany awaryjne być powinny. Chociażby na wypadek zniszczenia/obezwładnienia środków łączności. A czy wy mówicie o czasach zimnej wojny czy obecnych??? Bo scenariusz zlikwidowania cywilizacji w pół godziny był jak najbardziej realny w razie wojny atomowej USA-ZSRR bo oba kraje zaliczyłyby po kilka tysięcy detonacji termojądrowych. Natomiast obecnie wojna atomowa na przykład USA-Chiny wcale by się tak nie skończyła bo USA mogłyby zrzucić na Chiny tysiące głowic a Chiny mają ich mniej niż 50 (zanim nie zrealizują aktualnego planu rozbudowy swojego potencjału strategicznego). Skończyłoby się tylko na atomowym zniszczeniu Chin, niektórych krajów azjatyckich leżących w ich sąsiedztwie a goszczących wojska USA oraz na zniszczeniu kilku amerykańskich miast - ale to absolutnie nie oznaczałoby zniszczenia całych Stanów i końca świata! Już niedługo taki scenariusz będzie prawdziwy także i dla Rosji, ponieważ stacza sie ona w kierunku potencjału Chin i Francji, więc wkraczamy w okres prymatu strategicznego Stanów opartego na czterech przesłankach: - przewadze w strategicznych siłach jądrowych: ilościowej i jakościowej bo USA posiadają teraz prawie 500 ICBM, 18 boomerów (14 SSBN i 4 SSGN) z 336 rakietami SLBM Trident II oraz 616 SLCM Tomahawk oraz około 160 bombowców strategicznych przenoszących teoretycznie nawet i dobrze ponad dwa tysiące ALCM i bomb jądrowych. Do tego oczywiście USA składują tysiące głowic atomowych mogących być szybko zainstalowanymi na w/w nosicielach w dowolnej kombinacji. - posiadaniu setek tysięcy konwencjonalnych PGM mogących wyeliminować wrogie siły jądrowe ze skutecznością podobną do głowic atomowych - stałym rozbudowywaniu systemów antyrakietowych majonych w perspektywie doprowadzić do stworzenia globalnej tarczy antyrakietowej - możliwości wykonania znienacka celnego uderzenia prewencyjnego na wrogie siły nuklearne (okręty podwodne, bombowce i bronie stealth) Więc w takim razie nosiciele broni jądrowej USA mogą mieć wcale dużo miejsc powrotu z akcji bo żaden wróg USA nie będzie miał możliwości zniszczeniem wszystkich lotnisk, portów, baz wojskowych na całym świecie oraz całej infrastruktury tego kraju setkami-tysiącami głowic zwłaszcza, ze sam najpierw zdrowo oberwie. Potencjalni wrogowie USA będą je odstraszać tylko groźbą ataku na ich miasta i tyle. |
| Robert Tomasik
|
Posted: 30 Cze 2009 19:14:19 Mam poczucie że jakieś plany awaryjne być powinny. Chociażby na wypadek
zniszczenia/obezwładnienia środków łączności. Jeśli środki łączności padną, to albo zostaną naprawione (jak tam ktoś jeszcze żyje), albo nie ma to znaczenia, bo i tak nie będzie z kim pogadać. Nie wykluczone, ze jest jakaś zakodowana pozycja, na którą wszystkie okręty, które przetrwają atak mają się udać. Tam się spotkają albo porozumieją bezpośrednio. Nie sądzę, by przewidywano taką apokalipsę, po której przetrwa tylko jedna załoga OP. |
| Misiek
|
Posted: 30 Cze 2009 20:43:09 No nie wiem, może
popłynie do Australii? ;o) Uże niet Awstalii... ;) Ale czerwonypajak jest głupi. Pytanie retoryczne - jaka jest procedura jak cały świat jest zniszczony i zostałeś ostatnim człowiekiem na świecie. Bez samicy! Albo jak ufoludki zaatakują. |
| p47
|
Posted: 30 Cze 2009 22:17:52 Sądzę i wspiera mnie w tym brak dostępnych (przynajmniej ja nie znalazłem) odniesień do jakichkolwiek oficjalnych dokumentów w tym temacie, że informacje na omawiany temat są głęboko utajnione i nikt z dyskutantów (a przede wszystkim nasz mędrek grupowy,- który tradycyjnie wymądrzał sie, jakby coś FAKTYCZNIE wiedział;-) nie ma w tej sprawie żadnej rzeczywistej wiedzy, oprócz swoich swobodnych wyobrażeń. Broń jądrowa, a juz szczególnie broń strategiczna ma bowiem przede wszystkim znaczenie odstraszające, albo, jak kto woli, poniekąd terrorystyczne, a więc czynnik psychologiczny związany z groźbą możliwością jej użycia jest niezwykle istotny. Utajnienie procedur uzycia (oprócz nieuchronności odwetu), niewiedza przeciwnika i jego opinii publicznej nt wszelakich aspektów jej uzycia przez potencjalnego przeciwnika wzmaga ten jej odstraszający czynnik, a ponadto uniemozliwia znalezienie mozliwości ewentualnego zakłócenia procesu decyzyjnego jej uzycia, co w przypadku broni ostatniej instancji ma także niebagatelne znaczenie. p47 |
| KrzysT
|
Posted: 3 Lip 2009 10:46:43 Hmm to częściowo mi to wyjaśniliście.... ale tylko częściowo :) Zakładacie, ze było komu podac kody startowe. (A moze to ja sie mylę). Zakładam, że rozkaz ataku jądrowego powinien autoryzować - w USA - prezydent - w Rosji - tez pewnie prezydent. za pomocą osławionej "walizeczki". Czym jest ta walizeczka ? Czy wstukując odpowiednią kombinację jako wynik dostajemy aktualne na dany dzień kody do odpalenia rakiet ? Czy kody te mozna uzyskać w inny sposób ? Zakładam sytuację, że zostaje unieszkodliwiona osoba odpowiedzialna za uruchomienie procedury - czyli prezydent, którego z krajów. Czy ktos moze go w tej funkcji zastąpić ? Kolega mój twierdzi, że u Ruskich decyzję może podjąć dowódca niższego szczebla a wręcz dowódca nosiciela broni. Mnie sie nie bardzo w to chce wierzyć ... ale zakładamy, ze zabito prezydenta USA i zniszczono NORAD (bo to chyba NORAD koordynuje uzycie atomówek) w taki sposób, że nie było czasu / możliwości podania kodów do rakiet. I jak wtedy (a tej bardzo bardzo hipotetycznej sytuacji) autoryzować odpalenie ... nie ma kodów od dowództwa i nie bedzie bo dowództwo nie istnieje. Czy dowódca nosiciela może sam odpalić ?? |
| Aurelius
|
Posted: 3 Lip 2009 11:01:49 Hmm to częściowo mi to wyjaśniliście.... ale tylko częściowo :)
Zakładacie, ze było komu podac kody startowe. (A moze to ja sie mylę). Zakładam, że rozkaz ataku jądrowego powinien autoryzować - w USA - prezydent - w Rosji - tez pewnie prezydent. za pomocą osławionej "walizeczki". Czym jest ta walizeczka ? Czy wstukując odpowiednią kombinację jako wynik dostajemy aktualne na dany dzień kody do odpalenia rakiet ? Czy kody te mozna uzyskać w inny sposób ? Zakładam sytuację, że zostaje unieszkodliwiona osoba odpowiedzialna za uruchomienie procedury - czyli prezydent, którego z krajów. Czy ktos moze go w tej funkcji zastąpić ? Kolega mój twierdzi, że u Ruskich decyzję może podjąć dowódca niższego szczebla a wręcz dowódca nosiciela broni. Mnie sie nie bardzo w to chce wierzyć ... ale zakładamy, ze zabito prezydenta USA i zniszczono NORAD (bo to chyba NORAD koordynuje uzycie atomówek) w taki sposób, że nie było czasu / możliwości podania kodów do rakiet. I jak wtedy (a tej bardzo bardzo hipotetycznej sytuacji) autoryzować odpalenie ... nie ma kodów od dowództwa i nie bedzie bo dowództwo nie istnieje. Czy dowódca nosiciela może sam odpalić ?? http://www.polskatimes.pl/fakty/swiat/78692,prezydent-obama-i-kody-zaglady,id,t.html#material_1 |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.739 miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008 |