kuchnia
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
pozycjonowanie stron | Największa gdzie kupisz części używane do swojego samochodu.

Zobacz: / Hobby - lotnictwo / Tanie linie lecą na samorządową kas
Autor Wiadomość
topjes

Posted: 4 Paź 2005 12:33:41



Może coś z tego będzie, bo podobno...
http://www.lotniskodlalodzi.org/medium.php?id=210

pzdr
topjes

a o 2 mln/rok dla lotu za polaczenie jetstreamem do babimostu cisza...



Za Wyborczą http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2947137.html
:



Tanie linie lotnicze Ryanair pod pretekstem promocji w internecie
wyciągają od
samorządów miliony złotych. Im mniej atrakcyjne miasto, tym większa
kwota


Aż 7,5 mln zł w ciągu pięciu lat będzie kosztować Bydgoszcz umowa z
irlandzkim
przewoźnikiem Ryanair. Oficjalnie to zapłata za promocję miasta na
stronach
internetowych Ryanair.com. W rzeczywistości władze Bydgoszczy zostały
postawione
pod murem: albo płacą, albo Irlandczycy nie przylecą na miejscowe
lotnisko.

- Wykupienie reklamy było podstawowym warunkiem podpisania umowy z
przewoźnikiem
- ujawnia Krzysztof Tadrzak, były zastępca prezydenta Bydgoszczy, który
uczestniczył w negocjacjach. - Używali argumentów, że nasze miasto nie
jest tak
znane jak Kraków czy Wrocław. Podkreślali, że ponoszą duże ryzyko i
muszą

choć w
części mieć gwarancję opłacalności inwestycji.

Bydgoski port od ponad roku świeci pustkami. Kosztował 60 mln zł. Miał
być

kołem
zamachowym dla gospodarki, tymczasem dziennie odlatuje z niego mniej niż
50
osób. Ryanair zapewnia, że szybko to się zmieni. Na trasie Bydgoszcz -
Londyn ma
latać sto tysięcy pasażerów rocznie.

Cena linii

Bydgoszcz nie jest wyjątkiem. Przewoźnikowi płacą też w Rzeszowie,
Gdańsku,
Łodzi czy Szczecinie. Ustaliliśmy, że im mniej atrakcyjny turystycznie
region,
tym większa stawka.

Tomasz Kloskowski, wiceprezes portu lotniczego w Gdańsku, potwierdza: -
Jedni są
bardziej zdesperowani, żeby przyciągnąć międzynarodowe połączenia, inni
mniej.
Im większa desperacja, tym bardziej samorządy są gotowe do większych
ustępstw.

W Rzeszowie desperacja jest wielka. - We współpracy z Ryanairem widzimy
szansę
na rozwój regionu i napływ inwestorów zagranicznych - mówi Daniel
Kozdęba,

wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

W piątek radni sejmiku województwa podkarpackiego bez mrugnięcia okiem
przyjęli
uchwałę, która pozwoli sfinansować z samorządowej kasy umowę z
irlandzkim

przewoźnikiem. - Rocznie będzie nas ona kosztować 1,5 mln zł. Ale ta
kwota

jest
efektem twardych negocjacji zakończonych naszym sukcesem - podkreśla
Kozdęba.

Podobne przekonanie ma Tomasz Makowski, prezes Portu Lotniczego w
Bydgoszczy. We
środę bydgoscy radni podjęli decyzję, że w tym roku z miejskiej kasy na
konto
Ryanaira trafi 600 tys. zł, a w przyszłym - 1,5 mln zł. I tak przez pięć
lat.

- Te pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto - twierdzi Makowski. -
Prędzej czy
później się zwrócą, choćby w nowych miejscach pracy.

Niższą cenę za wejście Irlandczyków udało się wynegocjować w Krakowie
(75

tys.
euro) i w Łodzi.

- Teraz płacimy 105 tys. euro rocznie (ok. 450 tys. zł) za jedną linię
do

Londynu - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prasowy łódzkiego prezydenta
Jerzego
Kropiwnickiego. - Wiosną, kiedy ruszy kolejne połączenie, tym razem do
Nottingham, będziemy musieli dołożyć następne 105 tys. euro.

Inny sposób na rozwiązanie problemu znaleziono w Szczecinie. Ryanair
dostaje
pieniądze, ale nie od samorządu, tylko miejscowych przedsiębiorców. Ile?

- Kwoty nie mogę ujawnić, to tajemnica - mówi Krzysztof Domagalski,
rzecznik
prasowy Portu Lotniczego Szczecin - Goleniów. - Pieniądze pochodzą od
właścicieli hoteli, restauracji, ośrodków wczasowych. Zbiera je prywatna
firma,
która pośredniczy w kontaktach z przewoźnikiem. Miasto na razie się
przygląda.
Jeśli przedsięwzięcie okaże się rentowne, mamy nadzieję, że też się
dołoży.

Władze gdańskiego lotniska również nie ujawniają kwot płaconych tanim
liniom. -
Współpracują z nami Ryanair i Wizzair. Obie firmy postawiły swoje
warunki

i
doszliśmy do porozumienia, ale szczegółów nie mogę ujawnić - ucina
wiceprezes
Kloskowski.

Interes Ryanaira

Za co płaci się tanim liniom? Tomasz Kułakowski, szef działu sprzedaży i
marketingu Ryanair na Europę Środkową i Wschodnią: - Za reklamę na
naszej

stronie internetowej. Odwiedza ją miesięcznie 200 mln osób. To
największy

portal
turystyczny w Europie. Obecność na tej stronie kosztuje.

Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego: -
Już mamy
pierwsze sygnały o zainteresowaniu naszym regionem przez inwestorów,
dzięki
umieszczeniu Rzeszowa w rozkładzie lotów Ryanaira. Nie mam wątpliwości -
irlandzki przewoźnik rozrusza pod względem inwestycyjnym cały region.

- Liczymy, że w ciągu roku do Bydgoszczy na weekendowy pobyt przyleci 50
tys.
mieszkańców Wysp Brytyjskich - mówi prezes Makowski. - Każdy z nich
zostawi w
mieście kilkaset euro. To pozwoli na stworzenie wielu miejsc pracy, bo
przelicznik jest taki, że na tysiąc pasażerów powstaje jeden nowy etat.

Niektórzy bydgoscy radni mają inne zdanie. Maciej Archaniałowicz
(niezależny): -
Ulegliśmy szantażowi. W mieście nie ma pieniędzy na najpilniejsze
potrzeby, a
znalazły się miliony dla wielkiego koncernu z Irlandii. Niebywałe.

Tomasz Rega (PiS): - Żeby miasto dotowało ze swojej wątłej kasy
lotniczego

giganta? Używając sprytnych zabiegów socjotechnicznych, Irlandczycy
zapewnili
sobie miliony złotych praktycznie za nic. Tak nie powinno się robić
interesów.



kubeu.

--








zasieki1

Posted: 4 Paź 2005 17:41:58



moze i bedzie. za 2 mln/rok, to nawet i ja bym sie postaral, chociaz
leniuszek ze mnie;)



Może coś z tego będzie, bo podobno...
http://www.lotniskodlalodzi.org/medium.php?id=210

pzdr
topjes

a o 2 mln/rok dla lotu za polaczenie jetstreamem do babimostu cisza...



Za Wyborczą http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2947137.html
:



Tanie linie lotnicze Ryanair pod pretekstem promocji w internecie
wyciągają od
samorządów miliony złotych. Im mniej atrakcyjne miasto, tym większa
kwota


Aż 7,5 mln zł w ciągu pięciu lat będzie kosztować Bydgoszcz umowa z
irlandzkim
przewoźnikiem Ryanair. Oficjalnie to zapłata za promocję miasta na
stronach
internetowych Ryanair.com. W rzeczywistości władze Bydgoszczy zostały
postawione
pod murem: albo płacą, albo Irlandczycy nie przylecą na miejscowe
lotnisko.

- Wykupienie reklamy było podstawowym warunkiem podpisania umowy z
przewoźnikiem
- ujawnia Krzysztof Tadrzak, były zastępca prezydenta Bydgoszczy, który
uczestniczył w negocjacjach. - Używali argumentów, że nasze miasto nie
jest tak
znane jak Kraków czy Wrocław. Podkreślali, że ponoszą duże ryzyko i
muszą

choć w
części mieć gwarancję opłacalności inwestycji.

Bydgoski port od ponad roku świeci pustkami. Kosztował 60 mln zł. Miał
być

kołem
zamachowym dla gospodarki, tymczasem dziennie odlatuje z niego mniej
niż
50
osób. Ryanair zapewnia, że szybko to się zmieni. Na trasie Bydgoszcz -
Londyn ma
latać sto tysięcy pasażerów rocznie.

Cena linii

Bydgoszcz nie jest wyjątkiem. Przewoźnikowi płacą też w Rzeszowie,
Gdańsku,
Łodzi czy Szczecinie. Ustaliliśmy, że im mniej atrakcyjny turystycznie
region,
tym większa stawka.

Tomasz Kloskowski, wiceprezes portu lotniczego w Gdańsku, potwierdza: -
Jedni są
bardziej zdesperowani, żeby przyciągnąć międzynarodowe połączenia, inni
mniej.
Im większa desperacja, tym bardziej samorządy są gotowe do większych
ustępstw.

W Rzeszowie desperacja jest wielka. - We współpracy z Ryanairem widzimy
szansę
na rozwój regionu i napływ inwestorów zagranicznych - mówi Daniel
Kozdęba,

wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

W piątek radni sejmiku województwa podkarpackiego bez mrugnięcia okiem
przyjęli
uchwałę, która pozwoli sfinansować z samorządowej kasy umowę z
irlandzkim

przewoźnikiem. - Rocznie będzie nas ona kosztować 1,5 mln zł. Ale ta
kwota

jest
efektem twardych negocjacji zakończonych naszym sukcesem - podkreśla
Kozdęba.

Podobne przekonanie ma Tomasz Makowski, prezes Portu Lotniczego w
Bydgoszczy. We
środę bydgoscy radni podjęli decyzję, że w tym roku z miejskiej kasy na
konto
Ryanaira trafi 600 tys. zł, a w przyszłym - 1,5 mln zł. I tak przez
pięć
lat.

- Te pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto - twierdzi Makowski. -
Prędzej czy
później się zwrócą, choćby w nowych miejscach pracy.

Niższą cenę za wejście Irlandczyków udało się wynegocjować w Krakowie
(75

tys.
euro) i w Łodzi.

- Teraz płacimy 105 tys. euro rocznie (ok. 450 tys. zł) za jedną linię
do

Londynu - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prasowy łódzkiego prezydenta
Jerzego
Kropiwnickiego. - Wiosną, kiedy ruszy kolejne połączenie, tym razem do
Nottingham, będziemy musieli dołożyć następne 105 tys. euro.

Inny sposób na rozwiązanie problemu znaleziono w Szczecinie. Ryanair
dostaje
pieniądze, ale nie od samorządu, tylko miejscowych przedsiębiorców.
Ile?

- Kwoty nie mogę ujawnić, to tajemnica - mówi Krzysztof Domagalski,
rzecznik
prasowy Portu Lotniczego Szczecin - Goleniów. - Pieniądze pochodzą od
właścicieli hoteli, restauracji, ośrodków wczasowych. Zbiera je
prywatna
firma,
która pośredniczy w kontaktach z przewoźnikiem. Miasto na razie się
przygląda.
Jeśli przedsięwzięcie okaże się rentowne, mamy nadzieję, że też się
dołoży.

Władze gdańskiego lotniska również nie ujawniają kwot płaconych tanim
liniom. -
Współpracują z nami Ryanair i Wizzair. Obie firmy postawiły swoje
warunki

i
doszliśmy do porozumienia, ale szczegółów nie mogę ujawnić - ucina
wiceprezes
Kloskowski.

Interes Ryanaira

Za co płaci się tanim liniom? Tomasz Kułakowski, szef działu sprzedaży
i
marketingu Ryanair na Europę Środkową i Wschodnią: - Za reklamę na
naszej

stronie internetowej. Odwiedza ją miesięcznie 200 mln osób. To
największy

portal
turystyczny w Europie. Obecność na tej stronie kosztuje.

Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego: -
Już mamy
pierwsze sygnały o zainteresowaniu naszym regionem przez inwestorów,
dzięki
umieszczeniu Rzeszowa w rozkładzie lotów Ryanaira. Nie mam
wątpliwości -
irlandzki przewoźnik rozrusza pod względem inwestycyjnym cały region.

- Liczymy, że w ciągu roku do Bydgoszczy na weekendowy pobyt przyleci
50
tys.
mieszkańców Wysp Brytyjskich - mówi prezes Makowski. - Każdy z nich
zostawi w
mieście kilkaset euro. To pozwoli na stworzenie wielu miejsc pracy, bo
przelicznik jest taki, że na tysiąc pasażerów powstaje jeden nowy etat.

Niektórzy bydgoscy radni mają inne zdanie. Maciej Archaniałowicz
(niezależny): -
Ulegliśmy szantażowi. W mieście nie ma pieniędzy na najpilniejsze
potrzeby, a
znalazły się miliony dla wielkiego koncernu z Irlandii. Niebywałe.

Tomasz Rega (PiS): - Żeby miasto dotowało ze swojej wątłej kasy
lotniczego

giganta? Używając sprytnych zabiegów socjotechnicznych, Irlandczycy
zapewnili
sobie miliony złotych praktycznie za nic. Tak nie powinno się robić
interesów.



kubeu.

--










Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.425
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
motoryzacja kawaleria foto cyfrowe multi 2008